sobota, 30 listopada 2013

Od Zan CD historii Polaris'a

- Nie jestem we wszystkim lepsza, ja nie umiem pływać
- Mówiłaś, że umiałaś ...
- Bo umiałam, mój żywioł wody ... ehh gdzieś sam zniknął
- Dziwne ... powiedz jak to jest być Alfą? - spytał po chwili
- Trudno powiedzieć, jestem zaledwie Alfą jede dzień - westchnęłam
- Ale dobrze się sprawujesz - uśmiechnął się. Uśmeichnęłam się i podeszłam do niego

Polaris dokończ

Od Polaris'a CD historii Zan

Wychwyciłem tę ostatnią myśl i zaśmiałem się w duchu. Futro mimo pływania było suche i ciepłe. Byłem po prostu szczęśliwy że mogę spędzać czas z Zan. Piękna,mądra i seksowna wilczyca,idąca koło mnie. Westchnąłem. Poszliśmy na wzgórza. lekki wietrzyk tarmosił naszym futrem. Zaczęliśmy się ścigać, wbijałem pazury w ziemię by się lepiej odbijać. Teraz lepiej szło mi dogonienie jej. Niemało ją wyprzedziłem,ale nie tak łatwo sobie z nią porodzić.
-Jesteś o wiele lepsza ode mnie.-Powiedziałem na głos.
-W czym?
-We wszystkim.
Powiedziałem otwarcie.

<Zan>

Od Jenn

Kochałąm Mesliwa alw nie wiedziałam czy on mnie
-Hej Jenn!-Krzyknął Mesliw
-Hej Mesliw
-Przejdziem sie?-zapytał
-Jasne
szliśmy tak z dwie godziny
-Wracam do domu-powiedziałam
-odprowadze cię
Oki
Odprowadził mnie
-Dziękuje
-proszę
<Mesliw/>

Ważne

Jak pewnie zauważyliście <lub nie> nie było mnie ostatnio na chacie i nie udzielałam się na blogu. Ignorowałam formularze i opowiadania, które były mi wysyłane na howrse. Właściwie to tam już nie wchodzę. Cóż powiedzieć ... Blogi zaczęły mnie nudzić. Nie mówię, że odchodzę. Raczej zawieszam się na baardzo długo. Zastępczą Alfą mego klanu będzie mój Rudasek <3 <Silver Screen w KZ> Zostanie on zastępczą Alfą. Zawieszam moje konto na howrse i mój udział tutaj. Nie obiecuje, że wrócę. Może czasem wejdę się przywitać. Jeśli chcecie dołączyć do klanu ziemi wysyłajcie formularz do graczki lilena11.

Bardzo Was kocham, ale nie widzę innego wyjścia jak się zawiesić
Wasza Amzi

Od Yes- "Moja historia"

Pewnego ranka zostałam w jaskini. Moje skrzydło jeszcze nie było sprawne. Gdybym chiała odlecieć bym uszkodziła je nie wyleczalnie.... tak sądze. Przez cały dzień myślałam nad moją historią. Historia moja jest nie najlepsza ale wam opowiem...
-Urodziłam się w normalnej watasze. Przez kilka dni się bawili i świętowali, ponieważ moja matka była BEZPŁODNA. Nie wiem nawet czy ja jestem czy nie. Nie robiłam badań. Nauczyłam się prau piosenek. Byłam wtedy otwarta, szalona, gadatliwa, wesoła. Byłam najzdolniejszym szczeniakiem w dziedzinie twórczości. Jednak nagle przyszła wojna. Ja byłam bystra i schowałam się w najdalszym zakątku dziury. Moje rodzeństwo nie było aż takie mądre. Było pod powierzchnią. Słyszałam krzyki. Kiedy wszystko ucichło, po pięciu minutach ciszy wyszłam. Zamarłam. Pole bitwy rozgrywało się na de mną. Znalazłam moją matkę we wbitym w serce palą. Ojciec lezał martwy z dziurą w boku. Moje rodzeństwo... to był najokropniejszy widok jaki kiedykolwiek widziałam. Rozszarpane ciała a wszędzie schnąca krew. Zaczęłąm płakać. Wstrząśnieta tym wydarzeniem cicha, skryta i tajemnicza. Nigdy nie byłam uśmiechnięta. Jednak zachowałam swoje poczucie humoru. Byłam trochę pesymistką. Zawyłam żałośnie. Ze łzami w oczach odbiegłam daleko od watahy. Kierowałam się na zachód. Dorastałam samotnie. Sama nauczyłam się żyć. Dla innych byłam agresywna. Bywałam nieufna. Długo w watahach nie zostawałam. W pewnej watasze poznałam basiora. Schowałam się za krzakami i patrzyłam co on robi. Był nad przepaścią. Skoczył w przepaść nie umiał latać. Wyskoczyłam z krzakó i podbiegłam do krańća przepaści. Dumnie leciał w dół. Szybko wzleciałam w dół ale nie zdążyłam. Z hukiem uderzył o ziemie. Stanęłam nad nim. Bez pożegnania innych odeszłam. Leciałam nocami kiedy doszły mnie słuchy o klanie powietrza. Idealnie pasował do mnie. Będę równa. Będę mogła umierać w płomieniach z innymi. Tonąć jak inni. Latałam razem z innymi. Wspaniały Okanto. Miły i opiekuńczy Follow. Louise fajna wadera. Dlatego postanowiłam iż zostanę tutaj aż do ostatniego tchu mojego serca.-opowiedziałam swoją historię na głos.
Nagle usłyszałam czyjeś kroki. To był Follow, który wpadł w odwiedziny.
-Witaj.... słyszałeś to co ja mówiłam?-zapytałam.
(Follow?)

Od Kathleen - CD historii Picalla

- Picallo? To naprawdę ty? - Wzruszyłam się i popędziłam do wilka. W mgnieniu oka byłam przy nim.
- Kathleen... - pogładził mnie po włosach. Objęłam go delikatnie i przewróciliśmy się w trawię.
- Tęskniłam - szepnęłam. 
- Ja bardziej - odparł i polizał mnie delikatnie po pyszczku. Uśmiechnęłam się do niego.
- Co tam w watasze?
- Nie jestem aktualny... 2 lata mnie tam nie było... - Uśmiechnął się.
- To tak szybko przeminęło? - Odgarnęłam łapą loki nachodzące mi na twarz i przytuliłam się bardziej do niego.
- No widzisz. 
Powoli go pocałowałam, po czym podniosłam się na łapach.
- Dość ciepło dziś, nie sądzisz?
- Mhm. Wiesz, Katie, nie znam tych terenów...
- Oczywiście, że cię oprowadzę, chodź.

Picallo, dokończ.

Od Zan - Ceremonia mianowania mnie Alfą

Ojciec był ciężko chory. Lekarze mówili, że zostało mu kilka dni życia. 
- Co to za choroba? - spytałam
- Lekarze nie wiedzą - powiedział dziadek podchodząc do nas. Z tatą było coraz źle. Następnego dnia okazalo się, że umarł. Nie mogłam się pozbierać po tym. Tydzień później  było już lepiej. Mama nie chciała już być dłużej Alfą. 
- Dziś jest ceremonia mianowania ciebie na Alfę - powiedziała mama z uśmiechem
- Ale czy ja jestem gotowa? - spytałam
- Jesteś, ja w twoim wieku wraz z ... tatą - powiedziała to ze smutkiem - zostaliśmy alfami
- Ale ja nie mam partera - westchnęłam
- Nie będę Cię zmuszać, będziesz miała tego, który będzie tobie pisany - zasmiała się mama. Musiałam się jakoś przygotować. Mama przygotowała z innymi waderami cały wystrój. Poszłam do swojej cioci Charm.
- Cześć - powiedziałam
- Witaj - uśmiechnęłą sie Charm. Spojrzałam na dwie małe waderki. Podeszły do mnie.
- To Zan, jest waszą kuzynką
- Hej  Zan - powiedziały na raz małe
- Hej, dziś mam zostać Alfą - westchnęłam
- Gratulcacje - uśmiechnęła się - Przyjdziemy

- Pod wieczór -

Byłam już wyszykowana. Mama co chwile mówiła, że pięknie wyglądam. Wreszcie wyszłam do przystrojonej sali. Na srodku stal dziadek. Jakby ojciec żył to on by ją poprowadził ... ehh. Ruszyłam przodem i podeszłam do dziadka. Cała wataha się zeszła. 
- A oto nową Alfą zostaje Zan - powiedzial o dłuuuugiej przemowie. Złożyłam przysięgę, że będę bronić klanu i dbać o niego. Po tym wszytskim zrobiła się niewielka uczta, gdzi ewszysyc dobrze się bawili. Na siedziałam na najwyższym miejscu. Dziwinie się teraz czułam, dziadek i mama we wszytskim mi pomagali, więc nie byłam sama

Akimitsu odchodzi!

Akimitsu był w Klanie Everything jako Emerytowany Samiec Alfa
Powód odejścia: Śmierć

Od Chanel CD historii Tsume'a

Wbiegłam pomiędzy nich i stanęłam.
- Odsuń się Chanel! Chcę pokazać temu zdrajcy ... - zawarczał Toboe
- Po co tu wróciłeś!? - mialam łzy w oczach
- Nakłamał Ci?! - wykrzyknął i spojrzał się na Tsume'a, jakby zaraz miał go rozszarpać. 
- Jestećie obaj warci siebie na wzajem! - krzyknęłam i odbiegłam od nich

- A tym czasem u nich -

Krążyli wokól siebie.
- Wiesz, że Chanel jest w ciąży? - zapytał się szyderczo Tsume
- Czemu nic mi nie powiedziała?!
- Bo nie z Tobą! - zaśmiał się głośno Tsume
- Ty bydlaku! - warknął Toboe i rzucił się na swego brata. Zaczęli się szarpać. Tym razem Toboe miał większą przewagę. Tsume upadł. 
- Odejdź albo wygnają Cię ze stada! - warknął Toboe

Toboe lub Tsume dokończ

Od Tsume'a CD historii Chanel

- Nie martw się nim. Nie był ciebie wart...
- Ale ja nadal go kocham... - Spuściła łeb.
Przygotowałem kolację. Chanel nadal była smutna.

--- Tymczasem u Toboe'a ---

Mój braciszek się ockął i wyszedł z jaskini.
- Zobaczysz! Jeszcze tego pożałujesz!!! - Wykrzyknął.
Toboe uleczył najgłębsze rany. Jednak nadal był bardzo słaby. Postanowił najpierw nabrać sił.

--- Tydzień później ---

Właśnie byłem z Chanel na spacerze. Nadal chodziła smutna.
- Nie martw się. - Lekko ją pocałowałem.
- Odwal się od niej!!!!!! - Usłyszałem krzyk.
Z krzaków wybiegł Toboe. Skoczył na mnie. Wbił zęby w mój kark. Rzucił mną o drzewo. Wstałem i rzuciłem się na niego. Odepchnął mnie i ugryzł mnie w szyję.

Chanel?

Od Picalla

- Odchodzę! - powiedziałem stanowczo i się odwróciłem od Alfy. Warknęła groźnie.
- Jak miesz tak zwracać się do Alfy!? - podbiegł do mnie doradca
- Co ? - zaśmiałem się - Ta bardzo niegrzecznie się do nie odezwałem - mruknąłem
- Zejdź mi natychmiast z oczu! - wstała z wielkiego kamienia. Widać miała ochotę mnie udusić. Po odejściu Kathleen dużo nabroiłem :P. Szybko wybiegłem poza te tereny. Tylko, gdy była tu Kathleen dobrze mi było. Czas było ją odnaleźć

- 2 lata później -

Lat mi doszło, a wciąż jej nie znalazłem. Chodziłem tak samotnie. Jakby patrzeć to 2 lata poszły na marne, czy ona zniknęła na zawsze? Wszedłem w gęsty las. Słyszałem jakieś  śmiechy. Zauważyłem na polanie małe szczeniaki i waderę, która nad nimi czuwała. W oddali było jeszcze więcej wilków.
- Spora wataha - pomyślałem. Wyszedłem z zarośli. Szczeniaki na mój widok zaczęły biec do wadery, która natychmiast wstała.
- Jestem nastawiony pokojowo - powiedziałem - Chcę mówić z Alfami. Wadera przekazała mnie strażnikowi i razem z nim udałem się do Alf. Ukłoniłem się i zacząłem rozmawiać. Opowiedzieli mi dużo o klanach i kto jest każdy z nich Alfą.
- ... ,a Alfą klanu ognia, która niedawno tu założyła klan jest Kathleen - powiedział basior o imieniu Akimitsu.
Czy to ta Kathleen?! Dopytałem się, gdzie klan się znajduję i wybiegłem prędko. Zauważyłem jakąś waderę na łące. 
- Kathleen? - zawołałem, a wadera się obróciła ze zdziwieniem patrząc na mnie - Kathleen! - wykrzyknąłem radośnie i zacząłem biec w jej kierunku

Kathleen dokończ

Nowy wilk w KO - Picallo!

Picallo
Hierarchia w Klanie: zwykły członek.
Stanowisko: Szpieg.
Klan: Ognia.

Od Carola

Szedłem samotnie przez las.Zobaczyłem July.
-Hej July!-krzyknąłem a wadera się odwróciła.
-Cześć Carol!-krzyknęła.POdbiegłem do niej.
-Jak się masz?-spytałem.
-Dobrze,a ty?-spytała.
-Też dobrze.Tylko dręczy mnie jedno pytanie-westchnąłem.
-Jakie pytanie?-spytała wadera.
-Czy znajdę kiedyś partnerkę-powiedziałem.
-Na pewno znajdziesz-odparła July-Ja też szukam partnera.
Usiadłem na kamieniu i patrzyłem w niebo July usiadła obok mnie.
(July?)

Od Alkiva - ''Nowa ścieżka''

Urodziłem się w plemieniu indiańskim. Byłem szczęśliwym szczeniakiem wśród mojej czwórki rodzeństwa. Kiedy skończyłem rok, zostałem oddzielony od matki. Zostałem najwierniejszym przyjacielem wodza plemienia - Wartkiego Potoku. Brałem udział w polowaniach, zabawach i uroczystościach. Zawsze przy nodze mojego wodza.

Jednak pewnego dnia, nasze plemię zostało zaatakowane przez wrogów. Wojna trwała cztery dni. Walczyłem wiernie z Potokiem, wiele razy broniąc jego życia zabijałem napastników. Jednak zostałem ranny. Ostatkiem sił doczołgałem się pod jakiś głaz i zamknąłem oczy.
Gdy się obudziłem, wokół mnie panowała cisza. Wypełzałem spod kamienia i moim oczom ukazał się straszny widok. 
Wszędzie porozrzucane rzeczy codziennego użytku, szczątki wigwamów, ubrania. Gdzieś tam się dymiło dogasające ognisko. 
Wszyscy uciekli. 
Ruszyłem na poszukiwania mojego właściciela.
Aż w końcu go znalazłem.
Wartki Potok leżał na porwanych noszach. Z boku miał wielką ranę, z której leciała krew. Uśmiechnął się na mój widok.
- Mundi… - szepnął i przygarnął mnie do siebie – gdzie się podziewałeś?
Odpowiedziałem cichym szczeknięciem i wtuliłem się pod ramię wodza. Nagle zaczął szybciej oddychać. Wstałem i przypatrzyłem się mu. Zrobił się blady, a na czole wystąpił mu pot. 
Zacząłem skomleć , wzywając pomoc.
Nie było już co się łudzić – Wartki Potok konał.
- Alkivo… - to były jego ostanie słowa. Wypowiedział je tak cicho, że tylko ja słyszałem
Przestał oddychać. 
To koniec. 
Podniosłem głowę i zacząłem wyć. A z moich oczu leciały gorzkie łzy. Łzy żalu, bezradności i smutku.
Nigdy go nie zapomnę. 
***
Nasłuchiwałem każdego odgłosu. Nagle z krzaków wyszła jakaś czarno-szara wadera i ostrożnie zmierzyła mnie wzrokiem.
- Kim jesteś? – spytała cicho
- Alkivo. - odparłem, bacznie ją obserwując
- Veyner Lee – powiedziała – po prostu Lee... Jestem alfą watahy, a raczej klanu.
- To dobrze się składa, bo ja watahy szukam.
<Lee, alfo?>

Alkivo - nowy basior w KMT!

Powitajmy w klanie 3 członka! Jest nim Alkivo gracza chomik11nobl!

Srebrnołapy - Alkivo, Przywódca Polowań

~ Samica Alfa KMT,
Veyner Lee

Odchodzą, gdyż nie psiali przed długi okres opowiadań!

Black był w Klanie Everything jako Zwykły członek
Powód odejścia: Brak pisania opowiadań 

Serg był w Klanie Everything jako Omega
Powód odejścia: Brak pisania opowiadań 

piątek, 29 listopada 2013

Od Zan CD historii Poalris'a

- CO?! - wykrzyknęłam patrząc się na Polarisa - Jak ty to? - spytałam
- Noramlnie - uśmiechnął się. Nie chciałam wchodzić do wody. Gdy lekko zamoczyłam łapę zrobiło mi się zimno. 
- Chodźmy może na wzgórza lepiej - powiedziałam z nadzieją.
- Dobrze - wrócił do swojej normalnej postaci. Taki był bardziej atrakcyjny ;*

Polaris dokończ

Od Chanel CD historii Tsume'a i Toboe'a

- Spokojnie ... wszytsko się jakoś ułoży - powiedział. Chciał mnie przytulić, ale ja odeszłam . Ruszyłam do jakieś dziury, zwanej przed inne wilki jaskinią bezdnną. Spojrzałam się w nią i zaczęłam płakać. Straciłam ukochaną mi bliską. Wtedy usłyszałam głos Toboe'a! Tak to był on! Wstałam i zaczęłam się rozglądać. Wołanie ucicho ... 
- Pewnie to wiatr .. - powiedzialam - Ty kłamco - warknęłam i wstałam. Zauważyłam Tsume'a. Na mój widok się wystarszył.
- CO tu robisz? - spytał
- Nie mogę tu być? - zdziwiłam się
- Możesz ... co powiesz na kolacje? Jesteś pewnie głodna - powiedział
- No dobrze - westchnęłam

Tsume dokończ

Od Polaris'a CD historii Zan

Obdarzyłem ją szerokim uśmiechem.
-Idziemy na spacer?
Zapytałem z nadzieją.Polubiłem ją. Zgodziła się i mogliśmy pójść. Szczęśliwy rozmawiałem z nią przez cała drogę. Poszliśmy w końcu nad jezioro. Włożyłem łapę w wodę.
-Dasz się namówić na pływanie?
-Woda jest lodowata.
-Nie taka zła..
-Tak w ogóle.
Wpadłem na pomysł.
-Pokaże ci...
Zacząłem wchodzić do wody.
-Wyłaź z tej wody !
Uśmiechnąłem się i zniknąłem pod powierzchnią. Mój ogon zmienił się w rybi teraz mogłem pływać. Popłynąłem najgłębiej jak się dało i obróciwszy się w zawrotnym tempie chciałem wyskoczyć. Przebiłem się przez tafle wody i zrobiłem serpentynę w powietrzu. Zan coś do mnie powiedziała,ale jej nie słyszałem przez plusk wody. Wypadłem na brzeg. Wciąż byłem w połowie rybą.

<Zan>

Od Toboe'a CD historii Tsume'a

Otworzyłem oczy. Byłem w jakiejś jaskini. Wielkiej jaskini!!! Wokół mnie nadal rozlewała się krew. Musiałem odnaleźć Chanel. Mój wredny brat pewnie jej coś nagadał. Wstałem na chwiejących się łapach. Poczulem silny ból w lewej, tylnej łapie. Jednak ruszyłem na przód. Po godzinnym błądzeniu po korytarzach zobaczyłem światło. "Pobiegłem" tam. Myślałem że to wyjście ale była złota komnata. Zanim zacząłem spotykać się z Chanel mój brat mówił mi że znalazł mnóstwo podziemnych korytarzy i jaskiń. Spojrzałem trochę w lewo i oniemiałem. Była tam wadera uwięziona w bursztynie.
Wyglądała tak jakby tkwiła tu od lat.
- "Później tu wrócę. Teraz muszę się z tąd wydostać!" - Pomyślałem.

--- Tymczasem u Chanel ---

Chanel pożegnała się z moim bratem i poszła na niezamieszkane tereny. Usiadła akurat przy wejściu jaskini w której przebywałem.

--- Znowu u mnie ---

Ostatkiem sił przyczołgałem się jak najbliżej małego wyjścia. Usłyszałem szloch... Szloch Chanel!
- Chanel! CHANEL!!!!!! - Zamdlałem.

Chanel?

Proszę nie dołączać tą waderą. Pojawi się w późniejszych opowiedaniach.

Od Lysander'a- CD historii Charlotte

Ja i Couger wracaliśmy z lasu.
-Nie wydaje Ci się...-zaczął mój towarzysz
-No...- mruknąłem bez większego przekonania. Szczerze mówiąc, ledwie go słuchałem.
-...Że ta wadera jest jakaś dziwna..?
Ponieważ nie odpowiadałem, powtórzył głośniej.
-...Że ta CHARLOTTE jest jakaś dziwna?!
-Co?! A, niee, dlaczego?
Kocur pokręcił tylko głową. Nigdy tak nei myślałem, ale cóż, on ma swoje racje, ja swoje. Couger westchnął, i poszliśmy dalej. Na granicy naszych klanów, zobaczyliśmy Charlotte. Po raz pierwszy zawachałem się.
-No co jest?- uśmeichnął się złośliwie kot- idź!
Zrobiłem kilka nieśmiałych kroków, a potem poszedłem już śmiało.
~E, głupstwa, nie przejmuj się, zazdrosny jest!
Couger odleciał, a ja i Charlotte poszliśmynad wodospad. Chciałem jej zrobić niespodziankę, ale nie udało się, nie zależało to, niestety, tylko ode mnie. Wieczorem wróciłem do siebie, i cały wieczór dużo myślałem.



Od Tsume'a CD historii Chanel

Trąciłem ją głową. Popatrzyła na mnie. Nie mogłem uwierzyć że się nabrała. Tak naprawdę więziłem mojego brata. Chanel opuściła głowę.
- Nie martw się.
- Jak mam się nie martwić? Zostawił mnie...

Toboe?

Od Kathleen - "Moje kochane miejsce na ziemi?" Cz. II

CD

Przyglądam się basiorowi z ciekawością. Uśmiecham się promiennie, ale nie odpowiada. Akimitsu podchodzi do mnie ostrożnie.
- To jak?
Jest trochę wyższy ode mnie, co sprawia że muszę podnosić łeb do góry by spojrzeć mu w oczy. By rozwiązać ten problem cofam się trochę do tyłu i z tej odległości się mu przyglądam.
- Pierwsze muszę załatwić teren... idziesz ze mną?
- Wiesz... średnio mam ochotę prażyć się na tamtejszych pustyniach. Nie obraź się.
- Pustyniach? Piach to zaledwie 3% terenu Ognistych Wilków. Reszta niezalesionych miejsc to w większości stepy.
Samiec kiwa tylko głową. Odwracam głowę w stronę morza, niedaleko rysuje się spory ląd.
- To tam? - pytam, szukając w torbie map.
Akimitsu zagląda mi przez ramię, ciekawie oglądając książkę.
- To twoje poprzednie ziemie? - wskazuje na jeden z lądów.
- Niedokładnie - przesuwam łapą na inny teren - to tu.
- Regena Stara - wilk odczytuje starty napis. - Z tego co widzę przesuwałaś się cały czas na południe.
- Nie ma tu nic o tych terenach... jakby nieodkryte...?
- W Klanie Powietrza jest księgozbiór, tam na pewno coś się znajdzie.
- Tylko jak się tam dostać? - Uśmiecham się blado, po czym pakuję księgę do torby.
- Mogę pożyczyć od was jakiś mocniejszy sznur i trochę desek?
- Jasne - wilk widzi w oddali innego samca, woła go. - Przynieś deski i liny dla tej miłej pani - mruczy w jego stronę.
- Omega? - Pytam.
- Mhm - przytakuje. Po chwili Akimitsu odchodzi do własnych spraw, a ja ściskam belki na tratwę. Wiąże je mocno powrozami i taszczę w stronę wody.
Po kilku godzinach dryfu jestem na miejscu. Rozpościera się przede mną ognisty, piękny las. Noc jest chłodna, szybko rozpalam ogień i grzeję się przy nim.
Zasypiam po paru minutach. Jestem wykończona i wszystko mnie boli.

~ Rano ~

Budzę się. Ognisko wygasło, słońce nie wstało, a niebo zaciągnięte jest ołowianymi chmurami. Granatowe morze falami bije o brzeg, zapowiada się sztorm. Jestem chorobliwie głodna, suszone mięso z mojej torby przemokło i nie nadaje się do jedzenia.
Chce do domu.
Nie. Nie mogę wymiękać. Patrzę na morze. Ryby wypłoszyły się w głębinę, a ja nie marzę o pływaniu.
Marszczę brwi, zbieram się w sobie i idę w głąb lądu. Od początku zaskakuje mnie ciepełko. Widzę poruszające się liście, jednak to tylko wiatr. Idę dalej, włócząc łapa za łapą. Jestem zapewne brudna, chuda i wyglądam jak siedem nieszczęść. Nagle pod łapami przebiega mi szarak. Ot tak po prostu. Biegnę za nim i łapię go szybko. Nie przejmując się wszechobecną krwią, zapewne leżącą i na mnie odrywam mu nogę i napawam się pysznym ciepłym mięsem.

CDN

Od Chanel CD historii Niko

Nagle skoczył przedemną Vertez.
- CO tu się stalo? - spytał
- Walczyli - powiedziałam. Vertez wraz z Carolem zanieśli go do szpitala. Ja byłam zbyt bardzo szkokowana, aby coś temu zaradzić


Niko

Od Chanel CD historii Tsume'a

- Toboe żyje ... - powiedział - Ale sam odszedł ... - dodał
- Co?! - wykrzyknęłam - Zostawił mnie samą ...
- Skłamałem mówiąc, że go zabiłem ... przepraszam - powiedział patrząc mi w oczy. W jego głosie słychać było prawde, ale czy te słowa były prawdą?
- Udowodnij mi to, że odszedł - powiedziałam
- Spakował wszystkie swoje rzeczy ... chodź do jego jaskini - powiedział. Ruszyłam za nim. Zauważyłam jedynie strzaskane zdjęcie,  na którym byliśmy jako szczeniaki, a  obok jako już dorośli. Zostawił to zdjęcie i zniknął ... miałam nienawiść do niego w sercu. Tsume nie  mógł ich schować, gdyż cały czas gdzieś był i inne wilki potwierdzają, że go widziały. Zaczęłam płakać.
- On był Ciebie nie wart - powiedział pocieszając mnie - Uciekł ... taki on jest

Tsume dokończ

Od Niko "To nie jest Toboe''

Spacerowałem po terenach klanu Everything.Zauważyłem Chanel i Tobea?To nie był on był jakiś inny.Schowałem sie za drzewami i podsuchałem ich rozmowę.Wiedziałem już o co chodzi.Nagle wyskoczyłem zza drzew i wylądowałem przed Chanel.
-ZOSTAW JĄ!-warknąłem na basiora.
-Bohater się znalazł.-zadrwił sobie ze mnie.
Nie wytrzymałem i rzuciłem się na niego.Zaczeła się walka.Trwała kilka minut.Basior zemdlał.Ja przez chwilę stałem na nogach ale później upadłem.Usłyszałem tylko głos Chanel.
-Niko!-krzyknęła.
(Chanel?)

Veyner Lee zmienia wygląd!

Od dziś Vey zmieniła wygląd. Zdecydowałam, że tamto zdjęcia to będzie jej metalowa córka... Jeśli chcecie zobaczyć ją, pofatygujcie się do mojego badziewnego klanu.

~ Samica Alfa KMT,
Veyner Lee

czwartek, 28 listopada 2013

Od Kathleen - "Moje kochane miejsce na ziemi?"

Spycham kręcącą się koło łap siostrę w bok.
- Nie plątaj mi się koło nóg - upominam ją. Nie odpowiada, unosi tylko brwi i zostaje w tyle, bacznie coś obserwując.
- Lythe? - Odwracam łeb i marszczę brwi. - Co jest?
- Nic. - Mruczy i kieruje się w moją stronę. Jesteśmy bliźniaczkami. Zatrzymuję się i sięgam pyskiem do torby podróżnej. Chwilę męczę się z zasuwą, po czym wyjmuję z niej piękną, skórzaną książkę. Nagłówek na niej to "Alchemia".
- Nienawidzę cię - warczy do mnie siostra.
- Telepatia rodzinna jest na prawdę wspaniała - trzepoczę radośnie rzęsami i rozglądam się za obiektem rozmyślań siostry. Są to zioła. Kilka z nich ukryte są sprytnie między żółtawymi źdźbłami, zbieram je chwilę, starannie wybierając najlepsze sztuki. Wiąże je kawałkiem rzemyka i chowam do torby.
- A więc o czym my...? - Zagaduję uśmiechając się podle.
- Spieprzaj - prycha siostrzyczka i idzie dalej. Zatrzymujemy się po chwili między dwoma sporymi głazami, oświetlonymi razem. Między nimi wisi deska, na której wilczym pismem wymalowano napis "GRANICA".
- Naprawdę musisz odejść? - Nagle całe wrogie nastawienie z niej pryska i patrzy na mnie oczami pełnymi łez.
- Rozkaz alfy - wzruszam ramionami, też jest mi przykro.
- Proszę, może jednak ją przeprosisz?
- Chyba śnisz - uśmiecham się blado. Zawsze byłam uważana za tą dominującą, pyskatą, pewną siebie.
W końcu alfa stada zaczęła mieć obawy, że na zimę zmieni się dominująca samica. Wolała mnie wygnać.
W mojej poprzedniej watasze tylko jedna wilczyca mogła się rozmnażać. Domniemana była jaka "dominująca", czyli po prostu alfa. Inne nie mogły mieć popędu.

Przytulam siostrę na pożegnanie i odchodzę wydeptaną, suchą drogą. Po kilku dniach wędrówki natrafiam na morze. Zatrzymuję się na brzegu i patrzę w dal, widzę życie rozwijające się na jednej z wysp. Odpoczywam chwilę, po czym płynę do równoległego lądu, tam dostrzega mnie jeden z wilków.
Podchodzi do mnie basior. Uśmiecham się do niego łagodnie.
- Witaj - mówi - jestem Akimitsu.
- Kathleen. Jest gdzieś tu miejsce na założenie watahy...?
- Hm... - zastanawia się - opowiem ci coś, usiądź lepiej.
Kiwam głową i kładę się ostrożnie na ziarnistym piasku, uważnie obserwując wilka.

- Założono to miejsce kilkaset lat temu. To nie jest wataha... to Klany. Klany Wody, Ziemi, Powietrza, Magic Dreams, Malicous Thoughs i Everything - ostatnią nazwę wypowiada z dumą - jestem alfą klanu Everything, ostatnią pamiętaną alfą tego klanu jest moja prababka Scarlett. Można powiedzieć, że cieszymy się największą liczebnością wśród aktualnych watah.
- Chwila - przerywam - nie wymieniłeś klanu ognia...?
- Tak. Jego alfa i członkowie... wyparowali, jeden z nich prawdopodobnie kryje się w innym stadzie. Żadna z watah nie ma zamiaru przygarniać sobie piekielnych terenów Klanu Ognia... - nie dokończył, bo ponownie mu przerwałam:
- Piekielnych? W żywiołówce wilk który dołącza ma żywiołaka wody, powietrza, ognia, ziemi - mówię szybko nie łącząc zbytnio faktów - dla wilka ognia ten klimat jest taki jak dla każdego innego, na przykład tropiki dla wilków ziemi...
- Tak.
- Mogę go sobie wziąć? Ten klan.
Wilk wzrusza ramionami.
- Jak chcesz.
- Dzięki! - prawie go pocałowałam z radości. W podskokach lecę w stronę wody.
- POCZEKAJ! - wrzeszczy za mną Akimitsu.
Odwracam się niepewnie.
- Może zawrzemy sojusz? - proponuje wilk.

CDN

Zmiany, zmiany i humorki Kathleen ;3

Tak jak w titlu (tytule) zmieniłam trochę kilka zakładek, dokładniej to przeskalowałam większość błędów i nie jasności, między innymi zakładkę stanowiska.

Nie widziałam sensu dawać oddzielnych stanowisk dla każdego klanu, skoro alfy ich nie wpisują, teraz wilki będą wybierać sobie, proszę tam NIC nie wpisywać ;3

Odmieniłam także Pary, Ciążę i Szczeniaki, nazywając ją krótko: Pary i rodzina. Będzie to tylko informatorek dla nowych członków.

Moja mama twierdzi, że jestem humorzasta jakbym miała okres... no cóż. xD

Mam nadzieje, że nie zabijesz mnie, Davcio <3 Kc '*'

Od Rave cd historii Kiby

Przytuliłem ją a ona sie rozpłakała. 
~Kilka dni później~
Dwa szczeniaki zdechły..Było mi przykro a Kiba chodziła przygnębiona. Nie chciałem żeby była smutna...
-Kochanie...
-Co ..?
-Nie rozpaczaj..-przerwała mi
-JAk mam nie rozpaczać ! zdechły nam szczeniaki!! Nierozumiesz co ja czuję !!
-ROzumiem cię -przytuliłem ją a ona się rozpłakaa.
-Wszystko będzie dobrze..-pocałowałem ją..

(Kiba ;( )

Od Tsume'a CD historii Chanel

- Zostaw mnie! Powiem Alfą o wszystkim! Zostaniesz wygnany! - Krzyknęła.
- Nie jestem tego taki pewien... - Pocałowałem ją.
- Zostaw mnie! Odejdź odemnie! - Odepchneła mnie. - Mam cię dosyć!!! Odkąd spotykałam się z twoim bratem byłeś jakiś inny.
Chanel pobiegła na przód. Ruszyłem za nią i zastawiłem jej drogę.

Chanel?

Od Chanel CD historii Toboe'a

Spałam cały czas. Nic nie było mnie wstanie obudzić. Wreszic nastał ranek. Wstałam ... łóżko było jakies inne i do tego wszędzie krew! Byłam w innej jaskini. Zauważyłam postać wilka. Na pewno to był Toboe.
- Czemu tu jest krew? - spytała
- To nic ... - powiedział. Podeszłam bliżej. To był Tsume.
- Co?! - krzyknęłam i szybko odeszłam.
- Spokojnie Chanel - złapał mnie 
- Zostaw mnie! - krzyknęłam
-  Toboe nie przeszkodzi teraz nam w byciu razem - powiedział. Miałam łzy w oczach. Popchnęłam go
- Zabiłeś go? - spytałam
- Nie przejmuj się nim - powiedział
- CZy zabiłeś go?! - warknęłam
- Możliwe, że tak - prychnął. Wybiegłam z płaczem w oczach. Chcialam pobiec  z tym do Alf, ale złapał mnie Tsume.
- Chanel ja Ciebie kocham, bądxmy razem - powiwedział naciskając na mnie

Tsume dokończ

Od Charm CD historii Vayzin'a

- Wiecie, że jesteście ciociami? - uśmiechnęłam się
- Już? - zdziwiły się
- Tak ... wasz starszy brat ma potomstwo - powiedziałam
- Musimy dawać prezenty? - spyatła Maggie
- Jesteście za małe - powiedziałam - uśmiechając się. Wtedy zauważyłam w oddali Pippity.
- Jak tam moje młodsze siostry - wzieła je na plecy
- Pippity! - krzyknęły z radością. Byliśmy wielką szczęśliwą rodizną

Vayzin dokończ

Od Kiby CD historii Rave'a

Cała szóstka spała spokojnie. Po chwili ja także zasnęłam.

--- Następnego dnia ---

Ziewnęłam. Popatrzyłam na szczeniaki które przepychały się na kocu. Nagle zobaczyłam że dwa wcale się nie ruszają. Podniosłam je. Były zimne! Zrozumiałam że straciłam dwójkę. Rozpłakałam się i je przytuliłam. Nie rozumiałam dlaczego. Dlaczego musiały umrzeć?!
- Kiba co się dzieję? - Do jaskini wszedł Rave.
Podniosłam na niego smutne oczy. Podszedł do mnie i spojrzał na szczeniaki które tuliłam. Po moich policzkach płynęły łzy.

Rave?
Musiało tak być. Jeżeli będziesz je mieć to możesz napisać że je jakoś uratowali ;(

Od Zan CD historii Polaris'a

Zaczęłam biec wolniej. Basior za mną nie nadążał. Zaśmiałam się.
- Nie miałem rozgrzewki - powiedział szybko
- Widzę - uśmiechnęłam się - Zachartujemy Cię - dodałam z uśmieszkiem  ;)
- Ekh ... - zakaszlał - To może ja teraz pokażę, na co mnie stać - powiedział z dumą
- Pokazuj - usiadłam i bacznie mu się zaczęłam przyglądać. Pokazał sztuczkę z udziałem wody. Właśnie ... co z tym moim żywiołem wody. Prawie utąnełam, gdy zanurkowałam ... nic z tego nie rozumiałam.
- Uważaj na mnie - przeszłam obok niego i puściłam mu oczko ;)
- Hm? - zdziwił się, ale widać po chwili zrozumiał - Co Panna ma ochote teraz robić? - uśmiechnął się
- Jestem jak ten Wolny Duch - powiedziałam i stanęłam na urwisku. Wiatr rozwiał moją sierść, jakby mnie przytulał. Byłam uparta ... taka już jestem. Jeszcze z nikim tak dobrze się nie dogadywałam jak z Polarisem. Obróciłam się i się do niego uśmiechnęłam się.

Polaris dokończ

środa, 27 listopada 2013

Niko szuka partnerki!

Hejka z tej strony Niko.Jak jest napisane w tytule posta szukam partnerki.Jestem taki samotny :3 Jeśli macie jakąś waderę,która nie ma partnera i go szuka prosiłabym żebyście wysłali mi o tym informację.
Dziękuje za uwagę i do zobaczenia.

Od Mirai c.d Okanto ( Historia Naszej Miłości )

- Co powiesz na to jeśli przejdziemy się w tamtą stronę ? - wskazałam łapą na wschód.
- Eeee, tam są dzikie tereny których jeszcze nie odkryliśmy ... - powiedział Okanto z wahaniem.
- Noooo proooszę - poprosiłam go.
- Ech , no zgoda. - zgodził się ku mojej uciesze. Ruszyliśmy przed siebie zapuszczając się w jasny las.
~Po kilku minutach~
- Och ! Jakie tu jest świeże powietrze ! - powiedział Okanto z zadowoleniem kładąc się na mchu.
- Masz całkowitą rację ! - odparłam oddychając głęboko. Basior przyglądał się mi. Po chwili wahania położyłam się niepewnie obok.
- Nie bój się ! Nie ugryzę , chyba ... - zaśmiał się, odwzajemniłam śmiech. Poleżeliśmy tak chwilę obok siebie. Jednak czułam się trochę nieswojo przy nim , że jesteśmy tak blisko. Nigdy tak się nie czułam a dystans pomiędzy nami wcale nie zmienił się. Byliśmy przyjaciółmi, ale ... n a d a l czułam się niepewnie.
Wstałam. Przeciągnęłam się.
- Co powiesz na mały wyścig ? - zaproponowałam.
- Ja na , to jak na lato. - wstał i przygotował się do biegu.
- No to ... Raz ! Dwa ! Trzy ! - krzyknęłam.
Wystartowaliśmy równocześnie. Po chwili jednak to ja biegłam szybciej ponieważ użyłam mojej mocy nienaturalnie szybkiego biegania.
- Ej ! Nie było nic o magi ! - krzyknął z daleka i przeteleportował się. Nagle jednak zniknął. Straciłam go z oczu. Odwróciłam się w drugą stronę. Gonił mnie wielki niedźwiedź. Nie patrzyłam pod nogi i potknęłam się o korzeń. Byłam przerażona. Zwierzę skoczyło na mnie. Myślałam że to koniec zamknęłam oczy , zbyt otępiała by użyć magi. Byłam pewna że Okanto potem mnie pomści. Nie wiem czemu się poddałam. Poczułam ciężar ciała które " zwaliło " się na mnie. Żyłam ! Otworzyłam oczy. Okazało się że leżał na mnie Okanto ! Cała spłonęłam rumieńcem. Czekałam aż wstanie. Jednak on tylko patrzył mi w oczy.

Okanto ? C. D

Od Okanto ( Historia Naszej Miłości )

Uwaga wydarzenia te dzieją się przed tym jak Mirai została Alfą a po tym jak odkryła prawdę o swym ojcu 

Postanowiłem pójść nad wodospad. Dawno tam nie byłem. Gdy doszedłem na miejsce zauważyłem Mirai. Wyglądała na bardzo zamyśloną. Podszedłem bliżej i zapytałem.
- Mirai? Wszystko w porządku?
Wadera podskoczyła na dźwięk mojego głosu.
- Okanto... Ja... Eeee... Nie! Wszystko dobrze... - odpowiedziała nieco zmieszana.
Spojrzałem na nią z zatroskaniem i uśmiechnąłem się.
- Myślałaś o ojcu prawda? - zapytałem.
Nie musiała nic odpowiadać. Dobrze wiedziałem, że tak jest lecz Mirai powiedziała.
- Tak... Zastanawiam się jak tam teraz jest... Czy w ogóle jest tam jeszcze wataha... Czy mój ojciec żyje czy w końcu wilki go zabiły... - Mirai trochę posmutniała.
- Nie zatruwaj sobie tym myśli. - powiedziałem. - Odkąd byłem mały zawsze wmawiałem sobie, że nie można patrzeć w przeszłość tylko w przyszłość... Wiesz rany się goją lecz blizny pozostają jednak gdy nikomu ich nie pokażemy oni nie będą wiedzieli co się stało...
Mirai spojrzała na mnie z zainteresowaniem.
- Okanto... Nigdy mi nie opowiadałeś o swojej rodzinie. Czy byłeś tam szczęśliwy?
Zamilkłem. Powróciły moje wspomnienia z dzieciństwa kiedy to ja sam musiałem sobie radzić i nie było przy mnie nikogo... Byłem tylko ja i White Wind, czyli jego jedyny podarunek od ojca. Jednak smok dołączył do mnie dopiero po roku tułaczki więc to oznaczało, że mój ojciec nie żyje...
- Nie znałem rodziców. - odpowiedziałem krótko. - Porzucili mnie...
Mirai spojrzała na mnie ze współczuciem jakby mówiła mi wzrokiem, że jest jej przykro za to, że mnie zapytała.
- To nic... - odpowiedziałem. - Czasami tak bywa... Może trwała tam wojna...
Nie chciałem dopuścić do siebie myśli, że rodzice mogli mnie nie chcieć! To by było okropne!
- Przykro mi... Wiesz Okanto... Masz rację... Przeszłość się nie liczy ważna jest przyszłość. - wadera uśmiechnęła się do mnie widząc, że trochę posmutniałem. - Idziesz?
Odpowiedziałem skinięciem głowy i poszliśmy przed siebie.

<Mirai? Dokończ :D>

wtorek, 26 listopada 2013

Od Toboe'a CD historii Chanel

Pocałowałem ją. Jeszcze chwilę byliśmy w szpitalu a potem ruszyliśmy do naszej jaskini. Gdy tam weszliśmy Chanel od razu położyła się na łóżko.
- Ja się zdrzemnę.
- Ok. Idę się przejść.
Byłem obok szpitala. Usłyszałem rozmowę Pipi i Tsume'a. Podkradłem się tam i podsłuchałem rozmowę.
- Wiesz gdzie jest Chanel?
- Chyba w jaskini jej i twojego brata.
- Jak to?!
- Są parą. Nie słyszałeś?
- Toboe zabiję cię!!! - Krzyknął.
Usłyszałem jego kroki. Zacząłem uciekać. Tsume był ode mnie silniejszy.
- Stój!!!! - Pobiegł za mną.
Rzucił się  na mnie i wgryzł mi się w kark. Zrzuciłem go. Po mojej szyi ciekła krew.
- Co ci odbiło?! - Ryknąłem.
- Jak mogłeś?! Jak mogłeś zabrać mi Chanel?!
- Mogłeś się też z nią spotykać, ale nie! Ty wolałeś się ukrywać a potem mnie zabić!
- Dość tego.
Rzucił się na mnie. Gryzł nie po brzuchu i karku. Po kilku minutach padłem na ziemie. Byłem cały we krwi. Tsume stał nademną i się uśmiechał. Z jego pyska kapała krew. Przed moimi oczami zaczęła się pojawiać mgła. Zanim zemdlałem słyszałem tylko krzyki.

Chanel?

Charm urodziła!

Kolejne szczeniaki zawitały do tej wielkiej rodziny :3

Maggie
Rodzina Alf
Klan Everything


Rossie
Rodzina Alf
Klan Everything

Od Vayzina cd historii Charm

Położyłem się obok Charm i córeczek były słodkie jak spały. A gdy się obudziły rozpierała ja energia. 
-Może wyjdziemy na dwór?-zapytała Charm
-No dobrze-powiedziałaem a małe były już na podwórku.

(Charm sorka nie mam weny ;/)

Od Chanel CD historii Toboe'a

- Tak ... zaręczyliśmy się - powiedział Toboe
- To gratulacje - powiedziała Pippity uśmiechając się szeroko - A wiesz, że za niedługo będziesz ciocią? - spytała
 - Tak - powiedziałam. Po spędzonym czasie w szpitaliku na swym dyżurze poszłam z Toboem nad jezioro. Leżeliśmy wtuleni siebie patrząc w gwiazdy. Śmialiśmy się cały czas.
- Dla mnie ejste najpiękniejsza - powiedział. Zarumieniłam się

Toboe dokończ

Od Mirai Quest 1

Głodna wybrałam się na polowanie. Raz po raz w brzuchu burczało mi tak głośno że obawiałam się czy nie przepłoszę tym zwierzyny. Wreszcie znalazłam grupkę jeleni. Wypatrywałam ofiary. Moją uwagę przykuł biały jeleń.
Postanowiłam że to właśnie na niego zapoluję. Zaczaiłam się. Policzyłam do trzech.
- Raz, dwa , trzy ! - skoczyłam do przodu. Zwierzę niczego się nie spodziewało. Jednak kiedy zbliżałam się do jego gardła odrzuciło mnie coś jakby pole siłowe.
- Co jest ?! - zdziwiłam się. Jeleń skorzystał z okazji i rzucił się do ucieczki.
- Baka ! Nie uciekniesz mi ! - zakrzyknęłam i otoczyłam całą polanę kręgiem z wiatru. Zwierzę cofnęło się przed tą ścianą. Przeteleportowałam się obok niego. Patrzył na mnie z przerażeniem. Nagle poczułam uderzenie w brzuch. Zatoczyłam się.
- Niewidzialna Energia , co ? - zaśmiałam się trzymając się na brzuch. Związałam jego kopyta ostrymi krzewami. Patrzyłam jak cierpi. Zrobiło mi się żal. Podeszłam bliżej. Zwierze próbowało się wyszarpać. 
- Albo ty , albo ja ... - szepnęłam mu do ucha. Popatrzyłam mu  głęboko w oczy i ... wgryzłam się w jego szyję. - Wybacz ale wybieram tę drugą opcję. 

Od Rave cd historii Kiby

Zobaczyłem że Kiba zaczeła rodzić więc zaniosłem ją do jaskini szpitalnej gdzie urodziła piekne i zdrowe szczeniaki . Gdy wróciliśmy do domu szczeniaki cały czas spały. Były słodkie.
Cieszyłem się że mam szczeniaki właśnie z Kibą. Kocham ją. 

(Kiba sorka mam mało czasu a dużo roboty )

Od Polaris'a CD historii Zan

Biegłem za nią. Coraz bardziej mnie zadziwiała. Była taka inna niż wszystkie. Nawet ta przenikliwość nie potrafiła jaj sprostać. Co za wadera! Miała w sobie to coś.Nie wiedziałem jak to określić. "Uwaga!Możesz się zakochać!"
-Jesteś niemożliwa.
Powiedziałem,doganiając ją. Była szybka. Z niewielkim trudem tego dokonałem. Ciekawe czym jeszcze mnie zaskoczy.

<,Zan>

Od Toboe'a CD historii Chanel

Byłem tak szczęśliwy że nie mogłem wydusić słowa. Przytuliłem ją. Byłem szczęśliwy lecz bałem się reakcji mojego brata. Gdy się dowie chyba mnie zabiję.
- Idziesz ze mną do szpitala? Znowu muszę trochę popracować.
- Pewnie. Pomogę wam.
Ruszyliśmy w stronę szpitala. Gdy weszliśmy do szpitala zobaczyłem Pipity.
- Pomożesz mi? - Zapytała Chanel.
- Pewnie kochanie. - Pocałowałem ją.
- Eeee... Kochanie? - Zapytała Pipi.

Chanel? xD

Toboe zmienia wygląd!


Od Chanel CD historii Toboe'a

Byłam zszokowana.
- Ja ... - zaczęłam. Tysiąc myśli mi do głowy napłynęło. Mama mnie przestrzegała przed pierwszą miłością, ale tu już chodziło o zaręczyny. Nie byłam pewan czy jestem gotowa. Spojrzałam się w podłożę. Basior był bardzo zniecirpliwiony. Czekal na moją odpowiedź.
- Chanel ... - zaczął, ale ja mu szybko przerwałam
- Tak - powiedziałam
- Naprawdę? - spytał
- Tak - spojrzałam mu się głęboko w oczy

Toboe dokończ

Od Zan CD historii Polaris'a

Siedzieliśmy dalej rozmawiając w lesie. 
- Słucham ... weź chodź w inne miejsce - powiedziałam
- Hm? - zdziwił się i spojrzał się w ziemię
- Chodź - wstałam i szturchnęłam go. Wstał i posłusznie za mną poszedł. Przeszliśmy kawałek - To ... ej gdzie jesteś? - zaczęłam sie rozglądać. To nie było śmieszne. Nagle wyskoczył z zarośli i mnie przewrócił. Zesłościłam się i przycisnęłam łapę do jego szyji.
- Nigdy tego nie rób - powiedziałam groźnie, ale po chwili się uśmiechnęłam i zaczełam bie cprzed siebie. Basior się na mnie ze zdziwieniem spojrzał, ale zaczął biec za mną

Polaris dokończ

Od Polaris'a CD historii Zan

Wiedziałem,ale chciałem usłyszeć to od niej.Zrobiłem niewinną minę.
-Nie moja wina, to się samo...dzieje. Nic na to nie poradzę.
Wzruszyłem ramionami.
-Dla mnie liczą się słowa i czyny,a nie to co ni podpowiada moc.
Tak uważałem ja.Ciekawe jak uważa ona?Nie czytam w myślach tylko wiem jaki jest ktoś i w jakim nastroju,no czasami mi się udaje wyczuć i myśli,prawdziwa rzadkość.
-No cóż...

<Zan>

Od Toboe'a CD historii Chanel

Poszedłem z dziewczynami. Było tam jeszcze kilka wader. Chanel jako ostatnia zapisała się na listę, ponieważ reszta się przepychała.
- Myślisz że dam sobie radę?
- Pewnie że tak.
- Mam nadzieję...
- Nie martw się. - Uśmiechnąłem się ciepło. - Dasz sobie radę. Jesteś najpiękniejsza.
Chanel się zarumieniła.
- Posłuchaj ja muszę na razie iść ale spotkajmy się o 21:00 na polanie, ok?
- Ok.
Pobiegłem do jaskini. Gdy zbliżała się 21:00 wyruszyłem na polanę. Miałem ze sobą bukiet kwiatów i...
Zobaczyłem Chanel. Siedziała i wpatrywała się w niebo.
- Cześć. Już jesteś.
- Chanel... - Nieśmiało ją pocałowałem. - Czy zostaniesz moją partnerką?
Wręczyłem jej bukiet kwiatów i wyciągnąłem pierścionek.
Chanel? Błagam.

poniedziałek, 25 listopada 2013

Od Naximy

Szłam sobie przez nasze tereny i śpiewałam swoją ulubioną piosenkę mojej ulubionej piosenkarki Ewy Farny.To są słowa:


Mija północ za oknami
karuzela gwiazd.
Na zakręcie jestem życia,
taki przyszedł czaaas
Jutro też jest dzień
- tak pociesza każdy mnie,
Mówią - nie daj się,
trzeba dzielnie trzymać sięęę,
Trzeba zacząć od początku,
trzeba zamknąć drzwi!
Za nic wcale nie dziękuję Ci,
wszystko wypalone, popiół i dym,
co mnie nie zabije, dobrze zrobi mi,
że Ci uwierzyłam tylko mi wstyyyd...


Bez łez trzeba przeżyć tę noc bez łez
- jak to? Jak to? Jak? To taaak
Bez łez, trzeba sprawdzić czy uda się
Jest ryzyko, że skończy się źleee!
Bez łez trzeba przeżyć tę noc bez łez
- jak to? Jak to? Jak? To tak!
Bez łez, nawet jeśli nie widzi nikt
Choć trochę boli - nie będzie mi nic!


Długo to nie znaczy wiecznie,
przecież dobrze wiem.
A na razie bezskutecznie
modlę się o seeen
Wiem, najdłuższa noc ma na mecie zawsze świt
Trzeba będzie wstać, wyprostować się i iiiść
Trzeba zacząć od początku, czas otworzyć drzwi
Za nic wcale nie dziękuję Ci,
wszystko wypalone, popiół i dym
Co mnie nie zabije dobrze zrobi mi,
że Ci uwierzyłam tylko mi wstyyyd...


Bez łez trzeba przeżyć tę noc bez łez
- jak to? Jak to? Jak? To tak!
Bez łez, trzeba sprawdzić czy uda się
Jest ryzyko, że skończy się źleee!
Bez łez trzeba przeżyć tę noc bez łez
- jak to? Jak to? Jak? To tak!
Bez łez, nawet jeśli nie widzi nikt
Choć trochę boli - nie będzie mi niiic!


Jutro powiem: "cześć lusterko, co nowego dziś?"
Ono na to: "jesteś piękna", dawno wyschły łzy,
Zwiędły papierowe róże - dobrze iiim tak,
A dziewczynki, zwłaszcza duże, nie chcą spać, ciągle nie chcą spaaać


Bez łez trzeba przeżyć tę noc bez łez
- jak to? Jak to? Jak? To taaak!
Bez łez, trzeba sprawdzić czy uda się
Jest ryzyko, że skończy się źleee!
Bez łez trzeba przeżyć tę noc bez łez
- jak to? Jak to? Jak? To taaak!
Bez łez, nawet jeśli nie widzi nikt
Choć trochę boli - nie będzie mi niiic!


Nagle zza krzaków wyszedł Winter.
-Nie słyszałeś jak śpiewam.Prawda?-spytałam rumieniąc się.
(Winter?)

od Look'a cd Slur

Wyskoczyliśmy razem ze Slur na brzeg.
Wyszliśmy z mojego miejsca, dokładnie maskując wejście i poszliśmy przed siebie. Tam gdzie łapy poniosą. Spacerowaliśmy sobie gadając i śmiejąc się. Zapuściliśmy się poza tereny watahy, ale nie przeszkadzało nam to. Była wczesna pora i mieliśmy dużo czasu na powrót.
- Może małe polowanko? – zaproponowałem z uśmiechem.
- Czemu nie, jestem głodna jak diabli! – odparła wadera
Szybko znaleźliśmy trop. Podążając za nim znaleźliśmy się w dolinie skalnej.
 

Z obydwu stron były prawie że pionowe ściany a przed nami i za nami dno doliny. Widok był imponujący.
Nagle dało się słyszeć cichy pomruk, który powoli przeradzał się w co raz głośniejszy szum. W oddali zauważyliśmy chmurę pyłu.
- Karibu! – krzyknęła Slur – w nogi!
Popatrzyłem się na nią tępo i dopiero po chwili zrozumiałem o co chodzi. Po dwóch stronach były pionowe urwiska, a przed nami i za nami dolina ciągnęła się na około 1 kilometr. Karibu by nas po prostu staranowało, gdybyśmy za późno zaczęli uciekać. Ruszyłem pędem za Slur.
Uderzenia setki kopyt karibu wprawiało w drżenie całą dolinę.
Czułem strach, a za razem dziką ekscytację. Krew i adrenalina uderzyły mnie w każdy zakątek mojego ciała i przyśpieszyłem bieg. Czułem, jak ziemia wibruje coraz bardziej.
Dogoniłem waderę. Spojrzała na mnie z figlarnym uśmieszkiem i obydwoje się roześmialiśmy.
Zapieprzaliśmy jak wariaci.
Nagle Slur zaczęła słabnąć. Chciałem dorównać jej tempa, ale karibu było coraz bliżej. W końcu upadła. Przerażenie zaćmiło mi na chwile mózg.
- Slur?! Co się dzieje?! – krzyczałem.
Chciała coś powiedzieć, ale widocznie nie miała sił. Złapałem ją za łapę. Czułem, że jej serce bije niewyobrażalnie szybko i mocno. Zarzuciłem ją sobie gorączkowo na plecy i zacząłem powoli biec.
Czułem to.
T o już koniec.
Nasz koniec.
I moja wina.
Karibu było coraz bliżej. Wycisnąłem z siebie resztki sił, ale to było na nic.
Czułem, że Slur zaczęła się ruszać. Ocknęła się. Zaczęła krzyczeć. Zeskoczyła z moich pleców, ale było już za późno.
Stado uderzyło z niewyobrażalną siłą. Jak fala rozpędzonych konarów.
Usłyszałem trzask. Odwróciłem się, niesiony przez karibu. Slur leżała na ziemi, co chwila uderzana przez kopyta zwierząt. Miała zamknięte oczy. Fala pchała mnie do przodu, a ja z trudem stawiałem opór. Cały poobijany doczołgałem się do wadery.
Stanąłem nad nią i osłoniłem swoim własnym ciałem. Opuściłem tułw i głowę, aby oszczędzić jej uderzeń. Cierpliwie i bólu znosiłem ciosy od racic karibu.
Ostatnia łania. Przebiegła obok mnie.
Wokół zapanowała cisza, w oddali cichł huk, a ziemia przestała drżeć.
Powoli zszedłem z wadery.
Całe ciało bolało mnie jak cholera.
Położyłem ucho na jej piersi. Oddychała płytko i nierówno.
Wziąłem ją na plecy. Niedaleko ujrzałem jeziorko. Ruszyłem tam.
Położyłem Slur na miękkim mchu i polałem jej pyszczek zimną wodą z jeziorka.
Jej klatka piersiowa unosiła się coraz rzadziej.
- Slur! – szeptałem gorączkowo – Slur!
Potrząsałem lekko jej ramieniem
- Slur! – krzyknąłem zrezygnowany i zrozpaczony. Krzyk rozniósł się echem w głąb doliny.
- Nie rób mi tego – szepnąłem, a moich oczu zaczęły kapać łzy. Jedna po drugiej.
Schyliłem się nad waderą. To było silniejsze ode mnie. Podniosłem delikatnie jej głowę i pocałowałem w pyszczek.
Jej klatka piersiowa podniosła się gwałtownie. Slur zaczęła miarowo oddychać.
Poczułem nieposkromioną nadzieję i radość w sercu.
Powieki wadery zaczęły drgać.
Otworzyła oczy.
- Look? – powiedziała cicho zachrypniętym głosem
- Już dobrze, wszystko dobrze – szepnąłem , położyłem się obok niej i objąłem.
- C-co się stało? – spytała słabo
- Opowiem ci później. Dobrze się czujesz?
- Słabo mi…
- Przyniosę ci wody – wstałem powoli i uśmiechnąłem się do niej. Zerwałem dużego liścia, zawinąłem go i nabrałem wody z jeziorka.
- Pij – podałem Slur listek z wodą
Potem pomogłem jej wstać i powoli ruszyliśmy w stronę wielkiego drzewa, w którym była wielka dziura, tak, że można było tam wejść.
Dotarliśmy tam gdy się już ściemniało. Przyniosłem trochę mchu i zrobiłem jej legowisko.
Rozpaliłem ognisko.
- Idę coś upolować – powiedziałem
- Look… - odrzekła cicho, jakby mnie o coś prosiła
- Muszę…

Upolowałem małego jelenia, ale wystarczyło, abyśmy się oboje najedli.
- Zimno – szepnęła Slur.
Podszedłem do niej, usiadłem obok i objąłem ją ramieniem. „Kochanie” – prawie bezgłośnie poruszyłem wargami. Objąłem ją mocniej.
<Slur?>


Mamy Sojusz!

Klany które chcą mogą sobie przypisać jako sojuszników Watahą Trzech Księżyców. 
Wataha się dopiero rozrasta ale jest bardzo fajna i przyjazna dla oka. Wygląd Bloga i pomysł jest bardzo ciekawy, myślę że nawet gdy ktoś ma czas to warto tam dołączyć ;)

Alfa Klanu Wody i założycielka Bloga Dosoto/Olga.

Od Chanel CD hsitorii Toboe'a

- No dobrze - westchnęłam szybko - Zgłosze się
- Jej - uśmiechnęła się Pippity - trzeba się zapisać ^^
- Pójdę z wami - powiedział Toboe
- Też się zapiszesz? - zrobiłam wielki uśmiech
- Tak ... - zaśmiał się - No oczywiście, ze nie - powiedział


Toboe

Od Toboe'a CD historii Chanel

Nadal byłem oszołomiony po pocałunku z Chanel. Potrząsnąłem głową.
- Będzie fajnie.
- Ty też?!
- Może się zgłosisz. Jesteś śliczna. 
- Nie jestem pewna...
- No spróbuj chociaż. - Lekko ją przytuliłem. - Bede ci kibicował.
Pipity stała nieruchomo.

Chanel?
Szybko bo muszę iść!

Od Chanel CD historii Toboe'a

Zarumieniłam się cała.
- Em ... - powiedział Toboe czerwieniąc sie cały. Zapadła długa chwila ciszy. Wtedy wpadła Pipiity.
- Słyszałaś to! - krzyknęła machając mi jakąs kartką przed nosem
- Co? - zdziwiłam się
- Będzie wybieranie na najpiękniejsza wadere ... kilka kandydatek z jednego klanu przejdzie i będzie finał później z innymi waderami ^^ - uśmiechnęła się
- Aha ... bierzesz udział?- zapytałam
- No jasne ... będziesz kibicował? - spytała Toboe'a - No wiesz Chanel też bierze udział
- Pippity - mruknęłam

Toboe :P dokończ

Od Toboe'a CD historii Chanel

- Pójdę z tobą. - Uśmiechnąłem się.
- Nie musisz...
- I tak pójdę.
Zaniosłem ją do szpitala. W progu delikatnie postawiłem ją na ziemię.
- Uuuuu.... - Zaśmiała się Pipi :3.
- Cicho bądź! - krzyknęła Chanel. - To jest Toboe. Zostanie dzisiaj z nami.
- Ok.
Dziewczyny zaczęły coś robić. Podeszła do mnie Chanel.
- Teraz muszę iść do innej sali. Idziesz ze mną?
- Pewnie.
Chanel poprowadziła mnie do innej sali. Kiedy coś przygotowywała niepostrzeżenie stanąłem za nią. Kiedy się odwróciła przypadkowo się pocałowaliśmy.

Chanel? xD

Od Zan CD historii Polaris'a

Spojrzałam się na basiora i się uśmiechnęłam. Zarumienił się.
- Jak Ci się podoba w klanie? - spytałam
- Jest pięknie ... - wciągnął szybko powietrze
- Nie masz co się denerwować, pierwsze dni są zazwyczaj trudne - spojrzałam sie w stronę jaskiń. Pamiętam jako szczenię, że te nowe wilki jak doszły, no różnie z nimi bywało. Jedne były otwarte, a niektóre nieśmiałe. Ale nie wiedziałam do jakiej grupy by dać Polarisa.
- Nie denerwuje się ... trochę się, nie ważne - westchnął 
- Może tak byś opowiedział coś o sobie? - zaproponowałam
- Jeśli chcesz - uśmiechnął się. Wreszcie ^^. Zaczął opowiadać swą historię. Opowiedział o swjej rodzinie itp.
- No to teraz ty coś opowiedz - powiedział od razu gdy skończył opowiadać
- Mnie to chyba bardziej znasz - wskoczyłam na jeden z wyższych kamieni

Polaris dokończ

Od Polarisa-Ciekawe...czy na to nie za wcześnie?

Zadowolony z tego że zostałem przyjęty do klanu,zwiedzałam tereny. Już byłem w połowie drogi do mostu porozumienia,której byłem ciekaw.Zobaczyłem po chwili wilczycę.Piękną Zan. Skarciłem się w myślach,muszę zapanować nad tą mocą przenikliwości. Sprawiała czasami pewne kłopoty.Podszedłem do niej.
-Cześć.
"Zan"Dokończyłem w myślach. Była nienaturalnie piękna. Czy ja...od kiedy?Zauroczyłem się nią?Ja nie mogę. Jestem ty od paru godzin. Wilczyca spojrzała na mnie.

,<Zan?>

Od Chanel CD hsitorii Toboe'a

- Ehh ... no nie wiem - powiedziałam 
- Proszę - uśmiechnął się
- Siostry prosiły, abym im pomogła w lecznicy - powiedziałam. Basior posmutniał - Przep ... - niedokończyłam
- Już wiem! - wykrzyknął i podniósł mnie gwałtownie do góry
- Co? - zdziwiłam się

Toboe dokończ ^^

Alfa w Klanie Powietrza

Hejka ;) Z tej strony Okanto. Jak wiecie przyjmowałem (mówię tutaj za wilka nie za siebie :P) zgłoszenia na Alfę oraz Bety do Klanu Powietrza. Na Betę nikt się nie zgłosił natomiast na Alfę 6 wader :D Zgłoszenia mieliście wysyłać mi do 1 grudnia jednak ja już dokonałem wyboru.
 
Samicą Alfa została Mirai!
 


Mam nadzieję, że się nie obrazicie dlatego, że wybrałem ją :D
No... Teraz się pewnie zastanawiacie dlaczego ;)

1. Pisze co najmniej 2 opka dziennie.
2. Jest aktywna na watasze.
3. Wykonała dla nas herb oraz hymn.
4. Jest baaaardzo miła i można z nią normalnie pogadać XD
5. Dogada się z każdym :D

Co do Bety to tak jak było założone. Wybiorę 1 grudnia. Do tego WSZYSTKIE wilki, które zgłosiły się na Alfę biorą udział w wybieraniu Bety :D
 


Od Toboe'a CD historii Chanel

Śmialiśmy się. Zapadła noc. Gwiazdy powoli się pojawiały.
- Uwielbiam patrzeć na gwiazdy. - Powiedziała.
- Jedyną gwiazdą tutaj jesteś ty. - Uśmiechnąłem się.
-...- Zarumieniła się.
Minęło trochę czasu zanim wszystkie gwiazdy się pojawiły.
- Muszę już iść. - Powiedziała.
- Poczekaj.
- Hmm...?
- Co powiesz na noc pod gwiazdami? Dziś jest wyjątkowo ciepło.

Chanel?

Od Yes C.D Follow'a

Lecieliśmy tak przez około pięc minut. Kiedy dotarliśmy do jaskini lekarki, Follow wypuścił mnie i został przed jaskinią. Ja weszłam do środka.
-Saterra?-zapytałam.
-Słucham.-odpowiedziała i przyszła.-W czym mogę pomóc?
-Chciałam żebyś zbadała moje skrzydła.-odpowiedziałam poważnie.
-Hmm... wejdź do środka bo się przeziębisz.
Weszłam do środka. Moje skrzydła straciły swój kolor. Obejrzałam skrzydła dokładnie. Rozkazała bym nimi powachlowała. Każdy ruch jednego skrzydła sprawiał mi ogromny ból. Po chwili oba skrzydła potwornie mnie bolały. Jęknęłam.
-Jest z nimi źle. Poczekaj tutaj.-powiedziała i zniknęła.
Po chwili przyszła z czymś dziwnym. Prześwietliła miejsca gdzie bardzo mnie bolało. Nie miała dobrych wiadomości.
-Masz przy jednym skrzydle zerwane ścięgno. Nie możesz nimi poruszać. Zabandażuje ci na wszelki wypadek. Drugie zaś jest... hmm... jest czyste tylko mało nim ruszałaś. Sprubujesz ruszać tym drugim skrzydłem to ci przejdzie.-Po tych słowach odprawiła mnie do wyjścia.
-I jak?-zapytał troskliwie Follow.
-Jestem uziemiona. To skrzydło, które miało skurcz mam zerwane ścięgno a drugie po prostu przeziębione. O locie mogę pomarzyć.-westchnęłam.
(Follow? dostałam weny ;D )

Nowy członek w KE - Polaris


Polaris
Zwykły członek
Obrońca
Klan: Everything

Od Charm CD historii Vayzin'a

Mieliśmy już strasznie dużo rodzinę, a teraz Rave miał się spodziewać potomstwa. Za kilka dni zostanę babcią. Spojrzałam się na maluchy. Wtedy przyszła Zan.
- Witam - uśmichnęła się
- WItaj - powiedziałam podnosząc pysk do góry
- Gratulacje maluchów ... kolejnych - uśmiechnęła się. Chwilie jeszcze porozmawialiśmy, gdy przed popoludniem Zan wyszła. Uśmiechnęłąm się do Vayzin'a, a on mnie pocałował. Córeczki zasnęły i słodko spały.

Vayzin dokończ

Zafrina zmienia wygląd i żywioł

Dreaming ... ...  przez AriaDog

Żywioł: Magia

niedziela, 24 listopada 2013

Od Follow'a c.d Yes

- Latasz dziś jak szalona Yes ! - powiedziałem trzymając ją w objęciach. Wadera zarumieniła się ale już po chwili jej twarz znów przybrała normalny wyraz. Odstawiłem ją na ziemię.
- Co się dzieje z twoimi skrzydłami ? - zapytałem zatroskany.
- Cóż , faktycznie trochę odmawiają posłuszeństwa ... - powiedziała Yes.
- Trochę ? - skomentowałem. Uśmiechnęła się niepewnie.
- Ale w każdym razie, kiedy leciałam złapał mnie skurcz skrzydła. Dokładnie tutaj. - Wskazała łapą na fragment skrzydła. - Co na to powiesz panie doktorze ? - zażartowała.
- Hmm ... wygląda mi to na poważną strawę. Myślę że trzeba z tym się udać do wybitniejszego lekarza niż ja, już wypisuję Pani receptę - odpowiedziałem w żarcie.  - Ale tak na poważnie trzeba iść do doktora. Czyli dziś złożymy Satterze małą wizytę. - powiedziałem już na poważnie. Poderwałem się już do lotu, jednak wadera mnie zatrzymała.
- Przepraszam że sprawiam kłopot, lecz czy nie zapomniałeś na czym polega moja dolegliwość ? Więc ... czy mógłbyś mnie do niej zanieść ? - zapytała zakłopotana.
- Oczywiście Madame ! - powiedziałem i już trzymałem ją w objęciach.

Yes ? ( To jak tam ? Czy to jakaś choroba zakaźna XP )

Od Kiby CD historii Rave'a

Całowaliśmy się tak przez dłuższą chwilę kiedy nagle poczułam że szczeniaki mnie kopnęły. Lekko się wzdrygnęłam.
- Coś ci jest?! - Zapytał zdenerwowany.
- Szczeniaki kopnęły. Nie martw się. - Wtuliłam się w niego.

--- 3 dni później ---

Rano około 6 poczułam silne skurcze w dole brzucha. Trzęsłam się i jęczałam. Rave się obudził.
- Kochanie... Co się dzieje...? - Ziewnął.
- A jak myślisz? Niedługo zostaniesz ojcem. - Skrzywiłam się.
Rave osłupiał. Ja jednak poczułam się bardzo źle. Zemdlałam. Słyszałam tylko krzyki Rave'a.

Rave?

Od Rave cd historii Kiby

-Myślałem może że dla waderki Swiftkill lub Jennifer a dla basiorka hmm.........Fablen.
-piękne..-pocałowała mnie.
-Twoje też są piękne.
Kibie było ciężko chodzić więc leżeliśmy na łożu migdaląc się wtuleni w siebie.
Miziwaliśmy się jak para nastolatków. Później leżeliśmy i patrzeliśmy się na siebie.
-Kiba..
-tak.
-Jesteś piękna..a nasze dzieci będą równie piękne jak ty ..-pocałowałem ją
-Kochanie ...szczeniaki basiorki będą również tak przystojni jak ty ..-dowzajemniła pocałunek.

(Kiba)

Coś co muszę wam pokazać ( 1 z wielu )


Obejrzyjcie cało ;D

Od Kiby CD historii Rave'a

--- 2 tygodnie później ---

Leżałam w jaskini. Przez brzuch nie mogłam polować. Rave właśnie wyszedł na polowanie. Czekając na niego postanowiłam napić się wody. Zwlokłam się z łóżka i ociężałym krokiem ruszyłam do kranu. Gdy się napiłam wróciłam na łoże. Chodzenie sprawiało mi coraz większą trudność. Do jaskini wszedł Rave z dwoma zającami w pysku.
- Dla ciebie. - Położył jednego z nich przede mną.
- Dzięki.
Kiedy zjedliśmy Rave położył się obok mnie.
- Wszystko w porządku? - Zapytał.
- Mhm. - Pogłaskałam się po brzuchu.
- Masz jakiś imiona?
- Dla basiorka Disney a dla waderek Clarissa i Avey.
- Śliczne. - Pocałował mnie.
- A ty jakie masz imiona?

Rave?
Będziesz mieć trzy i kropka. (D) xD

Od Yes c.d Fallow'a

Popatrzyłam na niego zmieszana.
-Ja... eee....
-Nie udawajmy. Po tych jękach i stękach widać że trochę ci się podoba.
-Tak trochę mi się podoba ale nie mam zamiaru mu się podlizywać. Będą sto razy lepsze ode mnie. Chociaż żadna z nich nie jest wyrozumiała, nie mają odwagi i siły w jednym. A po za tym co to da! Napewno ma jakąś inną na oku. Dlaczego jestem pesymistką!?-powiedziałam troche uniesionym i przestraszonym głosem. Cofnęłam się lekko do tyłu. Rozpostarłam skrzydła i wbiłam się powietrze. Nie zauważyłam że za mną leciał Follow. Leciałam wysoko. Nagle moje jedno skrzydło złapał skurcz. Zaczęłam lecieć w dół. Patrzyłam przerażona jak spadam.
-Ale świetny dramat!-powiedziałam wkurzona prubując złapać wiatr w skrzydłach.
Nie udało się to. Zamknęłam oczy. Po minucie otworzyłam oczy. Byłam w powietrzu a chwile później zorientowałam się że Follow mnie złapał. Wylądowaliśmy. Ja zaczęłam płakać.
(Follow? dramatopisarka ze mnie ._.)

Od Rave cd historii Kiby

Nie mogłem uwierzyć sześć ... sześc szczeniaków...
-Kochanie.. będizemy mieli aż sześć ...powtarasz sześć szczeniaków. -powiedziałem-ale i tak będe je kochał nie zważając na ich liczbe.-pocałowałem ją.
-Dobrez chodźmy już.
-Dobrze-uśmiechnąłem sie do niej .
Poszliśmy sobie na łąkę było pięknie. Położyliśmy się pod drzewem. Kiba leżała na mnie przytulona do mnie.
-To co ..
-co ...-zapytałem
-jeszcze niedawno bawilismy się tu jak małe dzieci a tyeraz będzemy mieli szczeniaki .
-taa..

(kiba sorka musze czytac lekture)

Od Kiby CD historii Rave'a

- Śniadanie podano. - Powiedział.
- Dziękuje!!! - Zeskoczyłam z łóżka i go przytuliłam.
- Dla ciebie wszystko. - Pocałował mnie.

--- Kilka dni później ---

Właśnie byłam na spacerze z Rave'm. Mój brzuch powoli się zaokrąglał. Jednak nadal czułam się normalnie.
- Gdzie idziemy? - Zapytał.
- Ja pójdę do szpitala.
- Dlaczego?
- Chcę zobaczyć ile będzie maluszków.
Ruszyliśmy w stronę szpitala. Kiedy czekaliśmy na wyniki byłam bardzo podekscytowana. Wreszcie usłyszałam że będzie ich 6.
- Sześć?! - Zapytałam zdziwiona.
Rave siedział i nic nie mówił.

Rave? Co ci się stało? xD

Od Rave cd historii Kiby

-Rave........
-tak ..-pogłaskałem ją po pysku łapą.
-Kochasz mnie?-zapytała paatrząc mi w oczy.
-no jasne że cię kocham. Mówiłem chcę z tobą byc juz na zawsze, w nocy i w dzień, chcę razem z tobą wychować nasze szczeniaki..-pocałowałem ją i położyłem się obok przytulając ją.
-Rave..-zaczeła.
-tak ..-spojrzałem na nią.
-Ja też cię kocham ..
-wiem kochanie..-pocałowałem ją i leżeliśmy tak wtuleni w siebie jeszcze długo.
Gdy zasneliśmy śniło mi się ja Kiba i nasze szczeniaki takie słodkie  i małe szczeniaczki. Rano wstałem i zrobiłem śniadanko Kibie, a gdy się obudziła, była bardzo uśmiechnięta i piękna jak zawsze . ^^

(Kiba)

Od Mirai c.d Okanto

- Wataha która niegdyś chciała dołączyć do wspólnoty wilczych klanów. - przeczytałam na głos. - Alfa nazywał się Jaxey, wraz ze swoją partnerką Fate. Moi rodzice... - powiedziałam ciszej. Przewróciłam następną stronę. Znajdował się na niej portret mojego ojca. Brakowało jednak mej matki.
Nie mogłam uwierzyć że byłam aż tak bardzo do ojca nie podobna. Jednak nagle coś sobie uświadomiłam. Skuliłam uszy. 
- Okanto ? Czy te księgi same uzupełniają historię ? - zapytałam łamiącym się głosem.
- Tak , a dlaczego pytasz ? - odpowiedział.
- Ponieważ tu jest napisane : nazywał się Jaxey a nie nazywa się teraz. A to oznacza ... - głos mi się załamał. Teraz nie miałam już nikogo. Przewróciłam na kolejną stronę. Był tam spis treści historii mojej watahy. 
Spis treści :
1. Powstanie watahy ... 467
2. Spór z wspólnotą wilczych klanów ... 489
3. Krwawe rządy Alf ... 510
4. Śmierć samicy alfa i zaginięcie młodej alfy... 576
5. Wygrane powstanie ... 578.
6 .......
Od razu przerzuciłam na stronę 489. Jednak było tam wyrwane co najmniej 20 stron. Reszta zabazgrana atramentem. Okatno zmarszczył brwi. 
- Dlaczego ta księga jest w takim stanie ?! Przecież żadna z innych ksiąg jest nienaruszona ! - mruknął.
Jednak ja nadal kartkowałam strony, wszystkie były splamione atramentem, trawą, gliną, nie dało się nic odczytać. W ten sposób doszłam do strony 578. Na początku strony był napis :
" Wygraliśmy, alfa został zabity "
Rzuciłam księgę z przerażeniem na podłogę. Nie tyle przeraziłam się tego zdania lecz spostrzegłam że te 2 strony nie są zamazane atramentem lecz ... krwią, zaschniętą krwią. Zaczęło kręcić mi się w głowie. Próbowałam zapanować nad słabością jednak bezskutecznie przed oczyma zrobiło mi się czarno. Chyba zemdlałam. Nic dziwnego widok krwi wzbudzał we mnie obrzydzenie od czasu śmierci matki.



Od Kiby CD historii Rave'a

Kiedy tak szliśmy byłam przygnębiona.
- Coś się stało? - Zapytał Rave.
- Nie. Po prostu boję się reakcji mojej mamy...
- Nie martw się. Będzie dobrze.
- Dziękuje. - Przytuliłam się do niego.
Kiedy zobaczyłam moją matkę zrobiło mi się gorąco.
- Córeczko co cię do mnie sprowadza? - Zapytała.
- Mam ci dwie rzeczy do powiedzenia...
- Jakie...?
- Po pierwsze ja i Rave jesteśmy razem. - Pocałowałam go.
- Gratulacje!
- A po drugie... Jestem w ciąży...
- ... - Moja matka nic nie powiedziała, za to po jej policzkach płynęły łzy.
Chwilę jeszcze rozmawialiśmy. Potem ja i Rave postanowiliśmy pójść na łąke. Uwielbiałam jesień. Liście były takie kolorowe... Położyliśmy się na lekko pożółkłej trawie.
- Kocham cię. - Pocałował mnie.
- Ja ciebie też. - Przytuliłam się do niego.
Cały nastrój popsuła ulewa. Wróciliśmy do jaskini. Położyłam się na łożu. Po chwili przekręciłam się na plecy. Popatrzyłam się na basiora.
- Słodko wyglądasz. - Powiedział i do mnie podszedł.
- Serio?
- No... - Pocałował mnie.
Wdrapał się na łoże i usiadł obok mnie.

Rave?

Od Okanto c.d Mirai

Przez chwilę milczałem w zamyśleniu. Jak własny ojciec mógł próbować zabić swoją córkę!? To takie podłe i haniebne! I ten cały przywódca uważa za zdrajcę kogoś kto próbuje odejść i żyć w spokoju zamiast w ciągłych walkach?
- To potworne. - powiedziałem. - Wiesz może jak nazywała się wasza wataha i gdzie ona leżała.
Wadera milczała. Najwidoczniej chciała jak najszybciej o tym zapomnieć. Zapomnieć o strasznej przeszłości.
- R-red Blood-dd - wybełkotała. - Leżała niedaleko Klanu Ognia... Tak mi się wydaje...
Zastanowiłem się. Red Blood. Coś mi to mówiło...
- Chodź ze mną. - powiedziałem. - Muszę tobie coś pokazać.
Poszliśmy przez korytarze i znaleźliśmy się przy dużej trąbce przy olbrzymim głazie.
- Co to jest? - zapytała Mirai.
- To moja droga jest nasz tajny zbiór różnych ksiąg. - odpowiedziałem. - Odsuń się nieco dalej.
Wadera posłusznie wykonała moją prośbę po czym ja odsunąłem się, podskoczyłem w górę i użyłem żywiołu powietrza. Silny podmuch wleciał do trąbki, która odsunęła się i wielki głaz rozsunął się na dwie części. Mirai nie kryła zaskoczenia i podziwu. Weszliśmy oboje do środka i za nami zapaliły się olbrzymie pochodnie. Wszędzie dookoła znajdowały się stare księgi. Spojrzałem do góry i przeczytałem na głos.
-,,Dzieje Wilczych Klanów". Tutaj możemy znaleźć to czego szukamy.



Zaczęliśmy przeglądać książki i znaleźliśmy jedną, obdartą i zakurzoną.
- ,,Red Blood" - przeczytała Mirai.

<Mirai? Co było dalej?>

Od Okanto CD Lou ,,Wietrzyk"

- Nie rozumiem dlaczego jesteś taka podejrzliwa. - uśmiechnąłem się do wadery. - Przecież na moich terenach nic tobie nie zagraża.
- Twoich terenach? - zapytała zaskoczona Lou. - Chcesz powiedzieć, że ten olbrzymi teren jest tylko i wyłącznie twój?
- Nie do końca... Należy on do mnie, ale nie mam go na własność. - zaśmiałem się. - Przecież gdyby był tylko mój to prawdopodobnie nikogo bym tu nie wpuszczał prawda?
Wadera spojrzała na mnie z ukosa jakbym gadał jakieś bzdury.
- No nieważne. - odparłem. - Co tutaj robisz?
- Ja... - zaczęła Lou. - Nic... Tak jakoś się tutaj znalazłam...
- Rozumnie...  - odpowiedziałem.
Doskonale wiedziałem, że większość wilków nie chce opowiadać o swojej przeszłości a zwłaszcza, że nie jest ona zbytnio kolorowa...
- Może chciałabyś dołączyć do mojego klanu?
Lou spojrzała na mnie wpół zaskoczona a wpół rozradowana.
- Tak! Bardzo chętnie! Chciałabym... - tutaj już trochę próbowała opanować swoją radość.

<Lou? Co było dalej? ;)>

Od Mirai c.d Okanto

- Nie chcę płakać , to jest złe. Okazujesz wtedy swą słabość. Nie chcę być uznawana za mięczaka. Jednak nie mogę przestać. Tak bardzo chciałabym móc znów chodzić dumnie jak na młodą alfę przystało - powiedziałam ocierając łzy.
- MŁODĄ ALFĘ ? - zdziwił się Okanto.
- No tak, nie wspominałam że mój ojciec był Alfą. Przecież nie mógł by mnie wypędzić gdyby był zwykłym członkiem. Na pewno mógł bym mnie wyrzucić z jaskini rodzinnej ale nie z całej watahy. Zawsze myślałam że alfa musi być potężny, groźny, siać strach. Ojciec próbował mnie przekonać że matka nie była dobrą alfą ponieważ pokazywała miłosierdzie. Ja jednak nie chciałam być nigdy taka. Ale to bez znaczenia. Możliwe że tamtej watahy już nie ma. Może wznieśli bunt przeciw rządom mego ojca ? Jestem teraz zwykłą waderą i nie mam zamiaru przed nikim popisywać że mogłam być alfą. Podoba mi się życie w tym klanie. Podoba mi się to jak rządzisz. Że dla Ciebie to poddani są ważni, nie jak dla mojego ojca który chciał by nasza wataha siała grozę. Dla Ciebie ważne jest nasze dobro. A co najważniejsze nie dajesz znać na każdym kroku że jesteś alfą , jesteś od nas lepszy. Można z tobą pobyć jak z przyjacielem. To miłe. - powiedziałam.
- Dziękuję że tak uważasz. Faktycznie twój ojciec był surowym i bezlitosnym alfą. Smutno mi że niektóre Alfy właśnie tak traktują swoich poddanych. - powiedział w zamyśleniu.
- Najsmutniejsze jest to ,że obiecałam poddanym że kiedyś odmienię ich los. Jednak teraz nie mam już żadnych praw do tego. Boję się że mój ojciec wraz ze swoimi zaufanymi wojownikami stłumi powstanie i polegnie dużo niewinnych wilków które chciało tylko lepszego traktowania. - zmartwiłam się.
- Ale nie mogą odejść z tej watahy ? - zapytał Okanto.
- Nikt nie odejdzie z watahy mego ojca. Ktoś kto odchodzi uważany jest za zdrajcę. Na początku dają mu wyruszyć w świat. Jednak potem wysyłają za nim tropicielów i morderców, którzy cóż robią swoje. - wytłumaczyłam smutno.
- Jednak dlaczego za tobą nie pobiegli ? - dopytywał.
- Pobiegli ... - powiedziałam wracając pamięcią do gonitwy z której ledwo uciekłam żywcem.

Okanto ?