wtorek, 31 grudnia 2013

Od Zan - Sylwester!

Byliśmy w drodze na umówione przez wszytskie Alfy miejsce. Całe rodziny szły. Wyspa była w balonach, miejsce do tańczenia - mocą zrobiliśmy, aby znikł śnieg, specjalne miejsce było na zabawy w śniegu. Było późno, cud że szzceniaki nie pozasypiały. Dużo stołów było juz nakrytych. Była 23:49. Oh ... jeszcze chwila i już nowy rok! Szczeniaki nie mogły się doczekać. Zaczęli puszczać muzyke. Były kamery itp. na dużym ekranie wyswietlały się co jakiś czas miejsca, w których różne wilki się znajdowały i to co robią. Jakieś wilki namiętnie się całowały za górką i je pokazali xD, szczeniaki tańczyły i się dobrze bawiły, jakiś wilk leżał już pijany na stole itp. Wtedy wszyscy wstali. Zaczęło się odliczanie.
- 10 ... 9 ... 8 ... 7 ... 6 ... 5 ... 4 ... 3 ... 2 ...1 !!! Nowy rok! - krzyczeli wszyscy i petardy ruszyły w górę 
Wszyscy zaczęli znów dobrze się bawić. Zaprosili każdego na parkiet , no znaczy prawie ... pijany wilk nadal leżał na stole a całująca się para w krzakach andal się całowała ... ciekawe kto to był xD - pisać w komentarzach pod tym postem kto niby caly czas się całował xD 
I wreszcie puścili Bałkanice. Wszyscy ruszyli na parkiet tańcząc, w tym szczeniaki też.


Przy refrenie każdy zaczął głośno śpiewać i szaleć. Wypiłam kilka kieliszków szampana, który każdy dostawał. 


Od Efry cd Niko


Od Efry cd Niko
- Mi też.
- Co robisz na naszych terenach? - Spytałam.
- Ale to są moje tereny.
- Nie.
- Faktycznie... Bardzo przepraszam! - Zawstydził się basior.
- Ale skąd ja się tu wziąłem...
- Nie wiadomo. - Opowiedziałam.
- Czyli jesteś Młodym Alfą?
- Owszem. - Uśmiechnął się Niko.
- To fajnie.
- Mam tak mało przyjaciół... - Odparłam smutna.
- Tylko dwóch i nic więcej.
- Jak byłem szczeniakiem to też zbytnio ich nie miałem. - Odrzekł basior.
- Ale później ich zdobyłem i ty też zdobędziesz.
- Ty to mnie umiesz pocieszyć. - Uśmiechnęłam się.
Niko?

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Od Niko

Szłem przez las i nie zauważyłem że jestem na terenach klanu Everything.Zderzyłem się z jakąś waderą.
-Przepraszam to moja wina.Zamyśliłem się-powiedziałem podając ręke waderze.
-Nic nie szkodzi-powiedziała i się uśmiechnęła.
-Jestem Niko młody alfa klanu wody-powiedziałem.
-Ja jestem Efra-powiedziała.
-Miło mi-powiedziałem.
(Efra)

Od Dragona cd Efry


Podniosłem ją
-Napewno znajdziesz
-Nikt mnie nie chce
-Zechce napewno
Opuściła głowe i zrobiła smutną mine
-Nie przejmuj się tym napewno znajdzoesz wierze w ciebie
<Efra?>

Od Miri cd Polarisa

Upolował Sarne
-Prosze
-dziekuje
Zaczilismy jeść
-Co teraz porobimy-zapytałam
<Polaris?>

Od Efry cd Dragona

Od Efry cd Dragona
- No bo... Jestem samotna...- Odpowiedziałam smutna.
- Ale w jakim sensie? - Spytał basior.
- Jestem bez partnera.
- Em...
- Ale ciebie to nie powinno obchodzić... - Powiedziałam i się oddaliłam.
- Jasne że obchodzi!
- Znajdzie się jakiś basior dla ciebie... - Odparł Dragon.
- Nie jestem pewna...
Potknęłam się i upadłam na ziemie.
Dragon?

Od Polarisa c.d Miry


Szliśmy powolnym krokiem po lesie.
-Podoba ci się tutaj?
-Tak.
Powiedziała zamyślona wadera.No cóż.W krzakach coś zaszeleściło. Przed nami przebiegła sarna.Zaśmiałem się.Na to sarna stanęła i się obejrzała.
-Masz ochotę na polowanie?
-Z chęcią.
Rzuciłem cie na sarnę.

<,Mira?>

Od Dragon'a

Szedłem z Delgadem.
-Ok ja ide nara-powiedział
-Nara
W oddali zobaczyłem Efre
-hej Efra
-Cześć....
-Co się stało
<Efra?>

Impreza sylwestrowa

Za pomys dziękuje Martince :D z xatu. Oto każdy klan przyjdzie w umówione miejsce, a jest one na opuszczonej wyspie. Na niej się robi klanowe imprzki i to jest najlepsze miejsce. Zapraszamy wszystkich, szczeniaki, młodych i nieco straszych xD

Odchodzą ;c

Fire
Powód: Decyzja właściciela.
------------------------------------------------------------------

Calipso
Powód: Decyzja właściciela
-----------------------------------------------------------------
Eli

Powód: Decyzja właściciela
-------------------------------------------------------------------

Przykro mi ;c 



Od Sombre'a CD historii Rosmin

Ja muszę się zbierać.
- Zostań jeszcze - poprosiła
- Obiecałem wnuką, że przyjdę do nich
- Ah ... - powiedziła - No nic :c - posmutniała
- Zobaczymy sie jutro - machnąłem łapą i wyszedłem
Udałem się do wnuków, prawnuków.  Później zmęcozny zasnąłem.

Od Rosmin cd historii Sombre

Zasnęłam. Gdy sie obudziłam strasznie bolała mnie głowa. Zobaczyłam filiżanke na stole. Napiłam się z niej a gdy przetarłam oczy zobaczyłam Sombre. Siedział w fotelu i patrzał się na mnie.
-Coś się stało.?-zapytałam.
-Nie ale ..tak słodko spałaś .-uśmiechnąłs się.
Przetarłam oczy i prubowałam wstać. Przetarłam oczy i wiewłam. Wstałam i podeszłam do Sombre siedając obok, a właściwie wpychając się mu w fotel.

Sombre? ;3

Od Sombre'a CD historii Rosmin

- Ehh ... - powiedziała szybko wadera i odskoczyła patrząc się na mnie
Wstałem.
- Zrobie ci herbate - powiedziałem i wstałem
Wyjąłem małą filiżankę i zapażyłem herbatę. Chwilę później była zrobiona. Położyłem ją na stole i spojrzałem na Rosmin. Zasnęła. Słodko wyglądała, gdy tak spała.

Rosmin :D twoja kolej

Reklama :D

Witam. Chciałabym coś tu zareklamować :D
A więc ja, Marta, Dav i Rene mamy watahę, poprawka watahy. 3 watahy, każda różni się jakoś od siebie. Może wybierzesz jedną i dołączysz? A może będziesz miał kilak wilków w kilku watachach? To już zależy od Ciebie :D Prosze dołączcie, to dla nas ważne :3


ZAPRASZAMY :D

niedziela, 29 grudnia 2013

Od Rosmin cd historii Sombre

Weszlam do środka a Sombre wszedł za mną.
-Może czegoś potrzebujesz?-zapytał
-Nie dziękuje-uśmiechnęłam się sztucznie..
-Wiesz zostanę tu z tobą-uśmiechnął się a ja już leżałam rozwalona na łożu i miałam włączony telewizor.
-Nie musisz..-usiadł obok mnie. Nie wiem co mnie napadło. Przytuiłam sie do niego ..

Sombre?

Od Sombre'a CD historii Rosmin

- Odprowadzę cię - powiedziałem
- Nie trzeba ... - zaczęła
- Trzeba - wziąłem ją podniosłem do góry i przeteleportowaliśmy się do jej jaskini, odstawiłem ją - Proszę
- Dzieki ... - westchnęła i weszła

Rosmin ... brak weny :c

Od Rosmin cd historii Sombre

-Wiesz ... nie wiem.. stałam się teraz taka ... taka .. no nie zaprzyjaźniam się tak chętnie jak kiedyś ,...
-Widzę...-schylił głowę w dół.
-Ale może ją polubie...-mówiłam tak lecz nie byłam do końca pewna tego co mu mówię ..
-TO wracasz do nas?-zapytał.
-Wiesz jakoś się źle czuje wróce do jaskini..a ty idź do nich ..-uśmiechnęłam się sztucznie.

(Sombre? sorka brak weny mnie nawiedza..)

Od Sombre'a CD historii Rosmin

- Ja denerwuję Ciebie? - zdziwiłem się
- No ...
- Zachowujesz się jak zdziczały wilk, uciekasz, a Vegas chciała się z tobą przywitać, niedawno tu doszła
- Vegas ... - mruknęła
- Coś z nią nie tak? Może się zapzyjaźnijcie? - spytałem Rosmin
- Hmm ... poczekaj
- To jak? - zapytałem Rosmin miejąc nadzieję, że sie zgodzi.
Zadziwiała mnie ta wadera.

Rosmin dokończ

Od Rosmin cd historii Sombre

-O nic! nie rozumiesz!?
-To czemu uciekłaś?-zapytał.
-No bo ...-zaniemówiłam .
-No właśnie ..widzisz ja cie znam i wiem że o coś ci chodzi...
-Nie ważne..-zaczełam odchodzić a on znowu się teleportował i był przedemna przez co wpadłam na niego i leżałam na nim..
-Czy ty musisz czasem mnie tak ...denerwować troszeczke ? -lekko się uśmiechnęłaa.
Sombre?

Od Sombre'a CD historii Rosmin

- Hejka - powiedziała Vegas podchodząc do nas, ale Rosmin zaczęła się oddalać - Co z nią? - spytała mnie
- Poczekaj - pobiegłem za Rosmin, a ta zaczęła szybcej biec
Zgubiłem ją w lesie.
- Rosmin! Chodź tu! - krzyczałem, ale bez skutku
Miałem już wracać, gdy zauważyłem ją biegnącą w oddali. Nie pozwoliłem jej uciec. Zacząłem za nią biec. Przystanąłem na chwile i przetelepotrowałem się przed nią, tak że wpadła na mnie
- O co Ci chodzi?!

Rosmin dokończ - O co Ci chodzi xd ?

Od Rosmin cd historii Sombre

Zobaczyłam Sombre z jakąś waderą . Przedstawiła się Vegas. Oni gadali a ja stałam styłu i nic nie mówiłam. Nie chciałam siię wtrącać.
Podszedł do mnie Sombre.
-Coś sie stało?-zapytał.
-A co miało by sie stać ..?
-Rosmin znam cię dobrze i wiem że coś jest nie tak ..
-Więc nie znasz mnie aż tak dobrze .. bo nic się nie dzieje ..-podeszła Vegas. Odeszłam dalej i zaczełam zmieżać w strone lasu.

Sombre?

Następna reklama :3

Żeby nie było. Reklamy stały się tu modne więc sama zareklamuję swoją watahę.
Zapraszam serdecznie do niedawno otwartej watahy składającej się z trzech sympatycznych stad. Każdy znajdzie tam swoje miejsce i przyjaciół. Zapraszam serdecznie!
wataha wilczej duszy
Samica Beta z KW
Reneesmee
PS. Proszę nie usuwać, a jak ktoś usunie i się dowiem kto to uhhh.....kiepsko z nim.

Od Jenn cd historii Nicklasea


Przeczytałam List .To już dziś.Wyszłam z jaskini I poszłam do Klanu Wody
Zobaczyłam Nicklasa
-Cześć Jenn
-Hej
-Dzięki że przyszłaś
-Nie ma sprawy
Popatrzyłam na niego .I się uśmiechnełam
<Nicklase?>

Kolejna Reklama

Na wstępie, proszę nie usuwać tego posta. 

Chciałabym was serdecznie ( z całego serduszka ) zaprosić do mojej pierwszej i nowej watahy.
Włożyłam w nią dużo pracy, może nie jest tak profesjonalna jak WK ale grafika jest przyzwoita.
Po prostu, mam wiele pomysłów które chcę wam przestawić w tej watasze.
Zapewniam że kiedy tylko zobaczę że wataha odnosi jakiekolwiek sukcesy wezmę się ostro do roboty, zrobię sklep, zwyczaje, obrzędy, święta itd. Nie ukrywam że trochę zwątpiłam w sukces, ale co tam będę próbować.
Wataha opiera się na tak naprawdę na jednej myśli.
" Będziesz chronił czy zabijał Ludzi ? Wszyscy mamy te same uczucia "
Trzymam kciuki że zainteresuje was to chociaż troszeczkę.
Szukam też 2 alfy do współprowadzenia bloga. Jeżeli ktoś jest chętny do prowadzenia lub dołączenia do proszę pisać na moje howrse misia.r
Chciałabym was też prosić o opinię na temat tej watahy.
Wchodzicie w linka , patrzycie, jakie są wasze pierwsze wrażenia. Napiszcie chcę wiedzieć co mogę poprawić.

Wataha Wilków Ludzkich Uczuć
*Wzdycha*
"Ale się rozpisałam "
Pozdro
Mirai z KP
czyli misia.r

Od Sombre'a CD historii Vegas

Przewróciłem oczami. Chwilę potem zauważyłem Servane i Rosmin idące w naszą stronę. Servana, gdy spojrzała się na Vegas miała śmieszną minę.
- Ale ale .... - zaczęła
- Vegas jestem - przedstawiła sie wadera
- Masz identyczne jak my oczy - powiedziała
- Wiem - zaśmiała sie wadera
Rosmin stała z tyłu i  nic nie mówiła. Podszedłem do niej.

Vegas lub Rosmin dokończ

sobota, 28 grudnia 2013

Od Vegas CD historii Sombre'a

Położyłam się w śniegu.
- Nie jest ci zimno? - Zapytał basior.
- To jest przyjemne. Spróbuj. - Uśmiechnęłam się.
Sombre też położył się w śniegu. Chyba jednak mu się to podobało.
- I jak?
- Miałaś rację. Serio przyjemne.
Wstałam i otrzepałam futro. Poślizgnęłam się sturlałam się z górki. Zaczęłam się tak śmiać że przybiegł do mnie Sombre.
- Nic ci nie jest?
- Nie. - Usmiechnęłam się.

Sombre?

Od Sombre'a CD historii Vegas

Liczyłem juz trochę lat, ale bawiłem się świetnie. Vegas oberwała śnieżką i schowała się za drzewem. Po chwili zaczęła uciekać, a ja zacząłem ją gonić.
- Złapę cie za raz - i zacząłem szybciej piec.
Wskoczyłem na skarpę i się od niej odbiłem, tak że wylądowałem przed Vegas. Zachamowała centarlnie przede mną.
- Widzisz - powiedziałem z dumą
- 1:0 dla ciebie - powiedziała ze śmiechem
Polubiłem ją. Mieliśmy dużo wspólnych cech.

Vegas dokończ

Reklama

Cześć!Chcę zareklamować tutaj swoją watahę.Została założona 16 listopada.
Nazywa się wataha słonecznego dnia.Szukam członków.Jak narazie nikt jeszcze nie dołączył.
Mam nadzieje że ktoś dołączy.
http://www.wataha-slonecznego-dnia.blogspot.com/

ZAPRASZAM!

Usuwanie za brak pisania opowiadań

jest tu kilka wilków, które nie zgłosiły nieobecności a przez dłuższy czas nie pisały opowiadań. Napisz może, że Ciebie nie ma czy coś albo odejdź z własnej woli, a nie kwitnij w zakładce ... bo nie oto tu chodzi.
Prosze o napisanie opowiadań - te wilki na pewno wiedzą o które chodzi, również będę ze swojego klanu wysyłąć takie informacje na howrse, aby właściciele wilków wiedzieli


Od Miri cd Polarisa


Uśmiechnełam się
-W jakiem jesteś klanie zapytał
-Powietrza a ty?
-Evething
-Aha
-Przejdziem się zapytał
-Jasne
<Polaris?>

Od Zan CD historii Pivot'a

Zaczęła sie zabawa :D Nastał ranek. Otworzyłam oczy i wstałam. Pivot nadal spał. Wyszłam z jaskini, była na takim jakby podwyższeni, więc mogłam z góry spoglądac na jaskinie. Widziałam jak jeszcze niektórzy spali w jaskiniach, a już niektórzy biegali na polanie i się dobrze bawili. Zeszlam po kamiennych schodkach na dół. Przedemną przebiegły bawiące się szczeniaki. Jakie one były słodkie *-* Stanęłam sobie i westchnęłam. Poczułam czyjś dotyk na moim ramieniu. Obrociłam się.
- Nie strasz mnie ... - powiedziałam trochę zła na Pivota
- Oj przestań - zasmiał się i mnie pocałował
Lekko się uśmiechnęłam.
- Przepraszam ... - coś, a raczej ktoś zaczął mnie ciągnąc za futro na łapie - Ciociu jak to jest być Alfą? 
Spojrzałam sie w dół. Tuż przede mną stała Katie, a za nią gromadka szczeniaków.
- Trzeba być odpowiedzialnym - puściłam groźne spojrzenie do Pivot'a, gdyż on jako jendy się przedwczoraj upił i wszyscy się śmiali, ale i tak go kochałam :* - trzeba doglądać watahy - zaczęłam wymieniać
Szczeniaki siedziały i wsłuchiwały się w to co mówiłam. Za szczeniakami widziałam ich matki i inne wadery, które zajmowały się wychowaniem szczeniaków. Uśmiechały się. 
- No to tyle - zakończyłam swą wypowiedź
- Ale super! - krzyknęły wszytskie, a po chwili ich już nie było

Pivot dokończ

Od Polarisa c.d Miri


-Jeszcze raz sorry za tamto...
Pomogłem jej wstać.
-Niema sprawy.
-Jakoś mi się wymknęła.
Uśmiechnąłem się.
-Jesteś nowa?
Starałem się nie szperać jej w głowie.
-Tak,jestem tu od kilku dni.
-Rozumiem.
-A ty?
-Więcej niż tydzień.
<Mira?>

piątek, 27 grudnia 2013

Życzenia Świąteczne

Witajcie, lamy moje ^^
No więc ja chciałam złożyć wam życzenia świąteczne, dużo zdrówka, pieniędzy, szczęścia, miłości, pogody ducha,fajnych facetów (tudzież dziewczyn) no i ogólnie wszystkiego naj moje misiaczki :3
Radosnego odliczania sekund do nadchodzącego roku 2014! ^^



Wyniki na opowiadanie wigilijne ogłoszę jutro, bo dzisiaj nie ma już czasu ;/

Pozdrawia i kocha was wszyskich
PikaPika lub też Xili 
czyli Look z KW ^^

Opowiadania wigilijne.

Jeszcze raz powtórzę. Konkurs na opowiadania wigilijne rozpoczęty! Czekam na wasze opowiadania do 23 grudnia a wyniki ogłoszę 24 (tj. wigilia) Opowiadania oceniam  Ja i nikt inny. Wszystkie opowiadania wysyłajcie na login chomik11nobl.
Przepraszam, że macie tak mało czasu, ale jedna z naszych kochanych alf usunęła wcześniejszego posta ;-;
Jeśli się wam nie podoba, proszę bardzo, znowu usuńcie posta. I tak mam to głęboko gdzieś, bo właściwie miałam fajny pomysł i nikt tego nie docenił i jeszcze na dodatek olał.
Ale cóż, życie nie zawsze jest sprawiedliwe ;-;

Wasza PikaPika
Czyli Look z KW

Od Pivot'a CD historii Zan

--- Następnego dnia na imprezie ---

Zan cały czas mnie pilnowała.
- Oj przestań! - Krzyknąłem.
- Nie. Po wczorajszym...
- Nie było aż tak źle!
- Śpiewałeś!!!
- No dobra. - Pocałowałem ją.
Do końca imprezy tańczyłem z Zan.
Po skończonej imprezie wróciliśmy do jaskini. Położyliśmy się na łożu. Zan się do mnie przytuliła. Czule ją pocałowałem.

Zan?
Ty o tym napisz xD

Od Zan CD historii Pivot'a

- To ja zaraz wracam - powiedziałam do dziewczyn i poszłam do Pivot'a
Ten zaczął śpiewać. Tak był pijany.
- Zostawić Cię na sekundę, jak z małym dzieckiem - prychnęłam
- Moja droga, moja droga, moja droga Zan - zaczął śpiewać
- Pivot ... - burknęłam - Mas ztu siedzieć, a ja po ciebei przyjdę jak sie impreza skończy
Ten usiadł smutny. Impreza się skończyła jak na razie, a jutro miała być powtórka. Pivot wziął mnie do góry i zaczął ze mną tańczyć. Doszliśmy tak do naszej jaskini. Waliło od niego od alkoholu i gadał bzdety.

Pivot dokończ - jesli raz przesadzisz z alkoholem to ... w morde :*

Od Pivot'a CD historii Zan

Pocałowałem ją. Nareszcie byłem z waderą która mnie rozumiała. Nie zważałem na stanowisko... Zan była dla mnie najważniejsza. Uśmiechnąłem się do niej.
- Kiedy ślub? - Zapytałem.
- Po jutrze?
- Pewnie. - Przytuliłem ją.

--- Dzień ślubu ---

Stałem przy ołtarzu czekając aż wejdzie Zan.  Wreszcie usłyszałem ślubną muzykę. Do sali weszła Zan w pięknej sukni. Stanęła naprzeciwko mnie. Ksiądz wygłosił bardzo długą formułkę.
- Możecie się pocałować. - Powiedział wreszcie.
Pocałowaliśmy się. Wszyscy zaczęli bić brawo. Zan uśmiechnęła się do mnie.

--- Impreza ---

Grała muzyka. Tańczyłem z Zan. Było tu wiele wilków. Jedzenie, kolorowe światła i... alkohol...
- Idę do baru. - Powiedziałem i pocałowałem Zan w czoło.
Pokiwała głową i pobiegła do innych wader. Wziąłem pierwszą lepszą miskę z alkoholem. Była całkiem spora. Chłopacy mnie namawiali. W końcu wypiłem. Niestety... za dużo...

Zan? xDDD

Od Vegas CD historii Sombre'a

Ruszyliśmy wolnym krokiem. Basior opowiadał mi o terenach. Po skończonej wędrówce usiedliśmy pod ośnieżonym drzewem.
- Więc jesteś bratem byłej Alfy? - Zapytałam.
- Tak.
Pokiwałam w zamyśleniu głową. Spojrzałam w górę. Blade słońce przeświecało przez gałęzie.
- Lubisz zimę?
- Trochę.
- Ja tak samo. Jest ładnie ale zbyt zimno jak dla mnie.
Czapa śniegu zsunęła się z gałęzi i upadła na ziemie z cichym łoskotem. Wpadł mi do głowy pewien pomysł. Gdy Sombre nie patrzył ulepiłam śnieżkę. Rzuciłam w niego lecz nie trafiłam. Basior spojrzał na mnie. Uśmiechnęłam się niewinnie. Wtedy dostałam śnieżką. Schowałam się za drzewem by znowu nie oberwać.

Sombre? xD


Od Sombre'a CD historii Vegas

Coś jakby ... ehh trudno mi to opsiać, ale gdy spojrzałem tej waderze w oczy oniemiałem z zachwytu i ze zdziwienia. 
- Jestem Sombre, a ty? - nie przestawałem się jej patrzeć w oczy
- Vegas
- Dziwne i to bardzo ... - powiedziałem
- Ale co? - spytała
- Wiesz ja i moja siostra mamy taki sam kolor oczu, a ty też ... -  cicho powiedziałem, gdyż prawie wszystkie wilki, które znajdowały się teraz w naszej okolicy patrzyły się na nas
- Ciekawe, nigdy się nad tym nie zastanawiałam czemu moje oczy nie są jednakowe i czy ktoś ma takie same
- Może mógłbym Cię oprowadzić? - spytałem
- Z wielką chęcią

Vegas dokończ

Od Vegas - Basior...

Przechadzałam się po terenach. Było tu dużo wilków. Nagle wpadłam na jakiegoś basiora. Upadłam w śnieg.
- Nic ci nie jest? - Usłyszałem jego głos.
- Nie nic.
Podał mi łapę i pomógł wstać. Wtedy przyjrzałam mu się dokładniej. Zobaczyłam że ma takie same oczy jak ja. Najwyraźniej on też to zauwarzył.

Sombre?

Od Nicklasea cd historii Jenn

-Szkoda - westchnąłem - ale ten czas tak szybko leci
-No masz rację
Staliśmy tak kilka minut, wiatr zaczął delikatnie wiać co spowodowało że włosy Jenn zaczęły unosić się na wietrze, wyglądało to cudownie. Uśmiechnęła się do mnie a ja odwzajemniłem ten uśmiech. Nagle wiatr ustał tak szybko jak zaczął wiać.
-No to ja już idę - powiedziała Jenn
-Pa - pomachałem jej łapą
Pobiegłem w stronę Lasu żeby coś zapolować, wiedziałem o tym że w szpitalu było kilka wilków które były chore i brakowało tam jedzenia więc upolowałem dużego jelenia i zaniosłem go do szpitala. Przywitały mnie wdzięczne spojrzenia głodnych wilków, uśmiechnąłem się do nich, pogadałem chwilkę z Rene i wybiegłem ze szpitala aby udać się do siebie.
-Szere! - zawołałem smoka
-Tak?
-Możesz wysłać to zaproszenie do Jenn?
-Po co?
-Bo cię proszę!?
Smok skinął głową i odleciał z listem, w liście pisało:

Droga Jenn!

Pragnę zaprosić cię na Święto Wody w Klanie Wody, rozpocznie się ono jutro. 28 grudnia w Klanie Wody. Mam nadzieję że zaszczycisz mnie swoją obecnością i przybędziesz.

Oczekuję twojej odpowiedzi, Nicklase.

(Jenn?)

Od Sombre'a CD historii Rosmin

- Nie nic ... - próbowałem ukrić smutek
- Sombre ... znam Cię zbyt długo i widzę, że jest coś nie tak - powiedziała
- Nie mogę i tak powiedzieć - spojrzałem jej głęboko w oczy - Może wróćmy do reszty?
- Dobrze - wadera wiedziała, że ze mną nie wygra
Jeśli miałem milczeć to milczałem. Poszliśmy znów do Desoto. Wspominaliśmy beztroskie chwile z dzieciństwa. Ehh ... młodość i głupota idą razemw  parze :D
- No dobra ja już będę wracać - powiedziałem i kiwnąłem na pożegananie

Rosmin dokończ

Od Blood Water cd historii Seber

Uśmiechnąłem się pod nosem i zacząłem chichotać ale po chwili przestałem bo wadera znowu zaczęła się głupio pytać o co mi chodzi.
-Zacytuję pewnego smoka - odchrząknąłem - ,,odpieprza ci palma kiedy w grę wchodzi Water,, - zacząłem się znowu śmiać
Wadera popatrzyła się na mnie dziwnie i przystanęła, zrobiłem to samo.
-Czemu za mną leziesz? - zapytała
-Bo mi się nudzi, gdybyś ty musiała przesiedzieć pierdyliard lat w ukryciu, sama jak paluszek to by ci się też nudziło - zbliżyłem się do jej pyska niebezpiecznie blisko
-Dobrze...to idź do Nicklasea! Ale nie musisz łazić za mną!- krzyknęła zdenerwowana
-Dobrze - uniosłem łapy ku górze - jeśli tak sobie rzyczysz
Po tych sowach spokojnie odszedłem nie oglądając się za siebie, udałem się za świątynie obok której między krzakami była dziura. Znowu muszę iść na dietę bo ledwo się wcisnąłem tam...Chociaż ze mnie sama skóra i kości to jakoś muszę się w końcu dostać do swojego domu. Spojrzałem tęsknie na jedzenie...nie, przez 3 dni nic nie będę jadł. Bo naprawdę nie wejdę. Jaskinia była obszerna i z pewnością jej wnętrze było bogatsze od jaskini Alf a nawet niektórych pomieszczeń w Świątyni. Posprzątałem kilka rzeczy i położyłem się do spania, przed snem rzuciłem czar który miał chronić granice Klanu przed ludźmi żeby nie odkryli tej wyspy.

<Następnego ranka>

Biegłem plażą, bolały mnie już łapy ponieważ biegałem już tak od 2 w nocy a teraz była już 6 rano. Przystanąłem przy kamieniu, obok niego była malutka kałuża ze stopniałego śniegu, napiłem się trochę zimnej wody i spojrzałem za siebie. Znowu ona. Szła na plażę, jeszcze mnie nie widziała...

(Seber?)

Od Jenn cd historii Nicklasea


-ktoś cie woła z watahy
Ok ide zobaczyc
Zrobiłam szybko śniadanie
-nikt mnie nie wołał
-Żartowałam
-osz ty-powiedział z uśmiechem
Zjedliśmy sniadanie
-bede wracała do klanu Evething
<Nicklase?>

Od Tracy

Już dość długo byłam w Klanie Wody i jeszcze nie znalazłam sobie przyjaciela, mało tego. Z nikim jeszcze prawie nie gadałam, no może z lekarkami na kontrolnych badaniach. Ale prucz tego byłam cicha jak zawsze, dzisiaj postanowiłam że będzie inaczej. Miałam już dosyć samotności i ruszyłam na przechadzkę po Klanach, po drodze jadłam suszone mięsko które wzięłam ze sobą na drogę. Nawet się nie zorientowałam gdy byłam już na terenach Klanu Everything, było tu ładnie i dużo wilków, nie wiem czy powinnam tutaj być ale w Klanie Wody nikt ze mną nie chciał gadać. Może tutaj będzie inaczej, spotkałam po drodze kilka wilków które się na mnie podejrzliwie patrzyły. Postanowiłam być miła i uśmiechać się do każdego wilka którego spotkam, zafascynowały mnie drzewa, roślinność i wszystko co było w tym Klanie, nawet nie zauważyłam gdy wpadłam na coś. Wylądowałam na białym śniegu, otrzepałam się z niego i spojrzałam w co uderzyłam. Był to wilk, a konkretnie basior.
-Przepraszam - powiedziałam - ja nie chciałam, nic ci nie jest
-Nie a tobie? - zapytał się
-Nie, dzięki - uśmiechnęłam się - jestem Tracy a ty?
-Sharp, milo mi - podał mi łapę
Uścisnęłam ją i szeroko się uśmiechnęłam

(Sharp? XD)

Od Nicolet cd historii Nicklase'a

-Nic nie szkodzi-powiedziałam.
Basior usmięchnął się do mnie.Odwzajemniłam uśmiech.
-Szybko nie wrócę do swojej jaskini-powiedziałam.
-Nie martw się.Ta śnieżyca z czasem przeminie-powiedział.
-Wiem-powiedziałam.Z nudów zaczęłam rysować jakieś wilki na ścianie.
-Co robisz?-spytał.
-Rysuje-powiedziałam.
-Mogę się przyłączyć?-spytał
-Jasne-powiedziałam.
Rysowaliśmy różne rzeczy.Nagle wyczułam coś w powietrzu.
-Poczekaj chwilę-powiedziałam i wybiegłam przed jaskinię.Zaczełam kopać w śniegu.Nagle z pod warstwy śniegu wyłoniła się skrzynia.
Zaciągnełam ją do jaskini Nicklase'a.
-Jak myślisz co jest w środku?-spytałam.
(Nicklase,co jest w środku?)

Od Rosmin cd historii Desoto

Wróciliśmy do mojej jaskini. Podałam Desoto ciastka. Głodomor zaczął je wpierd***ć jak głupi. xD
-Desoto jesz jak świnie hahaha-zaśmiałam się a do mojej jaskini weszła Rossie.
-Oo Desoto mamy gościa...-Basior obejrzał się za siebie i zobaczył Rossie.
-Heej Babciu. DZień dobry wujku.
-Cześć kochanie co cię sprowadza?
-A przyszłam w odwiedziny..a co przeszkadzam..
-Nie nie ale ja muszę iść zostań z Desoto.
Pożegnałam się i wyszłam z jaskini. Szłam przez las gdy wkońcu dotarłam do drzewa pod którym kiedyś leżała cała nasza siódemka w dziecinstwie..Zobaczyłam Sombre.
-wiedziałam że cię tu spotkam..Co się stało ?

Sombre?

od Seber cd Blood'a

- Powiedział, że wadery nie umieją się zachować, a sam cieszy morde na cały głos w świątyni. - skrzywiłam pyszczek i popatrzyłam na niego z politowaniem - tak na marginesie, nie wiem skąd wziąłeś ten tekst z pazurkami, ale mniejsza z tym.
Zrobił głupią minę. Wyglądał na wkurwionego.
Odwróciłam się i wyszłam ze świątyni.
- Ciekawe kto przeszedł obok mnie zarzucając grzywką jak jakaś modelka?! - nagle  nie wiadomo skąd wziął się obok mnie ten basior.
- Spadała mi na oczy, więc chciałam ją odgarnąć. - odrzekłam z pełnym spokojem - nie wolno?
Burknął coś pod nosem, ze wściekłą miną.
Jednak cały czas szedł obok mnie.
- Całkowicie nie widzę powodu, czemu tak na mnie naskakujesz. Nic ci nie zrobiłam - popatrzyłam na niego z urazą.
<Blood?>

Od Blood Water

Nicklase kazał mi się ujawnić, chciał żeby wilki mnie poznały, strażnika Klanu Wody. Dotąd byli przekonani że to tylko Szere jest strażnikiem, mylili się. Ja nim jestem również, kiedy tylko patrolowałem tereny wszystkie wilki patrzyły na mnie dziwnie lub z ogromnym przerażeniem. Dlatego nie chciałem się ujawniać, wiedziałem że tak będzie. Ruszyłem wzdłuż strumyka, było tu bardzo dużo wody co mi odpowiadało zważając na to że kocham podmokłe tereny. Było tu cicho i spokojnie, tak jak lubiłem. Tą wspaniałą ciszę przerwało trzepoczenie skrzydeł ogromnego kruka. Wylądował na moim ramieniu dziobiąc mnie po uchu.
-Kere! - krzyknąłem - przestań mnie dziobać, wiesz że nie lubię tego!
,,Ja też ale innym sposobem nie zwracasz na mnie uwagi,,
Przewróciłem oczyma i ruszyłem przed siebie z balastem na plecach, kiedy dotarłem do Świątyni Water wszedłem do niej i spojrzałem na na wyblakłe obrazy Water i popiersia.Usłyszałem czyjeś kroki, z każdą chwilą były coraz głośniejsze.
-Kto tam!? - krzyknąłem
W tym momencie do sali weszła jakaś wadera, machnęła swoją grzywką i spojrzała na mnie z wyrzutem, prychnąłem i zacząłem czyścić popiersie Water gdyż było na nim trochę kurzu. Natrętna wadera zapaliła jedną świeczkę i zamknęła oczy. Westchnąłem i postukując pazurami o posadzkę stanąłem obok niej.
-Co ty tutaj robisz?
-Coś, ta Świątynia nie jest tylko i wyłącznie dla ciebie!
-Moim zdaniem wadery powinny mieć zakaz wchodzenia do Świątyń, nie wiedzą jak się zachować. Może jeszcze sobie pazurki pomaluj - warknąłem
Wadera nie odpowiedziała mi tylko prychnęła, dmuchnęła na świeczkę gasząc płomień i ruszyła ku wyjściu. Kiedy była już w drzwiach świątyni, zatrzymała się i odwróciła w moją stronę. Posłała mi przesączone jadem spojrzenie na co ja zareagowałem głośnym śmiechem. To ją zbiło z tropu i zrobiła pytającą minę.

(Seber?)

Od Nicklasea cd historii Jenn

-Zaczekaj! - złapałem ją za łapę zanim zdążyła wyjść - może zostaniesz u mnie na noc?
-No nie wiem..
-Strasznie pada śnieg, nawet tobie byłoby ciężko wrócić, proooszę. To nie będzie żaden kłopot
-No...dobrze - zaśmiała się
Pobiegłem do spiżarni i przyniosłem coś do jedzenia, Jenn musiała być głodna bo zaczęła od razu jeść zajęcze łapki. Uśmiechnąłem się do niej i zacząłem jeść sarninę z orzechami i wodorostami, specjalność Szere...Potem zaczęliśmy rozmawiać do późna przegryzając skrzydełka sikorek.
-Ja już chyba pójdę spać - ziewnęła Jenn
-Ja chyba też - powiedziałem - dobranoc Jenn
-Dobranoc Nicklase - uśmiechnęła się i zasnęła
Ja siedziałem jeszcze z godzinę wpatrując się w gwiazdy i nucąc sobie cicho piosenkę, jednak nie wytrzymałem długo i w końcu zasnąłem.
<Następnego ranka>
-Nicklase! Wsatawaj - obudziła mnie Jenn
-Ccco? - zerwałem się
Nasze nosy dotknęły się na co Jenn spłonęła czerwonym rumieńcem, ja tak samo, wstałem i otrzepałem się z piasku po czym spojrzałem na zawstydzoną Jenn
-Coś się stało? - zapytałem

(Jenn?)

Od Jenn cd historii Nicklasea


-Ok-powiedziałam
Poszliśmy do jaskini Nicklasa . Była ogromna
-Ładną masz jaskinie
-dzięki
Puściłam mu oczko
Zapadł wieczór
-wiesz co ja moze bede wracać -zapytałam
<Nicklase?

Od Jenn cd historii Nicklasea


-Ok-powiedziałam
Poszliśmy do jaskini Nicklasa . Była ogromna
-Ładną masz jaskinie
-dzięki
Puściłam mu oczko
Zapadł wieczór
-wiesz co ja moze bede wracać -zapytałam
<Nicklase?.

Od Nicklasea cd hsitorii Jenn

Złapałem Jenn w ostatnim momencie, mało brakowało a przewróciłaby się, nie chciałem żeby coś się jej stało. Spojrzałem w jej oczy i się uśmiechnąłem.
-Uważaj, nic ci nie jest?
-Nie - powiedziała - dziękuję
-Nie ma za co - uśmiechnąłem się - masz śliczne oczy, wiesz?
-Dziękuję - powiedziała rumieniąc się
Postawiłem ją i odchrząknąłem, Jenn spojrzała na mnie pytająco.
-Jest zimno, więc chodźmy może do mnie co?

(Jenn?)

Od Nicklasea cd historii Nicolet

Jak zwykle spacerowałem po terenach Klanu Wody, nic się takiego nie działo, było spokojnie i wilki siedziały w jaskiniach bo dzisiaj było wyjątkowo zimno. Udałem się do lasu gdy przede
mną wyimaginował się jakiś fioletowy portal, przyjrzałem mu się i wtedy z portalu wypadł jakiś wilk zwalając mnie z łap.
-Och przepraszam - powiedział wil i zszedł ze mnie - nie chciała, naprawdę
-Nic nie szkodzi - otrzepałem się ze śniegu - co tutaj robisz? Jest zimno, chodź jeszcze zmarzniesz
Zaprowadziłem waderę do swojej jaskini, i podałem jej coś do jedzenia i picia.
-Częstuj się, możesz się przeziębić a wtedy nie byłoby dobrze
-Dziękuję - powiedziała - jestem Nicolet, a ty?
-Nicklase - uśmiechnąłem się
-Czy ty..jesteś Alfą Klanu Wody? - wytrzeszczyła oczy
-Tak, no i co z tego...traktuj mnie normalnie - zaśmiałem się - jesteś jeszcze głodna? A może chcesz koc czy coś Dzisiaj jest naprawdę bardzo zimno..nigdy tu tak jeszcze nie było
-Nie, naprawdę nie chcę sprawiać problemu
-Nie sprawiasz, dawno nie miałem gościa więc troszkę mnie ponosi, przepraszam

(Nicolet?)

Od Jenn cd historii Nicklasea


Tarzałam sie po sniegu .Wstałam
-Sorry-powiedziałam z miejszym śmiechem
-Ok-powiedzaił
-Przejdziem sie-zapytałam
-jasne
Poszlismy sie przejsć
Robił sie wieczór,Zaczą padać deszcz .Nicklase pobiegł pod drzewo .pobiegłam za nim. Poślizgnełam sie .. On mnie złapał
-dziekuje-powiedziałam
<Nicklase?>

Od Nicklasea cd historii Jenn

-Ej - zaśmiałem się - czy ty mnie podrywasz?
-Skądże - prychnęła
Zaśmiałem się i trąciłem ją łokciem, ona natomiast pokazała mi język i udała obrażoną. Westchnąłem i wyskoczyłem z wody i położyłem się na śniegu. Po chwili z wody wyszła również Jenn i usiadła koło mnie, przymknąłem oczy i wtedy oberwałem śnieżką.
-Nie przesadzasz już?
-nie - rzuciła we mnie serią śnieżek
-Koniec!
Zaczęła się prawdziwa walka na śnieżki, Jenn z łatwością unikała moich celów natomiast ja nie miałem w sobie tyle gracji i obrywałem co chwila śnieżką.
-Dosyć! - zaśmiałem się - mam śnieg w nosie
Jenn wybuchła głośnym śmiechem i zaczęła tarzać się w śniegu

(Jenn?)

Od Jenn cd historii Nicklasea


Chlapałam Nicklasa.Zanurkowałam .Wszystko widziałam. Nicklase też zanurkował
-Możesz mówić pod wodą-zapytałam
-tak-powiedział
Zanurkowalam na sam dół
-Ładnie tu
-Tak-odpowiedział
Puściłam mu oczko i szybko wypłynełam na powiechrznie.Popłyną tez szybko za mna
<Nicklase?>

Od Nicklasea cd historii Jenn

Wstałem wcześniej niż zwykle żeby móc się przyszykować i jeszcze zdążyć zrobić obchód i pozałatwiać jeszcze kilka spraw, o 11:30 moje sprawy Alfy dobiegły końca, do 12:00 się zbierałem a potem udałem się do Klanu Everything. Zobaczyłem Jenn czekającą przy umówionym miejscu.
-Hej - zawołałem
-Cześć - odpowiedziała
-To co? Idziemy pływać?
-Jest zimna...zamarzniesz wiesz o tym?
-Jestem wilkiem Wody..a ty masz żywioł śniegu więc też powinno ci być ciepło
Wadera się uśmiechneła i pchnęła mnie do wody, zaczerpnąłem powietrze i z łobuzerskim uśmieszkiem wciągnąłem ją do wody.
-Oż ty.. - powiedziała i zaczęła mnie chlapać
-Ej, spokojnie - powiedziałem ale po chwili się zaśmiałem i zacząłem robić to samo

(Jenn?)

Nowy wilk w Klanie Wody!

http://2.bp.blogspot.com/-d2S2oWxxmug/UR_JH9KxwVI/AAAAAAAAAH0/-YuGVRUsSU4/s320/bnjkb.png 
Seber
Hierarchia: omega
Stanowisko: szpieg
 Klan: wody

Od Miri cd historii Polarisa

-Nic mi nie jest-powiedziałam z uśmiehcem
-To dobrze
-Jestem Mira a ty-zapytałam
-polaris
-miło cię poznać powiedziałam
-Ciebie też -powiedział
<Polaris?>

Od Jenn cd historii Nicklasea


-moze nad wodospadem?-zapytałam
Ok a o której?-zapytał
-O 13.00
-Ok to pa do jutra
-Pa-powiedziała
Położyłam sie i usnełam
~~~~Nastepnego dnia~~
Wstałam .Upolowałm cos i zjadłam.Poszłam nad wodpospad czekałam Na Nicklasa
-Hej jenn!-Krzykną
-Hej-odpowiedziałam z uśmiechem
<Nicklase?>

Od Nicklasea cd historii Jenn

Zastanowiłem się chwilkę po czym spojrzałem z uśmiechem na Jenn.
-Albo wiesz co, mogę prosić o wodę? - zapytałem
-Ależ oczywiście - uśmiechnęła się i nalała wodę do kubeczka - proszę, trzymaj
-Dzięki - powiedziałem i zacząłem pić - jak długo tutaj mieszkasz?
-A...w sumie to troszkę już minęło - zaśmiała się
Gadaliśmy tak jeszcze...3 godziny co mnie zdziwiło że ten czas tak szybko zleciał, pomogłem Jenn posprzątać co zajęło 10 minut.
-Wiesz jest już późno, będę się zbierał..
-Szkoda, odprowadzić cię?
-Nie, nie trzeba - zaśmiałem się - a właśnie, chciałabyś jutro spotkać się jeszcze raz? Jeśli tak to o której i gdzie?

(Jenn?)

czwartek, 26 grudnia 2013

Od Desota cd historii Sombre

-Witaj Lumiere - uśmiechnąłem się
-Wybacz Desoto - powiedział - nie chciałem tak wpadać na twoje terytorium...ale musiałem znaleźć Sombre
Uśmiechnąłem się i odszedłem z Rosmin kilka metrów dalej żeby bracia na spokojnie porozmawiali, trwało to kilka minut gdy w końcu Lumiere pożegnał się z nami i odbiegł, spojrzałem na Sombre który nie wyglądał na zbyt szczęśliwego.
-Coś się stało? - zapytałem się Sombre
-Nieważne, wiecie ja będę już iść...powiesz mi potem Rosmin co z Demanii ok?
-Jasne - uśmiechnęła się do niego
-Emmm to idziemy tak? - zapytałem
-Nie...stoimy - powiedziała po czym ruszyła przed siebie
-Kobiety..
-Słyszałam!

(Rosmin?)

Od Sombre'a CD historii Desoto

- Idziemy z wami - powiedziałem szybko
Widziałem, że Rosmin posmutniała i klapnęła uszy.
- No to chodźcie - powiedział Desoto szybko
Desoto cały czas wypytywał mnie co robiłem, gdy mnie nie było, lecz cały czas milczałem.
- Sombre! powiedz coś! - krzyknął
- Lepiej nic nie mówić, żyłem samotnie w różnych watahach bywałem na jeden dzień i tyle - powiedziałem
- Ah ciekawe - powiedziała Demanii
Nagle pojawił sie Lumek.
- Gdzie idziecie? Sombre szukałem Cię - mruknął
- No to mnie masz ... - powiedziałem

Desoto dokończ :D xD

Gamma w Klanie Wody

Gratulujemy Farness zostania nową Gammą w Klanie Wody. Ponieważ jako tako komentarzy pod postem nie było, a ja jestem niecierpliwa postanowiłam zrobić losowanie xd. No i wypadło na Far :3 Mamy nadzieję że będzie dobrą Gammą
Alfa Klanu Wody, Nicklase

Od Nicolet

Obudziłam się rano.Byłam już dorosła.Wstałam ogarnęłam się i poszłam na polowanie.Po udanym polowaniu i pysznym śniadaniu udałam się na spacer.Widziałam piękne rośliny.Spacerowałam tak do wieczora.
W końcu poszłam na polanę i położyłam się na miękkiej trawie pokrytej śniegiem by podziwiać gwiazdy i gwiazdozbiory.Nagle na niebie zobaczyłam jakąś dziwną energię,która opatuliła moją szyje.Po chwili na swojej szyi miałam piękny naszyjnik a tajemnicza energia zniknęła.
Zdjęłam naszyjnik ze swojej szyi i zaczęłam go dokładnie oglądać.W końcu zasnęłam na grubej kołdrze ze śniegu.
---Następnego dnia---
Obudziłam się na polanie.Postanowiłam pójść do klanu wody.Na granicy klanu Everything zobaczyłam coś przerażającego.To był...Elmondo!Jeśli mnie zobaczy to po mnie.Nie byłam przecież wilkiem doświadczonym w walce.Na szczęście Elmondo mnie nie zauważył bo szybko się teleportowałam do klanu wody.Nagle rafiłam na Nicklase'a.
(Nicklase)

Od Shanti cd historii Look`a

Przytuliłam go mocniej i odwzajemniłam jego pocałunek. Zastanowiło mnie tylko jedno, czy on to zrobił żeby mnie pocieszyć czy po to że mnie naprawdę kochał? Spojrzałam w jego oczy a on się do mnie uśmiechnął.
-No, rzeczywiście niesamowita noc - zachichotał
-Tak...i to bardzo - westchnęłam
-Ej, nie bądź już taka smutna
Uśmiechnęłam się i pobiegłam przed siebie a Look ramię w ramie ze mną, skoczyłam na wielkiego jelenia i skręciłam mu kark.
-Głodna jestem...-spojrzałam na brzuch - zjesz ze mną? - popatrzyłam się łobuzersko
Look się zaśmiał i w kilka minut zjadł prawie całego jelenia, walnęłam go jednym rogiem jelenia żeby coś zostawił też mi. Przewrócił oczyma i nawet nie zorientował się kiedy ukradłam mu nogę jelenia, ale było już za późno ponieważ po chwili została sama kość.
-Kocham cię - powiedział do mnie Look
-Nrde? - powiedziałam do Looka z pełnymi ustami
-Naprawde - zaśmiał się
-Ale dlaczego akurat ja? - zapytałam

(Look?)

Od Jenn cd historii Nicklasea


-Chodź-powiedziałam
-Ok-powiedział
Weszliśmy do środka .Polubiłam Nicklase
-Chcesz się czegoś napić-zapytałam
-Nie
-Napewno?-zapytałam
-Napewno
Usmiechnełam się do niego.Był bardzo a to bardzo fajny
<Nicklase?>

Od Desota cd historii Rosmin

-Proszę wybacz mi! - krzyknąłem a Rosmin spojrzała się na mnie jakbym był poje*any
-Co ci jest? - zapytała
-Dobra nieważne - burknąłem - chodźmy zobaczyć co z Demanii
W szpitalu spotkaliśmy Sombre który był otoczony gromadką wader, spojrzałem się zaniepokojony na Rosmin która miała zaraz znowu wpaść w furię, złapałem ją za łapę i pokręciłem łbem. Wyrwała mi swoją łapę i pchnęła wadery (DOMINO DAY!) i zaczęłą rozmawiać z Sombre. Ja natomiast udałem się do Lekarek i zacząłem wypytywać o Demanii
-W sumie to nic jej nie jest i niepotrzebnie tu siedzi - powiedziały chórkiem
-W takim razie odprowadzę ją do swojej jaskinii...
-I jak? - zapytała Ros
-Dobrze, wraca do domu, po prostu pewnie jest w szoku dawno nie opanował jej demon. Niektórzy myśleli że już odszedł
-Bo tak było - przerwała nam Demanii - ale przedwczoraj wrócił, ale to niestotne -machnęła łapą - chodźmy
-Idziecie z nami? Czy wolicie spędzić czas sam na sam? - zapytałem Rosmin i Sombre

(Rosmin lub Sombre?)

Od Nicklasea cd historii Jenn

Zaśmiałem się na co wadera zareagowała przekrzywieniem łebka i wpatrywaniem się we mnie swoimi słodkimi oczami.
-Wiesz wypadałoby żebym to ja odprowadził ciebie, pozatym powinienem ci się odwdzięczyć tym że to przeze mnie wysypały ci się strzały - powiedziałem z uśmiechem
-Ale, ty jesteś Alfą...i wypadałoby właśnie żebym to JA odprowadziła ciebie
-Poradzę sobie - puściłem jej oczko - chodź pokażesz mi gdzie mieszkasz ok?
-No dobrze - uśmiechnęła się
Zaprowadziłem ją pod jej jaskinię, po drodze pogadaliśmy chwilkę. Wydawała się bardzo sympatyczna i uprzejma. Szczerze mówiąc była waderą w moim typie (xd).
-Może wejdziesz do środka? - zapytała
-Szczerze? To wszedłbym na chwilkę - uśmiechnąłem się do niej

(Jenn?)

Od Jinx " Towarzysze " cz.1

Siedziałam w jaskini. Patrzyłam na ścianę. Dopiero teraz zdałam sobie z tego sprawę. 
- Wygrałam top model. - powiedziałam cicho. Było to dziwne, że wypowiedziałam te słowa i były one prawdą. Wstałam i w milczeniu wyszłam z jaskini. To głupie i dziwne, ale bałam się teraz wyjść do innych wilków więc ruszyłam w stronę lasu. Biegłam jak najszybciej. Po godzinie nieprzerywanego biegu byłam pewna że już dawno przekroczyłam tereny klanu. Byłam w niebezpiecznym miejscu, ponieważ tutaj mogli znajdować się ludzie. Zanim ruszyłam dalej zjadłam. I teraz tak biegłam i robiłam sobie przerwy jak automat. Bez uczuć. Nie myślałam o Federze, o watasze, o niczym innym poza wykonywanymi przeze mnie czynnościami. Nie wiem po co to robiłam, przecież pogrążałam się znowu w stanie bez uczuć, a tak bardzo kiedyś chciałam się z tego wyrwać. Jedak pomimo iż było to bez sensu biegłam dalej. Ot, taka rozrywka. I pewnie nie wiem jak daleko bym biegła gdybym nie natrafiła na ludzki średniowieczny zamek. Weszłam do środka po woli. Wyglądał w środku jak jakaś świątynia. Zbliżyłam się do ołtarzu. Za ołtarzem w podłodze była dziura która prowadziła do piwnicy. Zmaterializowałam schody. W środku piwnicy stała wielka kostka rubica. Jednak była ona z obsydianu. Usiadłam obok. Siedziałam i nic nie robiłam , czekałam. Usłyszałam szczęk. Na moment pogrążyła mnie ciemność. Po chwili przede mną pojawiła się ludzka dziewczynka. Byłam w szoku. 
Patrzyłyśmy tak na siebie przez chwilę. 
- I co będziesz tak siedziała i się gapiła wilczyco ? - zapytała pewnie. Wydało mi się dziwne ,że bezbronny człowiek może z taką łatwością zwracać się do wilka. 
- Mogę się gapić ile będę chciała, lepiej uciekaj jeśli życie ci miłe nędzny człowieku. - powiedziałam odgarniając włosy. Na to tylko dziewczynka zaczęła się śmiać. 
- I to jest szansa na porozumienie. Nie zniżaj mnie proszę do tego gatunku. Zapewniam Cię że do człowieka mi daleko, a nienawidzę ich całym sercem po tym jaką nienawiścią mnie naładowali każąc zabijać. - powiedziała. Zdruzgotały mnie jej słowa. Jak ona mogła zabijać ludzi ? Taka słaba. 
- Ty ? Zabijać ?- zaśmiałam się.
- Licz się ze słowami. Pokazać Ci co potrafię ? - zapytała twardo.
- Jasne ! Tylko się nie potknij szczeniaku ! - zawyłam z rozbawienia. 
Spojrzała na mnie, aż zmroziło mi krew w żyłach. 
- Mechanizm 8. Okrągła forma łamiąca. Łamanie Kołem ! Przyzwanie Klątwy ! - wrzasnęła. Posłała w moją stronę ogromne koło zębate. Musiałam stworzyć magiczną barierę dookoła siebie. Koło się odbiło. Ze złością posłałam w jej stronę ogniste pociski. Niektóre wchłonęła inne popatrzyły jej skórę. 
- Mechanizm 11 ! - zaczęła. 
- Dosyć ! - wrzasnęłam i oślepiłam ją światłem. Dziewczyna cofnęła się do tyłu potykając się. Kiedy upewniłam się że jest nieszkodliwa pomogłam jej wstać. 
- Światło, tak dawno go nie widziałam. - powiedziała cicho. - Tyle czasu tu siedzę. 
- Ja natomiast codziennie widzę światło, mieszkam w lesie, codziennie wychodzę na świeże powietrze a nie jak jakaś wariatka zaszywam się w średniowiecznej budowli. - Mruknęłam. 
- Zabierz mnie - powiedziała nagle.
- Co ? - zdziwiłam się. 
- Zabierz mnie ze sobą. Mam dosyć zabijania ludzi za ich rozkazami.
- Okej, dobra ale ... 
- Skoro się zgadzasz to nie ma ale. Idziemy - dziewczynka wstała i ruszyła w stronę schodów. Po chwili byłyśmy na zewnątrz.
- Musimy zajść do wioski. Mam tam pewne porachunki. Mieszka tam taki jeden debil którego trzeba zatłuc bo nie da mi to spokoju. - powiedziała. - A no tak ... mów mi Fear. 
- Okej, a do mnie mów Jinx. 
- Spoko. 
- Powiedziałaś że nie będziesz zabijać. - przypomniałam jej. 
- Ale to jest taki człowiek że jeżeli go nie zabiję ucierpi cała wioska. To ich władca. Trzeba go zniszczyć bo bardzo lubi torturować ludzi, za moją pomocą ...
- Czym ty właściwie jesteś ? - zapytałam.
- Nie jestem na pewno człowiekiem. Jestem przeklętym narzędziem, czymś co zabija dla zabawy. - mruknęła i ruszyła przed siebie. 
~W wiosce~

C.D nastąpi


Od Zefira CD historii Demanii

Bardzo się martwiłem o moją drogą Demanii. Na szczęście pokonaliśmy Fenrira, lecz Desoto i Demanii mieli głębokie i bardzo krwawiące rany. Razem z Nicklaes’em i Taravią mieliśmy tylko lekkie rany i kilka mało groźnych głębszych. Kiedy wróciłem do mojej jaskini od razu zrobiłem dużo maści na ten morderczy jad. Miałem głębokie rany na skrzydłach i na lewym boku, które od razu zatamowałem z krwawienia i zabandażowałem porządnie. Kiedy już mogłem spokojnie wyjść z jaskini udało mi się znaleźć bardzo silne zioło, które zabrałem do jaskini zmieniłem w coś w stylu syropu, lecz o bardzo mocnym i szybkim działaniu. Po jego podaniu wilk prawie od razu pozbywał się całego jadu z organizmu, niestety pozbywał się go tylko i wyłącznie poprzez wymioty, a jego rany goiły się z dnia na dzień coraz szybciej. Zapewne niektóre wilki użyłyby go na sobie, lecz ja wolałem go podarować Desoto i Demanii. Udało mi się zrobić bardzo dużo tego syropu, więc na spokojnie starczyło dla nich obydwu. Postanowiłem go od razu zanieś do szpitala. Jak zwykle nie byłem tam zbyt mile widziany. Nie dziwie się im znała mnie tylko trochę bliżej Reneesmee i Demanii. Kiedy tylko tam wszedłem od razu przywitały mnie wrogie spojrzenia wilków. Po jakimś czasie znalazłem Reneesmee i wręczyłem jej fiolkę z lekarstwem dla Desoto i poinformowałem ją jak jego organizm powinien zareagować na ten lek; natomiast co do lekarstwa Demanii to we własnej osobie chciałem jej go podać i przy okazji móc ją jeszcze raz zobaczyć. Kiedy już wszedłem do jej jaskini zauważyłem, że uroczo spała i na moje przyjście się zbudziła.
- Obudziłem Cię? - zapytałem cicho i zbliżyłem się do niej
- Trochę, ale to nic. Cieszę się że przyszedłeś - odpowiedziała cichym zachrypianym głosem
- Cii… nie mów nic musisz się oszczędzać po tej walce - powiedziałem i uciszyłem ją delikatnie, po czym dodałem - przyniosłem lek, który powinien Ci pomóc, ale ostrzegam Cię, że będziesz po nim wymiotować
- A na pewno mi pomoże? - zapytała bardzo cichym szeptem
- Czy byłbym wstanie przynieść Ci coś co Ci nie pomoże? - zapytałem z ciepłym uśmiechem, a ona odwzajemniła uśmiech
Spróbowała się delikatnie podnieść z łóżka, aby wziąć lekarstwo, a ja jej w tym pomogłem. Była bardzo słaba; bardzo się o nią martwiłem i miałem nadzieję, że szybko wyzdrowieje. Kiedy już wypiła całe lekarstwo od razu przewróciła się na drugi bok i zwymiotowała do jakieś miski, która stała nie daleko. Po chwili z powrotem odwróciła się w moją stronę i spojrzała na mnie wyraźnie zmęczona.
- Teraz się prześpij, lek ten usunie cały jad z twojego organizmu zanim się obudzisz - powiedziałem cicho i uśmiechnąłem się ciepło
- A będziesz tutaj, kiedy się obudzę? - zapytała szeptem i przysunęła pyszczek bliżej mnie
- Tak, będę obiecuję - odparłem równie cicho i delikatnie ją przytuliłem
Po raz ostatni lekko się do mnie uśmiechnęła, po czym uroczo ziewnęła i zasnęła. Posprzątałem ten okropny jad, po czym wróciłem na chwilę do mojego klanu. Chciałem coś dla niej przygotować, aby się trochę lepiej poczuła. Wtedy przypomniało mi się, że nie zdążyła odebrać swojego prezentu z pod choinki podczas Wilczych Mikołajek. Postanowiłem go zabrać dla niej. Ciężko było go znaleźć w mojej oziębłej jaskini. Po długim czasie wreszcie go znalazłem. Był nawet w dobrym stanie tylko musiałem go wypolerować na nowo. Kiedy już to zrobiłem udałem się z prezentem dla mojej drogiej Demanii do Klanu Wody. Znowu nie udało mi się wejść tam bez tego nie miłego spojrzenia innych wilków. Okazało się, że się nie spóźniłem, ponieważ Demanii jeszcze spała. Usiadłem przy niej i czekałem, aż się obudzi. Muszę przyznać, że się zdrzemnąłem z pyskiem na jej łóżku. Obudził mnie jej cichy śmiech. Otworzyłam oczy, a ku mojemu spojrzeniu ukazała się rozbawiona Demanii.
- Przepraszam, że się zdrzemnąłem to tak niechcący - przeprosiłem dochodząc do siebie
- Nic się nie stało, po prostu wyglądasz… hmm… ciekawie kiedy śpisz - zaśmiała się i trąciła mnie pyszczkiem
- Widzę, że już się lepiej czujesz - także się zaśmiałem i oparłem się łapami o jej łóżko
- A lepiej, nawet dużo lepiej - zaśmiała i rozciągła się na łóżku, po czym spojrzała na mnie i dopowiedziała - Zefir, a kiedy będę mogła stąd wyjść? - zapytała uroczo
- Zapewne za jakieś kilka dni… - powiedziałem w zamyśleniu
- Ehh… - warknęła cicho, po czym schowała się pod koc i coś powiedziała pod nosem
- Co takiego Demanii? - zapytałem odsłaniając ją delikatnie spod koca
- A będziesz mnie odwiedzał? - zapytała
- Najchętniej to bym tutaj cały czas z tobą siedział, ale niestety nie jestem tutaj mile widziany i w dodatku muszę być na warcie też trochę czasu - przyznałem i położyłem łeb obok niej, a ona uśmiechnęła się
- Nudno tutaj - powiedziała i znowu schowała się pod koc
- Ale tak szczerze to coś czuje, że jeżeli tak będziesz rozrabiać to wyjdziesz stąd dużo prędzej - zaśmiałem się
Wadera usiadła na łóżku, a ja oparłem się łapami o nie i patrzyłem na nią. Zauważyłem, że dojrzała moje rany i bandaże.
- Zefir, a ty czemu nie leżysz w szpitalu? Przecież widzę jakie masz rany - powiedziała i przejechała łapą po moich bandaż na lewym boku.
- To nic takiego, ty masz dużo poważniejsze rany - powiedziałem
Nic nie odpowiedziała tylko uśmiechnęła się do mnie ciepło i wylizała moją ranę na pysku. Odwzajemniłem uśmiech i delikatnie ją przytuliłem. Dużo czasu potem rozmawialiśmy i śmialiśmy się, aż mnie nie wyrzucili ze szpitala. Mogłem przyjść do niej z samego rana następnego dnia. Resztę dnia spędziłem na warcie i na myśleniu o waderze. Miałem nadzieję, że już niedługo będzie mogła wyjść ze szpitala i przejść się gdzieś ze mną. Kiedy już wróciłem do mojej jaskini położyłem się i zasnąłem po paru godzinach. Znowu śniłem o mojej kochanej Demanii. Nie spałem długo, bo tylko coś koło dwóch godzin. Kiedy już wstałem wyjrzałem przed jaskinię; wszędzie było biało i zimno. Zastanawiałem się gdzie byśmy mogli pójść, gdy wadera wyjdzie już na świeże powietrze. Do mojej jaskini nie ma szans żebyśmy przyszli bo było w niej zimniej niż na dworze. Usiadłem w wejściu i patrzyłem w zgrabnie tańczące na wietrze płatki śniegu. Postanowiłem się trochę przejść, bo do wschodu słońca było jeszcze mnóstwo czasu. Cały niegdyś spalony promieniami gorącego słońca Klan Ognia teraz był biały i zmrożony lodem. Jedynym miejscem gdzie nie było śniegu, a natomiast była spalona ziemia i gorące kamienie były tereny nieopodal wulkanu, z którego jak zawsze wydobywały się małe, pojedyncze smugi dymu. U jego podnóża znajdowało się kilka jaskini, a raczej grot. Postanowiłem do jednej z nich wejść. Groty te nie były zbyt duże przeważnie wyglądały na szerokie pęknięcia w ziemi przez które wchodziło się do środka. Dalej był wąski, lecz krótki korytarz. A na samym końcu, jak się okazało, znajdowało się coś w stylu małego jeziorka. Woda była w nim ciepła i pływały w niej różnokolorowe i różnorakie ryby i stworzenia morskie. Ściany i całe dno tego jeziorka okrywały piękne i rozłożyste rafy koralowe. Można było tam spokojnie pływać i nurkować wśród pływając ryb. Właśnie tam chciałem zaprowadzić Demanii, kiedy już wyjdzie ze szpitala. Niestety nie wiedziałem dokładnie kiedy moja droga przyjaciółka tam ze mną przyjdzie, więc postanowiłem już wtedy przygotować grotę na jej przyjście. Ściany były tam już pokryte bluszczem i mchem, więc tylko gdzieniegdzie wpinałem w liście i łodygi ulubione kwiaty wadery czyli mocno czerwone róże; kwiaty te były już uschnięte przez co wydawały z siebie piękny kwiecisty aromat. Wrzuciłem do wody trochę kamieni, które znalazłem, kiedyś nieopodal wulkanu. Kamienie te świeciły lekką złocista łuną tak samo jak robią to pierwsze promienie słońca o wschodzie. Spadły one w szczeliny między skałami i koralami tworząc coś czego nie da się wręcz opisać słowami. Spróbujcie to sobie wyobrazić. Na takie niezwykłe i piękne zjawiska dosłownie brakuje słów. Poszedłem jeszcze zapolować na jakąś porządną kolacje. Wróciłem w tamto miejsce z nawet niezłą kolacją dla nas obojgu. Cały czas chudłem; nie zjadłem nic odkąd Demanii znikła z tych terenów. Wróciłem jeszcze raz do mojej jaskini i zabrałem ze sobą naszyjnik, który miałem jej podarować na mikołajki, lecz jednak nie zdążyła go zabrać. Kiedy wszystko było już gotowe okazało się, że niedługo będzie słońce będzie wstawać. Od razu ruszyłem w stronę Klanu Wody. Na szczęście mogłem już zdjąć bandaże ze skrzydeł i lewego boku, gdyż rany już nie krwawiły, lecz nadal były głębokie i jasno czerwone. Moje żebra były już bardzo widoczne, jednak mi to nie przeszkadzało. Jak zwykle w szpitalu nikt mnie nie chciał widzieć. No cóż tak już chyba musi być. Od razu udałem się do wadery. Reneesmee u niej była i rozmawiały. Stanąłem w wejściu i już chciałem się zawrócić, gdy zauważyła mnie Demanii.
- Zefir wejdź - powiedziała i uśmiechnęła się, a w tym samym momencie ku mnie zwróciła swój wzrok Reneesmee
- Nie będę przeszkadzać? - zapytałem podchodzą trochę bliżej nich
- Nie właśnie wychodzę - odpowiedziała Reneesmee i wyszła, a ja zbliżyłem się do wadery
- I jak tam z tobą? - uśmiechnąłem się do niej
- Dobrze, dzisiaj wychodzę - uśmiechnęła się szeroko i usiadła na łóżku
- To świetnie, a wiesz może o której dokładnie? - zapytałem
- Za chwilę, kiedy Reneesmee uporządkuje już wszystkie papiery co do mnie - odpowiedziała i jeszcze raz się uśmiechnęła, po czym przesunęła się i łapą wskazała na miejsce obok niej i dodała - Siadaj - uśmiechnęła się przyjacielsko
-Hmm… to co będziemy robić, kiedy już wyjdziesz? - dopytywałem się i posłusznie usiadłem na wskazanym przez nią miejscu
- Chciałabym najpierw iść do mojej jaskini, a potem to się zobaczy - powiedziała zamyślona
- Szczerze… to mam nawet pomysł co do tego „potem” - powiedziałem z uśmiechem, gdy nagle do jaskini weszła Reneesmee
- Już wszystko załatwione - powiedziała i wyszła
- To jak idziemy? - zapytałem schodząc z łóżka
- Ja idę nie wiem jak ty - powiedziała patrząc na moje poranione skrzydła
- Uwierz mi to nic takiego - uśmiechnąłem się do niej i razem wyszliśmy ze szpitala
Szczerze… muszę przyznać, że to dziwne uczucie, kiedy tak szedłem z Demanii u boku przy tych wszystkich wilkach. Wszyscy patrzyli na mnie jakbym był człowiekiem lub nawet czymś gorszym, a wadera była przez wszystkich mile witana. Na szczęście już po chwili oddaliśmy się od nich i mogłem na spokojnie porozmawiać z waderą. Udaliśmy się do jej jaskini. Przez ten czas kiedy Demanii była porwana przez Fenrira zalęgło się tam mnóstwo małych owadów i ptaków. Pomogłem jej wszystkie zwierzęta powyganiać i posprzątać. Kiedy po kilku godzinach cała jaskini była jak nowa razem udaliśmy się na spacer po terenach Klanu Wody. Stanąłem obok niej i właśnie wtedy zauważyła moje żebra.
- Zefir co Ci się stało? - zapytała patrząc na mnie zdziwiona
- Nic takiego, po prostu schudłem trochę odkąd zniknęłaś - powiedziałem i ja delikatnie przytuliłem
- Jadłeś coś odkąd mnie porwano? - zapytała nadal niedowierzając
- Nie. Nie mogłem nic zjeść w spokoju bo cały czas myślałem czy nic Ci nie jest - powiedziałem i uśmiechnąłem się do niej ciepło, po czym dodałem - Nie martw się, dojdę niedługo do siebie
- Mam nadzieje - powiedziała już spokojniej i odwzajemniła uśmiech
Poszliśmy na łąkę. Wszędzie było pełno śniegu. Wadera spokojnie szła przez śnieg, a ja próbowałem pod własnym ciężarem nie utopić się w tym białym puchu. W pewnym momencie pośliznąłem się na lodzie, który znajdował się po śniegiem. Demanii zaczęła się głośno śmiać. Podniosłem się szybko i od razu skoczyłem na waderę. Znajdowaliśmy się wtedy na jakieś niewielkiej górce, więc kiedy na nią skoczyłem to razem sturlaliśmy się na sam dół. Wadera wylądowała pode mną. Położyłem się na niej spokojnie i patrzyłem na nią. Lekko się zarumieniła i zasłoniła pyszczek łapami.
- Chwila… Czy ty się rumieni… - nie dokończyłem bo dostałem śnieżką w oczy
Od razu się podniosłem, ale kiedy już widziałem cokolwiek znowu dostałem śnieżką, a raczej ostrzałem śnieżek. Po chwili wykopałem się na powierzchnie i otrzepałem się ze śniegu. Wadera rzuciła śnieżką (niestety potem poczułem, że była z kamieniem) w mój zraniony bok. Od razu się przewróciłem, lecz starałem się nie pokazywać bólu. Wadera myślała, że jestem cały i skoczyła na mnie.
- Co teraz zrobisz? - zapytała śmiejąc się
Nie odpowiedziałem to przyłożyłem skrzydło do mojego boku, aby nie zobaczyła krwi.
- Hmm? Co zrobisz? - dalej śmiała się wadera
- To! - zaśmiałem się i wstałem równocześnie zrzucając ją ze mnie
Chciałem na nią skoczyć, ale moja rana nie dość że prawie zamrożona od zimna śniegu teraz od ciosu zaczęła także krwawić. Normalnie pewnie bym tego prawie nie czuł, lecz jako to że jestem wilkiem ognia moje ciało nie za bardzo przepada za takim mocnym mrozem. Ból był bardzo silny, lecz nie chciałem tego ukazać waderze, więc cały czas się uśmiechałem. Po chwili wadera się podniosła i rzuciła we mnie po raz kolejny śnieżką w oczy. Nie mogłem się ruszyć; moje łapy tonęły w śniegu, rana krwawiła coraz mocnej, a moje oczy były całe obolałe od śniegu. Wadera odbiegła kawałek za mnie. Szła prawie, że po moich śladach. Wtedy zobaczyła śnieg gdzie leżałem, kiedy we mnie trafiła. Było tam trochę krwi i leżał tam także kamień był cały czas w niektórych miejscach okryty śniegiem, lecz był cały do krwi. Demanii szybko do mnie wróciła. Przetarła mi oczy od śniegu, po czym delikatnie odsunęła moje skrzydło od rany, a ja zawarczałem cicho z bólu.
- Zefir… - wydukała szeptem patrząc na moją ranę - przepraszam ja… ja nie wiedziałam - wyszeptała, a jej oczy się zaszkliły od łez
- Nie płacz, to nie twoja wina. Przecież nie zrobiłaś tego specjalnie - powiedziałem i przykryłem moją ranę z powrotem, po czym delikatnie ją przytuliłem
Rozpłakała się i wtuliła w moje futro. Ból powoli przeszywał całe moje ciało, a ja nie miałem siły już dłużej ustać. Padłem na śnieg, lecz cały czas trzymałem łeb na ramieniu wadery.
- Bardzo Cię przepraszam - wyszeptała przez łzy, po czym położyła się obok mnie i wtuliła się we mnie nadal płacząc
- Cii… już spokojnie. Wszystko będzie dobrze - wyszeptałem i pocieszyłem ją
Po dłuższej chwili uspokoiła się i wstała. Ja jednak z bólu nie byłem w stanie tego zrobić. Delikatnie pomogła mi się podnieść, po czym przeteleportowała nas do mojej jaskini. Szybko złapałem za kilka maści i bandaży, po czym od razu położyłem się na zdrowym boku i spróbowałem zatamować krew. Nie mogłem dać sobie rady. Cały czas czułem na sobie smutne spojrzenie Demanii. Nie chciałem się przed nią znowu zbłaźnić, więc jakimś cudem zebrałem w sobie siły i podniosłem się. Udało mi się samemu zatamować krew i zabandażować ranę. Położyłem się na legowisku i wziąłem głęboki oddech aby się uspokoić.
- Zefir przepraszam - powiedziała wadera i położyła się blisko mnie
- Już Ci mówiłem to nie twoja wina. Zaraz poczuję się lepiej i dalej będziemy się śmiać na dworze - odparłem z uśmiechem
Wadera na nowo się rozpłakała i wtuliła w moje futro. Delikatnie wytarłem jej łzy, a ona uśmiechnęła się ciepło i odetchnęła z ulgą. Od razu lepiej się poczułem, kiedy tylko na jej pyszczku znowu zawitał uśmiech. Wadera delikatnie gładziła łapą moje wychudzone żebra, a ja otuliłem ją moimi skrzydłami.
- Już mi lepiej - powiedziałem uśmiechając się
- Naprawdę? - upewniła się wadera
- Naprawdę - odparłem i wstałem
Rozpaliłem ognisko i usiedliśmy obok niego. Wysiedzieliśmy tak rozmawiając chyba tylko godzinę, bo potem wadera zaczęła się trząść z zimna. Powoli zbliżał się wieczór.
- Może przejdziemy się gdzieś zamiast tu tak zamarzać? - zaproponowałem
- Z chęcią - odparła dygocząc
Dzięki niej moja rana przestała tak krwawić i mogłem już zdjąć bandaż. Wyszliśmy z jaskini. W moim klanie było trochę cieplej niż tam i tutaj nie było aż tyle śniegu, więc się nie topiłem. Po drodze znowu skoczyłem na waderę. Kiedy już leżała pode mną uśmiechnąłem się do niej trochę łobuzersko i zacząłem ją łaskotać. Nasze śmiechy było słychać w całym klanie. Cieszyłem się, że Demanii jest już blisko mnie. Po dłuższej chwili przestałem ją łaskotać, a ona odegrała się i skoczyła na mnie po czym zaczęła mnie łaskotać. Byłem od niej silniejszy, więc po chwili byłem już na nogach i ją goniłem. Uciekała dosyć szybko, więc schowałem się za jakąś małą górką ze śniegu. Kiedy zauważyła, że zniknąłem zaczęła się wracać, aż powoli podchodziła w moją stronę.
- Zefir! Gdzie jesteś? To nie jest śmieszne - wołała i rozglądała się
W tym momencie wyskoczyłem zza górki prosto na nią.
- Och ty! - wkurzyła się lekko i wysmarowała mi łeb śniegiem
Otrzepałem się ze śniegu cały czas nad nią stojąc i zaśmiałem się.
- Nie tym razem Demanii - uśmiechnąłem się do niej patrząc sprytnie
- Zefir… - powiedziała lekko poirytowana i próbowała się wydostać spode mnie
- Muszę przyznać, że wyglądasz całkiem ładnie kiedy jesteś zła - droczyłem się z nią i delikatnie usiadłem na jej brzuchu żeby mi się nie wywinęła
- Czyli tak jak ty kiedy śpisz? - zaśmiała się
- Oj… pożałujesz tego - także zaśmiałem się i rzuciłem w nią śnieżką
Po chwili rozpoczęła się walka na śnieżki i oczywiście skończyła się tak jak zwykle, czyli musiałem wykopywać się spod góry śnieżek wadery. Kiedy już otrzepaliśmy się ze śniegu ruszyliśmy na dalszy spacer. Kiedy słońce zaczynało już powoli zachodzić zaprowadziłem waderę pod wulkan.
- Co my tutaj robimy? - zapytała rozglądając się
- Przygotowałem coś dla ciebie - odpowiedziałem z uśmiechem
Powoli weszliśmy do tamtej groty, lecz widziałem, że wadera niechętnie za mną podąża. Po chwili byliśmy w grocie. Teraz wyglądało tam jeszcze piękniej. Przez małe wejście do środka wpadały promienie zachodzącego słońca. Lekko chuchnąłem ogniem na jedzenie, aby było ciepłe.
- Kolacje podano - powiedziałem z uśmiechem i ukłoniłem się jej nisko
Od razu usiedliśmy do jedzenia. Cały czas podczas kolacji rozmawialiśmy i uśmiechaliśmy się do siebie. Kiedy skończyliśmy jeść położyliśmy się i odpoczywaliśmy.
- Jak tutaj jest ciepło - powiedziała wadera wpatrując się w zielone ściany
- Racja, a zobacz to - powiedziałem wstając i podchodząc do jeziorka
Wadera cicho wstała i zbliżyła się do mnie. Kiedy spojrzała w krystalicznie czystą wodę jej oczy delikatnie się zaświeciły od blasku tafli wody. Usiadła blisko wody i przypatrywała się rybą. W tej chwili wziąłem naszyjnik i delikatnie przytuliłem ją od tyłu tak, że nie widziała co robię. Powoli założyłem jej na szyję wisiorek.
- Może być? - zapytałem siadając obok niej
Nie odpowiadała tylko patrzyła na ten prezent. Uśmiechnąłem się i wepchałem ją do wody. Dopiero wtedy wróciła na ziemię. Od razu wypłynęła na powierzchnie, aby zaczerpnąć oddech.
- Zefir! - zaśmiała się
- I jak podoba się prezent? - zapytałem ponownie
- Jest piękny - odpowiedziała z uśmiechem
- Ale nie tak piękny jak ty - wymsknęło mi się, a wadera się zarumieniła
- Chodź do wody - zaśmiała się i złapała mnie za łapę
Pływaliśmy w wodzie i nurkowaliśmy, aby podziwiać koralowce. Po długim czasie wyszedłem z wody i usiadłem kawałek od niej. Po jakiejś chwili wadera także wyszła z wody. Nie mogłem zmarnować takiej okazji, więc skoczyłem na nią tak, że wylądowaliśmy w wodzie. Nasze pyski prawie się dotknęły, a my patrzyliśmy sobie w oczy.
( Demanii? )

Od Polaris'a

Byłem nad wodą.Miałem zamiar popływać,ale mi się odechciało.Jezioro i tak było zamarznięte.Musiałem rozbić lud. Stworzyłem potężne wodne tornado.Zan kocha Pivota. Ma prawo do szczęścia.Tylko tego chcę-żeby była szczęśliwa nawet z nim.Zauważyłem jakiś ruch po lewej stronie. Gdy spojrzałem w tamtą stronę zauważyłem wilczycę.Tornado wymknęło się(o dziwo) z pod kontroli i przerodziło w wielką falę która uderzyła w nieznajomą.Krzyknąłem z niedowarzaniem.Puściłem się biegiem do poszkodowanej.Mira.Zatrzymałem się przy niej.
-Nic ci nie jest?
Zatrzepotała rzęsami i zaczęła kaszleć.
-Przepraszam.Dobrze się czujesz?
<Mira>

Od Yuuny

Byłam tutaj dopiero kilka dni.Nikogo tu nie znałam oprócz alfy.Poza tym mało czasu spędzałam z innymi wilkami.Cały swój wolny czas poświęcam roślinom i zwierzętom.Nawet przed jaskinią mam mały ogród.Dzisiaj postanowiłam pójść pobiegać z młodymi jelonkami.Poszłam na tereny klanu wody nad jeziorko gdzie zwykle jelenie i sarny piły i kąpały się w wodzie.
---Nad Jeziorem---
-Patrzcie to ciocia Yuuna!-krzyknął jeden z jelonków.
-Ciocia!-krzyknęły wszystkie jelonki na raz podbiegając do mnie.
-Witajcie wszyscy!-krzyknęłam.
-Ciociu,pobawisz się z nami?-spytały jelonki chórem.
-Jasne,przyniosłam dzisiaj piłkę z liści więc może pogramy w piłkę?-spytałam.
-Tak!!!-krzyknęły szczęśliwe jelonki.
Grałam z nimi 2 godziny i wróciłam do klanu.
-Jakie one są słodkie-powiedziałam do siebie.
-Kto jest słodki?-spytał jakiś głos.
(Ktoś z klanu ziemi)

od O Mensaxeiro do Inferno- Przedwczesna Śmierć

Wstałam w nocy, niebo było ugwieżdżone jak nigdy dotąd. Usłyszałam znajomy głos...
- Inferno! Inferno- owy znajomy głos wołał mnie.
Wyszłam z jaskini i pobiegłam w stronę z której słyszałam głos. Gdy dotarłam powiedziałam:
- Kto tam?
Z krzaków wyszedł Mensaxeiro de Neve. Powiedział:
-Przyszedłem bo wykonałaś swoją misję! Idziemy stąd!
-Neve?!! Czy to ty?
-Tak, to ja! Zesłano mnie bym Cię wziął stąd!
-Na prawdę? Ale ja mam przyjaciół!
-Spójrz prawdzie w oczy! Jakich przyjaciół?
-No Jinx!
-Ona ma partnera!
-I co z tego!-krzyknęłam
-Kiedy ją ostatnio widziałaś?
-Nooo, eee, tego.....podczas konkursu Top Model! 
-Minęło już dużo czasu....
Zaczęłam myśleć nad kolejnym argumentem, ale on powiedział:
-Jesteś posłańcem, wykonałaś swoją misję!
-Ja? Przecież, nigdy nie miałam żadnych misji!
-Wykonywałaś je mimo że nie wiedziałaś że to twoje zadania!
-Ale...ale....
Neve podszedł do mnie i mnie przytulił. Zawstydziłam sie i zrobiłam krok w tył. On chwycił mnie mocniej i powiedział: -To tyle, idziemy.- Zaczęliśmy się wznosić a on powiedział:
-Zostawiłem pożegnalny list w domu Jinx!
-Dziękuję!
Po chwili było po wszystkim, już nic  nie czułam, obok mnie stał Neve. Pomyślałam: Taki więc jest mój koniec.
-To nie koniec! To nowy początek!

Od Rosmin cd historii Desoto

Byłam na niego dalej zła..
-Nie ..uratowałam ci życie ponieważ nie chciałam stracić kolejnej osoby w rodzinie... nadal nie wiem jak mogłeś pomyśleć że ja ... nie ważne ..muszę już isć .. chcę wiedziec co z Demanii ..
Oddaliam się ale Desoto poszedł zamną ..
-Przepraszam cię ..Byłem zły .. bo wiesz Ojciec nie żyje .. zabił się.
-Wiem .. to moja wina ..ale nie pozwole żeby ktoś jeszcze przezemnie umarł ..

Desoto sorka że krótkie zapomniałam co miałam pisać xD)

Od Desota cd historii Rosmin

Spojrzałem na Demanii która podniosła się i zaczęła się patrzeć na swoje czarniejące futro z przerażeniem.
-Rosmin, Sombre - wyszeptałem
-Czego znowu idioto!? - krzyknęła
-Uciekajcie, już! - krzyknąłem
Rosmin zaczęła znowu warczeć ale w tym momencie przemiana Demanii się skończyła i skoczyła na Sombre, odepchnąłem ją od niego a Rosmin rzuciła się w stronę Sombre.
-Demanii! Walcz z tym! - krzyknąłem gdy demon z duszą Demanii przygwoździł mnie do ziemi - Wiem że tego nie chcesz! Nie daj mu się! Walcz!
Demanii jednak nie potrafiła tego opanować i zamachnęła się na mnie wielką łapą, pewnie by mi roztrzaskała łeb gdyby nie Rosmin która ją ugryzła. Demon zawył z bólu i uciekł z jaskini.
-Łapcie ją! - krzyknąłem wybiegając z jaskini - zaraz wróci do swojej postaci ale może komuś zrobić krzywdę!
Wspólnymi siłami odnaleźliśmy Demanii która już powoli wracała do siebie, kiedy była już sobą, upadłą na ziemię i zaczęła krzyczeć.
-Zabijcie mnie! Zabijcie! - krzyczała - Szybko! Nie chcę was zabić! SZYBKO!
-Wszystko już dobrze, masz trzymaj - podałem jej korzeń
-Nie chcę! Boli mnie od tego głowa i mdleję! Słyszę wtedy dziwne głosy..głosy demonów, ja już tak nie chcę! NIEEE!!
Przytuliłem ją i zacząłem uspokajać, po chwili zamilkła całkowicie.
-Sombre? Zaprowadzisz ją? Ja muszę porozmawiać z Rosmin...
Kiedy Sombre po chwili zastanowienia odszedł z Demanii popatrzyłem na Rosmin, była na mnie wściekła i się jej nie dziwię, zachowałem isę głupio od razu na nią naskakując.
-Przepraszam..
-Jak mogłeś...dlaczego> Nigdy bym tego nie udawała, naprawdę
-Dziękuję że mnie uratowałaś, byłaś wspaniała - uśmiechnąłem się

(Rosmin?)

Od Rosmin cd historii Desoto

Straciłam panowanie nad sobą.
-Nadal, nadal !! Wolałeś jak mnie nie było prawda!!! Ty idioto ja naprawde umarlam !!! A dziś obudziłam się po drzewem gdzie się bawiliśmy jak byliśmy mali !!!-nie wytrzymałam.
-Kłamiesz! Zrobiłaś to specjalnie!!!-krzyczał, a ja zacełam płakać
-myślisz że jestem aż tak głupia !!! że odeszłam udając że nie żyje !!Popier***iło cie już do reszty!!!Jak mogłeś myśleć że udawałam że nie żyje !!! jak mogłeś mnie oskarzyć że przezemnie Tata i mama nie żyją !!! ty jesteś totalnym debilem !!!-zaczełam go szturchać. Demanii prubowała mnie od niego odciągnąć lecz moje oczy zaczeły się świecić na lekko zielony. Odepchnęłam ją i uderzyła o ściane.
-Nie daruje ci tego ...!Myślałam że jesteśmy rodzeństwem !-Uniosłam się w góre, wywołując potężny wiatr. Wtedy do jaskini wbiegł Sombre. Złapał mnie za łapę i ściągną na dół przytulając mnie..Uspokoiłam sie i zaczełam płakać..

(Desoto ? Sombre? )

Od Desota

Ostatnio zacząłem czuć się lepiej, ale mocno mi się pogorszyło gdy dowiedziałem się że Rosmin wróciła. Ona żyła? Po prostu udawała swoją smierć? Tak załatwia problemy? To w takim razie na darmo David umarł, mógłby nadal żyć...nie, muszę się do niej przejść i to załatwić. Udałem się do jej jaskinii, własnie ją sprzątała.
-Desoto? To naprawdę ty? Nie musisz wparowywać jak burza - uśmiechnęła się - dziwię się przyszedłeś ty pierwszy a nie mama i tata..
-Nie zgrywaj się! Dobrze wiesz co się stało! - krzyknąłem tak że Rosmin aż się skóliła
-Ale co się stało? Oni są ranni?
-Oni nie żyją!
-Co? Jak to? Nie! - zaczęła płakać - nie wierzę!
-Przez to że udawałaś swoją głupią śmierć, ojciec popełnił samobójstwo rzucając się z klifu, natomiast mama umarła niedawno śmiercią naturalną...Jak możesz się tutaj pokazywać!?
-Teraz ty jesteś Alfą tak?
-Nie...mój syn
-Masz dzieci? - otarła łzy - gratuluję
Zacząłem na nią wrzeszczeć dy do jaskini wlazła Demanii zwabiona tymi wrzaskami, było wczas i większośc wilków jeszcze spało dlatego można było po niej poznać że wstała niedawno.
-Czego się tak drzesz? - ziewnęła - Rosmin? - przetarła mocno oczy - zdawało mi się że widzę Rosmin...
-niestety nie przewidziało ci się..
-Czyli sądzisz że lepiej by było gdybym miała nadal być martwa?!
-Co to znaczy nadal? - prychnąłem

(Rosmin?)

Od Rosmin cd historii Sombre'a

-VAYZIN !!!-podbiegłam do niego i przytuliłam się.
Vayzinowi spłynęła łza.
-Mamo jak to możliwe.. ty żyjesz ...
-Nie ważne jak ..ważne że żyję!-przytuliłam go a do mas podeszła Charm...ze szczeniakami...
-Charm..?
-tak.-uśmiechnęła się do mnie i sopjrzała na szczeniaki..
-Mamoo.. ja i Charm..jesteśmy razem..i.. to Rossie..nasza córka ..jest ich więcej ..ale nie ma ich tu z nami ..-powiedział Vayzin.
-Babciu....-powiedziała młoda Waderka..
Spojrzałam na Rossie i łza spłynęła mi po policzku.
-A to są nasze wnuki..-powiedziała Charm kłaszcząc jedną waderke po łbie.
-Ooo więc jestem już tak stara ..-spojrzałam na Sombre a on podszedł do mnie.
Sombre? ;3

Od Sombre'a CD historii Rosmin

Uśmiechnąłem się do niej. Porozmawialiśmy o w szystkim co było.
- Może masz ochotę poznać wnuki? - spytałem po chwili
- Wnuki? - zdziwiła się
- No i prawnuki - dodałem ze śmiechem
Wadera szybko pobiegła przede mną do klanu Everything. Biegłem cały czas za nią. Wchodziła do każdej z jaskiń. Weszła do jaskini,  w której był Vayzin, Charm, Chanel ze szczeniakami i Rossie.
- Vayzin? - spytała wchodząc, a ja wszedłem za nią
- Co?! - wykrzyczał zdziwiony - Mama?!

Rosmin xD działaj :D

Wielki powrót Rosmin !!!

Wielki powrót Rosmin !!!

Rosmin Klan Wody

Blood Wood ma towarzysza!

http://th03.deviantart.net/fs71/PRE/i/2012/315/a/4/abyss_by_tatchit-d5kqd9t.png 
Kere

środa, 25 grudnia 2013

od Look'a cd Shanti

Po tym wspaniałym pocałunku uciekła. Rozpaczliwie ruszyłem za nią w pogoń. Biegłem cały czas przed siebie, gorączkowo układając wszystko jeszcze raz.
Usłyszałem łkanie.
I zobaczyłem płaczącą Shanti stojącą przy pniu drzewa
- Czemu uciekłaś? - spytałem jak jakiś obłąkaniec, tonem zirytowanym, a zarazem rozpaczliwym i żałosnym.
Bo..bo..Bo ja Cię kocham! - krzyknęła - i wiem że ty mnie nie! Pewnie mnie teraz nienawidzisz lub myślisz że jestem głupia i nic nie wartą waderą.
Schowała twarz w dłoniach, cicho łkając.
- Shanti... - szepnąłem i przyciągnąłem ją do siebie. Sam nie wiedziałem co o tym myśleć, czy to jawa, czy sen.
Podniosła głowę i utkwiła we mnie spojrzenie swych pięknych, zaszklonych od łez oczu.
Objąłem ją, cały czas patrząc jej głęboko w oczy.
- No... nie płacz już - powiedziałem cicho, ocierając srebrne łzy z jej policzków.
Pocałowałem ją w czoło.
A potem w usta.

<Shanti?>

Od Shanti cd historii Look`a

Uśmiechnęłam się do Look`a, teraz nic się nie liczyło tylko on. Muszę to zrobić, wiem że mnie wyśmieje, wiem że mnie znienawidzi, ale ja już tak nie mogę. Zarumieniłam się i spojrzałam mu w oczy.
-Look? - wydukałam nieśmiało
-Coś się stało? - popatrzył na mnie zatroskany - masz gorączkę? Bo jesteś całą w rumieńcach
-Look.. - spojrzałam na swoje łapy a mastępnie na niego - ja...ja Cię kocham - powiedziałam
Look spojrzał na mnie z niedowierzeniem, nic nie powiedział, po prostu go zamurowało, nie mogłam się powstrzymać więc pocałowałam go, z początku nie odwzajemnił pocałunku ale po chwili to zrobił. Trwało to może kilkanaście sekund ale było to dla mnie jedną z najważniejszych chwil w życiu.
-Ja..ja..przepraszam - powiedziałam ze łzami w oczach - przepraszam!
Zbiegłam z górki i uciekłam w głąb lasu, nie wiem czy biegł za mną, pewnie nie. Ja go tak kocham, kocham jak nikogo innego na tym świecie, jest dla mnie wszystkim. Jest cenniejszy niż moje własne życie. Płakałam głośno opierając głowę o kamień. Pewnie bym tak płakała jeszcze długo gdy usłyszałam za sobą  czyjeś kroki, odwróciłam się. Był to Look.
-Shanti? Wszystko w porządku?
Kiwnęłam głową i otarłam oczy, podszedł do mnie i usiadł przede mną, nasze oczy były w siebie głęboko wpatrzone.
-Shanti? Czemu uciekłaś
-Bo..bo..Bo ja Cię kocham! - krzyknęłam - i wiem że ty mnie nie! Pewnie mnie teraz nienawidzisz lub myślisz że jestem głupia i nic nie wartą waderą.
Po tych słowach zaczęłam znowu płakać.

(Look?)

Od Rosmin cd historii Sombre'a

Nie wierzyłam własnym oczom że Sombre żył !! Podbiegł do mnie a ja się rozpłakałam . Przytulił mnie.
-Co ..co ty tu robisz.. ty ...umarłeś ...-Spojrzałam na niego moimi lekko świeconcymi niebieskimi oczami.
-Ale żyje i to jest ważne ..ale ty .. ty ponoć .. się zabiłaś ..-spojrzał na mnie z niedowierzeniam ..
-Ale obudziłam sie tu .. pod naszym drzewem.. jak się ogarnęłam już wiedziałam gdzie jestem i zobaczyłam napisy .. 

(SOmbre sorka nie mam jakos weny )

Od Sombre'a

Dołączyłem znów do rodzinnego klanu. Tu się wychowałem i tu powinienem zostać na zawsze. Wszyscy mnie z radością powitali. Postanowiłem się przejść. Potrzebowałem czasu na przemyślenie wszystkiego. Ruszyłem nad Wielkie Drzewo na terenach Klanu Wody. Snieg przykrył wyryte napisy. Łza spłynęła mi z oczu i spadła na ziemię.
- Gdyby jeszcze czas można bylo cofnąć i niektóre rzeczy naprawić - powiedziałem głośno
Zawiał mocny wiatr. Ruszyłem nad rzekę, nad którą również nasza siódemka się bawiła. Westchnąłem smutno. Położyłem sie na śniegu. Leżałem tam dosyć długo. Zasnąłem. Gdy się obudziłem zauważyłem, że powinienem już wracać, lecz coś mi kazało iść znów pod Wielkie Drzewo. Pobiegłem tam. Zauważyłem tam jakieś rysy postaci, wilka. Podszedłem bliżej.
- Kim jesteś? - spytałem i zauważyłem, że wilk właśnie czytał napisy
- Hm? - wilk, a raczej wadera się obróciła
Nie wierzyłem własnym oczą.
- Rosmin! - krzyknąłem i podbiegłem do wadery

Rosmin dokończ

Sombre powraca!

Z wilekim stylem Sombre powraca, ta z wielkim xD



Sombre, Klan Everything

Od Charm CD historii Vayzin'a

Ja zaczęłam robić przygotowania. Wyjęłam z "lodówki xD" kawałek miesa. Zaczęłam robić z niego pyszne danie, z sosem itp. Miało to być duże przyjęcie, gdyż duża rodzina, więc jeden kawał mięsa nie wystarczył. Zaczęłam brać się za następne jedzonko. Po kilku godzinach pracy skończyłam, nakryłam do stołu i położyłam na nim dania. Wtedy wrócił Vayzin z resztą rodziny. Radość była, gdyż również mój ojciec się pojawił.
- Cała familja zaproszona - powiedział Vayzin przeciskając się przez tłum xD
Rossmin własnie przyszła, wszyscy zrobili dla niej przejście. Spojrzała się na nas ze zdziwniem.
- Znów coś knujecie - powiedziała
- Impreza urodzinowa to coś złego? - zaśmiałam się - Wszystkiego Najlepszego jeszcze raz córciu! - krzyknęłam
Każdy miał jakiś prezent dla Rossie, oczywiście dobrany do jej wieku. W połowie imprezy oparłam się o ściane i zaczęłam płakać.
- Charm ... - zaczął Vayzin wiedząc co mnie dręczy
- Cały czas myśle ... - powiedziałam, lecz po chwili wstałam - Nie mogę się smucić w tak radosnym dniu
Basior uśmiechnąl się lekko i mnie objął.
- Cieszę się, że możemy być razem - pocałował mnie czule

Vayzin dokończ

od Look'a cd Shanti

Popatrzyłem na waderę z uśmiechem i ponownie przytuliłem.
- Dobrze, pójdziemy na to wycie - powiedziałem i puściłem ją.
Uśmiechnęła się lekko. 
- Teraz? Już? - spytała ze zdziwieniem
- Oczywiście, przecież już wieczór - odparłem
- Straciłam poczucie czasu - potrząsnęła lekko głową - chodźmy.

***

Wchodziliśmy właśnie na górę, gdy wilki rozpoczęły wycie.
Ale nam z Shanti się nie śpieszyło, powoli wspinaliśmy się pod górę, rozmawiając i podziwiając piękno dzisiejszej nocy. Księżyc w pełni dawał bladą łunę, a gwiazdy świeciły jaśniej niż zwykle.
Mroźne powietrze szczypało mnie w nos i uszy, ale jakoś mi to nie przeszkadzało.
Wkrótce przyłączyłem się do zgodnie wyjącego chóru, ale szybko przestałem.
Shanti wcisnęła się za mnie i siedziała cicho jak myszka.
- Co się dzieje? - spytałem i objąłem ją ramieniem. Trochę się telepała.
- Ja.. ja nie umiem - powiedziała cicho.
- Dalej, Shanti, umiesz - uśmiechnąłem się do niej zachęcająco.
Złapałem ją za łapę i znowu zacząłem wyć.
Wadera stanęła obok mnie i usłyszałem jej nieśmiały, ale piękny i melodyjny głos, który stawał się co raz donośniejszy i śmielszy.
Razem tworzyliśmy niesamowity duet. Wszystkie wilki wokoło ucichły, wsłuchując się w naszą wspólną pieśń. Teraz nic się nie liczyło, byłem tylko ja i Shanti.
W końcu nasz triumf dobiegł końca.
Popatrzyłem na waderę. Podszedłem bliżej. 
- Wesołych swiąt, Shanti - powiedziałem cicho, patrząc jej głęboko w oczy.
Kochałem ją.

<Shanti^^?>

Charlotte ma towarzysza!

http://images.forwallpaper.com/files/thumbs/preview/54/547176__bella-sara-awakin-water-spirt_p.jpg 
River

Od Jenn cd Nicklase

-Ok
Pozbieralismy Strzały
-Dzięki że mi pomogłeś
-nie ma sprawy a ty widzisz coś przesten śnieg-zapytał
-Tak
-Jak-zapytał
-po prostu snieg mi nie przeszkadza
-Aha
-jak chcesz moge cię odprowadzic do kalnu wody-zapytałam
<Nicklase?>



Bannerek

 
Kod do bannera w zakładce ,,promuj nas,,
 

Od Nicklasea cd historii Zan

Zapomniałem dać Zan jednej rzeczy związanej z sojuszem więc postanowiłem jak najszybciej udać się do Klanu Everything. O dziwo mile przywitano mnie przy wejściu do Klanu, możliwe że już wiedziano o podpisanym sojuszu. Dowiedziałem się gdzie aktualnie znajduje się Zan więc pospiesznie się tam udałem. Niestety kiedy wszedłem do jaskini doznałem szoku, koło Zan stał wilk w wieku mojego ojca. Coś o nim słyszałem z jego opowieści oraz z opowiadań Demanii i Fire`a.
-Kto to jest? - zapytał wilk - nie wygląda na wilka z tego Klanu
-To jest Nicklase, wnuk David a za razem syn Desota - powiedziałą Zan - teraz to on pełni funkcję Alfy
-Desota? - zapytał wilk - co tam u niego?
-Nie najlepiej...a jeśli mogę spytać kim jesteś?
-Sombre, może kiedyś słyszałeś o mnie?
-A rzeczywiście, dużo o tobie słyszałem - uśmiechnąłem się i spojrzałem na Zan - zapomniałem dać ci jeden papierek, przepraszam że od razu tego w Klanie Wody nie zrobiłem ale kompletnie o nim zapomniałem ...
Zan uśmiechnęła się i wzięła ode mnie papierek. Spojrzałem na zgromadzone wilki, przypatrywały mi się dziwne, pełna mieszkanka żywiołów...Był tu każdy z możliwych żywiołów co było niezwykłe, uśmiechnąłem się do siebie i westchnąłem.
-To ja się będę zbierał, zapraszam wszystkich na jutrzejszy obiad w Klanie Wody, ciebie również Sombre, może ojciec lepiej się poczuje gdy cię zobaczy - pomachałem wszystkim na dowiedzenia i wyszedłem z jaskinii.
Śnieg zaczął mocno pruszyć. Nie widzialem prawie nic bo wszystko było na biało, nagle w kogoś uderzyłem, była to drobna wadera z łukiem spojrzała na mnie ze zdiwieniem.
-Przepraszam najmocniej, przez ten śnieg nic nie widziałem, nic ci się nie stało?
-Nie dziękuję...
-Jestem Nicklase, Alfa Klanu Wody, a ty?
-Jenn -powiedziała - Wojowniczka..
-Miło mi - uśmiechnąłem się - chyba strzały wypadły ci z kołczanu...pomogę ci je pozbierać

(Zan lub Jenn?)