piątek, 31 stycznia 2014

Aria dorasta!

Aria
Szpieg, Klan Everything

Od Nicklasea cd historii Rainy

Patrzyłem się na chwilę na waderę z uśmiechem. Potrafiła się bawić i sama była zabawna, nawet nie wiedziała jak śmiesznie i za razem ładnie wygląda. Zaśmiałem się po czym dołączyłem do niej. Śmialiśmy się, tańczyliśmy i wygibaliśmy się tak kilka minut. Po chwili cali mokrzy i zziębnięci leżeliśmy na trawie głośno śmiejąc się. Nagle Raina zaczęła kichać, spojrzałem na nią, kichnęła jeszcze raz a potem następny.
-Raina - powiedziałem - może powinnaś iść do domu?
-Nie - uśmiechnęła się
-Raina - posmutniałem - nie chciałbym żebyś się pochorowała
-No dobrze - westchnęła- ale zrobię to tylko dlatego że mnie poprosiłeś
Usmiechnąłem się do wadery i zaprowadziłem ją do jej jaskini. Było w niej ciepło, nie tak jak na zewnątrz. Raina poszła po ręcznik żeby się wytrzeć, gdy skończyła rzuciła go do mnie żebym zrobił to samo. Zacząłem się wycierać, sam nie wiem po co bo było mi ciepło.
-Dzięki - powiedziałem oddając jej ręcznik - to ja już będę leciał - powiedziałem wychodząc

(Raina?)

czwartek, 30 stycznia 2014

Od Charm - CD. historii Vayzin'a

Vayzin był dla mnie cudownym wilkiem, najcudowniejszym na świecie. Kochałam go bardzo i każda chwila z nim spędzona była wiecznością. Po romantycznym spacerku zasnęliśmy wtuleni w siebie. 7 lat bylismy już na tym świecie, a dopiero pamiętam jak miałam 3 lata i urodziłam 9 szczeniąt - Chanel, Pippity, Kaylie, Luufiere, Calipso, Eli i Rave, a później Maggie i Rossie.  Byliśmy wielką rodziną. Lubiałam wspominać wczesniejsze lata.

-------------------------------------------------------------

Nastał ranek. Obudził mnie zapach tostów. Wstałam, ogarnęłam się i weszłam do kuchni. Na talerzu były tościki. 
- Zmiana roli - uśmiechnął sie i mnie pocałował
Po zjedzeni śniadanka i napiciu się soku pomarańczowego wyszliśmy na spacer.

Vayzin dokończ

Od Followa c.d Yes

Uśmiechnąłem się i pobiegłem za waderą. Była szybka jednak po dłuższym czasie doścignąłem ją. Wyciągnąłem łapę przed siebie i ...
Chwyciłem Yes za sierść ale sam potknąłem się o gałąź i obydwoje padliśmy jak dłudzy.
Zaczęliśmy się śmiać. Po chwili jednak Yes się zarumieniła i trochę odsunęła. Siedzieliśmy tak przez chwilę i odpoczywaliśmy po długim biegu.
- No to co masz teraz ochotę robić ? - zapytała.
- Hmmm, ja bym się przeszedł na plażę. Chyba nie masz nic przeciwko ? - podałem jej łapę gdy wstawała.
- Jasne !
Teraz już spokojnym spacerowym tempem dotarliśmy do plaży. Słońce akurat zachodziło. Yes usiadła na piasku ja natomiast podszedłem bliżej wody. Miałem ochotę tam wskoczyć ... jednak ...
Przypomniała mi się wojna. Ile to razy właśnie woda chciała mnie utopić. Musiałem się przełamać, chociażby dlatego, że prędzej czy później będę musiał wziąć kąpiel ze względów higienicznych. Moją łapę zalała mała fala. Gwałtownie ją zabrałem na dotyk tego ciała ciekłego.
Follow, ta fala nie jest przez nikogo kontrolowana to przyjemna, szumiąca i przyjazna woda. - zachęciłem się. W końcu po prostu rozpędziłem się i wskoczyłem do wody. Nie miałem z nią miłych wspomnień ale takie schłodzenie się było przyjemne.
Kątem oka zauważyłem, że na klifie wychodzącym na plażę ktoś stał. Spojrzałem w tą stronę.
Stał tam Okanto. Patrzył na mnie stojącego w wodzie wzrokiem pełnym smutku i poczucia zdrady.
Odwróciłem wzrok i wyszedłem z wody. Podszedłem do Yes. Woda kapała mi z sierści więc się otrzepałem ochlapując waderę.
- Ej ! - krzyknęła i gwałtownie odskoczyła.
- Wybacz ale musiałem to zrobić - uśmiechnąłem się smutno.
- Poza tym, pamiętaj że jeśli będziesz czegoś chciała to zawsze możesz mnie o to poprosić, zrobię wszystko co się da. - powiedziałem do niej. Zdziwiła się trochę ale zaraz ponownie błysnęła zębami w uśmiechu.
Robiło się po woli ciemno.
- Jesteś głodna ? Co powiesz na małe ognisko ? Upolujemy coś w puszczy obok lasu i upieczemy. Jakby coś umiem rozniecać ognisko patykiem więc nie będzie problemów. - zaproponowałem.

Yes ?

Od Arianny - CD. historii Nicklase'a

- Zapamiętałaś drogę? - spytał
- No w połowie ... chwila! Nie mów, że chcesz tam iść ... - wykrzyknęłam
- Nie chce zginąć w męczarniach ... - powiedział
- A jeśli to jakieś brednie?! Wszytskiemu wierzysz ... - prychnęłam
- Sama mówiłaś, że się nudisz to proszę ... mamy przygodę - wziął w łąpy znów to głupie urządzenie
- Idę z Tobą - wyrwałąm mu urządzenie, zawierające mapę i kilka razy poklikałam w to - Nie da się nic zrobić, aby znów to dziadostwo się pokazało?! Tylko te głupie liczby ...
- Ari ... to czas - powiedział
- Ale gdzie mamy iść? Co dostaniemy za to? Nie mógł ktoś inny to kliknąć ... - marudziłam

------------------------------------------------

Nastał wieczór. Byliśmy daleko od klanów. Nowe nieznane tereny. Cudem znów pokazała nam się ta mapa ... do czego nas to prowadzi?
- Wiesz uważam, że to wytwór ludzi, a przez przypadekw  gnieździe się znalazł
- Ludzi tak szybko rozwinęli się? Aż tak ? To niemozliwe ... - zaśmiał się
Coraz bardziej oddalaliśmy się od znanych nam terenów. Byliśmy na ośnieżonym terenie.

Dolina przez hunterkiller

Zwróciłam uwagę na dzinwe budowle w skałach.
- To ludzie zbudowali ... tak samo jak to ... - mruknęłam
- Coraz więcej terenów zabierają - ucichł
Przed nami pojawił się biały wilk. Zdziwił się na nasz widok. Podszedł.
- Co wy tu robicie?! Tylko głupcpy tu przychodzą ...
- Widać jesteś głupcem - prychnęłam
- Mapa nas tędy prowadzi - pokazał cośka (tak bedem to nazywać :P)
- Musicie odpocząć, może przenocujecie w naszej watasze? Nalegam
- Dobrze, zimno tak tu jest - powiedził Nick
- Wcale nie ... - po chwili obok mnie stała lodowata jaskinia - Umiem zrobić dla siebie dom
- Lepiej będzie jak pójdziecie za mną, nocą przychodzą tu ludzie ... rano nie chodzą tędy, dziwne ...

Nicklase dokończ

Od Yes c.d Followa

Byłam sparaliżowana bliskością basiora. Tylko jemu ufałam. Szybko go cmoknęłam. Follow popatrzył na mnie zdezorientowany. Jednak szybko się uśmiechnął. Ja roześmiałam się.
~Dzień później~
W gruncie rzeczy było po wojnie ale byłam smutna. Nie było przy nas Mirai. Został jeszcze jej szczeniaki, Inka i Okanto. Jednak się rozchmurzyłam. "Grunt że nie ja",pomyślałam. Wyszłam z jaskini. Czekał przed nią Follow. Uśmiechnęłam się dziarsko.
-To... co dzisiaj robimy?-zapytałam.
-A co byś chciała?-odpowiedział.
-Hmm....-zastanowiłam się.
Podeszłam do basiora. Położyłam mu łapę na łape.
-Gonisz.-odpowiedziałam.
Szybko zabrałam łapę i uciekłam. Roześmiałam się po cichu.
(Fol? Nowa ksywa :3)

Od Kiry ~~Ostatnia śmierć na koniec wojny~~

Walczyłam godnie . Rany które poniosłam były wewnetrze . Nikogmu tego nie powiedziałam .
~~
Tego dnia czułąm się fatalnie! Miałam złe intencje . Postanowiłam się położyć . Zasnełam.
Nagle do jaskini wpadły wilki . Już oczu otworzyć nie mogłam , ani ruszyć się , ani nic powiedzieć...
~~ Od Kiry która zastana została w śnie wiecznym

Od Rainy cd historii Nicklasea


Chciałam Nicklase wytłumaczyć mój śmiech , no ale był silniejszy odemnie.
- Już ci tłumacze !
- He?
- Przypomniało mi się , że ... - Uśmiechnęłam się dmuchając w grzywkę .- Szczeniak żyje.
- Jaki.. ? - Spytał basior . - A już wiem , tego Talca?
- Tak . Mego brata . Wkrutcze go poznasz ... - Uśmiechnełam się. W tym wszysztkim zapomniałam że pada deszcz... Nagle coś mnie rozjaśniło.
Zaczełam skakać na deszczu i go jeść !
- Raina... ?! - Krzyknął patrząc na mnie dziwnym wzrokiem .
- Co? Dołończ do mnie ! - Kryknełam wesoło i zaciągnełam go do siebie . - O co chodzi? - Spytał śmiejąc się . Odpowiedziałam trezepiąc grzywke . - Deszcz! DAR Water! Woda to nasz żywioł! - Krzyknełam , aż te słowa dotarły na całe tereny klanu!
- Dar powiadasz!? - Spytał uśmiehając się . Odszedł kawałek by się przypatrzeć jak okazuje radość dla Water , i jak tańcze i ogólnie się ciesze. Podskakiwałam radośnie , machając łapami na różne strony , czasami podnosiłam głowe wysoko i ją otwierałam to znaczy buzie XD i przyciągałam do siebie krople woy . Moja grzywka ciągle była w ruchu.
 
(Nicklase?)




Od Jenn cd Nicklase

Nie mogłam w to uwierzyć on mnie nie kocha
Rozpłakałam się
Pobiegłam do swojej jaskini.Płakałam z dwie godziny
Wyszłam i usiadłam przed jaskinią.Zobaczyłam Nicklasa
Poszłam do niego i powiedziałam
-przepraszam cię za wszystko
<Nicklase?>

środa, 29 stycznia 2014

Shanti jest w ciąży!

Shanti jest w ciąży z Lookiem. Ich szczeniaki urodzą się 4 lutego, gratulujemy im z całego serca :3

Alfa Klanu Wody Nicklase.

Gratulować samej sobie? doobra jestem xd

Od Shanti cd historii Look`a

Tak bardzo się cieszyłam że Look jest z tego powodu szczęśliwy, przez chwilę myślałam że zacznie krzyczeć. Mało tego, że mnie rzuci. W sumie jak mogłam tak pomyśleć o nim, nigdy by tak nie zrobił. Zrobiło mi się podle..jak mogłam tak myśleć, z resztą nieistotne, teraz liczyło się tylko to co czeka mnie i Look`a w przyszłości.
-Tak się cieszę - powiedziałam przytulając mojego ukochanego - że to ty będziesz ich ojcem a nie kto inny - pocałowałam go
-A niby to czemu? - zapytał z łobuzerskim uśmieszkiem
-Bo jesteś najcudowniejszym basiorem jakiego znam - powiedziałam całując go szybko w nos
Look się zaśmiał jeszcze raz mnie przytulając. Byłam taka szczęśliwa, chciałabym żeby już tak zawsze było, żebyśmy zawsze byli tacy jaki dzisiaj, szczęśliwi i kochający się.
-Wiesz co Look - ziewnęłam - jestem strasznie zmęczona, a ty?
Look uśmiechnął się, podniósł mnie i zaniósł do łóżka. Zaśmiałam się cicho, położył mnie na nim po czym opatulił kocem i położył się obok mnie. Wtuliłam się w jego futro.
-Dobranoc - powiedziałam wsłuchując się w jego rytmiczne bicie serca
-Dobranoc - odparł

(Look?)

Od Lany - cd histori Darcy'ego

+ 18, nie czytać zboczuchy

Od Vayzina cd historii Charm

Gyd wróciłem ze spacerku zobaczyłem moją żonke w kuchni i poczułem piękny zapach. Oczywiście to ta wspaniała wadera ugotowała coś  dla mnie <3
-Oh Skarbie jesteś wielka-pocałowałem ją.
-Dziękuje kochanie-przytuliłem ją i zasiadliśmy do jedzienia. Gdy zjedliśmy byłem taki najedzony pyszościami że położyłem sie na łożu a zaraz obok pojawiła się moja ukochana. 
-Mogę tu obok?
-Oczywiście chodź kochanie-Położyła się obok i przytuleni do siebie zasneliśmy. Gdy się obudziłem Charm spała, Przykryłem ją kocem i pocałowałem a ona uśmiechnęła się przez sen. Wyszłem przed jaskinie i zobaczyłem że już się ściemnia i że latają świetliki. Nagle obok mnie stanęła Charm. 
-Pięknie prawda.-obiołem ją.
-taak jest cudnie .. i romantycznie..-spojrzała mi się w oczy a ja ją pocałowałem.. 

Charm ;3

Od Tauriel cd historii Nicklasea

Spojrzałam na Nicklasea, a potem na obcego basiora.
- Jak cię zwą? - zapytałam badając go wzrokiem.
- Me imię jest mało znane, zdradzam je tylko niektórym. - odparł głupio się śmiejąc.
Przyłożyłam mu do gardła sztylet ociekający krwią.
- Jak?! - krzyknęłam.
- Fuko. odepchnął nóż. - Uspokój się, nie jesteś taka groźna jak ci się wydaje...
- Gdy mnie zdenerwujesz, będzie inaczej. - syknęłam. - Po co ci ta księga?
- Nie wiesz zapewne jak te zapiski są ważne... - podszedł do mnie bliżej.
- Otrzymałam księgę od pewnego maga, mam świadomość co się tam znajduje. Ty pewnie jesteś jednym z tych ''Wędrowców Czerwonego Trójzębu''. - marszczyłam czoło. - Nie oddam ci tych notatek.
Nicklase złapał mnie za łokieć i odciągnął na bok.
- A jeśli on ma dobre zamiary? - zapytał szeptem.
- Oni nigdy nie mają dobrych zamiarów... Oszukańcy losu. Nigdy im nikt nie ufał. - spojrzałam na niego.
- A ten koń to jeszcze żyje? - zapytał Fuko źgając klacz po brzuchu.
- Tak żyje, a gdyby się obudziła to byś już ty raczej nie żył. - odparłam przewracając oczami.
- A jeśli on jest ''odmieńcem''? - Nicklase podniósł jedną brew.
- Ty na prawdę w to wierzysz? Możemy się o tym przekonać...

< Nicklase? Brak weny po konkursie na stadzie... >

Od Charm

Kolejne lata leciały. Każdy dzień tak samo mijał. Udałam się do szpitalika, ale nie było chorych, wróciłam do jaskini. Vayzin'a nie było, udał się na polowanie, albo na spacer. Udałam się do kuchni. Zaczęłam przygotowywać oWzieła mięso ze spiżarni i zaczęłam przygotowywsć danie. Pokroiłam mięso w kosteczki. Zabrałam się za robienie sosu z grzybami. Około 15 min później wszystko było gotowe, nałożyłam na talerze i nakryłam do stołu. Wrócił Vayzin.
- Co tak ładnie pachnie?- spytał
- Sam zobacz
- Oh skarbie, wiesz co najbardziej lubie jeść, jesteś wielka - pocałował mnie

Vayzin dokończ

Od Nicklasea cd historii Arianny

Wypłynąłem z wody i stanąłem obok Arianny, zrobiłem śmiertelnie poważną minę. Aż Arianna zamarła, wpatrywała się we mnie nie wiedząc co powiedzieć.
-Ta druga runda, była nie fair - powiedziałem warcząc
Kiedy waderze rozszerzyły się oczy z przerażenie zacząłem się głośno śmiać, upadłem na trawę trzęsąc się ze śmiechu. Wadera prychnęła udając obrażoną jednak po chwili również zaczęła się głośno śmiać.
-Co z tego że była nie fair? Jak by wszystko było fair świat wyglądałby inaczej - powiedziała wzruszając ramionami
-W sumie racja, z resztą tylko żartowałem - uśmiechnąłem się - Arianna?
-Tak? - zapytała z lekkim uśmiechem, wyglądała z nim słodko
-Co masz ochotę porobić?
-Nie wiem -  odparła szczerze
-Już wiem! - powiedziałem, złapałem waderę za łapę i zacząłem biec - tylko nie puść mojej łapy bo się zgubisz w lesie - zaśmiałem się

<Kilkanaście minut później>

-Nicklase! Czy to dobry pomysł? - zapytała Arianna
Stała nad kilkunasto metrową przepaścią przechodząc przez cienki pień obalonego drzewa. Zmierzała do gniazda gryfów. Ja natomiast latałem nad gniazdem żeby przypadkiem gryfowi któremu zechciałoby się wrócić do swojego gniazda nie przyszło na myśl zaatakować Ariannę, oczywiście byłem przygotowany na możliwe starcie z ptakiem.
-Jasne, nudziło ci się to teraz masz zajęcie - uwierz, gryfy trzymają w gniazdach takie rzeczy że po prostu ci się nie śni.
-No jakoś nie wiem, bo żeby się tam dostać trzeba..Uaaaa!
Ariannie ześliznęła się łapa, uderzyła szczęką o pień, złapała się pazurami drewna zwisając kilkanaście metrów nad klifami. Już miałem zanurkować w dół aby jej pomóc gdy usłyszałem jakiś ryk nad swoim łbem. Był to gryf, leciał w kierunku Arianny, warknąłem zamieniając się w wilka Ognia, wyrzuciłem w gryfa kulę Ognia, on zwinnie ją ominął, postanowiłem pokazać mu gdzie raki zimują. Podczas gdy ja walczyłem ze zdenerwowanym gryfem Ariannie udało się podciągnąć na kłodzie. Przebiegła szybko po pniu i wskoczyła do gniazda. Gniazdo było duże, i prucz wielu piór i odchodów dało się dostrzec jeden dziwny przedmiot. Arianna wzięła go do łap i krzyknęła moje imię. Odwróciłem szybko łeb, dawała mi znak że ma to po co przyszliśmy i że mam ją zabrać. Zrobiłem pirółet w powietrzu po czym zleciałem w dół i złapałem waderę w pasie lecąc najszybciej jak potrafiłem.
Wylądowałem na polanie przed moją jaskinią zmieniając się z powrotem w swoją prawdziwa postać. Arianna pokazała mi język i zaczęła przyglądać się dziwnemu przedmiotowi.
-Jak myślisz, do czego służy? - zapytałem
-Nie wiem, ty mi kazałeś po niego iść - burknęła
Zaśmiałem się i wziąłem od wadery to coś, zacząłem oglądać w łapach, nagle wcisnąłem jakiś ukryty guzik i przed nami rozświetliła się jakaś mapa. Wyglądało to jakby świetliki wzbiły się w powietrze i uformowały z siebie jakiś kształt..ale nie...to było zdecydowanie lepszej jakości, jak to się nazywało..właśnie, hologram! Nagle w rogu hologramu pojawiły się dziwne napisy ,,Ten kto odnajdzie sekretne miejsce, już nigdy nie zazna nieszczęścia. Lecz tchórz który się temu nie podoła zginie w męczarniach i katuszach,,. Po chwili napis zniknął a z nim także mapka. Gdy ponownie włączyliśmy mapę napis już się więcej nie pokazał. Za to na górze mapy odliczał się czas..wynikało z tego że zostało nam 48 godzin..ale do czego?

(Arianna?)

od Look'a cd Shanti

Nie mogłem uwierzyć własnym uszom. Będę ojcem!!!
Stałem jak wryty, patrząc się tępo na Shanti. Czułem, że zbliżam się do wybuchu.
- Co jest? – posmutniała – nie cieszysz się?
- Shanti… ja… Ja jestem najszczęśliwszym przyszłym ojcem na świecie! – wykrzyknąłem, objąłem waderę i wziąłem na łapy, wymierzając jej mocnego całusa w usta. Obydwoje zaczęliśmy się śmiać. Byliśmy szczęśliwi jak nigdy dotąd.

<Shanti? Wybacz, ale wena poszła i nie chce wrócić ;-; >

Od Nicklasea cd historii Jenn

Zdziwiłem się, ona nie potrafiła uszanować tego że nie chcę pośpiechu. Że nie jestem pewny czy ten związek miałby sens i czy by przetrwał. Kiedyś kochałem Jenn do szaleństwa, tak bardzo że gdybym mógł nie puściłbym jej nigdzie. Jednak teraz nie byłem co do tego pewny. Odsunąłem się od wadery z przepraszającym wzrokiem. Jenn spojrzała na mnie smutnym wzrokiem.
-Czemu tego nie rozumiesz? Że ja Cię tak bardzo kocham, że pragnę z tobą być...
-Jenn potrafię to zrozumieć, ale..nie kocham cię tak jak kiedyś...
-Jest inna tak? - zapytała
Milczałem, była, a nawet nie jedna a jeszcze 3 inne ale one może były tylko przyjaciółkami? Zastanawiałem się nad tym jak odpowiedzieć to Jenn żeby ją nie urazić. Co ja gadam, już złamałem jej serce.
-Nicklase..możesz mi odpowiedzieć
-W sumie to tak - powiedziałem - nie wiem co mam robić, chcę dobrze wybrać. Jednak boję się że wybierając urażę inne, a ja bym chciał żeby pomiędzy nami była chociaż przyjaźń. No może nie zupełnie je kocham..chociaż już sam nie wiem jak to powiedzieć..pewnie brzmię okropnie ale we mnie kryje się mnóstwo uczuć których sam nie rozumiem - powiedziałem smutny - Jenn..czemu musimy cały czas ze sobą spędzać na tak przykrych rozmowach?
-Bo ty masz ze mną jakiś problem... - powiedziała już troszkę bardziej zdenerwowana - bo co jestem od ciebie starsza!?
Zmieszałem się..co prawda Jenn była ode mnie starsza, i to o wiele starsza ale to nie o to chodziło. Właściwie nie wiem o co mi chodziło. Nie potrafiłem tego w sensowny sposób wytłumaczyć.
-Jenn - zacząłem - zróbmy sobie przerwę, przemyślimy wszystko i gdy się już namyślę to ci powiem, naprawdę nie wiem co o tym wszystkim sądzić...bywaj Jenn, do zobaczenia - powiedziałem zostawiając Jenn samą.

(Jenn?)

Od Darcy'ego - CD. historii Lany

- Darcy ... - prychnęła
- No proszę - rozłożyłem się na trawie wpatrując się w waderę
Wadera wstała i zrobiła kilka ruchów, po chwili zamieniło się to w taniec. Musiałem ją do tego namówić, sama nie chciała. W pewnej chwili siadł na kocu.
- Zadowolony? - spytała
- Oj tak - pocałowałem ją czule i się do nie przykleiłem :*
- Zwierzaku ... - zamruczała, a ja zacząłem ją namiętnie całować po całym ciele

Lanuś <3

Od Nicklasea cd historii Rainy

Kilka sekund po tym gdy wadera wyszła z jaskini wybiegłem za nią, o dziwo była już daleko. Musiałem bardzo szybko biec żeby zdążyć zatrzymać ją zanim dojdzie do swojej jaskini. Złapałem ją za łapę, obejrzała się zdumiona , gdy mnie zobaczyła uśmiechnęła się.
-Raina, nie zapomniałaś o czymś? - zapytałem z nutą tajemniczości w głosie
-Niby o czym? - zdziwiła się
Zaśmiałem się głośno, mimo że było już późno robiłem tyle hałasu będąc świadomy tego iż mogę kogoś obudzić, co mogło by kogoś zdenerwować ale miałem to gdzieś. Wadera wpatrywała się na mnie z taką miną jakbym był nienormalny, kto wie. Może miała rację.
-No jeszcze się nie domyśliłaś? - zaśmiałem się jeszcze raz
Wadera pokręciła łbem, strużki deszczu spływały po jej głowie, odgarnąłem jej grzywkę żeby coś widziała i uśmiechnąłem się do niej szeroko. Gdy zorientowała się że nadal trzymam jej łapę lekko się zmieszała. Spuściła łeb patrząc na łapy ale po chwili go uniosła wpatrując się w moje rozbawione spojrzenie.
-O co ci chodzi? - zapytała
-Jak mogłaś zapomnieć zaprosić swojego przyjaciela do siebie - oburzyłem się chodź tak naprawdę miałem ochotę wybuchnąć głośnym śmiechem.
Waderze jakby ulżyło, było to po niej widać. Nie wiem o czym myślała, chociaż przyznam że mnie to ciekawiło, nawet bardzo, a nawet aż za. Nagle wadera zaczęła się śmiać, nie wiedziałem o co jej chodzi jednak ja także zacząłem się śmiać. Tak to już jest, głupawka, przechodzi z jednego na drugiego wilka. Po chwili się uspokoiliśmy, Raina nadal chichotała trzymając się za brzuch, ja natomiast cierpliwie czekałem na jej odpowiedź, chociaż co prawda również miałem ochotę wybuchnąć głośnym śmiechem.

(Raina?)

Od Rainy cd historii Nicklasea

Rozbawiłam się i uśmiechnełąm .
- Jejku! XD Pomoge ci poszprząntać ten bałagan PRZYJACIELU MÓJ ! <3 - Uśmiechnełam się śmiejąc i rzuciłam mu na twarz mokrą ścierke .
- Co to ? -Zaśmiał się podnosząc brew i ściągając z siebie ściereczke .
- Zobacz XD .
- Asz ty ! - Zaśmiał się wziął ściereczke , i znalazł wiaderko , i swoją mocą wlał do niego wode , a wiadro wylondowało na mojej głowie...
- Tak chcesz się bawić?
- A ty chcesz?
- Jasne XD . -Wrzasnełam śmiejąc się , i tak w oto godzine zabawy w szprząntanie i zamrazanie brudu i zarazków (XD) dobrneliśmy do czystości! Aż widziałam swoj odbicie w ścianie XD Usiedliśmy przy stołku .- Dobrze nam czas mija . - Uśmiechnęłam . Zagramy w szachy?
- Chętnie . - Uśmiechnął się i zaczeła się rozgrywka . Gdy tylko skończyliśmy , był już piąty remis... i noc! Ale deszcz nadal padał .
- Chyba powinnam iść już do siebie... - Wzdychnełam gdyż chciałam jeszcze pobyć z BBF.... Wybiegłam na deszcz i spokojnym chodem zaczełam iść do swej jaskini...

 (Nicklase?)

Od Arianny - CD. historii Nicklase'a

- Kilka spraw było do rozwiązania ... - powiedziałam szybko - Widzę, że trochę wilków tu przyszło ... - spojrzałam się na modlące wilki
Kryształy na ścianach i na posadzce zaczęły błyszczeć, wszytsko przepięknie wyglądało. Poźniej wyszliśmy an zewnątrz. Nicklase przedtsawił mi kilka wilków, niektóre kojarzyłam z wojny, ale imion nie pamiętałam
- Tajemnicza, niby cicha, a niebezpieczna - usłyszałam szpety wilków
Cicho warknęłam i ruszyłam za Nickiem.
- Mógłbyś pokazać mi kilka sztuczek z wodą? - skoczyłam przed niego
- Hmm ... dziś nic nie robię, chodźmy nad jezioro

-------

Siedziałam, próbowałam wykonywać takie ruchy jakich jeszcze nie umiałam. Jednak trochę robiło się to nudne ...
- Co powiesz na walke? - spytałam
- Walke? - zdziwił się
- Taką na niby, przynajmniej coś by się działo. No to jak?
- No dobra - uśmiechnął się
Znajdowaliśmy się na środku jeziora, staliśmy na tafli wody. No i zaczęła się walka xD. Bez zastanowienia rzuciłam kulą wody w basiora, odebrał ją i skierował we mnie.
- Wygram! - zaśmiałam się i skierowałam kolejną kulę wody w stronę basiora
Odebrał ja szybko, kula trafiła mnie o zostałam odpechnięta do tyłu, prawie spadłam z naszej areny. Łod owinął się wokół moich tylnych łap, specjalnie to zrobiłam. Odpadł i cisnęłam biczem wodnym w basiora. Byłam za bardzo na jego zepchnięciu skupiona, że to wykorzystał, podelił bicz na kilka i złapał jednym za moją łapę tak, że wywaliłam się i zleciałam do wody. Wypłenęłam i spojrzałam się na niego. Stał na lodzie dumny.
- Jak paw - pwoiedziałam
- No co ... wygrałem, potórka?
- Tak - roztopiłam lód, a basior wpadł do wody
Nie spodizewał się tego, śmiesznie wyglądał. Wypłynął na pwoierzchnie.
- Remis jak na razi - powiedziałam śmiejąc się z niego

Nicklase - co porobimy potem xD ?

Od Zefira cd historii Demanii

Oboje byliśmy cali w tym dziwnym brokacie. Po chwili ja także zacząłem się go pozbywać z sierści, lecz nie było to wcale łatwe. Męczyłem się z tym, gdy nagle wadera spojrzała na mnie.
- Zastanawiałeś się gdzie my będziemy razem mieszkać? - zapytała
Zastanawiałem się dłuższą chwilę. W sumie to ciężko będzie z zamieszkaniem razem. Do żadnego z naszych klanów nie mogliśmy razem dołączyć przez żywioły. Chyba jedynym rozwiązaniem było by przenieść się razem do klanu gdzie jest mieszanka żywiołów, ale nie byłem pewny czy to dobry pomysł.
- Zastanawiałem się nad już wcześniej, ale nie jestem pewny co do rozwiązania tego problemu - powiedziałem zamyślony, a wadera wróciła do poprzedniego zajęcia
Szczerze mówiąc to nie potrafiłem sobie poradzić z tym brokatem i powoli się wnerwiałem. Waderze także nie za dobrze to szło.
- Może pójdziemy nad jezioro żeby się tego pozbyć - zaproponowała wadera, a ja lekko zirytowany potaknąłem
Po kilka minutach byliśmy już nad jeziorem. Od razu wskoczyłem do wody, a wokół mnie zaczęła pływać cała masa brokatu. Wadera powoli weszła do wody i zaczęła w strzepywać z siebie resztki tego wnerwiającego brokatu. Ja wolałem zanurkować i wypłynąć trochę dalej. Poskutkowało to i po chwili nie miałem już na sobie go w ogóle. Waderze także udało się go pozbyć z futra, więc razem wyszliśmy na powierzchnie, aby się osuszyć. Leżeliśmy tak i rozmawialiśmy chyba coś koło godziny, aż waderze i mi zaczęło burczeć w brzuchu.
- Idę coś upolować - oznajmiłem wstając
- Czekaj, pójdę z tobą - odparła wadera z uśmiechem
Razem pokierowaliśmy się do lasu. Po krótkim polowaniu zaczęliśmy zajadać się mięsem ze smakiem. Następnie leżeliśmy obżarci na plecach i patrzyliśmy w niebo. Było już koło północy. Gwiazdy świeciły jasno na niebie jak świetliki. Podniosłem się i usiadłem, po czym zamyślony westchnąłem spoglądając na Demanii.
- O co chodzi? - zapytała zbliżając się do mnie
- Nudzi mi się… może pozwiedzamy trochę inne klany? - zaproponowałem z uśmiechem
- O tej godzinie? - zapytała zdziwiona
- Tak, no chyba że nie chcesz się ze mną przejść… - powiedziałem smutno
- No, dobrze nich Ci będzie - uśmiechnęła się i razem powędrowaliśmy do losowego klanu
Nie potrafiliśmy wybrać klanu więc zaczęliśmy od tego, który był najbliżej. Po chwili byliśmy na terenie klanu Mysterious Thoughts. Chodziliśmy rozmawiając co jakiś czas i rozglądając się uważnie czy nie ma tam jakiegoś wilka, który mógłby nam zagrażać. W pewnym momencie nadepnąłem łapą na coś metalowego. To „coś” było przykryte trawą. Odsunąłem kępki trawy na bok a naszym oczom ukazał się widok metalowych szyn. Były zardzewiałe i stare, lecz to nie był to tylko kawałek, gdyż obok znaleźliśmy drugą taką. Postanowiliśmy pójść w kierunku gdzie tory te były odrobinę mniej zniszczone. Nagle naszym oczom ujawniła się spoza mgły stara stacja kolejowa. Byłą już niemal cała zawalona i spróchniała, ale jeden budynek nadal solidnie się trzymał mimo swojego stanu. Bez zastanowienia weszliśmy tam, aby to sprawdzić. Okazało się, że w środku tego budynku znajdował się stary i zapleśniały korytarz ze skały, w którym znajdowały się schody do podziemi.
- To jak idziemy tam? - zapytałem podchodząc do wejścia
- Ale to jest niebezpieczne - powiedziała i zatrzymała mnie
- Jak chcesz. Możesz tu zostać, a ja sam pójdę - powiedziałem schodząc już z niewidocznym uśmiechem na pysku
Wadera chwilę stałą w bezruchu, po czym szybko do mnie podbiegła.
- Wiersz co może lepiej pójdę z tobą - powiedziała rozglądając się, a ja się uśmiechnąłem
Dosyć długo schodziliśmy na dół co mnie lekko zdziwiło, gdyż myślałem, że jest to zejście do jakiejś starej piwnicy. Po chwili znaleźliśmy się w jakimś pomieszczeniu. Ściany były wykute w chłodniej jak lud skale. Szliśmy dalej, lecz stawało się coraz ciemniej i mniej przyjemnie. W pewnym momencie na ścianach jakby znikąd pojawiły się zapalone pochodnie. Wadera wystraszyła się i tuliła w moje futro.
- Dziwne… - wszeptałem i poszedłem dalej
Wadera nic nie powiedziała tylko podążyła za mną. Nagle przed nami droga się zapadła przy czym powstała przepaść, lecz była na tyle wąska, że daliśmy radę ją przeskoczyć. Zaraz za zakrętem znajdował się pokój, który przeraził nas oboje. Były to katakumby, w których pochowano zapewne milion istot. Były to najróżniejsze zwierzęta; było tam nawet kilku ludzi. Po chwili z ciemnego zakątku pokoju wyszedł jakiś wilk. Był równy Demanii, lecz ode mnie był trochę niższy.
- Co tutaj robicie? - zapytał przyglądając się nam
- W sumie to zwiedzamy - odpowiedziałem zamyślony
- Co to za miejsce? - zapytała wadera patrząc na basiora
- To starożytne katakumby - odpowiedział rozglądając się
- Ja jestem Demanii, a to jest Zefir - przedstawiła nas wilkowi
- Ja jestem Liberin - odpowiedział i lekko nam się ukłonił
Zaśmiałem się lekko, ale Demanii od razu mnie spiorunowała wzrokiem.
- O co chodzi? - zapytał zdezorientowany basior
- Nic - powiedziałem i spoważniałem
Zaczęliśmy go wypytywać o najróżniejsze rzeczy, a on na wszystkie cierpliwie odpowiadał. Później zaczął nam opowiadać o tamtym miejscu. Z każdym momentem to miejsce niepokoiło mi coraz bardziej i dobrze, że tak było. W pewnym momencie światło zgasło. Przerażona wadera od razu się we mnie wtuliła. Ja natomiast nasłuchiwałem odgłosów. Po chwili poczułem jak koło nas przemykają jakieś zjawy. Szybko podpaliłem kilka ciał, a reszta zajęła się ogniem. W pokoju zrobiło się jasno, a wadera odsunęła głowę od mojego futra. Ten wilk Liberin leżał na ziemi jakby martwy. Wadera już się do niego chciała zbliżyć, lecz w tym samym momencie wilk zaczął się trząść, ale nadal wyglądał na martwego. Szybko złapałem Demanii i odciągnąłem ją jak najdalej od tego wilka. Wiedziałem już wtedy co koło nas wtedy przemknęło. To był demon. Taki sam i o takiej samej sile z tym, z którym walczy moja kochana Demanii. Basior wstał i nie dość, że był opętany to jeszcze nie był żywy, lecz już martwy. Nie myślał, nie czuł, nadal żył tylko i wyłącznie jego instynkt. Kiedyś już poznałem takie stworzenia i wiedziałem, że nienawidzą ognia. Szybko zrzuciłem kilka zwłok na ziemię tak, że był nimi otoczony. Nie mógł się ruszyć, ale nagle z pod ziemi zaczęły wychodzić kolejne „opętane zombie”.
- Demanii… wynosimy się stąd - wykrzyknąłem, po czym wybiegliśmy razem z tego przeklętego pomieszczenia
Przepaść niestety się powiększyła, więc szybko zabrałem waderę na plecy i przeleciałem przez przepaść. Po drugiej stronie wadera zeskoczyła z mojego grzbietu. Byliśmy pewni, że już jesteśmy bezpieczni, lecz był to błąd. Sufit i ściany zaczęły się walić z każdej strony. Zaczęliśmy uciekać. Na szczęście schody niezapadły się przed naszym dobiegnięciem tam. Po chwili byliśmy już na samej górze. Wadera wspinała się zaraz za mną i wyskoczyła z korytarza dosłownie kilka sekund po mnie, ale było to jednak za późno. Kiedy wyskakiwała z przejścia jeden z kamieni uderzył w jej nogę, ale na szczęście wtedy była już blisko mnie. Od razu wziąłem ją na plecy i poleciałem z nią do Klanu Wody. Słońce już wschodziło. Oboje byliśmy wymęczeni przygoda, lecz także przerażeni. Po krótkiej chwili byliśmy już z Demanii przy szpitalu. Wniosłem ją do środka. Po chwili leżała już na łóżku, a wokół niej biegało mnóstwo wilków. Postanowiłem poczekać aż skończą się nią zajmować przed salą. Dopiero wtedy poczułem krew spływającą z mojego ciała. Chyba jednak też mnie tam nieźle poturbowało, ale ja i tak bardziej martwiłem się o waderę. Chyba zdrzemnąłem się czekając. Obudziłem się kiedy słońce już jasno świeciło. W sali gdzie była moja droga Demanii było słychać głos jakiegoś wilka i jej głos. Powoli wszedłem do tej sali. Jakiś medyk rozmawiał z nią, a kiedy wszedłem on od razu wyszedł.
- I jak się czujesz? - zapytałem z troską zbliżając się do niej
- Już dużo lepiej - odpowiedziała, po czym dopowiedziała - moja łapa jest tylko lekko obita, więc zaraz wyjdę ze szpitala - uśmiechnęła się
- To dobrze - powiedziałem i lekko ją przytuliłem, po czym smutniejszym tonem dopowiedziałem - Przepraszam Cię tak bardzo. Nie pomyślałem, że tam może się coś Ci stać ja nie chciałem… - przerwałem, gdyż wadera pocałowała mnie w policzek i uspokoiła
- Nic się nie stało - odpowiedziała spokojnym głosem
Po chwili do sali wszedł ten sam medyk i oznajmił, że Demanii może już wrócić do swojej jaskini. Powoli szliśmy rozmawiając. Kiedy byliśmy już w jej jaskini wadera położyła się na legowisku.
- Jesteś zmęczona? - zapytałem kładąc się obok niej
- Nie, spałam w szpitalu trochę - odpowiedziała z uśmiechem
Odwzajemniłem jej uśmiech i delikatnie ją pocałowałem, a ona odwzajemniła gest. Los chciał, że właśnie w tym momencie do jaskini wszedł Desoto. Kiedy zaczął warczeć na mnie od razu się ożywiłem i wstałem, po czym odsunąłem się dalej od wadery. Nie miałem zamiaru walczyć. To ja wkroczyłem na tereny tego klanu bez niczyjej zgody. Widziałem, że nie był zadowolony z tego, iż zobaczył mnie blisko Demanii. W oczach miał nienawiść i byłem pewnym, że dobrze się to nie skończy. Po chwili do jaskini wszedł Nicklase. On mnie chyba poznał po tamtej akcji ze smokiem, gdyż nie patrzył na mnie, aż tak bardzo wrogo, lecz kiedy Desoto powiedział mu co się stało od razu przyszykował się do walki. Ja nawet nie próbowałem podejmować walki. Po chwili rzucił się na mnie. Był silny, ale potrafiłem mu się bez problemu wymykać tak, że otrzymałem tylko kilka nowych ran. Wadera cały czas próbowała się wytłumaczyć, prosiła żeby nic mi nie zrobili i przerwać naszą walkę, a raczej atak basiora na mnie, lecz Desoto ją powstrzymywał. Po krótkiej chwili do jaskini weszło kilku strażników. Zabrali mnie do jakiegoś więzienia. Woda tam była po kostki. Lodowata, brudna woda, której w tamtym momencie znienawidziłem bardziej niż zwykle. Po kilku godzinach do tego pomieszczenia wszedł Nicklase, Desoto, a za nimi Demanii, która próbowała się im wyrwać i podbiec do mnie.
( Demanii? Przepraszam, że takie krótkie, ale ostatnio nie mam w ogóle czasu)

Od Nicklasea cd historii Rainy

Zdziwiłem się gdy wadera się zapytała czy zostaniemy przyjaciółmi, miałem jej już odpowiedzieć gdy piorun uderzył i Raina podskoczyła wylewając na siebie herbatę. Widać że ją to zabolało, w końcu wylała na siebie wrzątek. Przeprosiła i sięgnęła po ścierkę. Złapałem ją za łapę i spojrzałem na nią.
-Usiądź, ja wytrę - powiedziałem - nic ci nie jest?
-Nie..to nic takiego
-Napewno? - zapytałem z troską
-Tak - uśmiechnęła się - mogę pościerać, ty możesz posprzątać coś innego - powiedziała wskazując na graty w kącie mojej jaskini
Machnąłem łapą śmiejąc się, jednak po chwili zawstydzony tym że Raina pomyśli że jestem wstrętnym bałaganiarzem zacząłem sprzątać. Nie mogłem się z tym za Chiny uporać. Słyszałem jak od jakiejś już chwili Raina się tarza ze śmiechu widząc moją bezradność.
-Normalnie posprzątałbym to z łatwością ale zawsze odkładam tutaj durne bzdety..no i mam.
-Pomóc ci?
-Jeśli moja przyjaciółka zechce to tak - uśmiechnąłem się do niej

(Raina, psiapsiółko xd)

Od Rainy cd historii Nicklasea

Usiadłam i wzięłam kubek z herbatą . Coś przemyślałam i się odezwałam dość śpiewającym i wesołym głosem -
Poraz pierwszy z kimś normalnie , przyjaźnie , i otwarcie rozmawiam . - Uśmiechnełam się . Basior się usiadł obok mnie i zrobił okrągłe oczy . -
Naprawdę? Myślałem że jak tak sobie przyjaźnie rozmawiamy to ty masz dobre relacje z innymi .
- Nie do końca . - Zaczełam obracać kubek . - Jestem zamknięta w sobie . Z nikim szczerze nie rozmawiałam , jedynie wymiana powitania i ucieczka... . - Powiedziałam gapiąc się w wodne odbicie.
- Nie martw się . Jeżeli przy mnie się tak otworzyłaś i wyluzowałaś to przy innych pewnie też jeżeli okażesz trochę cierpliwości .
- Tak myślisz?
- Pewnie .
- Mam take pytanie. - Zaczęłam . - Czy zostaniemy przyjaciółmi? - Nagle uszłyszałąm grzmot , i zaczął padać deszcz . Gdy tylko uszłyszałam go , podskoczyłam i wylałam na siebie gorącom herbatę .
- Przepraszam . - Pisknełam i wzięłam ścierkę by to wytrzeć...
< Nickalase? >

od Jenn cd Nicklase

Nic nie odpowiedziałam Ale potem się odezwałam
-Nicklase?Nie rozumniesz że cię kocham
Odwróciiłam się i pobiegłam do wodospadu, ale Nicklase pobiegł za mna Wskoczyłam do wodospadu ,ale dotknełam łapami wody i się zrobił lód Nicklase Zelizgną się na dół za mną Narysowałam sece a w sercu Kocham Cię i go pocałowałam
<Nicklase?>

wtorek, 28 stycznia 2014

Od Nicklasea cd historii Rainy

Zaniemówiłem, nie wiedziałem co odpowiedzieć, co o tym myśleć Raina..to znaczy Terra, ach nieważne.
-A co z tym malcem? - zapytałem - zginął
-Nie wiem - zaczęła płakać - boję się że tak, ale jednak mam nadzieję że nie zginął..mam taką nadzieję..
-Cii..- zacząłem ją uspokajać - skoro nie wiesz jaka jest prawda to może on żyje? Nie martw się - uśmiechnąłem się - to już przeszłość, powiedziałaś mi żebym uczył się na tym błędzie, ty zrób tak samo
-Dobrze - otarła zły i się uśmiechnęła - Dzięki Nicklase
-Ale nie ma za co - zaśmiałem się - może masz ochotę na ciepłe kakao, co?
Wadera kiwnęła głową, zaprowadziłem ją do swojej jaskini a sam udałem się do kuchni aby przygotować napój. Po chwili podałem waderze gorący kubek, zaczęła w niego dmuchać a po chwili pić słodki napój. Usiadłem koło niej i zrobiłem to samo. Potem jeszcze gadaliśmy gdy powiedziałem że za chwilę przyjdę. Poszedłem upolować małego zająca jako przekąskę. Zjedliśmy go śmiejąc się i rozmawiając. Potem gdy udałem się ogarnąc ten bałagan. Gdy skończyłem wadera spała. Usmiechnąłem się i przykryłem ją kocem. Sam położyłem się na końcu jaskini i zasnąłem

<Nastepnego ranka>

Wadera jeszcze wstała, postanowiłem zrobić jej herbatę. Kiedy wstała zrobiła zdziwione spojrzenie.
-Co ja tutaj robię, czy my..
-Nie martw się, do niczego nie doszło - zaśmiałem się - masz - podałem jej herbatę

(Raina?)

Od Minki CD historii Amir'a

Amir zaprowadził mnie z zasłoniętymi oczami do jakiegoś pomieszczenia. Gdy mi je odsłonił zobaczyłam romantyczną kolację przy świecach. Pocałowałam go w podziękowaniu. Zaczęliśmy jeść. Zaczekałam na odpowiedni moment. Nabrałam powietrza i powiedziałam:
- Jestem w ciąży. - Spojrzałam na Amir'a.
Zaczął się dusić. Gdy przestał wreszcie kaszleć podbiegł do mnie i mnie pocałował.
Uśmiechnęliśmy się do siebie. Skończyliśmy kolację i położyliśmy się obok siebie na łożu. Jeszcze długo rozmawialiśmy przy zagaszonym świetle.

Amir?

Od Amira cd historii Minki

Pocałowałem Minkę przyciągając ją do siebie. Po chwili zaczęliśmy robić zboczone rzeczy (WIELKA CENZURA). Kiedy skończyliśmy przytuliłem mocno Minkę do siebie i zasnąłem wtulony w ciepłe ciało mojej ukochanej wadery. Nigdy nie spało mi się tak dobrze. Może to dlatego że bylem opatulony skrzydłami Anioła. W nocy śniła mi się Minka, była piękna jak zwykle, nie znałem piękniejszej od niej. Chciałem być już z nią na zawsze, tylko ja i Minka..no i może jeszcze szczeniaki, tak bardzo chcialbym mieć z nią szczeniaki ale nie wiem czy ona jest na to gotowa...

<dwa tygodnie później>

Popatrzyłem się na uśmiechniętą Minkę, nie mogłem ją złapać, była dzisiaj w świetnym humorze. Od 5 minut nie potrafiłem ją dogonić. Była szybka jak burza, w końcu mi się udało, leżałem na niej na trawie. Pocałowałem ją najpierw w uszy, potem czoło, nos a na końcu usta. Kochałem ją całym swoim sercem.
-Minka?
-Tak? - popatrzyła się na mnie swoimi pięknymi oczami
-Kocham cię - pocałowałem ją jeszcze raz
-Ja ciebie też - odpowiedziała
Leżeliśmy tak chwilę na trawie gdy w końcu zaczęło się ściemniać, zaprowadziłem Minkę do domu i przygotowałem romantyczną kolację, tylko my, nikt inny się teraz nie liczył.

(Minka?)

Od Minki CD historii Amir'a

Gdy dopiłam czekoladę do końca odstawiłam kubek na stolik i wtuliłam się w basiora. Od Czasów dzieciństwa się w nim kochałam jednak coś nas rozdzieliło. Nareszcie mogę być z kimś kto mnie rozumiał. Było mi ciepło i przyjemnie. Zasnęłam wtulona w niego.

--- Następnego dnia ---

Otworzyłam oczy. Obok mnie nie było Amir'a. Na stole zobaczyłam świeżą, malinową herbatę oraz kawałek ciasta. Uśmiechnęłam się. Zjadałam śniadanko i weszłam do kuchni. Siedział tam Amir. 
- Dzięki za śniadanko. - Podbiegłam do niego i pocałowałam w policzek.
Ten uśmiechnął się. Wyszliśmy na dwór. Spędziliśmy cały dzień na spacerach i rozmowie. Wróciliśmy do jaskini późno wieczorem. Od razu położyłam się na łożu. Byłam zmęczona. Cały dzień chodziliśmy. Amir położył się obok mnie. Pocałowałam go, a on odpowiedział w ten sam sposób tylko bardziej namiętnie. Po chili zachowywaliśmy się jak nastolatki.

Amir?
Czyń honory xD

Od Nicklasea cd historii Arianny

Skończyłem czyścić ostatni lampion, przywiesiłem go z powrotem do sufitu. Kiedy spuściłem łapy uśmiechnąłem się do Arianny. Była w podobnej sytuacji co ja, teraz co nam pozostało to wspierać się nawzajem. Może wyglądam na tępego idiotę bo nieraz się tak zachowuję, ale tak naprawdę rozumiem problemy innych wilków i staram się im pomóc. Z Arianną nie było wyjątku, była dobrym wilkiem, po tej aferze tego nie dostrzegała. Sam nie wiem dlaczego ponieważ jest przykładem dla większości wilków jakie znam. Pomogłem wstać Ariannie z zimnej posadzki Świątyni, odprowadziłem ją do wyjścia. Gdy wyszliśmy spojrzałem do góry na ogromne drzewa, na gałęzi jakieś 50 metrów wyżej siedział przyczajony Szere.
-Odprowadzić cię? - zapytałem
-Jeśli możesz - uśmiechnęła się
Odprowadziłem ją do samego Klanu Everything. Rozmawialiśmy po drodze jakbyśmy się znali od zawsze, przy Ariannie mogłem poczuć się swobodnie, być prawdziwym Nicklaseam. Śmialismy się w najlepsze gdy w końcu byliśmy już pod jaskinią Arianny. Przystanęliśmy, Arianna się uśmiechnęła. Odwzajemniłem ten uśmiech.
-Idziesz jutro także do Świątyni? - zapytałem
-Sądzę że tak - zaśmiała się - a ty?
-Ależ oczywiście - zaśmiałem się również
Pożegnałem się z Arianną i wróciłem do Klanu Wody. Zrobiłem jeszcze mały obchód po terenach po czy udałem się do swojej jaskini spoczynek po tym cięzkim dniu. O dziwo zasnąłem szybko i nic złego mi się nie śniło.

<Następnego ranka>

Wstałem później niż zwykle, dawno tak dobrze mi się nie spało. Byłem wyspany jak nigdy, zjadłem coś szybko po czym udałem się do szpitala zobaczyć jak ma się sprawa z rannymi wilkami. Ku mojemu zdziwieniu, nikogo już nie było, zostali wypuszczeni albo późnego wieczora wczoraj albo dzisiaj wczesnym rankiem. Wzruszyłem ramionami udałem się na plażę. Wiatr wiał przyjemnie, aż miało się ochotę siedzieć i siedzieć w taki dzień na tej plaży. Jednak po godzinie musiałem wrócić na chwilę do jaskini gdyż jak się okazało przyszła do mnie Lyanne omówić kilka spraw.
-Coś cię trapi Ly? - zapytałem
-Nie, chciałam tylko pozałatwiać kilka spraw - uśmiechnęła się
Jak się okazało chodziło tylko o rozmowę w sprawie naszych Klanów, chodzi o Sojusz. Czy nadal tak jak to już postanowiono za czasów mojego dziadka Davida nadal utrzymywać sojusz. Myślałem z początku że Klan Ziemi Sojuszu już z nami nie chce ale jak się okazało druga strona myślała tak samo. Gdy wyjaśniliśmy sobie wszystko oboje odetchnęliśmy z ulgą. Była już odpowiednia godzina na to aby udać się do świątyni. Nie było jeszcze Arianny więc zdążyłem wymienić kwiatkom wodę. W końcu przyszła.
-Co tak długo? - zapytałem się

(Arianna?)

Nowy wilk w Klanie Powietrza!



Request : Izaline. by SusuSmilesIzaline
Zwykły Członek
Wojowniczka
 
(Przepraszam że się sama dodałam ale nie..chciało mi się czekać XD)

Od Rainy cd historii Nicklasea

- Nie tylko ty przeżyłeś coś takiego . - Powiedziałam siadając .
- To ty też? - Spytał siadając na krześle .
- Tak... Był to mój chyba największy błąd w życiu .
- Odpowiedź mi o tym.
- No dobrze... - Wziełam głęboki wdech . - Było to z cztery lata temu , gdy byłam kapitanem , a raczej alfą pewnej watahy wojowników . Przed tym , zabili mego partnera , a mnie porwali ludzie i moją córke i tam ją zabili... Tak myślałam...


Gdy uciekłam , wróciłam do watahy . Tam otrzymałam wiadomość , że zwiad odnalazł położenie wioski ludzi w której przybywał mój brat . Rozkazałam na atak . Gdy wilki szalały na terenach wioski , ja obserwowałam Talca , czyli mego brata . Ja tak na prawde nazywam się Terra...Znalazłam go ... Wkroczyłam na pole walki
.
W tym czasie , gdy wilki go okrążyły i uraziły w łape ja zabiłam jego pana. Pamiętam co do słowa i każdy nasz gest... Gdy tak z nim rozmawiałam , Mara zaatakowałą z góry go i położyła na łopatki.
Wilki nadał prowadziły walke. Rozmawiałam z nim dalej .O czym już nie pamiętam...

Nagle uszłyszałąm wołania szczeniaka ... Był to Danjem , syn Talca. Rozkazałam go gonić a sama za nim pobiegłam
.
Talc próbował mnie powtrzymać..
.
A dalej co się stało już nie pamiętam... straciłam przytomność miesiąc po zdarzenu...
< Nicklase?>

Od Arianny - CD. historii Nicklase'a

- A wracająd do pytania ... przyszłam tu dlatego, że jest mi bliższy żywioł wody niż powietrze i ogień ... większość rodziny miała żywioł wody, jedynie ze strony ojca odziedziczyłam ogień ...  żywioł, który jest uważany za najniebezpieczniejszy, a okzało się że w moich łapach również woda jest śmiertelna
- Nie celowałaś w nią ... mogli się poddać, ale nie chcieli. Wiedzieli co może się stać ...
- Ale to nic nie usprawideliwia, jak ja teraz jestem widziana w oczach innych wilków?
- Są zadowioleni, że już jest koniec wojny ... było mał rannych - westchnął dalej wycierając lampiony
Skuliłam się w kulkę, tak samo, gdy byłam mała i miałam problem lub czułam się samotna. Tym razem ani o to, ani o to nie chodziło.
- To prawda, że twój dziadek znał moją babcię? - spytałam po chwili
- Coś wspominał o pierwszej Alfie tych terenów i jeszcze o jej bracie, Klan Dnia oraz Klan Nocy, jeśli się nie mylę?
- Tak ... a i również od babci odziedziczyłam żywioł powietrza ...
Zapadła cisza. Siedzieliśmy tak jeszcze chwile.
- Jestem wielką mieszanką żywiołów ... przez to wychodzi, że moimi bogami są Water, Sky i Fire ... ale jedynie, gdy używam żywioł wody czuje się wolna ... zbyt wolna - westchnęłam
- Ari, jeśli moge tak mówić do Ciebie, nie prezjmuj się już przeszłością. Przyszłość przyniesie lepsze życie.
Uśmiechnęłam się. Potarfił pocieszyć nawet jednym zdaniem.
- Dzięki - powiedziałam

Nicklase dokończ

Od Nicklase cd historii Arianny

Jak widać wadera musiała przemyśleć kilka spraw, mnie też śmierć Mirai dręczyła czułem się z tym podle. A z drugiej strony był już spokój z Klanem Powietrza. Usiadłem koło wadery, zapaliłem świecę i zacząłem modlić się do Water.
-Też musisz przemyśleć kilka spraw? - zapytała
Kiwnąłem łbem otwierając oczy, spojrzałem na waderę, była przybita. Chociaż nie znałem się na nastrojach wader to, to mogłem dostrzec od razu. Gdy skończyłem się modlić nie wiedziałem jaki objąć temat. Wstałem i poprawiłem przekrzywiony obraz Water.
-Arianna, mam pytanie
-Tak?
-Bo..skoro jesteś wilkiem w Klanie gdzie nie ma określonego podstawowego żywiołu i jedna świątynia jednocześnie czcicie każdego boga żywiołu to czemu przyszłaś tu..
-Bo to nie to samo..
-Rozumiem, ale skoro masz jeszcze dwa inne żywioły to czemu akurat przyszłaś tutaj, a nie np. do Klanu Ognia pomodlić się do Fire`a , co do Sky`a to rozumiem..wybacz że cię pytam ale po prostu mnie to ciekawi
-Sama nie wiem..po co ci to wiedzieć?
Spojrzałem w górę, na suficie wisiało wiele lampionów, oczywiście były brudne. W prawdzie Blood Water tu sprzątał ale chyba nie wiedział co to znaczy spojrzeć w górę. Westchnąłem i ściągnąłem jeden z niebieskich lampionów. Gdy go dotknąłem kórz wzbił się ku górze i wylądował na moim nosie.
-Powiedziałem przed chwilą, po prostu mnie to ciekawi. - uśmiechnąłem się czyszcząc jeden z  lampionów

(Arianna?)

Od Lany - CD historii Darcy'ego

- Myślę, że powinniśmy oznajmić nasze partnerstwo innym wilkom.
- Tak.
- No i wytłumaczyć ci posadę Samca Alfa... wiesz jak to jest - uśmiechnęłam się.
- Nie wiem czy dam radę.
- Jasne, że dasz - pocałowałam go w policzek.
Popołudniu zorganizowałam małe zebranie i powitaliśmy Darcy'ego jako nowego przywódcę. Wieczorem poszliśmy na spacer po lesie. Przysiadaliśmy na niewielkiej polance i obserwowaliśmy jak na wieczorne niebo wstępują jasne gwiazdki. I tak jakoś wyszło, że zaczęliśmy się całować...
Nagle Darcy zaczął arogancko...
 - Zatańcz dla mnie kochanie...

Darcy!

Od Arianny - CD. histori Nicklase'a

Ja ... ja ją zabiłam ... . Stłam tak chwile nieruszając się.
- Ej Arianna wszystko w porządku? - spytał Nicklase
- Tak ... nie - odwróciłam się i wyszłam z innymi wilkami
Czy jej już nie da się jej uratować? Przecież żywioł wody nie jest zabójczy ... on powinien leczyć i służyć do obrony, a wyszło inaczej. Łód to zamrożona woda, a taką skzodę zrobiło. Zabiłam ją ...

---

Gdy wszystkie wilki już wróciliły do swoich klanów, obrałam się w czarną nażute z kapturem i wyszłam z jaksini. Udałam się na tereny Klanu Wody. Postanowiłam iść do świątyni Water. Nagle coś stanęło przed wrotami. Ah to smok. Siedziałam cicho i się oddaliłam.
- Co tu robis zo tej porze? - spytał
- Jestem wilkiem wody ... - pokazałam mu małą sztuczkę z wodą - Musze tu wejść ... przemyśleć w szytko
- Wchodź ... - już o więcej się nie pytał
Weszłam do świątyni, zdjęłam kaptur. Zaczęłam oglądać wszytskie rzeczy, a po chwili usiadłam w ciszy na posadce, gdy uslyszałam czyjeść głosy.
- Kim jesteś i co robisz o tej porze? - odwróciłam się - Arianna? Co ty tu robisz?
Tak ... to był Nicklase.
- Nic ... - westchnęłam
- Szere mi pwoiedział, że ktoś wszedł do świątyni ...

Nicklase dokończ

Od Nicklasea cd historii Rainy

Westchnąłem zrezygnowany i opowiedziałem waderze o tym co stało się Mirai. O moim durnym zachowaniu i przemowie która była wypowiedziała źle. Nie powinienem osądzać Okanta o to wszystko. Było mi z tym głupio. Opowiedziałem o wszystkim Rainie która słuchała nie przerywając mi ani na chwilę. Kiedy skończyłem wpatrywała się we mnie zastanawiając się co odpowiedzieć.
-Wiesz Nicklase, rzeczywiście mogłeś inaczej postąpić. To było trochę okrutne
-Wiem - powiedziałem - nie przypominaj...
-Nie możesz o tym zapomnieć
-Dlaczego?
-Nie ważne czy nienawidzisz tego wspominać czy coś - powiedziała zamyślona- Ale...
-Ale co!?
-Ale musisz pamiętać żeby móc tym się kierować aby w przyszłości nie popełnić podobnego błędu.
-To nie jest takie proste, to się tak tylko ci wydaje, ale nie jesteś mną. Dobrze, co z tego że się postaram? Że będę chciał? Pewnego dnia zapomnę, i tego akurat dnia może się to powtórzyć..
-Musisz w siebie wierzyć - powiedziała
Uśmiechnąłem się do Rainy.
-Dzięki Raina - powiedziałem do niej a ona się uśmiechnęła

(Raina?)

Demanii ma towarzysza!

http://fc06.deviantart.net/fs71/f/2013/023/3/b/3b21716e0e6413286f8714fb1c8d15d6-d5sfmu4.png 
Shen

Od Rainy cd historii Nicklasea


Popatrzałam się w sufit .
- Zostanę...- Uśmiechnęłam się .
- To dobrze . Chociaż bende wiedział że nic ci się nie stanie . - Uśmiechnął się . Nagle się zapytałam z zapęndem . - Wojna ? Zakończona?
- Tak . ... Tak zakończona. To koniec . - Odpowiedział łagodnie ale troche posmutniał.
- Co jest?
- Nic..
- Ale mów ! Co się stało?
< Nicklase...?>



Od Nicklase cd hsitorii Rainy

Złapałem waderę za  łapę przerażony. Wygraliśmy, nie pozwolę żeby teraz ktoś już umarł.
-Raina, trzymaj się! To już koniec..Reneesmee! - krzyknąłem
Chwilę potem podbiegła do mnie Renee, gdy zobaczyła Raine krzyknęła i od razu zaczęła ją leczyć. Pobiegłem w tym czasie po kilku innych medyków aby pomogli Rene uratować życie wadery. Po chwili znalazłem dwie medyczki, jedna z Klanu Wody a drugą z Everything. Zaprowadziłem je do miejsca w którym była Raina. Ponieważ jak się okazało rany nie były jednak takie straszne szybko i sprawnie uratowały Rainę. Wadera sprubowała wstać ale się lekko zachwiała, podtrzymałem jej ramię i pomogłem dojść do mojego smoka. Wsadziłem ją na grzbiet smoka i spojrzałem na zdziwioną waderę.
-No co? Muszę cię zabrać do prawdziwego szpitala w Klanie Wody, tak będzie szybko i bezpiecznie. - powiedziałem po czym wsiadłem na smoka
Część wilków zaczęła powoli schodzić się już do swych Klanów. Szere wylądował przed jaskinią szpitalną. Zeskoczyłem z jego grzbietu i pomogłem zejść marudzącej Rainie.
-Po co mnie tu wziąłeś? Czuję się już dobrze...
-Nie zrzędź..nie będę cię tu potem tachał nieprzytomną bo ty zasłabłaś nie wiadomo gdzie..
Raina się zaśmiała i przewróciła oczami po czym posłusznie weszła do szpitala. Nikogo tam jeszcze nie było ale przynajmniej tutaj były gotowe maści i inne leki. Kazałem Rainie usiąść i poczekać aż do niej przyjdę. Poszukałem jakiejś maści która złagodzi ból i pozwoli szybciej zagoić się raną. Wziąłem także lekarstwa na ból głowy.
-Po co to wszystko? - zapytała
-Masz - podałem jej maść- wetrzyj ją w rany, a to - podałem jej lekarstwo - popij wodą, złagodzi ból i zawroty głowy
-Skąd się tak na tym znasz?
-Jak Alfa, powinienem specjalizować się w każdym zawodzie - uśmiechnąłem się
-Czy ty nie jest męczące, szkolić się na każdy możliwy zawód wśród wilków? - zapytała
-No jest, ale nie we wszystkim jestem tak dobry jak wilki które zajmują się jednym określonym zawodem i głównie tą umiejętność doskonalą. - odchrząknąłem - widzę że skończyłaś..wolisz tutaj zaczekać na pielęgniarki aż wrócą czy chcesz żebym odprowadził cię do twojej jaskini?

(Raina?)

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Od Shanti cd historii Look`a

-Look..on z pewnością czuje się tak jak ty. On jest Alfą, jeśli będzie słaby wykorzystają to przeciwko niemu. Wiem jak to jest bo szkolono nas na Alfy, tak?
-Ale to jest chore!
-Chore jest to że wogóle doszło do tej wojny..
-Nie musiał oskarżać Okanta!
-Nie wiem o co chodzi ale chyba chodzi o to że dawali Okantowi szansę na poddanie się a on zaryzykował wiedząc że ktoś z jego bliskich może zginąć. - powiedziałam przytulając Looka, łzy spłynęły mi po policzku - Look..już po wszystkim idźmy stąd, nie chcę tu być...

<dwa tygodnie później>

Sytuacja była już normalna, nie było już wojny a ja z Lookiem byłam szczęsliwa jak dawniej. Wczoraj dowiedziałam się czegoś istotnego. Może go to ucieszy a może nie..postanowiłam powiedzieć mu to dzisiaj. Kiedy dzień był taki piękny...
-Look? - zawołałam cichótko
-Tak? - zapytał przytulając mnie od tyłu - coś się stało?
-Bo ja muszę ci coś powiedzieć..
-Co cię trapi?
-Bo widzisz..ja Look..nie wiem jak to powiedzieć - zaśmiałam się
-No mów - uśmiechnął się
-Look..jestem w ciąży

(Look?)

od Look'a cd Shanti /Wojna

Wstałem i szybko pobiegłem na pole walki. Nie cierpię rozlewu krwii, ale jak wojna to wojna. Razem z Shanti walczyliśmy do ostaniej kropli potu. Wbiegliśmy do schronu klanu powietrza, tam podobno była Arianna. Moim oczom ukazał się przerażający widok.
Mirai leżała konająca, z kryształem lodowym w piersu obok łkającego Okanto.
Przeleciałem wszystkie kamienne twarze wzrokiem i zatrzymałem się na Nick'u. Patrzył bez wyrazu na scenę śmierci Mirai. Czy ja dobrze widzę?!
Wilk umiera, a wszyscy się gapią?!
W tej chwili nie wiem, kogo nie nawidziłem bardziej - losu, czy Nicklase'a.
Kipiało we mnie wszystko, chciałem rzucić się i pomóc Mirai.
Moje mięśnie zaczęły nerwowo drgać.
- Spokojnie - szepnęła troskliwie Shanti i objęła mnie.
Bezdradność i patrzenie na czyjąś śmierć to najgorsze rzeczy. Zacząłem płakać, jak małe dziecko.
Nicklase zaczął wykład o tym, że śmierć Mirai jest winą Okanto.
- Wyjdźmy stąd - powiedziałem gniewnie - nie mogę słuchać tego kretyna.
Pociągnąłem za sobą Shanti, wprost do wyjścia.
Odeszliśmy kilkaset metrów od miejsca zdarzenia.
- JAK ON MÓGŁ?! - krzyczałem - JAK MÓGŁ PATRZYĆ NA ŚMIERĆ MIRAI I JESZCZE MÓWIĆ TAKIE RZECZY DO OKANTO?! WYTŁUMACZ MI TO!!! - byłem w szale

<Shanti?>

Od Nicklasea cd historii Tauriel

-O mojej mądrości wiedziałem już od dawna - powiedziałem poważnie lecz po chwili zaśmiałem się
-Z pewnością - odpowiedziała Tauriel uśmiechając się
Zrezygnowany ponieważ za Chiny Ludowe tego nie rozwikłam oddałem książkę Tauriel która zaczęła się temu przyglądać. Usiadła przy biurku i zaczęła bacznie badać strony księgi ,,od deski do deski''. Przysiadłem koło klaczy bacznie przyglądając się Tauriel. Czułem się dziwnie, ponieważ w niczym jej nie pomagałem, to ona zrobiła miksturę która w jakimś stopniu uratowała klacz, nawet głupich stron nie potrafię przeczytać... Wstałem i zacząłem krążyć po jaskini. Po chwili Tauriel popatrzyła się na mnie jak na nienormalnego, odruchowo się zatrzymałem i usiadłem na dvpie.
-Nudzi ci się? - zapytała się nadal czytając księgę
-Trochę...
-Upoluj mi coś, głodna jestem.
-Jasne - uśmiechnąłem się - co panienka sobie życzy, królika, zająca, dzika, sarne, jelenia, kaczke, lisa, borsuka czy może...
-Mięsa..byle jakiego - powiedziała rozbawiona
Uśmiechnąłem się szerzej i wybiegłem z jaskini, zbiegłem z małej górki oczywiście ślizgając się w błocie a jak. Po czym wbiegłem w głąb lasu, zwierzyny w okolicy aktualnie nie było zbyt wiele. Wiele zwierząt już dawno zasnęło pogrążone w zimowym śnie. Żeby coś wytropić potrzebny był spokój i cisza abyś to ty a nie twoja ofiara cię wytropiła. Stanąłem na spruchniałej kłodzie i przymknąłem oczy, kompletna cisza. Aż za wielka. Uchyliłem powiekę prawego oka, oddychając wypuszczałem z ust mgiełkę jakbym palił. Otworzyłem drugie oko i nastawiłem uszy. Nagle wyłapałem przeraźliwy ryk dochodzący tuż za mną. Ryk dużego łosia. Myślałem że zaatakuje mnie porożem ale okazało się że goni go jakiś wilk. I to nie z Klanu Wody, ba, z żadnego z Klanów. Dziwne, z tego co wiedziałem to wilki nie miały mieczy u boku i peleryny. Wilk przebiegł obok mnie, nie obchodziło go to że jest na czyiś terenach. Prychnąłem i rzuciłem się w pogoń za nim. Wilk w sumie ułatwił mi zadanie z polowaniem ponieważ rzucił mieczem w kark zwierzęcia, Łoś upadł z hukiem na ziemię martwy, kiedy wilk wyjął miecz skoczyłem na niego. Miecz poszybował w powietrzu i wylądował kilka metrów dalej.
-Kim jesteś!? - krzyknąłem
-Wędrowcom Czerwonego Trójzębu
Przekrzywiłem łeb w pytającym geście, po czym potrząsnąłem łbem i warknąłem i złapałem zębami za pelerynę zrywając ją z szyi wilka.
-Jestem Nicklase - powiedziałem - a to są moje tereny jak byś nie wiedział, i ta zwierzyna też - wskazałem na łosia
-I co w związku z tym?
-To w związku z tym że zabiję cię jeśli stąd nie pójdziesz
-Księga..- powiedział
-Jaka księga!?
-Ta która jest w jaskini tej wadery którą chyba darzysz jakimś głębszym uczuciem - zaśmiał się wprowadzając mnie w osłupienie - wiem jak ją rozszyfrować
Wbiegłem do jaskini Tauriel a za mną wilk który jak się okazało nazywał się Fuko. Tauriel odwróciła się do mnie ale gdy zobaczyła wilka za mną wstała od biurka i wzięła do łapy jakiś mieczyk.
-Tau - zacząłem - ten wilk mówi że wie jak rozwiązać tą księgę...
-Ale ja nie powiedziałam że nie potrafię jej rozwiązać...byle jakiemu idiocie rozpowiadasz o tej księdze..Nicklase myślałam że..
-Ale ja nic nie mówiłem..on sam o tym wiedział

(Tauriel? Tak..brak pomysłów...)

Od Rainy- Wojna


Usmiechnelam sie i wyszlam na teren bitwy . Kilka wilkow zaczelo walke. Ubralam pol helm na czolo , ochroniacze ktore powiekszaly moje pazury , i niewidzialny pancerz z skory smoka . Bylam dobrze przygotowana na bitwe. Wzielam gleboki wdech , ... i... nagle pojawila sie mgla . Nic nie widzialam , jedynie szlyszalam krzyki , zagryzanie na smierc szczekami , i dzwieki rozkazow ... Nagle zobaczylam w mgle , czarna smuge ktora kierowala sie na mnie . Nagle jakis wilk chcial mnie powalic na ziemie... Byl to chyba Okanto ktory za puxno zaproponowal sojusz z Klanem Eventing . Szybkim ruchem szkoczylam w niebo , i lapami odepchalam sie o glowe basiora . Wilk wylandowal na ziemi , i szybko sie podniusl .
- Kim jestes?! - Powiedzial krazac wokol mnie .
- Raina gdybys chcial wiedziec Okanto .-Podwarknelam .
- Skad znasz mnie?
- W klanie wody sa rozne plotki o nieudanej dyplomacji . - Usmiechnelam sie .
- Hmm... teraz skoncze z toba! - Warknal i szkoczyl na mnie . Zrobilam unik , no ale trafil mnie pazurami w biodro i udo . W wyniku napiecia wywalilam sie na ziemie . Okanto byl pewny siebie... Myslal ze jego klan wygra... ale nie dokoncza to przemyslal . Roszarpywal mnie swoja szczeka , zaczynajac od szyi . Skoncentrowalam sie i cala sila skierowalam moc na Okanto . Dostal w pysk , az mu sie przekrecil ale nadal stal nademna . Nagle , gdy zamknelam oczy z ktorych splywala krew i z calego ciala , jakis basior szkoczyl i zamachem mocy wody uderzyl w napastnika . Okanto wstal zawarczal , i powrocil do swojej floty ...
~~ Tym czasem ~~
Obudzilam sie dopiero po godzinie . Nad soba zobaczylam zamazany zarys twarzy wilka ktory mnie uratowal . Nagle wzrok mi sie polepszyl i przedemna stal..
- Nicklase..? - Spytalam . Wilk zauwazyl splywajaca krew z pyska i rzekl :
- Nie marnuj sil.
- A..-aa-le tys mni urato-wac... - wyjekalam z ostatkiem sil .
< Nicklase jezeli mozesz...>

Od Rainy

W klanie wody , szykowała się wojna . Nie przejmowałam się tym bardzo . Jedynie ciągle myślałam o mojej malej Pinetail... Czy naprawdę zginęła? A może przeżyła? Nie to nie możliwe! Przecież byłam przy tym jak ten człowiek ją zastrzelił... Krążyłam wokół drzew w lesie naszego klanu . Nagle kogoś zobaczyłam ... Usłyszałam ciężkie dyszenie ... i znajomy głos...
- Raina... - Odwróciłam się w stronę białej wilczycy .
- Mara?
- Tak... Jestem tu z reszta stada.
- Naprawdę!? - Krzyknęłam uradowana...
- Mara? Gdzie jesteś? - Usłyszałam głos mojej słodkiej... Pinetail!
- PINETAI!!?
- Mama...?
- Tak ! - Skoczyłyśmy do siebie i sie przytuliliśmy ...
Nagle miedzy nami wkroczył jakiś wilk...
< jakiś basior z klanu wody lub everything XD >

Od Tauriel - CD historii Nicklasea

Wlewałam stopniowo substancję do pyska klaczy. Nadal się nie zbudziła. Gdy buteleczka była prawie opróżniona, podeszłam do brzucha klaczy i wpatrywałam się w jej rany. Położyłam łapy na grzbiecie i nodze zwierzęcia. Widać było ruch klatki piersiowej, która się rozszerzała i opadała. Wtem przestała działać. Nicklase stanął obok mnie.
- Robiłaś wszystko co w twojej mocy... - szepnął.
- Cierpliwości. - odpowiedziałam spoglądając na niego.
Kiwnął głową i odszedł. Dotknęłam jednej z blizn samicy. Potem przejechałam delikatnie pazurami po ogromnej ranie, ciągnącej się od kłębu aż do kolana. Koń najwidoczniej już się przebudził, bo zasyczał z bólu. Nicklase wziął w łapy jej łeb i zaczął ją głaskać.
- Potrzebna będzie specjalna mikstura do dalszej rehabilitacji. Przez daną jej substancję będzie kuśtykać, a tym samym nie może się bronić. Chociaż by tego bardzo chciała, nie może. - odeszłam kilka kroków od niej. - Zostaw ją na razie. Gdy śpi szybciej się regeneruje. Te konie mają okropnie głębokie sny, więc raczej jej normalną mową nie obudzę.
Usiadłam na niskiej półce skalnej, która odgrywała rolę kanapy. Sięgnęłam nad siebie i szukałam łapą dziennika. Był stary i zakurzony... Obejrzałam go z każdej strony. Nagle basior wyrwał mi go z łap uciekając na drugą stronę stołu i śmiejąc się. Dogoniłam go i próbowałam odzyskać notes, jednak samiec był zbyt wysoki.
- Oddaj to. - zaśmiałam się.
Pokręcił głową i zaczął uciekać. Goniliśmy się tak przez kilka minut, lecz w końcu postanowiłam, że przestanę.
- Poddajesz się? - spytał łapiąc powietrze.
- Nie, pozwalam ci go czytać. - uśmiechnęłam się szyderczo.
Samiec zaczął kartkować strony. Znalazł jedną zapisaną. Chciał ją przeczytać na głos.
- Ale tu są jakieś dziwne cyferki... - zasmucił się.
Podeszłam do niego i spojrzałam na strony.
- Brawo, zgadłeś! To cyfry. Trudno je rozróżnić od liter. - mówiłam.

< Nick? >

niedziela, 26 stycznia 2014

Wojna!

Od dzisiaj do 26 stycznia trwa na Wilczych Klanach Wojna. Klan Wody, Everything i Klan Ziemii przeciwko Klanowi Powietrza, reszta Klanów prowadzi normalne życie (chyba że któryś przyłączy się do jednej z dwóch stron bitwy, uwzględnić to w opowiadaniu z Alfą danego Klanu).
Wilki biorące udział w bitwie piszą opowiadania pt. Od Gali/W - oczywiście jest to tylko przykład, opowiadania piszemy tak jak zwykle tylko z tematyką wojenną. Do dokończenia dajemy opowiadanie wilkowi który jest w tą wojnę w jakiś sposub zamieszany, nie koniecznie ktoś z sojuszu. Może być też wróg. Po 26 stycznia ogłosimy wynik bitwy .

Powodzenia na wojnie, Alfa Klanu Wody Nicklase.

Od Nicklasea cd historii Mirai/ Wojna

Nie spodziewałem się tego co właśnie widziałem. Że Mirai okiełzna zaklęcie Arianny i że obroni Okanta przed śmiertelnym ciosem przyjmując go na siebie samą. Wszystkie wilki z Klanu Powietrza zaczęły się szamotać prubując jakimś sposobem uratować swą Alfę. Ale było to niemożliwe ponieważ były nadal uwięzione a Mirai prawdopodobnie umarła. W najlepszym wypadku będzie kaleką do końca życia ale wątpie. Zrobiłem obojętną minę żeby udać że jestem twardy. Jednak tak nie było, najchętniej zacząłbym płakać ale byłoby to żałosne. Widziałem że Okanto stara wydostać się z pułapki i ocalić Mirai. Jednak nie mógł. Stanąłem za nim, ponieważ pułapka w pewnym sensie była wodą rozmroziłem ją ale tylko w miejscu gdzie Okanto się znajdował. Okanto wyskoczył z wody której z pewnością teraz nienawidzi. Przytulił Mirai do siebie głośno łkając, w tym momencie nawet wilki z Klanu Powietrza ucichły przestając się szarpać. Spojrzałem nadal obojętną twarzą na cierpiącego Okanta. Odwrócił do mnie swe nienawistne spojrzenie i krzyknął:
-Tego chciałeś!? Jej śmierci!?
Nie dpowiedziałem, nie dlatego że byłem szczęśliwy z tego powodu tylko dlatego iż nie wiedziałem co, odpowiedzieć.
 - Jesteś...POTWOREM!!!
No i trafił, cofnąłem się do tyłu, nie za daleko ale na pewno wszyscy to zauważyli, coś jakby ugodziło mnie w serce, przełknąłem ślinę po czym ponownie obojętnym spojrzeniem spojrzałem na basiora...spojrzeniem bez żadnych emocji i uczuć.
- Dawaliśmy ci szansę, wiele razy. Ale ty nie chciałeś się poddać. Z jednen strony cię rozumiem - powiedziałem- duma..chcesz dawać wspaniałego Alfę przed wilkami z twojego Klanu. Jednak - dodałem po chwili - wiedziałeś że ktoś z twych bliskich może umrzec jeśli byś się nie poddał. Wiedziałeś że to może być Mrai, Inka lub któreś z twoich szczeniaków lub nawet członka Klanu. Wiedziałeś, a jednak wierzyłeś że nic im się nie stanie. Tak się składa Okanto, że za dużo myślimy a za mało staramy dążyć do realizajci naszych planów, przemyśleń, marzeń i fantazji..
- Nie pieprz mi tu kazania! - krzyknął Okanto
- Ja ci tylko mówię prawdę..
Odmroziłem wszystkie wilki z Klanu Powietrza, po czym odwróciłem się do wilków z Klanu Wody, Ziemi i Everything.
- Wojna zakończona, odnieśliśmy ,,wygraną,, - powiedziałem, chociaż nikt nie wrzeszczał z radości i nie wiwatował wszyscy spojrzeli w stronę Okanta, skinęli głowami i zaczęli opuszczać doszczędnie zniszczoną kryjówkę. - Araianno...wracaj wraz z Klanem Everything na swe tereny...
 - Nie zamierzasz pomóc Mirai? - Zapytała
-Ona przecież nie żyje...chyba że jestem ślepy i nie widzę że jest przebita niemalże na wylot..

( Arianna lub Okanto?)

Od Mirai c.d Arianny / Wojna

Na wstępie piszę, że pozwalam sobie również dokończyć opo Arianny :D Mam nadzieję, że nikt nie będzie się złościł ale zakończę tą wojnę ... Przynajmniej w pewnym stopniu ...

Okanto złamał patyk wyraźnie dając im do zrozumienia, że się nie poddamy.
Tak trzymaj skarbie ! Załatwimy ich ! - pomyślałam.
- Skoro tak, no cóż będziemy musieli to załatwić w inny sposób ... - westchnęła Arianna. - Przygotuj się na śmierć Okanto ...
Otworzyłam przerażona szerzej oczy. Chciałam krzyczeć ! Czas jakby zatrzymał się w miejscu. Arianna wyczarowała lodowy kryształ. Wystrzeliła w Okanto. Pocisk leciał a ja nie mogłam nic zrobić, przynajmniej fizycznie.
Nagle moja dusza wyrwała się, połączyła z moją magią i przełamała zaklęcie Arianny. Rzuciłam się w stronę Okanto...

Zdążyłam ... w samą porę zdążyłam ...

Najpierw poczułam lekkie ukłucie w okolicach klatki piersiowej, potem lód rozdarł moje ciało.
Z bólu gwałtownie odrzuciłam łeb do tyłu. Po chwili spojrzałam w dół i przekrzywiłam głowę, jęknęłam cicho.
Zostałam ugodzona w prosto w serce ...
Zrobiło mi się nie dobrze splunęłam krwią ...
Wszystkie wilki przyglądały mi się w milczeniu.
Ze spaczonym wyrazem twarzy spojrzałam z żalem na Arrianę i Nicklesa. Chyba w głębi siebie byli zadowoleni, ale na ich twarzy widać było szok. Może jednak żałowali a ja postrzegałam to jako wrogość ?
Nie miałam zielonego pojęcia ...
Znowu splunęłam krwią ... chciałam wyciągnąć pocisk, jednak wiedziałam że to skróci moje ostanie minuty ... a przecież miałam coś do powiedzenia ...
- Wszyscy wiedzieliśmy tak naprawdę od samego początku, że wojna nie zakończy się do puki ktoś nie umrze, nigdy nie chciałam ... wojny ... naprawdę, chciałam po prostu spokojnie zestarzeć się z Okanto ... - powiedziałam cicho przeszywając zamglonym wzrokiem młodą Alfę KE. Poczułam jak Okanto trzymał mnie w swoich ramionach, odwróciłam się do niego i podciągnęłam się z wysiłkiem by dać mu ostatniego całusa ...
Po moim policzku spłynęła łza. Okanto miał wilgotne oczy...
- Jednak nie było nam to dane ... Dziękuję Ci za wszystko, za każdą spędzoną chwilę z tobą, nie mogło nic lepszego mnie spotkać - uśmiechnęłam się słabo do niego i zamknęłam oczy... Raz na zawsze ...
Pochłonęło mnie światło czy też może ciemność , nie mogłam już niczego od siebie odróżnić ...

( Okanto ? Arianna ? Nickles ? Jak chcecie możecie dokończyć )

Od Arianny - CD. historii Nicklase'a/ Wojna

Wszytskie wilki były osłabione niedoborem tlenu, ale został im szybko przywrócony. Zaczęłam iść w ich kierunku wolno, ale pewna siebie. Mirai miała pewnie jeszcze do użycia kilka zaklęć.
- Boisz się walczyć ... inne wilki służą ci jako tarczę! Boisz się ... - powiedziałam, odgrodziłam znów taflą lodu od podłogi do sufitu wszystkie wilki prócz oczywiscie wilków z KP. Dałam je na środek. Machnęłam łapą i pojawiła sie woda.
- Taką ilością wody chcesz nas utopić?! - zaśmiał się Okanto i wstał, lecz po chwili zamroziłam wodę i utknął
Nie mógł się ruszyć, zaden wilk z nich nie mógł się ruszyć.
- No to chwila zabawy - ciskałam płomieniamiw  nich, a ci albo je unikali, albo czasami obrywali nimi i mieli popaloną sierść
Opuściłam barierę, uśmiechnęłam się dumnie.
- Teraz wszyscy mogą się nimi zająć! Zrobić co chcą! Czyba żę się poddacie bez żadnych numerów - machnęłam łapą i zamknęłam lodowym gagańcem pysk Mirai i reszcie
Żadne zaklęcie im nie pomoże. Ktoś rzucił Okanto patyk, aby napisał na śniegu tak czy nie. Uwolniłam mu tylko jedną łapę. Odeszłam do tyłu. Poczułam się słabo i oparłam się o kolumne. Wilki zrobiły krąg wokół nich.

Nicklase dokończ

Od Nicklase cd historii Arianny / Wojna

Spojrzałem wrednie w stronę wilków z Klanu Powietrza które zaczęły odpychać wszystkie wilki swym żywiołem Powietrza. Przeniosłem ponownie swe spojrzenie w stronę Arianny, wyglądała okropnoe, jakby miała za chwilę umrzeć.
- Mocnym podmuchem wiatru - powiedziałem w końcu
Arianna sprubowała wstać jednak po chwili przewróciła się, szybko podałem jej łapę i pomogłem wstać. Kazałem Reneesmee zaprowadzić ją natychmiastowo do namiotu medycznego. Wadera kiwnęła głową i zabrała ze sobą wyrywającą się Ariannę.
- Mirai - powiedziałem - Wygląda na to że to ty sterujesz swymi wilkami, co nie Okanto? Jesteś tak wielkim tchórzem że nawet nie pomożesz swojej rannej żonie - zakpiłem
- Jak śmiesz...- warknęła Mirai - oskarżać Okanto, najpotęrzniejszego Alfę...
- Hahaa, wy już majaczycie?
- A to nie prawda, żywioł Powietrza jest najpotęrzniejszy - powiedziała wstając
Z jej piersi wyleciały jakby wiatry ze wszystkich stron świata, wszystkie wilki z Klanu Ziemi,Everything i Wody zaczęły być spychane do tyłu. Nagle Shanti wrzasnęła, z jej łapy wydobył się promień światła który oślepił na chwilę Mirai. Wykorzystałem tą chwilę i rzuciłem się na Okanta. Jednak w tym samym momencie 3 wilki z Klanu Powietrza rzuciły się na mnie. Błyskawicznie zmieniłem się w wilka Ognia i poparzyłem pyski wilków które zaczęły skomleć. Zaśmiałem się cicho. Po czym z powrotem zamieniłem się w swą prawdziwą postać. Połowa wilków z Klanu Powietrza rzuciło się w moją stronę,jexnak wszystkie wilki z Klanu Wody skoczyły przedemnie i odepchnęły wrogie wilki żywiołem Wody.
- Hahaha Nicklase, ty naprawdę myślisz że tak łatwo można nas pokonać?
Nagle jakby powietrze zniknęło, wszyscy zaczęli się dusić.Oczywiście prucz Klanu Mirai i Okanta. Jednak nie przewidzieli tego iż my też posiadamy wilki z tym żywiołem. Drogocenny tlen szybko do nas powrócił.
- Co!? - wykrzyknęła Mirai
- Głupia jesteś Mirai - powiedział jakiś wilk
Wszyscy odwrócili się w stronę tego głosu. To była..Arianna? Co ona tutaj robiła?!

(Arianna?)

Od Nicklase cd historii Tauriel

Uśmiechnąłem się ciepło do wadery po czym wstałem i podszedłem do niej. Otarłem jej łzy spływające z policzków po czym ująłem jej twarz w dłonie.
- Tauriel, jesteś zdecydowanie najsilniejszą waderą jaką znam.
- Naprawdę tak sądzisz? - Zapytała
-Ależ oczywiście! A przecież jak coś masz mnie, zawsze ci pomogę!
Dopiero teraz zorientowałem się że trzymam twarz Tau w łapach. Odsunąłem się i spojrzałem na swoje łapy. Po chwili usłyszałem jak Tauriel wstała i zaczęła głaskać klacz. Odwróciłem wzrok w ich stronę, po chwili przypomniałem sobie o jednej istotnej rzeczy, a mianowicie o wyleczeniu klaczy.
- Znalazłaś jakieś lekarstwo? -Zapytałem
- Znalazłam tylko potrzebne składniki, lekarstwo muszę dopiero zrobić- odparła
- Nie martw się,popilnuję jej. A ty w tym czasie sprubuj zrobić lek..
Wadera skinęła niechętnie głową i ruszyła do innego pomieszczenia.
<Kilka godzin później>
Oczy mi się kleiły, klacz już długo spała. Mialem wielką ochotę żeby choć na chwilkę się zdrzemnąć. Jednak pokonałem senność i zacząłem nucić hymny dawnych Klanów..Po godzinie do pomieszczenia przyszła styrana Tauriel.
-Udało się?
-Nie wiem - westchnęła- mam nadzieję że tak...
Podeszła do klaczy po czym wlała jej zielonkawy płyn do pyska.

(Tauriel?)

Od Tauriel - CD historii Nicklasea


Przyglądałam się rannej klaczy. Rzadko komu udawało się ocalić Each Uisge. Zamarłam w bezruchu, po czym spojrzałam na Nicklasea.
- Nie. - wyszeptałam.
Podniósł jedną brew. Miał już coś powiedzieć, lecz mu przerwałam.
- Mogę tylko próbować ocalić klacz. Jest odmiennego gatunku. Grupa wilków niegdyś zamieszkująca tereny dzisiejszej Azji południowej, dokładniej Himalaje, potrafiły je leczyć, jednak była to znikła gromada. Prowadzili zapiski chorób, które dotyczą tych zwierząt. Przepadły. Jedyne co mogę zrobić, to po pierwsze: próbować leczyć ją moimi sposobami. Jestem szamanką, takowe posiadam. Po drugie: Jeśli stan będzie krytyczny, bardziej od tego, trzeba będzie wezwać lekarzy.
Basior wstał szybko, a ja za nim. Zmienił się w feniksa, a ja ''wrzuciłam'' klacz na jego plecy.
- Leć z nią do mojej jaskini. - mówiłam oddalając się.
Zmierzałam do wnętrza lasu. Tam powinnam znaleźć kilka roślin potrzebnych do próby uleczenia zwierzęcia.

Niektóre zioła rosły tuż przy ''wejściu'' do boru. Znalezienie ich nie było trudne... Potrzebny był mi tylko żabi skrzek. Ohyda. W całym lesie nie było nawet dennej kałuży, a co dopiero stawu. Szukałam w mchu, tam też je nie raz znajdywałam, co wydawało mi się dziwne. 

Zrezygnowana wróciłam do domu. Przy klaczy siedział Nicklase. Podpierał sobie głowę swymi łapami i wpatrywał się w ziemię.
- Depresja? - nie miałam ochoty na śmiech.
- Możliwe. - odparł. 
- Jeśli ona umrze... - nie wiem dlaczego, ale nagle do oczu napłynęły mi łzy. - Nie wybaczę sobie tego.
Otarłam jedną łzę, spływającą po moim policzku.
- Tak silna wadera nie powinna płakać. - spojrzał na mnie nie okazując emocji.
- Silna psychicznie czy fizycznie? - próbowałam się uśmiechnąć.

< Nicklase? >

sobota, 25 stycznia 2014

Od Nicklasea cd historii Clary

Popatrzyłem się przerażony na waderę, jej futro nie miało już jasnoniebieski kolor tylko biały, biel ta była jaśniejsza od śniegu który niedługo spadnie na nasze tereny. Objąłem waderę mocniej żeby nie spadła i najszybciej jak potrafiłem poleciałem w stronę lecznicy. Wpadłem do niej jak burza, wrzeszcząc żeby ktoś przyszedł bo w końcu było już późno. Nagle do jaskini wbiegły dwie zaspane wadery. Zdążyłem już położyć Clary na łóżku i upewnić się czy nie ma żadnych ran.
- Co się stało? - zapytała wadera
- Nie wiem..wpadła do wody, było jej zimno i nagle kolor jej futra się zmienił.
- Jak to zmienił?
- No norrmalnie! Z jasno-niebieskiego na biały! Co jej jest!?
-Nie mamy pojęcia..zaraz ją zbadamy.
Nagle Clary zaczęła przeraźliwe krzyczeć i się szarpać. Wadery złapały ją za łapy starając się przygwoździć ja do łóżka ale Clary za bardzo się rzucała. Jakby lunatycznym ruchem uderzyła jedną z wader. Wziąłem w łapy strzykawkę z lekiem na uspokojenie ( Tak, tak Nicklase się zna na medycynie huehue) i wbiłem jej igłę w kark. Clary pisnęła ale po chwili przestała się rzucać. Lezała spokojnie a po chwili zasnęła.
- Dobra..to teraz ja zbadajcie! - Wyrzyknąłem
Pielęgniarki zaczęły robić swoje, nie wiem co tam dokładnie robiły gdyż ni pzyglądałem się temu. Byłem zbytnio zamyślony. Po godzinie jedna z wader do mnie podeszła czytając coś co jest napisanego na kartce papieru.
-Wicie co jej dolega- zapytałem
-Tak - odpowiedziała wciaz czytając
-A więc co?

(Clary?)

Od Arianny - CD. historii Nicklase'a

Jeden wilk trzymał im szczeniaka, miała zawiązane oczy.
- Co jej zrobiliście?! - wykrzyknęła Mirai
- Nie martw się ... widzi - powiedziałam, a Mirai spojrzała się na mnie
Widać miała ochote rozszarpać mnie na miejscu, dzięki mnie znaleźliśmy ich kryjówkę i to ja ugodziłam Inke w nogę.
- Mamo! - krzyknęła mała, nie wiedząc dokładnie gdzie jest
Zapadła cisza. Okanto i Mirai odwrócili się do siebie. Pewnie uzgadniali czy się poddać. Wreszcie Okanto się odwrócił. Wszystkie wilki skupiły się na nim.
- A więc ... - zaczął - Ogłaszam, że Klan Powietrza ... - przerwał - Będzię walczyć do końca! - wykrzyknął i nagle od nich wybiły coś w rodzaju igły w każdą stronę. 
Pewnie były zatrute. Machnęłam szybko łapą, tak, że posadzka została pokryta lodem i lód poleciał w każde miejsce, gdzie leciała strzała do samego sufitu. Okanto spojrzał się na mnie ze zdziwieniem. Wstał i uśmiechnął się, jakby to nie była wojna.
- Arianna jak miło cię widzieć ... - powiedział, a ja wpatrywałam się nadal zdziwiona - jak tam twoja matka?Zapadła cicsza na sali. Wszystkie wilk zaczęły szeptać. Przełknęłam ślinę.
- Kim ty jesteś? - wyszłam przed siebie, chodź lapy innych wilków grodziły mi przejście
- Słyszałem o twojej matce ... była inna niż ty, a i podobno jesteś Wilkiem Wody, jak i Wilkiem Ognia
Nie rozumiałam co to ma wspólnego z całą wojną. Nie wytrzymałam. Odgrodziłam wielką kulą z twardego lodu Okanto, a i wyrywając jakiemuś wilkowi nóż podbiegłam do Mirai i wszyscy myśląc, że go zabiję stanęłąm nieruchomo.
- Gadaj! Poddajesz się czy nie?! - warknęłam i z jednej łapy błysnął ogień, którą przybliżyłam do jej pyska, zmrużyła oczy
- Pomyśle, tylko jeszcze coś muszę zrobić ... - uśmiechnęła się i nagle poczułam odepchnięcie, a po chwili byłam tuż przy ścianie. Wilki rzuciły się w stronę Mirai i  reszty. Kilka wilków nademną stało, ale nie słyszałam co mówią. Traciłam przytomność. Może właśnie taki los miał mnie czekać? Przynajmniej będzie koniec wojny ... jak na razie. Spojrzałam się ostatni raz na wszystkich, po czym zamknęłam oczy. Jednak nie mogłam odejść, musiałam przeżyć! .... otowrzyłam oczy, zauważyłam swiatło, po czym słyszałam głosy wilków i stojące nademną wilki. Rozpoznawałam to miesjce. Namiot ... widziałam wilki. Pamiętałam to całe zajście, ale nie wiedziałam kiedy t było.
- Jak ona mnie odepchnęła? - spytałam ledwo

Nicklase dokończ

Od Clary cd historii Nicklasea



-Nie wiem-powiedziałam kaszląc-
-Usiadłam na kanapie i wzięłam herbatę w łapy.
-Choć wezmę cię do szpitala i jak powiedzą co ci dolega to wrócisz tu-powiedział-
-W tym momencie zamroziłam herbatę i spadłam na podłogę.
-Oczy mi się powoi zamykały nie czułam już ogona ani łap.
-Nicklase podbiegł do mnie.I od razu wziął mnie i pobiegł do szpitala.
-Byłam zimna jak lód ledwo resztkami sił utrzymywałam się przy życiu.
-Nicklase biegł jak szalony.
-Moja sierść.......
-Nieeeee....-powiedziałam cichym i słabym głosem-
-Co się stało?-zapytał-
-Moja sierść-powiedziałam i nagle zamknęłam oczy.-
-Nicklase stanął i spojrzał na mnie przerażony.
-Clary....
-Ty......Twoja sierść......-powiedział-


Nicklase?


Od Followa c.d Yes / Wojna

- To nic - uśmiechnąłem się. Był to raczej grymas.
- Pokaż ... - usiadła przy mnie. Westchnąłem i położyłem się na ziemi. Pokazałam jej postrzelone skrzydło. Było trafione strzałą wody. W wyniku mroźnego powietrza otaczającego mnie podczas lotu zamarzło.
Yes sprawnie usztywniła mi je.
- Zobacz, zamieniliśmy się rolami ... kiedyś to ty musiałeś mi pomóc ... - szepnęła. Na jej łapach były ślady mojej krwi. - Zastanawiam się co dalej z nami będzie. Z całym klanem powietrza, czy ktoś z ginie ? Czy to będę ja ?
- Nie, to nie będziesz ty ... będę Cię chronił ... - podpadłem się łapą. Zaprzeczyła głową.
- Przecież sama potrafię się obronić ... a ty sam musisz też o siebie dbać.
- Mam wobec Ciebie dług, sam bym nie usztywnił skrzydła.
- Och nie ! Ja tylko spłaciłam mój dług ! Nie jesteś mi nic winien ! - znowu zaprzeczyła.
Wstałem ostrożnie.
- Skoro tak uważasz ... ja jednak wiem swoje, będę Cię chronił ponieważ tego chcę ... nie bo muszę ...
Odwróciłem się do niej tyłem, zawiał wiatr.
Zanuciłem cicho

And I had the week that came from hell,  
And yes I know that you could tell,
But you’re like the net under the ledge,
When I go flying of the edge,
You go flying of as well

Odwróciłem się. Musiałem jej powiedzieć.  Niestety tak naprawdę byłem cykorem. Nie bałem się rzucić w wir wojny ale obawiałem się wyznania swoich uczuć. Mogę to w sumie zrobić w dość nietypowy sposób ...

And if you only die once
I wanna die with ...

Yes popatrzyła na mnie zdziwiona. Może faktycznie to co teraz robiłem było dziwne, jednak po porostu zacząłem śpiewać jeszcze pewniej. Podszedłem bliżej niej.

You got something I need,
In this world full of people there’s one killing me
And if we only die once I wanna die with you

I know that we’re not the same
But I'm so damn glad that we made it to this time,
this time now

Teraz po prostu stała oniemiała. Było to trochę dziwne ale nie zrażałem się i śpiewałem dalej.

You got something I need,
Yeah, in this world full of people there’s one killing me
And if we only die once I wanna die with you


And if we only die once,
I wanna die with...

If we only live once, I wanna live with you

Teraz byłem bardzo blisko niej. Prawie stykaliśmy się nosami. 
- Wybacz , że mi się zachciało romansów na wojnie ... - mruknąłem i pocałowałem ją. Kontem oka zauważyłem w lesie jakiegoś basiora z KE. Przyglądał się nam. To chyba był Sombre ... Zauważył moje spojrzenie. Lekko skinął głową i zniknął za linią drzew. 
Ha ha, jednak laski nie przewróciły Ci w głowie ! Bardzo męska postawa, bracie ! Tak trzymaj ! - pomyślałem, chociaż i tak wiedziałem, że jest spora szansa, że razem znajdziemy się na polu bitwy i wtedy mi nie odpuści...

Yes ? 

Od Taravi cd historii Damiena

Byłam na spacerze gdy zaczęło okropnie padać, nawet jak na wilka z żywiołem Wody pogoda nie służyła mi najlepiej. Postanowiłam wrócić do do,u, jednak nie byłam w stanie. Ślizgałam się i wywracałam. Chyba szykuję się powódź.. Nagle dostrzegłam jakąś jaskinię. Postanowiłam do niej dobiec ale przed samym wejściem się wywróciłam, cholercia, otrzepałam się i zapukalam. Chyba nikt nie usłyszał.
-Halo? Jest tu ktoś?- zawołałam wchodząc do jaskini
Z jakiegoś pomieszczenia wyszedł basior. Chyba go znałam ale nie byłam pewna.
- Przepraszam ze przrszkadzam - powiedziałam- na dworze jest tyle wody że aż sie wywracam bo tak jest ślisko - zaśmiałam się
- Rozumiem - powiedział - chcesz herbatę?
- Nie, nie chcę robić kłopotu
- Jak zmienisz zdanie to powiedz, a właśnie, jestem Damien, a ty?
- Taravia - uśmiechnęłam się

(Damien?)

Od Yes c.d Followa / Wojna

Spiorunowałam go zwrokiem. Moje przeczucia się sprawdziły. Pobiegłam na tereny watahy. Bacznie obserwowałam okolice. Klan ziemi był sprzymierzeńcem. Był wkurzona. Miałam ochotę rozszarpac kogoś na strzępy. Nagle wparował jakiś wilk z klanu wody. Warkłam ostrzegawczo. Zaatakował mnie. Wgryzł mi się w łapę. Spojrzałam na niego moimi fioletowymi oczami. Zaczęły się świecić. We mnie buzował gniew. Wiatr kołomnie zerwał się gwałtownie. Nad nami stanęły chmury. Silny podmuch wiatru moim skrzydłem trzasnął w twarz. Kolejny podmuch i prawie zerwał się do tyłu. Gwałtownie zatrzepotałam skrzydłami. Poderwał się do lotu. Poleciał do daleko do tyłu. Kolejny członek KW zaatakował mnie, tym razem od tyłu. Zerwał mi wstążki, jedyne co mi zostało. Z moich łap wyrosły pazury a kły połyskiwały w blasku słońca. Z pozoru spokojna wadera odpierała potężne ataki. Prawie ich bym pozabijała no ale cuż, Alpha by mnie wygnał. Rozpętaqła się wojna przez debilów którzy przekraczali nasze progi albo my przekraczaliśmy ich? Jakby Okanto nie mógł porozmawiać z Alphą Klanu Wody? Jak ja ich nie rozumiem! Walczyłam dzielnie ale brakowało mi sił. Usłyszałam krzyk. Pobiegłam w stronę Willi. Przede mnąstanął Follow.
-C-co się dzieję?-zapytałam.
(Follow?)

Od Shanti cd historii Look`a - Wojna

Uśmiechnęłam się do basiora wzruszona. Jasne że chciałam mieć z nim szczeniaki. Mogłam to zrobić chociażby tu i teraz..No i to w sumie zrobiliśmy. Były to najlepsze chwile jakie przeżyłam z Lookiem w całym moim życiu. Czułam że go kocham i on mnoe też. Kiedy skończyliśmy zmęczeni zasnęliśmy wtuleni w siebie na trawie.
<Następnego ranka>
Obudziłam się ba trawie,koło mnie leżał Loom cicho pochrapując. Uśmiechnęłam się do jego śpiącego pyszczka i pocałowałam go w czoło . Przeciągnęłam się i wstałam. Miałam ochote się przejść, ponieważ byliśm blisko plaży udałam się na nią. Wiatr wiał mocno od strony mirza, przymknęłam oczy. Było tu tak wspaniale . Nagle ktoś złapał mnie za łapę. Myślałam że był to Look, jednak okazało się że był to mój brat Niko.
- Niko, czy coś się stało?
-Tak..- powiedział cicho
- O co chodzi?
-Wojna...musimy iść na wojne!
Pokręciłam głową z niedowierzaniem po czym pobiegłam do śpiącego Looka.
-Look! LOOK! Obudź sie! OBUDŹ SIĘ LOOK!
Basior wstał jakby go prąd kopnął.
- Ci się stało?
-Look...musimy iść na wojne

(Look?)

Od Nicklase cd historii Arianny - Wojna

Uśmiechnąłem się do wadery i pobiegłem w stronę twierdzy, wszystkie wilki zrobiły to samo. Otaczała ją dziwna magia przez co z początku trudno było się dostać do środka. Jednak po chwili większość wilków była w środku. Postanowiłem czekać aż każdy już przejdzie, w tym czasie kilka wilków z Klanu Wody, Everything i Ziemi pobiegło w kierunku kryjówki wilków z Klanu Powietrza. Nie podobał mi się ten pomysł, w prawdzie wilków z Klanu Powietrza było mało ale to nie znaczy że były słabe. Po chwili ze strony w którą pobiegły wilki dało się usłyszeć okropne krzyki i wrzaski oraz okrutny śmiech Mirai.
-Cholera! - krzyknąłem i pobiegłem w stronę krzyków, słyszałem że kazali mi wracać ale nie posłuchałem ich. Nagle ktoś się ze mną zrównał a następnie prześcignął. Była to Demanii, no fakt była najszybszą waderą w Klanach. Wpadła do wielkiego pomieszczenia jak burza a za raz za nią ja.
Na ziemi leżała Mirai, Okanto coś do niej mówił ale ona chciała gdzieś iść . Krzyknęła na Okanta po czym spojrzała w naszą stronę. Wtedy nas dostrzegła.
- Nicklase i Demanii - wysyczała - Potomkowie chaniebnego Davida...tego nieudacznika
- Nie wygrasz wojny obrażając zmarłch! - krzyknęła Demanii, z ziemi wystrzeliły dwa wielkie, ostre, niebieski diamenty. Złapała je i zaczęła się śmiać - Twoje imie brzmi przyszłość...ciekawe imie nie powiem, mogę ci przepowiedzieć twą przyszłość...dokładnie TERAZ!
Demanii skoczyła w stronę Alf Klanu Powietrza, jeden diament wbiła w skrzydło Mirai a drugim lekko przeorała policzek Okanta. Salę wypełnił nieszczęsny krzyk Mirai. Zdenerwowany Okanto odepchnął Demanii i swoim żywiołem uniósł ją wysoko w góre, po czym spuścił tak że zaczęła spadać z ogromnej wysokości.
- nie pomożesz jej Nick? -Zarechotała Mirai - czyżby te skrzydła były tylko atrapą?
- To nie będzie koniecznie - uśmiechnąłem się podle.
W momencie gdy Demanii miała roztrzaskać się o ziemię, znikła. Wszyscy prucz mnie zaczęli się rozglądać. W tym momencie Demanii wbiła diament w łapę Okanta. Okanto krzyknął a Mirai wyciągnęła kawałeczek swojego diamentu ze skrzydła i wbiła go w ogon Demanii.
- żmijo...jak to zrobiłaś!?
- Teleportacja -zaśmiała się - mogłabym was rozszarpać tu i teraz..ale zostawię to wilką z Klanu Everything ..
-Co!? - erzasnęla Mirai
-Obejżyj się - powiedziałem, do sali wbiegły wszystkie wilki Klanu Everything i Ziemi. Równocześnie z zakamarków sali pojawiły się wszystkie wilki z Klanu Powietrza.
-Gotuj się na śmierć Okanto - zaśmiałem się - lub poddaj się...

(Arianna)

Od Shirano / Wojna

Siedziałam sobie w namiocie. Pilnował mnie jakiś wilk. Kim on był ?
- Kim ty jesteś ? Po co ja tu siedzę co ? - szturchnęłam basiora łapką. Spojrzał na mnie zdziwiony.
- Mam na imię Sharp. - odpowiedział.
- A ja jestem Shirano ! - uśmiechnęłam się na sekundę, ale zaraz spoważniałam.
- To akurat wiem ... - westchnął.
- A czemu ja tu jestem, wiesz ?
- Em ... jako zakład... gość. Tak jesteś naszym gościem ... - uśmiechnął się dziwnie do mnie.
- Skoro jestem waszym gościem to dlaczego nie dacie mi jeść ?  Mama zawsze jak ktoś nas odwiedza to daje mu coś za zagrychę. - spojrzałam na niego spode łba.
- Eeee ... a jesteś głodna ? - zapytał niepewnie. Tak jak mówiła Inka ! Faceci nie potrafią załapać kiedy jesteś głodna a kiedy nie.
- A jak myślisz co ? - nadepnęłam mu zła na łapę. - Siedzę tutaj chyba kilka dni i jestem GŁODNA !
- Ach , o, to zaraz coś Ci załatwię, Wow wygadana jesteś. - powiedział rozcierając łapę.
Usiadłam w milczeniu i czkałam na coś smacznego. Po chwili Sharp przyniósł mi jakąś breję.
- Nie , że kapryszę ale ... prędzej zjem powietrze niż to ... - spojrzałam z wyższością na jedzenie.
Po chwili przyniósł mi owoce. Same pomarańcze.
- Nie trawię, mam uczulenie na pomarańcze, cynamon i pieprz. - powiedziałam niezadowolona.
- TO , CO CHCESZ ZJEŚĆ ? - wkurzył się.
- E no, powinieneś wiedzieć co lubią jeść dzieci ... partnerki nie masz czy jak ? - zmarszczyłam brwi.
- Skąd mogę wiedzieć co masz ochotę zjeść ?!
- No dobra dobra, ulituję się nad tobą ... może ... jakieś owoce morza ? Co ty na to ?
- JEZU ! To jest wojna a nie restauracja 5-gwiazdkowa ! Szczerze to robisz mi z mózgu siano, taka mała a tyle problemów....
- No widzisz, Peszek ... Ej, a wojna to jest to co oni się tak " BUM ! PFFF ! AUA ! TRACH ! " i tak dalej ?
- Hmmmm, można tak powiedzieć ... - westchnął.
- Czyli coś takiego ? - zapytałam i cisnęłam w niego snopem światła. Jęknął i zasłonił oczy.
- Prosto w oczy !!!! Fajne nie ?! Ładnie mi się udało ! - ucieszyłam się. Ostanio zauważyłam , że mogę władać światłem. Z powietrzem miałam mały problem ale cóż kiedyś się nauczę...
- I mogę zrobić jeszcze tęczę !!!! :D - zawołałam wesoło i posłałam w jego stronę kilka kolorowych promieni. Znowu jęknął i był zamroczony.
- Hej ? Mogę się rozejrzeć po waszej wiosce czy jak to tam się nazywa ? - zapytałam. Jęknął.
- Yey ! Czyli mogę ! Hura ! - wybiegłam w podskokach z namiotu. Był wieczór. Jakaś grupa siedziała przy ognisku. Ja zaś ruszyłam w przeciwną stronę. Było pusto, chyba wszyscy poszli na kolację. Ja już jadłam więc było by niegrzecznie zjadać więcej niż inni. W końcu obejrzałam większą część obozu. Stałam na krawędzi lasu. Zauważyłam śliczne promienie zachodzącego słońca. Pobiegłam tam by złapać ten promień.W końcu zapuściłam się dalej w las.
Odwróciłam się.
- HEJ ? Gdzie jest ta wioska ?! HAAALOOO ! JEST TU KTO ?!!! - krzyknęłam. Zauważyłam że zrobiło się ciemno, otaczała mnie gęsta żółta mgła. Dookoła drzewa były czarne z czerwonymi liśćmi.
- WOW ! Mama mówiła mi kiedyś o tym miejscu ! Chyba mówiła , że kiedyś powinnam tutaj zajrzeć ! - rozświetliłam drogę dookoła. Nagle coś dźgnęło mnie w nogę i obwinęło się dookoła niej.
- Och ! Roślinko chcesz się bawić ? Ej, roślinko ! Nie ciągnij ! Nie !!! Przestań !  - krzyknęłam przestraszona. Nagle zakręciło mi się w główce. Straciłam przytomność.
Mama mówiła, że nie mogę tu przychodzić ! TEGO LASU NIE DA RADY KONTROLOWAĆ ŻADNĄ MAGIĄ ! NAWET MAGIĄ ZIEMI ! TEN LAS TO CZYSTE ZŁO NISZCZĄCE KAŻDEGO I WSZYSTKO  ! Nie ważne jest dla niego kto jest w jakim klanie i jaką ma pozycję. Czy jest młody czy stary ! Chce zabić wszystkich ! Jestem w pułapce ! - ostatnia myśl przeszła mi przez głowę i odpłynęłam.