poniedziałek, 30 września 2013

OD Rosmin cd historii Sombre'a

Siedziałam tak z Dakotą dłuugo rozmawiając. Po jakimś czasie poszła mnie odprowadzić i zrobiła mi herbatke a ja leżałam pod kocykkiem. Fajnie mieć taką kochaną siostrzyczke. ;3
Po wypiciu herbatki Dakota musiała iśc a ja się połóżyłam bardzo bolała mnie głowa. Gdy się obudziłam leżałam jeszcze w łóżku nie chciało mi się wstawać.
Siedziałam tak sama jak palec i nie wiedziałam co zesobą zrobić nagle usłyszałam coś przed jaskinią ..Nie chciałam wyjść pomyślałam że to królik ale to był...Sombre ...Nie chciałam  tym bardziej wychodzić więc przykryłam się kocem udając że śpie.

(Sombre sorka brak weny -.-)

Od Tkiyi cd historii Davida

-Ohh David nie marudź..-położyłam się na łóźu
-nie marudze to wy gadacie że jestem stary ..-położył się obok mnie i przytulił. Mała spała już w innym pokojiku.
-Jestem taka mnęczona..-połóżyłam się na brzuchu i wyciągnełam łapy a głowę schowałam w dół gdy nagle David walnął się na mnie..
-David złaś..-zaśmiałam się.-zachowujesz się jak dziecko..
-dobrze  że nie jak starzec..-uśmiechnł się.
-ok idę spać dobranoż.
-dobranoc ;3 -dał mi buzi i poszliśmy spać.

Rano gdy się obudzxiłam nikogo nie było ..ciekawiło mnie gdzie oni znów poleżli..

(David sorka nie mam weny..)

Od Demanii cd historii Zefira

-Są przepiękne- wyszeptałam
-Ale co?
-Gwiazdy- zaśmiałam się - są niesamowite
-Może- odparł
Dotknęłam łapą ziemi spod której wyrósł świecący fioletowy kryształ, wyrwałam go i przyjrzałam mu się, był piękny. Spojrzałam na Zefira i mu go podałam
-Nie podoba ci się? -zaniepokoiłam się
-Ależ skąd..jest piękny
Zarumieniłam się i wstałam, przeciągnęłam się i jeszcze raz spojrzałam w niebo. Wrogo spojrzałam w księżyc, zdawałoby się że sama Moon sobie ze mnie kpi.

<Godzinę później>

Po raz pierwszy od wielu miesięcy śmiałam się tak długo, słońce już wzeszło a ja tarzałam się po trawie ze śmiechu, trąciłam przyjacielsko Zefira w ramię i znowu się zaśmiałam.
-Zefir?
-Tak?
-Wiem że to głupie...ale zostaniesz moim przyjacielem? Wiem...-spuściłam wzrok- pytam się bo nikt inny nie interesuje się mną a tylko w twoim towarzystwie jestem szczęśliwa...

(Zefir? Będziesz przyjacielem Demanii?)

Dodana :3

Dodałam swoją maskotkę :3 
To mój ziwerzaczek i on rośnie jeśli na niego klikniesz. Jego wygląd bedzie sie zmieniał za każdym razem, gdy urośnie. Pomóż mu urosnąć.

P.S - nie zwracaj uwagę na imię xD

Od Akimitsu CD historii Sithen

Spojrzałem się na Sithen.
- Zartujesz? - zapytałem
- Nie ... - mruknęła i stzreliła focha - Ty mi zawsze nie wierzysz - posmutniała
- Ale jak to możliwe ... jesteś za młdoa, aby włądać żywiołem - powiedziałem - Chodź do dziadka! On jest stary xD i wszystkow wie - powiedziałem. Ruszyliśmy razem do dziadka.
- Hej staruszku! - zaśmiałem się, a dziadek burknął coś pod nosem w stylu " obaczymy jak ty będziesz wygladał w moim wieku"
- Co robisz? - zapytała siostra
- Nic - odpwiedział
- Dziade mamy pewną sprawę ... - powiedziałem
- Słucham - powiedział i spojrzał się badawczym wzrokiem na nas
- Sithen mów ... - pwiedziałem

Sithen dokończ

Od Sombre'a CD historii Rosmin

- Nie zwracaj na nią uwagi - powiedziała wadera i podeszła do mnie. Odrzuciłem ją od siebie.
- Pytanie nie na mijescu - powiedziałem i spojrzałem się na nią srogim wzrokiem - Nie znamy się za bardzo ... może jako szczeniaki razem spędzlaiśmy czas, ale teraz kontakty zanikły - odszedłem zostawiając waderę samą. Słyszałem jedynie jej płacz. Nagle z pod ziemi ukazał się się Fire.
- Naprawde odmówiłeś? - zapytał
- Ale co? - zapytałem
- No jej ... - mruknął
- Powiem tylko tyle, nie umie wyczuć miejsca i sytuacji. I tak bym się nie zgodził. Nie mam za miaru jeszcze się żenić - powiedziałem
- Ej ... bo zostaniesz starym pannem - zasmiał się

Rosmin dokończ

Maskotka

Nudziło mi się i dodałam do naszego bloga..maskotkę którą jest oto ten delikwent
Maskotka nie ma nic na celu ale jest fajna xD Jeśli wam się nie podoba to piszcie w komentarzach to usunę ją ( oczywiście tylko jeśli będą co najmniej 3 osoby których zdaniem jest to bezsensowne i )

Pozdrawiam David

Od Zefira cd Demanii

Milczałem zamyślony. Zastanawiałem się co odpowiedzieć. W sumie to miała racje bo nie doleciałbym do mojego klanu w taką pogodę, ale także nie wypadało by tak zostawać u niej na noc. Po chwili zauważyłem coś przed jaskinią. Był to wkurzony i przemoczony Sakale. Demanii spojrzała na niego nie pewnie, a ja się zaśmiałem i podszedłem do niego.
- I jak Sakale trochę mokro? - powiedziałem ze śmiechem, a na odpowiedź dostałem ogonem po pysku. Nadal w złym humorze postanowił wrócić do klanu ognia. Wróciłem na moje poprzednie miejsce.
- To jak Zefir? - uśmiechnęła się
- Skoro chcesz żebym został i jeżeli nie będę przeszkadzać to z chęcią zostanę, w taką pogodę na pewno szybko nie dolecę do mojej jaskini. - odwzajemniłem uśmiech
Rozmawialiśmy potem jeszcze trochę. Zauważyłem że Demanii już powoli przysypia.
- Może idź już spać? - zaproponowałem
- A ty nie idziesz spać? - zapytała i ziewnęła
- Także pójdę, ale jak ja siebie znam to nie zasnę – uśmiechnąłem się
Oboje poszliśmy spać. Tak jak przewidywałem nie byłem w stanie zasnąć. Po kilku godzinach wypogodziło się. Leżałem i próbowałem zasnąć choć moje próby były daremne. Wsłuchiwałem się w cisze z zamkniętymi oczami, gdy nagle Demanii podeszła do mnie.
- Zefir śpisz? - zapytała szeptem
- Nie, widzę że i ty nie możesz zasnąć - wstałem i zbliżyłem się do Demanii – przynajmniej już nie pada - uśmiechnąłem się, a wadera usiadała u wejścia jaskini. Zrobiłem to samo. Patrzyliśmy w gwiazdy i rozmawialiśmy, a do wschodu było jeszcze parę godzin.
( Demanii? )

Od Desoto cd histori Glimmer

Popatrzyłem się na Glimmer zdziwiony, co fakt przyjaźniliśmy się ale...
-Glim to chyba ja powinienem o to zapytać- uśmiechnąłem się
-Och...-zarumieniła się- czyli nie?
-Nie mówię że nie..po prostu, zamurowało mnie
-Poważnie?
-No i to bardzo - zaśmiałem się
Nastała grobowa cisza, spojrzałem na Glimmer, co fakt jest bardzo ładna, miła i bardzoooo fajna, rozmyślałem nad tym abyśmy byli partnerami i to wiele razy.
-Glimmer- odchrząknąłem- a więc czy zostaniesz moją partnerką?- uśmiechnąłem się

(Glimmer?)

Od David cd historii Tikiyi

-Coś się dzieje?- zapytałem się
-Nie..wszystko w porządku
-Wiesz idź się przespać ja się tu wszystkim zajmę już- uśmiechnąłem się- no to idziemy na spacer towarzystwo
Wyszliśmy wszyscy na łąkę, wnuki pokazywały mojej siostrzenicy łączkę i zwierzaki, zaczęli się bawić. Uśmiechnąłem się i spojrzałem w niebo...gdzie była Merlona? Całe szczęście mam tu jej cząstkę. Nagle poczułem silne uderzenie w łapę, to był Set
-A ty wiesz dziadku że ja kiedyś będę od ciebie silniejszy?
-Nie sądzę, pomimo że jestem dziadkiem jestem silny jak sto koni - zaśmiałem się
-Nie prawda - skoczył na mnie
-Dobrze! Poddaję się- uniosłem łapy w geście poddania się- chyba zapowiada się deszcz- pokazałem na ciemne chmury
-My już wrócimy do naszego Klanu - powiedziała Dakota- cześć tato
-Cześć, wpadajcie częściej- zawołałem kiedy byli już kilka metrów ode mnie.
Szybko pobiegłem do jaskini póki jeszcze nie pada.
-Lepiej się już czujesz?
-Cały czas się dobrze czuję tylko ty wydziwiasz jak stary dziad
-Co wy macie z tą starością!?- wzniosłem łapy ku górze
-Nie wiem seniorze- zaśmiała się
-Jeszcze moment i zacznę gazety czytać- powiedziałem sam do siebie

(Tiki? Wybacz ale musiałam powiedzieć o GAZETACH xD)

Od Glimmer cd historii Desoto

Szłam sobie przez plażę i nagle zobaczyłam Desoto podbiegłam do niego
-Desoto nic ci nie jest?spytałam
-nie nic.-odpowiedział
-dobrze chodźmy do mojej jaskini musisz trochę odpocząć
-chyba masz rację.-powiedział
 Złapałam go za łapę i teleportowaliśmy się do mojej jaskini. Położyłam go na moim łóżku i zaparzyłam herbatę.Podałam ją Desoto.
-Dziękuję.-powiedział.
-Desoto może chciałbyś zostać moim partnerem?

<Desoto dokończ>

niedziela, 29 września 2013

Od Demanii cd historii Zefira

-Daleko stąd do mojej jaskini..złap mnie za łapę
-Co!?
-Słyszałeś..nie jesteś głuchy- zaśmiałam się
Basior podał mi łapę i w tym momencie się teleportowałam wraz z Zefirem. Wylądowaliśmy w mojej jaskini, Zefir wyglądał tak jakby miał zwymiotować.
-Wiem..pierwsza teleportacja nie jest przyjemna, ale szybko się podróżuje - uśmiechnęłam się
-Wow mieszkasz tu?
-I tak i nie
-Czemu jesteś taka tajemnicza?
-Bo lubię- zaśmiałam się- zaparzę ci herbatę
Podeszłam do kąta jaskini gdzie miałam drewno, poprosiłam Zefira żeby rozpalił ogień, nalałam do glinianego kubka wodę i zaparzyłam herbatę. Potem siedzieliśmy mokrzy koło ogniska z kubkami herbaty ( xD).
-Wiesz..raczej rozpadało się na dobre..i jest jeszcze burza, wspaniale- burknęłam
-Co w związku z tym?
-Może zostaniesz u mnie na noc?
-Sam nie wiem
-Jaskinia jest naprawdę ogromna- uśmiechnęłam się- to co?

(Zefir? Sory że takie krótkie)

Od Tikiyi cd Historii Davida

David przyszedł z jakimś małym wilczkiem to ponoć jego siostrzenica .. chętnie się nią zajmę.. Wkońcu jestem jej ciocią..
-Heej mała jestem Tikiyia.
-dzień dorby.-uśmiechnełą się i nagle podbiegły do niej Set i July.
-Heej jestenm Rosmin a ty -podała jej łapkę.
-Jestem Taravia-nieśmiale podała jej łapkę.
-Taravia to moja córka Rosmin .. przyszła na obiadek.. mam jeszcze 2 córki Demanii i Dakotę i 2 synów. Desoto i Fire. -uśmiechnełam sie do niej .
-Chodź zjesz coś prosze..-podałam jej tależ z sarną.
-Dziękuje.-uśmiechnęła się lekko..

(David sorka smutam i nie mam weny ''( )

Od Davida - Powrót Rodziny...

Dzisiaj w nocy śniła mi się Merlone, dawno jej nie widziałem. Kiedy ją ostatnio widziałem minęło wiele lat...pamiętna noc że gdy byliśmy maleńcy ją ktoś porwał a ja omal nie zginąłem..Potem ona sama mnie odnalazła ale nie wiedziała kim jestem, prawie zabijając Tikiye ukradła koronę Water..potem dziwna wizja i wtedy dowiedzieliśmy się że jesteśmy rodzeństwem. Ostatnio rozmawiałem z nią 3 lata temu..no ponad wprawdzie. Wiele razy kazałem Szere ją tu sprowadzić ale na próżno..zaginęła bez śladu, jej wataha także. Wyszedłem z jaskini  i pobiegłem na łąkę, nie wiedziałem po co więc pobiegłem do Świątyni się pomodlić, pogłaskałem koronę Water i przetarłem ją p o czym ucałowałem ją i położyłem na miejscu.
-Panie- usłyszałem głos Szere za sobą
-Jestem zajęty
-Wiem ale to ważne..kazałeś mi szukać śladów Merlone..
-Czy nie zakończyłeś tej sprawy rok temu!?- krzyknąłem- nagle wpadłeś na trop!!!?
-Tak- kiwnął głową- tyle że to nie pańska siostra..
-Pokaż! Zaprowadź mnie tam!

< 3 godziny później>

Wylądowaliśmy na jakimś pustkowiu, niczego tu nie było. Wszystko było jakby spalone..ziemia była cała szara, wziąłem ją do łapy, to był popiół.
-Szere...co tutaj jest takiego związanego z moją siostrą?
-Nie co a raczej kto -wskazał na przewrócone drzewo, za nim coś było
Zbliżyłem się do pnia i wtedy zobaczyłem małego skulonego wilczka. Spojrzał na mnie ze smutnym spojrzeniem.
-Kim jesteś?- zapytałem
-Taravia...jestem księżniczką tych terenów moja matka to Merlona..
-Merlona!- złapałem ją i potrząsnąłem- ta Merlona
-Puść mnie!- zaczęła płakać - ja nic nie wiem! Chcę do mamy! Gdzie ona jest
-Nie wiem..chodź pójdziesz ze mną
-Kim jesteś? - zapytała zapłakana
-Jestem bratem twojej mamusi, twoim wujkiem. Chodź zaprowadzę cię do cioci i kuzynów

< W domu Davida>

-Tikiya!
-Hej..kto to jest
-No wiesz...to jest moja siostrzenica- uśmiechnąłem się szeroko

(Tikiya?)

Od Zefira cd historii Demanii


Nie wiem jak można być okrutnym do tego stopnia i zostawić kogoś samego tylko dlatego że się zmienił. Nie widziałem w niej nic złego, a nawet jeśli jest demonem to przecież nie jest nim cały czas.
- A czemu niby miałbym to zrobić? - uśmiechnąłem się
- Ponieważ jestem inna - powiedziała patrząc na mnie
- Według mnie wcale tak nie jest - wstałem i zrobiłem krok do przodu
- Może pójdziemy się gdzieś przejść? Nie lubię siedzieć w miejscu - zaproponowałem
- Emm… no dobrze - powiedziała lekko zdziwiona i wstała
Chodziliśmy po ternach klanu wody. Słońce powoli zachodziło, a my dotarliśmy na plaże.
- Ładnie tutaj - stwierdziłem rozglądając się
Usiedliśmy na brzegu i rozmawialiśmy było bardzo przyjemnie, ale do czasu. Nagle niebo przysłoniły chmury i rozpoczęła się ulewa.
- Dobra przyznaje za dużo tu wody - powiedziałem lekko zirytowany, a Demanii się zaśmiała
( Demani? )

Od Rosmin cd historii Sombre'a

Zobaczyłam Sombre i Ley czy jak ona tam ma.. widziałam jak na siebie patrzyli..to znaczy ona na niego ..
-Co..Ty!- Oni chyba..oni chyba chcą być zesobą..nie wytrzymałam.. Podbiełam do Sombre i pocałowałam go ale uciekłam nie chciałam być przy tym. Uciekłam jak najdalej mogłam wzleciałam w górę i leciałam przed siebie. Płakałam. Kochałam go ale on najwyraźniej mnie nie..Postanowiłam polecieć nad przepaść tam gdzie zawsze siedziałam jak miałam jakiś problem.. nikt mnie tu nigdy nie znalazł..Oprucz jednej osoby .. Mojej siostry Dakoty ;3
Przyleciała do mnie i mnie pocieszała a ja płakałamjej na łapach.
-Małaa on napewno jej nie kocha..
-..-nie mogłam nic powiedziec bo płakałam ale wkońcu wykrztusiłam.
-ale ja wiwiwi działam jak n siebie patrzą..
Zaczeło padać ale to nie miało znaczenia..Dakota dalej siedziała przy mnie i pocieszała. Byłam cała mokra i przemarznięta.

(Sombre :( )

Od Avalon CD historii Thomas'a

-No pewnie, że tak.- powiedziałam słabo, lecz radośnie.- A i mam do ciebie sprawę..- rzekłam lekko i delikatnie pocałowałam go.
-Jaką?- spytał.
-Mógłbyś nie miażdżyć mi łapy?- spytałam, bo basior tak ściskał moją łapę, że zaraz byłaby coraz bardziej połamana.
-Oj... Wybacz.- powiedział trochę speszony i puścił mnie.
~~Ciekawe co by na to powiedział mój ojciec...~~pomyślałam.
Nagle mnie olśniło.
-Thomas mógłbyś podać mi torbę, która leży na stole?
-Oczywiście.- powiedział i podał mą torbę.
Wyjęłam z sekretnej kieszonki stary list od mojego taty i jakimś cudem usiadłam. Otworzyłam ostrożnie kopertę, z której wypadł naszyjnik.

Wyjęłam kartkę papier, a była na niej wiadomość:
,, Witaj Córeczko!
Dostałaś ode mnie ten list, ponieważ chcę ci wyjaśnić powód mojego zniknięcia. Przepraszam, że nic Ci nie powiedziałem, ale miałem ku temu powody. Proszę nie mów o tym byle komu, lecz możesz powiedzieć to jedynie swojej rodzinie. Otóż moje galaktyczne kontakty wzywały, a ja musiałem przybyć tam. Może jeszcze kiedyś wrócę, lecz tego nie wiem... Przejdźmy lepiej do rzeczy. Jeżeli znalazłaś naszyjnik to bardzo dobrze. Tylko musisz wziąć go i iść na otwartą przestrzeń w nocy, a potem założyć go i wypowiedzieć słowa: Leth Elver.
Do zobaczenia,
Tunder"
Byłam podekscytowana tym wszystkim, a akurat zbliżała się noc.
-Thomas proszę pomóż mi wstać...
-Ale Scarlett powiedziała, że...
-Nie praw mi kazań tylko pomóż mi wstać, proszę.
Basior podtrzymywał mnie na nogach i doszliśmy tak na łąkę, chociaż bardzo protestował. Gdy tam doszliśmy była już noc. Szybko założyłam naszyjnik i szepnęłam:
-Leth Elver.
Wokół mnie pojawiła się srebrna aura, a moje oczy wypełniły się szarością. Poczułam jak opadają ze mnie siły, lecz za chwilę zjawił się duch mojego taty.
-Tato!- krzyknęłam i koślawo podeszłam do niego.
-Córeczko tak dawno cię nie widziałem.- rzekł z radością i przytulił się do mnie.- Muszę ci coś powiedzieć. Czar działa tylko w nocy, więc o świcie już mnie tu nie będzie.
-Do świtu jeszcze kupa czasu.- odparłam.
(Thomas?)

Od Sombre'a CD historii Lely

Chwila ... czy ja dobrze usłyszałem. OMG! Help me! Zacząłem się wycofywać.
- Emm ... to ja chyba pownienem zadac to pytanie - powiedziałem
- Jej - powiedziała wadera
- Chwila ... źle mnie zrozumiałaś ... - powiedziałem - Nie chce na razie z nikim być ... jestem wolny - powiedziałem. Nagle pojawiła się Rosmin i spojrzała na Lely.
- Co tu się wyprawia! - krzyknęła - Ty!

( Rosmin dokończ xD )

Proszę dajcie

Mi admina! xD

Od Leyly CD historii Sombre




- Posłuchaj mnie Sombre. - powiedziałam - Ja już nie mogę tego w sobie trzymac.
- Noo.. to znaczy?
- Ja cię kocham. Zostaniesz moim partnerem?? ? - zapytałam z nadzieją w oczach.

<<Sombre? Sorki, brak weny >>

Od Demanii cd histori Zefira

-Nie wiem czy chcę o tym mówić, na pewno mnie znienawidzisz i uznasz za potwora- powiedziałam patrząc na niego obojętnym wzrokiem- wszyscy się ode mnie oddalili...
-Mi możesz powiedzieć- uśmiechnął się- proszę
-Skoro chcesz- westchnęłam- zaczęło się to poprzedniej pełni, wyszłam z mojej jaskini i wtedy poczułam silne skurcze, czułam się tak jakbym miała z 40 stopni gorączki. I nagle spojrzałam na świat z zupełnie innej perspektywy, wszystko wydawało mi się wrogie i czułam pragnienie aby to zniszczyć. Ciało w którym się znajdowałam zdawało się mnie nie słuchać, byłam tylko obserwatorem, widziałam jak ,,ja,, biegnę w kierunku dobiegających głosów wilków..zaatakowałam ich jako demon, oczywiście próbowałam się powstrzymać ale nie mogłam. Mogłam tylko patrzeć. Gdy poczułam krew tak jakby straciłam przytomność, obudziłam się już jako normalna ja. Chociaż nie mogę się już nazywać wilkiem...jestem potworem- rozpłakałam się
-Nie mów tak!
-Czy ty omal nie zabiłeś własnego ojca? Wątpię? - otarłam łzy
Podeszłam do małej kałuży i spojrzałam na odbicie zapłakanej wadery którą byłam ja...to tylko powłoka...tylko skorupa która kryje tego demona. Z wrzaskiem uderzyłam łapą o taflę wody, kiedy woda się uspokoiła zobaczyłam koło siebie Zefira, spojrzałam w jego oczy, nie zdradzały niczego, szczęścia, smutku, strachu, odwagi..niczego.
-Nie uciekłeś jeszcze?- zapytałam dłubiąc pazurem w błocie

(Zefir?)

Od Set CD. Akimitsu

-Mamo bo ja chciałam ci coś...-mama mi przerwała i wzięła szczotkę i zaczęła czesać mi grzywkę.
-Nasza słodka malinka powinna wyglądać ślicznie na co dzień!-powiedziała mama.
-Ale ja chciała...-i wtedy Akimitsu wziął mnie na plecy.
-Mamo ja zaraz wrócę, pójdę się pobawić z Set-powiedział Akmitsu i wybiegł z jaskini. Odstawił mnie na ziemie.
-Ej! Ja chciałam coś ważnego powiedzieć mamie!-powiedziałam.
-Lepiej uważać co mówi się mamie a czego nie powinno się jej mówić...powiedz mi teraz co się dzieje-powiedział Akimi i usiadł.
-No....kiedy zapadłam się pod lód to woda...zaczęła wirować wokół mnie i zmieniać formy!Jakby mnie słuchała!

(Akimitsu?)

Od Akimitsu CD historii Sithen

Spojrzałem się na mysz i uśmiechnąłem sie do Sithen.
- Dziękuję - powiedziałem i poczochrałem ją po jej bujnej grzywie xD
- Akimitsu ... - mruknęła i się uśmiechnęła. Zszedłem z legowiska i powiedziałem, aby mała wzieła ze sobą mysz.
- Mamo patrz ... Sithen upolowała mysz - uśmiechnąłem się
- O to super! - pochwaliła małą mama

Sithen dokończ 

Od Akimitsu CD historii July

Wróciliśmy do domu. Położyłem się na ciepłym futrze z bizona. Było miękkie i ciepłe :3 Mama położyła się obok mnie.
- Jak minął dzien? - zapytała
- Dobrze - wskoczyły na futro siostry i zaczęły mnie zpychać
- Ej! - spadłem na ziemie
- July ... Sithen - skarciła siostry mama, a ja wdrapałem się na łóżko. Dziewczyny się zaśmiały.

July dokończ

Od Zefira cd historii Demanii


Rozejrzałem się szybko, tak jak myślałem Sakale mnie śledził i był gotowy trochę pozaczepiać smoka. Sakale wyszedł z cienia i trochę podręczył smoka. Muszę przyznać że Sakale mały nie jest; dłuższy niż 2 wilki, waży tyle co 3, a o ogonie to już nie wspominam. Po chwili ten odleciał, a ja zbliżyłem się do Demanii. Podałem jej korzeń tak jak prosiła, zjadła go nadal ze smutkiem w oczach.
- Nie płacz – uśmiechnąłem się lekko.
W tym momencie smok powrócił i stanął przed nami. Zaczął coś gadać ja jednak go nie słuchałem. Poznałem kiedyś dwa albo trzy smoki i jestem przekonany że mówią od rzeczy. Jedyne co usłyszałem było to że - nie możemy tam wejść bo inaczej… - i dalej już nie słuchałem.
- Dobrze, nie wejdziemy - powiedziałem po jego długiej przemowie
Smok z widocznym niezadowoleniem wrócił do świątyni. Spojrzałem na wadere i uśmiechnąłem się.
- Już lepiej? - zapytałem
- Nie za bardzo - odpowiedziała i pokierowała się w głąb lasu
Poszedłem za nią. Demanii chodziła chwile, a potem usiadła pod drzewem. Usiadłem naprzeciwko niej w trochę suchym miejscu.
- O co chodzi Demanii? – spojrzałem na nią
( Demanii? )

Pora roku..

Ogłaszam że pomyliście się z porami i powinna być wiosna tak więć WIOSNA ;3

Alfa klanu Wody Tikiyia ;3 

Od Thomas'a CD historii Avalon

- Kotek, spokojnie. - szepnąłem jej do ucha. - Nie jesteś problemem, każdemu się to może zdarzyć. - lekko pocałowałem ją w policzek.
Wtem coś sobie uświadomiłem... przecież nie jesteśmy parą! Zebrałem się i poprawiłem głos lekkim "ekhm".
- Avalon... - zacząłem i chwyciłem ją za łapkę. - Czy dasz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją partnerką? - uśmiechnąłem się.

Avalon dokończ.

EKHEM

ODŚWIEŻYĆ STRONKĘ

Miłego dnia

Gumisiowa

Od Sombre'a CD historii Rosmin

- Nie śmuć się - powiedziałem, a ona tylko chlipnęła
- Dobrze - lekko się uśmiechnęła i spojrzała na mnie. Nagle zauważyłem obracając się, że podchodzi Serena.
- Serena ... wracaj do jaskini - powiedziałem
- Ale ja się już lepiej czuje - uśmiechnęła się
- Ale jak to? - byłem zdziwiony
- Małe wilki z żywiołem światła mogą przebywać dłużeż ja dworze - uśmiechnęła się Rosmin - Widać, że już odkryłaś swój drugi żywioł
- A pierwszy? - zapytała zaciekawiona Serena
- Zobaczymy - uśmiechnęła się Rosmin

Rosmin dokończ

Od Set C.D. Akimitsu

Było mi przykro z powodu że Akimitsu ma przechlapane za mnie. Podeszłam do niego z podkulonym ogonkiem i wtuliłam w niego.On odwrócił się i uśmiechnął.
-następnym razem uważaj jak chodzisz ok? Dziś ci daruję-potem poczochrał mnie po grzywce.
-Dziękuję-uśmiechnęłam się i podreptałam do jego futra i wtuliłam się i zasnęłam.

Następnego dnia

Ziewnęłam i podniosłam łepek. Spojrzałam na śpiącego brata. Postanowiłam coś przynieść mu na śniadanie.  Wybiegłam z jaskini i pobiegłam do lasu.
Zauwarzyłam coś ruszającego się w krzakach.Skoczyłam w krzaki a z nich wyskoczyła mała myszka i zaczęła uciekać. Zaczęłam ją gonić i upolowałam ją. Potem poszłam do jaskini. Obudziłam Akmitsu.
-Co? Set? Śpij...-powiedział.
-Mam czosz dla czebe-powiedziałam z myszą w pysku i położyłam obok niego.

(Akimitsu?)

Od Avalon CD historii Thomas'a

-Może coś do picia.- powiedziałam słabym głosem.
Basior poszedł gdzieś, lecz po chwili wrócił trzymając kubek z jakimś wywarem z ziół w środku. Chwyciłam kubek i poczułam jak jego ciepło wypełnia moją łapę. Napiłam się i odstawiłam go. Nagle poczułam niespodziewany przypływ żalu.
-Thomas co ja mam robić przez tydzień, a może nawet dłużej? Ja tyle ni wysiedzę w miejscu!- powiedziałam słabo, lecz stanowczo i nie wiedziałam co we mnie wstąpiło.
-Av jesteś osłabiona, ranna... Nie powinnaś się zbytnio ruszać, to może źle na ciebie wpłynąć.
- Ale ja chcę się ruszać!- wykrzyknęłam i chciałam się podnieść, lecz walnęłam w coś głową.- Jestem dla wszystkich problemem.- powiedziałam cicho i ległam na poduszkę, a z moich oczu pociekły łzy.
(Thomas?)

Od Demanii cd histori Zefira

Otworzyłam oczy, wszystko było niewyraźne, przetarłam oczy. Byłam w swojej jaskini spojrzałam się na słońce, chyba było już późno...czy nie miałam gdzieś przyjść? Zaraz...Zefir! Pewnie już czeka pod wodospadem, wzięłam rozbieg i wskoczyłam do jeziora, po chwili wyszłam i się otrzepałam, teraz musiałam dobiec pod wodospad jak najszybciej.

<5 minut później>

Wypadłam zdyszana zza krzaków, nie zdążyłam wyhamować i pośliznęłam się na śliskim kamieniu, zamknęłam oczy oczekując tego że zaraz będę miała rozwalony łeb na kamieniach. Jednak coś to długo trwało..zabiłam się? Uchyliłam lekko powieki i zobaczyła że uśmiechnięty Zefir mnie podtrzymuję.
-Dzięki - powiedziałam zarumieniona
-Rumienisz się? -zaśmiał się
-Ależ skąd - odsunęłam się od Zefira - skąd ta myśl?
-Bo nie jestem ślepy
Ochlapałam go wodą, oddał mi i zaczęliśmy się tak chlapać przez kilka minut. Kiedy przestaliśmy, zjadłam jeden korzonek.
-Oprowadzę cię po terenach- powiedziałam z pełnymi ustami
-Jasne- uśmiechnął się
Zaczęłam pokazywać mu tereny Klanu Wody, chyba było tu dla niego za dużo wody. Kiedy doszliśmy do Świątyni Zefir się zatrzymał.
-Mogę tam wejść?- zapytał
-Jasne, jesteś gościem- uśmiechnęłam się
Kiedy już miałam wejśc do jaskini skoczył na mnie Szere, przygniótł mnie ogonem do ziemi i warknął.
-Demony nie mają wstępu
-Puść mnie durniu! Bo mnie zdenerwujesz
-To co!? Zabijesz mnie jako demon!?
-Szere..daj mi korzeń- krzyknęłam kurcząc się z bólu- już!
-Nie- krzyknął- tam jest twój Ojciec więc cię nie puszczę! Tym razem nic mu nie zrobisz
-Zefir!- krzyknęłam- daj mi korzeń- zaczęłam płakać

(Zefir?)

Od July cd historii Akimitsu

Była już wiosna ja i Serena pobiegłyśmy na polanę a Akimitsu wlekł się za nami. Obie byłyśmy bardzo szybkie .
-to co możę chowanieć ?
-niee lepszy berek.-zaśmiałam się i dodałam.
-ok to jestem-i zaczełam gonić Akimitsu i go złapałam a on biegł za Sereną i wywrucili się razem turlając po trawie.
Bawiliśmy sie długo aż wkońcu zrobiło się późno i ciemno .. Poszliśmy odprowadzić Serenę i wróciliśmy do domu.

(Akimitsu sorka nie miałam weny.)

OD Fire cd historii Daisy

Jak tu pięknie...Pomyślałem i spojrzałem na Daisy a ona zarumieniła się.
-Może chodżmy już po zimno się robi.-zapytałem
-no..dobrze..
Zaprosiłem Daisy do mojej jaskini na herbatke i się zgodziła.Gdy byliśmy już u mnie zaparzyłęm herbatke i podałem Daisy.
_prosze.._Uśmiechnęłem się.
-Dziękuje..-odwzajemniła uśmiech. Była piękna gdy się uśmiechała.
-Smakuje ci..
-tak jest pyszna..

(Daisy)

Od Davida cd historii Jamesa

Zastanowiłem się jak by tu wrócić do domu...to miasto mnie przerażało i denerwowało. Mięso było jakieś nie świeże i takie jakby coś tam dodawali. Wiem że narzekałem jak Francuski piesek ale miałem już tego serdecznie dość. Spojrzałem na swoją łapę i wtedy dostrzegłem na niej jakąś maź..zaraz czy to przypadkiem nie ona mnie tu przeniosła?
-Kowalski!- krzyknąłem wbiegając do bazy pingwinów- James!
-O! Nasz wilczy kolega raczył wreszcie się obudzić- powiedział Skipper
-Nie musisz być taki miluuutki - warknąłem
-O co chodzi David?- zapytał James
-Chyba wiem jak wrócić do domu- pokazałem im zaschniętą maź na mojej łapie
Kowalski do mnie podbiegł i jakimiś szczypcami zdjął ze mnie ta zielone cóś...podbiegł do jakiegoś dziwnego urządzenia i zaczął mówić o jakiś niezrozumiałych rzeczach które tylko on jedyny potrafił zrozumieć.
-A po naszym języku to nie łaska? - zapytałem bezradnie
-Gdyby tylko udało się to jakoś odtworzyć na ten ,,portal,, to możliwe że przeniesiecie się z powrotem do...
-Klanów?- podpowiedziałem
-Dokładnie....to takie ekscytujące! Nareszcie mam szansę zaistnieć w świecie NAUKOWCÓW!
-I bez tego jesteś genialnym..świrusem? - ostatnie słowo powiedziałem tak cicho że nikt nie usłyszał prócz mnie - no to co kiedy byś się z tym uwinął
-Nie wiem ale według mojej teorii może jutro

(James? Sory że takie krótkie)

Od Rosmin cd historii Sombre'a

Sombre podał mi i Serenie herbatkę było mi zimno więc chętnie ją piłam. Położyłam się obok Sereny i przytuliłam ją.
-Już dobrze wyzdrowiejesz..-wtuliła się wemnie a Sombre przytulił Serene z drugiej strony.
Łza spłyneła mi z oka ale szybko ją wytarłam żeby Sombre nie zobaczył lecz mi się nie udało.
-coś się stało ?-Sombre spojrzał na mnie..
-Nie wszystko ok -wyszłam z łoża małej i usiadłam przed jaskinią.
Sombre patrzał gdzie idę i pochwili siedział obok mnie .

(Sombre sorka nie mam weny.)

UWAGA !

Nie wiem co się stało. Ktoś mnie próbuje w coś wrobić. Dowiedziałam się dzisiaj, że niektórzy stracili uprawnienia do bloga. Nagle zobaczyłam, że tylko ja mam takie uprawnienia ! Albo ktoś wbił mi na konto na blogerze albo jakiś zły admin, który mnie nie lubił, usuną siebie i innych z adminów. To naprawdę przykre ... Wiedzcie, że to nie byłam ja ! Proszę o podanie swoich e-maili do mnie na howrse. Przywrócę wam admina.

               Amzi

sobota, 28 września 2013

Od Thomas'a CD historii Avalon

Po słowach Scarlett zdębiałem. Gdyby Avalon umarła... nie wybaczyłbym tego sobie.
- Zaopiekuję się nią. - skinąłem ochoczo głową i podszedłem do rannej.
Szturchnąłem ją nosem i delikatnie liznąłem w policzek.
- Jestem przy tobie... Spokojnie.. - szepnąłem jej do ucha i delikatnie pogłaskałem po łebku.
Wadera mnie objęła i odwzajemniła pocałunek. Delikatnie pomogłem jej wstać i doprowadziłem ją do jaskini. Położyła się wygodnie, a ja zarzuciłem na nią kocyk z liści.
- Przynieść ci coś? - zapytałem z troską.

Avalon dokończ.

Od Avalon CD historii Thomas'a


-Ja ciebie też.- powiedziałam i pocałowałam go.
Chciałam się podnieść, ale wszystko mnie bolało i nie mogłam tego zrobić. Basior podniósł mnie, a ja syknęłam z bólu. Byłam cała posiniaczona, podrapana i miałam wiele innych zewnętrznych i wewnętrznych. Thomas zaniósł mnie do Scarlett, która prawie krzyknęła na mój widok.
-Szybko połóż ją tu.- powiedziała wskazując najbliższe łóżko.
Najpierw zatamowała krew, która wręcz płynęła z moich ran. Potem opatrzyła moje rany. Moja przednia łapa i kilka żeber było złamanych, a organy wewnętrzne mocno obite. Gdy skończyła podeszła do basiora i powiedziała:
-Jej stan jest ciężki, ale pewnie z tego wybrnie. Musi zostać w jaskini przynajmniej tydzień i nie wolno jej się za dużo ruszać, a tak w ogóle to przyniosłeś ją w dobrym momencie, bo jeśli zostałaby przyniesiona chociażby chwilę później mogłaby umrzeć...
(Scarlett lub Thomas?)

Od Thomas'a CD historii Avalon

Wezbrała we mnie wściekłość. Ryknąłem groźnie i przemieniłem się w smoka. Stanąłem nad jej ciałem i zionąłem ogniem w stronę napastników. Odskoczyli w tył przerażeni. Znów zaryczałem z grozą. Uciekli szybciej niż tu przyszli. Wróciłem do wilczej postaci. Zacząłem potrząsać samicą. Na marne. Chwyciłem ją za łapę. Z oczu łzy ciekły mi strumieniami.
- Avalon... nie odchodź... Kocham cię... - wyjęczałem załamany.
Wtem samica się poruszyła.
- Serio? - zapytała zdziwiona, wlepiając we mnie wielkie ślepia.
- Tak. - odparłem twardo, zaciskając zęby.

Avalon dokończ.

Od Set C.D. Vertez'a

-Em...no jasne tylko jest mały problem-powiedziałam skrępowana.
-A jaki?-spytał patrząc na mnie.
-Bo sama nie za bardzo znam tutejsze tereny..nie dawno się urodziłam i dopiero poznaję te tereny-powiedziałam zaczerwieniona.
-To może poznamy je razem?-patrzył na mnie.
-Ok!-powiedziałam i poszliśmy śnieżno-białą ścieżką w kierunku lasu. Rozglądaliśmy się i szliśmy przed siebie.
Po 15 minutach znaleźliśmy zamarznięty wodospad. Było super na to patrzeć. Widzieliśmy też zamarznięte kwiaty i pływające ryby pod taflą lodu. Potem przez małą dziurę w lodzie wyskoczyła ryba a Vertez złapał ją w pysk. Zaczęłam bić brawo.
-Hej a może ją usmażymy i zjemy?-powiedziałam z uśmiechem.
-Jasne tylko jak?-spytał Vertez odkładając rybę na śnieg.
-Chodźmy do mojej jaskini...czyli jaskini moich rodziców i mojego rodzeństwa..July to świetna kucharka!-powiedziałam.
-Serio? Pozwolisz mi tam wejść? a twoi rodzice się nie zezłoszczą?-powiedział patrząc na mnie ze spuszczonymi uszami Vertez.
-Niee no coś ty oni są cudoownie mili! Chodź!-pobiegliśmy do mnie do jaskini. Gdy weszliśmy do jaskini była tam moja siostra.

(Vertez?)

Od Akimitsu CD historii Sithen

Podbiegłem do przerębli i włożyłem łape do wody. Wyciągnąłem Sithen na łód. Trzesła się cały czas.
- Widzisz głupku! Mowiłam Ci żebyśmy tu nie szli! - krzyknęła July
- A czy to moja wina, że wpadła? Ja nie jestem od jej pilnowania! - krzyknąłem
- Rodzice są, ale gdy rodziców nie ma to my! - krzyknęła
- Spokój! - krzyknęła teraz z kolei Serena - To niczyja wina ... Lód z tamtej strony jest cięższy. Chodżmy na tą drugą połowę - powiedziała. Ruszyliśmy wszyscy dalej. Suthen przestała się cudem trząść. Robiło się ciemno, więc zaczęliśmy wracać. Po drodzę zaczęła kichać. Wreszcie dotarliśmy do rodziców.
- A psik! - kichnęła
- Gdzie w y biliście?! - krzyknęła mama - Sithen ... masz gorączkę! - wykrzyknęła wystraszona mama
- To jego wina! - powiedziała July,a ja tylko podszedłem  do niej i szeptem wymamrotałem "Skarrzypyta bez kopyta".
- Co się wydarzyło wtedy? - zapytała mama
- Wpadła do przerębli, ale ją wyciągnąłem - powiedziałem
- Mówiłam coś o chodzeniu na lód ... - powiedziała mama i spojrzała się na mnie
- Nie ... - mruknąłem i poszedłem do pokoju. Wszedłem do legowiska i położyłem się.

 Sithen dokończ

Od Akumitsu CD historri July

Jednak po krótkiej naradzie tylko nasza trójka wyszłą na dwór. Była fajna zabawa śnieżkami. Poszliśmy na zamarzniętą rzekę. Lód był twardy, więc sobie po nim jeździliśmy.
- Ale ja pięknie umiem jeździć - powiedziała July
- Ja lepiej umiem - powiedziała Serena i się zaśmiała
- A ja nie umem i się cieszę - powiedziałem i zacząłem się wygłupiać. Diewczyny zaczęły się śmiać, gdy nagle stara gałąź spadła i rozłałama kawałem lodu. Zaczeliśmy się cofać, gd nagle lód zaczał pękać.
- Wracamy! - krzyknąłem i zacząłem biec. Dobiegliśy wszyscy do brzegu. Nikomu nic się nie stało.
- Może chodźmy na polane? - zaproponowała siostra
- Oki - powiedziała Serena i zaczęły się ścigać. Ja tylko pokręciłem głową i zacząłem za nimi iść.

July dokończ

Od Sombre'a CD historii Rosmin

- Zachowujecie się jak szczeniaki - powiedziała, a my się zaśmialiśmy
- Dobra dosyć tego ... wstajemy - powiedziałem
- Sombre - mruknęła mała
- Chodź - wyszedłem prawie przed jaskinie, gdy złapała mnie zębami za ogon i zaczęła ciągnąć. Rosmin ją złapała w pysk i wyniosła na dwór. Śniegu było coraz więcej, a zapasy się kończyły. 
- Pójdę zapolować ... - powiedziałem
- Idę z Tobą - powiedziała Rosmin
- Ja też! - krzyknęła Serena
- Nie ... ty idziesz się pobawić z Akimitsem, July i Sithen - powiedziałem, a mała poszła szybko do nich. Ruszyłem z Rosmin w to miejsce, gdzie zazwyczaj były jelenie. Wbiegłem na górkę uradwany, że są tam, ale się zawiodłem ... pustka. Stałem tak bezczynnie. Podeszła Rosmin.
- To niemożliwe - powiedziała
- Przeszły na inne tereny w poszukiwaniu pożywienia ... musimy iść dalej - powiedziałem. Ustaliliśmy z wszystkimi klanami układ, że nie będziemy na ich klanach polować, ale jednak chyba trzeba było. Wreszcie zauważyłem małe stadko. Zaczęliśmy się skradać. Tylko 3 łanie udało się upolować ... . Za mało jak dla nas. Wróciliśmy z łupem do watahy. Każdy był głodny i wszyscy spotkali się w "jadalni". Wszyscy zaczęli jeść tak samo jak Ci mniejsi. Zauważyłem, że nie ma Sereny. Okazało się, że gdy mnie nie było jednak nie poszła do maluchów. Wybiegłem na dwór. Zacząłem jej szukać. Zauważyłem ją w śniegu, była nieprzytomna. Wziałem ją szybko do swojeje jaskini. Rozpaliłem ogień i zrobiłem legowisko przy kominku. Nie byłem odpowiedzialny ... naraziłem ją na śmierć. Weszła Rosmin. Stanęła nieruchomo.
- To moja wina - powiedziałemi łza spłynęła mi po oczach
- Wcale nie - podbiegła do mnie. Usiadłem obok legowiska i spojrzałem na Serena. Leżała tak nieprzytomna cały czas. Położyła się obok mnie Rosmin. Siedzieliśmy tak wpatrzeni, gdy w pewnym momęcie mała otworzyła oczy.
- Sombre? - zapytała słabym głosem
- Cii ... - powiedziałem i poszedłem po lekarza. Chwilę później dotarł i powiedział wszystko.
- Mała jest osłabiona i ma mocny kaszeł. Nie może teraz wychodzić i musi pić owoowe herbaty, ale też brać to ... - podał mi lekarstwo. Pewnie było gorzkie. Zrobiłem herbatę i podałem małej i Rosmin.
- Dziękuję - powiedziała i zaczęła pić

Rosmin dokończ

Ankieta

Stworzyłam nową ankietę. Proszę o głosy... Nie jest brana na poważnie. Chcę zobaczyć, czy kiedykolwiek mnie tu chcieliście.

~ Samiec Alfa Klanu Ognia,
Trevligt

piątek, 27 września 2013

Od Vertez'a

Szedłem powoli, moje łapy odmarzały. Wiatr ciskał w moje futro śnieg który bolał niczym igły. Rezi wspiął mi się na grzbiet. Był biały, ponieważ jak to mi mówił zmienia kolor futra na zimę. Nagle zobaczyłem jakiś ruch w krzakach. Skoczyła na mnie biała waderka. Rezi odbiegł parę kroków.
- Kim jesteś?! - Warknęła.
- Jestem Vertez.
- Co robisz na terenach należących do moich rodziców?!
- Terenach? Jest tu wataha? Mogę dołączyć?
- Zaprowadzę cię do moich rodziców. A tak wogóle jestem Sithus.
Wadera zaprowadziła mnie do alf. Dołączyłem. Dostałem małą jeskinię. Było tam ciepło i przytulnie. Podszedłem do Sithus. Rezi wskoczył jej na plecy.
- A co to?
- To jest Rezi. Mój towarzysz.
- Jaki z niego puszek. - Pogłaskała go. Najwyraźniej dziewczyny lubią futrzaste zwierzątka.
- Oprowadzisz mnie? Chcesz to możesz zabrać Rezi'ego.

Set?

Od Daisy CD historii Fire'a

- Chętnie.
Chodziliśmy po watasze. Byliśmy przy jeziorku.
- Na bombę! - Zwinęłam skrzydła i wskoczyłam do wody.
Wtedy zaszło słońce.Zrobiło mi się strasznie zimno. Szybko sprawiłam że woda zrobiła się gorąca.
- No właź. - Powiedziałam.
Fire wszedł do wody. Siedzieliśmy tak. Nad jeziorem unosiła się para. Byłam szczęśliwa i wokół mnie na wodzie zaczęły pojawiać się tęczowe pasma.

Fire?

Raven posiada towarzyszy!

Skipper/Rico/Szeregowy/Kowalski

(SESK [dziwny ten skrót, wiem] formalnie jeszcze nie istnieją... Gdy James wróci z ''Nju Jork siti bejbe [tekst Juliana] wtedy napiszę opo z tymi oto postaciami... Nie wiem w ogóle, czy wróci... David nie odpisuje...)

Vertez ma towarzysza!

Rezi

Nowy zcłonek w klanie Everything!!!

Vertez

Filmik :3


Filmik stworzony przez Marta2377. Mam nadzieję że się spodoba.

Od Sithen C.D. July

Ten dziwny świat był naprawdę cudowny. Dziwiło mnie to że śnieg był takiego samego koloru co moje futerko. Na mój nosek nagle spadł płatek śniegu a ja kichnęłam. Tylko trochę martwiło mnie to że jestem najmłodsza z rodzeństwa.
Bawiłam się z siostrą i jej koleżanką gdy nagle podbiegł do nas Akimitsu. Podszedł do mnie poczochrał grzywkę.
-Co tam u ciebie smerfie-patrzył na mnie z drwiącym uśmiechem.
-Nic gargamelu!-i rzuciłam w niego śnieżką. On zaśmiał się i obrzucił mnie całą śniegiem. Potem podbiegły do nas dziewczyny.
-Hej Akimitsu-powiedziała July.
-Siemka .. z powodu tego że nie mam co robić mam pomysł że może pójdziemy nad zamarznięte jezioro??-powiedział patrząc na mnie z góry. Ja przełknęłam ślinę.
-Weź ogarnij swoją rozczochraną czuprynę!Set jest za mała i mogłaby się zgubić idioto-powiedziała July.
-Nie-ee ja się nie zgubię obiecuję nie jestem tchórzem-powiedziałam wskakując na głowę Akimitsu.
-Idziemy?-spytał Akimi.
-Ehh...ale jakby mama pytała to twoja wina!-powiedziała July i poszliśmy wszyscy nad jezioro.

<Nad jeziorem>

Staliśmy nad zamarzniętą wodą. Położyłam łapkę na lodzie. Potem resztę. Było dosyć twardo aby móc się ślizgać. Wszyscy weszli na lód i zaczęli po nim jeździć. Było super. Bawiliśmy się tak długo aż..do tego. Stałam w miejscu i patrzyłam jak July pięknie robi obroty na lodzie i nagle zapadłam się pod lód. Lecz nagle poczułam jakby coś magicznego. Wokół mnie wirowały magiczne niebieskie fale jakby unoszące się krople i wirujące wokół mnie. To było piękne lecz nie trwało za zbyt długo. Poczułam jak jakieś łapy złapały mnie i wynurzyłam się na powierzchnie. Był to Akimitsu. Trzęsłam się jak galaretka.

(Akimitsu?)

Od Zezira cd historii Demanii


Uśmiechnąłem się i spojrzałem na księżyc.
- Hmm… dzisiaj jest pełnia - stwierdziłem, po czym dodałem - a tak w ogóle pamiętasz przez co zemdlałaś ?
- Zapewne przedawkowałam te korzenie; przynajmniej tak mi się wydaje - dodała
- Nie chciałbym być z zbyt dociekliwy, ale czemu jesz te korzenie? 
Demanii milczała, muszę przyznać że zrobiło mi się trochę głupio.
- Przepraszam Demanii
- Nic się nie stało - uśmiechnęła się lekko
- Może opowiesz mi coś o sobie? - uśmiechnąłem się
Demanii przez całą drogę opowiadała. Kiedy byliśmy już przy jej jaskini, zatrzymaliśmy się na chwile i rozmawialiśmy. 
- Może teraz ty opowiesz coś o sobie? - zapytała i ziewnęła 
- Wiedzę że jesteś zmęczona - uśmiechnąłem się - może lepiej jeżeli opowiem ci to jutro? 
- Dobrze, ale gdzie się spotkamy? - zapytała i ziewnęła jeszcze raz
- Jak na razie byłem tu tylko przy wodospadzie, więc może tam się spotkamy w południe? - zaproponowałem
- Dobrze, do jutra - uśmiechnęła się i zaczęła się kierować do jaskini
Ukłoniłem się jej z uśmiechem na pożegnanie, a Demanii się zaśmiała i weszła do jaskini. Wróciłem do mojej jaskini i zasnąłem. Obudziłem się przed świtem. Wstałem i poszedłem na łąkę. Wygrzewałem się w promieniach wschodzącego słońca. Kiedy zauważyłem że zbliża się południe wstałem i poleciałem nad wodospad do klanu wody. 
(Demanii ?)

Od July cd historii Dakoty

-Jeeej mam siostrzyczkee..-położyłam się obok mamy i patrzałam na siostrę.
-mogę ją nazwać..?-zapytałam.
-nie kochanie mam już dla niej imię Sithus..-mama uśmiechnęła się a tata dał jej buzi.

Gdy już wróciliśmy do domu bawiłam się z małą i przyszła do nas Serena to moja przyjaciółka. Tak sądę ale teraz mam też siostrę.
Bawiłyśmy się i ganiały fajnie jest mieć siostrę .
-MAmo możemy iść na dwór..?-zapytałam a Set wlazła mi na głowę.
-Dobrze ale ubierzcie się ciepło.
-jeeej.-Mama ubrała Set a ja z Sereną same się ubrałyśmy .
Gdy wyszłyśmy na dwór tażałyśmy się w śniegu było super..Robiłyśmy aniołki i ulepiłyśmy bałwana.

(Set)

Dakota urodziła!

Dakota urodziła 
Sithus

Od Dakoty "Nowy członek"

Dziś leżałam sobie w jaskini. Patrzyłam w horyzont krajobrazu widząc go z wyjścia naszej jaskini. Szczeniaki były z ojcem. Nagle dostałam bólu brzucha. Spadłam z leża. Obok jaskini przechodziła Rosmin. Podbiegła.
-Dakota !! Co się dzieje?-powiedziała i pomogła mi wstać.
-Nie wiem..słabo mi jakoś....-i zemdlałam.

<Po ...obudzeniu się?>

Obudziłam się w jaskini na leżu lekarskim. Obok mnie stał jakiś wilk. Wydawało mi sie że to on był lekarzem.
-Spokojnie Dakota-powiedział do mnie Lumiere a szczeniaki siedziały obok niego.
-Co się dzieje?-spytałam i podniosłam łeb. Nagle lekarz przyniósł jakiś koszyk. Położył go mi na leżu.
-Co to?-spytałam i otworzyłam koszyk. W nim leżał mały szczeniaczek. Był biały i był lekko czarny na ogonie i na tłowiu a także na szyi. Otworzył małe oczka i spojrzał na mnie.
-Macie nowego członka rodziny! To samiczka gratulacje!-powiedział lekarz. Szczeniaki wskoczyły na leże i zaglądały w koszyk.

(July, Akimitsu?)

czwartek, 26 września 2013

Prośba ..

Mam prośbe do Daisy aby dokończyła opo Fire .

Dziękuje Fire

Od Davida cd historii Tikiyi

-Ale wy urośliście...ja naprawdę jestem już taki stary? - przeraziłem się - nieeee...-machnąłem ręką - nie będę gadał bzdur
Dakota zaśmiała się i mnie przytuliłam spojrzałem się na jej partnera i wytrzeszczyłem oczy
-A jeszcze pamiętam jak tu goniliście w siódemkę jak nienormalni - zaśmiałem się
-Tato- mruknął zakłopotany - przestań...
-No dobrze..Tiki idziesz czy zostajesz z wnukami? Albo wiecie co? Może przyjdziecie do nas? Co tak na mrozie stać będziecie
-Wiesz tato nie wiem - powiedziała Dakota
-Sama wiesz że jaskinia jest dużo i nie jedną bitwę przeżyła - zaśmiałem się, Dakota coś mruknęła pod nosem - no to zapraszamy- powiedziałem

(Tikiya, Dakota, Lumiere lub któreś z wnuczków Davida)

Od Demanii cd historii Zefir`a

Spojrzałam na niego dziwnie ale zachichotałam, basior wyprostował się i posłał mi pytające spojrzenie.
-Co? Zrobiłem coś śmiesznego? - zapytał
-Po co mi się skłaniasz? -zaśmiałam się
-Bo myślałem że jak Alfa to..
-Nie jestem taka...nikt w Klanie Wody nie kłania się Alfą..no może Mamie i Tacie ale my, czyli ja i moje rodzeństwo jesteśmy jak...Bety? No dokładnie pomocnicy Alf- uśmiechnęłam się - Dziękuję że mi pomogłeś, wcale nie musiałeś
-Przestań, kto by ci nie pomógł?
-Wiesz...większość wilków w Klanie Wody mnie unika..- spuściłam łeb-od pewnego incydentu
Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam.
-Wiesz powinnam powoli wracać jest już późno, podprowadzisz mnie kawałek? To znaczy jeśli to nie problem- dodałam szybko
-Jasne- uśmiechnął się
Wyszliśmy z jaskini rozmawiając, Zefir wydawał się miłym basiorem, wprawdzie zazwyczaj wilki Wody nie rozmawiają z wilkami Ognia teraz miałam to w nosie. Spojrzałam się na księżyc, stanęłam dziwnie się w niego wpatrując, poczułam dziwne skurcze
-Demani? Wszystko w porządku? - Zefir dotknął mojego ramienia
-Yhy- powiedziałam łykając ohydny korzeń, miałam ochotę zwymiotować po połknięciu ale tylko się uśmiechnęłam i ruszyliśmy dalej - po prostu lubię oglądać księżyc..i zajadać korzenie - zaśmiałam się

(Zefir?)

Do Dakoty(Gumisia)

wiecie jest mi przykro z powodu urodzin moich szczeniakow(a nawet ich nie urodzin) myslałam ze piki chociaz na mnie poczeka i napisze tez cos o moich nie było mnie bo mialam duzo spraw na glowie (nauka , urodziny itp.)z reszta mowiłam ze mnie nie bedzie a nie chce aby ktos decydowal o tym czy ja rodze czy nie w danej chwili!!!
prosze o powiadomienie mnie o takich sprawach!!!!nastepnym razem po prostu usune sie i ciąże

Dakota z komórki Tikiyi

Od Zefira cd historii Demanii


Dni, tygodnie i miesiące mijały bardzo szybko. Wszystko powoli stawało się monotonne. Niedawno nastała zima. Chociaż mam żywioł ognia to muszę przyznać że moją ulubioną porą roku jest zima. Większość czasu stałem na warcie, lecz czasem udawało mi się wymknąć z klanu i pozwiedzać resztę terenów. Dzisiaj udało mi się dotrzeć do klanu wody. Dosyć rzadko odwiedzałem te tereny. Zwiedzałem las, gdy nagle zauważyłem jakąś zemdlałą waderę. Od kiedy tylko pamiętam bawiłem się w medyka, jednak nie zapuszczałem się w to zbyt daleko, ponieważ mogłem się tym zajmować tylko gdy byłem chory. Wiele razy się poważnie zatrułem, więc na ten temat wiedziałem najwięcej. Zbliżyłem się do niej i stwierdziłem że musiała się zatruć czymś bardzo toksycznym albo coś przedawkować. Zabrałem ją do klanu ognia i podałem jej silne leki na odtrucie. Po godzinie lub dwóch obudziła się.
- Gdzie ja jestem? - zapytała trochę niemrawo
- Na terenie klanu ognia - odpowiedziałem i po chwili dodałem – Lepiej się czujesz?
- Trochę – odpowiedziała i wstała
Ukłoniłem się jej i przedstawiłem.

(Demanii)

Od July cd historii Akamitsu

Rano gdy wstałam pomęczyłam troszke Mamę i tatę i postanowiłam sie zapytać czy mogę iść do Sereny była moją jedyną koleżanką.
-mamuś mogee iść ..
- no dobrze ale idż z Akamitsu..
-Co?! ja nie mam co robić  tylko łażić z dziewczynami...-Akimitsu zrobił face palm..xD
-Akimitsuu nie marudź idż masz pilnować siostry ..
-ohh..-przewrócił oczami i poszliśmy do Sereny.
Gdy doszliśmy do jaskini Sereny a właściwie wujka Sombre zastaliśmy ich z Ciocią. Wujek i ciocia bawili się jak małe dzieci i łaskotali się na podłodze a Serena przyglądała się temu.
-o Heej ! -krzykneła Serena i podbiegła do nas.
-Heej idziemy się bawić ?
-ok ..
-A ty dokąd ..-zapytał Się Wujek Sombre a ciocia Rosmin płakała ze śmiechu.
-Moge iść na dwórrrr proszeee-zrobiła sweet oczka.
-ok ale pójdziemy z tobą dobrze..
-ohh no dobrze ale nie jestem już mała moge iść sama..

(Akimitsu)

Od Tikiyi cd historii David'a

-Kochany jesteś ale nic mi nie jest..(kaszl kaszl)
-jak to nie masz kaszel..
-to taki mały kaszelek0 uśmiechnęłam się do niego a on wzią odemnie bażanta.
-dziękuje..-pocałowałam go i poszliśmy do jaskini.
David kazał mi się połóżyć i zrobił śniadanko którym był bażant...był pyyszny..^^
-to co dziś robimy ..?-zapytałam przełykając jedzenie.
-ty mósisz wyzdrowieć.-uśmiechnął się do mnie.
-Ale ja jestem zdrowa to tylko katar..-David uśmiechając się usiadł obok mnie i mnie pocałował.
-no dobrze niech ci będzie..a pójdziemy...na spacer. Jest za zimno żebyśmy szli gdzieś na dłużej.
-ok to pójde się ubrać..
-ubierz się ciepło ..-pouczył mnie..
-tak wiem..
Gdy się ubrałam poszłam do David'a i poszliśmy na spacer po drodze spotkaliśmy Dakotę Lumiere'a i małych..Byli tacy słodcy..
-Heej dziecii !-podbiegłam do July i Akamitsu i przytuliłam ich.
-Hej babciuu -skakali i się cieszyli nagle podszedł do nas David i powiedział.
-a o dziadku już niepamiętacie ??-złapał July i podrzucił a ona się śmiała.
-hłe hłeee-śmiała się całyy czas.

(David co robiliśmy dalej ?)

środa, 25 września 2013

Od Davida cd historii Tikiyi

-Tikiya...nie musisz udawać że jesteś silna..ty jesteś silna tylko tego nie dostrzegasz - uśmiechnąłem się do niej - a to że nie możesz wytrzymać beze mnie to....
-to dlatego że jesteś taki kochany i jesteś całym moim życiem.
-ii.. nic jak mój seksowny wygląd- zaśmiałem się i pocałowałem Tikiye
Resztę nocy nie będę opisywać ( poufne xD), potem poszliśmy spać.

<Następnego ranka>

Wstałem wcześniej...nie jednak nie, byłem sam w jaskini.
-Tikiya!?- zawołałem
Nie usłyszałem odpowiedzi więc wybiegłem z jaskini, przez kilka minut nieustannie nawoływałem Tikiye ale bez otrzymanej odpowiedzi
-Tikiya!?
-David..czemu się tak wydzierasz? -zapytała niosąc bażanta w pysku
-Jezu Tikiya przestraszyłem się

(Tikiya?)

Od Demanii

Przełknęłam potrójną dawkę korzonków bo była dzisiaj pełnia i ryzyko zamienienia się w demona było większe. Przeszłam kilka metrów i zachciało mi się wymiotować, chwiejąc się na łapach wpadłam do swojej jaskini. Była oddalona od jaskiń wilków w Klanie Wody o kilka kilometrów więc byłam tu praktycznie sama. Ta samotność mnie dobijała, pragnęłam ciepła..czyjegoś ciepła...żeby mnie wspierał w tej sytuacji, nie daję sobie rady. Zaczęłam płakać, płakałam tylko wtedy gdy byłam sama, właściwie to mogłam płakać cały dzień bo nigdy nie był tu ktoś ze mną. Sama musiałam brać te leki..te korzenie, zwijałam się z bólu, raz czy dwa zamieniłam się w Demona. Na szczęście nie wyszedł z jaskini bo bym wszystkich zabiła. Otarłam łzy i wybiegłam z jaskini, udałam się do części watahy gdzie jest mnóstwo wilków, nawet o tej godzinie. Bezradnym wzrokiem spojrzałam na wilki, z trudem hamując łzy przełknęłam jeszcze jeden korzeń, poczułam że omdlewam..przedawkowałam te korzenia, zapomniałam że jeśli zje się ich za dużo można nawet umrzeć, poczułam jak osuwam się na ziemię, w ostatniej chwili ktoś mnie znalazł...jednak nie zdążyłam zobaczyć kto bo zemdlałam

(Kto dokończy?)

Od Rosmin cd historii Sombre'a

Dziwnie się czułam  śpiąc u Sombre'a.
Rano gdy się obudziłam poszłam do kuchni się napić i spotkałam tam Sombre.
-Dzień dobry..-uśmiechnełam się do niego a on odwzajemnił uśmiech.
-Dzień dobry jak się spało..?
-bardzo dobrze..ale..
-hmm..coś nie tak ..?-zapytał
-nie niee wszystko dobrze..-lecz ja myślałam innaczej myślałam " ale lepiej było by spać z kimś u boku" uśmiechnełąm się dziko i nagle wskoczyła na mnie Seren'a.
-Heej mam...Rosmin..-uśmiechnęłam się wiem co chciała powiedzieć ..tak słodko wszyscy razem wyglądaliśmy ..jak rodzina..
-dobrze ci się spało ?
-tak!
-to co po śniadaniu idziemy na dwór!
-tak!!
-Chalo chaloo panienki a jaa.?-zaśmiał się Sombre i zaczął mnie łaskotać, a ja zaczełam się śmiać..
Serena tak słodko na nas patrzała..

(Sombre)

Od Sombre'a CD historii Rosmin

- Zostań na noc - powiedziałem i się uśmiechnąłem
- Czy ja wiem ... - powiedziała - Oki
- To świetnie ... przygotuję Ci miejsce do spania - powiedziałem i ruszyłem do pokoju
Wreszcie wszystko było gotowe. Rosmin spała w jednym pokoju, a ja w drugim

( Rosmin dokończ - sorry, ze krótko, ale brak weny -,- )

Od Akimitsu CD historii July

July przysypiała, a ja nadal siedziałem.
- Akimitsu ... chodź tu - powiedziała mama, a ja do nie podszedłem
- Słucham - powiedziałem
- Idź też spać ... - uśmiechnęła się, a ja wtuliłęm się obok July w mamę i powoli zasypiałem

- Następny dzień -

Obudziłem się w tym samym czasie co July. Zaśmiałem się. Mama też się obudziła.
- Jak się spało? - zapytała
- Dobrze - uśmiehnąłem się

( July dokończ )

Od Tikiyi cd historii Davida

Odwróciłam się i zobaczyłam jak David odbiega w przeciwnym kierunku ..on mnie już nie kochaa...nie da się zemną wytrzymać ..Zaczełam płakać..i zaczeło mocno padać. Śnieg przykrył już dużo. Ja szłam cała zmarźnięta i chora zaczełam kaszleś i prawie się dusić ale nie jestem słaba dam sobie radę .. Postanowiłam wrócić do jaskini lecz dopiero póniej. Poszłam na polowanie gdy chciałam zapolować na jelenia nagle zasłabłam i leżałam całą noc w zimnym śniegu. Byłam już całkiem chora.
Rano gdy się obudziłam zaczełam kaszleć prubowałam się uleczyć lecz nie dałam rady bo to przeziębienie a tego się nie da uleczyć...samo jakoś znika..
Postanowiłam iść do jaskini myślałam że Davida nie będzie pewnie poszedł do Demanii lub na polowanie..Cały czas płakałam..i kaszlałam.
Gdy doszłam do jaskini i weszłam do niej ze spószczoną głową zobaczyłam Davida.. Znowu poczułam to ciepło zrobiłam się słaba i mięka podbiegłam do niego i wtuliłam się w niego płacząc..
-Przepraszam ja..ja jestem słabaa nie moge bez ciebie żyć zakażdym razem jak jesteś blisko jest mi ciepło i czuje isę bezpiecznie..-mówiłam przez łzy

(David Kochasz mnie jeszcze?)

Verard odchodzi!

http://fc08.deviantart.net/fs71/i/2013/111/7/3/ryder_by_hioshiru-d62h5fs.png 
Verard
Hierarchia w Klanie: Zwykły członek
Stanowisko: Morderca
Klan: Klan Wody
~
Powód: Decyzja właściciela

Od Davida cd historii Tikiyi

-Coś się stało? - zapytałem
-Nie nic - odpowiedziała twardym głosem
-Nie jest ci zimno? Jest tak zimno że dziwię się że morze nie zamarzło
-Morze nie może zamarznąć- prychnęła Tikiya
Zaśmiałem się i usiadłem koło Tikiyi na piasku
-Jeszcze o ile mi wiadomo jakieś 200 lub 300 lat temu na Bałtyku stały karczmy a ludzie na drugą stronę morza jeździli saniami bo lód był tak gruby
-Profesor David się znalazł- Tikiya wstała
Popatrzyłem się na nią dziwnie , zamoczyłem łapy w lodowatej wodzie i spojrzałem na odchodzącą Tikiye. Nie wiem może ona mnie już nie kocha? Może ma mnie już dosyć...nie dziwię jej się każdego zawsze irytowałem, to się musiało kiedyś wydarzyć. Dźwignąłem się z piasku i pobiegłem w przeciwnym kierunku co Tikiya. Zatrzymałem się po 100 metrach i spojrzałem na zachodzące słońce. Śnieg zaczął padać, musiałem wrócić do jaskini, zanim tam dotarłem byłem jedną wielką białą kulką.
-Cholera jasna- powiedziałem na wstępnie gdy wszedłem o jaskinii

(Tikiya?)

Katerine odchodzi!

Katerine odchodzi, będziemy o niej pamiętać!

Powód: decyzja właściciela

Od July cd historii Akimitsu

-Akimitsuu nie miej fochaa hahaha..
-...-nie odezwał się. Ja wbiegłam na tatę i śmiałam się ..
-co mała ..
-chodźmy do domku..
-no dobrze ..-poszliśmy do doku razem z babcią. Mama z babcią robiły obiad a ja, Akimitsu i tata bawiliśmy się na łóżku .
Po dłuugiej zabawie mama zawołała nas na obiad..
-mmmm pysznościi -mówiłam z pełną buzią..
-ejj July nie mówimy z pełnym pyszckiem..
-a ty mówisz..-zaśmiałam się
Po obiedzie leżałam z mamą na łóżku wtulona w nią i przysypiałam..

(AKimitsu)

Od Akimitsu CD historii July

Spojrzałem się na mamę i tatę. Teraz ... normalnie rozmawiali. Wyszliśmy na zwewnątrz. Śnieg był ... zimny xD. A jaki miał być ... . Zacząłem kopać w śniegu. Była to fajna zabawa. Dokopałem się do czegoś ... . Było to twarde. Auć ! To skała -,- Zawróciłem i wyszkoczyłem z dziury wprost na July. Zasmiała się
- Jesteś nieprzewidywalny - zaśmiała się
- Brawo ... - powiedziałem i się obróciłem. Podbiegłem do mamy i się do niej przytuliłem. Miała ciepłę futerko, a była zima ... zimno. Mama się uśmiechnęła i mnie pocałowała. Wreszcie podeszła do nas babcia.
- Jak się macie maluchy? - zaśmiała się - A ty duży maluchu - zaśmiała się i spojrzała na tatę
- Mamo ... - mruknął tata
- No co ... ty i Dakota też byliście mali - powiedziała - To były wspaniałe czasy - rozmarzyła się babcia. Nie wyobrażałem sobie taty jako szczeniaka. Było to dla mnie nie do wyobrażenia ... ale może i tak. Mama pocałowała tatę, a ja tylko powiedziałem "ble", a July się zaśmiała xD. 
- Chodź ty tu łobuzie ... jesteś taki sam jak tata - powiedziała babcia
- ... - zrobiłem mieszaną minę - Mam inne futerko - powiedziałem, a mama, tata i babcia się zaśmiali. Strzeliłem focha xD.

( July dokończ )

Od Rosso Red'a cd historii Iskry

-Em...tak? To...miło...-powiedziałem z ukrytym osłupieniem. Zdziwiła mnie ta wadera. Przyszła taka jakaś...hm...trudno to określić. W każdym razie, mój instynkt mówił, że ona raczej nie będzie moją...koleżanką? A jak do tej pory, nigdy mnei nie zmylił. Ona się ode mnie różniła i charakterem, i zachowaniem i chyba wszystkim. Nie wiem, czy podeszła do mnie przez przypadek, czy jej się nudziło, czy z uprzejmości. Wprost jej nic nie powiedziałem, ale myslałem wiele.
Chciałem coś powiedzieć, ale uprzedził mnie głos.
-Iskra! Iskra gdzie jesteś!?- krzyczał ktoś
-Muszę już iść- powiedziała wadera- do zobaczenia
-Hm...do zobaczenia- powiedziałem z uśmeichem, którego nigdy nie traciłem.
Udałem się na spacer po terenach klanu. Zastanawiałem się, jak to było kiedyś, w starej watasze. Była tam taka wspaniała wadera. Westchnąłem cicho. Ale po chwili, znowu byłem usmiechnięty. Będzie dobrze, wierzyłem w to. I nagle, niedaleko mnie, wyłoniła się sylwetka pięknej wadery. Była bardzo podobna, do...
-Em...Chelsy?- spytałem, a wadera obróciła się
-Nie, a ty to kto?- spytała
-R.R.R.- powiedziałem- Rosso Red a prościej Rudy...przepraszam, pomyliłem Cię z kimś...
<Operach, dokończysz? >

Od Tikiyi cd historii David'a

Patrzałam na David'a wrogo..
-ok to teraz ty posiedzisz w domu a ja pójdę się przejść..- i wyszłam z jaskini nie zwracając na niego uwagi..
Było zimno cała się trzęsłam ale nie jestem słaba..włuczyłam się po lesie i czułam że jestem już chora bo nie ubrałam szalika ani nic ciepłego..Cała się trzęsłam ..chciałam żeby teraz pojawił się obok mnie David i mnie przytulił ale on pewnie leżał sobie w łóżku i spał ....
Postanowiłam nie wracać do domu poszłam do Rosmin i zastałam tam ją z Dakotą ..robiły sobie babski wieczór..
-Heej mamuś a ty nie w domu..?
- nie wieszz postanowiłam przyjść do ciebie widze że macie babski wieczór nie bęe przeszkadzać ..
-mamuś nie przeszkadzasz chodź położysz się bo chyba jesteś zmęczona..
Położyłam się i zasnełam dziewczynki jeszcze długo siedziały sle gdy się obudziłam spały.. Obudziłam się bardzo wcześnie..wyszłam i poszłam do mojego ulubionego miejsca .. na plaże ..
Siedziałam tam dłuuugo do południa ..i jeszcze nie wróciłam do domu.. myślałam dlaczego David wybrał mnie a nie ..kogoś innego ..założył by sobie z nimi rodzinę i było by dobrze..Nagle poczułam czyjąś obecność ...odwróciłąm się i zobaczyłam Davida chciałam podbiec do niego i go przytulić ale ...uznał by że jestem słaba i bez niego nie dam sobie rady,...Przewróciłam oczami i znów patrzałam w piasek..Poczułam że podchodził coraz bliżęj, a mi robiło się cieplej.. łza spłyneła mi po pyszczku..

(David)

Od Rosmin cd historii Sombre'a

Zaczeła się bitwa na śnieszki..mała tarzała się w śniegu nagle zaczeło bardziej padać ja i mała zaczełyśmy się kręcić w kółko i śmiać . Upadłyśmy na ziemię.
-Sombre chodź - krzykneła Serena i złapała go za łapę..
-hahaha-zaczełam się śmiać i tarzaź w śniegu i nagle wpadłam na Sombre.. Zarumieniłam się i wstałam po czym wpadła na mnie Serena.
-co tam mała nie masz dość ..?
-niee nigdyy !! - i ze zmęczenia padłą na śnieg.
-ok chodźmy ..odprowadze was i położe małą spać ..-uśmiechnęłam się
Gdy byliśmy u Sombre w jaskini połóżyłam małą spać a Sombre zrobił mi cherbatke..
-ok ja będe się zbierać wiesz..
-ale strasznie pada .. dojdziesz??
-raczej ..-spojrzałam w podłogę.

(Sombre?)

Od July cd historii Akimitsu

Bardzo bolała mnie łapka a mamusia nakrzyczała na tatusiaa a to nie była jego wina..Przyszedł dziadek i czochrał mi włoski.. Akimitsu zaśmiał się więc walnełam go ogonem w pyszczek.
-ejj dzieciaki przestańcie...
- to on zacoł..-przetarłam oczko łapką i odwróciłam się dzo dziadka .
-śpiąca..?-zapytał głaszcząc mnie po główce.
-tak..(zieeeew)
-idź spać ..- i po chwilio zasnełam
Gdy się obudziła słyszałam mamę i tate ..chyba się kłucili ...
-łaaa (zieeeew)-Zeszłam z łóźeczka i podeszłam do nich..
- o heej kochanie już nie śpisz?-zapytał tata i wziął mnie na ręce..
-niee obudziliście mnie..-zrobiłam złą mine..
-ojj przepraszamy cię skarbiue..-powiedziała mam ai ona wzięła mnie od taty ..
-mamuś to nie taty wina że tu jesteśmy nie krzycz na niego..
-ale kochanie..ja nie krzycze na tate...
-ale kochasz tate dalej ..?-zrobiłam sweet oczka.
-takk kochaniee..Kocham twojego tatusia -zaśmiała się i polizała mnie po uszku.
Nagle przyszedł Akimitsu ..
-jak się czujesz Akimitsu ?-zapytałam
-dobrze..chyba..

(Akimitsu)

Od Sombre'a CD historii Rosmin

Mała wyglądała słodko w szaliku :3. Miała taki różowy, który pasował do niej. Uśmiechnąłem się.
- Mięciutki - powiedziała i wtuliła się w niego - Dziękuję - dodała
Rosmin się uśmiechnęła i wzieła małą na plecuy. Wleciały w górę. Serena się śmiała. Przy ziemi zeskoczyła i stanęła obok mnie. Była szcześliwa.
- To co teraz? Bitwa na śnieżki? - zaśmiałem się, a dostałem w bok śnieżką. Rosmin się zaśmiała. Odbyła się wojna  na śnieżki.

( Rosmin dokończ )

Od Akimitsu CD historii July

Tata i wujek warknęli. Nagle na wujka rzucił się jeden z basiorów, ale go powalił. Skręcił mu kark. Spojrzałem się na tego wilka ... ostatnim jego słowem, a raczej dźwiękiem było warknięcie. Tata wziął sis pysk, a mnie na plecy. Zaczęliśmy biegnąć przed siebie. Rozpętał się prawdziwy chaos. W pewnym momęcie tata upadł. Leżał nie ruszając się. 
- Tato! - powiedziałem i podbiegłem do niego. Podbiegłem do wilka i ugryzłem go w ogon. Zaczął nim machać i udezrył mną o kamień. Upadłem.
- Akimitsu! - krzyknął tata i wstanął. Bolała mnie głowa. Rzucił się ma basiora. Rozdzieliła ich mama ... rzuciła kulą w basiora,a ten upadł bezwładnie. Spojrzała sie na mnie i podbiegła.
- Nie mogłeś mnie wczesniej zawołać! - krzyknęła mama na tatę i położyła się obok mnie
- ... - nic nie odpoiedziała
- Chcę zostać sama ... z dziećmi - powiedziała - Wróć później
Tata odszedl smutny tak samo jak wujek z Sereną. Mama zaniosła mnie do klanu Wody do szpitala. Leżałem na małym łóżku wraz z July ... miała coś z łapą. Podszedł do nas dziadek.
- Jak Cię macie szkraby - rozczochrał July włosy, a ja się zaśmiałem. Czy mama była zła na tatę? To nie była jego wina ...

( July dokończ )

Od July cd historii Akimitsu

Strasznie się bałam byłam maleńka w porównaniu do Akimitsu i Sereny..
-tatusiu..-zajękłam się a nieznany basior powiedział..
-o proszee ktoś tu został ojcem..
-a co cię to !!-warknął tatuś..
-tato..boję się..-przytuliłam się do łapy taty..
-nie bój się kochanie..
Akimitsu chciał być odważny i zaczął warczeń na basiora ale ugryzłam go w łapę..( xD )
-ałł..oszalałaś..!
-Akimitsu cofni się-powiedział poważnie tata a tamten się zaśmiał..
-z czego się brechtasz idiotoi?!- warknełam moim piskliwym głosikiem..
-co tyś mała powiedziała...
-...-cofnęłam się ..
-zostaw nas w spokoju -krzyknął tata i się wycofywał ..

(Akimitsu jak to widzisz?)

Od Akumitsu CD historii cz. 2

Wtedy podbiegła do mnie Julya - moja siostra. wskoczyła na mnie i się zaśmiała.
- Złaź! - powiedziałem i ją odepchnąłem. Zrobiła zdenerwowaną minę.
- Nie lubię Cię! - krzyknęła zła
- No i co z tego! - powiedziałem. Serena siedziała i nam się przyglądała.
- Stop! - uśmiechnęła się i na mnie skoczyła przewracajac mnie. Atmosfera się trochę rozluźniła. Wtedy pojawił się tata.
- Jak tam się macie? - zapytał i otarł głową swą o moją 
- Dobrze - powiedziała Julya. Cały dzień razem spędziliśmy. Dziś tata miał wolny dzień, gdy zza krzaków wyłonił się zraniony czarno-czerwony wilk.
Spojrzał się z uśmieszkiem na twarzy na tatę.
- Kogo my tu mamy ... - zaśmiał się. Tata wstał i warknął osłaniając nas.
- Jeszcze Ci mało! Zapomniałeś o ranach?! - warknął. Sam też warknąłem, ale basior zareagował na to śmiechem.
- Wynoś sie z tąd! - warknął tata. Okazało się, że pojawiły się dwa inne wiki. Teraz wystraszyłem się na dobrę. Nagle pojawił się wujek Sombre. Skąd on wiedział gdzie jesteśmy? Coraz częściej wrogie wilki atakowały klany ... czy to znaczy, że już nigdy nie zaznamy spokoju?!

( Julya dokończ - nie ma sie nic tobie stać, ani nikomu, ja o tym napisze w CD )

Od Davida cd historii Tikiyi

-Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałaś? -niemal krzyknąłem
Byłem wystraszony, Dakota mogła zginąć? Kiedy do jaskini wbiegła Rosmin i Dakota, przytuliłem Dakotę i nie chciałem ją puści.
-Tato co się stało? zapytała Dakota - puść mnie!
-Przepraszam...nie bolało?
-Nie..-powiedziała masując skrzydło - co cię napadło tato? Masz omamy
-Jakie omamy!? Nie jestem aż tak stary- powiedziałem - znaczy wogóle nie jestem stary - przewróciłem oczyma gdy zobaczyłem że Rosmin się ze mnie śmieje
-Jak tam tatku lepiej? - zapytała z uśmiechem nadal się śmiała
Kiwnąłem głową i wyszedłem z jaskini, pobiegłem do lasu, chciałem poszukać Demanii, znalazłem ją jedzącą gorzkie korzenia, było to potrzebne bo zbliżała się i musiała jeść ich więcej niż normalnie żeby nagle nie przemienić się w Demona.
-Wiesz jakie to obrzydliwe? - powiedziała na Dzień Dobry - smakuje jak rozgotowane larwy
-A skąd wiesz jak smakują rozgotowane larwy
-A nie twój interes - powiedziała szybko - wybacz tato ale nie jestem w nastroju więc nie obraź się
-Ja też nie jetem w nastroju i mam ochotę posiedzieć sam
-No to zapraszam cię do mojej jaskini, jest daleko stąd i nie ma tam nikogo..no prócz Driad które od czasu do czasu coś tam zrzędzą. - uśmiechnęła się

<Wieczorem>

Kiedy wróciłem do jaskini zastałem Tikiyę która na mnie groźnie patrzyła
-David gdzie ty byłeś...
-U Demanii
-A mógłbyś mnie z łaski swojej wcześniej powiadomić gdzie łazisz..jeszcze cię za jakiegoś żula wezmą po nocach się włóczy, kręci mu się w głowie i wygląda jak ochlany - prychnęła
-Nikt by tak o mnie nie pomyślał!! poza tym nic nie piłem - powiedziałem z dumą

(Tikiya?)

Od Tikiyi cd historii David'a

David się obwiniał ale to nie była jego wina..
-.....-zamilkłam i po chwili wyszłam z jaskini..David patrzył na mnie ze ździwieniem.
Usiadłam przed jaskinią nagle poczułam jak David przytula mnie od tyłu.. wtuliłam się w niego..
-Przepraszam..-wyjękałam
-ale to moja wina,..
-nie to nie jest twoja wina wiem że mogłeś ją zatrzymać i w ogóle ale..
-alee..?
-ale jak powiedziała że ..jestem słaba..-przerwał mi.
-nie jesteś słanba..
-jestem..
-czemu tak sądzisz?
-bo bo..jak bym nie była słaba to bym im się nie dała złapać i ...
-..i..?
-nie nic ...
-coś ukrywasz..prosze powiedz...-David pocałował mnie w policzek, a ja dalej leżałam oparta o niego ..
-no dobrze..więc gdy byłam w ciąży przed porodem poszedłeś na polowanie a ona...przyszła do mnie i mówiła że jest twoją byłą partnerką i.. że ma z tobą szczeniaki...nie wieżyłam w to i zaczełyśmy walczyć lecz ona była śilniejsza i żuciła mną o ściane..I uciekła ..gdy usłyszałam twój głos położyłam się szybko na łóżku i czułam że coś jest nie tak..wiesz dlaczegop Dakota urodziła się troszke później..
-Nie..al..-przerwałam..
-włąśnie dlatego że upadłam na brzuch i zaczoł mnie strasznie boleć ale nie chciałam ci mówić..zaczełam rodzić i gdy urodziło się tylko szczeniaki myślałam że piąte zdechło gdzieś we mnie.. ale myliłam się i na szczęście Urodziłą się Dakota..
David osłupiał..
-I obiecałam sobie że jeśli coś by się stało Dakocie to ..zabije ją..


(David jaka twoja reakcja ?)

Od Desoto ,,Zdradziecki Żywioł,, cz. IV

Do tła xD


  Spadałem krzycząc, widziałem tylko ciemność, nie wiedziałem czy jeszcze żyję, nagle przestałem spadać i uderzyłem o coś twardego, potem zacząłem się w tym zapadać, to była woda, szybko wypłynąłem i zaczerpnąłem tchu, wstałem i spojrzałem w górę, nic nie widziałem ale zdawało mi się że słyszę jakiś szum..ale tylko przy lewym uchu, dotknąłem go i poczułem przy nim coś lepkiego, spojrzałem na łapę okaloną szkarłatem..z ucha lała mi się krew. Zacząłem drapać pazurami o skałę, musiałem się stąd wydostać, nagle kawałek skały oderwał się, nie pozostało mi nic jak wskoczyć do wody, zanurkowałem, kiedy spróbowałem wypłynąć znalazłem się w innym pomieszczeniu, było one obszerne, jasno niebieski zdobione niebieskimi perłami. Obejrzałem się wokoło, wszystko było niebieskie prócz podłogi na której było mnóstwo krwi..nie tylko mojej. Koło filaru stał śmiejący się Szere
-Idioto!!- krzyknąłem - oni mieli mi pomóc
-To był test...zrobiony przez Water - odpowiedział
-Jak to..a ta krew!? Nie jest tylko moja!
-To fakt..to sala opłakiwań, znajduje się w niej cała krew rozlana w tej świątyni...nikt tej świątyni nie potrafi odnaleźć Desoto, to również sala przemian, jak to gdy twa dusza rozdziela się od ciebie i wędruje do krainy Bogów.
-Czyli..
-Możesz zmienić żywioł- przerwał mi
-A nie możesz tak zrobić żebym miał i żywioł Wody i Powietrza?
-Coś za coś..chcesz tu zostać tak!?
-No tak..
-Więc porzuć ten żywioł...Powietrza i zamień na Wodę - skoczyła na mnie
W momencie gdy jego pazury miały przeorać moją szyję tak jakby zostałem przeniesiony...byłem w morzu? oceanie? Nie wiem. Wiem tylko tyle że byłem w wodzie, moje jasno białe znaki zamieniły się w niebieskie które rozbłysły karmazynowym światłem. Przed oczyma stanęła mi cała historia tej świątyni, Fire i Water walczący, potem Water która przegoniła brata sama opuszcza świątynię..Szere zostający sam..było wiele innych rzeczy ale nie zdążyłem się im przyjrzeć bo zemdlałem.

<Jakiś czas później>

Obudziłem się na łące, spojrzałem na czyste niebieskie niebo, tu było za jasno..przyzwyczaiłem się do ciemnych kątów jaskini. Zobaczyłem że Glimmer biegnie w moją stronę.

(Glimmer?)

Od Davida cd historii Tikiyi

-Przepraszam...mogło ci się coś stać - powiedziałem - nie wybaczyłbym tego sobie
-David kto to był?
-Zanim założyłem Kalan poznałem ją...chociaż mnie nienawidziła chciała być moją partnerką, zanim się mnie o to spytała wielokrotnie chciała mnie zabić...gdy jej odmówiłem wpadła w szał, powiedziała e kiedyś mnie odnajdzie i zniszczy wszystko co ma. Teraz gdy ją zabiłem mam wyrzuty sumienia...
-Czemu? Przecież chciała cię zabić, zabić całą twoją rodzinę!..poza tym wiele razy zabijałeś wilki.
-Ale pominąłem coś...znałem ją jeszcze jak byłem szczeniakiem, oboje byliśmy sierotami, pewnej nocy na niebie były jakieś dziwne światła, powiedziała że to Zorza Polarna, ja powiedziałem że nie bo Zorza Polarna nie nie jest biało-czarna ona odbiegła..potem usłyszałem jej krzyk. To demon opętał ją. Uciekłem no i po latach ją spotkałem - odchrząknąłem - no i tu wracamy do tego o czym mowiłem przed chwilą
-David przecież to nie twoja wina
-Moja gdybym ją powstrzymał..
-Dosyć! - krzyknęła Tikiyia- Dość
Spojrzałem na nią zdziwiony..Tikiya krzyczała? To było dziwne
-Przepraszam - powiedziałem unosząc łapy w geście poddania się

(Tikiya?)

Od Fire

Wracałem od Dakoty i Lumiere i nagle zobaczyłem wadere to chyba była.... Daisy. Postanowiłem do niej podejść.
-Heej -powiedziałem i uśmiechnęłem się, ona się odwróciła.
- o heej co tu robisz ?
-a wracam od Dakoty od Lumiere..-zobaczyłem że posmutniała.
-Hej co jest?
-nie nic..
-wiem że podobał ci się Lumiere ale nie martw się znajdziesz wkońcu tego jedynego..-uśmiechnęłem się ..
-taa.. -zarumieniła się..
-ok to teraz co robimy może masz ochote na spacer?

(Daisy)

Od Tikiyi cd historii David'a

David zemdlał na początku się wystraszyłam ale po słowach tej całej Semend'y... ja jestem słab..a ..Wziełam Davida przywlekłam do naszej jaskini i położyłam na łóżku. Nagle do naszej jaskini weszły Rosmin i Dakota..
-hehe....ma..muś co się stało?!-osłupiała Rosmin
-boże co z tatą?-zapytała Dakota
-wszystko dobrze poprostu..porwali nas i tatuś mnie ocalił..-uśmiechnełam się i odwróciłam do Davida lecz po chwili dodałam..
-Rosmin.. możesz mi pomóc?
-o..oczywiście mamuś..-podbiegła do mnie i na raz zaczełyśmy uzdrawiać Davida..
David ocknoł się z ciężkim bólem głowy...Siedziałam przynim całą noc..

Rano przyszły do mnie dziewczynki zobaczyć jak się czuje ich tata..
-Heej mamuś ..mamoo czemu się nie położyłaś ??!
-nie marudź tylko mi pomóż ...-powiedziałam po czym pomogły mi się ogarnąć. Gdy się ogarnełam usiadłam obok Davida i siedziałam przy nim dłuuugo nie opuszczałam go na krok ..
Gdy David się obudził strasznie się ucieszyłam i go przytuliłam..
-Kochanie...-wyjękał
-wszystko ok ..

(David)

wtorek, 24 września 2013

Od David'a cd historii Tikiyi

- Nie!!! - przegryzlem sznury i zasllonilem Tikiye - Nie...zmierz sie ze mna...zgine to ona tak samo
- Haha stary dobry David...staje w obronie slabszych wil..
- ONA NIE JEST SLABA!!!- Uderzylem Semende w pysk - tylko ty i ja...walka jeden na jeden tak jak za starych dni kiedy..
- Och cicho Dav! - Wstala z groznym spojrzeniem - przywiazac ja!
Krzyczaca Tikiye zlapaly demony i przywiazaly, ja i Semenda przez moment okrazalismy sie po czym skoczylismy na siebie. Nie wiem ile to trwalo....minute? Godzine? A moze to sie nie wydarzylo....lezalem w kaluzy krwi, najgorsze bylo ze to nie moja krew. Spojrzalem tylko w puste oczy Semendy po czym przerazony zaczalem krzyczec. Demony uciekly, Tikiya mnie przytulila, odepchnalem ja. Krzyknalem jeszcze raz i zemdlalem.

Tiki? Sory za ortografie ale jestem na fonku. Oraz ze jest krotkie

Przepraszam!

Do konca tego cuuudownego tygodnia mam szlaban na kompa, tak wiec jestem na telefonie (stad te bledy ortograficzne). Nie macie ze mna kontaktu na howrse...bo mama zmienila mi haslo...to dlugo historia. Dobra... przejde do rzeczy,  doszly tutaj nowe osoby...niestety mnie nie znacie ale moze cos slyszeliscie o Davidzie :)
Pozdrawiam wszystkich i tych nowych i starszych przyjaciol ( staruuuuchy kocham was :*) wiedzcie ze od czasu do czasu wchodze na fonku wiec mnie nie obgadywac! ( no na duzym chacie nic nie widze...ale Hedwiga mi doniesie!).
Dobra nie bede przynudzac bo....bo nie bede przynudzac!

Pozdrawiam Davcio

P.S Tesknie :(
P.S 2. Kto popisze pod postem? XD
P.S. 3. Spamie P.S-ami xd

OD Rosmin cd historii Sombre'a

Sombre wziął małą na plecy a jej pszeszły ciarki bvyło jej zimno..
-ejj mała zimno ciii..-podeszłam do niej zdjełam ją z pleców Sombre i przytuliłam do mojego futerka.
-mhhmmm...-wtuliła się wemnie a Sombre się uśmiechną.
-ok chdżciee do mojej mamy ona szyje szaliczki i znajdzie jakiś dla Sereny..
-ok chodźmy ..-powiedział Sombre a ja wzięłam małą w łapy i wzleciałam w górę.. Ona zaczeła się śmiać.
-łuuu...
Gdy byliśmy przy mojej jaskini mama wyszła na dwór i zaczeła mi prawić kazania.
-Rosmin! czemu nie masz szalikaa brzeziębisz się..
-Mamo..-podała mi szalik i spojrzała na Serenę..
-a ona taka mała a bez szalikaa -weszłą do jaskini i przyniosła szalik dla małej..
-oo jak słodkoo -spojrzałam na Serenę i się uśmiechnęłam.

(Sombre)

Daisy zmienia wygląd!!!!





Oto nowy wygląd Daisy. Mam nadzieję że się wam spodoba. Skrzydła wyrosły jej od naparu który znalazła w lesie. ;)

Od Scarlett CD historii Rain'a

Rain upadł na ziemie. Wzieliśmy wszyscy go do lekarza. Kilka dni po tym się obudził.
- Co się stało? - zapytał
- Cii ... - powiedziałam i go pocałowałam. Uśmiechnął się.
- Kocham Cie - powiedział
- Ja Ciebie też i mam nowinę ... zostaliśmy dziadkami - powiedziałam. Rain nie wierzył własnym uszą.
- Kiedy się urodził? - zapytał
- Dwa dni po tym wydarzeniu z tobą i z nim ... - powiedziałam - Ale nie wracajmy do tego
Wtedy do sali wszedł Lumiere, Dakota i Akimitsu. Podszedł do nas.
- Cześć babciu, cześć dziadku - powiedział. Nie przyzwyczaiłam się do wyrazu "babcia". Miałam łzy w oczach. Przytuliłam malucha. Jeszcze neidawno słyszałam "mama", a teraz już "babcia". Jak te chwile szybko płyną ... . Kilka dni później rain wyszedł ze szpitala. Z cała familią nasza udaliśmy się na spacer. 

( Rain dokończ )

Od Rain'a CD historii Scarlett

 Pod tło.

- Nie martw znajdziemy go. - Przytuliłem ją. - Wróć do jaskini. Poszukam go.
- Dobrze.
Ruszyłem na poszukiwania  Kaspri'a. Nagle zauwarzyłem coś w krzakach. Zauważyłem jego! Wyszedł zza krzaków.
- Kope lat! - Warknął.
- Zostaw Scarlett w spokoju! - Krzyknąłem.
- Ona miała być ze mną!
- Ona cię nienawidzi!!!! - Rzuciłem się na niego.
 Wgryzłem mu się w kark. Rzuciłem nim o drzewo. Jego głowa zaczęła krwawić. Szybko się otrzepał i skoczył na mnie. Wtedy na miejsce walki wszedł Sombre, pewnie chciał sprawdzić co się dzieje. Basior walnął mnie w głowę i rzucił się na mojego syna. Przez kilka sekund nic nie widziałem przez cios w głowę. Lecz po chwili zobaczyłem nieprzytomnego Sombre'a. Nie wytrzymałem. Żywioł ognia się we mnie odezwał. Z mojej piersi wydobył się krzyk. Moje serce jakby się... PALIŁO. Przez chwilę ból był nie do zniesienia. A potem nic. Spokój. Zobaczyłem że na moim grzbiecie widnieją skrzydła.

- Furia? Odpowiada mi to! - Rzuciłem się na Kasprin'a.
Moje oczy zaczęły świecić się na czerwono. Z pod łap wydobywał się dym. Uderzyłem basiora wielką kulą ognia. Opadł bez sił.
- No dawaj! Wiem że tego chcesz!!! - Krzyknął.
Na polanie był chyba cała wataha. Rozszarpałem basiora na strzępki. Jego zwłoki leżały na trawie. Wróciłem do swojej dawnej postaci. Z mojego pyska kapała krew. Zobaczyłem Scarlett. Osunąłem się na ziemię.

Scarlett?

Od Iskry do Rosso Red zakochałam się!

Leżałam sobie spokojnie w jaskini.
Nagle podbiegła do mnie Seber.
Seber-Iskra!
Iskra-Słucham?
Seber-Ktoś dla ciebie!
Iskra-Czylli?
Seber-Jest nowy basior!
Iskra-Noi...
Seber-I ma stanowisko wojownik!
Seber-Tak samo jak ty!
Iskra-Jak ma na imię?
Seber-Rosso Red ale wszyscy mówią do niego Rudy.
Iskra-Dobra.... Może się poznamy.
Seber-Życzę powodzenia!
Iskra-Ale w którym jest miejscu!
Seber-Chyba w lesie.
Iskra-Noto go tam poszukam.
Iskra wyruszyła do lasu.
Mineło 30 min.
Iskra-Chyba go nie znajdę.
Nagle ktoś wyskoczyl z krzaków.
Rosso Red-Ktoś ty?
Iskra-Ja jestem Iskra.
Iskra-Jesteś tu nowy?
Rosso Red-Zgadza się,.
Iskra-Miło cię poznać.
Rosso Red-Nawzajem.
Iskra-Wiesz że jestem też wojownikiem?
Rosso Red-Ale fajnie!
Rosso Red-Ale jestem głupi!
Rosso Red-Nie przedstawiłem się!
Rosso Red-Jetem Rosso Red ale mówią do mnie Rudy.
Iskra-Już wiedziałam jak masz na imię.
Rosso Red?

Od Akimitsu

Byłem już kilka dni na tym świecie ... może nawet i miesiąc. Całe szczęście, że miałem się z kimś bawić, a tą wilczycą była Serena. Była w moim wieku i to było najlepsze! Była fajna i miła ... lubiałem ja bardzo. Pewnego dnia wyszliśmy razem na przygodę życia. Udaliśmy się do miejsca, które nie należy do żadnego z klanów. Mogliśmy być tam ... wolni.
- Mam Cię! - zawołała i się zaśmiała
- Wiesz, że to nie ładnie atakować Samca Alphę? - powiedziałem
- Pff ... ja jestem Samicą Beta - pokazała mi język i uciekła
- I tak mam wyższe stanowisko! - zawołałem i zacząłem ją gonić. Bawiliśmy się świetnie, gdy przedemną pokazał się tata.
- Hej tatku - powiedziałem i się uśmiechnąłem
- Akimitsu ! Mówiłem Ci coś! Nie możecie sie tu przychodzić bawić ... masz szlaban. A ty młoda damo wracaj lepiej, bo też może dostaniesz szlaban jeśli powiem ... - powiedział. Tata zepsół całą zabawę! Byłem zły. Ruszyłem z nim do jaskini. cały dzień w niej spędziłem.
- Mamo ... mogę iść do Sereny? - zapytałem. Mamusia się zgodziła. Nie ma to jak je pytać xD. Cieszyłem się. Zauważyłem ją na łące i ją przewróciłem. Była fajna zabawa.

CDN

Dakota urodziła - trochę spóźnione info xD


Akimitsu
Młody Samiec Alpha
Klan Everything



Julya
Młoda Samica Alpha
Klan Everthing

Od Ruby CD historii Sombre'a

Zostałam sama z Notherdonem. Wystarczyło spojrzenie by powiązać z nim siły i myśli. Ja wiedziałam wszystko o nim, on wiedział wszystko o mnie.
- Miłość jest ciężka powiedział. Nie wiem czy mogę nazwać ją bez wzajemności albo z , ale tak czy siak jest trudna. - Powiedział smok swoim głębokim barytonem.
- Jaka tam znowu miłość ! Zwykłe zauroczenie ... ale bez wzajemności - powiedziałam.
- No zobaczymy , ja tam na razie nie widzę żadnego uczucia. - odpowiedział.
- Chyba wypadało by coś zrobić z tą półką skalną ? Prawa ? - przypomniałam.
- No tak - Skupił swoją energię i już po chwili kamień stworzył taką samą gładką powierzchnię jak przed atakiem.
- Kto to był ? - Zapytałam
- Kto co był ? - Zapytał
- On ... Ten smok - powiedziałam zniecierpliwiona.
- On ... nieważne ....
To była jedyna informacja jaka była głęboko zamknięta w Notherdonie i nie mogłam jej wydostać.
- I to jest Ona. - dodał. - Idę coś zjeść ? Przynieść Ci coś ? - Zapytał. Potwierdziłam telepatycznie. Odleciał. Zostałam całkiem sama.

The End

Ciekawostki xD

Latam bo bloogach ze zdjeciami wilków i dowiedziałam sie ciekawostek ... Picallo jest samicą! Przez to moje życie straciło sens! Ale jeszcze jedna ... Nightrun to samiec! Znów moje życie straciło sens!

Wasza Scarlett

Od Sombre'a CD historii Rosmin

Poszliśmy nad jezioro. Usiedlismy. Mała zaczęła moczyć łapki w wodzie.
- Zimna ... - odskoczyła bardzo szybko. Zaśmiałem się, gdy na mój nos spadł płatek śniegu. Nadchodzi zima ..., będzie teraz trudniej. Długo tak siedzielismy, aż było dużo śniegu. Swą mocą ulepiłem jelenia ze śniegu, ale po chwili już go nie było. Serena skoczyła na niego. Znikła pod śniegiem. Podszedłem i ją wyciągnąłem.
- Uważaj ... - powiedziałem i się uśmiechnąłem
- Dobrze - powiedziała i się uśmiechnęła. Cieszyłem się, że mam taką małą istotkę, którą się mogłem opiekować. Wiem teraz, że komuś na prawdę na mnie zależy i bezemnie by nie przeżył. Uśmiechnąłem się i spojrzałem się na Rosmin. Jej też zależało. Zarumieniłem się. Rosmin się zaśmiała. Serena była moim "klonem". Z wyglądu może nie, ale z zachowania tak. Ciekawska i łobuziarska. Śmiać mi sie chciała, gdy coś nie tak zrobiła. Śniegu było coraz więcej. Wziąłem małą na plecy, bo zapadała się pod śnieg.

( Rosmin dokończ )

Zmiana pory roku na Zimę!

Zmiana pory roku, prosze o postarzenie wilków o 1 rok, gdyż nie były wczesniej postarzane, te co niedawno doszły nie podlegają postarzaniu!

 Scarlett ... wasza Samica Alpha

Od Sombre'a CD historii Ruby

Odwróciłem się szybko. Zauważyłem Ruby na smoku, a pod jego łapami była Serena. Podbiegłem szybko i złapałem w pysk Serene. Odstawiłem w bezpieczne miejsce. Spojrzałem się na Ruby. Smok zaczął latać i chciał zrzucić Ruby. Nagle ześlizgnęła się i zaczęła spadać. Czas stanął w miejscu, gdy nagle inny smok podleciał. Patrzyłem się na walkę smoków. Ruby spadała w wolnym tępie. Smoki zaczęły się rzucać i drapać, zionęły ogniem ... jeszcze chwila, a podpaliły by las, ale jeden z nich odleciał. Spojrzałem się na smoka, który odstawił Ruby na miejsce.
- Uratował Cię - powiedziałem. Ruby spojrzała się na smoka. Po chwili okazało się, że znalazła towarzysza. Czas było wrócić ... nie było tu teraz bezpiecznie. Trzeba poinformować inne klany. Podeszła do mnie mała. Spojrzała się na Ruby.
- Przepraszam - powiedziała Ruby - Zamyśliłam się ... . Serena nic nie odpowiedziała. Wgramoliła się na plecy i przymknęła oczy. Pożegnałem się z Ruby i zaniosłem ją do jaskini. Sam szybciej niż ona zasnąłem.

( Ruby dokończ )