sobota, 31 sierpnia 2013

Od Dakoty C.D. Lumière

Okej o.o. Siedziałam w miejscu bez ruchu. Patrzyłam się w okno. Nie wierzyłam co się przed chwilą stało. Wyglądałam jak sparaliżowana. Chłopacy byli zajęci śmianiem się z Fire'a. Podbiegła do mnie Rosmin i potrząsała mną. Ja się obudziłam.
-Dakota! Chodź za mną!-powiedziała i wzięła mnie za łapę i wybiegła z pokoju mówiąc innym że zaraz wrócimy. Pobiegłyśmy do jakieś łazienki w której nad umywalkami było wielkie lustro.Rosmin zatrzasnęła drzwi i podeszła do mnie.
-Jak było??-powiedziała prawie się śmiejąc i piszcząc.
-Ale co?-patrzyłam na nią.
-No jak cię Lumière pocałował! no mów!-patrzyła na mnie.
-Ale co ja mam ci powiedzieć nie znam się na takich rzeczach...po prostu...-patrzyłam się rozmarzona w lustro-jakbym miała tysiąc motyli w brzuchu gdy się dowiedziałam a jak przestał, jak widziałam go nad moim pyskiem to...-nagle Rosmin mi przerwała.
-OOoo to taaakie romantycznee!-powiedziała piszcząc.
-T-to...to było jego zadanie i po prostu musiał to zrobić-powiedziałam stanowczo.
-Oj weź...w końcu to tw...-przerwałam jej i wyszłam z łazienki. Odetchnęłam i popatrzyłam w sufit. Czułam się magicznie ale dość o tym..poszłam z Rosmin do pokoju.
-No nareszcie co któraś miała srake czy cooo...-powiedział Fire a Desoto trzepnął mu w ucho.
-Dobra...co teraz robimy?-spytał Sombre.

(Lumière?)

Od Lumière'a CD historii Dakoty

Spojrzałem się mrożącym wzrokiem na Fire'a, po chwili spojrzałem się na Dakote. Zarumieniła się.
- No a więc? - zapytał Fire, ale gestem łapy pokazałem, żeby zamilkł. Nachyliłem się i pocałowałem Dakote. Po chwili spojrzałem na nią, a ona nadal się rumieniła. Fire podszedł do mnie i szturchnął mnie.
- Teraz ja kręce - powiedziałem. Wypadło na Fire'a. Z szatańskim usmieszkiem wiedziałem co mu zadam - Prawda czy wyzwanie? - zapytałem, a widziałem, ze Fire jest nieco przestraszony
- Prawda ... - powiedział
- Przyznaj się, że sypiasz z ... pluszakiem - powiedziałem, a wtedy każdy spojrzał się na Fire'a. Milczał. Spuścił głowę.
- Tak - powiedział, a wszyscy zaczeli się śmiać. Podszedłem do niego
- To nic takiego - uśmiechnąłem się i pokazałem mu język. Po całej rundce poszliśmy na dwór.


( Dakota dokończ )

Od Dakoty C.D. Lumière

Obudziłam się w jakieś jaskini. Raczej...budynku? Wyglądało na Hotel. Otrzepałam się i poszłam się umyć. Wyszłam z pokoju i się rozglądałam. Było tam dużo korytarzy...wale prosto z mostu-aby wyjść z hotelu zajęło to mi trochę czasu.

<15 min później>

Dobra udało mi się wyjść. Przed hotelem zobaczyłam Fire, Sombre, Desoto i Lumière. Podbiegłam do nich.
-I jak tam Dako, na kacu?-powiedział Fire śmiejąc się a ja mu zamroziłam język.
-Gdzie my jesteśmy?-spytałam się.
-W Hotelu-powiedział Desoto.
-Aha...fajnie..a dziewczyny?
-Są w pokojach
-Chodźcie do nich-powiedział Sombre i poszliśmy w kierunku ich pokoi.
Gdy poszliśmy do pokoju Rosmin była tam także Demanii, Fire wszedł z buta.
-Siemka Lady!-i wszedł do nich a ja za Sombre i Lumière. Podbiegła do mnie Rosmin.
-Hej Dakota!-przytuliła mnie a ja ją (jak siostrę).
-Hej wy gramy w butelkę?-powiedział Lumière wyjmując zza łóżka Rosmin butelkę po Żubrze.
-Ok!-wszyscy wykrzyknęli jednakowo i usiedli w kole. Desoto zakręcił. Wypadło na Fire.
-Dobra Fire, prawda czy wyzwanie?
-Prawda!-powiedział.
-Dobra...ile razy wyłeś z jakąś waderą?
-Eee...-powiedział zaczerwieniony-dobra z żadną...-powiedział a chłopacy i niektórzy cicho buczeć.
-Dobra kręcisz-Desoto dał Fire butelkę i zakręcił. Wypadło na Lumière.
-Dobra Lumière...prawda czy wyzwanie?-spytał Fire.
-Wyzwanie-powiedział Lumière stanowczo.
-Okej...pocałuj Dakotę!-powiedział Fire z uśmieszkiem. Ja się zarumieniłam i ze zdziwieniem patrzyłam na Fire.

(Lumière?)

Od Lumière'a CD historii Dakoty

Postawiłem Dakocie drinka.
- Dzięki - powiedziała. Po wypiciu drinka pociągnąłem Dakote na parkiet. Po tańcach chyba wybiłam za dużo drinków; wiem tylko, że musieli mnie wyciągąć xD. Obudziłem się w jakiejś jaskini, a raczej ... wilczym hotelu. Głowa mnie mocno bolała. Wstałem i wziąłem zimny prysznic. Osuszyłem się szybko i wróciłem do siebie. Wyszedłem z hotelu. Zauważyłem brata i Fire'a. Podszedłem do nich.
- Jak tam po imprezie? - zaśmiał się Sombre, a ja go pacnąłem
- Za dużo wypiłeś - zaśmiał się
- Dobra doszedłem do siebie, a gdzie dziewczyny? - zapytałem
- Zaraz przyjdą - powiedział Sombre. Wtedy się pojawiły.
- Nie no, ale z was duet - zasmiał się Fire - Biliście tak samo nachlani - zaśmiał się

( Dakota xD )

Od Dakoty C.D. Lumière

Było fajnie. Poszliśmy wszyscy na imprezę do innej watahy czyli po za granicę klanów (ale nie za zbyt za daleko). Całą grupą (Ja, Rosmin, Demanii, Fire, Desoto, Lumière i Sombre) poszliśmy na imprezę. Było tam mnóstwo innych wilków z innych watah. Była tam scena, grała głośna muzyka i różne kolorowe światła.Na scenie stała jakaś grupa wilków i wyła różne piosenki (xD). Wszyscy rozeszliśmy się aby tańczyć.
Poszłam w ,,głąb" wilków. Wszyscy tańczyli. Nagle zobaczyłam jak podchodzi do mnie Lumière.
-Hej Dakota..zatańczysz?-powiedział podając mi łapę.
-Heh jasne-i zaczęliśmy tańczyć. Było super. Potem na scenę wszedł jakiś wilk.
-Słuchajcie niech każdy basior dobierze sobie partnerkę i zaczynamy wycie!!-i zawył. Potem każdy obok mnie i Lumière każdy wilk znalazł sobie partnerkę do wycia.
-Pokażemy tym naiwnym wilkom jak się wyje?-powiedział Lumière puszczając mi oczko.
-Dawaj-powiedziałam patrząc na niego.
-Dobra! Niech każdy z basiorów zbliży się do wadery w parze...i zawyje za ..3....2....1....TERAZ!-i zaczęło się wycie. Każdy wilk zawył ja zawyłam razem z Lumière. Było extra. Zawyliśmy bardzo głośno i melodyjnie.
Gdy przestaliśmy popatrzyliśmy na siebie z uśmiechem. Wszyscy zaczęli klaskać i wyć.
-Suuuuper teraz puszczamy kolejne BITY! zapraszamy do naszego barku z drinkami!fajnej zabawy!-powiedział wilk na scenie.


(Lumière?)

Od Lumière'a CD historii Dakoty

- No co ty - zaśmiałem się - Zawsze będziemy przyjaciółmi - powiedziałem
- To fajnie - powiedziała. Wtedy pojawił się Sombre z Servaną.
- Hej - przywitali się
- Hej malutka - powiedziała Dakota do Servany
- Nie jestem mała - machnęła łapką i strzeliła focha
- Servana ... - mruknąłem i podszedłem do niej, wziąłem ją na plecy - Idziemy do reszty twojego rodzeństwa? - zapytałem
- Jasne - powiedziała i wleciała w górę, a my zaczęlismy iść. Wreszcie doszliśmy. Zauważyłem z daleka Rosmin, Fire, Desoto i Demanii. Podeszli do nas.
- Hej, co was do nas sprowadza? - zapytała
- Przyszliśmy się przywitać - powiedziałem. Chwile pogadaliśmy. Wreszcie Fire krzyknął.
- Co wy na to, aby zrobić impreze? - zapytał
- Świetny pomysł - powiedziałem
- Jej będą tańce ^^ - krzyknęła Servana i wreszcie zauważyliśmy, że ona tu z nami jest O.o
- Ale jesteś za mała ... - rozczochrałem ją po grzywce - I o tej porze będziesz spała - dodałem

- Przed imprezą -

Przyszło kilka młodych wilków  w naszym wieku. Były tańce, jedzenie i ... alkohol! xD.

( Rosmin, Dakota lub Fire dokończ )

Od Dakoty C.D. Lumière

-Nieźle wyglądasz-puściłam mu oczko.
-Heh dzięki, ty także się zmieniłaś...i to niezwykle-powiedział Lumière z uśmiechem.
-Dzięki-uśmiechnęłam się i spuściłam uszy-A co porabiasz?-spytałam.
-Wiesz, tak sobie przechodzę po lesie...jako..dorosły wilk-powiedział z wyższością.
-Aha fajnie-powiedziałam
-A ty?-spytał.
-A...tak się poszłam przelecieć po watasze jako..dorosła wadera-powiedziałam rozglądając się-A...czy...
-Co?
-A czy nasza przyjaźń się przez to nie rozpadnie?-spytałam patrząc na niego.

(Lumière?)

Nieocbecna

Heej Dziś 31.08 Tikiyia, Rosmin i Fire są nie obecni ponieważ jade do babci na działke.

Samica Alfa klanu Wody Tikiyia

piątek, 30 sierpnia 2013

Fire dorasta!!

Fire 
Atakujący
klan wody

Rosmin i Dakota dorosły!!

Rosmin 
Wojowniczka
Klan wody

Dakota
Wojowniczka
Klanu wody

Lumière i Sombre dorastają!



Lumière
Młody Samiec Alpha 
Przywódca Polowań
Klan Everything



Sombre

Młody Samiec Alpha
Przywódca Wojowników
Klan Everything

Od Lumière'a CD historii Dakoty

- Wcale nie - powiedziałem i uśmiechnąłem się. Dakota była jednak caly czas smutna - Dakota - powiedziałem i w skoczyłem na nią - Uśmiechnij sie! - powiedziałem, a ona się uśmiechnęła. Chwile tak siedzieliśmy i gadaliśmy. Wreszcie mieliśmy do siebie wracać. Następnego dnia się obudziłem. Słońce mocno grzało. Wyszedłem z jaskini. Postanowiłem się przejść. Cieszyłem się, że już jesteśmy z bratem dorośli. Nie było teraz czasu na zabawy. Mieliśmy mieć poważne obowiazki. Biegłem po polanie, gdy na niebie ukazało się coś czarnego. Chwila! To była Dakota! Podbiegłem do teg miejsca, gdzie stanęła.
- Hej Dako - powiedziałem z uśmiechem
- Lumière?! - wykrzyknęła zdziwiona
- Tak - zaśmiałem się

( Dakota dokończ )

Nieobecność

Heej przepraszm ale dziś 30.08 jestem nie obecna bo musze sprzątać w domu i szykować się do szkoły jutro już będe. Jak coś to nie wysyłajcie do mnie dziś żadnych opowiadań.

Wasza Samica Alfa Klanu Wody Tikiyia



Od Rosmin cd historii Sombre'a

Wróciłąm do niego i zapytałam z troską.
-długo będziesz tu lerzał?
-no dopuki nie wyzdrowieje..-usiadł.
-bez ciebie jest tak nudno ..-schyliłam łebek w dół .
-nie martw sie obiecuje że jak wyzdrowieje to nadrobimy ten czas..-uśmiechną sie do mnie.-a teraz idź bo jeszcze isę zaraźisz..
-dobrze to zdrowiej ..-uśmiechnęłam się i wyszłam

(Sombre)

Od Trevligt'a - CD historii Seber

''Czy może dołączyć...'' - myślałem. W końcu wydusiłem obojętnie:
- Jak chcesz.
Wadera patrzyła cały czas na jedzenie. Gdy zjadłem, dałem jej nogę jelenia i przywołałem mojego towarzysza. Postanowiłem polecieć na tereny mego odnalezionego syna...

Wylądowałem obok jego jaskini i zeskoczyłem ze smoka. Obok ich domu zobaczyłem Care. Podszedłem do niej i się przywitałem.
- Widziałaś może gdzieś James'a? - zapytałem.
- Od kilku dni, nie mogę go znaleźć... Nie kontaktuje się z nikim. Tak samo z David'em...
- Porzucili was?
- Wydaje mi się, że nie... Może coś go uprowadziło?
Wbiłem wzrok w ziemię i bez słowa odszedłem. Wskoczyłem na Dark'a.
- Gdzie lecisz? - zapytała wadera.
- Poszukać ich...
Wzbiłem się w powietrze i próbowałem skontaktować się z nim telepatycznie. Nauczyłem się tego od mojego smoka. Lecieliśmy nad oceanem. W myślach starałem się go zapytać, gdzie jest. Usłyszałem ciche i nie wyraźne ''Nowy York''.
- Wiesz gdzie jest tak zwany ''Nowy York''?
- To państwo, które znajduje się bardzo daleko od nas. Nie dolecimy tam. Nie starczy mi sił...
- A ile tam się leci?
- Szybkim i wytrwałym smokiem jakiś miesiąc. Oczywiście trzeba się zatrzymywać na wyspach, ale ja do jednej nawet bym nie doleciał.
- No trudno... Na pewno wróci...

Wylądowałem obok mojej jaskini i wszedłem do niej. Dark gdzieś poleciał, a ja zacząłem mieszać jakieś mikstury... Może wynajdę coś, przez co mogę kontaktować się z synem? Nagle do jaskini wpadła ta sama samica, którą spotkałem wcześniej.
- Co ci za niedola? Coś się stało? - dopytywałem się.

< Seber? >

Cieszta sie ludu!

Cieszta sie, bo mnie nie będzie! Wyruszam na Pustynie Błędowską i do Ogrodzieńca konno. Przez dwa dni, beztroskie patatajanie przez kawałek Polski... Nie będzie mnie tylko 31 sierpnia i 1 września. Dziś dokończę opowiadania zaległe. Jutro nie macie na co liczyć. Start rajdu jest o 07:00 ;_______; Tak więc, dziś się jeszcze pożegnamy...

Chyba jesteście na tyle mądrzy, i wiecie że nie będę mogła dodawać opów, tak?


~ Samiec Alfa Klanu Ognia, Trevligt
Oraz
Samiec Alfa Klanu Impossible, James.

czwartek, 29 sierpnia 2013

Od Dakoty C.D. Lumière

Miałam już dość. Mieliśmy problemy a najgorsze jest to, że jak zwykle przez ze mnie. Gdybym się pośpieszyła Lumière by się nic nie stało..Uciekliśmy z tamtego miejsca i poszliśmy w kierunku naszej jaskini. Szłam za Lumière ze złożonymi uszami.
Byliśmy w jaskini rodziców. Była tam też mama Sombre i Lumière oraz Servana. Mama opatrywała Lumière. Ja siedziałam na leżu z zaniepokojeniem. Patrzyłam się na moją mamę a co dopiero na Lumière. Już jutro dorastamy i będzie miał ranę na pysku.
Gdy mama skończyła Lumière podszedł do mnie.
-Wiesz twoja mama mówi że niedługo się zagoi...-powiedział z lekkim uśmiechem.
-Świetnie! Wybacz, to przeze mnie masz tą ranę..-powiedziałam składając uszy.

(Lumière?)

Od Sombre'a CD historii Servany

- Chcesz się z nami pobawić? - zapytałem. Servana spojrzała się na mnie ze zdziwioną miną.
- A czemu teraz mogę?! - zapytała zdenerwowana
- No chodź - uśmiechnąłem się i rozczocgrałem ją łapą po głowie. Była niezbyt zadowolona, ale zgodziła się. Po zabawie wróciliśmy do jaskini. Zjedliśmy kolacje. Położyliśmy się na poduszkach. Zjedliśmy mięsne chrupki. Wreszcie był czas na sen. Mama zgasiła światło. Zasnęliśmy. Następnego dnia ktoś znów mnie budził. Była to siostra. Gryzła mnie za ucho. Musiałem się przyzwyczajić do tego. Ziewnąłem i wstałem. Wyszliśmy na dwór. Mała rozbrykana skakała cały czas. Łapała wszystko co było małe i chodziło po ziemi. Podbiegła do mnie i zaczęła obok mnie skakać.

( Servana dokończ )

Od Lumière'a CD historii Dakoty

- Popchnąłem Dakote przed siebie. Zaczęliśmy się wycofywać. Reszta co została z tyłu zaczęła biec. Wziołem Servane w pyszczek. Zaczęliśmy biec.
- Jest ich więcej! - krzyknęła wadera. Wbiegliśmy w krzew kolców. Wadera podeszła i zaczęła machać łapą. Ugryzłem ją, a ona odskoczyła. Drasnęła mnie przy tym w twarz.
- Pożałujesz jeszcze szczeniaku! - warknęła, gdy nagle skoczył na nią snieżnobiały basior. Upadła i stoczyli się, gdzieś w zarośla. Siedzieliśmy schowani z tyłu. Podszedł do nas ten basior. Warknąłem na niego.
- Nic wam nie zrobie malce - uśmiechnął się - Wyjdzcie - powiedział. Wtedy pojawił się brązowa wadera i czarno-biały basior. Spojrzałem na nich.
- Może dołączycie do jakiegoś z klanów? - zapytałem
- To nie dla nas - uśmiechnęła się wadera - Bywamy tu i tam - dodała
- Dziękujemy wam za uratowanie - powiedzieliśmy chórem. Wilki odeszły i powiedziały, że z tą bandą sie rozprawiły. Ucieszyliśmy się. Wrócilliśmy do domu. Mielismy dosyć tych wypraw.

( Dakota dokończ )

Od Sombre'a CD historii Rosmin

Wróciliśmy do domów. Położyłem się i zasnąłem. Następnego dnia okazało się, że złapałem przeziębienie. Musiałem zostać w domu. Nie cieszyłem się.
- Czemu nie mogę wyjść? - zapytałem
- Bo bardziej się rozchorujesz i zarazisz innych - powiedziała mama. Położyłem głowę na poduszce. Zasnąłem z nudów. Obudziłem się około godziny później. Przyszedł mój brat i reszta.
- Jak się czujesz? - zapytała Rosmin
- Czy to zaraźliwe? - zapytał Fire
- Szkoda, że nie możesz wyjść - powiedziała Demanii. Każdy coś do mnie mówił. Leżałem na poduszce i patrzyłem na nich.
- Dobra chodźmy, dajmy mu spokój jest zmęczony - powiedziała Demanii i wyszli. Siedziałem w spokoju. Już nawet lepiej się czułem, ale jeszcze mama kazała mi siedzieć.

( Rosmin dokończ )

środa, 28 sierpnia 2013

Od Chaos - Historia cz.1


Zastanawiałam się ostatnio jak długo... Jak długo będę starała uciec od przeszłości. Nic się już przecież nie zmieni. Moja cała rodzina, przyjaciele... Nieżywą. Faktycznie... Niczym nie zawiniłam... Nie licząc tego, że uciekłam z pola walki. Postanowiłam dzisiaj opowiedzieć wam moją całą historię... Nie pomijając niczego... 

Był zwykły, jesienny wieczór. Ja. Mała, słodka, roczna wilczyca bawiłam się właśnie z moimi przyjaciółmi. Czarne niebo nad nami rozjaśnił gwałtowny grzmot.
- Lepiej wracajmy do domu. - powiedziałam nieco wystraszona.
- Co ty Chaos. Boisz się? - zapytał drwiąco Dean. Czarny, duży wilk z pięknymi bursztynowymi oczami.
- Nie! Ja niczego się nie boję. - odpowiedziałam.
- Tsa... Na pewno! Dobra! Jak chcesz. Wracamy...
Właśnie wracaliśmy w trójkę do domu (była jeszcze z nami Rose. Piękna brązowa wilczyca nosząca jak zwykle czerwoną róże wpiętą w swe blond włosy.), kiedy nagle usłyszeliśmy mrożące krew w żyłach wycie. Pędem pobiegliśmy w stronę dziwnego odgłosu. Naszym oczom ukazała się nasza polana. Jednak nie była taka jak zwykle. Po jednej stronie stało stado czarnych wilków wyglądające na naprawdę niebezpiecznie. Natomiast po drugiej stronie stało nasze, znacznie mniejsze stado.
- To NASZE tereny! Odjedźcie stąd po dobroci. - powiedział nasz Alfa.
- Nigdy! Teraz to NASZE tereny. Dajemy wam czas! Odejdźcie stąd, albo poleje się krew.- powiedział olbrzymi czarny wilk i spoglądając na nas obnażył swoje ostre kły.
- Dzieci. Uciekajcie stąd. - to była Drosi. Moja mama. Jaka szkoda, że już jej nie pamiętam...
- Mamo!
- Wszystko będzie dobrze Chaos. Dorośli muszą porozmawiać. - i to powiedziawszy odprowadziła nas kawałek do lasu i kazała nam się ukryć w norze.
- Zaraz wrócę kochanie. Obiecuję.
Ale nie wróciła! Tego wieczoru nie powinnam była dać jej odejść! Czekaliśmy wszyscy w trójkę. Wystraszeni i głodni. Z zewnątrz docierały do nas przeraźliwe odgłosy. Potem wydawało mi się, że słyszę wycie mojej mamy oraz jak upada ona na ziemię. Nie mogłam już dłużej tego znieść! Wyskoczyłam z norki i zaczęłam wyć. To był błąd! Bardzo duży błąd! Wycie ściągnęło tutaj kilka wrogich wilków, które nas otoczyły.
- A to tutaj ukryli szczeniaki! - powiedział ich Alfa, który teraz wyglądał na poważnie rannego choć udawał, że nic nie odczuwa. - Zabić ich!
W mgnieniu oka wilki rzuciły się na nas. Jakiś wilk uderzył mnie łapą. A ja nieświadoma tego co się dzieje poleciałam w krzaki i stoczyłam się z górki. Najprawdopodobniej wpadłam do jakiejś dziury która była ukryta w krzakach. Gdy się ocknęłam zobaczyłam jak poranne słońce świeci tak jak zwykle. Jakby nic się nie stało. Wyszłam ostrożnie z norki i rozejrzałam się dookoła. Moja głowa bardzo mnie bolała. Poszłam w stronę polany zapominając co się wczoraj zdarzyło. Jednak kiedy zobaczyłam wszystkich członków mojego stada od razu przypomniałam sobie o wszystkim.
- Mamo! Rose! Dean! - spojrzałam na ziemię. I zobaczyłam ich wszystkich martwych.
- NIE! NIE! TO NIE MOŻE BYĆ PRAWDA! TO NIEPRAWDA!
Zaczęłam biec przed siebie. Nie wiedząc gdzie biegnę. Chciałam po prostu być jak najdalej od wszystkiego. Uciec stamtąd. Wtedy zmieniłam się raz na zawsze. Z mojego ciała wyrosły szare skrzydła. Moja szara, połyskująca sierść stała się biała. Moje lśniące, zielone oczy straciły swój blask... Stałam się wilkiem Chaosu. Zaczęłam pałać nienawiścią do wszystkiego co się rusza. Przysięgłam sobie jedną rzecz.
- Zemszczę się na nich mamo! Przysięgam!

Od Servany Jestem najmłodsza i co z tego?

Obudziłam się. Zobaczyłam że rodzice już nie śpią. Ziewnęłam i podreptałam przez swoje legowisko. Próbowałam wyjść. Kiedy ześlizgnęłam się po drugiej stronie zapiszczałam.
- Pomogę ci. - Tata postawił mnie na łapki.
Wdzięczna zamachałam ogonkiem i ruszyłam do kuchni gdzie była mama.
- Słonko. Czy obudzisz swoich braci? - Zachichotała. - Tobie idzie to najlepiej.
- Tak! - Wybiegłam do pokoju braci.
Wdrapałam się na łóżko Lumière'a. Zaczęłam gryźć go po uszach.
- Ty mały potworku! - Chciał mnie złapać.
Zeskoczyłam na Sombre'a. Zdziwiony popatrzył na mnie. Zadowolona usiadłam na jego brzuchu.
- Chłopcy wstawać! - Do pokoju zajżał tata.
Szczęśliwa pobiegłam za nim do kuchni. Mama mnie nakarmiła.
- Mamo? Możemy iść na łąke?
- Tak, ale zabierzecie siostrę.
- Mamo... ale...
- Żadnych ale!
Bracia nie byli zadowoleni. Kiedy doszliśmy na łąke ktoś zaproponował jakąś zabawę której nazwy nie rozumiałam.
- Też chcę!
- Jesteś na to za mała.
- Ale...
- Jesteś za mała.
Oklapły mi uszka i podwinęłam ogon. Usiadłam pod drzewem. Rozpłakałam się. Rozbolała mnie głowa, zasnęłam. Obudził mnie Sombre.
- Co chcesz?! - Burknęłam.

Sombre?

Od Dakoty C.D. Lumiere

-Osz ty!-powiedziałam ze śmiechem w głosie i zaczęliśmy się bawić. Goniłam Lumiere i gdy byliśmy na linii prostej on nagle skręcił i trafiłam w drzewo.
-Ał!-zatrzymałam się a do mnie podszedł Lumiere.
-Wszystko ok?-spytał się a ja zrobiłam uśmieszek i złapałam go
-Berek!-i zaczęłam uciekać.
-Ejjj-uśmiechnął się i zaczął mnie gonić. Potem wszyscy się do nas przyłączyli.Było nawet fajnie.
Szliśmy w kierunku jaskini rodziców. Nagle z Rosmin, Sombre i Lumiere usłyszeliśmy coś w lesie. Pobiegliśmy tam i ukryliśmy w krzakach.Zobaczyliśmy coś,czego widzieć nie powinniśmy.

Byliśmy przy wodospadzie bo nasza jaskinia leży prawie obok niego. Stali tam 5 basiorów i 2 wadery.
-Rany kiedy będzie ta akcja...-powiedział jeden z wilków.
-Niedługo..jak wszyscy pójdą spać...wtedy je weźmiemy..a ty Eder idź po coś do jedzenia..upoluj jakąś sarnę...-powiedział szefujący.
-Dobra...ale jak mnie złapią?-spytał, chyba Eder.
-To pamiętasz...telepatia i iluzja..-powiedziała jedna z wader.
-Aaaa no tak...-i Eder pobiegł do lasu.
-Szefie..a po co mamy kraść te szczeniaki?-powiedziała jedna z wader a Rosmin wzięła wdech a Sombre zatkał jej pysk łapą.
-Ta piątka szczeniaków jest coś warta...a nawet ta jedna...-powiedział szefujący-ma naszyjnik który od dawna próbowaliśmy znaleźć...więc sami sobie ją od niej odbierzemy..-powiedział szefujący. Ja złożyłam uszy.
-A ta reszta?
-Ich też weźmiemy...sprzedamy gdzieś na handlu..jako niewolników a tą z naszyjnikiem..kkk-przejechał sobie pazurem po gardle. Ja wzięłam oddech i cofnęłam się ale na moje nieszczęście, nadepnęłam na gałązkę.
-Co to było-powiedziała jedna z wader i zaczęła podchodzić w naszą stronę.
-Dakota szybko uciekaj!-powiedział Lumiere.
-Nie, to wy uciekajcie! Oni chcą mnie więc nie będę ryzykować waszym życiem!-powiedziałam cofając się.
-Nie gadaj głupot! Uciekajmy!-i nagle z krzaków wyłonił się wielki łeb wadery.
-Szczeniaki...4! jedna ma naszyjnik!
-BRAĆ JĄ!!!!!!!!!!!!!!!

(Lumiere?)

Od Iskry


Szłam sobie spokojnie.
Iskra-Co by tu tak porobić?
Iskra-Rex wyruszył na polowanie,feniks odpoczywa i wszyscy są zajęci!
Iskra-No nie licząc feniksa.
Iskra-Ale dam mu święty spokój!
U Rexsa.
Rex-Ej! Seber!
Seber-Tak?
Rex-Tam kogoś widzę w kszakach!
Seber-Zobaczymy kto to?
Rex-Może ja to sprawdzę?
Seber-NIE! POMOGĘ CI!
Rex-No dobra dobra.
Rex i Seber się skradali.
Skradali...
I nagle wyskoczył z tych krzaków Day!
Day-Co wy tu szczury robicie!
Seber-To chyba ty tu robisz!
Day zawarczał na Seber i Rexsa.
Rex-Ja ci zaraz dam powarczeć!
Seber stala się niewidzialna.
Day no śmiało zatakujcie mnie!
Rex-Z pszemiłą chęcią!
Seber jako niewidzialna ugryzła Daya w kark.
A Rex ugryzł Daya w ogon.
Day zapiszczał.
Iskra usłyszała pisk Daya.
Iskra-Co to?
Iskra usłyszała warkoty i piski.
Iskra-Czy to jakaś bitwa?
Iskra-Jak tak to chętnie się dołącze!
Iskra-Bo wojowniczka to ja!
Iskra znalazła Daya,Seber i Rexsa.
Iskra-Rex!
Rex-Iskra!
Seber-Pomóż nam!
Day-Więc 3 na 1?
Seber-Tak!
Day chciał podrapać pazurami Iskrę.
A Iskra się tego spodziewała i oparzyła łapę Daya.
Seber-Tak trzymaj!
Day zmienił się w Rexsa.
Rex,Seber lub Day dokończycie?

Od Chaos


Tego dna postanowiłam przelecieć się po naszych terenach. Wtedy wpadłam na pewien pomysł... Dlaczego by nie polecieć do Klanu Everything i nie narobić tam bałaganu? Poza tym było dla mnie niesprawiedliwe to, że ten klan ma najwięcej terenów chociaż nie jest on aż tak liczny! 
- Co mi szkodzi tam polecieć? Nasz Klan jest właśnie od tworzenia bałaganu a nie od prowadzenia dyplomacji! Manti! Lecisz ze mną?
Rozległ się głośny ryk Mantikory.
- Rozumiem, że jesteś na tak.
W mgnieniu oka szybowałam już z moją Mantikorą po pięknym, ciemnym niebie, które w Klanie Impossible można było podziwiać codziennie. 
- Zanosi się na deszcz...- powiedziałam do mojego towarzysza.- Ale to nic...
Nagle usłyszałam głośne wołanie.
- Chaos! Dokąd lecisz?
To był Tsukin. Jedyny basior w naszym Klanie.
- Ja... - zniżyłam lot i poleciałam w jego stronę.- Wybierałam się na... łowy!
- Nie kłam Chaos! Znam cię.- wilk uśmiechnął się jadowicie.
- Coś mi się nie wydaje.- odpowiedziałam mu również odpowiadając mu tym samym uśmiechem.
- Więc gdzie lecisz? 
Nie mogłam mu skłamać bo domyśliłby się, że coś knuję.
- Jesteś strasznie ciekawski! Na tereny Klany Everything...
Wilk zaśmiał się. Na samym początku nie zrozumiałam o co mu chodzi.
- Na tereny Klanu Everything! Hahaha! Padłem! Dobra a teraz na serio... Gdzie?
Krew we mnie zawrzała! Czyżby on nie wierzył, że dam sobie tam radę?
- Słyszałeś! - odpowiedziałam łagodniej. - Idziesz ze mną czy nie?
- Jest mały problem...
- Jaki?
- NIE MAM SKRZYDEŁ! Jak sobie wyobrażasz przelecenie nad morzem bez skrzydeł?
- Nie wykręcaj się! Po pierwsze: mam Mantikorę, która może cię przewieźć na swoim grzbiecie (tutaj Tsukin lekko się skrzywił). Po drugie: możesz się zamienić w ptaka!
- Dobra! Lecę z tobą, żeby zobaczyć jak dajesz sobie tam radę!
Tsukin zmienił się w czarnego kruka (nie wiem dlaczego, mógł się zmienić w jakiegoś ptaka wodnego a nie kruka). Manti spojrzał się na niego łakomie, ale nie zaatakował. Byliśmy już na miejscu kiedy nagle Tsukin powiedział.
- Dlaczego lecisz na tak widocznej pozycji?! Chcesz, aby ciebie złapali?
- Nie. Ale pomyśl. Kto atakuje Mantikorę w linii prostej?
- No nikt...
Każdy kto chciał przeżyć atak Mantikory musiał wiedzieć, że po pierwsze: Nie atakuje się jej w linii prostej, ponieważ jest bardzo szybka. Po drugie: Najlepiej w dużej grupie...
Wylądowaliśmy na plaży kiedy nagle usłyszeliśmy krzyk jakiegoś wilka.
- Hej! Co wy tu robicie!? Nie powinno was tutaj być! To są tereny Klanu...
- Wiemy! - powiedział Tsukin i zamienił się z powrotem w siebie.
- To, to... Wilki z Kianu Impossible! Scarlett! - krzyczałam młoda wadera. Nic nie mogliśmy zrobić zwłaszcza, że w mgnieniu oka pojawiła się para Alfa.
- Co wy tutaj robicie? - warknęli na nas.
- My...


Tsukin. Dokończysz? c:

Od Rosmin cd historii Sombre'a

Usiadłam po drógiej stronie i bawiłam się z siostrą Sombre'a. Położyłam się a mała usiadła mi na brzuchu.
-Mała nie skacz po Rosmin bo będzie bolał ją brzuch.
-niee jest ok nic mi nie będzie..-uśmiechnęłam się
-ok mała bo jestem znmęczona..-mała zeszła zemnie i położyła się obok Sombre'a . Ja położyłam sie niedaleko i przysnęlo mi się.
Po jakimś czasie Sombre mnie obudził.
-ejj Rosmin wstawaj..-otworzyłam lekko oczy.
-już poźno chodź do domu.
-ok..-wstałam i poleciałam do domu, położyłam się na lożu i zasnęłam.

(Sombre)

Od Sombre'a CD historii Rosmin

Wyszliśmy spod reszty. Nie lubiałem, gdy ktoś na mnie skacze, ale jest wielką grupą -,-. Wstałem i się otrzepałem.
- W co się bawimy? - zapytała Rosmin
- W nic - odpwoiedziałem i usiadłem obok siostry

( Rosmin dokończ - mam brak weny -,- )

Od Lumière'a CD historii Dakoty

- Nie ma za co - uśmiechnąłem się - Jeszcze tylko 2 dni szczęnięcych chwil - powiedziałem
- Racja - uśmiechnęła się - Kim chciałbyś zostać? Ja może wojowniczką
- Ja jeszcze właśnie się nad tym zastanawiam - powiedziałem
- Rodzice wam już muwili, kto zostanie Alfa ? - zapytała
- Jeszcze nie ... - powiedziałem
- U nas też - powiedziała - Ciekawe kto zostanie - powiedziała
- Dobra nie myślmy o przyszłości - zaśmiałem się - Berek - zacząłem uciekać

( Dakota dokończ )

Od Tanner'a

- Mamo!!!
- Co? Co się stało?! - mówiła mama
- Nudzi mi się ...
- No to co ja poradzę ? Twoja siostra jest chora, ojciec odszedł, nie mam czasu by się z tobą bawic ... Idź do Desoto, albo Fire.
- Okey. - powiedziałem i poszedłem.

-------- u chłopaków --------

- Hej, Desoto ... Fire, jesteście w domu?
- Nie ma ich, ale za to jestem ja. - powiedziała jakaś wadera ...

<< Rosmin, Dakota lub Demanii, dokończ >>

Ciąża

Cara jest w ciąży z Jamesem! Maluchy urodzą się 4 września.

Samica Alfa Klanu Impossible,
Cara

Od Rosmin cd Historii Sombre'a

Poszłam z Minerai po Sombre nagle wyszedł ze swojej jaskini.
-Heej -przywitałyśmy się.
-heej co tam gdzie idziecie-zapytał podchodząc do nas.
-przyszłyśmy po ciebie idziesz z nami na łąkę tam już wszyscy są..
-no chętnie to chodźmy..-powiedział i zmieżyliśmy w strone łąki.
Gdy byliśmy już na łące wszycy się ganiali skakali po sobie i gdy nas zauważyli podbiegli do nas i rzucili się na nas..

(Sombre sorka że aż takie krótkie ale serio nie mam weny ..-.-)


Od Dakoty CD Lumière

-Dakota gdzieś ty była??-podbiegła do mnie Rosmin i przytuliła.
-Chciałam uratować Servane...właściwie gdzie ona jest?-zaczęłam się rozglądać.
-Tutaj!-powiedziała mała i wyszła zza łap Sombre i podbiegła do mnie przytulając się w moje futro.
-Tak po prostu wskoczyłaś w ogień aby ją ratować?-spytał Lumière.
-Jakby się jej coś stało...-spojrzałam groźnym spojrzeniem na Fire. On złożył uszy oraz zrobił uśmieszek.
-Najważniejsze że  nic wam nie jest..-powiedział Desoto-Dobra chodźcie do rodziców...po południu może być nie bezpiecznie..-gdy to powiedział wszyscy ruszyliśmy za  nim.
Gdy szliśmy podbiegłam do Lumière.
-Dzięki-powiedziałam idąc obok niego.
-Za co?
-Za to że mnie uratowałeś...

(Lumière?)

Od Lumière'a CD historii Dakoty

Byliśmy przy wyjściu.
- Chwila ... przecież macie też żywioł wody, racja? - zapytałem i się otrząsłem
- No ... - zaczął Desoto. Zauważyłem, że nie ma Dakoty. Zacząłem się rozglądać.
- To ugaście ogień!! - krzyknąłem i odbiegłem. Zauważyłem, że ognia jest coraz mniej. Biegałem,aż zobaczyłem Dakote. Leżała i kaszlała. Złapałem ją i pociągnąłęm za sobą. Udało mi się dojść do reszty. Od dymu moje futro było czarne.
- Ugasiliśmy już ogień, zaraz Rosmin wróci z Demanii - powiedział Desoto - A ty Fire, panuj nad swoim ... żywiołem - powiedział
- Ale czemu ja mam ogień? - zapytał. Podszedłem do niego.
- Weź jeszcze raz zapal sobie rękę, ale teraz nie rzucaj się jak poprzednio - poradziłem mu. Fire zrobił tą "sztuszkę". Ogień pojawił mu się na łapie. Patrzył się na niego.
- Nic nie zauważyłeś? - zapytałem, a on spojrzał na mnie - Łapa Ci się nie pali - wskazałem na miejsce, gdzie się znajdował ogień. Wszyscy byli zdziwieni.
- Ale jak to? - zapytał zdziwiony Fire
- Wiesz co twóje imie oznacza? Ogień ... - powiedziałem. Podeszła do nas Dakota

( Dakota dokończ )

Od Sombre'a CD historii Rosmin

Nic nie pamietałem; wiem, że się obudziłem w jaskini. Otworzyłem oczy. Nikogo nie było. Wyszedłem doinnego pokoju. Zauważyłem Servane i Lumière'a. Podszedłem do nich.
- Jak się czujesz? - zapytała siostra
- Dobrze - powiedziałem. Po chwili przyszli rodzice. Nie pamiętałem co do końca wtedy się stało, ale trudno. Ruszyłem z bratem do reszty. Bawiliśmy się w szuaknie, ale było trudniej, gdyż chowaliśmy się w norach itp. Gdy Rosmin weszła do jednej z nór, wyskoczyła jak proca. Wtedy wyszła z niej mała lisica.
- To moja nora! - prychnęła i wróciła. Podszedłem bliżej i spojrzałem do środka.
- Hej jestem Sombre, a ty ? - zapytałem. Lisica wychyliła się.
- Ja jestem Minerai - powiedziała i wyszła - A ci to kto?
- To Desoto, Fire, Rosmin, Demanii, Dakota, mój brat Lumière i siostra Servana - przedstawiłem każdego, a oni się z nią przywitali
- Co ty tu robisz? - zapytała zainteresowana Servana
- Mieszkam - powiedziała i spojrzała na moją siostre

- Kilka dni później -

Minerai bawiła się z nami, a tak mijał każdy kolejny dzień. Wyszedłem z jaskini. Zauważyłem Rosmin i Minerai.

( Rosmin dokończ )

wtorek, 27 sierpnia 2013

Od Dakoty C.D. Lumière

Wszyscy poszliśmy na spacer. Poszliśmy na plażę i zaczęliśmy się kąpać. Chłopacy zaczęli coś szeptać i potem wszystkie dziewczyny zaczęli ochlapywać. Ja nagle uniosłam się ponad wodę a z pod moich łap zaczął się rozprzestrzeniać lód! Gdy ruszyłam łapami zaczęłam sunąć nad wodą jakbym po niech chodziła. Wszyscy patrzyli się na mnie a ja jeździłam na wodzie jak na łyżwach.To chyba mój żywioł!
Po zabawie na plaży poszliśmy do lasu. Wszyscy wypytywali mnie o sztuczkę na wodzie.
-A ja mogę wam pokazać mój!-powiedział Fire i jego łapa zaczęła się palić.
-Ooo...masz ogień?-spytała się Demani.
-Co? serio?
-No bo ci się pali łapa?
-WTF? AAAAAAAAAA-Fire zaczął biegać z palącą się łapą. Nagle Fire podpalił drzewo i w lesie zapanował pożar. Wszyscy zaczęli uciekać ale nagle zobaczyłam małą siostrzyczkę Lumière i Sombre która utknęła między kamieniami. Pobiegłam jej pomóc ale droga przed nami została przewalona wielkim palącym się konarem. Nie mogłam polecieć bo nad nami też się paliło. Nagle zobaczyłam małą dziurę pomiędzy kamieniami. Popchnęłam tam Servane.
-Dakocia a ty?-malutka przeszła przez dziurę.
-Ja sobie poradzę! Idź już!-popchnęłam ją a ona zaczęła uciekać. Ja zaczęłam szukać wyjścia ale tam gdzie próbowalam iść zawalały się jakieś drzewa. Dymu było tak dużo że straciłam przytomność.

(Lumière?)

Od Rosmin cd Historii Sombre'a

Bawiliśmy się i nagle do jaskini wszedł tata i mówił coś że wilki atakują i że muszą iśc, z nami została Katrin a my się bawiliśmy. Nagle usłyszałam krzyk mamy. Wystraszyłam się i z Dakotą przytuliłyśmy się.
-nie bójcię się wszystko będzie dobrze..-powiedziała Katrin uspakajając nas.
Nagle coś mnie tknęło i wybiegłam z jaskini i wzleciałam w górę szukać rodziców.
-niee Rosmin stój ! Rosmin wracaj! -krzyczała do mnie Katrin a Dakota wyleciała za mną z jaskini po niej wszyscy wybiegli. Leciałam i zobaczcyłam jak mama z tatą walczą i zleciałam do nich wściekła.
-aaaa-zaczełam się wydzierać i nagle z mojego pyszczka wydostało się silne powietrze któro zdmucnęło nieznajomych wilków i leżeli bez ruchu. Rodzice patrząc na mnie patrzeli z podziwem i nagle pojawiła się Dakota , przytuliła mnie i nagle zaatakował mnie nieznajomy wilk. Dakota się wystraszyła i rzuciła się na nieznajomego wilka wbijając mu kły w kark ja dmuchnęłam naniego silnym wiatrem i leżał bez ruchu. Gdy Dakota się uciueszyła nagle użyła magi lodu i przestrzeliła wilka wielkim ostrym "Patykiem" lodu. Patrzałam na nią z podziwem. Obie pomogłyśmy rodzicą walczyć gdy nagle mama zaywła wołając mnie i Dakote. Gdy do niej przyszłyśmy nasz tata leżał bez ruchu, a mama obok niego siedziała i płakała.
-Mamuś! co się stało!-krzyczałyśmy.
-tata..-i nic więcej nie powiedziała.
-niee!!-Tak się wkurzyłam że z łzami w oczach z mojego ciała wydobył się taki gniew że nagle powiał taki silny wiatr wydobywający się odemnie że wszystkie złe walczące wilki nagle leżały bez ruchu na ziemi. Potem uklękłam nad tatą. Położyłam na nim pyszczek i jedna mała kropelka łez z mojego oka wydobyła się na jego serce i nagle poczułam jak jego serce znów bije to był cud.
-Rosmin masz moc uzdrawiania!-krzyczała Dakota..
-a ty Lodu!!
-tato tato nic ci nie jest?
-nie..chyba nie..-mama ja i Dakota przytuliłyśmy tatusia i zabrałyśmy go do jaskini.
Położyliśmy tatę na łożu. Uklękłąm przy nim i razem z mamą zabandarzowałam mu łapę poniewasz była bardzo zraniona.
-Zaraz! gdzie Sombre, Lumiere i inni?!-krzyknęłam po czym wyleciałam z Dakotą po czym zobaczyła Lumiere'a niosącego Sombre na plecach.
Podbiegłam do nich ze łzami w oczach i pomogłam zanieść go do jaskini.
Patrzałam na niego i łzy spłynęły mi po policzku gdy do jaskini wbiegła mamalumiere'a i Sombre'a.
-Bożee mój mały !!-płakała nad nim a on nagle lekko otworzył oczy.
-m-mamoo-mruknął...
-Sombre !-krzyknęłam go i przytuliłam.

(Sombre)

Od Lumière'a CD historii Dakoty

Otworzyłem oczy. Zauważyłem przed sobą Dakotę. Ziewnąłem.
- Dzień dobry - powiedziałem jeszcze śpiący i wstałem. Przeciągnąłęm się.
- Hej - uśmiechnęła się Dakota. Wszyscy po woli wstawali. Wyszedłem na dwór. Mieliśmy duży swój pokój :3. Po chwili wyszła Demanii, Dakota, Sombre, Fire i reszta. Wiał chłodny wiatr. Położyłem się na zimnej trawie.
- Takiego klimatu nie lubię - powiedział Fire
- A ja lubię - powiedziałem. Wróciliśmy do jaskini. Nasza mama przygotowała śniadanie. Po zjedzeniu jelenia poszliśmy na dwór. Była bardzo fajna zabawa.

( Dakota dokończ )

Od Dakoty CD historii Lumière'a

Po zabawie postanowiliśmy położyć się spać. Fire leżał na plecach z wywalonym jęzorem a ja obok Rosmin.
-Fajny dzień prawda Dako?-powiedziała Ros szeptem.
-Tak, bardzo ^^-powiedziałam patrząc w górę.
-Widać że lubisz Lumière-powiedziała Rosmin z uśmieszkiem.
-Co?!-podniosłam łeb.
-Noo...tak ładnie wyliście razem i w ogóle..ale dobra śpijmy już-powiedziała Ros i zasnęłyśmy. Tej nocy śniłam o kiwi (XD)

Raaaanooo

Otworzyłam oczy i znowu ję zamknęłam i ziewnęłam. Odwróciłam się na bok.Z wejścia do jaskini słychać było śpiew ptaków. Gdy to usłyszałam otworzyłam oczy a ku mojemu widokowi zobaczyłam Lumière i przytykaliśmy się czubkami nosów. Wzięłam oddech i nagle Lumière otworzył oczy.

(Lumière?)

Od Sombre'a CD historii Rosmin

Patrzałem w chmury, gdy poczułem na sobie czyjś wzrok. Spojrzałem się na Rosmin, a ona szybko odwróciła  głowę. Ponownie przystapiłem do oglądania chmur. Siedziałem tak chwile podziwiając chmury. Były jak wata cukrowa :3. Wtedy nasz wolny czas przerwał Extremity i Evelax. Przybiegli do nas.
- Szybko, do jaskiń - prychnął
- Czemu? - zapytałem
- Już! Bez pytań - wstaliśmy i zaczęliśmy wracać. Przed jaskiniami była nasi rodzice. Kazali nam wejść do środka. Rozmawiali o czymś. Weszliśmśmy. Byłem ciekawy o czym tak rozmaiwają.
- Coś się stało? - zapytałem
- Obce wilki - powiedziała mama - Nie są nawet z tych naszych 7 klanów, są z daleka
- Mogą być bardzo niebezpieczne - powiedziała Tikiy'a
- Racja, trzeba pilnować dzieci - rozmawiali nadal, a my całą grupką bawiliśmy się.

( Rosmin dokończ )

Od Katrin Do Tikiy'i

Przechodziłam przez las. Nagle zobaczyłam Tikiye siedzącą przy wodospadzie . Podbiegłam do niej.
-Witaj co u ciebie?-przywitałam ją.
-Hej co tam robisz?-spytała.
-A...nic!-wrzuciłam ją do wody.
-Ej!-wciągnęła mnie do wody i zaczęłyśmy się śmiać.
-Hej zobacz!tam jest jakaś grota!-Tiki wskazała na grotę pod wodą.
-Ooo...płyniemy tam?
-DAWAJ!-i obie zanurkowałyśmy.

(Tikiya?)

Od Lumière'a CD historii Dakoty

- Mamy remis - powiedziała Servana i wskoczyła na głowe Sombre'a. Zaczęła po nim skakać śmiejąc się. Wszyscy zaczęli się śmiać. Wyskakany Sombre wstał i odszedł dalej od Servany. Męczyła go (XD). Biedny braciszek.
- To co teraz robimy? - zapytała Demanii - Ma ktoś pomysł?
- Robi się późno, chodźmy spać - ziewnął Fire. Wszyscy poszliśmy spać. Obudziło mnie czyjeś chrapanie, a to było chrapanie Servany. Po chwili przestała i dalej spałem.

( Dakota dokończ )

Od Dakoty CD historii Lumière'a

-Ej to nie było śmieszne!-powiedziała Demanii siadając.
-Jakbyście widzieli swoje miny!-powiedział Sombre śmiejąc się.
-No właśnie-śmiał się Lumière.
-Ah tak? Zaraz zobaczysz swoją!-powiedziałam i rzuciłam się na Lumière i zaczęliśmy się bawić. Potem dziewczyny na Sombre i wszyscy się razem bawiliśmy.
Po zabawie przyszła do nas siostra Lumière i Sombre. Nagle Fire wpadł na pomysł aby zrobić zawody w wyciu. Najpierw była Rosmin i Demani. Zabawa polegała na tym że kto najładniej zawyje ten wygrywa.Wygrała Rosmin. Potem z Ros wyła Sombre. Sombre wygrał i potem wył z Fire. Sombre przegrał  i Fire wył z Desoto. Desoto wygrał i wył potem ze mną. Desoto przegrał i potemj a wyłam z Lumière. Poczułam się fantastycznie. Nasze wycie było tak melodyjne jakbyśmy wyli tak samo i pięknie. Gdy przestaliśmy staliśmy na przeciwko siebie. Uśmiechnęłam się do niego a on odwzajemnił uśmiech i oboje się zarumieniliśmy.


(Lumière?)

Od Lumière'a CD historii Dakoty

- Ja? - zapyatłem - Ja nie znam żadnych historii ... - powiedziałem
- Znasz - zaśmiał się Sombre, a ja pokazałem mu język
- No dobra ......... zaczynamy - powiedziałem i usiadłem. Wszyscy usiedli bliżej mnie by słyszeć, ale kazałem mamie zabrać Servane, żeby tego nie słyszała. Jest za mała i mogaby się bardziej wystraszyć.
- " Była zimna ciemna noc. Było akórat Boże Narodzenie. Cała rodzina Sterlinsów zebrała się u Emmy i Peter'a Sterlins. Mieli dwójke dzieci. Wszyscy usiedli do wieczeży. Zostawili jeden tależ dla wędrowca. Zapukał ktoś do drzwi. Otworzyli ... nikogo nie było. Nagle zgasły światła - ( zgasiłem lampy i włączyłem latarkę świecąc prosto na swoją twarz - Wszyscy milczeli. Byli wystraszeni. Nagle światło się zaświeciło i zaczęło migać. W pewnym momencie była tylko ciemność ... - ( zgasiłem latarkę, nikt nic nie widział i podszedłem do Rosmin) - Gdy nagle stwór złapał Emme ( złapałem Rosmin,a ona krzyknęła ) i zaczął ją rozrywać na kawałki. W pewnym momencie zniknął Peter ( wskazałem latarką na miejsce, gdzie siedział Sombre ). Wreszcie udało się zapalić świece, gdy nagle pojawił się .... Wielki Stwór Oxremis ! Zaczął każdego zabijać jedynie oszczędzając Derine Krentis ... adoptowaną córkę. To ona go tu przywołała. Zamieniła się w Potwora i wydała ryk
- Graaaaa !! - zaryczał Sombre w przebraniu i podbiegł do każdego łapiąc go
- AAAAAAAAAAAAAAAA! - wszyscy zaczęli krzyczeć i wtulili się w siebie. Zacząłem się śmiać wraz z Sombre'm. 
- Nie no - śmiałem się i turlałem ze śmiechu

( Dakota dokończ )

Od Rosmin cd historii Sombre'a

Ja i moje siostry położyłyśmy się pod drzewem i podziwiałyśmy jak chłopaki się bawią. Nagle coś sie namawiali i zaczeli biec w naszą stronę . Sombre rzucił się na mnie i zaczął mnie łaskotać , na Dakotę rzucił sie Lumiere i również ją łaskotał. Nagle wszyscy nas łaskotali. Śliałyśmy się i wkońcu leżeliśmy wszyscy pod drzewem i patrzeliśmy w chmury. ( xD )
-ohh ale fajnie-odwróciłam się na drógą stronę, a tam leżał Sombre moje oczy zwiększyły się o ..duuużo i zarumieniłam się po chwili znowu leżałam na plecach patrząc w chmury.
 (Sombre)

Od Dakoty C.D. Lumière

Byliśmy na nocowaniu u Sombre i Lumière. Było bardzo fajnie! Była bitwa na poduchy, mięsne chipsy i także opowiadaliśmy sobie straszne historie. Najpierw opowiadał Desoto..

-Rodzinka w składzie: mama, tata, i 5 dzieci zamieszkali w pewnym domu. Ludzie mówili, że w tym domu straszy. Oni się nie przejęli tym. W domu nie było nic prócz jedynego, pustego obrazu. Próbowali go zdjąć na różne sposoby - nie dało się. Wreszcie dali sobie spokój i zaczęli się rozpakowywać. Co kilka nocy z obrazu spływała krew. W tym samym czasie, ktoś z rodziny umierał. W ten sposób umarło już dwoje dzieci - Natala i Bartek. Oboje mieli po 13 lat. Gdy następnym razem obraz zaczął krwawić, Madzia szła do łazienki. Przechodziła koło obrazu. Obraz zwykle był czysty - nic nie było na nim namalowane. Tym razem na obrazie był krwawy napis: NIE OGLĄDAJ SIĘ ZA SIEBIE. Ale ciekawość zżarłą Madzię. Obejrzała się za siebie i...nic już więcej nie zobaczyła. Ktoś a raczej coś wbiło jej kuchenny nóż prosto w serce. Zwłoki Madzi przeniesiono do jej łóżka. Następnego dnia rodzice zaczęli wieżyć w klątwę przeklętego obrazu. Postanowili z pozostałą dwójką dzieci się wyprowadzić. Niestety dom stanął w płomieniach. Nic nie ocalało. Jedynie przeklęty obraz wisiał w powietrzu jakby wisiał na niewidzialnej ścianie. Z jego ram płynął strumień krwi. Na obrazie był tylko krzywy krwawy napis: ŻEGNAJCIE... 

Wszyscy byliśmy wystraszeni. Było tak strasznie że wszyscy się do siebie przytuliliśmy ze strachu.
-No...to jedna z najsłabszych..teraz...niech będzie...Lumière!-powiedział Desoto.

(Lumière?)

Od Lumière'a CD historii Dakoty

Gdy przyłączyłem się do wycia, Dakota się wzdrygnęła i zarumieniła. Uśmiechnąłem się i usiadłem obok niej.
- Widzę, że Ci się podoba - powiedziałem
- Tak - uśmiechnęła się. Chwile tak siedzieliśmy. Moja mama zaproponowała, aby jutro piątka rodzeństwa nocowała u nas. Ich mama się zgodziło. Było super. Następnego dnia tak smao wszyscy spędzili czas. Siostry Dakoty podziwiały ten naszyjnik. Wreszcie zmierzchało. Piątka rodzeństwa była już u nas. Zrobiliśmy bitwe na poduchy (XD). Było super. Nasza siostra znowu wariowała. bardzo się cieszła, że będą oni u nas nocować.

( Dakota dokończ )

Od Dakoty CD historii Lumière'a

Wszyscy poszliśmy do naszej jaskini. Po drodze bawiliśmy się w berka. Najpierw gonił Sombre a potem Rosmin. Potem ja zostałam berkiem i złapałam Lumière. I potem on swoją siostrę.
Gdy doszliśmy do naszej jaskini Sombre wpadł na Rosmin i się razem sturlali z górki. Wszyscy pobiegliśmy im pomóc. Gdy dobiegliśmy tam Sombre leżał na Rosmin,ale oni się śmiali i wszyscy zaczęliśmy się bawić.
Potem gdy był już wieczór poszliśmy WKOŃCU do naszej jaskini. Była tam akurat mama Sombre i Lumière. Mama przygotowała kolacje dla wszystkich. Zabraliśmy się za jedzenie.

<Po kolacji>

Usiadłam przed jaskinią i patrzyłam się w pełnie księżyca. Podziwiałam także naszyjnik który dał mi Lumière.

Spojrzałam na niego jeszcze raz, potem w księżyc i zawyłam. Gdy wyłam nagle ktoś się do mnie przyłaczył. Był to Lumière.

(Lumière?)

Od Sombre'a CD historii Rosmin

Polataniu na Rosmin moja siostra normalnie skakała po wszystkich - dosłownie skakała. Biegała, brykała itp. Nie dało się jej uspokoić. Wreszcie ją złapałem.
- Servana, posłuchaj. Dakota i Rosmin są zmęczone, a ty latasz jak byś miała ADHD, a nie masz - powiedziałem
- Skąd wiesz, że nie mam? (XD) - zapytała
- Bo jesteś moją siostrą - powiedziałem i rozczochrałem jej grzywkę. Wreszcie się normalnie położyła. Całą grupką siedzieliśmy i oglądaliśmy ... chmury -,- . Nudziło się nam więc zaczęliśmy "walczyć " z bratem i z resztą chłopaków. Było bardzo fajnie.

( Rosmin dokończ )

Od Lumière'a CD historii Dakoty

Dakota skoczyła prosto na mnie i mnie przytuliła. Również ją przytuliłem. Po chwili Dakota się zarumieniła.
- Dobra chodźcie. Nie mam czasu na czułości - prychnął Extremity, a my ruszyliśmy za nim. Śmialiśmy się cały czas. Mieliśmy co opowiadac po powrocie. Poslziśmy do reszty.
- Jaki śliczny naszyjnik, skąd go masz? - zapytała Rosmin
- Znalazłam z Lumière'm - powiedziała
- A gdzie? - dopytywała
- W jeziorze - podszłedłem i powiedziałem
- Śliczny - podbiegła Servana i powiedziała
- Masz swój na szyji - zaśmiałem się
- A no racja - powiedziała siostra i zykła do Sombre'a

( Dakota dokończ )

Od Rosmin cd historii Sombre'a

-Taa fantazje to ona maa..-zaśniał się Sombre i zaczeliśmy sie śmiać.
-gdzie idziecie?-zapytałam uśmiechając się do małej a ona wskoczya mi na plecy śmiejąc się.
-hehe co chcesz lecieć?-zapytałam i wzmiosłam się lekko w górę.
-aaaaa alee siuperr!-krzyczała mała i latała raz na mnie a raz na Dakocie.
-dobra chodźcie dziewczyny pójdziemy na łąkę.-zaproponował Sombre
-ok chodź.-zleciałyśmy na ziemię i szliśmy w strone łąki.
-Rośmin Rośmin lećmyy!!-krzyknęła mała Servena i wskoczyła na mnie i poleciałyśmy lekko w górę.
-tylko uważaj!-krzyknął do mnie
-nie martw się zadbam o nią jak o moją młodszą siostrę!
Sombre tylko się uśmiechną a ja się odwruciłam i również się uśmiechnęłam.

(Sombre)

Od Dakoty CD historii Lumière'a

-To chyba list miłosny...tak mi się zdaje...-powiedziałam.
-Skąd to wiesz?-powiedział Lumière. Ja wskazałam na moje oczy a one nagle zalśniły-mogę go odczytać
-Serio?
-No jasne-uśmiechając się wzięłam się za czytanie.


,,Spędziłem wiele bezsennych nocy, zastanawiając się jakich słów mam użyć, by opisać moje uczucia.
Jednak za każdym razem, moje próby kończą się niepowodzeniem.
Proszę wybacz mi moje próżne wysiłki i zaakceptuj te proste słowa TE 2 SŁOWA NA 9 LITER "Kocham Cię".
Myślę, że nie mógł bym w tej sytuacji powiedzieć CI nic lepszego...Pojawiłaś się z nikąd tak po prostu,tak jak moje uczucie do ciebie.
Sam nie wiem jak to możliwe i czy można to racjonalnie wytłumaczyć. Lecz dziś wiem,że To dla Ciebie żyję, marzę, tęsknię,to Ciebie kocham. Mój skarb to ty spoczywający na dnie jeziora...

Twój Severyn "




-Łał..nieźle-powiedział Lumière
-Rzeczywiście..-powiedziałam patrząc na list a moje oczy przyjęły normalny wygląd. 
-I .. nawet ładnie wyglądasz w tym naszyjniku-powiedział Lumière.
-Dziękuję-uśmiechnęłam się i przytuliłam go. 

(Lumière?)

Od Sombre'a

Wziąłem siostre na plecy i poszedłem z nią na spacer. Mama pozwoliła, gdyż ona i ja bylismy już starsi. Szedłem z nią i wszytsko jej pokazywałem. Wtedy zauważyłem na niebie Dakote i Rosmin. Urządzały sobie cwiczenia z latania. Całkiem im to fajnie wychodziło.
- Ale one fajnie latają - powiedziała Servena
- No - uśmiechnąłem się. Wreszcie nas zauważyły i podleciały.
- Hej - uśmiechnęła się Rosmin
- Hej - powiedziała moja Servena i wskoczyła na moją głowę. Siostry się zaśmiały. Mała zeszła i zaczęła się przyglądać skrzdłą sióstr - Od narodzin takie macie? - zapytała
- Tak - odpowiedziała Dakota - Możemy dzięki nimi latać bardzo wysoko - uśmiechnęła się
- Ale super - mała zaczęła biegać i udawać, że lata - Ja latam - mówiła
- Ale ona jest fajna - powiedziała Rosmin - Ma wielką fantazje

( Rosmin dokończ )

Od Lumière'a CD historii Dakoty

Zanurkowaliśmy. Umiałem złapać oddech pod wodą.Czy to znaczy, że będę miał żywioł Wody? No nie wiem. Dopłynęliśmy na samo dno. Zauważyłem jakiś naszyjnik. Wziąłem go i wypłynęliśmy.
- To coś dla Ciebie - powiedziałem i dałem Dakocie naszyjnik. Spojrzała się na niego i otworzyła - Z skąd wiedziałaś, że da się go otworzyć? -  zapytałem
- Spróbowałam - uśmiechnęła się. Wyjęła z środka medalionu karteczkę.
- Zwykły papier - powiedziałem, ale zauważyłem, że Dakota zaczęła go otwierać. Okazało się, że jest to list. Usłyszałem szelest w krzakach.
- Lepiej stąd chodźmy - powiedziałem i wstaliśmy. Cały czas słyszałem szelest za sobą. Przystałem, odwróciłem się i zawarczałem. Wtedy pojawił się Extremity.
- Towarzysza matki nie poznajesz? - zapytał i prychnął. Spojrzałem się na niego.
- Śledzisz nas? - zapytałem oburzony
- Mniej więcej - powiedział i spojrzał na medalion na szyji Dakoty - Skąd do macie?
- Z jeziora - powiedziała Dakota - W środku był list - dodała
- Czytaliście? - zapytał
- Nie ... a możemy? - zapytałem
- Jak chcecie - powiedział - Ale lepiej jak będę z wami teraz tu - dodał. Otworzyliśmy list. Były na nim ludzkie pismo. Był to list. Było w nim napsiane o smutki i miłości. Nie rozumiałem o co w tym chodziło za bardzo.

( Dakota dokończ )

Od Seber do Trevligt'a


Usiadłam obok niego i przypatrywałam się jak je. Machałam przy tym równo ogonem, ponieważ mi się nudziło. Byłam głodna... ale jakoś głupio tak spytać.
- Jesteś alfą? - spytałam w pewnym momencie patrząc na niego
- Yhm - odparł krótko
- Dużo masz członków?
- Tylko dwóch...
- Jak to? Przecież widziałam o wiele więcej wilków! - zaprzeczyłam
- To są wilki z innych klanów. Dużo by tłumaczyć - powrócił do jedzenia
Chciałam dołączyć, ale bałam się zapytać.
- Wiesz... może .... zgodziłbyś się, żebym dołączyła? Tak długo już szukam watahy, po tym co przeszłam.... - spytałam cicho i wbiłam wzrok w podłogę
<Trevligt?>

Od Sombre'a CD historii Servany

Mała była słodka. Cieszyłem się,że ma takie oczy jak ja. Odstawiłem małą na ziemie,a ta po chwili wdrapała mi się na plecy. Zwinęła się w kulkę. Położyłem się z nią na plecach. Wyciągnąłem łapy przed siebie. Mała przednimi łapkami stanęła na głowie.
- Słodka,ale łobuz - powiedziałem po chwili,gdy mała zaczęła po mnie skakać. Zturlała się ze mnie i zasnęła wtulając się w mamę.

- Kilka dni późnij -

Już wszystko dobrze robiła, mówiła i chodziła,a raczej kicała w wysokiej trawie.
- I jak Ci tu się podoba? - zapytałem
- Ślicznie - zamerdała ogonkiem. Czas leciał szybko i już za 3 dni miałem być dorosły wraz z bratem. Nasza mała siostrzyczka jeszcze miała czas na zabawy itp. Wróciliśmy z małą do domu.

( Siostro , Servano :3 )

Ponad 10000 wyświwtleń!

Serdecznie dziękujemy za 10 000 wyświetleń naszego bloga! Mam nadzieje, że nadal będziecie tak aktywni!  W imieniu alf każdego z klanów, serdecznie dziękujemy!

~ Samiec Alfa Klanu Ognia,
 Trevligt

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Od Reneesmee do Tamorayn'a

Kiedy byliśmy już w jaskini położyliśmy się obok siebie. Nagle z mojego brzucha było można usłyszeć odgłosy pustego żołądka.
-Jesteś głodna? Upolować ci coś? Spytał się zatroskany Tamorayn
-Nie trzeba. Jeszcze sama mogę polować. Powiedziałam otrzepując się i wychodząc w stronę wyjścia z jaskini.
-Nie...nie...nie...ty sobie poleż a ja coś złapię. Rzekł Tamorayn zatrzymując mnie.
Spojrzałam się na niego z uśmieszkiem pod nosem.
-I tak pójdziesz. Prawda?
-Prawda.
Poszliśmy na polane. Upatrzyłam sporą łanię.
-Renee jesteś pewna? A jak coś ci się stanie. Powiedział zmartwiony wilk
-Napolujesz się kiedy będę siedzieć z małymi. Odparłam po czym pobiegłam w stronę łani.
Na mojej drodze stanął spory jeleń który szykował się do ataku. Nie wyhamowałam i wpadłam wprost na jego rogi. Upadłam i słyszałam w tle krzyk Tamorayna.
Kiedy się obudziłam leżałam w jaskini, z bandażem na brzuchu. Obok mnie stał uzdrowiciel a za nim zmartwiony basior.
-Może pan nas zostawić? Spytał się Tamorayn wilka
Wilk wyszedł a mój ukochany usiadł koło mnie.
-Wszystko dobrze? Spytał się
-Tak ale boli mnie lekko brzuch.
Tamorayn położył na moim brzuchy łapę. Poczułam się dziwnie a z mojego pyska wydobył się dziwny niebieski obłok.
-Co to było? Spytał się basior
-Nie wiem. Odparłam wystraszona
<Tamorayn? Później ci to wyjaśnię na privie>

Od Servany

Otworzyłam oczka. Zobaczyłam mamę i tatę. Zamachałam łapkami. Nagle do jaskini wbiegły jeszcze dwa inne wilczki. Ziewnęłam i zamknęłam oczy.
- Mamo...  A ona umie mówić? - Zamachałam uszkiem.
- Mam! - Otworzyłam oczy i zwinęłam się w kulkę.
- Masz odpowiedź.
Mama postawiła mnie na ziemi. Próbowałam wstać. Zachwiałam się na łapkach. Podeszłam do jakigoś czarnego wilczka.
- Mamo...?
- Weź ją.
Ten wilczek mnie podniósł.
- Cześć. Jestem Sombre. Twój brat.
- Siombje. bjat Siombje!


Sombre? Braciszku? ;3

Od Tamorayn'a CD historii Reneesme

Miałem zostać ojcem. Cieszyłem się bardzo! Reneesme mnie przytuliła. Pocałowałem ją i rozczochrałem jej grzywkę.
- Ej no!
- Teraz wyglądasz lepiej. - Zaśmiałem się.
- Napewno...
Skoczyła na mnie. " Bawiliśmy " się tak jeszcze przez chwilę. Wróciliśmy do jaskini.

Reneesme? Sorki, brak weny. Pożyczy ktoś? xD

Od Zefira do Reneesmee

 Zamyśliłem się na chwile.
 - Tak samo u mnie jeśli chodzi o... wszystkie klany... chyba jest u nas za gorąco - zażartowałem
 - Możliwe - uśmiechnęła się
 Spacerowaliśmy po terenach rozmawiając na chyba wszystkie możliwe tematy.
 - Długo już jesteś w tym klanie? - zapytałem z ciekawości
 - Troche czasu minęło muszę przyznać, a ty? - odpowiedziała
 - Zapewne porównując z tobą to bardzo krótko
 - Gdzie my teraz jesteśmy? - zapytałem rozglądając się
 - Teraz jesteśmy nad jeziorem
 - W porównaniu z moim klanem to macie tu powódź - zaśmiałem się
 ( Reneesmee dokończysz? )

Od Reneesmee do Zefira

Zefir spojrzał się na mnie.
-No co? Spytałam się
-Taki się urodziłem...a może to przyzwyczajenie. Sam nie wiem.
-Aha, To może się przejdziemy? Co ty na to? Spytałam się miło
-A może zajdziemy na teren klanu wody? będzie ci tam chłodniej i chyba jest wiele lepszych miejsc.
-Zgoda. Uśmiechnęła się
Ruszyliśmy z powrotem do mojego klanu. Po drodze spotkaliśmy parę wilków które na nas się dziwnie patrzyły.
-Co im? Spytał się mnie zawstydzony Zefir.
-Rzadko widuje się wilki z innych klanów,a szczególnie z klanu ognia.
<Zefir?>

Od Dakoty CD historii Lumière

Było bardzo fajnie w towarzystwie Lumière. Czułam jakby rozumiał mnie we wszystkim. Patrzyliśmy w chmury. Zgadywaliśmy jakie mają kształty.
-Hmm...ten wygląda jak krokodyl!-wskazałam na jedną chmurę.
-A ta...jak liść!-Lumière wskazał na jedną z chmur.
-Ta jak kurczak!
-A ta jak dwa bawiące się szczeniaki!-powiedział Lumière i zaczęliśmy się bawić. Śmialiśmy się i gdy przestaliśmy poszliśmy nad wodospad. Patrzyłam w swoje odbicie i obok mnie stanął Lumière i też się patrzył. Nagle w naszym odbiciu coś zabłyszczało na dnie wodospadu.
-Zobacz tam coś jest-wskazałam łapą.
-Aha! Płyniemy?-spytał się Lumière z uśmieszkiem.
-Dawaj-i razem wskoczyliśmy do wody i popłynęliśmy na samo dno.

(Lumière?)

Od Extremity'ego CD historii Evalax

Po przygodzie z rzeką wróciliśmy na polane. Położyłem się na polanie. Zwinąłem nogi pod siebie i już leżałem. Evalax zrobiła tak samo. Leżeliśmy tak i rozmawialiśmy. Ciepły wiatr wiał,a życie umilały kolorowe kwiaty i motyle,granie świerszczy,a w skrócie cała natura. Uśmiechnąłem się lekko. Chwile tak rozmawialiśmy jak wróciliśmy na tereny. Zmierzchało.
- To do jutra - powiedziałem i się uśmiechnąłem
- Do jutra - odpowiedziała

( Evalax dokończ )

Od Lumiere'a CD historii Dakoty

- Masz niezłe wycie - powiedziała Dakota
- O hej. Dzięki - uśmiechnąłem się
- Nie ma za co - powiedziała - Jesteś tu sam? - zapytała
- Tak,chyba ty też,racja?- zapytałem
- Tak - uśmiechnęła się - Co robisz tak wcześnie? - zapytała zdziwiona i usiadła.
- Ćwiczyłem wycie - zawyłem - Zawijesz? - zapytałem
- Oki -Dakota zawyła. Miała melodyjne wycie.
- Super - powiedziałem i zamerdałem ogonem
- Dzięki - uśmiechnęła się,a ja odwzajemniłem uśmiech. Usiedliśmy na  małej skarpie. Zaczęliśmy rozmawiać. Fajnie mijał czas w towarzystwie Dakoty. Później podziwialiśmy chmury.

( Dakota dokończ )

Od Evalax CD historii Extremity'ego

Jednak nie jestem jedyna! Znalazłam kogoś tego samego gatunku! W dodatku... przystojnego... :3
- No... Przejdziesz się? - Zapytałam.
- Jasne.
Ruszyliśmy do lasu. Po drodze rozmawialiśmy o naprawdę wieeeluuuu rzeczach. Przyznaję. Polubiłam go. Nagle zatrzymałam się gwałtownie przed rzeką. Niestety... Wpadł do niej. Poślizgnęłam się na błotnistym brzegu i wleciałam do wody. Popatrzyłam na niego i się zarumieniłam. Po chwili zaczęliśmy się śmiać.

Extremity?

Od Dakoty cd historii Lumiere'a

Dzień minął nawet fajnie. ,,Mamy" upolowały nam jelenia i wszyscy go zjedliśmy. Potem odprowadziliśmy kolegów i ich rodzinkę do jaskini. Pożegnaliśmy się z nimi i poszliśmy do swojej jaskini. Położyliśmy się na łożu. Obok mnie położyła się Rosmin. Ja leżałam na plecach i patrzyłam rozmarzona w sufit jaskini. 
-O czym tak rozmyślasz?-spytała Ros.
-O...o kiwi-powiedziałam uśmiechając się i zamykając oczy. Ros zaśmiała się i też zasnęła.

<Następnego dnia>


Wstałam rano i rozprostowałam skrzydła. Spojrzałam na blask słońca wystający z wejścia do jaskini. Zeszłam z leża i wybiegłam przed jaskinię. Potem poleciałam na wzgórze. Usiadłam przy krawędzi i zawyłam. 

Gdy przestałam nagle usłyszałam inne wycie. Gdy się obejrzałam zobaczyłam Lumière.

(Lumière?)

Od Daisy

Szłam przez las. Nagle wpadłam do jakiejś dziury która nagle się pojawiła. Znalazłam się w jakiejś jaskini. Mogłam wrócić ale kusiło mnie wyjście. Wyszłam na zewnątrz. Tam była zima! Nagle, "człowiek" wyrzucił na mróz stary koc. Tek koc się poruszył! Schowałam się w krzaki i patrzyłam na całą tą scenkę.


Kiedy zobaczyłam że kicia spadła podbiegłam do niej. Widziałam jak zatacza się po upadku. Wtedy zobaczyła mnie.
- Ćśśśśś....
- Nie rób mi krzywdy!
- Nie zrobię ci krzywdy...
- Napewno?
- Napewno. Mam na imię Daisy a ty?
- Kitty.
- Chcesz być moją towarzyszką?
- A co to znaczy?
- Że zabiorę cię do mojego domu i będziemy się razem bawić itp.
- Tak. - Przytuliła mnie.
Wydostałam się z dziury, która od razu zniknęła. Szczęśliwa pobiegłam razem z Kitty do domu.

Proszę nie dokańczać.


Od Lumière'a CD historii Dakoty

- Widzę,że Ci się podobało - powiedziałem do siostry
- Biło siuper! - wykrzyknęła tym swoim sweet głosikiem
- Masz fajnie,że masz siostre - powiedziała Dakota
- Ty też masz ... - powiedziałem nierozumiejąc o co jej chodziło
- Ale ty masz taką małą. Chciałabym mieć jeszcze taką siostre malutką - powiedziała
- Cały czas by albo na tobie albo na Rosmin latała - zaśmiałem się
- Racja - powiedziałem i się uśmiechnąłem. Wziałem siostre na plecy i przeszliśmy kawałem pod drzewo. Pojawiła się mama Dakoty i reszty. Usiadła i zaczeła rozmawiac z naszą mamą.

( Dakota dokończ )

Od Dakoty CD historii Lumière'a

Malutka siostrzyczka Lumière i Sombre podbiegła do nas.
-Wydlowialaś?-zapytała się malutka.
-Heh-poruszyłam skrzydłem-chyba tak-powiedziałam z uśmiechem.
-Łiii-powiedziała mała i wdrapała się mi na plecy.
-Latać!!-wykrzyknęła-Blatuuś moggee?-spytała się mała Lumière.
-Jasne..tylko ostrożnie!-powiedział.
-Heh spojkojnie-i po chwili znalazłyśmy się razem z małą w górze.Latałyśmy przez chmury oraz nad wodą.
-Jeeeeeeeeeeej!!!-mówiła malutka maczając łapkę w wodzie. Ja uśmiechnęłam się i wróciliśmy do reszty.
-I jak było?-spytał Sombre zdejmując siostrę z moich pleców.
-B-y-l-o s-u-p-er!-powiedziała i przytuliła mnie-dziękuuuje-i pobiegła do Lumière.
-Nie ma za co mała-powiedziałam uśmiechnięta.Nagle podbiegł do mnie Lumière.

(Lumière?)

Od Lumière'a CD historii Dakoty

- Co teraz robimy? - zapytałem
- Znudził mi się berek i chowany - powiedziała Rosmin
- Mi też ... - powiedział Fire i reszta
- To co robimy,ma ktoś pomysły? - zapytałem.
- ... - cisza. Nikt nic nie mówił. Wtedy przyszła do nas mama z siostrą.
- Już wiem, pobawimy się z naszą siostrą - powiedziałem,a tu już nikogo nie było. Ja też po chwili dołączyłem. Siostra rosła bardzo szybko. Była prawie, no nie aż tak bardzo taka sama jak my. Sięgała nam do końca łap. Usiadłem i podrapałem się za uchem. Nasza siostra do każdego podchodziła. Podeszła do mnie i wdrapała mi się na plecy.
- Ale ona słodka - powiedziała Avalon
- Bardzo słodka - dodała Dakota

( Dakota dokończ )

Od Dakoty CD historii Lumière'a

-Wiesz dzięki że....uratowałaś mi brata-powiedział Lumière składając uszy i z uśmiechem.
-Heh też byś to zrobił-powiedziałam uśmiechając się. Potem zawiał ciepły wiatr i wpadłam na Lumiere i się sturlaliśmy z górki.
Wylądowaliśmy w jeziorku obok naszej jaskini. Wynurzyliśmy się z wody i śmialiśmy się. Potem ochlapałam go a on mnie i wszyscy się do nas dołączyli.
Dzień minął fajnie. Poszliśmy wszyscy na polanę i bawiliśmy się kto złapie najwięcej motyli. Sombre złapał 9, Rosmin 6, Desoto 11 , Lumière 14 a ja 5.

( Lumière dokończ )

Od Extremity'ego - Ciekawe zapoznanie

Wybrałem się rano na obchód. Wiał dosyć ciepły wiatr. Trochę się już zmieniłem. Każdy tak miał ... w mojeje dawnej rodzinie. Przechodziłem po łące,gdy zauważyłem kogoś. Podszedłem bliżej. czy to możliwe? Zauważyłem kogoś tego samego gatunku co ja. Skubała trawę. Podniosła głowę i spojrzała sie na mnie. Podszedłem do niej bliżej.
- Witaj. Jestem Extremity,a ty? - zapytałem
- Evelax. Kogo jesteś towarzyszem? - zapytała
- Scarlett,a ty? - zapyatłem
- Rain'a - uśmiechnęła się - Czemu się wczesniej nie spotkaliśmy? - zapytała
- Bardziej sam spędzam czas - powiedziałem i prychnąłem

( Evelax dokończ )

Od Lumière'a CD historii Dakoty

- Możemy? - zapyałem mamy
- Jeśli Tikiy'a wam pozowli to się zgadzam
- Ja też się zgadzam - powiedziała mama pięcorga rodzeństwa
- Jej - powiedziałem. Mama się z nami pożegnała i wróciła z siostrą na nasze tereny. Nocowalismy u nich. Była bitwa na patyki (XD). Była bardzo fajna zabawa. Wreszcie przyszedł czas na sen i zasnęliśmy. Rano wyszedliśmy z jaskini,a raczej wybiegliśmy. Na ich teranach było bardzo fajnie. Miałem wrażenie,że ich wyspa przybliża sie do naszej. Usiadlem obok Dakoty.
- Jak skrzydło? - zapytałem i spojrzałem na nią
- Lepiej - uśmiechnęła się

( Dakota dokończ )

Nowy członek

                               Powitajmy nowego członka klanu Wody Rukie



                                                                                 Wasza Samica Klanu Wody Tikiyia 

Od Trevligt'a - CD historii Seber

- Gdzie ja jestem? - zapytała wadera siadając przy ścianie.
- W mojej jaskini. - podszedłem do wyjścia. - Masz zamiaru tu siedzieć?
- Może.
- Wychodzę na polowanie. Do tego czasu, ma tu być czysto i wszystko ma stać na swym miejscu. 
Wyszedłem z jaskini i stanąłem po kilku krokach.
- A, no i jeszcze coś... Ma ciebie tu nie być.
Następnie pobiegłem do lasu.

Po kilku chwilach, wróciłem ze zdobyczą do jamy. Nie było tam nikogo... Wszystko wydawało się dobrze... Kiedy zabrałem się do jedzenia, wadera weszła do jamy.
- Widziałam tu dużo wilków. Masz watasze?
- Yhy.

<Seber? Brak weny doskwiera...>

Od Dakoty cd historii Sombre'a


Wtedy siostrzyczka Sombre weszła mi na plecy a ja zaczęłam biegać. Malutka śmiała się i trzymała mojej sierści. Potem przyłączył się do nas Sombre i inni.
Po 15 min odstawiłam małą i usiadłam zmęczona na leżu. Potem podeszła do mnie Rosmin.
-Słodka jest prawda?-zapytała się mnie.
-Tak ^^ a widziałaś jak już umie dużo mówić?
-Heh coś tam słyszałam..-nagle mama nas zawołała.
-DZIECIAKI KOLACJAA-powiedziała mama a my wszyscy pobiegliśmy i zaczęliśmy jeść (oczywiście nasi goście też).
Gdy wszyscy zjedliśmy mama podeszła do mamy Sombre i Lumiere.
-A może zostaniecie u nas na noc?-spytała mama.
-Heh ja musze iść do jaskini zaopiekować się malutką...ale jak chłpacy chcą to mogą zostać...co wy na to?-spytała się Scarlet Sombre i Lumiere.

(Sombre lub Lumiere?)

Od Seber do Trevligt'a


- Nie... - szepnęłam. Wszystko poprzewracało mi się w głowie. - gdzie moja rodzina? Kim ty w ogóle jesteś? - popatrzyłam na basiora 
- Jestem Trevlight. Znalazłem cię... 
- Gdzie moja rodzina? - powtórzyłam 
- Nie wiem. - odparł
Weszłam ponownie do środka i usiadłam na podłodze, przyglądając się wnętrzu pomieszczenia. 
- Gdzie ja jestem? - powiedziałam nagle. Cały czas kręciło mi się jeszcze w głowie, ale powoli wszystko sobie przypominałam. Ludzie mnie porwali... rodzice wyrzucili mnie z watahy...
Położyłam się na pobliskim łóżku i zamknęłam oczy.
<Trev?>

Od Sombre'a CD historii Dakoty

- Weź szybko zdrowiej,żebyś mogła latać - uśmiechnąłem się
- Dobrze - powiedziała. Wtedy do nas przypełzała moja siostra. Usiadła obok Dakoty - Naprawdę macię identyczne oczy - powiedziała Dakota
- Słyszałem już to z  milion razy - uśmiechnąłem się,a siostra się zaśmiała.
- Dakotia - powiedziała i podeszła do Dakoty z przodu i się na nią spojrzała - Ale ti jesteś ciarna - powiedziała
- Więcej już mówi - powiedziałem
- Wyzdirowiej - powiedziała,a ja zacząłem się śmiać. Miała tak fajny głosik.
- Dziękuję - uśmiechnęła się Dakota

( Dakota dokończ )

Od Dakoty Cd historii Sombre'a


Był wieczór. Siedziałam na leżu z rodzeństwem z bandażami na skrzydle. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się i do naszej jaskini wszedli Sombre, Lumiere ich matka Scarlet i mała Servana. Nasza mama przywitała się z mamą Sombre i Lumiere i zaczęły rozmawiać. My wszyscy podeszliśmy do kolegów. 
Potem wyszłam z ,,kupy" szczeniaków i usiadłam na leżu. Naglepodszedł do mnie Sombre.
-Jak tam skrzydło?-spytał.
-Mniej boli-powiedziałam lekko uśmiechnięta.

(Sombre? przepraszam że krótkie  brak weny  )

Od Trevligt'a - CD historii Seber

Ledwo co wstał nowy dzień, a na moich terenach już grasowały wilki. Kremowa wadera z dziwnym czymś na szyi. Leżała nieruchomo nad jeziorem... Wziąłem ją do mojej jaskini, a tam próbowałem uleczyć. Kiedyś uczyłem się nieco alchemii, więc wiem co nie co, na temat uzdrawiania. Przygotowałem miksturę i nasmarowałem jej skronie. Gwałtownie się obudziła i od razu zaczęła wrzeszczeć:
- Kim jesteś? Muszę uciekać! – zaczęłam ';wierzgać'' – Daj mi uciekać! Ty też uciekaj, bo nas złapią, dalej!
Przytrzymałem ją chwilę, a potem powiedziałem:
- Mocno zaangażowałaś się w ucieczkę... Bardzo... Brałaś narkotyki?
- A co to?
- Nie ważne. Wstawaj i uciekaj. Jesteś mało świadoma świata, ale i tak sobie poradzisz.
Podeszła do wyjścia i zaczęła się rozglądać.

<Seber? Brak weny...>

Od Sombre'a CD historii Dakoty

Zauważyłem liane. Złapałem ją i zrzuciłem do Dakoty.
- Złap! - zawołałem
- Nie mogę ... - powiedziała
- Rosmin leć na dół, Już!! - krzyknąłem do niej,a ta wziełam w ręce koniec liany i zleciała na dół. Obwiązała Dakote, a my zaczeliśmy ją wciągać. Udało ją się wyciągnąć, ale znów miała coś ze skrzydłem.
- Lepiej wróćmy do domu - powiedziałą Rosmin. Pomogliśmy zanieść Dakote do domu. Powiedzieliśmy wszystko co się wydarzyło. Biedna Dakota. Uratowała mnie,a sama sobie narobiła krzywdy.

( Dakota dokończ )

Od Dakoty CD historii Sombre'a


-Dobra wychodźmy po kolei-powiedziałam i każdy wyszedł z nory.
-Ok to może chodźmy do jaskini rodziców-powiedziałam. Nagle wszyscy na mnie spojrzeli jakby coś za mną stało.
-Co się tak patrzycie?-powiedziałam z uśmiechem i się odwróciłam. Za mną stał wściekły gryf. Przełknęłam ślinę i gryf zaczął nas atakować. Gdy już miał dopaść Sombre odepchnęłam kolegę i sama wskoczyłam w szpony gryfa.
Zapiszczałam bo gryf złapał mnie mocno akurat w moją ranę na skrzydle. Gryf wzniósł się i wszyscy próbowali mi jakoś pomóc ale się nie udało.
Leciałam w szponach chyba 15 min. Obudziłam się (nie wiem czemu ale chyba zemdlałam) i leciałam z nim przez watahę. Nagle zobaczyłam że gryf leci prosto w przepaść tam gdzie uratowałam Lumiere. Gryf podleciał nad sam środek przepaści i wypuścił mnie a ja zaczęłam lecieć w dół. Moje skrzydło było mocno ranne więc nie miałam jak polecieć. Złapałam się korzenia wystającego z krawędzi przepaści i wisiałam.
Nagle przybiegł Sombre z innymi szczeniakami. Stali na krawędzi a ja wisiałam na korzeniu który zaraz miał się zerwać.

(Sombre?)

Od Seber do Trevligt'a


Gnałam ile sił w płucach. Za mną ciągle szelesty krzaków. 

- Łapcie ją! - ledwo słyszałam krzyki ludzi , tak mocno biło mi serce.
Nagle poczułam mocny uścisk na mojej szyi. Zaczęłam się dusić, gdy ktoś mnie podniósł za fałd skórny na karku.
- Ty... - wycedził człowiek przez zęby. Ja nic nie myśląc ugryzłam go prosto w twarz i zaczęłam uciekać, bo ten mnie puścił.
Gnałam, długo... czas nie miał znaczenia. Byłam wyczerpana. 
Ludzie wpychali we mnie jakieś kremy, leki... Uhhh. Byłam królikiem doświadczalnym. Ta parszywa ludzka rasa na zawsze pozostanie mi w pamięci. Kiedyś się im odpłacę i na pewno zajdę za skórę.
Coś mnie uwierało w szyję.
Obroża, która mi pozostała. Chciałam ją ściągnąć. ale tylko podrapałam sobie szyję. Wyczerpana dopełzałam do jakiegoś jeziorka. Dziwnie się poczułam. Zaczęło mi się kręcić w głowie, było mi niedobrze i czułam się jakbym latała. Wokół mnie latały jakieś światełka, przeraźliwe dźwięki. Położyłam się i zamknęłam oczy.
~~Jakiś czas(nie wiem jaki)potem~~
Otworzyłam paczadła, a nade mną stał jakiś basior. Ledwo przeszyłam jego umysł. Nazywał się Trevlight.
- Kim jesteś? – powiedziałam szeptem – muszę uciekać! – zaczęłam machać łapami jakbym biegła. Coś było ze mną nie tak. Byłam na tak zwanym „haju” – daj mi uciekać! – szeptałam rozpaczliwie dalej machając łapami – ty też uciekaj, bo nas złapią, dalej!
<Trev?>

Od Sombre'a CD historii Rosmin

Odepchnąłem każdego i wolny wydostałem się. Zacząłem biec przed siebie,gdy nagle przede mną pojawił się gryf. Spojrzałem się na niego. Ten jednak uznał mnie za wroga i ryknął. Gdy reszta podbiegła widać,że został wkurzony.
- Zawracamy! - krzyknąłem i zacząłem zawracać. Wszyscy zaczęli za mną biec. Biegliśmy po Moście Zrozumienia. Było tam ślisko.
- Sombre! - krzyknął brat. Spadał. Wszyscy biegli przed siebie,a ja zawróciłem. Wciągnąłem go jakoś i zaczęliśmy dalej biec. Schowaliśmy się wszyscy w małej norze. Było tam ciasno. Wtedy wyszła Rosmin.
- Poszedł - powiedziała i każdy wyszedł
- Czyj on był? - zapytała Dakota
- Nie wiem - powiedziała Suzy. Wszyscy zaczęli się przekrzykiwać.
- Przepraszam ... - ktoś mi przerwał - Jak wiecie - znów to samo - Ekhm ...
- Cisza !!!! - krzknęła Dakota  i wszyscy się na nią spojrzeli.
- Dziękuję - uśmiechnąłem się - Lepiej wracajmy  w bezpieczniejsze miejce i powiedzmy o tym naszym rodzicą.

( Dakota dokończ )

Od Rosmin cd historii Sombre'a

Podeszła do mnie siostra Sombre'a i patrzała mi się w oczy, jej oczka były piękna takie jak Sombre'a. Uśmiechnęłam sie do niej i mrugnęłam oczami po chwili ona też się uśmiechnęła i styknęłyśmy się noskami. Mała złapała mój nosek i przyglądała się. Zaśmiałam się i odrazu poprawił mi się humor.
-To co idziemy się bawić?-spojrzałam na Sombre'a.
-myślałem że nie chcesz się bawić..-spojrzała na mnie i się uśmiechną.
- no chodź nie marudź!-wskoczyłam na niego .
-ejj złaź-złapał mnie za łapę tą zdrową a ja prubowałam odlecieć lecz mi się nie udało i spadłam na Sombre'a. Zarumieniłam się, paczałam mu w oczy.
-ohh .przepraszam..-i po chwili wszyscy się śmialiśmy.
-ok chodźciee !! kto ostatni przy gruszce jest!
Ścigaliśmy sie, a siostra Lumiere'a i Sombre'a biegła za nami. Postanowiliśmy bawić się z nią. Była słodka. Tarzaliśmy się na trawie a wkońcu mała ziewnęła i omało nie zasnęła. Przyszła mama trujki rodzeństwa i wzieła maleńką na ręce i poszły do jaskini.
-ok to co robimy-zmęczona walnęłam się na ziemię a wszyscy dziwnie staneli nademną.-coś..nie tak..-spojrzałam dziwnie na nich,..
-nie..alee..łaskotki!-krzyknął Sombre i wszyscy zaczeli mnie łaskotać a ja zaciągnęłam Sombre'a na ziemie i teraz on był łaskotany.

(Sombre)

Od Alei do Tsukin'a ''Jak dotarłam''


Szczerze to znudziło mi się życie na krawędzi...

"Jeszcze trochę, cierpliwości..." - powtarzałam sobie. Małe płomyczki owinęły się wokół drewna, który zajął się ogniem. Uradowana patrzyłam, jak gałęzie pękają i łamią się z trzaskiem. Od ogniska biło przyjemne ciepło. Jedyne źródło ocieplenia. W środku zimy trudno o wysoką temperaturę. Owinęłam się moim kocykiem, który sobie zrobiłam i poszłam spać.

~Gdy się obudziłam~

- Hey... Halo...? - ze snu wyrwał mnie czyiś głos. Niechętnie otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą basiora o brązowym futrze i pięknych zielonych oczach.
- C-co się stało? - zapytałam rozkojarzona.
- Nic ci nie jest? - odpowiedział pytaniem na pytanie. Pokiwałam przecząco głową. - Pozwól, ze się przedstawię. Jestem ,Tsukin a ty?
- Alea. - wymamrotałam. Basior uśmiechnął się.

<Tsukin, ty mój bohaterze ?>

Nowa wadera w Klanie Impossible!

Alea

Morderczyni

Od Lumiere'a CD historii Dakoty

- Tato! - krzyknąłem - Musimy jej pomóc - dodałem i podbiegłem do Dakoty. Tata ją wziął na plecy i mi kazał iść do domu,a sam ją odniósł. Po chwili wrócił.
- Co z nią? - zapytałem
- Ma coś ze skrzydłem - powiedział tata. Już o nic nie chciałem pyatć. Zasnąłem. Kolejne dni minęły normalnie tak jak zwykle.

( Proszę niepisać dokońzcenia tego opo. )

Od Sombre'a CD historii Rosmin

Stanąłem przed Rosmin.
- Nie bawisz się? - zapytałem
- ... - kiwnęła głową,że nie
- Dobrze ... - odwróiłem się i odbiegłem. Po kilku minutach Rosmin do nas sama przyszła. Wtedy przyszła nasza mama z siostrą. Wszyscy podbiegli,by ją zobaczyć. Mama się położyła na trawie. Podbiegłem pierwszy do nich.
- Hej siostra - powiedziałem i się uśmiechnąłem
- Sombe - powiedziała mała i złapała mnie za ogon. Mama się zaśmiała.
- Już za kilka dni będzie wszystko mówiła - powiedziała. Wted do nas reszta przyszła. Usiedli i przyglądali się małej.
- Ona ma takie oczy jak ty! - powiedziała Demanii i spojrzała się na mnie. Każdy mi to mówił.
- A ona będzie latać? - zapytała Rosmin
- Nie wiem - odpwoiedziała mama. Servana każdemu z nas się przyglądała. Wtedy podeszła do niej bliżej Rosmin,a ona się wycofała.
- Nie zna Cię jeszcze dobrze - powiedziałem. Po chwili mała jednak sama wyszła i do każdego podchodziła.

( Rosmin dokończ )