wtorek, 30 lipca 2013

Od Lyanne- CD historii David'a

-Mam.- powiedziałam- Ale mój jest w miarę normalny.
-Znaczy ?- zapytał troszkę obużony
-W sensie, że nie jest żadnym mitycznym stworem.-dodałam szybko
-Aha...- powiedział- To kim on jest ?
Nagle zza krzaków wyłonił się biały tygrys.
-Słyszałem krzyki.- powiedział- Coś się dzieje ?
-Nie.- powiedziała- Ren poznaj Davida, David poznaj Rena- mojego przyjaciela i towarzysza.


<David ?>

Od David`a cd historii Tikiyi

<Dzień wcześniej>

Biegłem ile sił w łapach, mgła ustąpiła, zobaczyłem Tikiyę a obok niej wilka...nie 3 wilki..zaraz 7 wilków! Zawarczałem i rzuciłem im się do gardeł powaliłem 5 wilków ale 2 ostatnie pogryzły mnie do nieprzytomności...Potem było już ciemno...słyszałem głos Tikiyi ale nie mogłem..do niej...przyjśc.

<Następnego dnia>

Obudziłem się...wszystko było niewyraźnie, wstałem i się wywróciłem, po chwili wszystko było już wyraźne, wstałem ponownie, zachwiałem się ale zdążyłem zachować równowagę. Popatrzyłem się na swoją zabandażowaną łapę. Uśmiechnąłem się..nic jej nie jest, wyszedłem z jaskini, kilka metrów dalej zobaczyłem Tikiyę, podszedłem do niej.
-Ładny dzień...
-David!-pocałowała mnie-nic ci nie jest?
-Bywało gorzej-zaśmiałem się-A ty? Wszystko w porządku?

(Tikiya?)

Od Tikiyi C.D Historii Davida

Krzyknęłam ponieważ coś mnie zaatakowało i poczułam wielki ból w sercu.. Nagle widziałam tylko ciemność. Zemdlałam, a obudziłam się i zobaczyłam leżącego Davida z całą zakrwawioną łapą. Gdy chciałam do niego podbiec znowu poczułam ten ból w sercu. Ale pozbierałam się i podbiegłam do niego.
-David! Obudź się!-przytuliłam go. Magią wody chciałam uleczyć jego łapę ale nie tu, było tam nie bezpiecznie. Zabrałam go do jaskini i położyłam na kocu. Gdy uleczyłam jego łapę zaopatrzyłam ją i czekałam aż się obudzi. Wyszłam przed jaskinię i piłam ciepłe picie opatulona kocem.
Czekałam bardzo długo w końcu nadszedł wieczór lecz David dalej się nie obudził. Położyłam się spać.
~Rano~
Obudziłam się lecz David jeszcze spał wyszłam przed jaskinię i piłam ciepłe pićku.

(David)

Od David`a cd historii Tikiyi

Po tych słowach znowu usłyszałem ten głos...tym razem skuliłem się z bólu. Głosik przeniknąłmoje całe ciało szczypiąc je małymi ,,igiełkami,,.
-David!
-Wszystko w porządku-powiedziałem wstając choć ciągle trzymałem się za głowę-znowu ten głosik...Słyszysz?
-Nie teraz nie...
Obejrzałem się dookoła, zdawało mi się że widziałem jakiegoś wilka za drzewem, szybko złapałem Tikiyę.
-Co się stało?
-Tam..za tym drzewem ktoś...był...
-Może ci się zdawało
Nagle ten wilk znowu się pojawił...Tikiya też go zobaczyła, pobiegliśmy w jego stronę, już byliśmy tuż tuż gdy nagle nastąpiła ogromna mgła...nic nie widziałem, nawet Tiki choć stała kilka centymetrów ode mnie... Poczułem że ktoś mnie ugryzł, warknąłem i pobiegłem z tym czymś, nie widziałem go ale słyszałem...W pewnym momencie wleciałem na drzewo, zgubiłem go, wstałem i zamarłem...Usłyszałem krzyk Tikiyi..

(Tikiya?)

Od Tikiyi C.D Historii Davida

-Nic ale nie było cię..więc poszłam cię szukać...- Nie powiedziałam mu o jednym bo nie chciałam go martwić.
-ok chodźmy spać.-Poszliśmy do jaskini. Położyłam się i Przytuliłam do Davida. Nie mogłam zasnąć lecz po 30 minutach zasnęłam.
~Rano~
Obudziłam się wyciągnęłam się i o mało nie uderzyłam Davida łapą. Wyszłam z jaskini i usiadłam przed jaskinią. Nagle usłyszałam głos wypowiadający moje imię tak samo jak wczoraj wieczorem .
-co znowu...-nagle David skradł się do mnie i przytulił mocno od tylu, a głosu już nie słyszałam.
-wszystko dobrze?-pocałował mnie w policzek.
-t-tak chyba tak ..
-ja to chyba..-powiedział zmartwiony.
-bo ..na początku nie chciałam cię martwić ale ..wczoraj jak wyszedłeś to obudził mnie jakiś głosik który wypowiadał moje imię i znalazłam ciebie...
-a-ahaa...bo ja wczoraj jak byłem w nocy i patrzałem w gwiazdy to..też usłyszałam głosik który mówił moje..imię.-stałam zdziwiona i przerażona nie wiedziałam co myśleć..

(David )

Od David`a cd historii Tikiyi

-Tiki zawsze jakbyś miała z czymś kłopot zwróć się z tym do mnie-popatrzyłem się w jej oczy-Dobrze?
-Dobrze-pocałowaliśmy się
-Z resztą i tak nie ma tu za wielu członków więc nie ma problemu
-Ale jak będą?
-Pomogę ci...a teraz idź spać
Zasnęła od razu, leżałem koło niej tak jeszcze z 2 godziny po czym wyszedłem z jaskini. Było już ciemno, położyłem się na trawie i oglądałem gwiazdy...Uśmiechnąłem się...przypomniało mi się że gdy byłem szczeniakiem...zawsze gdy się bałem oglądałem gwiazdy. Zastanawiałem się czy teraz się boję...nie...a może? No tak..czas się zbliżał, trzeba będzie sprawdzić ten nowy Klan, a jeśli coś się stanie Tikiyi..To nie dam rady...Nagle usłyszałem cichutki głosik wymawiający moje imię. Odwróciłem głowę i zobaczyłem Tikiyę.
-Coś się stało?-spytałem się

(Tikiya?)

Od Tikiyi C.D Historii Davida

-Tak..-wtuliłam się w Davida i było mi cieplej. -David..
-Tak?
-Chodźmy do domku..
-Dobrze..
Poszliśmy do jego jaskini ja od razu rozwaliłam się na kocyku.(xD) Zaczęłam się rozciągać i ziewłam.
-Aaaaoooo (ziew) jestem taka leniwa a ty chcesz żebym była Alfą?
-Tak.-uśmiechną się i położył obok mnie.
-ohh..-przytuliłam się do niego.-Na pewno..
-Tak chyba że nie chcesz?
-Ja cię bardzo kocham ale Alfa ..

(David sorka że krótkie nie mam weny xD)



Nowy Członek Klanu Ziemi !

~~Per~~
Zwykły Wilk
Obrońca Alf
Klan: Ziemi

Od Matt'a- CD historii Saphir'y

-To się cieszę.- uśmiechnąłem się
-Co będziemy dzisiaj robić ?- zapytała Saphir
-A co chcesz ?
-Nie wiem.- powiedziała
-Ja też nie.

<Saphir? Sorry, że krótkie, ale brak weny xd)

Nowa Alfa Klanu Wody!

Kolejną Alfą w Klanie Wody została...

Tikiya!

 

Gratulacje!

Wasz Prze szczęśliwy Alfa Klanu Wody David

poniedziałek, 29 lipca 2013

Od David`a cd historii Tikiyi

Rano szybko wstałem aby pobłogosławić Water i przeprosić ją za ,,kradzież,, korony, prawie zostałem zabity przez własnego smoka...który jest uczulony na dotykanie przedmiotów Water...Gdy wracałem zobaczyłem Tikiyę, szukała mnie, złapałem ją od tyłu z zaskoczenia i przytuliłem.
-Wyspałaś się?-spytałem
-Nigdy mi się lepiej nie spało
Pocałowałem ją, trzymając się za ręce udaliśmy się na plażę, oglądaliśmy wzburzone morze...Wpadłem na pomysła...Wziąłem Tikiyę na plecy i wrzuciłem ją do wody.
-Zwariowałeś!?-wrzasnęła-David? David gdzie jesteś
Złapałem ją za łapę i pociągnąłem ją na głębszą wodę. Zaczęliśmy się śmiać i chlapać wodą. Po godzinie, przemarznięci wyszliśmy z wody, Tiki cała się trzęsła z zimna, podszedłem do niej i ją przytuliłem.
-Cieplej?-spytałem
-Yhy

(Tiki?)

Od Tikiyi C.D Historii Davida- Nie wieżę!!!

Nie mogłam uwierzyć on chciał żebym została jego partnerką. Łza spłynęła mi po policzku.
-Ale ja niee..wiem nie jestem gotowa na Alfę..-chciałam zdjąć koronę z głowy ale on znowu mi nałożył na głowę .
-Dasz radę..-i nagle mnie pocałował ..Zatkało  mnie ale nie miałam innego wyjścia kochałam go i on mnie też.
-O-ok..-uśmiechnęłam się i złapał mnie za łapę. Poszliśmy coś zjeść, a po kolacji byłam obżarta i zasnęłam u niego w jaskini na kocyku.
~Rano~
-obudziłam się w jego jaskini ale jego nie było.

(David gdzie żeś polazł?)

Pora Roku!

Przepraszam za opóźnienie aktualna pora roku to Jesień uwzględnijcie to w opkach. Oraz każdy z wilków i towarzyszy starzeje się o pół roku.

                                                                                                  Wasz samiec Alfa z Klanu Wody David.

Od David`a cd historii Tikiyi-nadszedł czas

 Zaprowadziłem ją do świątyni Water, kiedy tam doszliśmy zdjąłem jej chustę z oczu.
-Świątynia?
-Tak-uśmiechnąłem się-chodź za mną
 Przechodziliśmy od sali do sali aż w końcu doszliśmy, niby zwyczajna sala...ale na jej końcu był obraz...obraz wykonany rok po tym jak Water opuściła świątynię. Obraz przedstawiał legendarną walkę Boga Ognia i Bogini Wody, obraz zapierał dech w piersiach..był...magiczny..




-Czy zauważyłaś..że w legendzie mowa jest tylko o Water i Bogu Ognia?
-No tak....
-Legenda kłamie..przyjrzyj się...na dole jest Snow..
-To mi chciałeś pokazać?
Zaśmiałem się, wziąłem ją za łapę i zaciągnąłem do innego pomieszczenia, była tam korna Water, wziąłem ją w łapy i uniosłem ku sklepieniu gdzie była namalowana podobizna Water
-Odstaw ją-pisnęła Tikiya-bo Water się zezłości

-Ta korona ma należeć do królowej tej ziemi i już nadszedł czas...
-Na co?-zapytała zdziwiona
-Dobrze sobie radziłaś z obowiązkami Alfy?
-No nie było najgorzej....
Podszedłem do niej z koroną, nałożyłem jej ją na głowę, wyglądała jak księżniczka.
-Czy zgodzisz się zostać Alfą i moją...partnerką?

(Tikiya?)

Od Tikiyi C.D Historii Davida

-ok..alee..robimy zawody..-uśmiechnęłam się
-ale jakie?
-kto..więcej upoluje..więc..START!
Pobiegłam i zaraz na raz miałam sarnę i jelenia. Nie widziałam czy David już coś miał ale biegłam dalej. Podbiegłam do jelenia lecz on mnie walnął leżałam tak jakiś czas David na szczęście tego nie widział, widział tylko jak wstawałam .
-Wszystko dobrze?!-krzyknął tylko ale zaraz zobaczył że jeleń który mnie walną leżał a ja już biegłam za sarną. Po jakimś czasie po polowaniu zliczyliśmy punkty. David miał 3 jelenie i 4 sarny, a ja 2 jelenie i 3 sarny.
-ohh...ty zawsze jesteś lepszy..-schyliłam głowę w dół.
-nie no co ty daj spokój chodźmy.
Poszliśmy do jego jaskini.
- Tiki..
-Tak..
-poczekaj chwilkę ok..
-ok..-zdziwiłam się..
David poszedł po coś do jaskini i jak wrócił to zawiązał mi oczy chustką i kazał iść trzymając go.

(David)

Od David`a-misja...

W końcu znalazłem Tikiyę, opowiedziałem jej o tajemniczym klanie...była zszokowana
-To dlatego nie było cię 2 tygodnie?
-No pierwsze 3 dni spędziłem na morzu...był sztorm...potem natknąłem się na wyspę a 2 dni temu zobaczyłem tam wilka.
-Wiesz ile ich było?
-Tylko dwa...Tikiya?
-Możesz mi pomóc?
-W czym?
-Wiesz...za tydzień pójdę nawiązać kontakt z tymi wilkami...pomogłabyś mi?
-Chętnie-uśmiechnęła się
-To...może polowanko i miła..kolacyjka?

(Tikiya?)

Od David`a cd historii Layanne

-Miło mi-uścisnąłem dłoń Layanne i uśmiechnąłem się do Emily- od kiedy tutaj jesteście zapytałem?
-Nie wiem...od niedawna, może od wczoraj wieczorem
-To fajnie-uśmiechnąłem się
-Znałeś poprzednie Alfy?
-Tak troszkę...z trzy razy gadaliśmy...
Rozmawialiśmy potem o wszystkim..troszkę oprowadziłem ją po terenach, bardzo jej się spodobało, pod wieczór upolowaliśmy sobie jelonka i wraz z Emily troszkę zjedliśmy.  Potem znowu rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Nagle coś złapało mnie i porwało w powietrze
-David!-krzyknęła Layanne
-Szere puszczaj!!!
Po tych słowach smok się zaśmiał i spuścił mnie z wysokości 20 metrów, z chukiem udeżyłem o ziemię.
-Nic ci nie jest?-zapytała się Layanne-uciekaj!- krzyknęła gdy Szere wylądował koło mnie
-Zaczekaj..to mój smok...zabiję cię Szere-warknąłem-nie chodziło mi o takie dosłowne puść mnie!
-Ja tylko wykonuję rozkazy-powiedział po czym odleciał
-Masz SMOKA!?
-Co w tym dziwnego..każdy wilk posiada towarzysza...masz już jakiegoś?
 (Layanne?)

Od Lyanne- CD historii Davida- Samica Alfa

Ja i Emily popatrzyłyśmy po sobie.
-A to znaczy, że i ja kiedyś zostanę Alfą ?- zapytała się
-Oczywiście !- odparł basior
-No to mamo ...- powiedziała- Zgudź się!
-No  dobra.- uśmiechnęłam się
-To cudownie !- powiedział basior- Jestem David !
-Cześć, jestem Lyanne.- powiedziałam- A to moja córka Emily.

<David?>

Od David`a cd historii Lyanny

-Super by było...jaki masz żywioł?
-Ziemia-uśmiechnęła się
-Och...przykro mi ale...w Klanie Wody mogą być tylko wiki z żywiołem wody..
-Aha..znowu nas nie chcą-wadera wzięła szczeniaka i razem odchodziły w kierunku lasu
Zastanowiłem się nad czymś...a może....nie...chociaż..chociaż nadałyby się!
-Zaczekaj!
-Tak?-spytała wadera
-Wiesz...właściwie to przyszedłem odwiedzić Alfy Klanu Ziemi ale chyba się wynieśli..więc..
-Więc co?
-No więc może to ty zostaniesz Alfą Klanu Ziemi?-zapytałem

(Lyanna?)

Od Lyanne- CD historii Davida- Samica Alfa

-Proszę !- krzyknęłam- Zabij mnie, ale nie Emily !!!
-Nie mam zamiaru jej zabijać.- powiedział basior i puścił ją
Mała podbiegła do mnie i się przytuliła.
-Miło, że jej nie zabiłeś.- powiedziałam- Należysz do jakiejś watahy ?
-Tak.- powiedział- Mamy takie klany. Ja jestem Alfą klanu Wody.
-Fajnie.- powiedziałam- Ja i Emily możemy dołączyć ?

<David?>

Od David`a- nowa Alfa

Postanowiłem odwiedzić Klan Ziemi, kilka razy rozmawiałem z Uranem, był ciekawym wilkiem. Miał uroczego synka Evan`a i mądrą zonę Shayle, kiedy byłem już na ich terenie...coś było nie tak. Cicho..brak krzyków Evan`a goniącego jaszczurki. Udałem się do jaskini Alf, nikogo tam nie było..od kilku dni. Pobiegłem do lasu, tam powinien być Evan, przeszukałem każdy krzak, pieniek, dziurę ale jego nie było. Nagle usłyszałem czyjeś wycie, wycie szczeniaka..tyle że to nie był Evan. Pędem pobiegłem w tamtym kierunku, na łączce zobaczyłem małego wilczka, była to wadera. Gdy mnie zobaczyła zaczęła warczeć.
-Zgubiłaś się?-zapytałem
-Wrrr!-wadera ugryzła mnie w łapę
-Ej!-złapałem ją za kark-co to za zachowanie???
-Puszczaj!!!-miała łzy w oczach-nie zabijaj mnie
-Ja? Zabić?
-MAMO!!!-Krzyknęła
Nagle zza drzewa wyskoczyła wadera, z początku wydawała się znudzona ale gdy zobaczyła mnie trzymającego w pysku małego szczeniaka zamarła...

(Lyanne?)

Nowa Alfa Klanu Ziemi !

 
Lyanne
Samica Alfa
Przywódczyni Wojowników


   
Emily
Młoda Samica Alfa

Odeszli

Alfy Klanu Ziemi odchodzą!

Powody:

Brak aktywności

Decyzja Właściciela

Brak stworzenia konta gmail (alfy potrzebują go do wstawiania postów!)



Uran


Shayla


Evan

 

 Samiec Alfa z Klanu Wody (Właściciel Bloga) David

Od David`a

Przez ostatnie kilka dni badałem nową wysepkę...nie widziałem jej tam wcześniej, widocznie przeoczyłem. Wraz z Szere (niewiarygodne że ten wielki gad jest niezauważalny) obserwowaliśmy ,,Klan Impossible,,  usłyszałem tylko tyle że planują być w stanie wojny z każdym Klanem...to niemożliwe! Postanowiłem że udam się na swoje tereny, zanurzyłem się pod wodę, po sekundzie byłem już na swoich terenach, fajnie posiadać taką przydatną moc teleportacji...Szere poleciał pod świątynię, położyłem kilka muszelek na ołtarzu Water i pomodliłem się. Kiedy wyszedłem ze Świątyni było już ciemno, nie widziałem w prawdzie smoka ale pewnie czuwał gdzieś blisko. Położyłem się w jaskini byłem strasznie głodny, ale za bardzo chciało mi się spać aby zapolować...

<Następnego dnia>

Otrzepałem się z piasku i pobiegłem do lasu, zatopiłem kły w karku jelonka i posiliłem się nim. Teraz z kolei bolał mnie brzuch od obżarstwa...westchnąłem i udałem się na obchód..Tikiyi nie było, jej towarzysza też nie, z resztą mój smok też gdzieś przepadł. Zapowiadał się normalny dzień.

niedziela, 28 lipca 2013

Siemka :3

Od teraz Samiec Alfa z Klanu Wody David jest już dostępny!!! Cieszę się że znowu mogę spotkać się z wami, wspaniałymi osobami oraz tymi którzy tu dołączą =)
Samiec Alfa z Klanu Wody David

piątek, 26 lipca 2013

Od Saphiry C.D Historii Matt'a

Po cudownej nocy z Matt'em ( xD ) obudziłam się i pomrugałam oczami gdy chciałam się przytulić do Matt'a go nie było. Odwróciłam się i wstałam jeszcze zaspana, zobaczyłam pięknie uszykowane śniadanko i wchodzącego Matt'a do jaskini.
-Heej już wstałaś-dał mi buzi :* - jak się spało?-zapytał rozkładając śniadanie.
-Dobrze, bardzo dobrze-uśmiechnęłam się zaspana.
-siadaj.
-ok-usiadłam i poczułam jak pięknie pachniało mięsko.
-proszę. -podał mi mięsko i zaczęliśmy jeść.
~Po śniadaniu~
-Pyszne sama lepiej bym nie zrobiła..
-niee na pewno lepiej ale smakowało?
-Takk.. było pyszne!
 (Matt)

niedziela, 21 lipca 2013

Od Matt'a CD historii Saphiry

-To cudownie !- ucieszyłem się
-Wiem.- powiedziała
-Trzeba to uczcić.- oznajmiłem
-Jak ?- zapytała zaciekawiona
-Zapraszam cię na romantyczną kolację !- powiedziałem z uśmiechem
-Cudownie ! - krzyknęła uradowana
Po cudownej kolacji spędziliśmy długą wspaniałą noc. (Wiecie o czym mówię xd)

<Saphira ? Jak wrażenia ? xd>

piątek, 19 lipca 2013

Od Saya'i CD historii Avalon

Nagle obudziłam się. Wstałam powoli obolała. Byłam w jakiejś jaskini. Zauważyłam jakąś waderę leżącą bez ruchu na środku pomieszczenia. 
-Nic ci nie jest !?- krzyknęłam i podbiegłam do niej przestraszona
Nagle odzyskała przytomność.
-Zostaw mnie !- krzyknęła i spróbowała się podnieść
-Leż !- powiedziałam- Zaraz zawołam lekarza!
-Coś ty nagle taka miła ?- warknęła
-O co ci chodzi ?- załkałam
-To ty mi to zrobiłaś !- załkała
-Jaa?- po tych słowach znów zapadłam się w ciemność
Obudziłam się tym razem w szpitalu.
-Co się stało ?- zapytałam
Nade mną stał Vezr, a obok niego wadera jaskini.
-W naszym klanie pojawił się demon.- wytłumaczył Vezr- Wybrał ciebie. Pod twoją postacią zaatakował Avalon.- wskazał na wilczycę- Potem odszedł, ale znów wrócił. Rozmawiałaś z nami nie swoim głosem, tylko głosem tego demona, który nam wytłumaczył, że szuka domu. Nie zgodził się aby dobrowolnie opuścić twoje ciało. Musieliśmy wezwać egzorcystę. Gdy on wypędzał demona, ten zaś szalał i dlatego wszystko tak cię boli. 
-A ja cię przepraszam, że cię tak posądziłam.- powiedziała wadera
-Avalon, tak ?- zapytałam, a ona kiwnęła głową- Przecież nie wiedziałaś co się ze mną dzieję ...
-To wy pogadajcie.- powiedział Vezr i wyszedł ze szpitala

<Avalon ?>

Od Avalon CD historii Vezr'a

Czułam się trochę nieswojo zostając sam na sam z nowo poznaną wilczycą, ponieważ Chanel gdzieś poszła, ale mówi się trudno. Przy Vezr'ie samica była trochę oschła, lecz pomyślałam, że może teraz będzie dla mnie trochę milsza, ale wtedy się odezwała:
-W jaki sposób zostałaś Gammą?
-Po prostu. Gdy po przebudzeniu Vezr przyjął mnie do watahy od razu mianował mnie Gammą i tyle.
Zobaczyłam, że w oczach wadery coś zabłysnęło, a ona zrobiła się trochę ,,inna", lecz nie przestawałam mówić i zaczęłam opowiadać jak szukaliśmy jaskini dla mnie, aż wilczyca spytała:
-Kiedy to było?
-Jakoś niedawno, ale szukaliśmy jej od jakiś 3 godz.- po tym zdaniu wadera rzuciła się na mnie, a ja nie wiedziałam dlaczego.
Brakowało mi sił, a Chanel nie było nigdzie w pobliżu, więc walka szła mi słabo. Wreszcie Saya odrzuciła mnie na drugi koniec jaskini i zrobiła dookoła mnie coś w rodzaju ognistej klatki, z której nie mogłam się wydostać. Udało mi się jedynie wydukać:
-Co ja ci takiego zrobiłam?- i zemdlałam.


(Saya?)

czwartek, 18 lipca 2013

Od Vezr'a CD historii Avalon

- Nie ... tylko - spojrzałem się w podłogę - twoje oczy
- Chodzi o ich kolor ? - zapytała
- Tak ... jak to możliwe ? - zapytałem
- Taka się już urodziłam - powiedziała, a naszą rozmowę przerwała Chanel.
- Ładna jaskinia, duża - powiedziała rozglądając się po jaskini. Położyła się i zaczęła się nam przyglądać. Wtedy w jej jaskini pojawiła się Saya'i , a Chanel na nią źle zareagowała.
- Czyj to smok ? - zapytała
- Mój - powiedziała Avalon i wstała
- A to ty ... Samica Gamma, tak ? - zapytała
- Tak
- To ja was zostawie same. Pogadajcie sobie - wyszedłem. Poszedłem nad rzekę. Chwile tam pobyłem i wróciłem do swojej jaskini.

( Avalon dokończ - napisz o czym rozmawiałaś z Saya'yą )

Od Avalon CD histroii Vezr'a

Polubiłam Vezr'a od kiedy go zobaczyłam, ale zauważyłam, że Chanel przeciwnie odbierała moje uczucia. Bardzo cieszyłam się, że mogę wyjść już ze szpitala. Samiec już miał odchodzić, gdy spytałam:
-Mógłbyś mnie oprowadzić?
-No pewnie.- odparł basior.
Posłałam Chanel znaczące spojrzenie i podążyłam za Vezr'em.
-Może najpierw znajdziemy ci jaskinię?- spytał.
-Bardzo chętnie.- odpowiedziałam.
Długo szukaliśmy jaskini, aż wybrałam idealną. Było tam dużo mchu, a na północnej ścianie spływał strumyk.
-Dzięki. Jest wspaniała!- wykrzyknęłam i objęłam basiora, który po chwili odwzajemnił uścisk.
Dopiero wtedy zauważyłam, że przez cały czas dziwnie patrzył się na moją twarz, a w szczególności- na oczy.
-Czy coś się stało? Mam coś na twarzy?- spytałam.

(Vezr?)

środa, 17 lipca 2013

Od Trevligt'a - CD historii Hany

Około 12, na moje tereny przyleciała Hana. Nie byłem zadowolony z jej wizyty... Nie lubię kontaktów z nikim... Miała zarwać jakąś roślinę. Zakazałem jej tu przebywać, z powodu wulkanu. Nie wiedziała dlaczego ma tak sobie szybko iść...
Patrz ... wulkan za niedługo wybuchnie ... - powiedziałem.
- A nie możesz coś z tym zrobić? - zapytała.
- Ja?
- Przecież jesteś wilkiem ognia...
- Niby tak, ale nie zapominaj, że wulkan jest magiczny. Pokryje on magmą zapewne chociaż kawałek terenów, każdego klanu. Moja moc jest zbyt słaba, aby go powstrzymać...
- No a co z terenemi Klanu Impossible i Powietrza?
- Wulkan jest magiczny. Jego chmura może niespodziewanie nadciągnąć nad ich tereny. Tam... Spadnie deszcz, którego krople to lawa...

<Hana? Sorry, że tak długo czekałaś. Byłam nad morzem...>

Od Saphiry CD historii Han'y i Matt'a

1Uśmiechnęłam się i wrzasnęłam do niego. -TAK JESTEŚMY PARĄ!!!!-WYDARŁAM SIĘ JESZCZE GŁOŚNIEJ ŻEBY I MNIE USŁYSZELI .. Uśmiechnęłam się i postanowiłam się jeszcze przejść. Gdy byłam nad morzem przyszła do nie Hana. Gadałyśmy o mojej siostrze i nagle Hana zabrała mnie do biblioteki i zaproponowała żebym została Betą.! Oczywiście zgodziłam się . Natychmiast pobiegłam do Tikiyi. -Tikiya!!-krzyczałam -Saphira!!-przytuliła mnie- ..-co się stało! -mam dwie dobre wiadomości. -OOoo dobre to dobrze ! -więc ..zostałam samicą Beta!! -to super!! a druga wiadomość?! -Ja i Matt jesteśmy razem.. -Aaaaa!! - to super...a..-nie zdążyła dokończyć bo przerwałam jej. -Aaa właśnie Matt musze pędzić paa- przytuliłam ją i pobiegłam do Matt'a Byłam już przy jaskini Matt'a. -Matt!-krzyczałam a on wyszedł z jaskini. -co się stało!-zapytał zmartwiony ale zauważył uśmiech na mojej twarzy.. -aaa!-wskoczyłam na niego i pocałowałam..-Matt..zostałam mianowana na stanowisko Bety!! (Matt twoja reakcja?)

Od Matt'a C.D.Historii Saphiry

-Kocham Cię.- powiedziałem patrząc jej prosto w oczy -Ja też Cię kocham.- powiedziała i wtuliła się we mnie -Odprowadzić Cię?- zaproponowałem -Jasnee...- powiedziała, ale było widać, że liczyła iż troszkę u mnie zostanie (sorry, musiałam to napisać xd) Gdy doszliśmy do jej jaskini, pożegnałem się z nią z diabolicznym uśmieszkiem. -Co ?- zapytała rozbawiona -Nic, nic.- powiedziałem i pocałowałem ją na pożegnanie Gdy odszedłem troszkę dalej, zrealizowałem swój plan : -SAPHIRA !?- wrzasnąłem -TAAK ?- zapytała -TO ZNACZY, ŻE JESTEŚMY JUŻ PARĄ ?- wydarłem się na cały regulator tak aby cała wataha mnie usłyszała, chyba się udało

Od Hany - Może już ...

Nastał nowy dzień. Cudny dzień. Wszytsko biło od siebie radością. Nie można było być smutnym. Wyszłam z jaskini. Poszłam na małą plażę. Zauważyłam na niej siedzącą Saphire.
- Co jest ? - zapytałam
- Nic - uśmiehnęła się - Oglądam morze - powiedziała i posmutniała
- Chciałabyś być bliżej siostry ? - zapytałam
- Tak ... ale mamy inne żywioły
- Nie martw się - pocieszałam ją - Chodź za mną - pociągnęłam ją. Wadera posłusznie za mną poszła. Poszłyśmy do biblioteczki. Zaczęłam coś szukać.
- Czego szukamy ? - zapytała zdziwiona
- Zobaczysz - uśmiechnęłam się - O jest ! - powiedziałam i schowałam w podręczną torebeczkę
- Duża ta biblioteka - powiedziała
- Mam dla Ciebię propozycję ... - powiedziałam
- Jaką ? - zapytała zdziwiona
- Czy chcesz zostać naszą samicą Beta ? - zapytałam

( Saphira ? )

Od Saphiry C.D Historii Matt'a

Zatkało mnie..On mnie pocałował... -em..dotknęłam jego łapy i znowu poczułam to jak pierwszy raz się spotkaliśmy.. -to..wybacz mi że byłem taki nie miły dla ciebie..-przeprosił i schylił głowę w dół. -...wszystko..już dobrze..-nie mogłam wydusić z siebie ani słowa ... Patrzeliśmy na siebie długo a później Matt powiedział. (Matt sorka że takie krótkie brak weny z wrażenia..)xD

Od Matt'a CD histroii Saphiry

-Stój !- krzyknąłem
Odwróciła się zaskoczona. 
-Tak ?- zapytała drżącym głosem 
-To ja wszystko schrzaniłem.- powiedziałem podchodząc do niej wolno- I ja wszystko naprawię ...
-Jak ?- zapytała
-Jeszcze nie wiem ...- powiedziałem lekko się uśmiechając 
Odwzajemniła uśmiech.
-Chociaż w sumie to mam jeden pomysł ...- uśmiechnąłem się tajemniczo
-Hym ?- mruknęła 
Pocałowałem ją delikatnie lecz spontanicznie.

<Saphir?>

Od Saphiry C.D Historii Matt'a

Gdy Matt odszedł cały czas myślałam "po co ja myślę mogłam mówić ". Łzy spływały mi po policzkach.Poszłam do mojej jaskini i położyłam się na kocyku, nie mogłam przestać o nim myśleć , całą noc nie spałam, lecz prawie przed rankiem zasnęłam. Rano ogarnęłam się i zjadłam sobie sarnę.Postanowiłam wyjaśnić to Matt'owi ponieważ nie mogłam przestać o nim myśleć. Pobiegłam do jego jaskini, wbiegłam bez pytania a on tam był. -Matt! tak tak zakochałam się w tobie i to co wtedy słyszałeś gdy..myślałam żeby powiedzieć ci że nie ..to..ja po prostu nie ..nigdy ..ehh..- mruknęłam.-ja..-łzy zleciały mi po policzku..-jeszcze nigdy nie zależało mi na kimś tak..jak na..tobie..-odwróciłam się i chciałam wyjść ale nagle.. (Matt)

Od Matt'a CD historii Saphiry


-Wiem, wszystko słyszałem.- powiedziałem z opuszczoną głową
Nie mogłem uwierzyć ... Ona mnie kocha ... Ona jest we mnie zakochana ...
-Czy ty naprawdę ... ?- głos mi się załamał
Milczała.
-Proszę, odpowiedz mi.- powiedziałem
-Ja, ja ... To wszystko co usłyszałeś w mojej głowie to ...- mruknęła
-Prawda ... ?- zapytałem
Usłyszałem w jej głowie "Powiedz mu nie i się odczepi".
-No dobra ...- westchnąłem- Tyle mi wystarczy ...
-Ale ja nic ...- powiedziała zakłopotana
-Wiem, nic nie powiedziałaś.- odparłem spokojnie- Ale pomyślałaś ...
Przygryzła wargę. Łza spłynęła jej po policzku.
-Żegnaj, Saphir.- powiedziałem i oddaliłem się do swojej jaskini
Całą noc myślałem o niej ... I o tym co się wydarzyło ... 

< Saphir? Smutne, prawda ? :'< >

Od Saphiry CD historii Matt'a

-no bo ...jak cię poznałam .. byłeś inny i.. ja nie potrafie ..- wyszłam z jego jaskini.
Szłam przy wodospadzie i mówiłam sama do siebie.
-co ja zrobiłam ...tylko się wygłupiłam.. mogłam mu powiedzieć i było by po sprawie.. 
Chodziłam sobie przy brzegu jeziorka i moczyłam łapy. Myślałam że wkońcu musze mu powiedzieć że chyba się w nim..zakochałam.... Może że gdy mnie uratował to ...nie to głupie może Tikiya mi coś doradzi zanim przestanie gadać że się w kimś zakochałam.Gdy wstałam i się odwruciłam Matt stał na przeciwko mnie. 
-Matt! co ty tutaj robisz? -na szczęście nie mówiłamza wiele tylko myślałam, ale przypomniało mi się że Matt czyta w myślach...

(Matt)

Od Vezr'a CD histroii Avalon i Saya'i

Zauważyłam jakąś smoczycę. Nie pozwolę, aby ktoś polował na moich terenach. Skoczyłem na nią, a ona mnie odepchnęła.
- Wracaj na swoje tereny ! - warknąłem
- Nie mamy gdzie ... Avalon ! - krzyknęła. Obróciłem się. Zauważyłem jakąś nieprzytomną waderę.
- Co jej się stało ? - zapytałem
- Zemdlała ... - smoczyca wzieła ją na plecy i zaczęła iść
- Nie ma watahy ... tak ?
- Tak - mruknęła
- Może chcecie dołączyć ?
- Zobaczymy - spojrzała się na mnie. Zaprowadziłem ją do szpitala. Powiedziałem siostrze, aby z jej watahy przyszedł lekarz. Podał jej płyny. Wreszcie się obudziła. Smoczyca była przy niej.
- Gdzie ja jestem ? - zapytała
- W Klanie Dnia - powiedziałem stojąc w progu. Smoczyca syknęła na mnie.
- A co ja tu robię ? - zapytała
- Zemdlałaś - wyprzedziłem znowu w odpowiedzi, i widać, że smoczyca była zdenerwowana.
- Ten wilk pyta się czy zechciałabyś dołączyć do jego watahy ... - powiedziała Chanel ( bo tak smoczyca miała na imię )
- No dobrez ... i tak nie mamy się gdzie podziać - powiedziała. Wtedy zwróciłem uwagę na jej oczy. Były czerwone. Myślałem, że coś się stało, ale smoczyca nie szturchnęła.
- To nic takiego - wyszeptała
- Umiesz mi czytać w myślach ? - zapytałem zdziwiony
- Tylko te myśli o Avalon - powiedziała - Avalon musisz wreszcie coś zjeść - podała jej jelenia, którego upolowała wcześnie
- Jako, że dołączasz musisz wybrać stanowisko - powiedziałem
- To może ... wypatrująca - powiedziała
- Dobrze, również będziesz samicą Gamma - powiedziałem
- Co ? - zapytała ze zdziwieniem
- Tak - uśmiechnąłem się - Zostawie was same. Jak coś będziesz chciała daj znać - dodałem i wyszedłem. Zająłem się własnymi sprawami. Wyszedłem ze szpitala. Podeszłą do mnie Saya'i.
-Tak sobie pomyślałam ...- powiedziała
-Tak ?- zapytałem
-Może chciałbyś się ze mną wybrać na spacer ?- spytała

- Może później. Mamy nową w watasze. Musze dopisać ją do stanowisk i jako samice Gamme - powiedziałem. Widziałem, że w oczach Saya'i był szok, gdy powiedziałem samica Gamma. Odeszła. Poszedłem do jaskini i wywiesiłem tabliczkę z hierarchiami i stanowiskami. Zapisałem tam każdego. Wreszcie wróciłem do szpitala.
- No co ty - usłyszałem głos Avalon, ale ucichła gdy wszedłem
- Lepiej się czujesz ? - zapytałem
- Tak - powiedziała - Będę mogła już wyjść ze szpitala ?
- Tak ... - powiedziałem

( Avalon dokończ )

Od Avalon

Ja i Chanel wędrowałyśmy już od wielu miesięcy. Długo nic nie jadłyśmy i byłyśmy wykończone. Właśnie przemierzałyśmy las w poszukiwaniu pożywienia i zobaczyłam stadko saren.
-Patrz.- powiedziałam cicho do Chanel.-Zostań tutaj, a ja pójdę zapolować.
-Chyba sobie żartujesz.- powiedziała smoczyca.- Ledwo trzymasz się na nogach. Ja pójdę.
Przystałam na jej propozycję i skryłam się w krzakach. Chanel szybko uporała się z 3 sarnami i jeleniem, a kiedy miała iść z łupem do mnie. Zza drzew wyskoczył basior i rzucił się na nią. Szybko wybiegłam z krzaków, aby pobiec na pomoc, ale zachwiałam się i przewróciłam na kamienie, mdlejąc.

(Vezr?)

Favikona dodana !!

Favikona została wczoraj dodana, a dziś weszła zamiast " B " na zakładce. 
Wszyscy powinni widzieć zamiast "B" dwie pierwsze liery, czyli " WK ".


Favikone dodała Koochana, czyli Samica Alfa Dnia
i Samiec Alfa Nocy

Od Matt'a C.D Historii Saphir'y

-Cześć.- przywitałem się z nią -Hej.-uśmiechnęła się -Chciałbym zdjąć ci gips ...- powiedziałem -A... Jasne ...- powiedziała i delikatnie podała mi łapę Namoczyłem gips w wodzie. Rozpuścił się. -To na tyle.- powiedziałem- I uważaj na siebie następnym razem. -Jasne ...- powiedziała i wyszła z jaskini Nie minęło kilka sekund, a gwałtownie weszła do jaskini. -Chciałabym ci coś powiedzieć !- oznajmiła -Tak ?- zapytałem zaskoczony

Od Sapir'y C.D historii Matt'a

-uuu ciekawe po co masz do niego przyjść.-zaśmiała się Tikiya. -a daj spokój pewnie znowu będzie mi mówił że mam być ostrożna jak będę spacerować po lesie-uśmiechnęłam się i zaczęłyśmy się śmiać. Gadałyśmy jeszcze do wieczora aż w końcu wypuścili Tikiy'ę do domku odprowadziłam jją do domu i ruszyłam w stronę jaskini Matt'a. Gdy już byłam przy jaskini zapukałam a Matt mnie wpuścił. (Matt, sorkaaa że krótkie brak weny. :'<)

Nowy członek klanu Dnia - Avalon !


Avalon 
(w języku gwiazd - szczęście)
Samica Gamma

Od Matt'a C.D. Historii Saphir'y

-Tak jak w przypadku Saphir'y, masz tylko złamaną łapę.- oznajmiłem jej.- Wychodzisz dzisiaj wieczorem. -To dobrze.- Tikiya uśmiechnęła się do mnie -To ja już idę i zostawiam was same.- powiedziałem, ale po chwili dodałem- Saphir, mogłabyś wpaść do mnie dzisiaj wieczorem ? -Jasne...- powiedziała- To ja tu jeszcze z nią posiedzę i porozmawiamy ... -Okej.- rzuciłem wychodząc ze szpitala

Od Saphir'y C.D Historii Matt'a

-Zależy mi na twoim losie i na tobie!ale dobrze jak chcesz ..już nigdy mnie nie zobaczysz..-krzyknęłam i wybiegłam z jaskini z płaczem bo jeszcze nigdy mi tak na nikim nie zależało. Pobiegłam do mojej jaskini i położyłam się na kocu dalej płacząc. Nagle do mojej jaskini zapukała Tikiya.. od razu się ogarnęłam nie chciałam żeby widziała w jaki jestem stanie. -Heej.-powiedziała z uśmiechem. -o heej Tikiya- próbowałam ukryć mój smutek. -co porabiasz może mały spacer?-zapytała już wyciągając mnie z jaskini. -no dobrze czemu nie.. Poszłyśmy na spacer po lesie upolowałyśmy sobie sarnę zjadłyśmy ją i poszłyśmy dalej , udawałam że wszystko dobre ale nie mogłam przestać myśleć o tym co się stało .. Nagle zobaczyłam przechodzącego Matt'a ale tylko schyliłam głowę w dół i się nie odzywałam słuchałam co mówiła do nie Tikiya.. Gdy nas minął nagle Tikiya spadła z klifu.. -Tikiyaaaa!!! -chwyciłam ją za łapę ale wyślizgnęła mi się... -Niee.!-pobiegłam w miejsce gdzie spotkałyśmy Matt'a i był tam.. -Matt prosze pomóż miii!! Tikiya spadła z klifu!! -krzyknęłam, widziałam że dalej był zły ale poszedł zemną i zabrali Tikiyę do szpitala .. Siedziałam cicho i się nie odzywałam nagle wyszedł Matt. (Matt)

Od Matt'a CD historii Saphiry

-To dlaczego tu siedzisz ?- zapytałem, zaraz naprawdę się na nią obrażę
-Yyy...- odjęło jej mowę
-A jakbyś ty się czuła jakby Tikiya umarła na twoich oczach ?- krzyknąłem, nie mogłem powstrzymać już emocji
-No... Źle ... Ja ...-westchnęła- Nie wyobrażam tego sobie ...
-No właśnie ! Nie wyobrażasz tego sobie ! Nie umiesz mnie zrozumieć!-
wybuchnąłem
-To prawda ... Nie umiem ...- załkała żałośnie 
-Czemu tu siedzisz skoro cie nie obchodzi mój los ?- ponowiłem pytanie
Milczała.
-Czemu?- nie dawałem za wygraną
Dalej milczała.
-Jeśli nie odpowiesz na to pytanie, to wyjdź !- i wskazałem jej drzwi

<Saphir?>

wtorek, 16 lipca 2013

Od Saphir'y C.D Historii Matt'a

-nie smuć się bo aż mi przykro.. -nie no to nie przez ciebie.. -ale czuje jak by było przeze mnie.. -dlaczego? -bo nie odzywasz się prawie do mnie jak byś się na mnie obraził i.. nie lubię jak jesteś smutny .. -nie obraziłem się ale nie rozumiesz że to był mój brat. -rozumiem ale przestań proszę bo nie zniosę tego... -dlaczego ci aż tak na tym zależy ?-zapytał zdziwiony . -nie..wcale nie.. (Matt)

Od Matt'a C.D Historii Saphr'y

-Nie musisz!- powiedziałem- Jak chcesz to ze mną zostań ! -No to zostanę.- uśmiechnęła się Spróbowałem się uśmiechnąć, ale wyszedł z tego grymas ... -Już ... Uspokój się ...- pogłaskała mnie czule po łapie Byłem tak przybity, że zapomniałem jak jestem czuły na jej dotyk. W ogóle mnie teraz nie ruszył.

Od Saphir'y C.D Historii Matt'a

-A nie.. Cieszysz się że .. Przyszłam ? Nie to że obrazu masz się cieszyć i skakać z radości ale jak widzę nie chcesz mnie widzieć ..-zasmuciłam się. -nie to że nie chcę cię widzieć ale nie mam humoru.. -tak jak wczoraj..?-patrzałam mu w oczy. -tak! -dobrze...ale czemu jesteś taki smutny?-zapytałam bo nie chciałam przez cały czas był smutny i nie odzywał się do mnie. -nie ważne to moja sprawa. -no proszę powiedz co się stało?-bardzo chciałam wiedzieć. -no dobrze..więc jak byłem w mojej rodzinnej watasze ja i mój brat Carlem zakochaliśmy się w młodej Alfie .. -ahaa..i.. -i..ciągle tego żałuje... założyliśmy się o nią, mieliśmy zdobyć jaja hipogryfa ja zdobyłem jaja ale mój brat..ani nie zdobył jaja i..spadł z klifu . Zginą na miejscu.-posmutniał bardziej. -ahaa..przykro mi..a i dziś .. -tak.. -to może już pójdę?. (Matt)

Od Matt'a CD histroii Saphiry

-Obudź się !- krzyknąłem
Nagle otworzyła delikatnie oczy. 
-Co się stało ?- zapytała- Gdzie ja jestem ?
-Spadłaś z klifu. Mój Hardodziób cię złapał. Jesteś teraz w szpitalu. Miałaś dużo szczęścia. Złamałaś tylko łapę.
-To dobrze?- spytała patrząc krzywo na swoją łapę
-Tak.- odpowiedziałem- Mogło się to skończyć dużo gorzej. Dzisiaj wieczorem wracasz do domu.
-Czemu to przyszedłeś ?- zapytała jakby z nadzieją
-Bo to moja praca.- odparłem poważnie, a ona posmutniała- Jestem przecież lekarzem.
-Jasne ...- westchnęła smutno
-Coś się stało ?- spytałem
-Nie, wcale nie ...- mruknęła
-To idę.- oświadczyłem i rzuciłem do pielęgniarki- Wypuść ją dzisiaj wieczorem.
-Tak jest.- powiedziała
Ruszyłem do swojej jaskini. 
Gdy siedziałem w środku, nagle wszedł Hardodziób.
-Cześć, Dziobek.- przywitałem swojego towarzysza
-Heej ...- mrukną- To dzisiaj tak ?
-Mhm ...- posmutniałem- Nie znoszę tego dnia ...
-Ta okropna rocznica ... Pierwsza, ale okropna ...- on też był ponury cały dzień
-No nic ...- powiedziałem- Dobranoc.
-Dobranoc.- odpowiedział i wyszedł z jaskini
Z samego rana odwiedziła mnie Saphir. 
-Hej. -powiedziała
-Cześć.- nadal byłem smutny i nie chciałem się z nikim widzieć- Czego chcesz ?

<Saphir?>

Od Saphir'y C.D Historii Matt'a

-No dobrze upolowałam dwa jelenie i trzy sarny chcesz zemną......zjeść?-zapytałam uśmiechając się do niego ale widziałam że to co upolowałam w ogóle go nie obchodziło .. -nie dziękuje-wszedł do swojej jaskini-myślałam że się na mnie obraził..więc odeszłam do swojej jaskini.. Po jakimś czasie przyszła do mnie Tikiya i jadła zemną do Matt nie chciał. -Pyszne! -powiedziała Tikiya i jadła dalej. -a coś się stało ..?---zapytała. -nie ale..myślałam że Matt się na mnie obraził .. -nie na pewno nie pewnie ma zły dzień a nawet jeśli to .. -to..ja wole nie wiedzieć-dalej jadłam. Gdy zjadłyśmy Tikiya wróciła do Klanu Wody a ja poszłam się przejść do lasu..Szłam po lesie i zobaczyłam strome zejście.. -o matko.. ale tu stromooo..aaaaaaa!!-spadłam i widziałam tylko Matt'a spacerującego... Straciłam przytomność. (Matt?)

Luna odchodzi!

Powód:
| NIE NAPISAŁA PIERWSZEGO OPOWIADANIA W TERMINIE |
| NIE NAPISAŁA DŁUŻSZEJ HISTORII |
| NIE NAPISAŁA NOWEGO FORMULARZA DLA TOWARZYSZA | 

~ Samiec Alfa Klanu Ognia, Trevligt

Od Matt'a CD historii Saphiry

-Jasne.- powiedziałem- Idź.
-Nie pójdziesz ze mną ?- zapytała
-Nie, dzięki.-powiedziałem- Wczoraj mi się nie udało. Pozbieram zioła.
-Jak chcesz.- rzuciła i poszła
Gdy zbierałem zioła cały czas o niej myślałem. Powinienem dać sobie spokój przecież widać, że jej nie interesuję.
Nagle podeszła do mnie Saphir.
-I jak na polowaniu ?- zapytałem z grzeczności, ale wcale to mnie nie interesowało

<Saphir?>

Od Saphiry C.D Histoorii Matt'a

-Nie wiem jak ty ale ja idę spać- podeszłam do drzewa zagradzającego wyjście i położyłam się przytulając się do mojego ogona. -aha..no dobrze ja też się położę..-Lecz on położył się na samym końcu jaskini i biło mu tam ciepło lecz ja trochę marzłam..świece były raczej bliżej Matt'a. -brryy..-przewiał wiatr po mnie . -może ci zimna?-zapyta z troską. -nie wszystko dobrze ciepło i wygodnie.-oczywiście skłamałam bo było mi zimno.. -chodź tu na koniec jaskini tu jest ciepło i są świeczki rozpalone przez ciebie.-uśmiechną się do mnie. -nie tu jest dobrze . -no niech ci będzie ale..-podszedł do mnie i przykrył mnie swoim kocykiem. -Dziękuje-popatrzałam na niego z uśmiechem gdy odchodził i położyłam się spać. Nie mogłam za snąć, ale po chwili wtuliłam się w kocyk i zasnęłam... ~Rano~ Obudziłam się drzewo dalej tkwiło na miejscu. -oooo...(ZIEW..)-rozejrzałam się po jaskini i zobaczyłam Matt'a już nie spał.-co robisz?-zapytałam. -a nic ogrzewam się.. -ojej ogień zmalał-i podpaliłam świeczki jeszcze raz. -dzięĸuję - uśmiechnął się do mnie. -nie ma sprawy...zaraz ale ja jestem głupia! -co?! I wtedy skupiłam się na drzewie i wypchnęłam je siłą powietrza. -jej!! udało mi się ok a teraz jestem bardzo głodna więc ide n poloanie. (Matt)

Od Matt'a CD histroii Saphiry

Ruszyła w stronę wyjścia. Nie chciałem jej zatrzymywać była już dorosła. Ale nagle siły natury mnie wyręczyły. Drzewo zapadło się i spadło torując wyjście. W jaskini zapanowała ciemność.
-I co teraz zrobimy ?- jęknęła 
-Najpierw może zapalę świece !- powiedziałem i już poszedłem po krzesiwo
-Daj spokój !- westchnęła
-Chcesz być w ciemnościach ?
-Nie, ale znam własne sposoby.- uśmiechnęła się tajemniczo
Nagle wszystkie świece w jaskini się zapaliły. 
-Aha.- już wszystko zrozumiałem- Masz żywioł ognia ?
-No.- zaśmiała się
-To co będziemy robić przez te kilka godzin jak będzie burza ?- zapytałem patrząc ze smutkiem w stronę wyjścia 

<Saphir?>

poniedziałek, 15 lipca 2013

Od Saphir'y C.D Historii Tikiyi

Gdy wybiegałam z jaskini wpadłam na kogoś oczywiście to nie mógł być nikt inny niż Matt. -uważaj jak chodzisz!-warknęłam.-a tak w ogóle co ty tu robisz?! -przepraszam ale szukałem rośliny która pomoże uzdrawiać. -aha-i nagle zaczęło kropić.- o muszę iść ..-nagle zaczęło lać. Biegliśmy z Matt'em do jaskiń lecz nie daleko walnęło w drzewo strasznie się przestraszyłam. Niespodziewanie Matt wciągną mnie do swojej jaskini. -co ty robisz !? muszę wracać do domu?! -nie leje deszcz i widziałem jak się wystraszyłaś jak walnęło w drzewo.. -nie wcale się nie wystraszyłam.-zaprotestowałam i chciałam wychodzić i nagle.. (Matt)

Od Tikiyi C.D Historii Saphir'y

-kim?-zapytałam zdziwiona. -no był taki jeden nowy w Klanie nocy ma na imię Matt i byliśmy na spacerze. -uuu twój chłopak ? -zapytałam śmiejąc się . -nie.!-schyliła głowę w dół. -no ok ok ...chodź zjedzmy mam jelenia.. -ok .-powiedziała i ślinka leciała jej z pyska.. Gdy zjadłyśmy Sapira powiedziała. -ojek szkoda ale muszę już wracać jest późno więc wiesz.. -no dobrze to pa do jutra.-pożegnałyśmy się i Saphira wybiegła z jaskini. (Saphira?)

Od Sahir'y C.D Histori Matt'a

-tak jest przepięknie.-spojrzałam na niego i nie mogłam przestać.. -czy coś się stało?-zapytał? -nie nie wszystko w porządku ...-odwróciłam wzrok i odeszłam ..nie zauważył jak odchodzę .. Po jakimś czasie zorientował się że mnie nie ma ..rozejrzał się i zobaczył jak leżę na głazie. Podbiegł do nie zmartwiony lecz ja tylko spałam. Natychmiast się obudziłam i wystraszyłam. -aaaa!-uderzyłam Matt'a w łapę. -oj przepraszam nie chciałam naprawdę..wszystko psuję.. -..nie nic się nie stało ..-podszedł do mnie i pocieszył. -ok wiesz ja muszę iść do siostry spotkamy się później paa..-krzyknęłam w biegu. -pa.. Gdy dotarłam do Tikiyi wbiegłam do jaskini.. Tiki ! Tiki !-krzyczałam. -CO!?-zapytała -byłam na spacerze z Matt'em.. (Tikiya?)

Od Matt'a C.D Historii Saphir'y

-Wow !- westchnąłem- Faktycznie ! Pięknie tu ! -Mówiłam !- zaśmiała się -Gdybym miał kiedyś partnerkę tu byśmy brali ślub !- powiedziałem -Piękne miejsce ...-rozejrzała się dookoła- Chciałabym tu spędzić resztę życia ! -To ja zostaję z tobą !- zaśmiałem się- Chodźmy nad wodospad ! -Okej.- powiedziała i ruszyła za mną Już gdy przeszliśmy kilka metrów usłyszeliśmy szum wody. Po jakimś czasie pokazał się jeszcze wodospad. Miał od barwę turkusowego kryształu i pięknie błyszczał pośród zieleni. -Tutaj też jest cudownie ...- stwierdziłem

Od Saphir'y C.D Historii Matt'a

Zaśmiałam się patrzałam na niego a on wyglądał jak by się mnie przestraszył. - na pewno wszystko dobrze ?-zapytałam jeszcze raz. -no tak tak -uśmiechną się a w jego oczach widziałam .. nie wiem jak to ująć. -a ty jesteś alfą? czy mi się wydaje ? -nie-uśmiechnęłam się-nie ja jestem wojowniczką, a ty? -Ja jestem lekarzem..-poszliśmy się przejść i obejrzeć watahę .. -aa co ci się stało w łapy - zobaczył bandaże na łapach. -aa nic takiego to tylko zadrapanie.. -jak by to było zadrapanie to byś nie chodziła z bandażami na łapach. -nie ważne..-odeszłam od niego.. -no dobrze dobrze przepraszam..-uśmiechną się do mnie ale mnie tak łatwo nie jest przeprosić.. -nie ważne.. -ale tak na poważnie co się stało ... -no..nie ważne!-warknęłam na niego.. -dobrze..-szedł za mną..w ciszy.. -no okej pogryzłam się z jednym wilkiem.. -aa tak myślałem . -to był jakiś wstrętny basior.. -ahaa.. Poszliśmy do groty kryształów jakoś tak wyszło. -patrz jak tu pięknie..-powiedziałam zachwycona. (Matt jak wrażenia ?)

Od Matt'a

Spacerowałem sobie po terenach watahy. Naglę zobaczyłem jakąś waderę. Nawet nie "jakąś" ! Wyglądała prawie identycznie jak Młoda Samica Alfa w tamtej watasze. Była taka piękna ! Jej urok sprawiał, że tylko ona na całym świecie zaczęła się dla mnie liczyć. -Cześć, jestem Saphira.- powiedziała anielskim głosem -Hej, jestem Matt.- powiedziałem podając jej łapę i udając, że wcale nie jestem spięty jej dotykiem Niestety ona to zauważyła. -Czy coś się stało?- zapytała melodycznym głosem -Nie, nie, wszystko w porządku.- spuściłem wzrok Zaśmiała się. Jej śmiech był taki symfoniczny. Czyżbym znowu się zakochał ?

Od Hany CD historii Tikiy'i

- Oczywiście ... - powiedziałam i się uśmiechnęłam. Wadery się ucieszyły. Miło patrzeć na rodzeństwo. Wybiegły z mojej jaskini. Ja wróciłam do mojej księgi. Czytałam jakieś eliksiry. Dużo ich było.
- O jest ... - powiedziałam - Eliksir Wzrostu - po chwili zaczęłam go przygotowywać. Gdy już go przygotowałam poszłam do tego kwiatu co go niedawno zasadziłam. Wylałam na niego eliksir i urusł duży. Cieszyłam się.

( P.S miałam brak weny - nikt nie dokańcza )

Od Tikiy'i-Czy to możliwe?!

Położyłam się na kocyku i zasnęłam a gdy się obudziłam wybiegłam z jaskini i wbiegłam do lasu nagle wpadła na mnie jakaś wadera wyglądała znajomo.. -heej kto ty jesteś?-zapytałam zdziwiona . -heej ja jestem Saphira ...-popatrzałyśmy na siebie. -czy..my..się znamy ?? -nie..nie jestem pewna.. -a mi się wydaje że cię znam..-powiedziałam do niej i chodziłyśmy dookoła siebie. Myślałam ponieważ gdzieś już ją widziałam ale zastanawiałam się skąd i nagle.. -wiem miałam cię w moim śnie-powiedziałyśmy to razem.. -w śnie jak to -znowu powiedziałyśmy to razem i równocześnie . Uśmiechnęłyśmy się do siebie. -to ty ... -to ty.. -jesteśmy siostrami..-zapytałam uśmiechnięta. -tak to chyba znaczy że tak ale ty jesteś magiem wody prawda.. -tak ..a ty ? -ja jestem magiem powietrza ale ostatnio gdy się obudziłam ziewnęłam i pojawił się ogień!! -serio ja ostatnio jak ćwiczyłam wodę pojawiły się zamiast wody kamienie .. -no tak..ty masz wody a ja powietrza a przeciwieństwem wody jest ogień więc ja mam ogień a.. -a ty masz powietrze a przeciwieństwem powietrza jest ziemia..-uśmiechnęłyśmy się do siebie. -a wtakim razie nie możesz być w klanie wody przykro mi-schyliłam głowę w dół. -nie szkodzi a może do jakiegoś innego klanu dołączysz? -bardzo chętnie.. -chodź pójdziemy do Hany może ona cię przyjmie.. Gdy szłyśmy rozmawiałyśmy o nas . -a tak w ogóle to ty jesteś ode mnie starsza czy ja od ciebie?-zapytała -wiesz chyba jesteśmy w tym samym wieku. Gdy dotarłyśmy do klanu nocy poszłyśmy do jaskini Hany . Zapukałam a ona nas wpuściła. -Witaj ano-ukłoniłam się z Saphir'ą. -O heej Tikiya- schyliła lekko głowę. -a to kto-zapytała. -to moja...siosra dopiero się o tym dowiedziałyśmy. -ahaa.. - i chciałam zapytać..-przerwała mi. -nie ja chciałam zapytać czy.. mogła bym dołączyć u do klanu nocy. (Hana może?)

niedziela, 14 lipca 2013

Nowa członkini Klanu Ognia!

Luna

Przywódczyni Polowań

sobota, 13 lipca 2013

Od Tikiy'i C.D Historii Car'y-Dziwny sen.

Patrzałam na nią złowrogo miałam jej dość.
-ok nie ważne wynoś się z tond !! Ale już- Warknęłam na nią i poszła w stronę swojego klanu.
Po spacerze z Haną i całą akcją z Carą poszłam się położyć. Myślałam jak ja mogę być zastępczą alfą. Dobrze że jak David wróci to będę dalej betą .
Położyłam się spać i miałam sen śniło mi się że obudziłam się na łące. Po jakimś czasie zorientowałam się że jestem jeszcze maleńka.
Śniło mi się że mam siostrę z którą bawiłam się to było dziwne. Widziałam moją mamę jak przyszła do nas i się z nami przytulała i nagle zobaczyłam że moja matka odchodzi i nie wiedziałam gdzie poszła tylko zobaczyłam jeszcze jak moja siostra gdzieś poszła i jej już nie zobaczyłam.I wtedy się obudziłam. Byłam w szoku ! Pobiegłam do jaskini Davida opowiedzieć mu wszystko ale gdy tam dotarłam nie było go i wtedy sobie przypomniałam że wyjechał.Łzy leciały mi z oczu usiadłam i płakałam brakowało mi matki.
Wróciłam do jaskini i usiadłam na kocyku który został mi po mamie.
CDN

Od Cary CD historii Tikiy'i

Cóż, zacznijmy może od tego, że znalazłam założyłam swój klan i odnalazłam swoją matkę. Oczywiście, nie obyło się bez kłótni. Ale ten drażliwy temat zostawmy na potem. Postanowiłam zwiedzić inne klany i poznać nowych sąsiadów. Zaczęłam więc od Klanu Wody. Przepłynęłam dzielącą nas odległość w kilkanaście minut. Kiedy dotarłam na brzeg, otrzepałam swoje przemoczone futro i ruszyłam. Kierowałam się wydeptaną ścieżką. Szłam przez las, wokół mnie śpiewały ptaki i szumiały liście. Niby takie urocze, jednak... nudzące. Jedyne, co wzbudzało we mnie zainteresowanie, to świeże odciski łap. Podążałam za nowo odkrytym tropem, aż nie wpadłam na dwie wadery.
- Witaj! - przywitała mnie jedna z nich. Miała białą sierść i niebieskie oczy. Odpowiedziałam jej tylko skinieniem głowy i spróbowałam ją ominąć. Ona jednak mnie przytrzymała i uśmiechnęła się serdecznie.
- Jestem Tikiya, a to jest Hana - przedstawiła się ta druga.
- Cara. - odpowiedziałam obojętnie i wyrwałam się z uścisku.
- Nie chcesz z nami gadać? Trudno... - posmutniała ta druga, jednak ja puściłam to mimo uszu. Wędrowałam dalej samotnie, raz na jakiś czas widząc moje niedoszłe znajome. Zwiedziłam wodospad i jeziorko. Nie sprzyjały mi te klimaty, było trochę za... wilgotno. Co się dziwić, to w końcu Klan Wody. Miałam zamiar pooglądać też Świątynie Water, lecz przeszkodziły mi w tym dwie wcześniej napotkane wilczyce. Kiedy znalazłam się przed wejściem, wyskoczyły zza krzaków i popchnęły mnie do tyłu. Warknęłam ostrzegawczo.
- Nie wolno ci tam wchodzić! - krzyknęła bodaj że Hana.
- Bo co mi zrobicie...? - zapytałam złośliwie i ominęłam wadery.
- My nic, ale Water tak... - wyszeptała Tikiya. Spojrzałam na nią z po wątpieniem.
- Bez urazy, ale jestem wyznawczynią innej religii i nie wiem, kto to ta cała Water. Chciała tylko zwiedzić wasz teren. - odparłam z pogardą i wkroczyłam do świątyni. Wilczyce odsunęły się w krzykiem, ja jednak się już nimi nie przejmowałam. Oglądałam misternie wykończone kolumny i bogato zdobione łuki. Szłam chodnikiem z kostki brukowej w kolorze morskiego mułu. W powietrzu unosiła się woń morskiej bryzy. Na maleńkich stawach unosiły się jasnoróżowe lilie wodne, a z góry zwisały liany. Doszłam aż do pięknej, aczkolwiek skromnej altanki. Na jej środku stał pomnik wilczycy, za pewne Water. Cóż, szczerze mówiąc, czar tego miejsca wywarł na mnie ogromne wrażenie. Odwróciłam się i ruszyłam ku wyjściu. Wadery cały czas na mnie czekały. Omal nie dostały palpitacji na mój widok. Kiedy tylko przekroczyłam próg wadery zaczęły mnie obskakiwać.
- Nic ci nie jest? Jakim cudem to przeżyłaś? - krzyczały. Odganiałam je łapami.
- Nic mi nie jest, dajcie mi spokój. - warknęłam ze złością.

<<Tikiya, Hana?>>

Nowy członek klanu Nocy - Natalie

Natalie
Morderczyni


P.S - Jak zwykle Natalie i jak zwykle morderczyni xD

Od Tikiy'i

Chodziłam sobie po lesie i spotkałam Hanę ..
-hej..-powiedziałam
-hej..-niechętnie chciała rozmawiać.
-przepraszam że tak nakrzyczałam na ciebie i o mało cię nie zabiłam xD
-dobrze niech ci będzie ..
-to zgoda..?-zapytałam bo chciałam się pogodzić. Nie chciałam mieć za dużo wrogów.
-zgoda!-uśmiechnęła się do mnie i poszłyśmy na spacerek.
Gdy byłyśmy  w lesie  spotkałyśmy Care .
-(Cara)

Nowy Klan!

Jest tutaj nowy klan, a mianowicie - Klan Impossible! Jego alfami są Cara i James. Miło mi powitać naszych gości.

Samica Alfa Klanu Powietrza i Klanu Impossible,
Louise i Cara

Nieobecności

Hej jak wiecie zostałam Alfą Klanu Wody ale jest problem bo ja wyjeżdżam Od 14-21 i wszystkie formularze wysyłajcie do mnie na howrse na sonia321 ja je wstawię ale dopiero 21 lub 22 lipca .

Tikiya :)

Nieobecność

Od 13-28 lipca Ja David Alfa Klany Wody jestem nieobecna...Do póki nie wrócę Alfą Klanu Wody Jest Tikiya! Chcesz dołączyć Do Klanu Wody wysyłasz formularz do niej :)
David

Od Hany CD historii David'a i Trevlight'a

Uśmiechnęłam się lekko. Przyjęłam różę.
- Dziękuję. Wybaczam - uśmiechnęłam się. Wstawiłam różę do wazonu.
- Na pewno ? - zapytał
- Tak - uśmiechnęłam się znów - Muszę teraz lecieć ... szukać rośliny do eliksiru. Pogadamy później - powiedziałam i wsiadłam na Xerane. Leciałam nad klanem Ognia. Zauważyłam Trevlight'a. Podleciałam do niego.
- Co tu robisz ? - zapytał ostro
- Szukam pewnej rośliny ... rośnie tylko tu
- Zerwij ją sobie i leć z tąd
- Niby czemu ? - zapytałam
- Patrz ... wulkan za niedługo wybuchnię ... - powiedział. Zerwałam szybko jedną roślinę i wróciłam do niego.
- A nie możesz nic z tym zrobić ?
- Ja ?
- No przecież jesteś wilkem ognia

( Trevlight dokończ )

Od Trevligt'a - CD historii Louise

Podałem waderze żywicę. Ona niechętnie wzięła ją do pyska. Na początku miała kwaśną minę, potem się przyzwyczaiła.
- I jak? - zapytałem.
- Jadałam lepsze. - odpowiedziała.- Nie wiesz co dobre...
Zapadła cisza. Słychać było... Szum kłosów, nieopodal nas. W końcu się ruszyłem. Wstałem i zawołałem Dark'a. Prędko na niego wsiadłem, a potem polecieliśmy do wulkanu na horyzoncie. Wadera patrzyła się na nas, dziwnym wzrokiem. Jakby chciała mnie zaatakować... Szybko odleciałem, bez słowa.
Wylądowaliśmy u stup wielkiego krateru. Spojrzałem w górę.
- Leć... - powiedziałam klepiąc smoka po grzbiecie.
Momentalnie wzbił się w powietrze. Spojrzał do środka. Po chwili pokiwał głową na ''tak''. Oznaczało to... Erupcję. Pomachałem mu łapą, aby zleciał. Gdy stał na ziemi, wsiadłem na niego.
- Leć najwyżej jak się da. - szepnąłem.
Z góry wyglądało to źle... Coraz więcej pyłu... Obawiam się, że przez najbliższe miesiące nie będzie można latać...
- Kiedy ostatni raz, wulkan był aktywny? - zapytałem.
- Jakieś... kilka tysięcy lat temu. - odpowiedział grubym tonem smok.
- Zajebi*cie... Kiedy wybuchnie?
- Z mych obserwacji wynika, że... Kilka tygodni, dni, godzin, minut... Sekund... Nigdy nie wiadomo.
Nagle zauważyłem sylwetkę wilka, lecącym na jakimś stworzeniu...

<Jakiśś wilkk?>

Od David`a

Krzątałem się nerwowo po jaskini, było mi przykro. Przykro że uraziłem swoją  przyjaciółkę, pobiegłem do lasu i zerwałem różę dla Hany,następnie teleportowałem się na jej tereny. Ile sił w nogach pobiegłem pod jej jaskinię, zapukałem, nie było odpowiedzi więc wszedłem do jej jaskini, nikogo tam nie było, szybko oglądnąłem jej jaskinię, nie przeglądałem jej rzeczy tylko zauważyłem że jej jaskinia jest bardzo duża. Będąc w niej miałeś wrażenie że jesteś...bezpieczny, była przytulna. Krążyłem wokół niej czekając na Hanę. Nagle ktoś warknął
-Co ty tutaj robisz
-Ja? o..Hej Hana
-Co chcesz
-Przeprosić cię-wyciągnąłem różę-za to że cię wygoniłem

(Hana?)

Od Louise - CD historii Trevligta

Nie było co robić, ja jedyna w moim klanie, więc włóczyłam się po terenach. Jakiś czas potem przyczepił się do mnie jakiś czerwony basior *Na 100% nie z mojego klanu* i włóczył się razem ze mną. W końcu trochę się zmęczyłam i podeszłam do strumyka. Patrzyłam na swoje odbicie w tafli wody. Nagle koło mnie pojawił się mój prześladowca.
- Co tu robisz...? - mruknęłam posępnie.
- Stoję... - powiedział.
- A kim jesteś?
- Wilkiem... - odparł. Podszedł do drzewa i położył się w cieniu jego liści. Zwinnie wspięłam się na konary i patrzyłam na mojego "gościa" z góry.
- Jesteś alfą powietrza, nie? - zapytał i przyjrzał mi się uważnie.
- Ta... Brak członków... 
- Witaj w klubie...
- Po co tu przyszedłeś?
- Tak se. Nikogo nie ma na mych terenach, co mam robić?
Wziął trochę żywicy, i zaczął ją żuć.
- Co ty robisz...? - zapytałam ze skrzywioną twarzą.
- Żuję gumę. - odpowiedział, jakby to było zupełnie normalne.
- Raczej żywicę... - zauważyłam kąśliwie.
- Spróbuj. - podał mi kawałek. 

Wzięłam go niechętnie i włożyłam do pyska. Masa na początku była gorzko-słona, a potem stała się lekko kwaśna. Cóż, wolałabym inny zestaw smaków, ale da się przeżyć.
- I jak? - spytał.
- Jadałam lepsze. - odparłam obojętnie.

<<Trevligt, o taką reakcję ci chodziło?>>

Od David`a cd historii Tikiyi

Było mi przykro że wygoniłem Hanę, później muszę ją odwiedzić, podszedłem w stronę Tiki i oblałem ją kulą wody, zaczęliśmy bitwę wodną, w końcu Tikiya użyła żywiołu ziemi, odparowałem go żywiołęm magii. Po godzinie cali zmęczeni poszliśmy pomodlić się w świątyni. Gdy skończyliśmy modlitwę upolowaliśmy jelenia, doprawiliśmy go roślinami i zjedliśmy. Po objedzie spacerowaliśmy po lesie, rozmawialiśmy o Klanach. Nagle podleciał Szere
-Panie...jakieś wilki...na naszych terenach, znaczy na morzu.
-Rozumiem, jedziesz ze mną?-spytałem Tikiyę

(Tikiya?)

Beta Klanu Wody!

Mamy Betę w Klanie Wody! Ale kto nią został?


Tikiya!
Gratulacje! Mamy nadzieję że się cieszysz i że nie zawiedziesz nas ;)
Alfa Klanu Wody David

piątek, 12 lipca 2013

Od Tikiy'i C.D Historii David'a

Patrzałam na Hanę wrogo przez tą małpę kulałam .
-hej co tu się dzieje!?-zapytał David z gębą pełną jedzenia.
-nic !!!
-w ogóle w ogóle! uspokójcie się !
-nie moja wina że o mało mnie nie zabiła!-krzyknęła Hana.
-jaa niee to ty mnie zraniłaś w łapę i nie mogę chodzić !
-co!? znowu ? -powiedział David
-Tak znowu!-krzyknęłam wściekła
-ok ok Hana wracaj do ciebie do klanu ..już..
-ok-warknęła na mnie ja na nią bardziej .
-Wariatki..-powiedział David.
(David)

Od David`a cd histroii Tikiyi

-Ej przepraszam...-westchnąłem-dam ci na razie spokój

<Następnego dnia>
siedziałem na plaży, obejrzałem się, myślałem że padnę, z morza wyszła Hana a z lasu wybiegła Tikiya. Popatrzyły się na siebie groźnie...cóż chętnie bym zamienił Hanę w jaszczurkę zachichotałem

(Tiki lub Hana?)

Od Tikiy'i C.D Historii David'a

-Nie prosze!!-brechtałam się aż cały klan mnie słyszał .
-dobrze dobrze...już przestań !!hahahahah..
-ok fajny feniks.
-tak wiem piękny w ogóle..
-chodź przejdźmy się-powiedział David z uśmiechem.
-ok -popatrzałam na feniksa.
Poszliśmy Nad jezioro było pięknie..
-Hej to ..co robimy ?-zapytałam.
-Poćwiczymy dobrze..
-No dobrze..-niechętnie się zgodziłam bałam sie.
-ok to ..-zrobił kulę wody.
-haa ! ja umiem lepiej! - i nagle uniosłam kulę wod 3 razy większą
-i co cieszysz się -powiedział.
-tak -uśmiechnęłam się do niego .
-a teraz pokaż mi coś co potrafisz- i ja Wyciągnęłam całą wodę z kwiatów na brzegu.
-ta fajnie ale zrób to..-David zmienił się w jakieś zwierze wodne
-a jaa..-spojrzałam na ląd i nagle wielki głaz uniósł się nade mną .
-aaaaaaaaa!!!-wystraszyłam się ale David mnie odepchną
-nic ci nie jest ?-zapytał
-nie chyba..nie-wyszłam z wody i poszłam w kierunku jaskiń.
(David)

Od David`a cd historii Tikiyi

-No widzisz nasza beta ma już unikatowego feniksa jako towarzysza-zaśmiałem się
-Nie będę betą..
-Będziesz..albo...
-Albo?
-Albo załaskoczę cię na śmierć!!
Zacząłem ją łaskotać, od razu przewróciła się i zaczęła śmiać się na cały Klan
-Nie!! Przestań!! Błagam!!! Nie!!!-zaczęła płakać ze śmiechu
-Pod jednym warunkiem-powiedziałem przestając
-Jakim?
-He..już ty wiesz jakim-popatrzyłem się na nią z dziwnym uśmieszkiem
-Nie..
-TAK!
-Nie wiem..
-No zgódź się-powiedziałem wyciągając łapy w celu załaskotania na śmierć

(Tikiya? wolisz zginąć?)

Od Tikiy'i C.D Historii David'a

-że co?? ja Betą niee niee ja się nie nadaje-byłam bardzo zdziwiona ja betą chyba nie nie byłam gotowa .
-ale co nie chcesz być betą ?
-jaa...-odeszłam na chwile się przejść a David poszedł za mną .
--ja nie jestem na tyle odważna i..
-jesteś naprawdę jesteś
-nie sądze..nie dam sobie rady..
-dasz!-spojrzał mi w oczy i może trochę uwierzyłam
-o-ok yy sorka musze już ..iść..paa -i odbiegłam krzycząc-dziękuje że mam już zdrową łapę!!
Zatrzymałam się gdzieś i stałam i zastanawiałam się bo..chyba się zakochałam...
-co mi odbiło-mówiłam zdyszana.
-ja..nie! to nie możliwe -nie mogłam się pogodzić z tym że chyba się zakochałam i nagle spotkałam jakiegoś coś..feniks

-kto ty ??
-ja jestem  Lilia a ty?
-ja jestem Tikiya jestem ..b..ohh.zwykłą wojowniczką naj zwyklejszą wojowniczką..
-napewno?
-oh..nie właśnie zostałam betą
-ahaa..- Nagle zjawił się David
-no nie co ty tu robisz?
-ejj ja spacerowałem sobie tu ..
-ahaa..przepraszam
-nie spoko nic się nie stało.
(David)

Od Saya'i CD historii Vezr'a

-Tak sobie pomyślałam ...- powiedziałam
-Tak ?- zapytał
-Może chciałbyś się ze mną wybrać na spacer ?- spytałam

<Yezr ? Sorry, brak weny :'c>

Od Vezr'a CD historii Saya'i

Wadera była miła, przyjacielska. Jej imie pasowało do jej wyglądu.
- Wiesz, że Twoje imię pasuje do wyglądu ? - zapytałem
- Tak - uśmiechnęła się - Każdy mi to mówi ... słyszałam, że masz też siostrę. Możesz mi ją przedstawić ? - zapytała
- Tak. Chodź za mną - powiedziałem. Doszliśmy do granicy.
- Ehm ... gdzie my idziemy ? - zapytała zdezorientowana wadera
- Do mojej siostry - uśmiechnąłem się i przeszedłem na stone klanu Nocy. Waderze mrok się za bardzo nie podobał. Machnąłem ogonem i wtedy zapaliły się fioletowe kryształy.
- Ale to piękne - powiedziałam i przeszła za granice. Zawyłem dając znać, aby Hana przyszła. Pojawiła się.
- Witaj bracie - powiedziała
- Witaj Hano - powiedziałem - To jest Saya ... wczoraj dołączyła
- Cześć - przywitała się
- Cześć - przywitała się moja siostra
- Wy naprawdę jesteście rodzeństwem, a macie różne klany i odcienie sierści - powiedziała patrząc na nas
- Każdy tak mówi - zaśmiałem się. Na moją sierść usiadł biały motyl z czarnymi plamkami, a na siostre czarny motyl z białymi plamkami. Uśmiechnąłem się lekko. Saya usiadła. Szturchnąłem lekko siostre.
- Ahh tak - powiedziała cicho - Saya'i chcesz pozwiedzać moje tereny i odpocząć ? - zaproponowała siostra
- Czemu nie ... - powiedziała. Saya'i bardzo spodobały się tereny.
- Trudno było by mi żyć tak bez świateł ... - powiedziała
- Ja się przyzwyczaiłam. Widzę w ciemności - zaśmiała się siostra
- No dobra dziewczyny. My tu gadu gadu, a trzeba wracać - zaśmiałem się
- A tak ... racja - powiedziała Saya. Wróciliśmy na tereny klanu. Miałem przynajmniej jedną członkini. Ale będzie lepiej. Poszedłem spać.

- Następny dzień -
Obudziłem się bardzo wcześnie. Wyszedłem z jaskini. Zauważyłem Saya jak wracała z polowania. Pomogłem jej donieść jelenia.
- Dzięki - uśmiechnęła się
- Nie ma za co - powiedziałem

( Saya dokończ )

Od David`a cd historii Tikiyi

-Tikiya...ty masz żywioł wody..nie ziemi, chyba że czegoś nie wiem...
-No mam żywioł wody, ale teraz mam też ziemi...
-To fajnie-zaśmiałem się-tylko niezwykłe wilki mają kilka żywiołów-zrobiłem tajemniczą minę
-David...David co ty knujesz
-A nic nic..hihi- chichotałem zacierając łapy
-David...dziwnie to wygląda
Zaśmiałem się, pociągnąłem Tikiyę za łapę, upolowałem jelenia i zerwałem kilka malin, jeżyn i przeróżnych owoców. Zrobiłem z tego soki, podałem jeden z nich zdezorientowanej waderze, gdy zaczęła pić, kazałem Szere aby uzdrowił jej łapę. Sekundę później łapa Tiki była zdrowa.
-Mówiłam ci abyś jej nie dotykał David!!
-Nie możemy świętować jeśli będziesz miała ranę..
-Ale co świętować?
-No że mamy betę-uśmiechnąłem się

(Tikiya jaka reakcja?)


Od Saya'i

Był jasny i słoneczny poranek. Obudziłam się w swojej nowej jaskini. 
"Ehh... A dopiero wczoraj wieczorem tutaj dołączyłam"- pomyślałam
Nie pamiętałam nawet z kim rozmawiałam. Chyba z Alfą tego klanu ... Nie wiem ! Mam sklerozę !
Bynajmniej byłam głodna i postanowiłam wybrać się na polowanie.
Od razu zauważyłam dorodnego jelenia. Zaczęłam się powoli skradać. Już miałam skoczyć ... Ale ktoś zrobił to za mnie !
-Ej !- warknęłam na wilka
-Ehh,,, Przepraszam...- powiedział basior i odskoczył od martwej zdobyczy
-Podziel się chociaż.- mruknęłam uśmiechając się
-Pewnie.- odwzajemnił uśmiech
A więc zjedliśmy jelenia. Rozmawialiśmy przy tym i śmialiśmy się.
-Ja cię chyba już widziałam.- powiedziałam w końcu
-Ja chyba ciebie też...- odpowiedział- To z tobą wczoraj rozmawiałem ?
-Tak! To chyba ze mną !- ucieszyłam się- Ty byłeś ... Ehh ... Yezar ?
-Blisko, ale nie.- zaśmiał się- Yezr.
-Aha.- także się zaśmiałam- A ja jestem ...
-Saya.- przerwał mi- Ja zapamiętałem.
-Miło.- powiedziałam- Szkoda tylko, że wyglądu nie zapamiętałam.
-Nic nie szkodzi.- powiedział- Było ciemno, ja też ciebie nie zapamiętałem.
-Noo...- przyznałam mu rację

<Yezr ? Rozwiniesz rozmowę ?>

Od Tikiy'i CD historii David'a

-co ty tu robisz? -zapytałam .
-a ty ?
-zapytałam pierwsza!.
-no ok- I nagle zabolała mnie łapa lecz próbowałam to ukryć.
-co się stało?-zapytał
-nic..-odwróciłam się
-nie no powiedz mi.
-Nie!-krzyknęłam na niego.
-Pokaż to może być groźliwe! -krzykną na mnie..
-ohh..dobrze -pokazałam mu łapę, cała się trzęsła.
-widzisz nic mi nie jest!-zabrałam łapę.
-pokaż !
-oh..-pokazałam łapę jeszcze raz. Była bardzo zraniona i bardzo bolała
-ta nic ci nie jest ..
-no nie!-krzyknęłam i zaczęłam iść w inną stronę.
-no stój ! może ci się coś z nią stać..
-nie zostaw mnie!-zaczęłam uciekać z ledwością ale byłam silna.
-Co za nieusłuchana wadera..-pobiegł za mną.
Poszłam do lasu położyłam się pod drzewem i nagle zaatakował mnie wilk. Przewrócił i przytrzymał przy ziemi.
-Hej..kotku..-powiedział śmiejąc się
-Nie mów do mnie kotkuu!!-krzyknęłam na niego i zrzuciłam go z siebie.
-ojejkuu ale ty złaa...hahaha-śmiał się
-zaraz ci pokaże!! -byłam taka wściekła że gdy dotknęłam ziemi kamień który stał obok nieznajomego wilka podniósł się byłam taka zdziwiona że chwila nieuwagi i wilk żuci się na mnie.
-aaa złaź zemnieee!!-krzyczałam i nagle spadł ze mnie bo David rzucił się na niego ..
Gdy już go zabił ja stałam i się nie ruszałam.
-wszystko dobrze mówiłem żebyś nie szła nigdzie.
Ale ja się nie odzywałam..
-hejj..słyszysz mnie.
-ja..użyłam mocy ziemi..

(David)

Nowy członek klanu Dnia - Saya



Saya
Przywódczyni Wojowników

Od David`a- cd uwięzienia

-Nie! -złapałem waderę  zanim ta się teleportowała- po co ci ta korona.
-Phi! To proste za pomocą tej korony chcemy ściągnąć tu Water...
-Po co wam Water!!!
-A co cię to!
-A to że Water jest moją patronką i interesują mnie jej losy...-warknąłem
Zaczęliśmy się gryźć, nie wierzyłem ale ją..zabiłem...odszedłem i wtedy zostałem ponownie przez nią zaatakowany. Zaczęliśmy się turlać po jaskini. Wreszcie przytrzasnąłem ją do posadzki jaskini, spojrzałem w jej oczy z nienawiścią..I wtedy coś we mnie pękło...Usłyszałem odgłosy walki, płacz szczeniaków i krzyk ich matki...Zobaczyłem siebie jako szczeniaka, leżałem w jaskini, obok leżały dwa martwe wilki i była tam też mała waderka która leżała obok mnie...jej oczy były...takie same jek jej..nagle jakiś wilk wbiegł do jaskini, wziął tą waderkę mówiąc ,,wreszcie..godny mnie potmek,, i odbiegł zacząłem płakać. Potem jaskinia zawaliła się, uciekłem przez małą szparkę..Wspomnienie się rozmyło. Odskoczyłem jak oparzony od tej wadery ona zrobiła to samo
-Czy ty też to widziałeś?-spytała
-Tak....czy ty? Nie to niemożliwe..
-No ale tam byłem ja...-powiedziałem
-No też tam byłam-powiedziała ze łzami w oczach
-Te martwe wilki..czy to..
-Rodzice..-westchnęła moja ,,siostra,, - Rufuze wilk który mnie przygarnął opowiadał mi o tym że mnie zabrał...ale nie myślałam że zostawił tam mojego brata.
Zaczęliśmy rozmawiać...wiele nas łączyło, przebaczyłem jej ten atak na watahę, była moją siostrą, chociaż sama o tym nie wiedziała wtedy.
-A ten Rufuze?
-Nie żyje..korona była po to aby go ożywić, ponoć Water posiadała taką moc..
-Mój smok potrafi ożywiać..
-Teraz to już nieistotne..nienawidzę tego wilka...okazuje się że zabił moich rodziców i porwał mnie!
Teraz już tu nikogo nie ma..zabiliście wszystkie wilki z tych terenów...
-Właściwie jak masz na imię siostro?
-Merlone..a ty?
-David-uśmiechnąłem się-chcesz dołączyć do mojej watahy?
-Nie...chociaż może kiedy indziej-uśmiechnęła się i prze teleportowała mnie na swoje tereny...
-Panie!-wrzasnął Szere-nic ci nie jest!?
Opowiedziałem jemu i Tikiyi o wszystkim, zdziwili się. Wstałem i poszedłem nad morze, spojrzałem w swoje odbicie. Zobaczyłem tam smutnego wilka..
-David?-spytał się znajomy głos
(Kto to?)

Od David`a cd historii Hany

-W sumie to sam nie wiem...kiedy przyszedłem no ta wadera dusiła cię a druga przyszła...Mówiły coś o jakiejś misji..że im się udało czy coś w tym stylu. Kiedy wybiegały z świątyni wpadły na mnie. Potem je zabiłem...kiedy do ciebie dobiegłem nie żyłaś
-To jakim cudem teraz rozmawiamy?
-Poprosiłem Moon..abyś przeżyła
-Dziękuję..
Zbliżyliśmy się do siebie, z każdą sekundą coraz bliżej i bliżej..nagle Szere wrzasnął cały zdyszany.
-PANIE!! WILKI ATAKUJĄ NASZĄ WATAHĘ!!
Wskoczyłem na jego grzbiet i razem się teleportowaliśmy, zamarłem na miejscu zobaczyłem Tikiyię broniącą wejścia do jaskini, atakowało ją z 20 wilków, Szere rzucił się na nie i błyskawicznie zabił 15 wilków resztę zabiłem ja.
-Nic ci nie jest?-spytałem Tikiyę
-Nie...dziękuję
Już miałem coś powiedzieć gdy jakiś wilk złapał mnie za łapę i teleportował mnie do jakiejś mrocznej jaskini. Przy lodądowaiu rzucił mną o wielkie ostre kamienie. Miałem złamaną łapę.
-Czego chcesz!? Nie znam cię!!!-wrzasnąłem
Tajemnicza postać zdjęła płaszcz była to wadera...zapierała dech w piersiach..była przepiękna
-Korona...
-O co ci cho..skąd wiesz o tej koronie
-NIE JETEM GŁUPIA!
-Nie dam ci jej-warknąłem-jesteś tchórzliwa myślisz że jak pokonasz mnie to dostaniesz koronę? Mylisz się korony strzeże ktoś inny!
-No jasne smok!-zaśmiała się


CDN

Od Hany CD historii David'a

- Co się dzieje ? - spojrzałam na zabite wadery - Gdzie ja jestem ?
- Nie ważne ... chodź - pociągnął mnie za sobą. Ogłosiliśmy zebranie klanów. Każde Alfy przyszły.
- Po co nas tu wezwaliście ? - burknął Trevlight
- Czy w czyjejś watasze jest ... a raczej była czarna i biała wadera ? - zapytał David
- Nie ! - każdy odpowiedział
- Czyli są z daleka ... - powiedział David
- Na to wygląda. Uwaga ! Każdy musi przeszukiwać tereny. Trzeba uważać - powiedziałam. Po skończonej naradzie ruszyłam do swojej jaskini. Szyja mnie bolała. W lustrze widziałam rany po duszeniu. Poszłam korytarzem pod ziemnym do David'a.
- David możesz mi coś wyjaśnić ?
- Tak, a co ?
- Co się wydarzyło tam w Świątyni ?

( David dokończ )

Od David`a cd historii Hany

Wybrałem się do Klanu Nocy aby odwiedzić Hanę, nie było jej w jaskini, gryfica powiedziała mi że jest w świątyni Moon, miałem trudności ze znalezieniem jej więc się tam teleportowałem. Zobaczyłem jak jakaś czarna wadera dusi Hanę. Zamarłem pobiegłem w tamtym kierunku, nagle zza jednej kolumny wyszła jakaś biała wadera w czarnej szacie.
- Misja wykonana ... - powiedział ta która chciała zabić Hanę, byłem jeszcze tylko 200 metrów od nich, teleportował bym się ale nie mogłem, dopiero za minutę.
- Musimy jeszcze więcej zabić wilków ... - zaśmiała się druga
- Tak jest - wybiegły z Świątyni...no taki był zamiar gdyż wpadły na mnie
-Coś mi się zdaje że misja nie pójdzie wam za dobrze, złapałem czarną waderę za szyję i zagryzłem, potem rzuciłem się nad drugą, zaczęła wrzeszczeć piszczeć.
-Błagam!! Oszczędź mnie!!
-Śnisz!
Skręciłem jej kark, podbiegłem do Hany, nie oddychała.
-Hana! Wstawaj!!-zacząłem płakać-Hana nie! Ja cię kocham...-wyszeptałem
Podbiegłem do rzeźby Moon.
-Matko nocy...pomóż jej! Uratuj ją!
Cała sala zatrzęsła się, skoczyłem na Hanę i zakryłem ją ciałem, sufit zachybotał się niebezpiecznie, po chwili wszystko ustało.
-I tyle!!!???-popatrzyłem się ze łzami w oczach na twarz Hany, w tym momencie wadera wzięła głęboki oddech-Hana!!!-przytuliłem ją

(Hana?)

Od Hany CD historii David'a

- Tak ... do jutra - uśmiechnęłam się. David wrócił na swoje tereny, a ja do swoich spraw. Musiałam coś zjeść. Upolowałam jelenia i go przyszykowałam. Zjadłam go szybko. Był smaczny. Zajęłam się swoimi sprawami :3 Zmęczona całym dniem poszłam spać.

- Następny dzień -
Obudziłi mnie krzyki. Wyskoczyłam z jaskini. Nikogo nie było.
- Dziwne ... - powiedziałam. Ruszyłam w stronę Świątyni Moon. Poszłam się pomodlić. Gdy weszłam do środka zauważyłam czarną postać. Rzuciła się na mnie. Zaczęła mnie dusić. Nie mogłam złapać powietrza. Zamknęłam oczy. Życie ze mnie odpływało.

Gdy byłam prawie za tęczowym mostem

- Misja wykonana ... - powiedział głos wadery
- Musimy jeszcze więcej zabić wilków ... - zaśmiał się
- Tak jest - wybiegły z Świątyni

Leżałam tak, gdy usłyszałam czyjś znajomy głos.

( Kto dokończy ? )

Od David`a cd historii Hany

Ja chciałem cię przeprosić...zachowuję się jak szczeniak-powiedziałem kładąc się koło niej.
-No troszkę-uśmiechnęła się
-Ej! miałaś mnie pocieszyć-trąciłem ją łapa
Zaczęliśmy się śmiać, potem przez chwilkę rozmawialiśmy. W końcu podleciał do nas smok.
-Panie musimy już wracać...Zaraz będzie świtać i musisz się wyspać i wypełnić poranne obowiązki...
-Szere nie jestem dzieckiem-znowu zacząłem rozmawiać z Haną, smok się zaśmiał i zaczął mnie odciągać.
-Dobra dobra już idę!! Ała szczypiesz mnie w ogon!-wstałem i otrzepałem się z ziemi.
Podszedłem i lekko przytuliłem Hanę.
-To może do jutra?-spytałem wsiadając na smoka

(Hana?)

Trev nie komentuj xD

Od Hany CD historii David'a

Znowu to samo.
- Zachowujecie się jak dzieci ... - weszłam do jaskini - dla własnego życia lepiej nie podchodźcie ... - otoczyłam jaskinie prądem
- Widzisz co robisz ?! - warknął David
- Że niby ja ?! To moja siostra
- Tak ty ! Nie widzisz, że jest ciągle smutna gdy się pojawiasz ? - zapytał. Vezr nic nie odpowiedział i odszedł. David podszedł do jaskini.
- Proszę ... chce zostać sama ... - powiedziałam i spuściłam tarczę nad jaskinią
- Poczekam ... - powiedział, a ja wyszłam. Księżyc dziś pięknie świecił. Położyłam się na trawie w patrzona tylko w niego.
- Hana ... słyszysz mnie ? - zapytał David, a ja się ocknęłam
- Eee ... teraz tak - zawstydzona powiedziałam

( David dokończ )

Od Trevligt'a

Wkroczyłem na tereny Klanu Powietrza. Chodziłem obok lasu, gdy nagle zauważyłem przemykającą się wilczycę. Zacząłem ją gonić.

Wilczyca zatrzymała się przy jakimś strumieniu. Podszedłem do niej. Patrzyła się w taflę wody. Również t zrobiłem.
- Co tu robisz...? - mruknęła.
- Stoję... - powiedziałem.
- A kim jesteś?
- Wilkiem...
Pomaszerowałem do drzewa i tam się położyłem. Ona zwinnie wspięła się do konarów.
- Jesteś alfą powietrze, nie? - zapytałem.
- Ta... Brak członków...
- Witaj w klubie...
- Po co tu przyszedłeś?
- Tak se. Nikogo nie ma na mych terenach, co mam robić?
Wziąłem trochę żywicy, i zacząłem ją żuć.
- Co ty robisz...? - zapytała ze skrzywioną twarzą.
- Żuję gumę.
- Raczej żywicę...
- Spróbuj.

<Louise? Jedź tooooooooooooooooooooooooooooo>

Od David`a cd historii Hany

Wylądowałem za Haną na jej terenach, podobały mi si,ę te tereny, były ładne. Minusem było to że jest otoczone kilkoma innymi Klanami, Klanem Dnia, Ognia i Ziemi. Z  ziemią nie miałem jeszcze do czynienia ale wiem że ktoś tam mieszka.. natomiast powietrze? Szere coś mi o tym mówił ale nie jestem pewien.
-Hana?
-Co?
-Szere kiedyś mi wspominał że jakiś wilk założył Klan Powietrza...myślisz że to prawda?
-A czemuż by nie? Ostatnio jest tu dużo nowych Klanów.
-Myślisz o złożeniu im wizyty czy wolisz zostać tu?
-Wiesz...
-Hana!? Jesteś tu?-usłyszałem głos tego cwaniaczka z Klanu Dnia
-Tak jestem-odpowiedziała
-Co on tutaj robi? -zapytał się warcząc na mnie
-A ty się mnie nie czepiaj bo to nie są też twoje tereny!-warknąłem wyszczerzając zęby

(Hana?)

Od Hany CD historii Trevligt'a

Podfrunęłam na towarzysce do tego wilka.
- Od kiedy tu jesteś i czy założyłeś tu klan ? - zapytałam
- Od niedawna. Tak założyłem klan i co z tego ? - zapytał
- Sojusz czy wrogowie ? - zapytałam
- Zastanowie się - odleciał. Wylądowaliśmy znów na ziemi.
- Dziwne zachowanie ... - powiedziałam
- Oni już tacy są ... chodź - powiedział, ale niedokończył, gdyż Xerana go ugryzła - A to za co ?! - wykrzyknął
- Hihi - zaśmiała się i poleciałam na tereny klany Nocy
- Tsaaa ... mój gryf gryzie, a twój smok rzuca kamieniami - zaśmiałam się
- Racja

( David ? )

Od Trevligt'a CD historii David'a

Spacerowałem po jakiś tam terenach. Nagle zacząłem uciekać, bo 2 wilki i ich towarzysze mnie zaczęli gonić. Jakiś pseudo smok mnie złapał i ''podwiózł'' do wilków.
- Czego? - zapytałem oschle.
- Kim jesteś? - zapytał basior.
- Nikim. Death! - zawołałem.
Smok momentalnie przyleciał. Przy lądowaniu, prawie zdmuchnął gryfa z powierzchni. Smok większy, wiadomo że większy opór powietrza stawia. Wsiadłem pośpiesznie na niego.
- Jeśli chcecie mi zadawać pytanie, to tylko w locie. - powiedziałem i wzniosłem się w powietrze.
Nagle dogonił mnie ten gryf. Na nim siedziała biała wilczyca...

<Hano?>