poniedziałek, 31 marca 2014

Od Ari CD historii Polaris'a

- Kocham Cię Ario! - powiedział Poaris a ja stałm przez chwile bezruchu
Nie mogłam opisać tego uczucia, które siedziało we mnie. Ja też go kochałam. Nie mogłam przestać o nim myśleć, a dni kiedy się prawie nei widzieliśmy były ponure ... okropne!
- Poalris ... ja Ciebie też kocham - powiedziałam i otarłam się o niego łbem
Widać zaskoczyłam go swoją odpowiedzią, gdyż miał szczęśliwą minę, uśmiechał się do mnie
- Czyli jesteśmmy uznawani jako para? - spytał patrząc mi w oczy
- Tak - cmoknęłam go - Polaris, samiec Alpha Klanu Everything - uśmiechnęłam się
- Heh - uśmiechnął się

--------------------------------------------

Byliśmy już uznani za parę Alpha. Polaris świetnie spisywał się jako Samiec Alpha i był lubiany wśród wilków. Nawet Mako się przyzwyczaił i nie robił z tego wielkiej afery. 
- No to dziś Festiwal Lata - uśmiechnęłam się wychodząc z jaskini
- Wszytsko gotowe, teraz trzeba ogłosić to w klanie

Polariś ;3

Od Avon CD historii Ari

Cholera!To wszystko moja wina jak bym nie kłóciła się wtedy z bratem i zajęła się sprawdzeniem czy stwór jest całkowicie martwy. Sprawdzałam cały czas czy mu się nie pogorszyło.Wściekła rozbiłem trzy szklane kulę w swojej jaskini. Potem pobiegłam do szpitala.
-Czy mogę się z...obaczyć się z Carlosem?
Niepewnie lekarz odpowiedział.
-Tak,ale proszę powiadomić jeśli będzie się coś działo.
-Oczywiście.
Weszłam na salę.Brat leżał na posłaniu z zamkniętymi oczami.
-Carl?
Podniósł głowę i otworzył oczy.
-Avon?
-Tak.
Wstał.Skrzywiłam się widząc białą bliznę.Teraz to na pewno nie zasnę spokojnie.
-Jak się czujesz?
-Dobrze.A ty?
-Też.To wszystko przeze mnie...
Zaczęłam się wyżalać.
-Nie!
Uciął ostro.
-To nie tylko ty ja też nie powinienem tak zrobić.
Milczeliśmy przez jakąś chwilę.
-Ile jeszcze tu będziesz?
-Dwa dni.
-A ślad zostanie?
Dotkną blizny.
-Nie,zejdzie w ciągu miesiąca.
Skrzywiłam się.Nagle weszła Aria.
<Aria?>

Panie i Panowie... ogłaszam wam... nowy konkurs! Znaczy się, przyszły konkurs.

            


       Z racji, że zbliżają się piekielne Święta Wielkanocne, walnę sobie posta odnośnie konkursu. Moja wena twórcza szaleje, co widać teraz. Znaczy się, pokazuje się teraz~! Etto... zacznijmy od tego, że ogłaszam wam, że powstanie nowy konkurs, który powinien wypalić - tak mi się przynajmniej wydaje. Ten konkurs będzie związany z Wielkanocą, mianowicie będziecie musieli stworzyć własną pisankę. Nie na żywo, ale na kompie. Stworzone na gimpie - nasz kochany gimp - jajko. Zwykłe jajko, przypominające jajko. I waszym zadaniem będzie jakoś je udekorować. Różnymi texturami, szmatkami i kwiatuszkami i tralala. Jeśli jednak nie będziecie wiedzieli, jak to zrobić, możecie prosić mnie o pomoc. Ja znajdę wam sporo takich rzeczy, którymi będziecie mogli stworzyć swoją Wielkanocną pisankę. Pokażę wam krok po kroku, jak oto takie jajko wykonać. Kiedy wszystko obmyślę, opiszę wam dokładny plan mojego konkursu. Nagrody mam nadzieję, że będą bardzo dobre. Ogólnie ten konkurs ma być dla mojego klanu, ale postanowiłam, że jednak zrobię go dla wszystkich. 
~Lucyfer
Alfa Klanu Ognia.

*Wilk Stefan zgadza się ze mną* 

Od Polaris'a CD historii Ari


Cieszyłem się jej szczęściem. Nie mogłem już więcej ukrywać swoich uczuć,a jeśli czekałem na odpowiedni moment to właśnie nadszedł. Spojrzałem na nią/
-Aria muszę ci coś powiedzieć...
-Tak?
Wzrokiem starałem się wyrazić całą miłość do niej.
-Kocham cię Ario.
<Aria?>

niedziela, 30 marca 2014

Gomen za to, że nie dbam o bloga

Bardzo mi przykro, że również przestałam się interesować ... nie to złe określenie, udzielać na WK.
Jako alfa klanu powietrza powinnam, również ruszyć dupsko ... ale tego nie robię ... 
Znaczy mam na to trochę za mało czasu ... 
Albo się ogarnę ze szkołą albo ... chyba będę musiała odejść bo ledwo wyrabiam. 

Chodzi o to, że mam full of sprawdziany prace domowe, prezentacje i chyba wybrałam szkołę z poważnie zawyżonym poziomem ...
W każdym razie gimnazjum to nie zabawa ... 
Po prostu zapomniałam w przypływie fali obowiązków ...
W tym tygodniu mam 3 sprawdziany, 3 kartkówki i 2 poprawy itd. 
Ale nie będę was tym zanudzać ... 
Przepraszam i postaram zacząć na nowo brać aktywnie udział w blogu
Alfa Sadness z KP
misia.r

Odnośnie nowego wyglądu.

      Wiele osób zgodziło się, aby zmienić na nowy wygląd. I oto własnie zmieniłam na bardziej wiosenny. Mam nadzieję, że wam się to jakoś spodoba. Owszem, starałam się, aby wam jakoś dogodzić, a w szczególności Pannie Pika - możesz czuć się zaszczycona, że uwzględniłam Cię w tym poście. Możliwe, że dodam kilka bajer, abyście się cieszyli dodatkowo tym cudownym blogiem. Mam świadomość, iż nie wszystkim spodoba się nowy wygląd, ale mam nadzieję, że niektórym przypadnie do gustu! Z góry przepraszam za błędy ortograficzne. Nie. Znaczy się interpunkcyjne, możliwe, że znajdzie się ich sporo. Na razie to tyle, do zobaczenia~! Pozdrawia was skrzydlata, pijana wróżka!
~Lucyfer.
Alfa Klanu Ognia, Ognia, Ognia.


Od Ari CD historii Carlos'a i Avon

Do jaskini wpadła Avon, spojrzałam się na Carlos'a, którego trzymała na plecach. Pomogłam jej wziąść go do szpitalika. Zajeli się nim lekarze.
- Co tam się stało?! - spytałam podnosząc głos
- No więc ... - Avon opowiedziała mi wszytsko od początku
To było straszne. Cudem wyszła z tego cała, umiała się regenerować całe szczęście

-----------

Przez kilak następnych dni odiwedzałyśmy Carlos'a.
- I jak z nim?
- Musi być jeszcze cały czas w szpitalu, chodź może normlanie się ruszać i nic go już nie boli ...
- Lekarze wolą mieć pewnosć

Avon dokończ

Od Ari CD historii Polaris'a

- No to do jutra - uśmiechnęłam się - Przyjdź z kim się da
Pożegnałam się z Polarisem i udałam się do swojej jaskinie. Noc minęła szybko i od razu z rana udałam się do altanki. Było z 6 wilków, które pracowały jak mrówki (nie mógł wszytskich zebrać do roboty, dla niektóeych miała być to niespodzianka)
- WOW! - wykrzyknęłam i spojrzałam się na Polaris'a - To wszytsko to twój pomysł?
- Wszystkich, była mała ankieta, ale nie zdradzała szczegółów imprezy
- Te piękne kolory ... kiedy skończycie?
- Hmm ... chyba dziś wieczorem
- To będzie na 100% udany festiwal lata - uśmiechnęłam się z radością

Polaris dokończ

Od Ari CD historii Étoile, Louis'a i Nialla

- Jasne - powiedziałam - Na pewno ktoś się znajdzie kto was oprowadzi, a może najpierw wybierzecie stanowiska itp? - spytałam
- A no tak - westchnęła wadera patrząc się na swoich towarzyszy - No to chodźmy
Szybko wytłumaczyłam im wszytsko co i jak, wybrali sobie jaskinie, a ja podeszłam do Carlos'a
- Mógłbyś ich oprowadzić? Są nowi, nie wiedzą co i jak, a chyab dobrze pamiętasz, że jak byłeś szczeniakiem to ja Ciebie wszytskiego nauczyłam - powiedziałam
- No pamiętam... no mogę ich oprowadzić - wychylił się zza mnie i spojrzał na wilki
- No to super, bądź dla nich miły - podeszłam z nim do trójki nowych przybyszów - Oto Carlos, on będzie waszym przewodnikiem po terenach itp.
- Hej - przywitali się wszyscy razem
Zniknęli wszyscy za górą, a ja wróciłam do swej jaskini

Étoil, Louis lub Niall dokończ

Beta KW - Ness



Reneesmee tak zadecydowała, a my uszanowaliśmy jej decyzje i również się z nią zgadzamy

Reneesmee umiera!

http://wilcza-wataha-milosci.blog.onet.pl/wp-content/blogs.dir/631281/files/blog_nh_4281388_6451664_tr_ash.jpg
Zawsze będziemy o Tobie miło wspominać

Od Reneesmee "Ostatnie słowa, ostatnia wola"

Dzień powoli chylił się ku końcowi, pojawiały się pierwsze gwiazdy oraz księżyc w swojej całej postaci. Od paru dni nie wychodziłam z jaskini, leżałam ku kresu sił na moim legowisku. Czułam że zbliża się ten w którym moja dusza pójdzie w stronę gwieździstego nieba. Ness dzielnie trwała przy moim ledwo żywym ciele, Danny Polował i przynosił mi wodę a Tamorayn wypełniał moje obowiązki. Byłam w tym czasie jedynie wrakiem, zniszczonym kontenerem dla mojej duszy. Nie zostało mi wiele czasu, musiałam podjąć decyzje kto zajmie moje miejsce w stadzie, nie mogłam zostawić watahy bez Bety.
-Ness...zwołaj kogoś z pary alfa oraz Tamorayn'a i Dannego. - Wysapałam ostatkiem sił -Musze coś ogłosić.
-Mamo...nie mów że...- Powiedziała zanikającym głosem Ness
-Przepraszam cię skarbie, a teraz idź.
Ness wyszła biegiem z jaskini, mogłam tylko pomarzyć o takim biegu w tym stanie. Mięśnie powoli zanikały, były już za słabe by podnieść ciężar mojego ciała, nie było dla mnie już żadnego ratunku.
Po pięciu minutach Ness powróciła z Arianną, Dannym i Tamorayn'em.
Podeszli do mnie spokojnym krokiem po czym samica alfa spytała się zmęczonym głosem.
- Renee...wszystko w porządku?
-Nie za bardzo, mój czas jako Beta minie w przeciągu kilku następnych godzin, nie wiem czy nie krócej.- Odparłam lekko załamanym głosem
-Kogo więc weźmiesz na swojego następce lub następczynię?- Zapytała po chwili ciszy
Spojrzałam jeszcze raz na moje kochane dzieci, brakowało mi jednak Violetty, córki która parę lat temu zaginęła bez śladu, nie znalazła się do czasu kiedy odchodzę z tego świata.
-Wybieram....-Zawahałam się na chwile, nie był to łatwy wybór. -Ness, przejmij moje obowiązki, wiem że dasz sobie rade.- Dodałam
-Nie mogę mamo, nie jestem na to gotowa- Przerwałam jej
-Nic nie mów...jesteś gotowa. Danny, jesteś świetnym synem, Pełń dalej swoje stanowisko, jesteś w tym naprawdę dobry. - Zakaszlałam -I Tamorayn. Choć mieliśmy dobre i złe dni wiedz że nigdy, przenigdy nie przestałam cię kochać...byłeś tym jedynym...na...całe życie.- Głos mi powoli zanikł a oczy zamknęły się. Zobaczyłam białe światło lecz wykrztusiłam ostatnie słowo.
-Kiedy Violetta, moja córka się znajdzie żywa, powiedzcie jej że kochałam ją.
Mój oddech zatrzymał się a serce zabiło mi ostatnie raz. Między czasie usłyszałam płacz Ness oraz Dannego. Nie wiedziałam jak zareagowała Alfa, lecz czułam jak Tamorayn przytulał moje martwe ciało. To był koniec mojej historii w tym stadzie, zostawiłam po sobie pamiątkę w postaci dwójkę wspaniałych dzieci które przejęły moje obowiązki. Takie były ostatnie minuty mojego życia, życia Bety Reneesmee.

Od Carlos'a i Avon


~~CARLOS~~

Kłóciłem się z Avon jak to rodzeństwo.
-Kretyn!
-Nie jesteś lepsza!
Byłem naprawdę wściekły.
-Ach tak?Nie jakoś nie bardzo!
-Bo co?
-Bo nie wpadłam ci jak atakowałeś!
-Tak zwal wszystko na mnie!To robisz prawda?Zwalasz całą winę na kogoś!
-Właśnie nie! Staram się ciebie nie zabić!
Stwór ockną się pod drzewem,nawet nie zauważaliśmy.Moje oczy płonęły krwistą czerwienią.
-Nie robiłaś nie wiadomo czego!Głupim pnączem mnie nie zabijesz!
-Tak jeśli były by jadowite!
-Specjalistka od trucizn się wzięła!
Chciałem zacząć łagodzić sytuację,ale coś z cięło mnie z nóg. Poczułem ostry ból zemdlałem.

~~AVON~~

-CARLOS!
Instynktownie zaatakowałem go pnączami jak batami. Potem oplotłam go i cisnęłam o drzewo z którego wyrosły 4 calowe kolce.Nadział się i zdechł.Podbiegłam do brata. Miał obrzydliwą ranę na ramieniu i karku.
Posłałam ptaka z wiadomością do Ari.Może i potrafimy się regenerować ale nie z ram po Monrterum.No chyba że ja.Chciałam go ocucić ale nie byłam w stanie.Zarzuciłam go sobie na plecy i targałam go w stronę jaskini alfy.

Od Polaris'a CD historii Ari


Wyprostowałem się i uśmiechnąłem się zawadiacko.
-Od czego mam zacząć?I Kiedy?
Aria się lekko zamyśliła.
-Raczej jutro.
-Ja najchętniej poszedł bym nawet dzisiaj.
-Jest dość późno.
Zauważyła. Zerknąłem.Zerknąłem na niebo i księżyc.
-Masz rację jutro.Zobaczysz jak ja ich pozbieram...
Zaśmiałem się.
<Aria>

Od Étoile, Louis'a i Nialla - "Pierwszy dzień w klanie"

Chodziliśmy prawdopodobnie w kółko od jakichś dwudziestu minut, o ile się nie mylę.
-Chłopcy, ja wiem, że się bardzo lubicie, ale nie musicie tego okazywać kiedy jestem w pobliżu- powiedziałam przerywając ich czułości. Tsa... Niall i Louis lizali się po pyskach.
-Po pierwsze nie zabronisz nam tego robić. Po drugie dobrze wiemy, że sama chętnie obściskiwałabyś się z sama wiesz kim...- zaczął Ni, ale przerwałam mu złowrogim spojrzeniem.
-Auu! Kurna!- wykrzyknął po chwili. -Wdepnąłem w coś ostrego!- dodał.
-Zginiecie beze mnie. Pokaż to kopyto- rzekłam podnosząc jedną z jego łap do góry.
-Sama masz kopyta- zakpił Louis. Zignorowałam go i moją mocą uleczania za pomocą wody, uzdrowiłam Nialla.
-Może chodźmy tam?- spytałam wskazując na odległą polanę.

***

Doszliśmy na ową polankę, a tam spotkaliśmy alfę, Arię.
-Alfa! Jak to dobrze... Czy znasz kogoś kto mógłby oprowadzić nas po tym gąszczu? Bo jakoś wcale nie możemy się rozeznać, gdzie co jest...- westchnęłam z nadzieją.

<Aria?>

Nowe wlki w KE - Niall, Etoile, Louis

Niall

Etoile

Louis

piątek, 28 marca 2014

Od Arianny

- Mamo ... - usłyszałam ciche wołanie z dworu. Do jaskini wbiegła Kora. Minęło już kilka miesęcy, gdy zamieszkała u nas i całkiem wyrosła od tego czasu.
- Tak? - spytałam i spojrzałam się na nią
- Mogę iść z przyjaciółmi się bawić? Wrócę na obiad
- Dobrze - uśmiechnęłam się, a Kora wybiegła z radością
Nicklase gdzieś wyszedł, więc miałam chwilę wolnego dla siebie. Wstałam i powoli wychyliłam się z jaskini. Słońce mocno świeciło, jednak źle się w jego blasku czułam (tak, słońce dawało mi więcej energi z żywiołu ognia, ale nie używałam od dawna tego żywiołu). Wolałam noc, księżyć w pełni i ten piękny srebrny blask jego promieni padający na klan wody. Czułam jakąś więźń z ksieżycem, a według tego co mówiła mi moja matka, zanim gdy została zabita, że moja babka, Hana była Wilkiem Księżyca - panowała nad nim. Ponoć pierwszymi wilkami były Wilki Księżyca i Wilki Słońca, a później wywiodły się inne gatunki. Przez to całe rozmyślanie zapomniałam o realistycznym świecie, który mnie otaczał. Zrobiła się pora na obiad, ale Kora się nie pojawiła. Nie czekając na Nick'a wyszłam z jaskini na jej poszukiwanie. Udałam się do magicznego lasu, tam zazwyczaj Kora przebywała. Znalazłam ją na polanie pełnej niebieskiej kwiatów, które były przepiękne. Migotały i zmieniały odcienie na ciemniejszy lub jasniejszy niebieski. Zrobiłam kilka kroków w stronę Kory.
- Nie idź! - krzyknęła, a ja zdziwiona zatrzymałam się - Masz się nie ruszać i weź głęboki wdech, gdy powiem już ...
Nie rozumiałam o co jej chodzi, gdy sobie przypomniłam co to za kwiaty. W chwili, gdy miał z nich pyłek wylecieć nabrałam powietrze i pobiegłam szybko w stronę Kory, którą złapałam i szybko wybiegłyśmy z pułapki.
- Nic ci nie jest? - spytałam patrząc się na nią

Kora? Jakoś takoś to mi wyszło

Ważne

Z kilku klanów kilka wilków od długiego czasu nie piszą opowiadań, a to one:

- z KE:  Servana,  July,  Beauty, Nige, Kiba, NicoletSeber, Vayzin, Toboe, Duncan, Tsume, Evalyn

czerwoni - najbardziej zagrożeni


Tak to dużo liczba wilków, proszę, albo systematycznie pisać opowiadania, odejść kilkoma wilkami (jeśli masz ich za dużo, a nie umiesz się wyrobić), gdyż inaczej wilki te mogą w dłuższym czasie zostać wyrzucone za brak aktywności

czwartek, 27 marca 2014

Od Laykali

Miałam złamane skrzydło,więc nie mogłam latać. Byłam Młodą Betą w poprzedniej watasze jak i lekarką, ale tu nie było żadnej rzeczy, która mogła mi pomóc. Tylko hustą sobie je owinęłam, ale cały czas bolało.
- Zaraz sama sobie to skrzydło wyrwę ... - warknęłam nie mogąc znieść bolu oraz zmęczenia
Nie mogłam znów sobie odpocząc, zmarnowałabym cenny czas. Podpełzłam do jeziorka. W ostatniej chwili się przeturlałam na bok, gdy jakiś wilk wylądował na moim poprzednim miejscu wbijając łapy w podłoże.
- Upadłeś na mózg czy co?! - krzyknęłam na niego, a ten spojrzał się zdziiwony w moją stronę
- Heh - zaśmiał się i podszedł do mnie - Jestem Daiki, a ty?
- Laykali, ale nie mam czasu na pogaduszki. Szukam jakiejś watahy czy czegoś takiego
- No należe do klanu ... - nie dokończył, gdyż mu przerwłam
- Prowadź do Alfy - nakazałam
Basior posłusznie zaczął mnie prowadzić do centrum watahy. Było całkiem całkiem. Widziałam jakieś inne wilki, wydawały się dziwne. Jakiś ciemny basior podszedł do Daiki'ego i spojrzał się na mnie.
- A to kto?
- Bosz, nie możemy iść wreszcie do Alfy?! Z każdym musisz gadać ... - prychnęłam, a Daiki wyszpetał, że to jest Alfa
SPuściłam łeb, a po chwili znów podniosła.
- Hejka ... eeee ...
- Alkivo jestem, powinnaś się inaczej zachować, gdy poznajesz nowe wilki - pouczył mnie
- Tak tak ... A więc Alkivo, jesteś Alfą tej watahy czy tam klanu, więc jak już się poznaliśmy to mogę dołączyć? A i jestem Laykali - uśmiechnęłam się

Alkivo xD

środa, 26 marca 2014

od Daiki'ego cd Alkiva

Zatopiłem się w myślach...
,,Nowa wataha.... Brzmi nieźle... Zacząć wszystko od nowa... ALE ZARAZ! Jeszcze nie uporałem się z moim głupim bratem! Chociaż... Spójrzmy prawdzie w oczy... Jestem za słaby, żeby z nim wygrać..."
- Hallo!? Jesteś tam? - zapytał mnie basior i zaczął wymachiwać łapą przed nosem.
- Tak... - odkaszlnąłem - Jestem Daiki. Były Alfa pewnego klanu...
- Były? - zdziwił się wilk - Nie wyglądasz mi na starucha xd
- Haha! Bardzo śmieszne. - powiedziałem coś pod nosem.
- Ktoś tu nie ma poczucia humoru ;D - odrzekł wilk.
Postanowiłem szybko zmienić temat.
- A ty to...
Wilk poczuł się lekko zakłopotany.
- Mam na imię Alkivo, ale wszyscy mówią na mnie Avi ;D
- Ok... Avi... Z chęcią dołączę do tego stada. Gdzie jest wasz Alfa?
- Stoi przed tobą ;D
Poczułem się niezręcznie. Był to wprawdzie słaby początek naszej znajomości. Basior chyba wyczuł o co mi chodzi.
- Nie przejmuj się. Nie ty jeden ;D Chodź ze mną. Od teraz masz swoją własną watahę!
Uśmiechnąłem się i poszedłem za moim Alfą.

(Avi? Wiem, że duże emotikonów xd)

wtorek, 25 marca 2014

od Alkiva cd Daiki'ego

Puściłem basiora, a ten z trudem zaczerpnął powietrze.
- Wybacz… - skrzywiłem się – poniosło mnie…
- Wybacz?! – rzucił się do mnie z pazurami – poniosło cię?!
- Spokojnie przyjacielu, każdemu się zdarza. – powstrzymałem go z lekkim wysiłkiem, mocno chwytając go za nadgarstki
Szybko dał za wygraną i po krótkiej szamotaninie odsunął się i popatrzył na mnie rozwścieczonym spojrzeniem.
- Każdemu się zdarza – przedrzeźnił mnie – może mi się tak zaraz zdarzy?
- Bo ja wiem, jasnowidzem nie jestem – odparłem ze znudzeniem i spojrzałem na wilka, jakby już nieco mniej wściekłego
- Coś mówiłeś wcześniej… - zaczął
- O moim terenie? – spytałem podnosząc brew
- Tak… tak, właśnie.
- A tak, bo to mój teren. – uśmiechnąłem się przechylając głowę, oczekując na reakcję basiora.
- Aha. Miło wiedzieć. – odparł niby obojętnie – ja już będę się zbierał.
- Będziesz się zbierał? Żartujesz kolego, takich jak ty to ja potrzebuję – powiedziałem zachęcająco. Basior wyraźnie nie wiedział o co chodzi, bo minę miał głupią.
- Znaczy… co? – rzekł zaskoczony
- Do watahy znaczy, do mojego klanu – powiedziałem i puściłem mu oczko (xD)

<Co ty na to? ;D>


od Daiki'ego do Alkiva

Szedłem przed siebie. Moje łapy z dużym wysiłkiem stąpały po rozgrzanej od słońca ziemi. Czy to jakaś fatamorgana!? Jestem na środku jakiejś pustyni! 
,,Głupi brat! Gdyby nie on nie byłoby mnie tutaj. Pewnie w tej chwili zajadał bym sobie soczystego zająca na tronie z diamentów i kamieni szlachetnych... Eh... Marzenie! I teraz to wszystko przepadło!" 
W oddali zauważyłem parę drzew wyrastających dosłownie z pustyni. Ostatkiem sił użyłem mojej mocy lewitacji i podleciałem do owego miejsca. 
,,To jakiś kolejny żart!? Co to jest?"
Na ziemi leżał świeżo upolowany kawał mięsa bez wahania zacząłem go jeść nie zważając na to, że ktoś mi się przygląda. Obok mnie przepływał strumyk więc mogłem się napić. 
,,Nawet te złudzenie wydaje się całkiem realne nie licząc tej pustyni..."
Usłyszałem za sobą warknięcie. Nie wystraszyłem się tylko najeżyłem i powoli się odwróciłem. Stał za mną duży samiec wyglądający na młodego wilka. Warknąłem na jego widok w odpowiedzi na jego tajemnicze spojrzenie.
- Kim jesteś? - zapytał.
- A ty kim jesteś? - odpowiedziałem.
- Będąc na moich terenach to TY udzielasz mi odpowiedzi! - samiec chwycił mnie za kark i przydusił do ziemi.
- Jestem... Eh! [dusi się] pppp-rz-ee-stań!


<Avi?>

Nowy basior w KMT!


Daiki, przywódca walk

Od Naradi do Evalyn


Nikogo tu nie znzałam.
Poczułam się samotna...
Postanowilam że się przejdę po lesie.
W oddali zobaczyłam fioletowego wilka.
Patrzał się w swoje odbicie w strumyku.
Podeszłam nieśmiało i schowałam się za drzewem.
Wilk mnie zauważył w odbiciu więc podszedł do mnie.
- Cześć. - Uśmiechnął się.
- Witaj- Odwróciłam wzrok i spojrzałam w inną stronę.
- Nieśmiała wilczyca, co?
- Trochę.. - Odpowiedziałam.
Dość cicho mówiłam i nie wiedziałam co powiedzieć.
Chciałam iść, ale on stanął przede mną.
- Jak się nazywasz?- Spytał basior.
- Naradi.
- A ja Evalyn.
Evalyn?

niedziela, 23 marca 2014

Odchodzą - decyzja właściciela (z KE oraz z KW)

July

Rossie

Rave

Rosmin

Od Jack`a do Still Loving



Szedłem wzdłuż pobocza drogi.Byłem pełen smutku.Patrzyłem na poruszające się, moje przednie łapy, podkopując co jakiś czas kamyki.Nawet nie zauważyłem, kiedy wpadłem na waderę z mojego klanu.Szybko się ogarnąłem i wstałem.Samica kaszlnęła od kurzu.
-Przepraszam najmocniej.-powiedziałem pomagając jej wstać
Czułem się głupio.Przygryzłem lekko wargę i czekałem na reakcję tamtej wilczycy.Ona natomiast trzepała sobie futro.Kiedy nic nie odpowiedziała znowu podjąłem:
-Chyba się nie znamy, co?Witaj, jestem Jack.-wyciągnąłem łapę
Po tych słowach wadera podniosła głowę, popatrzyła na mnie i zamrugała miło.
-Jestem Still Loving.-odwzajemniła gest gestem, uśmiechnęła się, odwzajemniłem uśmiech
Wilczyca miała jakże słodki głos i piękne fioletowe oczy.

Still Loving?

sobota, 22 marca 2014

Od Ari CD historii Polaris'a

- Nic szczególnego - westchnęłam - Panuję po prostu jak każdy wilk ognia nad ogniem i tyle
- Na pewno masz jakiś specjalny talent - powiedział
- Właśnie nie, władam ogniem jak każdy wilk ognia, nie mam specjalnych talentów jak np. kolorowy ogień lub kule z ognia czy coś w tym stylu
- Kolorowy ogień? Przecież jest tylko czerwony
- Właśnie nie, ten talent jeszcze przetrwał i posiada go Mako
Polaris westchnął i przez chwile nic do siebie nie mówiliśmy.
- Kizmu też był wilkiem ognia? - spytał
- Tak, ale wiesz, że nie lubię poruszać tego tematu - powiedziałam szybko nie zwracając uwagi czy Polaris chce coś powiedzieć
- Przepraszam ... - westchnął
- Nic nie szkodzi, no to co? Za dwa dni będzie pierwszy dzień lata, więc trzeba coś urządzić dla wilków. Przydałaby mi się pomoc - powiedziałam
- Wchodze w to
- Trzeba zebrać ochotników do pomocy, spisać listy ... - zaczęłam wymieniać
- Wszystko na pewno dobrze się uda i wszysyc będą zadowoleni - powiedział
Polaris zawsze mnie wspierał, był przy mnie, gdy było mi smutno i potrzebowałam pomocy. Nawet, gdy dobrze się czułam mogłam liczyć na jego wsparcie i czułam się przy nim bezpieczna.

Polaris dokończ

środa, 19 marca 2014

Od Federa c.d Jinx

Wstałem i rozprostowałem się.
-Ok -westchnąłem
-No nareszcie- odpowiedziała z lekkim uśmiechem
-Zostań, ja pójdę -pocałowałem ją w policzek i wyskoczyłem z jaskini
Pobiegłem w stronę lasu. Od razu wyczułem jakieś zwierzę, to chyba był jeleń. Podczołgałem się kilka metrów i zauważyłem sarnę.... A jednak, nie jeleń tylko sarna.... Skoczyłem na nią i chwyciłem jej gardło. Po chwili było już po wszystkim. Chwyciłem sarnę i ciągnąłem ją, nagle zauważyłem cudowne kwiaty
Zerwałem kilka i ruszyłem w drogę. Nagle zauważyłem Jinx idącą w moim kierunku. Podbiegłem do niej wręczając jej kwiaty.
-To likorysy?
-Hmmm.... możliwe
-Dziękuje, są przepiękne -odpowiedziała z uśmiechem
-A tutaj sarenka
<Jinx?>

wtorek, 18 marca 2014

Wyrzuceni

Dosłownie te wilki nic nie robiły w klanie, więc nie ma już dla nich miejsca w nim - trzeba być aktywnym, a wszelkie upomnienia były olewane


Avey była w Klanie Everything jako Zwykła Członkini (Szczenię)
Powód odejćia: Brak aktywności - wyrzucona

Cherryl była w Klanie Everything jako Zwykła Członkini (Szczenię)
Powód odejćia: Brak aktywności - wyrzucona

Swiftkill była w Klanie Everything jako Zwykła Członkini (Szczenię)
Powód odejćia: Brak aktywności - wyrzucona

Disney był w Klanie Everything jako Zwykły Członek (Szczenię)
Powód odejćia: Brak aktywności - wyrzucony

Od Mako CD historii Zuko

- Masz ochotę łazić po cmentarzach? - spytałem z niechęcią
- Tak,  co ... nie chce ci się? Wiesz, możesz posiedzieć tu i poczekać - prychnęła Zuko
Westchnąłem i spojrzałem się na Yuno, Iv i Shean'a.
- Nie mam zamiaru czekać na was, idę z wami - powiedziałem
- Może w ulubionym miejscu pradziadek będzie ... ? - zaproponowała Iv
- Nie mam pojęcia, przejdźmy się po całym terenie Klanu Wody
Podzieliliśmy się na mniejsze grupki i pobiegliśmy przed siebie miejąc stale ze sobą kontakt przez jakąś magiczna bańkę. Byłem w grupie z Yuno, trudno było coś do niej powiedzieć, zazwyczaj siedziała cicho i z każdym dniem chyba była cichsza.
- No to od czego zaczynamy? Mówili wam coś rodzice o pradziadku? - spytałem
- No trochę - powiedziała cichym głosem
Opowiedziała mi trochę tego, zaczęliśmy szukać jakiś poszlak w każdym  miejscu w jakim najczęściej przebywał. Udaliśmy się do Świątyni Water. Smok zwane Szere pacnął mnie ogonem i odleciałem do tyłu.
- Wilk z żywiołem ognia sam tu nie wejdzie - prychnął
- Jest ze mną! - krzyknęła Yuno
Zdziwiłem się trochę, ona umie krzyczeć? Zawsze jest cicha.
- Oh Yuno wybacz. Nie zauważyłem ... - po minie Yuno widziałem, że nie była zachwycona tym faktem
Zmierzyłem wzrokiem smoka, i udałem się za Yuno. W świątyni światło migotało w różnych odcieniach niebieskiego po całej sali. Żyrandol z diamentami migotał pręzentował się pięknie. Zauważyłem jakiegoś wilka wchodzącego do "ukrytego pomieszczenia"
- Patrz! - szepnąłem do Yuno, a ta spojrzała się w kierunku, którym pokazywałem łapą
- Myślisz, że to on ...
- No nie wiem jak wasz pradziadek wygladał ... - powiedziałem - Ale chodż. Dowiemy się czegoś
Yuno dała znać rodzeństwu, aby przyszli tu. Teraz tylko pytanie jak się dostać do tego pomieszczenia, nie było widać żadnych przycisków, tylko dwie misy. Czyli chyba mógł to otowrzyć jedynie wilk wody.
- Wy musicie to otworzyć - powiedziałem
- Niby czemu my? - zdziwił się Shean
- Jesteście wilkami wody ... - westchnąłem

Zuko :D

Wróciłam!


Wiem, przepraszam ze moją długą nieobecność na blogu. Nie, to nie tak że mi się znudził, po prostu miałam karę. No pyskowało się trochę, przepraszam mamusiu...a tak serio to nie huehue dalej to będę robić. Wracając do bloga, mam nadzieję że jednak będziecie pisać troszkę tych opowiadań i razem wspólnymi siłami sprawimy że WK znowu stanie się takie jak kiedyś :3 Naprawdę nie wiem o czym pisać, cieszę się ze wreszcie tutaj wróciłam.                          Jeśli chcecie możecie pod tym postem napisać co chcecie, aby na WK się zmieniło. Chętnie wykonam wasze propozycje :)
  Och czyż ten gif nie jest słodki?







~Olga

Od Zuko cd historii Mako

Przerażona spojrzałam na znajdującą się wokół mnie przestrzeń. Wszystkie unoszące się duszę (wszystko na to wskazywało że to są duszę) mnie przerażały, każde drzewo, każdy strumyczek jak i to zielone niebo czy też niebieska trawa, to wszystko mnie przerażało. Krzyknęłam głośno. Co ja wyrabiam?  Spojrzałam na jeziorko z którego przybyłam do tego miejsca. Może, gdy do niego wskoczę z powrotem znajdę się na terenach Klanu Wody. Wstałam z tej przeraźliwej trawy po czym biegnąc najszybciej jak potrafiłam wskoczyłam do wody. Przez chwilę czułam piekący ból w piersi, jednak po chwili gdy otworzyłam oczy ból ustał. Nie wiedziałam czy płynęłam w dół czy w górę. Wokół mnie unosiło się dużo bąbelków (maaaaaaaaaaaagia). Po kierunku ich wzlotu chciałam ustalić gdzie jest góra, jednak po chwili zorientowałam się że bąbelki płyną w 2 strony, i w górę i w dół. Przerażona machnęłam łapą w wodzie wypuszczając powietrze. Świetnie, teraz nawet nie mam powietrza...Na szczęście jestem wilkiem Wody więc bez problemu mogę zaczerpnąć powietrze. Gdy zaczerpnęłam ,,powietrza'' moje ciało dziwnie się wygięło, powietrze było jak trucizna. Paraliżujące i pragnące cię zabić. Machając łapami w obłedzie starałam się krzyczeć ale pod wodą było to niemożliwe. Nagle plecami uderzyłam jakby w jakąś skałę, wszystko powoli rozmazywało się na czarno, niczym czarna krew.
-ZUKO! ZUKO!!!
Otworzyłam oczy, wszystko było zamazane, ale widziałam na tyle żeby zorientować się że krzyczą do mnie moje rodzeństwo i Mako.
-Gdzie ty byłaś!? Mako wrócił już z godzinę temu!
Wrócił? To znaczy że skoczył za mną? Uśmiechnęłam się delikatnie i wstała otrzepując się z trawy. Przyjaciele zaczęli mi wszystko opowiadać, nawet o tym jak Mako trafił w przyszłość i byliśmy już dorośli. Byłam ciekawa jak będę wyglądać w przyszłości..ale nie teraz na to czas...
-Muszę wam coś powiedzieć - zaczęłam niepewnie
-O co chodzi
-Tam gdzie byłam...były takie jakby świecące kamienie, kiedy wzięłam jeden z nich do łapy był tam David, nasz pradziadek i założyciel Klanu Wody. Ale on jakby spał. Krzyknęłam do niego i on..otworzył oczy, spojrzał na mnie po czym jakieś światło pomknęło przez jezioro. Potem kamień się już nie świecił..
-Co chcesz przez to powiedzieć? - zapytał Sehan
-Były tam też inne kamienie..nie..dusze. I wnioskując z tego że Mako trafił do zupełnie innego wymiaru niż ja  każdy ma powierzone zadanie..może plotę ale to nie może być przypadek że to my znaleźliśmy to jezioro!
-Coś jeszcze? - zapytał Mako troszkę znudzony
-A więc..myślę że ożywiłam naszego pradziadka...
Oczy wszystkich zabłysnęły, nie wiedzieli co powiedzieć.
-Zuko..igranie z takimi mocami nie wróży nic dobrego..to może zmienić wszystko, nawet za dużo - powiedziała Yuno - poza tym nie mamy pewności że on żyje..
-No to może pójdziemy się przekonać? - zapytałam z uśmiechem

(Mako?)

Postarzanie

Powinno być już postarzanie, więc postarzamy :D O 1 rok wilki starzeją się

Od Kory cd historii Nicklasea



-Tato!!-Krzyczałam z płaczem
Ale tata nie chciał się obudzic
Płakałam
Poleciałam po mame
Przyleciała szybko
Zaprowadzilim tate do lekarza
Obudził się 
Przytuliłam sie do niego
<Nicklase?>

poniedziałek, 17 marca 2014

Smutne wieści, problemy, WK upada, Jezus Maria itd. !

Taaa .... ten blog z lekka ożył ale ... 
PEŁNO TAKICH POSTÓW : 
UMIERA ! ODCHODZI ! SMUTNE WIADOMOŚCI ! WK UPADA ! 
I może tak jest ... 
ale ...
wpadłam sobie ...
na ...
POMYSŁ !
Może zamiast narzekać ruszymy EVERYBODY DUPSONY ! :3
Co wy na to ? 
Na zachętę, napiszę sobie opek Sadnessem. A co tam, od razu Followem !
Opek napiszę jutro bo dziś nie mam czasu, chyba, że mój laptop ma zostać wyrzucony przez okno -_-
I tak wszyscy powinniśmy się zmotywować !
Wystarczy, że każdy napisze 1 opek i już, cała strona w nowych opkach :3 ! 

Po prostu od mojej gadaniny mam ochotę dodać tu obrazek z tęczą i jednorożcami !
Mojego AUTORSTWA ! Koń Maurycy też pisze opowiadania chociaż nie wiem jak on trzyma kredkę ...
I Trymkiewicz w tle na dokładkę
Samiec Alfa Sadness z KP
misia.r

niedziela, 16 marca 2014

sobota, 15 marca 2014

Layla zmarła

Layla zmarła, będziemy ciebie pamiętać

Od Layli - Śmierć

Czułam się bardzo słabo i już nie wiedziałam co robić,
Moje dzieci odeszły,
Nie miałam partnera,
Czułam się samotna i
nie mogłam już więcej polować.
Już tak nie mogłam żyć.
Podeszłam do wodospadu i...
chciałam skoczyć ale tego nie zrobiłam.
Musiałam sobie pomyśleć jakie chwile tu spędziłam.
'' Bardzo będę tęsknić za tym miejscem'' - Pomyślałam.
Ale już tak nie mogłam...
Spojrzałam na dół i skoczyłam.

Odchodzą!

Efra i Meslliw odchodzą!

Meslliw

Efra

Odchodzą!

Taureil i Another z KE! Znów straciliśmy samicę Bete :c

Tauriel

Another

środa, 12 marca 2014

Coś o odchodzeniu.

Rozumiem, że jest taki okres, w którym chcecie zwrócić na siebie uwagę, ale czy warto?
WK przechodzi między innymi trudny okres, a wy decydujecie się o odejściu? Zastanowiliście się, czy, aby na pewno warto? Moim zdaniem pokazujecie swoja głupotę. Podkreślę, że rozumiem wasz brak czasu. Spostrzegłam, że jedna osoba już odeszła – i tą osobą była nasza kochana Amzi. Są mądrzy, którzy biorą z niej przykład. To była jej decyzja, że odeszła – widocznie ma ciekawsze zajęcia. Chcę wam uświadomić, że nikt nie ma was w dupie. Jesteśmy ze sobą złączeni, czyż nie? Nie po to WK istnieje, abyście mogli odchodzić. Moje słowa dla was nic nie znaczą, ale chciałabym was o coś poprosić. Zastanówcie się dobrze, czy wasza decyzja jest, aby na pewno dobra. Weźcie po uwagę innych, którzy dostaną załamania waszym odejściem. Ja nie zamierzam odchodzić, póki co będę na WK do końca. Dopóki nie upadnie. Olga, co ona pomyśli, jak odejdziemy wszyscy? Ona starała się, aby ten blog był najlepszy, a my po prostu sobie odpuszczamy. Weźmy się w garść, bo inaczej wszyscy się rozstaniemy. Wiecie co? Tęsknie za tymi chwilami i rozmowami na WK, jak było nas dużo, jak kłóciliśmy się o bezsensowne rzeczy. Zastanówcie się, czy jednak chcecie stracić to WK.
Wasza Sam~  

Czas nadszedł i na mnie

Nie będę obwijać w bawełnę. Tytuł posta i tak już jest jasny. Tak, odchodzę. No wiem, cieszycie się. Podać jakieś powody odejścia? Pewnie, i tak tego nikt nie przeczyta.
Po pierwsze: Dawno nikt na WK się nie udzielał.
Po drugie: Nie miałam przyjemności z pisań opowiadań (z niektórymi).
Po trzecie: I tak każdy ma mnie w dupie. C:
Co będę przedłużać, cieszcie się tym, co właśnie tu zaszło. Jeśli chodzi o kontaktowanie się z innymi... Mam zamiar utrzymywać kontakt z Fil. Z nią najlepiej mi się pisze, dobrze się rozumiemy. Chcecie, piszcie. zuzia79 na howrse. Można spotkać mnie też na kilku innych blogach, ale rzadko. O, jeszcze jedno - niech ktoś usunie Tauriel i Anothera z KE.

~ Po raz ostatni,
Tauriel

niedziela, 9 marca 2014

Od Polaris'a CD historii Ari


Cieszyłem się że moje sztuczki,podobają się Ari. Była ładną,miłą waderą,którą lubiłem(lubić to bardzo ogólne słowo) i bardzo mi się podobała.Myślałem o niej prawie cały dzień i noc. Czasami miałem niekontrolowaną ochotę do niej podejść i objąć lub pocałować. Gdy ją spotykałem samą,nie spodobało mi się to,bo ja powinienem z nią być. Ja powinienem ją rozśmieszać. Nie mogłem się pozbyć przeczucia że to powinienem być ja. Dziwne,A może wcale nie? Po prostu się w niej zakochałem. Im więcej razy ją spotykałem,przekonanie stawało się silniejsze. Teraz mogłem choć trochę nacieszyć się jej obecnością. Pokazywałem jej co można zrobić z żywiołem wody.Nagle wpadłem na pomysł.Zrobiłem dwie kule i zacząłem z nimi kombinować. Stworzyłem między nimi coś w rodzaju portalu.Pchnąłem jedną bańkę lekko w stronę Ari.
-Zaraz coś zobaczysz.
Włożyłem łapę w chłodną masę,a ona zatopiła się w nią i przeszła na drugą stronę w kuli Ari.
-Jak to zrobiłeś?
-Brat mnie tego nauczył.
Aria dotknęła bańki.Jej łapa ta znikała to pokazywała się za lekko świetlistą kurtyną.
-Fajne.
Podszedłem do niej.
-A ty co potrafisz?
<<Aria>>

sobota, 8 marca 2014

Od Sayny Cd Sadness

Zamyśliłam się na chwile i między nami zapadła cisza.
- I tak nie mam nic do stracenia - powiedziałam przerywając cisze
- Jesteś pewna?
Pokiwałam głową z półuśmiechem
- To jak masz zamiar skontaktować się z tymi Elidhu?
<Sadness? Jeny ale krótko mi wyszło x.x>

Od Sadness'a c.d Sayny

- No tak ... - odpowiedziałem lekko zmieszany. Po chwili jednak uśmiechnąłem się. - Pięknie tu co ?
- Mhm - przytaknęła wadera.
- Szkoda tylko, że tu tak pusto, liczyłem na to, że wilki z Klanu Powietrza częściej będą odwiedzać to miejsce. - podszedłem do rzeki płynącej obok i napiłem się trochę. - Ech, chyba będę musiał pogadać z kilkoma Elidhu ...
- Co to ? - dziwiła się Sayna.
- Jakby duchy, żywiołu ale one są bardziej nieogarnięte i niebezpieczniejsze. Strzegą one, łąk, gór, rzek a nawet bardzo rzadko chmur, lub latających wysp. Ciężko będzie, ale obawiam się, że Elidhu zaniedbały swoją pracę w kilku miejscach.
- Może Ci pomogę co ? - zaproponowała.
- Ale jest naprawdę niebezpiecznie ... Musisz to dobrze przemyśleć ...
Sayna ?

Od Jinx do Federa

Obudziłam się rano, wstałam i przygotowałam śniadanie. Obudziłam również Federa. Razem zjedliśmy skromny posiłek.
- Wiesz co ? - spojrzałam na niego - Przydałoby się pójść na łowy ...
- Dlaczego ? Nudzi Ci się ? Przecież ostatnio polowaliśmy ... - zdziwił się.
- No tak, ale już prawie nic nie ma ... Chyba, że chcesz się zajadać tylko ziołami, których również niedługo zabraknie. - Westchnęłam. - To co ? Wybierasz się ze mną ?
Feder ?

piątek, 7 marca 2014

Od Mako CD historii Zuko

Po tym, gdy Zuko zniknęła od razu bez namysły wskoczyłem. Spadłem na ziemię i się obiłem. Spojrzałem  w górę i zauważyłem niebieskie kółko, które było nade mną. Czyli to było coś w rodzaju wehikułu czasu. Czekałem chwilę myśląć, że za chwilę pojawi się Shean i Iv, ale się myliłem. Postanowiłem szukać Zuko, może gdzieś tu było. Byłem na terenach Klanu Everything, mojego domu. Biegłem przed siebie nie zwracając uwagi na nic. Przeskoczyłem przez kłodę, gdy wylądowałem na jakiejś waderze, była starsza niż ja.
- Eh wybacz - powiedziałem pomagając jej wstać, po chwili podbiegła do niej jej koleżanka
- Nic się nie stało, Mako czy nie powinieneś być na naradzie? - spytała
Narada? Podszedłem do jeziora obok i się przejrzałem w nim. Byłem starszy, nie byłem już szczeniakiem. Czyli jestem w przyszłości.
- A jak się nazywasz? I twoja koleżanka? - spytałem
- Nie wygłupiaj się - odezwała się druga, wyglądała znajomo - Korra i Sherii, twoje koleżanki
Korre kojarzyłem, ale ta Sherii ... z kąd ona jest? Pewnie doszła z biegiem czasu, ale chyba mogę namieszać trochę i zmienić bieg zdarzeń. Udałem się do jaskini narad, same staruchy tam siedziały, ale nigdzie swojej matki nie widziałem.
- Nie wypada się spóźniać - upomniał mnie jakiś wilk
Jak ktoś śmiał mnie upominać?! Napuszony, stary wilk siedział dwa wilki ode mnie i dumnie podnosił swój kwadratowy łeb. Po skończonej naradzie wybiegłem szybko z jaskini i pognałem na inne tereny. Wszyscy dorośli, zmienili się. Postanowiłem odwiedzić Zuko, Sheana i resztę z Klanu Wody. Szybko się tam dostałem, mieliśmy wybudowany most. Przeskoczyłem stażników, chyba nie zdziwnieni byli tym co robie, tylko usłyszałem jak jeden szepnął do drugiego "Nigdy z tego nie wyrośnie". Widać robiłem to za każdym razem. Odnalazłem Sheana chodzącego z jakimiś waderami, ustawił się chłop xD. Yuno mnie minęła i kiwneła, wszyscy gdzieś biegali. Wreszcie znalazłem Zuko z resztą rodzeństwa siedzącą na polanie.
- Wy też przez ten portal? - zaśmiałem się
Spojrzeli się na mnie jak bym był z innej planety, a byłem z przeszłości przecież.
- Jaki portal? - spytała Yuno
Czyli czy ten ja dorosły teraz wcieliłem się w szczeniaka z przeszłości, a ja szczeniak wcieliłem się w tego dorosłego? Boże ... wszystko takie pomieszane jest. Nie miałem zamiaru im wszytskiego tłumaczyć, odbiegłem znów do portalu. Teraz ciekawe jak miałem się do niego dostać, jak był nade mną. O górka! Wbiegłem na nią i trafiłem w portal, który wyrzucił mnie do mojej ukochanej teraźniejszości.
- Gdzieś ty był? - spytał Shean
- Przechodizliście?
- Nie, Zuko jeszcze nie wróciła ...
- Muszę przyznać, że w przyszłości nieźle będziecie wyglądać - powiedziałem
- Byłeś w przyszłości?
- Tak, wpadłem po drodze na Korrę i jakąś Sherii, później odwiedziłem was w klanie, wokół ciebie Shean latało dużo wader, Yuno jak zwykle cicha, Iv mi tylko mignęła przed oczami, a Zuko to tylko 5 min widziałem, więc wyrosła jak my wszyscy no i chyba tak jakoś bardziej się nie zmieniła - pominąłem nudawą naradę
- Ciekawe - powiedziała Yuno - Ale gdzie ta Zuko! Długo jej nie ma

Zuko dokończ :D

Od Zuko cd historii Mako

        Wszyscy wpatrywali się dziwnie w to jeziorko. Nawet Mako, który nalegał w głębi duszy na pewno nie był do końca pewny, czy chce to zrobić. Spojrzałam na twarze wszystkich zebranych wokoło, gdy im się tak przypatrywałam coraz bardziej stawałam się niepewna. Mako odchrząknął przypatrując się każdemu uważnie, spojrzałam na niego. Uśmiechnął się. Spuściłam wzrok i poszukałam wsparcia u mojego starszego brata, Sehana. On jednak tylko wzruszył ramionami i spojrzał na Iv. Westchnęłam wszyscy nie byli pewni, no w sumie im się nie dziwię. Te legendy o drugim wymiarze, legendy jak legendy. Szczególnie te z naszych Klanów potrafią być naprawdę dziwne i nietypowe. A jeśli to po prostu zwykłe jeziorko, i po wskoczeniu do niego jedynie zamoczymy sobie łapy? Będziemy się znowu śmiać. Wstałam z zimnej trawy, i spojrzałam na zdziwione pyszczki towarzyszy. Spojrzałam na jeziorko po czym usmiechnęłam się szeroko do przyjaciół.
-Nie wiem jak wy, ale je znikam - powiedziałam po czym stanowszy na dwie łapy, i zamykając oczy z gracją wpadłam do jeziorka.
          Wypłynęłam na powierzchnię krztusząc się, jak widać była to tylko zwykła woda. Wyczołgałam się na brzeg wypluwając wodę, w momencie gdy dostała się do mojego nosa już nie było tak wspaniale... Uchyliłam lekko powieki, gdy to zrobiłam moje źrenice rozszerzyły się ze zdziwienia. Byłam w jakimś lesie, tyle że trawa była niebieska a niebo zielone. Wokół mnie krążyły..niebieskie świetliki? Nie, to z pewnością nie były świetliki. Gdy tylko dotknęłam jedno z owych ''światełek'' poczułam w łapie ogień. Jednak on nie parzył, powodował przyjemne ciepło. Zaśmiałam się, jednak gdy przyjrzałam mu się bliżej dostrzegłam uśpione oblicze mojego pradziadka David`a. Wprawdzie nigdy go nie wiedziałam, ale od razu wiedziałam że to on. Ciemne, brązowe futro oraz złote paski z bursztynami, to z pewnością musiał być on.
-Dziadku! - wykrzyknęłam
Wilk otworzył oczy, były żółte, jak księżyc w pełni. Jego spojrzenie było utkwione we mnie, uśmiechnął się po czym niebieskie światło oświetliło cały las. Po chwili to co było niebieskim płomyczkiem było tylko kamieniem. 
          Natomiast magiczna moc emanująca z kamienia przedtem, śmignęła między drzewami i wleciała do jeziorka z którego przyszłam. Spojrzałam na kamień, myślałam że znowu zobaczę dumne oblicze swojego zmarłego pradziadka, jednak jego już nie było. Nie wiedziałam co się dzieję. Jednak po kilku sekundach się zorientowałam. Właśnie ożywiłam swojego pradziadka.
(Mako? Lubię mieszać czyjeś plany..)

wtorek, 4 marca 2014

Od Ari CD historii Polaris'a

- Witaj -  uśmiechnęłam się i spojrzałam się na Polaris'a. Lubiałam go - Co cię do mnie sprowadza?
- Nic, przechodziłem tak sobie - powiedział
Musiałam przynzać, że Polaris był przystojny, podobał mi się.
- Co powiedziałabyś na spacer? - zaproponował i wyrwał mnie z myśli
- Spacer? - spytałam zdziwiona - Z wielką chęcią
Udałam się z basiorem nad rzekę, chodziliśmy tam dosyć długo. Miło mi się spędzało czas z Polarisem. Opowiadaliśmy sobię różne rzeczy i o różnych bzdetach rozmawialiśmy. Później usiedliśmy nad rzeką, zamoczyłam w niej łapy i zaczęłam pluskać. Polaris zaczął się popisywać swoim talentem, był przecież wilkiem wody. Zaczął podnosić wodę i wirować nią w powietrzu. Uśmiechnęłam się i na koniec przedstawienia zaczęłam bić brawo.
- Podobało się? - spytał
- Super! Umiesz coś jeszcze?
- Hmm - pomyślał chwilę i poprzez ruchy łapami z wody rzeki powstała wodna rzeźba w kształcie gwiazdy
Miał wielki talent.

Polaris dokończ :D

Od Polaris'a

Wyszedłem z jaskini na świeże powietrze. Jakaś część mnie nie mogła przestać myśleć o Ari. Byłem taki zamyślony,że niemało wpadłem na drzewo. Pokręciłem głową i ruszyłem dalej nad jezioro. Tam zastałem dręczycielkę moich myśli. Arię. Nie mało się wywaliłem. Stała tam i spokojnie piła wodę .Podszedłem do niej.
-Cześć Aria.
<Dręczycielko myśli?>

niedziela, 2 marca 2014

Od Desota CD własnej historii CZ 2

Nie, nie mogłem w to uwierzyć. On nie żyje, popełnił samobójstwo, znaleziono jego ciało, sam je widziałem! Całe pokrwawione i porozrywane przez skały, a teraz stał tu przede mną, cały i zdrowy! I wyglądał lepiej ode mnie, nie był taki stary...czyżby był nieśmiertelny? Nie...jego ciało było pochowane w świątyni, po prostu mam omamy, ale ten omam jest strasznie aż za bardzo, realistyczny. Te żółte, wielkie, smutne oczy wpatrywały się we mnie jakby starały sobie mnie przypomnieć. Wilk zdawal się młody i pełen energii, żadnego siwego włosa, w samym spojrzeniu nie było widać zmęczenia, tylko smutek. Przełknąłem ślinę i wreszcie zdobyłem się na to pytanie, pytanie które dręczyło mnie od kilki minit, kiedy tylko spojrzałem na te oczy.
- Czy jesteś duchem mojego ojca?
Wilk się zdziwił ale po chwili przybrał tą swoją minę i zaczął oglądać swoje łapy. Przypatrywał się również swojemu ogonowi i czubkowi nosa, spojrzał na mnie i pokręcił głową.
- Nie, z pewnością nie jestem duchem, ale czy jestem twoim ojcem, tego nie wiem. Jak się nazywasz?
- Desoto, jestem synem David'a i Tikiyi
- David'a i Tikiyi - powiedział wilk zastanawiając się, po chwili uśmiechnął się - David to ja, a moja żona nazywała się Tikiya, również miałem syna który nazywał się Desoto, czyli wynika z tego wszystkiego że jesteś moim synem. Tylko wyglądasz inaczej, starzej..ile masz lat?
- 10
- Czyli ja mam teraz niby 13 lat? To niemożliwe..gdzie ten czas mi tak szybko uciekł?
- Umarłeś...
- Nie, napewno nie umarłem, czułbym to gdybym ożył, pozatym już od dłuższego czasu żylem w pewnym ciemnym, wilgotnym miejscu...
Że co? O co mu chodziło...nie zachowywał się jak mój ojciec, kim był ten wilk?

CDN

Od Mako CD historii Zuko

- Gdzies ty był?! - spytała zdenerwowana i za razem zmartwiona mama patrząc na mnie
- Długa historia - westchnąłem i spojrzałem się na Nicklase'a - Dziękuję za podrzucenie do domu - powiedziałem
- Nie ma sprawy, no Zuko muszę ciebie podrzucić do szpitala, bo mama będzie zła - zaśmiał się, Zuko weszła na plecy Nick'a i wzbili się w powietrze
Pod wieczór opowiedziałem mamię całe zdarzenie, wyła zszokowana.
- A pamiętasz może gdzie to było?
- No było ciemno, było tam bardzo dużo roślin ... a i no tak! Była też taka mgła i czuć było wodę - powiedziałem - Coś chyba podobne do bagien ... bagienylas
- Hmm ... bagien nie ma na naszym terytorium, a pamiętasz może dokładną drogę? Narysuj może - podała mi jedną z map, których mieliśmy z kilkaset
Zabrałem się za malowanie.
- A to co? - spytała
- Tu było takie zejście w dół, a później znów w górę
- Dziwne ... idź lepiej spać, ja jeszcze pomyśle gdzie mogliście się znaleźć i to zbadam
Poszedłem do swojego pokoju i zasnąłem.

- 2 tygodnie później -

Zuko była zdrowa, odwiedzałem ją gdy była w szpitalu, ale jej mama chyba zraziła się do mnie po tym incydeńcie w nocy. Spotkaliśmy się wszyscy znów na polanie, znów jakieś gry i zabawy itp. Nastał wieczór, wszystkie szczeniaki się udały bliżej swych klanów oprócz mnie, Zuko, Yuno i Sehana. Siedzieliśmy jeszcze trochę na polanie, przeszliśmy do małego źrodełka, które z nikąd się pojawiło. Woda w nim mieniła się w odcieniach niebieskiego i fioletowego.
- Co to ma być?! - wykrzykneła Yuno
- Cichą bądź ... obudzisz za raz wszystkie klany - mruknął Sehan
- Wiesz jakbyś nie wiedział klany są o ileś od siebie oddalone
- Cicho - powiedziała Zuko wpatrzona w źrodełko - Chwila! Pamiętacie tą legende o innym wyiarze, że gdy tam wilk wejdzie to będzie wiedział jak będzie wyglądał w przyszłości itp. ?
- Jaka legenda? - spytałem zaciekawiony
Sehan objaśnił mi to bardzo szybko.
- No to co? Idziemy? - spytałem
- No nie wiem ... - westchnęła Yuno
- Czas tu staje i nikt się nie dowie, że nas nie było ...
- To jak? - znów zapytałem

Taka dziwna pół-nieobecność gracza misia.r

Jestem, znaczy mnie niema ... jezu XD
Mam dużo nauki, muszę sobie wyprostować sprawę z ocenami, i zgłaszam taką pół nieobecność na czas nieokreślony, max 3 tyg. Możecie wysyłać mi opka, formularze itd. Wchodzę często, tyle, że na krótko, czasem mogą się zdarzyć jakieś wyjątki, Poprawię /napiszę (bo byłam chora ) tylko 5 sprawdzianów, tak, że nie będę miała zaległości, potem wszystko wróci do normy i będę się uczyć na bieżąco i starczy mi czasu na pisanie opków itd. 
Założę, się, że jest to najdziwniejsza nieobecność na WK ever XD 

Witam po nieogarniętej stronie mocy
misia.r
Alfa KP
Sadness

Od Zuko cd historii Mako

Gdy tylko Mako pomógł mi dojść do szpitala Ness widząc mnie, wykrzyknęła moje imię podbiegając do mnie. Po chwili jakieś 5 wilków wypytywała mnie o to samo,  mianowicie, gdzie byłam. Nie zdążyłam nic powiedzieć gdy do szpitala wpadli moi rodzice. Mama przytuliła mnie z krzykiem tak mocno, jakbym miała zaraz rozpłynąć się w powietrzu. Poczułam na swoim policzku jej ciepłe łzy, miałam ochotę się rozpłakać ale odsunęłam się od niej, i z gracją wylądowałam na ziemi. Chciałam coś powiedzieć ale pielęgniarki zaczęły coś mówić o moich paskudnych ranach.
- Nic mi nie jest, naprawdę. Byl ze mną Mako i mi pomó...
- Byłaś z nim sama w środku nocy!? I do tego oboje jesteście poobijani!? - wykrzyknęła moja zdenerwowana mama, spojrzałam na tatę szukając pomocy, ale chyba wolał nie podpadać mamie. Mama spojrzała na Maka lustrując go wrogim spojrzeniem, basior przełknął ślinę i zaczął się powoli cofać, jednak nie zaszedł daleko ponieważ wpadł na kogoś. Uniósł łebek do góry i zobaczył Nicklasea, który szeroko uśmiechał się do niego.
- Usłyszałem jakieś krzyki i wrzaski więc zaniepokoiłem się...poza tym, co to za szczeniak?
- Jestem Mako, Młody Basior Alfa - odrzekł z dumą
- Ale jaja!- wykrzyknął mój wujek, jest tak jak mówiła mama, wujek był czasem strasznie dziecinny i dziwny
Mako popatrzył się dziwnie na Nicklasea i przytaknął, Nick uśmiechnął się i poklepał go po łebku.
- Czyli jesteś z Klanu Everything..musiało cię nieźle wymęczyć podróż tutaj, pozatym twoja mama musi się nieźle zamartwiać. Zuko! Chodź zaprowadzimy twojego kolegę do domu.
- Ale ona powinna tu zostać..- powiedziala moja mama
- To nie zajmie długo...no dobra dzieciaki na pokład!
Nicklase zrobił kółko wokół nas po czym w locie wsadził nas sobie na plecy. Musieliśmy mocno trzymać się jego futra. Aby nie spaść. Jakieś 10 minut później byliśmy pod jaskinią Alfy Klanu Everything. Kiedy tylko Aria zobaczyła swojego syna podbiegła do niego przytulając go.

(Mako? Wybacz opo na odwal się bo na denerwującym telefonie)

sobota, 1 marca 2014

Bez komentarza...

Fajnie, qrfa fajnie. Widzę, że wszyscy WK macie w dupie, to że Olgi nie ma nie oznacza, że nie musicie wchodzić. Oczywiście jak tam chcecie, ale ostatnio zauważyłam, że gówno was to obchodzi.
Na dodatek ktoś znowu zabrał mi admina... ogarnijcie się plebsy ;-;

~PikaPika


Od Mako CD historii Zuko

Straciłem z oczu Zuko, ale miałem ważniejszą teraz sprawę. Jakiś mutant biegła za mną. Wyminął mnie i znalazł się przede mną. Wystraszony wymachnąłem łapą i płomień ognia oślepiła go przy tym go oparzając. Na chwile zwierzę ode mnie odbiegło. Wstałem i podbiegłem w miejsce, gdzie widziałem Zuko. Zauważyłem znów tego jednego z mutantów, który zaczął machać łapami rozrywając gałęzie. Kulą ognia dostał w twarz, wydał przeraźiwy odgłos i na chwile zniknął w ciemnościach. Wpadłem do jakiegoś rowu. Zauważyłem Zuko, miała zamknięte oczy i się nie ruszała.
- No i po co ci było odprowadzanie mnie ... - powiedziałem i przewróciłem oczami
Nie mogłem jej zanieść do szpitalika, bo to było daleko, a i nadal wokół cziały się te stwory. Cały czas krążyły wokół nas. Zapaliłem mały płomyk, który się unosił nie podpalając gałęzi. Zająłem się jakoś Zuko, przeniosłem ją w inne miejsce i opatrzyłem rany liśćmi, które goją - tak słyszałem od dziadka. Nie spałem całą noc, pilnowałem teg płomyka. Gdy nadszedł ranek zauważyłem, że Zuko lepiej się miewa, gdyż wstała. Na pewno wszyscy się martwili gdzie jesteśmy. Wziąłem ją pod bok i brubowałem z nią przejść kilak kroków, ale była słaba.
- I co teraz? Ktoś nas znajdzie?
- Na pewno  tak - powiedziałem i zacząłem się rozglodać - Motylożółwie! - wykrzyknąłem, ale po minie Zuko widziałem, że ją wystraszyłem i odebrała to jakby właśnie taki stwór za nią stał
Zacząłem kopać pod jednym z drzew, odsunąłem się i wyszedł z niego młody motylożółw. Dogadałem się jakoś z nim, aby poprosił strasze osobniki o pomoc dla nas. Gdy już bylismy na grzbiecie jednego zwierzaka wznieśliśmy się w górę.
- Jak to możliwe, że one latają? Mają małe skrzydła, a są takie no wyglądają na masywne i najprawdopodobniej są też ciężkie?
- Sam za bardzo nie wiem - powiedziałem i się uśmiechnąłem
Dolecieliśmy do Klanu Wody, jeśli Zuko miała iść do szpitalika powinnien byc on w jej klanie. Wylądowaliśmy pod samym wejściem. Pobiegłem do jakiegoś lekarza, który zajął się Zuko.

Zuko :D ?