niedziela, 31 sierpnia 2014

Od Maka CD historii Zuko

Szczeniaki zaczęły się śmiać. Westchnąłem i spojrzałem się po kolei na wszystkich.
- Słyszeliście o Bridge End? - spytałem szczeniaki, a te patrzyły się na mnie ze zdziwieniem i zaciekawieniem
- Bridge End? - powtórzyła Zuko - Gdzie to niby jest?
- W tym oto klanie - uśmiechnąłem się - Od dawna tam się nikt nie zapuszczał i jakaś dziwna moc przeniosła Bridge End w dalsze miejsce, to tak chcecie iść? - spytałem szczeniaki
- Tak! - zawołały i pobiegły przodem
- Nigdy mi o tym miejscu nie mówiłeś - mruknęła Zuko patrząc się na mnie spode łba
- Jak na razie nie było nic tam ciekawego - puściłem jej oczko
- Ty i te Twoje pomysły - pokręciła głową
Gdy szczeniaki straciły orientacje w terenie przejąłem stanowisko prowadzącego i ruszyłem przodem. Byliśmy wysoko na wzgórzu.
- Widać jaskinie! - zawołała Ruth i po chwili wszystkie nasze dzieciaki wepchały się koło swej siostry - Gdzie teraz jesteśmy?
- Na miejscu - uśmiechnąłem się - Chodźcie dalej, ale uważajcie na wodę ...
Od razu wszyscy spojrzeli się w dół, gdyż poczuli wodę, która znikąd wypłynęła i torowała sobie przejście między łapami. Stworzona bariera wokół budowli jeszcze się trzymała i nic ani nikt nie mógł spaść w przepaść. Doszliśmy do wielkiej dziury w moście.
- Tu nic nie ma! - oburzył się Jin, a ja normalnie chodziłem nad przepaścią
- Jest tu niewidzialna płyta, chodźcie - popędziłem wszystkich
Szliśmy może trochę niżej niż są chmury. Widać było morze. Po dosyć krótkiej przechadzce byliśmy na drugiej stronie. Niczym magiczny kryształowy magiczny ogród pojawił się nam przed oczami.
- Nikt poza Alfami nie zna tego miejsca - uśmiechnąłem się - I jakie wrażenia?
- Super! - krzyknęły  i zniknęły w mgnieniu oka nasze pociechy rozbiegając się i badając każdy kawałek tego miejsca

Zuko?

Od Hanabi CD historii Lucyfer'a

- Jakieś? – Powiedziałam nie chętnie. Wcześniej nie pomyślałam o wtuleniu się w nowopoznanego mi wilka, ale po tym jak ponownie usłyszeliśmy coś, to nie miałam jakieś pauzy i pędem przytuliałam się do samca.
-Hanabi? – Spytał się zdziwiony. – Spokojnie. – Oparłam się o samca, a skoro on był wyższy, to bez problemu położył swoją głowę na mojej szyi. Poczułam się trochę bezpieczniej, aż do momentu gdy coś zaczęło się wyłaniać z krzaków.
- No nie żartuj sobie. – Zrobiłam dziwną minę i cofnęłam się parę kroków. Już nie byłam przylepiona do basiora, jednak on stał obok mnie. – Jeśli to coś będzie chciało nas zaatakować, to obroń mnie ty mój bohaterze. – Przeszły mnie dreszcze, a my jak idiocie wpatrywaliśmy się w dziwne krzaki.
- Wskakuj. – Podniosłam głowę i spojrzałam na Lucyfera. Był niepewny siebie. – Wskakuj do wody i płyń. Czuję żądzę krwi. – Obróciłam się gwałtownie i rzuciłam się do lodowatej wody. Nie spojrzałam na samca, bo wiedziałam że poczynił to samo. Popędził mnie trochę i oboje przepłynęliśmy na drugą stronę. – Wychodzimy z tego lasu. Jak najszybciej.
- Tak. – Przytaknęłam i podążyłam za samcem. – Pozytywne jest to, ze niedługo będzie dzień. – Wymruczałam. Usłyszeliśmy ciężkie kroki dochodzące zza naszych pleców. Zacisnęłam na chwilę oczy i wzięłam głęboki oddech. Lucyfer wyszeptał mi, bym biegła, a on to coś przepędzi, ale się nie zgodziłam i pociągnęłam basiora za sobą. Zgodnie z naszymi obawami „to coś” zaczęło nas gonić i mimo dużego, ciężkiego ciała biegało całkiem szybko.
Schowaliśmy się w małej dziurze, która znajdowała się między jakimś drzewem, a jaskiniom. Było to na kształt rowu. Postanowiliśmy przeczekać trochę. Miejsca było mało, jednak udało mi się zrobić tak, że nie dotykałam samca. Lucy zobaczył jednak, że mi nie wygodnie, więc przyciągnął mnie do siebie. Najwyraźniej nie myślał o tysiącu innych spraw, jak ja. Ocierałam się o basiora przypadkiem, jednak ruchy te były nie spokojnie. Miałam wrażenie, że zaraz coś nas zaatakuje.
- Spokojnie, tu raczej nic nam nie będzie.
-Raczej to chyba niedobre słowo. – Ale.. Pozytyw jest taki, że teraz jestem z tobą sama. – Zaśmiałam się krótko. – Jeśli kiedyś będę chciała posiedzieć w małej dziurze, to bądź pewny, że po ciebie przyjdę. – Ponownie zachichotałam i uśmiechnęłam się ciepło. Samiec poczynił to samo, choć po chwili się skrzywił.
- Wiesz, to dość słaby podryw….
- Zapamiętam to sobie. – Spojrzałam w oczy samca, a gdy ten to zauważył gwałtownie odwróciłam głowę i uderzyłam się w twardą gałąź. Pisnęłam z bólu, a basior zachichotał.
<Lucy? Przepraszam, że tak długo, weny nie miałam i czasu też nie ._.>

Przenosi się!

Dhiren postanowił opuścić Klan Ognia i zamieszkać w Klanie Ziemi

Od Nuki

Biegałam sobie kręcąc kółeczka.
Nie myśląc za wiele uderzyłam w drzewo ( szlag, po co one tu stało?! ).
- Ała - zaśmaiłam się upadając na ziemię i śmiejąc się jak głupia.
Nagle zobaczyłam basiora który zrobił to samo i leżał na ziemi.
- Hej też walnąłęs w to przeklęte drzewo? - zaśmiałam się.
- Tak - basior miał chichawkę.
- Witaj w klubie - zwijałam się ze śmiechu.
Discord ?

Od Naili - CD. historii Dhirena

- Uff - westchnęłam. - Dużo ćwiczeń przed tobą.
- Tsa - mruknął basior.
- Jakim cholernym cudem masz dwa żywioły? - zastanowiłam się drepcząc nerwowo w miejscu. Wilk wzruszył ramionami. - W sumie to nie ważne. Dhiren, chciałbyś dołączyć do klanu ziemi? - zapytałam słodko.
- Och? Na prawdę? Nie wiem czy jestem godny... - zgrywał się. Zaśmiałam się z jego wyrazu pyska gdy zadawał te pytania.
- Tak! Na prawdę!!! - zawołałam. Potem wilk wziął mnie na grzbiet i zaniósł do samych jaskiń. Spojrzałam w stronę Reziego, wyglądał, jakby miał zamiar udusić Dhirena jego flakami, a mi wydrapać oczy. Udałam, że tego nie zauważyłam.
- Cześć Rezi, hej Magus! Poznajcie Dhirena. Był moim chłopakiem kilka lat temu, tak bardzo się cieszę, że się znaleźliśmy - zatrzepotałam rzęsami. Magus uśmiechnął się miło, Rezi wyszczerzył lekko kły. Zza krzaka przyjaźnie uśmiechnął się również Seitti. - Właśnie, zapomniałam wam powiedzieć. Jestem z nim w ciąży.
- CO? - wrzasnął Rezi.
- Co "co"? - obruszyła się Nataya, która pojawiła się znikąd. - Ma własne życie, a tobie nic do tego.
- Puszczalska - burknął wilk pod nosem. Sprawiłam wrażenie, że nie dosłyszałam.
- Mam nadzieje, że będzie wam pasował jako nowy basior alfa, to naprawdę odpowiedzialny, cudowny wilk - powiedziałam milutko. Zmęczyła mnie ta cała gra. Po chwili udaliśmy się z Dhirenem do mojej jaskini. Przyjrzał się legowisku z miękkiego borsuczego futerka.
- Mmm, będzie mi się tu spało jak w raju - mruknął z rozkoszą i walnął się na nie.
- Co ty robisz? - zirytowałam się. - Zejdź z niego.
- Nie będziesz dzieliła łoża małżenskiego ze swoim domniemanym, cudownym i odpowiedzialnym partnerem?
Miałam ochotę udusić go jak Rezi.

~ Kilka tygodni później ~

Męczona bezsennością i chrapaniem Dhirena, który jednak postawił na swoje spanie na moim borsuku przewróciłam się na drugi bok. Szczeniaki ruszały się we mnie nerwowo. Czułam, że to już blisko. Szturchnęłam mocno Dhirena w grzbiet. Wymamrotał coś i ponownie zasnął. No co za idiota. Podniosłam się z trudem i wyszarpnęłam z pod jego wielkiego cielska moją skórę. Nawet tego nie poczuł. Przykryłam go kępą zeschłego siana, choć powinnam zostawić go na podłodze. Za dużo we mnie matczynych hormonów.
Poczułam bolesny skurcz. Wzdrygnęłam się i ponownie położyłam na legowisku. A ten debil po prostu sobie spał. Nie wytrzymałam i ugryzłam go z całej siły w łapę. Podskoczył z krzykiem.
- No co ty robisz?!
- Rodzę kretynie!!! - wrzasnęłam.

Dihciu matołku xD

Nowa wadera w Klanie Everything - Nuka!


Nuka/Klan Everything/Szpieg

Od Discord'a CD historii Carlosa

Hmmm... Może go wkurzę i tam pobiegnę? Nie... Nie jestem, aż tak wredny.
- Co robimy? Długo będą tak siedziały...- Spytałem i podrapałem się za uchem. Carlos nie odpowiedział. Ziewnąłem i zasnąłem.

*Jakieś pół godziny później*

Obudziłem się i zobaczyłem wkurzonego Carlosa.
- Co jest?- Spytałem.
- Dalej tam siedzą...- Warknął...

(Carlos?)

Konkurs! ;3

Jest do 1 września!
Wakacje powoli dobiegają już ku końcowi, pogoda z dnia na dzień zmierza ku Jesieni. Słoneczko już tak nie świeci, a deszcz coraz częściej u nas gości. Wypadałoby uczcić te wakacje na Wilczych Klanach, a jak?
Poprzez konkurs!
Na czym on będzie polegał? Nic prostszego!
Konkursów będzie kilka, poniżej macie kilka opcji. Myślę, że każdy znajdzie coś tutaj dla siebie. Było by miło gdyby każdy spróbował swoich sił bo jak wiemy, nie często tutaj są konkursy :/ Tak samo WK ostatnio znowu troszkę opustoszało i będzie to trochę taka akcja żeby je nieco ożywić ;) Tak więc bez zbędnego przeciągania!
~

Konkurs nr. 1
W sam raz dla osób, z dobrymi umiejętnościami pisania i niesamowitą wyobraźnią!
~
Napisz opowiadanie w którym twój wilk udaje się w ciekawą, wakacyjną podróż. Przecież każdy zasługuje na chwilę odpoczynku w wakacyjnym klimacie, nawet twój wilk! Możesz opisać dowolne miejsce, swoim dowolnym wilkiem.
Wymagania: Min. 500 wyrazów (najlepiej sprawdzić w programie Word ile ma się już wyrazów)
Nagroda za I miejsce: Dowolny żywioł, odmłodzenie wilka (dowolnego) o max. 3 lata i jedna dowolna rzecz, jaką chcesz.
Biorą udział
animelove (PIKI_♥) - praca wysłana

~

Konkurs nr. 2
Tutaj coś dla ludzi z talentem plastycznym i tak samo z wyobraźnią którą na pewno posiadacie!
~
Narysuj maskotkę Bloga, ale w pełni wakacyjnym stylu. Tutaj całe pole do popisu zostawiam wam i waszej wyobraźni jak i talentowi :)
Wymogi: Musi być to niestety wilk
Nagroda za I miejsce: WK: Możliwość wyboru 3 dowolnych żywiołów Howrse: 1 kupon - można wybrać tylko jedno! Albo Howrse albo WK
Biorą udział:
animelove (PIKI_♥) - praca wysłana
chomik11nobl (Szczerbatek.☺☻) - praca wysłana
WindowsKillerPL (Len_Kagamine) - praca wysłana
AvalonPL (♥వర్జిన̶мaѕa¢яє_∂є_ℓa_иσ¢нєవర్జిన♥) - praca wysłana
~

Konkurs nr. 3

---

Konkurs nr. 3 ustalacie sobie sami, piszcie w komentarzu jakie macie pomysły na konkurs  i nagrody :)


Wszystkie prace wysyłamy do mnie na howrse (Horo)!
~Rei ;3

Od Dhirena CD Naili

Wszystko bolało mnie niesamowicie, ale zignorowałem to i podbiegłem do Naili. Ta przed chwilą krzyknęła rozpaczliwie i straciła przytomność.
-Naila! - krzyknąłem potrząsając ramieniem wadery - Naila, proszę...wstań
Nawet nie zauważyłem kiedy zacząłem płakać, przytuliłem do siebie waderę a moje gorące łzy skapywały na jej zimny pyszczek.
-Dihren...ty to na prawdę jesteś głupi - Naila wyszeptała
Spojrzałem na nią cały załzawiony, uśmiechnąłem się z ulgą po czym pocałowałem. Po chwili odsunąłem się od niej a ona spróbowała wstać o własnych siłach.
-Nic ci nie jest? - zapytałem kiedy wadera się zachwiała
-Nie...sprawdź czy masz nadal żywioł ognia - ponagliła
Zdziwiłem się tym pytaniem, ale było ono w sumie zrozumiałem. Wszystko to stało się przez ten głupi żywioł, zamknąłem oczy po czym uniosłem łapę do góry. Ku mojemu wręcz przerażeniu zaczęły na niej tańczyć czerwone płomyki, zacisnąłem łapę w pięść i warknąłem.
-Nie..nie udało się - spojrzałem zdenerwowany na Naile.
-Jak to!? Zrobiliśmy wszystko tak jak było w księdze - złapała się za łeb - chociaż...Dhiren! Spróbuj użyć żywiołu ziemi!
-Jak się go niby używa - zdziwiłem się, a wadera spojrzała na mnie morderczym wzrokiem - Dobra dobra! Spróbuję...
Spojrzałem się na drzewa, kompletnie nie wiedziałem jak się tym posługiwać. Zakładając że ten żywioł w ogóle posiadałem. Zamknąłem oczy i skupiłem się na tym żeby ziemia się zatrzęsła. Nic się nie wydarzyło, prychnąłem i spróbowałem jeszcze raz, nadal nic. Po jakiś pięciu minutach nadal nic nie wskazywało na to żebym miał ten głupi żywioł, krzyknąłem zdenerwowany i walnąłem łapami o ziemię. W tym momencie ziemia zatrzęsła się zwalając mnie z łap, spojrzałem w stronę Naili ona również leżała na niej przerażona. Starałem się do niej podbiec ale ziemia trzęsła się coraz bardziej.
-Zatrzymaj to! - krzyknęła Naila
Zamknąłem jeszcze raz oczy i spróbowałem zatrzymać tą katastrofę, ziemia stopniowo przestawała się trząść.

(Naila? Opo z dupy xD)

Od Raven`a CD Erin

- Jakby co sama chciałaś - odparłem, przybliżyłem się do niej i delikatnie ją pocałowałem.
Odwzajemniła pocałunek i przymkneła oczy.
Gdy poczułem jej pocałunek, objąłem ją w tali i całując cofaliśmy się, a za nami niedaleko było drzewo.
Wadera lekko oparła się o drzeweo, mimo to nadal się całowaliśmy.
Przytulaliśmy i całowaliśmy się bardziej namiętnie.
Najwidoczniej wadere wkurzało drzewo bo je rozwaliła, i tym samym wylądowałem na niej.
- Chcesz tego ? - zapytałem leżąc na niej i co jakiś czas ją całując.
- Chce - odparła przytulając mnie.
Zacząłem całować waderę po szyi i po ramionach.
Po niedługiej chwili było słychać ciche jęki wadery.
Wadera cucho wzdychała z zadowolenia.
~ PO 2 GODZINACH ~
Samaliśmy zmęczeni.
Erin położyła głowę na moim torsie.
- Jeżeli zrobiłem coś nie tak to mów - powiedziałem.
- Wszystko było na tak - pocałowałam nie lekko w policzek.
- Mam pytanie ? - wstałem.
- Yhym ? - zapytała patzrąc nam nie.
- Zostaniesz moją dziewczyną - przytuliłem ją oczekując odpowiedzi.
- Tak ! - krzknęła i wskoczyła mi w ramiona.
- Jesteś moim słońcem - chwyciłem i obróciłem w ramionach.
- Największym - pocałowałem ją mając ją na ramionach .
Erin ? Pisane na howrse.

Od Assy CD historii Jin'a

Nie miałam basiorowi za złe. Szliśmy w stronę lasu. Wtedy wpadłam na pewien pomysł.
-Chciałbyś polatać? - spytałam pełna entuzjazmu.
- Jak? Przecież ja nie mam skrzydeł, ty też.
- Mam swoje sposoby. Ale obiecaj, że nikomu nie powiesz. - powiedziałam z uśmieszkiem.
- Obiecuję.
Gwizdnęłam krótko. Po chwili usłyszałam świst skrzydeł i zobaczyłam orła pędzącego w nasza stronę.
- Orzeł? - spytał szczeniak.
- No coś ty. - odpowiedziałam z lekka rozbawiona i skinęłam głową w stronę Yves'a.
Po chwili przybrał on swoją prawdziwą postać. Stał przed nami ogromny, szafirowy smok. Jin patrzył na niego z pewnym podziwem.
- Będziecie tak stać i się przygldać? - spytał z lekka rozbawiony smok.
Popatrzyłam na niego i zbliżyłam się. Yves lekko zgiął nogi, żeby było mi wygodniej na niego wejść. Potem pomogłam też Jin'owi. Po chwili już siedzieliśmy na grzbiecie smoka, który wziął mały rozbieg, rozpostarł skrzydła i uniósł się w powietrze.
Wznieśliśmy się na wielką wysokość. Wiatr lekko muskał nasze futerka. Smok co chwilę robił korkociągi, beczki i inne sztuczki. Jednak robił to dość delikatnie, bo Jin nie był tak wprawiony w utrzymywaniu się naYves'ie, jak ja. W pewnym momenci wstałam, odwróciłam się tyłem i uśmiechnęłam do szczeniaka.
Jin, jak wrażenia?

sobota, 30 sierpnia 2014

Od Kid`a CD Yooki

Świetnie, kolejny mój obchód został przerwany, co ze mnie za Alfa? Spojrzałem się badawczym wzrokiem na waderę, a co jeśli jest jakimś szpiegiem? Utkwiła we mnie lekko przerażony wzrok ale ja tylko się uśmiechnąłem.
-Jasne, zaprowadzę Cię do lecznicy - powiedziałem po czym wsadziłem sobie waderę na plecy
Była zaskakująco lekka i dość mała, jak szczeniak. Po kilku minutach wreszcie byliśmy na miejscu, położyłem waderę na jednym z łóżek po czym pobiegłem po Hane. Ta pospiesznie wpadła do sali i zaczęła rozmawiać z waderą. Niech się nią zajmą, mam inne obowiązki. Wyszedłem z jaskini i nie zdążyłem przejść kilka metrów kiedy usłyszałem wołanie swojego imienia.
-Kid! Kiiiid!
Odwróciłem się i zobaczyłem biegnącego w swoją stronę Jaspera. Uniosłem brwi na widok zdyszanego basiora, miał mi coś do powiedzenia, ale ciekawe co. Dotknął mojego ramienia i zaczął gwałtownie oddychać.
-Jasper, mów że szybko bo się spieszę!
-W sumie...to nic! - zaśmiał się i pobiegł dalej
-Ja nie mogę... - odwróciłem się jeszcze raz w stronę lecznicy i ujrzałem w wejściu tą waderę z dzisiaj. - czemu nie jesteś w szpitalu?

(Yooka?)
- Tak... - szepnęłam. Spojrzałam na starą księgę, był opisany tam cały rytuał.

Po kostki w słonej wodzie morza klanu wybranego żywiołu o wschodzie słońca dnia powszedniego staw się. Niech wilk żywiołu wybranego będzie w odległości równej wielkości ciebie twarzą idealnie w twojej stronie. Gdy pierwsze promienie świtu obiegną cię niech szaman czy też szamanka wypowie następujące słowa:
Expello Sante Zeime
Niech zamknie od razu przy tym oczy. Byś otrzymał większe szanse na zmianę żywiołu obstaw miejsce rytuału świeżym wrzosem i lawendą. Dobre, litościwe dusze żyją w lawendzie, spokój emanuje z wrzosu. 
Całość napchała mnie pewnego rodzaju niepokojem. Spoglądnęłam niepewnie na Dhirena, pokiwał głową.
- Jutro - powiedział cicho.
- Jutro - odparłam nie głośniej.

Przygotowanie miejsca zajęło nam pół nocy, bo za nic nie mogliśmy znaleźć wrzosu, dopiero króliki nam go dostarczyły. Nazajutrz miejsce było gotowe. Kilka minut przed świtem stanęliśmy naprzeciw siebie, patrząc być może na siebie po raz ostatni.
- Co zrobisz gdy się nie uda? - zapytał.
- Ucieknę - mruknęłam. Zbliżyłam pysk do policzka wilka i pocałowałam go lekko. Był to pierwszy taki gest od naszego poznania się. Cofnęłam się, gdyż niebo robiło się coraz jaśniejsze. Dhiren przełknął głośno ślinę i znieruchomiał, serce podchodziło mi do gardła. Wreszcie nadeszła ta chwila, wypowiedziałam przesycone magią słowa i...
Poczułam palący do żywego mięsa ból. Ostatnią rzeczą którą zarejestrowały moje zmysły był przenikliwy wrzask.

Dhiren, co za dramat xD

Od Jin'a CD historii Assy

- To przeze mnie - powiedziałem - Wybacz, że popchnąłem Cię do wody i przez to też walnęłaś się w głowę, a później straciłaś przytomność
- Ale chyba to ty mnie wyciągnąłeś z wody? - przekrzywiła łebek wpatrując się we mnie
- No tak - powiedziałem
- A więc dziękuję - uśmiechnęła się i złapał się za głowę - Boli - skrzywiła się
Spojrzałem na to miejsce. Miała na głowie wielkiego guza.
- Chodź do szpitalika. Coś na pewno wymyślą - uśmiechnąłem się i czekałem, aż to Assa zrobi krok w przód, a ja ruszyłem po chwili i za chwilę wyrównałem z nią krok
Szliśmy dosyć wolno, nie chciałem przyspieszać ze względu na Assę. Powinienem jej w tedy nie popychać do wody. Było mi bardzo głupio. Bardzo się wystraszyłem, gdy zniknęła pod wodą. Bez namysłu wskoczyłem do wody, chociaż ledwo sam umiałem pływać. Wreszcie ukazał nam się szpitalik, weszliśmy powoli, a Assa spojrzała się na to miejsce wielkimi oczami. Zaśmiałem się cicho. Claire wzięła Assę do pomieszczenia obok, a ja czekałem aż wyjdzie. Po chwili pojawiła się i już nie miała guza.
- Wow - powiedziałem patrząc na lekarkę
- Taka moja moc - uśmiechnęła się do nas - Następnym razem uważajcie
- Dobrze - powiedzieliśmy i wybiegliśmy śmiejąc się z szpitala
- Jeszcze raz Cię przepraszam - powiedziałem, a wadera się zaśmiała
- Pamiątka po tym zdarzeniu zniknęła, więc nie mam co wspominać
Po tych słowach poprawił mi się nastrój.

Assa?

Od Asami CD historii Felix'a

Spojrzałam się po chwili ze zdenerwowaniem na Felix'a. Co on niby sobie myślał?! Podeszłam do niego, a ten się głupkowato uśmiechnął. Palnęłam go w jego pysk, a ten zleciał do tyłu osuwając się po kamieniu. Reszta szczeniaków z zaciekawieniem się przyglądała, a ja odeszłam bez słowa od tego miejsca.
- Nic mu nie jest - powiedziałam patrząc się przed siebie - Jest przecież wytrzymały i nie czuły na ból
Kilka szczeniaków pomogło wstać Felix'owi a reszta podeszła do mnie. Zaczęliśmy się bawić w berka, co później skończyło się bójką chłopaków. Ignorując ich oddaliłyśmy się z dziewczynami dalej od nich. Gdy wróciłyśmy zachowywali się nawet normalnie. Spojrzałam się na Felix'a a ten się na mnie lampił ze złością za to wcześniejsze, a ja tylko puściłam mu oczko i pokazałam język, na co ten wstał i podszedł do mnie. Stał naprzeciwko mnie i pstryknął mnie w nos. Pisnęłam i schowałam twarz w łapach.
- Co ty robisz?! - krzyknęła Lara w mojej obronie - Nikt Cię nie wychował, że tak się nie traktuje wader?!
- Ona zaczęła - westchnął i przekręcił oczyma

Felix :P ?

Chloe, Shane, Ashira i Erin mają towarzyszy - Rin, Tranquil, Salvago i Galahad!


Rin


Tranquil


Salvago


Galahad

Od Felix'sa- c.d Asami.

-------- 10 min później---------
Udało się nam znaleźć prawie wszystkich tylko jeszcze została nam Calla. Nagle usłyszałem jakiś dźwięk.
-Mamy cię Calla.
Zaśmiała się i zeszła z drzewa jak by szła po ziemi. Skubana. Uśmiechnęła się i poszliśmy obgadać w co teraz grać. Ja się raczej nie odzywałem tylko siedziałem i słuchałem reszty. Czułem na sobie czyjś wzrok przez cały czas. Rozejrzałem się . Asami mi się przyglądała. Po chwili odwróciła wzrok,jak tylko nasze spojrzenia się skrzyżowały. A potem znowu się gapiła.
<Asami? xD>
 

Od Carlosa-c.d Discord'a

Moje oczy zrobiły się na chwile czerwone,ale po chwili zmieniły kolor na normalne. Jeśli go kiedyś nie zamorduje będzie cud. Kompletnie obojętny usiadłem parę metrów dalej i czekałem. Diskord już wstał, ale nagle się na coś zagapił. Usłyszałem łopot skrzydeł. Było ich niepokojąco wiele. Uniosłem łeb i to co zobaczyłem. Mnie bardziej zdziwiło niż przestraszyło. Wstałem i zacząłem się cofać. To były kruki w otoczeniu czarnej mgły,tak że było widać tylko oczy i świecące się znaczenia na ciele. Disco tez się cofał. Oboje wiedzieliśmy co się święci i zaczęliśmy uciekać. Schowaliśmy się w noże,a ja zrobiłem zasłonę z ognia.
-Co to było?
-Ravenie czy jakoś tak..
Wzruszyłem ramionami. Jeszcze nie odleciały. Siedziały na drzewach i tak dalej... Jeśli ten kretyn tam pobiegnie nawet się nie ruszam.
<Discord?>

Od Erin-c.d Assy

Ta suka miała jeszcze czelność tu się przywlec. Clarie miała zabrać małą,Ashira miała ją osłaniać,Chloe pomóc z Clarie, a ja z braćmi zabrać się za Pann. Stanęłam przed Assą. Bracia po bokach. Warczałam wściekle. Shane zaczął się zmieniać. Wymieszał samozapłon + Furię + smoka + wydłużenie kłów i pazurów. Wyglądał strasznie. Pojawiły się demony. Zabrały waderkę wraz z opiekunka do innego wymiaru. A my zamierzaliśmy walczyć. O nią. O jej życie i wolność. Z szałem w oczach trochę się zmieniłam... Uderzyłam z nią z impetem,na tyle że wywaliło ją z jaskini i uderzyła w drzewo. Szybko się pozbierała. i Zaatakowała. Zniknęłam i pojawiłam się za plecami i przywaliłam ostrymi jak brzytwa pazurami rozcięłam jej bok. Wrzasnęła z wściekłości. Znowu zniknęłam i zraniłam z drugiej strony. Potem przyszła kolej na Casare'a. Drobne kamienie najbardziej bolą.... I właśnie nimi ostrymi jak brzytwa dostała. Shane walczył z niż tak by tańczył. Unik,atak unik,unik,atak... Znalazłam się przed nią i walnęłam ją w skroń. Oszołomiłam i pozbawiłam tożsamości. Upadła,rozglądała się dookoła nierozumnie.
-Gdzie jestem?
<Pann>

Od Assy - C.D. Erin

Erin wbiegła do jaskini i rozmawiała o czymś z innymi wilczycami. Potem doszły jeszcze dwa samce. Podeszłam tam i chciałam spytać, co się stało, ale oni wszyscy kazali mi odejść. Z lekko spuszczoną głową podeszłam do posłania i położyłam się na nim, kładąc uszy po sobie. Zamknęłam oczy, próbując zasnąć. Ale wtedy to usłyszałam. Głośne sapanie, szybko i potężnie stawiane kroki. Mama. Gorzej. Mama w furii. Lekko zadygotałam, ale wreszcie otworzyłam oczy i wybiegłam przed jaskinię. Zobaczyłam obalane drzewa. I wtedy zobaczyłam ją. Białe oczy, nastroszone włosy. Była w furii. Niewątpliwie.
- Schowaj się! - zawołała Erin i wilki, przed które wybiegłam.
Kiedy nic nie odpowiedziałam i stałam tak, chcieli mnie podnieść i schować.
- Zostawcie mnie. Jeżeli tu będę istnieje szansa, że zabije tylko mnie.
Stałam tak, a ona się zbliżała. W kąciku moich oczu pojawiły się łzy. Bałam się, ale nie miałam wyjścia. To wszystko było moją winą, więc musiałam ponieść za to konsekwencje.
Erin? Casare? Shan? Ashira?

Od Erin-c.d Pann

Walnęłam łapą w ziemię. Wstałam i używając nad wilczej szybkości uderzyłam z impetem w waderę. Wywróciła się i uderzyła łbem o kamień. Zobaczyłam stróżkę krwi płynącą po jej futrze. Straciła przytomność. Warknęłam na nią. Zobaczyłam jak oddycha. Ledwo. Puls wystarczająco mocny żeby przeżyła,ale szybko do mnie nie przyjdzie. Niech tylko spróbuje. Na pewno jej nie wykorzysta. To było ostrzeżenie następnym razem nie będę taka miła. Wściekłość była na tyle duża że powstał dookoła niej ognisty krąg. I ten napis... Poszłam do sióstr.
-Co jest?
Zapytały widząc mnie w bojowym nastroju. Opowiedziałam im. Zauważyłam że na sierści Ashiry zaświeciły się fioletowe znaczenia. Nagle pojawił się Casare i Shan. Pewnie i ich wezwała.
-Ta suka będzie jej szukać. Będzie musiał się ktoś nią opiekować gdy będę ją powstrzymywać...
Spojrzeliśmy na siebie. Do rana coś wymyślimy. A oni na pewno nam pomogą....
< Assa? Pann? >

Od Assy CD historii Jin'a

Staliśmy tam i chlapaliśmy się wodą. Ogólnie nie lubiłam jezior i tym podobnych, ale na brzegu woda była płyciutka, więc nie przeszkadzała mi. Gdzieś w głowie jeszcze myślałam nad słowami Jin'a i jego sytuacji. Ona jako jedyny nie miał skrzydeł. Musiało być mu przykro. Przez moją chwilę nieuwagi, szczeniak pchnął mnie do wody, a ja potknęłam się i własne łapy i runęłam do tyłu. Nie miałam gruntu pod nogami, zaczęłam się miotać, przed moimi oczami obraz się zamazywał, bo cały czas wpływała do nich woda. Czułam, że powoli się zapadam. Ale wtedy poczułam ból na czubku głowy. A potem nastała ciemność.
Otworzyłam oczy i poderwałam się. Dalej byłam nad tym jeziorem, na którego brzegu siedział Jin. Dotknęłam czubka głowy. Rósł tam pokaźnej wielkości guz. Nie wiem ile byłam nieprzytomna i dlaczego. Postanowiłam, że podejdę do mojego rówieśnika. Kiedy byłam już blisko, dotknęłam jego grzbietu. Gwałtownie się odwrócił. Spojrzał na mnie wielkimi oczami.
- Przepraszam. - powiedział cicho.
Uśmiechnęłam się lekko.
- Powiesz mi co się właściwie stało? Nie pamiętam. - spytałam i usiadłam obok.
Jin?

Od Pann - C.D Erin

Najpierw chciałam ją uderzyć, ale te głupie ognie uniemożliwiały to. W końcu postanowiłam, że odpowiem na pytanie.
- Bo mam z tego korzyści! - odpowiedziałam.
Wadera popatrzyła na mnie wielkimi oczami, jakby chciała powiedzieć: Co?
- Nie gadaj, że nie wiesz. Samotna matka z uroczą córeczką robią ogólną furrorę. ,,Może pomóc wam posprzątać?", ,,Nie potrzebujecie niczego?", ,,Zapolować dla was?" i tym podobne. Korzyści nie mają końca. Dziecko może posprzątać, można się na nim wyżyć, nie zwracając uwagi. Do tego tak świetnie się złożyło, że ona się mnie boi, więc jest posłuszna. Wręcz idealnie!
Wilczyca była ewidentnie zdziwiona. Dzięki jej rozkojarzeniu lina z ognia osłabła. Zerwałam ją i uderzyłam ją w pysk. Zatoczyła się i upadła na ziemię, ale nie zemdlała. Teraz trzymała się za puchnący policzek. Pochyliłam się i powiedziałam jej prosto w twarz:
- Wiesz co jeszcze jest korzyścią? To, że jak podrośnie będę mogła przyprowadzać do niej chętnych klientów. Mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi. PROSTYTUCJA. - powiedziałam jej to prosto w twarz.
Odwróciłam się i pobiegłam do jaskini tej wilczycy.
Erin?

piątek, 29 sierpnia 2014

Od Amandy CD Raven`a

-Aha-powiedziałam-Jeśli nie chce ci się ze mną gadać to możesz sobie iść.
-Dobrze, ale nie uważaj mnie za jakiegoś nieuprzejmego basiora-powiedział i odszedł. Poszłam dalej. Chciałam rozprostować łapy. Przeszłam tereny wszystkich klanów gdy zrobiło się późno. "Czas iść spać"-pomyślałam i ruszyłam do mojego drzewa. Położyłam się na gałęzi i poszłam spać. Nie śniło mi się nic ciekawego bądź wartego uwagi. Obudziłam się bardzo wcześnie. Około jakiejś 5.00. Zaburczało mi w brzuchu. Postanowiłam wybrać się na małe polowanie. Złapałam jedną dużą sarne i zjadłam ją. Była pyszna. Byłam cała upaprana we krwi więc poszłam nad jezioro się wykąpać. Po kąpieli wysuszyłam sierść i poszłam się przebiec. Biegałam 20 minut gdy w końcu się zmęczyła i opadłam na trawe. Po 30 minutowej przerwie na odpoczynek, udałam się do lasu i znowu biegałam 20 minut, bo w końcu powinno sie zachować dobrą kondycje. Byłam cała spocona więc znowu się umyłam i zrobiłam sobie małą drzemke na moim drzewie (zawsze tak zresztą robie). Po obudzeniu się od razu poszłam na obiad. Nie chciało mi się polowac więc poszłam do spiżarni. Wzięłam z niej jednego zająca i ze smakiem go zjadłam
KONIEC

Od Ravena CD Amandy

Zobaczyłem znów tą samą wadere.
- To ja się usune - ne żeby coś ale nie chce mi isę z nią gadać.
- Hej - podskoczyła do mnie.
- O hej - próbowałem isę uśmiechnąć.
- Coś jest nie tak ? - zapytałą.
- Nie wszystko jest na TAK - odpowiedziałem obojętnie.
Amanda ?

Od Jin'a

Zdenerwowany na rodzeństwo wybiegłem z jaskini. Cały czas dokuczali mi tym, że mają skrzydła a ja nie. Przynajmniej się do nich jakoś wyróżniałem, ale chciałbym latać. Biegłem cały czas przed siebie zdenerwowany, gdy przebiegałem zauważyłem przed sobą szczeniaka w mniej więcej moim wieku. Chciałem go ominąć i odskoczyłem w prawo, ale ów napotkany mi wilk zrobił to samo w tym samym czasie i na siebie wpadliśmy. Stoczyliśmy się z górki i wpadliśmy nad brzeg jeziora. Miałem już się wydrzeć na wilka, gdy zauważyłem że to wadera i zrobiło mi się głupio. Wstała z wody i spojrzała się na mnie zdezorientowana.
- Przepraszam - powiedzieliśmy w tym samym czasie i zrobiło mi się jeszcze głupiej
- To ja przepraszam, nie powinienem tak biec szybko i nie przejmować się innymi - westchnąłem
- Ja nie powinnam chodzić tak z głową w chmurach - powiedziała i się uśmiechnęła - Jestem Assa
- Jin. Możesz mnie kojarzyć z grania w siatkówkę - zaśmiałem się i dalej przyglądałem się waderze, była może trochę mniejsza ode mnie
- Twoje rodzeństwo to Ruth, Asami i Ipis, tak? Ciekawe dlaczego oni mają skrzydła, a ty nie jak twoi rodzice - powiedziała jakby sama do siebie - Jak myślisz?
- Moja prapraprababcia miała skrzydła, więc pewnie dla tego - westchnąłem - Ale możemy nie rozmawiać o skrzydłach i lataniu?
- Dobrze - powiedziała śmiejąc się i mnie ochlapała wodą
Tak, nadal w niej staliśmy.
- Ej! - krzyknąłem i po chwili znów ją ochlapałem


Assa?

Od Amandy-cd. Raven'a


-Ja jestem Amanda-odparłam grzecznie.-Z jakiego klanu jesteś?
-Z klanu Wody-odparł.-A ty?
-Z klanu Everything-powiedziałam z uśmiechem.
-Oprowadzisz mnie po terenach?-spytał.
-Jasne.Chodź-powiedziałam i poszliśmy w strone terenów klanu wody. Gdy już go oprowadziłam powiedział:
-Dzięki ale musze już iść. Narazie-powiedział.
-Narazie-powiedziałam i ruszyłam w strone terenów klanu Everything. Po drodze oczywiście zderzyłam się z jakimś wilkiem, przeprosiłam go i poszłam dalej. Gdy już znalazłam się w moim klanie, znalazłam swoje ulubione drzewo, wspięłm się na nie i położyłam się na gałęzi. Zasnęłam.Tak. To był bardzo wyczerpujcy dzień. Obudziłam się jakąś godzine później i zeskoczyłam z drzewa na ziemie. Postanowiłam się przejść. Nagle na swojej drodze spotkałam Raven'a.
Raven?Brak weny mnie dobija :/

Wynik Wyborów na Betę w KP

WYGRYWA
KIYOTERU

Obydwa Uczestniczące Wilki Szły Łeb w Łeb
Ale wygrać może tylko jeden. 
Kiyoteru wygrywa z 18 głosami, West niestety przegrywa z 17.
Close but not enought

Na pocieszenie West może dobrać sobie jeden dodatkowy żywioł
Natomiast Kiyoteru jedną dodatkową moc + Wygrywa Główną nagrodę 
Mam nadzieje że to sprawiedliwie rozdzielone prezenciki ^^

Z obydwoma wilkami skontaktuję się jeszcze przez howrse

misia.r
Alfa KP Sadness 

czwartek, 28 sierpnia 2014

Od Yooki

Chodziłam po jakimś lesie. Kompletnie nie wiedziałam gdzie jestem. Wędruje już od roku a nie znalazłam jeszcze żadnej watahy. Krążyłam tak bez celu wspoinając wszystkie przygody, które spotkały mnie w tym roku. Nagle przez swoją nieuwage zderzyłam się z jakimś nieznanym mi wilkiem i runełam na ziemie. Nie mogłam się podnieść. Łapa strasznie mnie bolała. Chyba sobie ją złamałam. Powiedziałam:
-Przepraszam
Basior spojrzał sie na mnie. Miał czarną sierść i złote oczy.
-Nie szkodzi.Nic ci nie jest?-spytał.
-Chyba złamałam łape-powiedziałam, próbując wstać ale zaiszczałam z bólu i znów upadłam na ziemie.
Kid?

Nowy wilk w Klanie Wody!

Yooka
Zwykły Członek
Nauczycielka Polowań

Od Izaline CD Kiyoteru

Wylądowałam prawie łamiąc sobie wszystkie łapy, właściwie nie można było nazwać tego lądowaniem. Dźwignęłam się z ziemi, łapa mnie bolała ale raczej nie było to nic poważnego. Spojrzałam na basiora, również wylądował chociaż widziałam że w pewnym momencie stracił kontrole. Ten również spojrzał na mnie po czym powoli, spokojnym krokiem podszedł do mnie.
-Wszystko w porządku? - zapytał przekrzywiając łeb
-Tak - powiedziałam widząc tęczowe włosy przed sobą
Wiatr wiał tak mocno że moje włosy zasłaniały mi oczy i nie widziałam nic, warknęłam i odgarnęłam je łapą. Westchnęłam i uśmiechnęłam się do basiora.
-Wracajmy, chyba będzie burza - zwróciłam się do Kiyotera - Alfa mógłby się zdenerwować jakbyśmy nie wrócili...a uwierz że nie chcesz tego zobaczyć.
-Naprawdę? - basior uniósł brwi
Prychnęłam i ruszyłam w stronę gdzie znajdowały się jaskinie, nie było łatwo tak iść. Ale na szczęście jaskinie był 50 metrów stąd. Nim dotarłam do swojej jaskini zaczęło padać.
-Świetnie - burknęłam - Kiyoteru, ja lecę szybko do siebie. Dzięki że zgodziłeś się abym Cię oprowadziła..powiem że było fajniej niż bym się mogła spodziewać - uśmiechnęłam się
-To ja dziękuję, na razie!
Uśmiechnęłam się szerzej i pobiegłam do swojej jaskini. Wpadłam do niej pospiesznie, spojrzałam na siebie. Byłam cała przemoczona i wyglądałam jak siedem nieszczęść.
-Cholera - warknęłam i otrzepałam się
Teraz wyglądałam jak tęczowa, puchata kulka. Westchnęłam i zaśmiałam się cicho.

(Kiyoteru? D:)

Od Erin-c.d Pann

-Co się rzucasz? I tak jej nienawidzisz. Myślisz że nie wiem?
Uniknęłam jej kłów,cudem. Ale się wściekła.
-Gdyby Zuko się dowiedziała też by przyznała mi racje. -nawijałam jak najęta- Mogę się jej zapytać chcesz? Assa do ciebie nie wróci. Pogódź się z tym wreszcie.
Spętałam ją linami błękitnego ognie,a ta miotała się jak walnięta. I tak jej nienawidziła. Przyszpiliłam ją do ziemi.
-Nie potrafisz się nią zaopiekować. Nie cierpisz dzieci. Nie chcesz jej. Więc po co to wszystko Pann? Po co?
Patrzyłam jej w oczy. Przestała się miotać i patrzyła na mnie. Po chwili namysłu powiedziała...
<Pann? Brak weny :/>

Assa ma towarzysza - Yves!


Yves

Odchodzi!

Sheena
Powód odejścia: Decyzja właściciela.

Od Amandy-cd. Kanbana


-Może.....-powiedziałam.-NIE mam zamiaru się z tego tobie tłumaczyć.
-Dziwna jesteś-prychnął.
-Wiedz, że ty też jesteś dziwny-odparłam-Posłuchaj mnie. Ja też miałam trudne dzieciństwo. Wiem co czujesz i nie uważam, że.......-przerwałam.
-Że?-spytał. -A zresztą i tak mnie to nie obchodzi.-powiedział i poszedł naprzód.
Wskoczyłam w krzaki i znowu zaczełam go śledzić. Gdy byłam już wystaczająco blisko, wyskoczył z krzaków i powaliłam go na ziemie.
-Dasz mi dokończyć?-spytałam i zeszłam z niego.
-I nie uważam, że jesteś demonem jak tamte basiory. Nie słuchaj ich.-powiedziałam.
Kanban?

Od Juliette CD historii Kanban'a

Spojrzałam się na Kanban'a. Ja niby nie żyje? Zaczęłam się śmiać z tego co powiedział Kanban. Ale ten patrzył się na mnie z strachem i jego ton głosu ...
- Powiedz, że żartowałeś ... chciałeś mnie nastraszyć - powiedziałam niespokojnie
- To wszystko to prawda - z trudem to powiedział
- Przecież ze mną rozmawiasz i mnie widzisz! Inni też mnie widzą i jakoś z nimi rozmawiam! Ja nie umarłam! - krzyknęłam, a raczej wydarłam się tak na Kanban'a - Zrób coś! Pomóż mi ... - miałam łzy w oczach
- Nie mogę ... - powiedział tak jakby to było ostatnie słowo w jego życiu, nadal nie podnosił głowy
Usiadłam zrezygnowana i zaczęłam płakać. Jak ja umarłam? Kiedy to się stało?
- Przecież jak ja tu jestem ... to niby skąd ta pewność, że umarłam? Jestem duchem? - tym razem basior popatrzył się na mnie i podszedł, złapał mnie jeszcze raz za łapę
- Duchem na pewno nie jesteś - powiedział po czym mnie puścił
- Pamiętasz jak się pierwszy raz spotkaliśmy ... znaczy drugi raz? - spytałam, a basior jakby ciąg dalszy wyczytał z moich myśli
- Wtedy nie miałaś znaków i cofnąłem to! - krzyknął
- Wiem, ale czy, aby wszystko zostało cofnięte? Czy już wtedy boginka mogła wyczuć zbliżającą się śmierć?
Nastała głucha cisza.

Kanban?

Od Zuko CD Maka

Niedługo z nimi już nie wytrzymam, czasami są tak nieznośni...ale i tak ich kocham.
-Dobra, chodźmy poszukać wody bo wyglądamy okropnie, a szczególnie wy - powiedziałam do Ipisa i Jina którzy mieli kilogramową warstwę błota na futrze.
Odwrócili ode mnie swój wzrok wyraźnie zawstydzeni, Asami i Ruth zachichotały przybijając sobie łapki. Uśmiechnęłam się chociaż nie było tego widać przez to błoto. Szczerze to gdybym chciała, zamieniłabym tą kałużę błota w wodę, ale po co skoro w oddali widać jezioro? Pobiegłam w jego stronę a cała ferajna za mną. Szczeniaki co chwilę próbowały latać lecz z dodatkowym ''balastem'' już w ogóle tego nie potrafiły. Dotarłam do jeziora jako ostatnia ponieważ Ruth zaczęła się potykać o skrzydła i musiałam jej pomóc biec. Gdy wszyscy byli już na miejscu można było się umyć, woda była zimna, zresztą pogoda też więc tylko się opłukaliśmy.
-Ale zimno - powiedziała Ruth opatulając się skrzydłami
Reszta szczeniaków też to zrobiła, tylko Jin spojrzał w około ze zdenerwowaniem, uśmiechnęłam się i przytuliłam szczeniaka do siebie.
-Mamoooo! - odsunął się - Nie jestem już małym dzidziusiem!
-Dobrze - zaśmiałam się - wracamy już czy chcecie gdzieś jeszcze iść?
-Dalej! - wykrzyknęły dzieciaki chórem
-Dobrze...może Mako coś wymyśli, bo chyba na nie SŁUCHA! - pacnęłam wpatrzonego w wodę basiora w ucho
-C-co? - spojrzał na nas zdezorientowany

(Mako? xD)

Od Kanbana CD Juliette

Trzymając łapę wadery doznałem wizji, wadera wyglądająca identycznie jak Juliette. Tylko że ona miała czarny kolor umaszczenia i złoty znak na łapie. Patrzyła się na mnie błękitnymi oczyma uśmiechając się wrednie, wyglądała jakby była w każdej chwili gotowa mnie rozszarpać. Wyszeptała coś, coś czego nie usłyszałem ale odczytałem z ruchu jej warg.
Spłoń
-I co tam widziałeś? - zapytała
Puściłem dłoń Juliette z lekkim obrzydzeniem, teraz jak na nią patrzyłem widziałem tą Boginię. Nie...to nie były modły do Boga ani nic, Juliette musiała mieć jakiś nieszczęśliwy wypadek, musiała zginąć. Krzyknąłem przerażony potykając się na swoim ogonie, upadłem i gdy Juliette próbowała pomóc mi wstać odepchnąłem ją.
-Kanban! Co tam zobaczyłeś!?
-Ona...wygląda tak jak ty, tylko że jest czarna..Juliette to Bogini śmierci...jedna z najgorszych i najpodlejszych Bogiń.
-Co z tego! Pokażemy jej że nie będzie mną rządzić, prawda? - przekrzywiła łeb a jej długie włosy spłynęły po jej plecach.
Spojrzałem z przerażeniem na waderę, nie bałem się jej. Bałem się tego co jej się przydarzyło.
-Juliette...ty nie żyjesz. Takie Boginie nie wstępują w żywych - powiedziałem z lekka przestraszonym tonem głosu

(Juliette? Sama już nie wiem co ja piszę xD)

Od Kanbana CD Amandy

Spojrzałem na waderę jakby urwała się z choinki, a ponoć to ja byłem dziwny. Kiedy wadera zniknęła między gałęziami drzew machnąłem tylko łapą zrezygnowany i ruszyłem do siebie. Skręciłem i za rogiem obok mojej jaskini zauważyłem dwóch śmiejących się basiorów, widocznie szli już do siebie i myśleli że jeszcze mnie nie spotkają. Spojrzeli się na mnie z odrazą po czym wyminęli mnie, jednak jeden z nich nie mógł się powstrzymać i niby niechcący na mnie wpadł zwalając mnie z łap.
-Wybacz - zaśmiał się - zazwyczaj nie wpadam na...demony.
Moje oczy błysnęły czerwienią tak gorącą jak ogień i głęboką jak kolor krwi. ''Coś'' niewidzialnego złapało basiora za łapę i rzuciło o kamienie. Ten drugi zaczął się cofać do tyłu.
-On tego nie zrobił specjalnie...co ty robisz..przestań, nie!
<Następnego ranka>
Słońce dawało już po oczach więc wbrew swojej woli wstałem. Przeciągnąłem się i wyjrzałem z jaskini, a zresztą, nie będę się nimi przejmował. Wyszedłem z jaskini idąc z wolna w kierunku lasu. Byłem głodny. Nie korzystałem nigdy ze spiżarni ponieważ inni mi nie pozwalali, nawet Alfa nie miał głosu w tej sprawie. Właściwie to Alfy chyba były jedynymi wilkami w Klanie które nic do mnie nie miały, bo ''przyjaźniłem'' się z ich siostrzenicą Juliette. Kiedy tylko wszedłem do lasu usłyszałem jakieś dziwne odgłosy przedzierania się prze krzaki za sobą. Odwróciłem się i ujrzałem Amandę.
-Czy ty mnie śledzisz? - prychnąłem

(Amanda?)

Od Pann - C.D. Erin

Chodziłam od jaskini do jaskini i szukałam tej gówniary. Kiedy byłam w lesie zaczepiła mnie jakaś wadera.
- Odbieram ci Assę. - powiedziała chłodno, acz zdecydowanie.
Moje brwi powędrowały ku górze. Za kogo ona w ogóle się uważa?
- Jeżeli myślisz, że możesz odebrać mi córkę, bo tak ci się podoba to grubo się mylisz. - powiedziałam dość spokojnie.
- Nie chcę ci jej zabrać, bo tak mi się podoba. Chcę ją odebrać, ponieważ się nad nią znęcasz.
- I co jeszcze? Niby na jakiej podstawie to wydedukowałaś?
- Znalazłam ją nieprzytomną w lesie. Miała połamaną łapę i żebra.
- Coś mogło ją zaatakować. - odpowiedziałam beznamiętnie.
- Czytałam jej myśli. - powiedziała w końcu wadera.
CO?! Wreszcie nie wytrzymałam i rzuciłam się na wilczycę. Daleko było jeszcze do furii, ale mogłam nie wytrzymać. Gryzłam, kopałam, drapałam. Często trafiałam w powietrze, ale byłam zaślepiona złością. Tak po prosu czytać komuś w myślach. To już objawą złego wychowania, a nawet gorzej.
Erin? Wiem, że słabe. :/

Od Maka CD historii Zuko

- Ipis! Jin! - krzyknąłem na nich, a Ci śmiejąc się odbiegli do sióstr, które stały dalej - Nie ruszaj się ... to znaczy czekaj - odbiegłem od niej, a szczeniaki zaciekawione ciągiem dalszym wydarzeń wpatrywały się w Zuko
Pobiegłem poszukać jakiejś liny czy czegoś takiego. Znalazłem lianę, która była wytrzymała, aby kogoś na niej podnieść. Poleciałem z nią do Zuko i zrzuciłem drugi koniec do niej.
- Mamo złap się! - zawołała Ruth, a w tym samym czasie już Zuko była wciągana
Jeszcze tylko troszkę, a już prawie by była tu na górze, gdyby nie biegające szczeniaki. Zaczęły mi biegać koło łap i tym samym całą piątko również spadliśmy do błota. To było jedyne miejsce najmniej strome, ale śliskie. Reszta to były wysokie wzniesienia skalne, które tylko na górze były pokryte glebą i różnorodnymi roślinami. Uśmiechnąłem się do Zuko, a ta tylko westchnęła. Wpakowałem sobie szczeniaki na plecy i próbowaliśmy się wydostać. Na kolejnym brzegu było dość miejsca na nas wszystkich. Po zmaganiach z wyjściu z błota udało nam się odsapnąć wreszcie.
- Jestem cała brudna! - krzyknęła zdenerwowana Asami
Po chwili na jej twarzy wylądowała błotna kula, którą rzucił Jin, a Ipis już robił drugą. Po chwili Asami rzuciła się na chłopaków wrzucając ich do błota i zaczęli się szamotać. Z Zuko patrzyliśmy na to całe zdarzenie próbując się nie śmiać. Ale chwila gdzie jest Ruth? Zaczęliśmy się rozglądać, a po chwili zauważyliśmy, że siedzi na skale za nami. Odbiła się od skały i przez chwile widać było, że chce polecieć i nawet jej to trochę wyszło, ale wpadła na brzeg błota. Po chwili cała czwórka zaczęła się szamotać. Wlazłem znów do błota i wyjąłem Asami odstawiając ją na brzeg. Reszta sama wyszła.
- I co teraz powiecie? - spytała się Zuko patrząc na szczeniaki
- Ale to oni zaczęli! - oburzyła się Asami
- Jak ty nawet łap nie możesz mieć zanurzonych w błocie - zaczął się śmiać Ipis
- Cisza! - krzyknąłem - Możecie przestać nawzajem sobie dokuczać?
- Dobrze - westchnęli wszyscy razem

Zuko?

Od Juliette CD historii Kanban'a

Spojrzałam się na dzban. Jakiego mam użyć znaku? Zamknęłam oczy i w całej czerni jakbym zobaczyła kręcące się znaki ... chyba się naćpałam czegoś. Na nowo otworzyłam oczy i spojrzałam się na Kanban'a. Wymówiłam jeden znak, które się wcześniej kręcił, gdy miałam zamknięte oczy. Dzban poleciał z szybką prędkością do góry, walnął w sufit rozwalając się przy tym. Pewnie nie o ten znak zbytnio chodziło, ale udało się.
- Masz swój własny sposób - wyszedł z bezpiecznego miejsca, gdyby coś nie tak poszło
- A tak w ogóle mogę zrozumieć co do mnie mówi ta boginka czy coś?
- Ty tylko możesz ją słyszeć - powiedział, a po mojej minie chyba wiedział, że zbytnio jej nie słyszę - W ogóle jakoś się nie odzywa?
- Pewnie jakaś to niema jest - zaśmiałam się, gdy zostałam zwalona z nóg swoim ogonem
- Umie kontrolować każdy twój ruch, ale nie odzywa się ... dziwne. No to może pokazałabyś czy możesz się w bliskie miejsce teleportować, a może najpierw coś teleportuj
Rozejrzałam się po jaskini. Skupiłam się na miejscu i chciałam, aby drugi wazon się teleportował i się udało, ale się teleportował w powietrzu i się rozbił. Później chciałam sama się gdzieś teleportować. Jak na razie mi to nie wychodziło. W myślach zaczęłam wyzywać boginkę.
- Ona w ogóle mi nie pomaga! - krzyknęłam i rąbnęłam głową o ścianę
Kanban się skrzywił i podszedł do mnie.
- Nie musisz być tak dla siebie brutalna, dajesz jej większą satysfakcje - westchnął - Podaj mi łapę - tak jak wcześniej podałam mu łapę i przewróciłam oczami
Pewnie powie, że już mój zasób mocy jest na wyczerpaniu i takie tam, ale ten się wpatrywał w moją łapę w wytrzeszczem. Skrępowana tym odwróciłam łeb i kątem oka widziałam jak się nadal w moją łapę wpatruję, nie chciałam wyrywać łapy. Po chwili namysłu puścił ją, a ja się w jego stronę odwróciłam.
- I co tam widziałeś? - spytałam

Kanban?

Od Discord'a CD historii Carlos'a

Zacząłem spadać w dół i przywaliłem mordą w ziemię.
- Discord?- Nie odzywałem się tylko przewróciłem się do przodu. Nic nie mówiłem.- Discord!- Wrzasnął i podbiegł do mnie.- Lekarza, lekarza!
- Och... Martwisz się o mnie...- Zrobiłem oczka szczeniaczka.
- TY DEBILU! DUPKU JEDEN!
- Och... Słodko...- Uśmiechnąłem się.

(Carlos?)

środa, 27 sierpnia 2014

Nowy wilk w Klanie Wody!

Albus
Zwykły Członek
Wojownik

Od Amandy CD Kanbana

Nad morzem było pięknie. Spojrzałam na Kanbana.
-Idziemy dalej?-spytałam wstając z ziemii.
-Okej-powiedział i też wstał. Oglądaliśmy kolejne tereny a czas leciał. Gdy zaczęliśmy zbliżać się w strone Skything'u Kanban zaczął rozglądać się na boki.
-Czemu się tak rozglądasz?-spytałam zaciekawiona.
-Nieważne-powiedział i przyśpieszył kroku.
Także przyspieszyłam i szłam z nim równym krokiem.
-O moje drzewo-powiedziałam wskakując na pień drzewa i zaczełam się wspinać.
-Pa!-krzyknełam do odchodzącego basiora.

(Kanban? Brak weny :/)

od Livrey

- Obiecaj mi, że będziesz w przyszłości dbał o nasz ród i nie zaprzepaścisz go - powiedziałam do mojego rocznego brata, który tylko z uśmiechem się na mnie spojrzał
- Jest jeszcze za mały, abyś kazała mu już przygotowywać się do objęcia władzy - spokojny głos mojej matki, ona zawsze umiała mnie uspokoić - Czy aby na pewno nie chcesz zostać?
- Nie odchodź! - Nathan podbiegł do mnie i spojrzał się proszącymi oczami na mnie, jakby miał już zacząć płakać z tęsknoty
- Kiedyś na pewno wrócę - schyliłam się i otarłam się łbem o łeb brata, a później pożegnałam się tak z matką
To oni byli moją najbliższą rodziną, ojca praktycznie może z raz czy dwa widziałam, ciągle był zajęty sprawami całego rodu, tu dyskusje o wojnie i przyszłych losach naszych. Po pożegnaniu z matką i bratem wróciłam jeszcze do swojego pokoju i wzięłam to co potrzebne. Spakowałam się do podręcznej torby, była tak zaklęta, że pomimo swojego małego wyglądu mogłam w niej setki rzeczy przenosić nawet nie zwracając uwagi na ich wagę. Już miałam wychodzić, gdy do mojego pokoju wszedł ojciec. Był to dla mnie wielki szok. Czy on teraz nie powinien mieć narady?
- Byłem, jestem i będę z Ciebie dumny córko - powiedział poważnym tonem, ale się uśmiechnął
Specjalnie przełożył naradę, aby móc się pożegnać? Żałuję, że przez ten cały czas widziałam go tylko 3 razy z dniem dzisiejszych. Miałam łzy w oczach. Pożegnałam się z nim i wyruszyłam. Była wiosna, już powoli się kończyła, a ja cały czas szłam i szłam przed siebie. Tak aż rozpoczęło się lato i teraz miało się za niedługo zdobyć. Przepłynęłam przez chyba jakieś morze i z ulgą odsapnęłam. Teraz jedynie znaleźć miejsce na odpoczynek i może jeszcze dalej wyruszyć? Spojrzałam na swoje skrzydła, na które podczas pływania nałożyłam ochronkę. Po chwili zauważyłam wilka, który szedł w moim kierunku. Był to masywny basior o ciemnej sierści. Wstałam i przybrałam pozycje obronną, lecz ten jedynie patrzał się na mnie z bezpiecznego punktu.
- Jak widać długą drogę przemierzyłaś - zagadał na co ja fuknęłam
- Jakiś wilczek co umie czytać w myślach? Też mi coś - warknęłam
- Po mimo tego, że na pierwszy rzut wyglądasz jak szczeniak nie jesteś nim ...
- Szczeniak?! A Tobie nic nie brakuje, aby wyglądać jak stary dziad - stwierdziłam po czym się odwróciłam i nie zamierzałam patrzeć w jego stronę
Nastała cisza, która została przerwana przez kroki basiora.
- Tak się składa, że jestem Alfą Klanu Mysterious Thoughts. Mogłabyś dołączyć jeśli chcesz - powiedział tak jakby mu nie zależało
Chwila, Alfa jakiegoś tam klanu? Rozumiem, że Alfa, ale jakiego znowu klanu? Są stada, sfory, watahy i rody ... ale klany? Pierwszy raz coś takiego obiło mi się o uszy. Bez wahania odpowiedziałam tak i wstałam patrząc się na basiora.
- Wybacz za ten marny początek - uśmiechnęłam się sztucznie - Jestem Livrey - mówiłam swoje imię z wielką dumą
- Alkivo - powiedział chłodno

Alkivo?

Od Kanbana CD Amandy

Spojrzałem na waderę, przeszkodziła mi w piciu, ale to trudno. Rozejrzałem się wokoło, musiała myśleć że jestem jakiś świrnięty. Kiedy stwierdziłem że nikogo nie ma odetchnąłem z ulgą.
-Okej, a co takiego chcesz zobaczyć? Nie ma tu nic ciekawego, same lasy, góry, wzgórza, jeziora, rzeki, morze, cmentarz, schrony, ołtarze i Skything.
-I tu mówisz że nie ma tu nic ciekawego!? Zaraz... - wadera się zamyśliła - co to jest to Skything?
-To Centrum watahy, tam są nasze jaskinie. Z daleka wydaje się że to małe miejsce, jednak to tylu złudzenie, jest tak naprawdę ogromne i ciężko ci jest zobaczyć każdą jaskinie - powiedziałem
-Interesujące...- przyznała - ale..chciałabym jednak obejrzeć tereny, a nie wiem jak do nich dojść
Zacząłem się przyglądać waderze ze zdumieniem, jednak po chwili opanowałem wszystkie emocje i spojrzałem na nią nic nie zdradzającym wzrokiem.
-Dobrze, twoim żywiołem jest woda więc chodźmy na plażę.
-Skąd wiesz że woda!?
-Nie pytaj - zmrużyłem oczy - najlepiej nie zadawaj mi pytań dotyczących mnie, chodź
Wadera popatrzyła się na mnie dziwnie ale posłusznie ruszyła za mną. Szliśmy dość długo, ponieważ byliśmy 15 kilometrów od plaży. Ale biegnąc po 20 minutach byliśmy na miejscu. Wadera ciężko dysząc usiadła na plaży.
-Nie masz chyba za dobrej kondycji?
-Nie z taką prędkością.... - powiedziała ale gdy spojrzała na morze jakby się uspokoiła - piękne...
Spojrzałem na morze w którym odbijał się księżyc, wzruszyłem ramionami i usiadłem na piasku.


(Amanda? Brak weny xD)

Od Kanbana CD Juliette

- Może nauczyciel podpowie coś ... - przekręciła oczami - Może i wczorajszy "pokaz" wyszedł ciekawie, ale nie panuje nadal nad tym i wczoraj rozwaliłam połowę swojej jaskini
Wytrzeszczyłem swoje gały na waderę i złapałem się za łeb zrezygnowany. Krzyknąłem najgłośniej jak potrafiłem ze zdenerwowania. Przecież powinna wiedzieć że na razie tego nie kontroluje a ma w sobie potężną moc.
-Czy ty zwariowałaś? - spojrzałem na waderę zza ''palców'' (nie wiem jak to określić) - Czy ty jesteś świadoma tego że mogłaś rozwalić cały Klan? Podaj mi łapę..
Wadera posłusznie podała mi łapę, jej przepływ mocy był już mały, co? Potrenujemy i teraz przez kilka tygodni, nie będzie miała tej mocy?
-Masz za mało...mocy - powiedziałem po chwilowym zastanowieniu
-Nie pomożesz mi!?
-Pomogę, ale nie na tyle ile bym chciał - westchnąłem - pierwsze co musisz robić używając znaków jest jedno, musisz go widzieć, wyobrazić go sobie. Mieć czysty umysł, nie denerwuj się, o niczym nie myśl..
-Tobie to przychodzi łatwo - prychnęła
Uniosłem łapę do góry i sprawiłem znakiem milczenia (najwyższego stopnia oczywiście xD) że wadera zamilkła.
-Co? Nie odparujesz zaklęcia? - spytałem z uśmieszkiem - nie dasz rady, aktualnie twoje umiejętności są za niskie Ju. Nie bój się, odwołam je, tylko chcę żebyś się skupiła na tym co mówię.
-Kiedy już oczyścisz umysł, tak jak mówiłem wyobrażasz sobie znak. Ale to podstawy..w twoim przypadku kiedy ''opętała'' Cię Bogini musisz jej się przeciwstawić. Najlepszym tego sposobem jej rozkazanie jej żeby się zamknęła czy coś. Nie możesz być dla niej miła, musisz pokazywać kto tu rządzi. Wtedy zacznie z tobą współpracować, stanie się z tobą jednością. Będziecie jedną osobą, nie dwiema różnymi które do siebie nie pasują, będziecie idealne. - uśmiechnąłem się, uniosłem na powrót łapę do góry i Juliette odzyskała mowę.
-Kanban? Skąd ty tak dużo wiesz?
-Tłumaczył mi to
-Kto?
-Demony - spojrzałem w sufit a potem przeniosłem wzrok na waderę - Ale to również dzięki tobie, dzięki tobie mój umysł stał się bardziej jasny...
Spojrzałem w oczy wadery i zbliżyłem swój pysk do jej pyszczka, ona również zaczęła się przybliżać. Jednak kiedy były już od siebie jakiś centymetr odsunąłem się do tyłu i odwróciłem łeb.
-Przepraszam...trochę mi odbiło. - wróciłem do swojego nowego ponurego tonu głosu. -Dobra...wróćmy do treningu. Widzisz ten dzban? - wskazałem na dzban stojący obok drzewa kilkanaście metrów stąd.
Wadera kiwnęła łbem.
-Spraw żeby rozbił się na kawałki...wiesz co masz robić.
-A skąd mam wiedzieć jakim znakiem?
-Będziesz wiedziała jakim, uwierz - uśmiechnąłem się

(Juliette?)

Od Ravena - Quest nr. 3

Łaziłem gdzieś, nie mam bladego pojęcia gdzie XD.
Na pewno nie po terenach naszej watahy. Jak zawsze nudziło mi się i z tych nudów szukałem przygody.
Po dość długim poszukiwaniu czegoś ciekawego, wyczułem bardzo dziwny zapach. Ni sarna, ni wilk to o co kaman ? Zdziwiony poszedłem za zapachem. Zapach doprowadził mnie do jakiejś jaskini.
- Będzie, będzie zabawa ! Będzie się działo ! - zaśpiewałem zadowolony i jednym susem znalazłem się w kamiennej grocie.
Ale zapach stawał się coraz mocniejszy.
- No to mkniemy - uśmiechnąłem się i pobiegłem zdając się na mój nos ( który jak wiecie niekiedy zawodzi ).
Tym razem spisał się na 5+. Doszłem do źródełka, było nieduże i miało dziwny kolor. Że byłem pół-demonem żadne trutki ani nic innego na mnie nie działały więc chciałem się napić. Nachyliłem się i zamiast posmakować wody, posmakowałem chudej, starej łapy.
- Ej no weź ! - zawołałem na wilka, który nic nie robiąc wyciągnął fiolkę.
- Co ty mnie upić chcesz ! Co to Rum czy Whisky ?! - zapytałem śmiejąc się.Wilk nadal stał z poważną miną.
- No dobra wypije to - mruknąłem i chwyciłem fiolkę.
Jednym ruchem wypiłem cały zawarty rozstwór. Wilk zaśmiał się chytrze i z pochwy wyjął wielki miecz. Pobiegł do mnie. Nic nie widziałem, a czułem się jakbym już nie żył. Nagle ( nigdy nie panuje nad swoją demonością ) zmieniłem się w demona. Zakrwawione kły i oste jak brzytwa pazury przyprawiły wilka o dreszcze. Wściekły demon żucił się na wilka, i rozszarpał mu gardło. Demon zaczął biec w stronę wyjścia bo jaskinia zaczeła się walić. Gdy po 3 godzinach znalazłem się we własnej postaci na łącę przed sobą zobaczyłem kwiatka i biedronkę XD.
Zamiast jaskini.
KONIEC

_ _ _ _ _ _ _

Wygrywasz żywioł Odwagi.

Od Raven`a

Yhym.....witam państwa XD.
Dobra mniejsza.
Chodziłem po jakiś lasach, nie wiem co to były za lasy dokładnie, ale wiem że był to las.
Jeszcze umiem odróżnić drzewa od patyków XD.
Trochę głodny ( ja prawie zawsze jestem głodny XD) łaziłem bez ładu i składu w poszukiwaniu jedzenia.
Nagle wyczułem kuszący zapach ( mój nos ma swoje wybryki ).
Wyciągnąłem sztylet i z wielką szybkością skoczyłem na ....to coś.
Ups. Jakaś wadera !
No i się zacznie XD. Mam przechlapane.
- E sory... - stanąłem patrząc dziwnym wzrokiem na waderę.
- Nic się nie stało - chyba próbowała się uśmiechnąć.
- Zwą mnie Raven - zaśmiałem się cicho i dla zabawy ukłoniłem się.
Wadera popatrzyła nam nie zmieszana.

(Amanda?)

Nowy wilk w Klanie Wody!



Raven
Zwykły Członek
Tropiący

Od Amandy-cd. Kanbana


-Możesz się łaskawie nie drzeć!?-krzyknęłam, a po chwili się opamiętałam i odparłam:
-Gdy sobie poszedłeś postanowiłam sie zdrzemnąć. Weszłam na drzewo i zaczęłam szukać miejsca do spania. Ty akurat przechodziłeś pod drzewem, a jedna z gałęzi się przełamała i spadłam na ciebie-wytłumaczyłam i wskoczyłam na kore drzewa. Zaczęłam się wspinać.
-A czemu akurat szukałaś miejsca do spania na drzewie!?Mogłaś pójść do jaskini.-powiedział zdenerowany.
-Bo na drzewie mi wygodnie-odparłam i położyłam się na jednej z gałęzi drzew.-Umiem się wspinac od małego.-dodałam i zamknęłam oczy. Basior odszedł, a ja zasnełam. Po godzinie snu zeskoczyłam na ziemie i postanowiłam zwiedzić tereny ale najpierw chciałam znaleźć kogoś kto mnie oprowadzi. Gdy przechodziłam obok jeziora zauwayłam sylwetke jakiegoś wilka. Podeszłam do niego i spytałam:
-Hej. Mozesz mnie oprowadzic po terenach?
Wilk sie odwrócił, a ku mojemu zaskoczeniu był to.............Kanban!?
Kanban?

Od Ruth

-Chodź tu cwaniaku! - krzyknęłam na uciekającego przede mną motyla
Jednak i tym razem mi się nie udało i motyl odleciał kilka metrów dalej. Czemu ja jestem taka powolna? Albo czemu nie potrafię latać, latałabym razem z nimi. Pobiegałam jeszcze przez 10 minut po czym zrezygnowana usiadłam na trawie. Nudziło mi się dzisiaj strasznie, moja siostra dzisiaj wyszła na spacer z Felixem a bracia się razem bili gdzieś jak zwykle. Czy tylko ja nie miałam żadnego przyjaciela? A przecież byłam dla wszystkich miła i pomocna...mama i taka zawsze mi powtarzali bo trzeba takim być, jestem i co mi z tego? Położyłam się na plecach i zaczęłam oglądać chmury. Jeśli tak ma wyglądać cały dzień to ja dziękuję...przymknęłam oczy i wyciszyłam się, po chwili ogarnęła mnie senność. Może się zdrzemnę?
-Leżysz mi na drodze - usłyszałam oburzony głos
Podniosłam się i zobaczyłam basiora o ciemno niebieskim futrze, przyglądał mi ze zdenerwowanym wzrokiem. Nie kojarzyłam go.
-A ty skąd jesteś? Bo na pewno nie z Klanu Everything...
-Z Wody? A coś ty taka ciekawska - burknął
-Mam prawo wiedzieć - warknęłam - nie zostałeś tutaj zaproszony...
-A ty kto? Alfa?
-Córka Alf się składa...mam na imię Ruth, a ty? - zapytałam się basiora który wyraźnie miał mnie gdzieś
-Szerano - powiedział wpatrując się w drzewa za mną

(Szerano?)

Od Kanbana CD Amandy

Spojrzałem jeszcze ran na waderę nieufnie, wydawała się pewna siebie i przyjazna. Nie wiem czego ode mnie oczekiwała, ale raczej ją zawiodę. Rozglądnąłem się poddenerwowany, nikogo na szczęście nie było. Był środek dnia i musiałem szybko uciekać do jaskini zanim mnie ktoś zobaczy i to z nią. Nie chcę żeby nowy członek miał przekichane już pierwszego dnia, bo się ze mną zadaje.
-Wiesz co, nie chcę być nie miły czy coś, ale ja...muszę już iść.
-Naprawdę?
Kiwnąłem łbem przygryzając wargi, miałem ochotę stąd jak najszybciej uciec.
-Przepraszam, po prostu nie chcę Ci robić kłopotów...
Odwróciłem się w prawo z przerażeniem w oczach, jakieś wilki tutaj szły, dwa basiory. Nie czekając ani chwili dłużej zniknąłem rozpływając się we mgle. Wylądowałem w swojej jaskini, tutaj byłem bezpieczny i samotny...Czyli tak jak lubiłem. Zamierzałem tutaj przesiedzieć cały dzień.
Kiedy zrobiło się już późno postanowiłem iść na polowanie, ostrożnie wychyliłem łeb z jaskini. Nie wyczuwałem żadnego wilka w promieniu 200 metrów. Odetchnąłem z ulgą i puściłem się biegiem w stronę lasu. Wszystko byłoby by wspaniale, gdyby nie jakiś wilk który w pewnym momencie spadł na mnie...z drzewa. Upadłem na ziemię i spojrzałem zdenerwowany w stronę wilka który chyba chciał mnie zabić. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, ujrzałem tą waderę z dzisiaj, zaraz jak jej było...Amanda?
-Zwariowałaś!?
-Przepraszam, naprawdę nie chciałam - powiedziała wstając ze mnie
-Dobra nieważne...ale co robiłaś na drzewie!?

(Amanda?)

Od Zuko CD Maka

Spojrzałam się na Maka z rozbawieniem, w tym momencie przypomniały mi się nasze szczenięce dni. Kiedy to zawsze z moim rodzeństwem i innymi szczeniakami udawaliśmy się na dalekie przygody, jedne ciekawsze drugie nie. Uśmiechnęłam się do szczeniaków i postarałam się zignorować się wydurniającego się Maka.
-No to maluchy, gdzie chcecie gdzieś iść? - uśmiechnęłam się
-Do lasu, tylko tak daleko! - szczeniaki wykrzyknęły równocześnie
Zaśmiałam się zasłaniając usta łapą i spojrzałam na Maka. Chyba zamierzał iść gdzie indziej, ale przystał na prośbę dzieci. No cóż, chyba jednak mam piątkę szczeniaków. Wzruszyłam ramionami a Mako przyglądał mi się ze zdziwieniem.
-Nie chcesz wiedzieć o czym myślę, uwierz - puściłam mu oczko
Teraz to on wzruszył ramionami i ruszyliśmy. Szczeniaki radośnie brykały wokół nas co chwilę gdzieś wpadając. Spojrzałam na swoje szczeniaki, Asami i Ruth teraz się uspokoiły i szły spokojnie o czymś rozmawiając. Natomiast Ipis i Jin cały czas się gonili, w dodatku Ipis prubował wzlecieć do góry żeby poszpanować bratu. Jednak żadne z moich dzieci nie potrafiło jeszcze za dobrze latać. Przeleciały kilka metrów i upadały na ziemię, wypadałoby je tego nauczyć. Ale ani ja ani Mako tak nie potrafiliśmy.
-Mamooo - podbiegła do mnie Asami - po co Ci ten woreczek, cały czas go nosić - waderka wskazała na płócienny woreczek przewieszony sznurkiem na mojej szyi.
-Mam tam prezent, od przyjaciela - powiedziałam a waderka odbiegła z powrotem do swojej siostry.
Nikt nie wiedział o tym że trzymam tam kryształy od Snow`a, nie był mi raczej do niczego potrzebne, ale zachowałam je tak symbolicznie...
-Zuko! Uważaj!
Nie zdążyłam zareagować a zjechałam kilka metrów w dół po błocie, na szczęście nic mi się nie stało. Pomijając fakt że byłam cała w błocie.
-Dasz radę wyjść? - zapytał Mako
-Nie wiem - powiedziałam zapadając się w błocie -cholera, będę całą brudna - warknęłam
Spojrzałam zdenerwowana na śmiejącego się Ipisa i Jina. Nie...muszę wejść żeby ich wszystkich porządnie ochrzanić.

(Mako? xD)

wtorek, 26 sierpnia 2014

Od Juliette CD historii Kanban'a

Podniosłam głowę i spojrzałam się jak Kanban rozpływa się w mgle. Sama wróciłam do swojej jaskini. Sama jakoś próbowałam opanować nowy dany mi dar, przez co wnętrze jaskini wyglądało, jakby przeszło tornado. Kilka razy też Yuki na tym ucierpiała i sycząc na mnie niczym kot wybiegła z jaskini. Dzisiaj o wiele się wcześniej się obudziłam i wstałam około 4 rano.
- Jeszcze dwie godziny - powiedziałam sama do siebie i wstałam z posłania
Chciałam jeszcze przed swoim wyjściem ogarnąć jaskinie, bo gdyby ktoś "przypadkiem" do niej zlazł dostałby zawału. Gdy już wszystko co wyglądało najgorzej ogarnęłam musiałam sama coś z sobą zrobić. Miałam kołtuny na włosach jak i sierści. Zostało mało czasu, ale rozczesałam się szybko i mogłam jakoś wyjść. Udałam się na umówione miejsce, Kanban chwilę później wyłonił się z mgły, powtórka z rozrywki.
- Punktualna - spojrzał się na mnie, a ja tylko westchnęłam ze zmęczenia, które zostało wywołane przez sprzątanie
- Ty w ogóle śpisz? - spytałam patrząc się na niego
- Może ... a wracając do lekcji, pokaż co umiesz ... ale tym razem nie na mnie - dodał
- Trochę wczoraj ćwiczyłam - zaśmiałam się i wróciłam wspomnieniami do wczorajszego dnia
Yuki wyleciała w powietrze i pazurami złapała się sufitu. Spojrzałam wystraszona na nią.
- Przepraszam! - zawołałam, wspinając się po ustawionych na siebie meblach aby ją zdjąć
Ta jednak sama zeskoczyła i sycząc na mnie wybiegła z jaskini. Po chwili moja jaskinia wyglądało jakby wszystkie katastrofy w mniej zostały przeżyte. Woda na podłodze, dziury w ścianie ... sufit się sypał. Wszystko wyglądało okropnie. Zdenerwowana walnęłam łapą o stół, tak że rozwalił się na drobiazgi. Po chwili zaczęłam wszystko rozwalać bez panowania. Po tym wszystkim senna upadłam na podłodze i zasnęłam.
- No to pokaż, czy się poprawiłaś chodź trochę - jego głos był neutralny, ale się uśmiechnął
Stałam w bezruchu wpatrując się w niego, a ten we mnie.
- Na co czekasz?
- Może nauczyciel podpowie coś ... - przekręciłam oczami - Może i wczorajszy "pokaz" wyszedł ciekawie, ale nie panuje nadal nad tym i wczoraj rozwaliłam połowę swojej jaskini

Kanban?

Nowa wadera w KMT!



Livrey, medyczka

Od Amandy

Chodziłam po terenach klanu Everything. Nadal pamietałam głos i uśmiech mojej mamy. Nagle przez moją nieuwage, wpadłam na jakiegoś wilka. Okazało sie,że był to basior. Miał szarą sierść i błękitne oczy.
-Przepraszam-powiedziałam i pomogłam mu wstać. Zaczął się otrzepywać. Ja też zaczęłam otrzepywać swoją sierść z drobinek kurzu nie odzywając się do wilka. Co chwile na niego spoglądałam. Nie wydawał się być wrogo nastawiony. Może warto do niego zagadać?Sama nie wiem. W końcu odważyłam się i otworzyłam pyszczek.
-Cześć.Jestem Amanda-powiedziałam, podając mu łape i czekając aż zareaguje. On spojrzał na mnie i uścisnął moją łapę. Uff..... Czyli jednak nic mi nie zrobi. Ulżyło mi.
-Kanban-odparł. Uśmiechnęłam się.
-Jesteś z klanu Everything?-spytałam.
-Tak.A ty?-spytał.
-Ja też.Jestem tu od dzisiaj.Alfy przed chwilą mnie przyjęły-powiedziałam, uśmiechając się. Czułam że się z nim zaprzyjaźnię.
Kanban?

Nowa wadera w Klanie Everything - Amanda!


Amanda/Opiekunka dla szczeniąt/Zwykła członkini/Klan Everything

Od Descartes cd historii Darkness'a

Po kilku chwilach gdy wypowiedziałam słowa zaproszenia, z krzaków wyłonił się dostojny basior o czarnym umaszczeniu, upstrzonym dziwnymi, jakby malowanymi krwią znakami. Cały czas wędrowałam za nim wzrokiem, pałaszując rybę. Podziwiałam jego niezwykłą zwinność i skuteczność w ataku. Zadziwiające było z jaką łatwością upolował taką rybę. A jeszcze dziwniejsze okazało się, że wilk takiego pokroju jak on zaoferował mi jej dokończenie.
Mając na myśli jego pokrój, schodzę w tematy oschłości i egoizmu. Takie wyrwało mi się na nim pierwsze wrażenie. Gdy pozostawiłam szkielet ryby na pastwę czasu, grzecznie się mu przedstawiłam a po chwili wywiązała się z tego nic nie obowiązująca pogawędka. Zdradził mi że pochodzi z Klanu Ognia a ja mu również trochę o sobie opowiedziałam. Z tego miejsca wie, że jestem przybraną wnuczką Arii, córką Primrose.
Nie czułam wobec niego jakiegoś szczególnego lęku, czy chociażby niepokoju. Dopiero gdy mi o tym powiedział, że nie muszę się go obawiać, odczułam lekkie wyrzuty sumienia i że jednak nie powinnam rozpoczynać z nim rozmowy.
Te przekonanie rosło we mnie w natarczywej ciszy, jaką raczyliśmy się w wędrówce nad obrane przez nas miejsce. A raczej, przeze mnie.
Z wielkim sercem chciałam zaprezentować samcowi piękno i dzikość tego miejsca.
Czułam, że pomimo jego dziwnego charakteru, będę go mogła traktować jak przyjaciela.
I to obrałam sobie to za cel, kiedy mnie wrzucił do wody, a po tym na moje kłamstwo rzucił się mi na "ratunek" ?
Chociaż, nie wiem czy można to uznać jako przysługę miłosierdzia, tylko raczej uniknięcie wyrzutów sumienia po zrobionym czynie. Wtedy jednak wszystkie myśli o jego złym usposobnieniu natychmiast się rozwiały, dając ustęp ogromnemu pragnieniu zaprzyjaźnienia się z wilkiem.
Po chwili już się beztrosko bawiliśmy, chlapiąc wodą wokoło i nie przejmując się swoim wiekiem. Może i jestem naiwna, ale przy nim, wilku zwanym Darkness czułam się jak szczeniak, bezpiecznie i szczęśliwie. Gdy wyszliśmy z wody, samiec postanowił mi się zrewanżować i również opowiedział mi trochę o sobie.
Wysłuchiwałam go z cierpliwością i zachwytem malującym się na pysku, gdyż z reguły jestem niezwykłą słuchaczką.
Z biegiem słońca, z każdym słowem spływającym z jego ust i z każdym biciem serca uświadomawiałam sobie jak bardzo pragnę go mieć za bliskiemu sobie. Był niesamowitym wilkiem, niezwykle ciekawym, jednak w głębi serca czułam że jego postać jest owiana mroczną tajemnicą.
Nim ktokolwiek zauważył, zaczął padać deszcz, nagle i bez zapowiedzenia lunął prosto na nas wodospadem tysiąca kropel. Już trzeci raz byłam mokra.
Tym razem jednak to nie było przyjemne, gdyż promienie słońca nie przedzierały się przez gęste chmury i nie ogrzewały mojego ciała. Po chwili z nieba spłynęły potężne grzmoty. Rozejrzałam się niespokojna w poszukiwaniu jakiegoś schronienia i nagle, jakby na moje zawołanie wyrósł przede mną pusty korzeń drzewa, zaledwie dwadzieścia metrów od aktualnego miejsca. Od razu podreptałam w tamtą stronę, zupełnie nie zważając na niebezpieczeństwa czyhające podczas burzy na otwartych przestrzeniach.
-Descartes. - za sobą usłyszałam głos wilka, delikatnie usiłujący mnie zatrzymać.
-Hmm? - zapytałam, ciągle idąc przed siebie.
-Tam jest jakaś jaskinia, było by bezpieczniej...tam iść. - jego słowa z trudem przedzierały się do mnie przez szum deszczu i grzmoty błyskawic. Jednak posłusznie zawróciłam, karcąc się w duchu za to że wcześniej jej nie zauważyłam. I rzeczywiście, przy jeziorze pod niewielkim wzniesieniem w kępie kosodrzewiny znajdowało się niewielkie wgłębienie.
Teraz właściwie było by mi wszystko jedno, i tak byłam kompletnie przemoczona. Wgramoliłam się pod rośliny i weszłam do dziury. Z tamtego miejsca nie można było zauważyć tunelu prowadzącego w dół.
Przeczołgałam się po twardo ubitym podłożu, będąc pewna że Darkness jest tuż za mną. Po chwili dotarliśmy do jakby obszernej izby, w której było niesamowicie zimno.
Teraz się zorientowałam że drżę z zimna. Skuliłam się w ciasny kłębek, nie chcąc ujawniać drżenia.
-Przydało by się odrobina magi ognia. - szepnęłam, ale naraz skrarciłam się w duchu za pomysł wzniesienia ogniska. Dym w tak ciasnym pomieszczeniu mógłby nas udusić. Miałam tylko nadzieję że basior o tym nie wie i nie wyjdę na idiotkę.
Skuliłam się jeszcze ciaśniej i w ciemności wsłuchiwałam się w uderzenie piorunów i grzmot deszczu o skały i taflę jeziora, czekając na pomysły ze strony basiora.
(Darkness? Bardzo przepraszam że musiałeś tak długo czekać.)

Reklama ;3

  Tym razem chciałam zareklamować bloga naszej Misi - czyli chimik11nobl na howrse. Porywająca blog oparty na filmie ''Jak wytresować smoka''. Blog ma już na swoim koncie kilka, bardzo dobrze wykonanych rozdziałów, są napisane bardzo starannie i czyta się je szybko i przyjemnie :) Łatwe do zrozumienia dla każdego. Zresztą, kto by nie kochał Szczerbatka? Ten blog wprawdzie nie jest koniecznie dla każdego kto jest wielkim fanem tej serii, także nie każdy musi zostać wielkim fanem tego bloga jak ja. Ale mam nadzieję że chociaż na chwilkę tam zaglądniecie, przeczytacie, ocenicie i skomentujecie posta.
  Jeśli ktoś z was posiada bloga o takiej tematyce, to prosiłabym o linki w komentarzach =)
http://whereno1egoes.blogspot.com/

~Rei.

Od Kiyoteru CD Izaline

Wiatr rzeczywiście mocno wiał, ale wpadłem na pomysł. Jeśli na kilka minut zmniejszę ten wiatr to nic się chyba nie stanie, nie?
- Chwila... Mam pomysł.
- Jaki? - zainteresowała się.
- Mogę na kilka minut zmniejszyć ten wiatr, dzięki czemu będziesz mogła lecieć dalej - odpowiedziałem、po czym powoli zmniejszałem ten wiatr do takiego, aby Izaline mogła lecieć dalej. Teraz wiało już dość przyjemnie, ale było dalej trochę zimno. Izaline rozłożyła skrzydła, po czym zapytała:
- To ty umiesz takie rzeczy?
- Tak... - powiedziałem, żeby się za bardzo nie przechwalać. Nie chciałem wyjść na chwalipiętę albo coś.
W końcu sam rozłożyłem skrzydła i ułożyłem je w pozycji do startu - tylna część skrzydeł była wychylona delikatnie w dół, a zakończenie każdego z nich było uniesione do góry. Jeszcze ustawiłem na każde skrzydło coś w rodzaju silnika odrzutowego.
- To co, lecimy? - uśmiechnąłem się delikatnie w jej kierunku.
- Dobra, ok. - powiedziała, po czym wzniosła się na kilkanaście metrów. Ja w tym czasie zwiększyłem ilość powietrza, która przepływała przez miejsca, w których ustawiłem sobie taki rodzaj "silnika". Zaczynałem się rozpędzać, a za tymi częściami skrzydeł uniosła się mała chmura z ziemi. Wracając, wznosiłem się dość szybko, a Izaline leciała obok. Minęło kilka minut, kiedy pogoda znowu się pogarszała. Na szczęście już byliśmy blisko i lądowaliśmy. Ja musiałem jeszcze raz podejść do lądowania, ponieważ źle się zniżyłem. W końcu wiatr był taki, jak wcześniej, czyli nie dało się latać. Po chwili wiatr zawiał mi pod lewe skrzydło i zacząłem spadać. Kiedy próbowałem ustabilizować lot, zawsze mi nie wychodziło. Dopiero w ostatniej chwili zdążyłem się uratować, dosłownie metr nad ziemią. Zatrzymałem się, schowałem skrzydła i podszedłem do Izaline, która była kilka metrów dalej.

<Izaline? Poniosło mnie trochę>

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Od Dhirena CD Naili

Szukałem tego durnego rytuału z jakąś godzinę, nie interesowała mnie szczerze powiedziawszy moc ''natychmiastowego owłosienia'', rzuciłem tą durną księgą o ścianę i usiadłem na ziemi. Właściwie to niby czemu mam zmieniać żywioł? Żyłem już długo w Klanie Ognia, wcześniej już się zakochałem, w Roksanie. Jednak ona się zestarzała, ja zresztą też. Tylko przez te głupie portale zostałem odmłodzony, więc skończyliśmy z tym..Żyło mi się wspaniale tak jak do niedawna, jednak poznałem Nailę, lubiłem ją lecz nie wiem czy kochałem. To się wszystko za szybko stało, nie miałem nawet chwili na zastanowienie się. Oto co alkohol robi z wilkami..Spojrzałem jeszcze ukradkiem na książki ale nie zmierzałem już ich dotykać, w tym dziale nie będzie tego. Może Naila coś znajdzie...Wstałem z ziemi i ruszyłem w stronę działu gdzie szperała wadera. Gdy tylko zbliżyłem się do niej na odległość 5 metrów spojrzała się na mnie poddenerwowana. Jak widać jej też się nie poszczęściło.
-Tam niczego nie znajdziemy o tym, lepiej szukać tutaj - powiedziałem i wziąłem do łap starą, rozwalającą się księgę
-Nawet na to nie patrz, to Kronika z dziejów Klanów, mimo że nie jest stara nikt o nią nie dbał, zwilgła i takie tam. Widzisz zresztą jak wygląda...
Zignorowałem waderę i otworzyłem księgę, był akurat na historii Klanu Wody, pierwsze słowo jakie mi isę rzuciło w oczy ''Zmienił swój żywioł z Ognia, na wodę''. Zacząłem wgłębiać się dalej w lekturę, po chwili wykrzyknąłem uradowany.
-Naila znalazłem rytuał!
-Że co!?
Pokazałem waderze fragment który wszystko wyjaśniał. Żeby pozbyć się żywiołu musisz iść do Świątyni, Klanu odpowiadającego za dany żywioł, przywódca tego Klanu musi wyprawić skomplikowany rytuał i inkantacje. Oczywiście instrukcja jak wykonać to była poniżej, jednak był pewien haczyk. Zaklęcie było trudne i wiele wilków straciło życie przeprowadzając go.
-Straciło życie? - wadera wyszeptała
-Naila?
-Tak?
-Zapytam się ponieważ to ryzykowne...zgodzisz się zmienić mój żywioł?

(Naila?)

Od Kanbana CD Juliette

To wszystko było takie dziwne, zazwyczaj pomniejsze bóstwa nie wcielają się w innych bez powodu. Juliette musiała nie być takim znowu zwykłym wilkiem, wątpię w to żeby jej rodzice się o to modlili, byłby to wtedy zły Bóg, tak jak w moim przypadku. Lecz ja nie czuje tutaj żadnej, mrocznej ''aury''. Juliette wstała i poprawiła sobie włosy które opadały jej na oczy. Przyglądałem się jej znakowi z wielkim zafascynowaniem, jedynym minusem tego było to że zauważyłem go od razu, bez udostępnienia go. Również wstałem i otrzepałem się z ziemi, moje futro było całe brudne ponieważ gdy walnąłem o ziemię cały pył uniósł się i przysiadł na mnie. Juliette spojrzała na mnie przez chwilę po czym spuściła łeb, przekrzywiłem głowę ze zdziwienia. Czego ona teraz tak się wstydzi, czy jest tak głupia że nie widzi że otrzymała największy dar świata!?
-Juliette...co ty robisz? - burknąłem
Spojrzała na mnie pustym wzrokiem, zawahałem się przez chwilę ale pokręciłem łbem i spojrzałem na nią ze zdeterminowanym wzrokiem.
-Juliette, od jutra zaczynamy naukę - powiedziałem - Nie wiem czy podołasz, ale z tego co wiem posiadasz bardzo silny dar, Bogowie są zmienni, jeśli szybko mu nie zaimponujesz swoimi umiejętnościami, opuści Cię i stracisz tę umiejętności, rozumiesz?
Wadera kiwnęła łbem nadal patrząc się na mnie tym zbitym wzrokiem, nie podobał mi się ten wzrok. Prychnąłem odsuwając łeb trochę do tyłu i mrużąc oczy ze zdenerwowania.
-Skoro powiedzmy że zrozumiałaś, przyjdź tu jutro o 6 rano, nie chcę mieć żadnych świadków, dosyć mi się ostatnio przez nich odstało - powiedziałem po czym rozpłynąłem się we mgle

(Juliette? Sory że krótkie)

Od Naili - CD. historii Dhirena

Wetchnęłam głęboko, nie lubiłam kłamać, ale nie widziałam innego wyjścia z tej sytuacji.
- A więc tak, Dhiren. Powiemy innym wilkom z klanu, że byłeś moim chłopakiem jak byłam nastolatką, jakis czas pózniej mielismy wziac ślub ale była wojna i musiałeś iść po czym nigdy nie wróciłeś - mruknęłam zrezygnowana.
- A jak członkowie zaczną się czepiać o różność żywiołu?
- No właśnie.
- No właśnie - powtórzył Dhiren.
- Jest coś o zmianach żywiołu?
- Co? Chcesz być wilczycą ognia?
- Ty debilu. Nie wolałbyś być przywódcą klanu ziemi niż jakimś nędznym członkiem?
- Nie przesadzaj - warknął. - Nie wiem czy jest coś takiego.
- Może będzie w wielkiej bibliotece w moim klanie... - zastanowiłam się głośno.
- Masz w swoim klanie wielką starożytną bibliotekę? - zapytał wilk. -  I JESZCZE W NIEJ TEGO NIE SPRAWDZIŁAŚ?
- Spadaj - burknęłam - to znaczy chodź, zaprowadzę cię tam. Staraj się być niezauważony - ostrzegłam go.

Gdy już dotarliśmy na miejsce postanowilismy rozdzielić się po danych filarach, weszłam w "Magię Żywiołów", a Dhiren w "Jak zdobyć nowe moce"...

Dhiren, znajdź coś xD

Od Sakury c.d historii Kid'a

"Jak ja się zachowuje?!- skarciłam siebie w duchu. Zostawiłam w spokoju moje pazurki...to nie podobne do mnie. Spojrzałam się spokojnie na skrępowanego basiora. Widać było że nie umie gadać z dziewczynami...bądź ze mną.
-Przepraszam- wyskomlałam -wybaczysz mi za moje zachowanie?- spojrzałam mu w oczy moim szczenięcym wzrokiem.
-A...ale?- Zaczął lecz przerwałam mu.
-Po prostu chodzi o to że nie chce byś czuł się nieswojo w mojej obecności...mimo jestem ci wdzięczna za te miłe chwile jakie z tobą spędziłam i mam nadzieje że będzie ich jeszcze więcej -uśmiechnęłam się.
Kid spojrzał się na mnie. Widocznie zabrakło mu argumentów na odpowiedź mi...może to dobrze? Przynajmniej nie będzie się mi tłumaczył. Świeca ponownie zmieniła kolor...tym razem na jasny błękit... Wydawało mi się że ten kolor odpowiada nastrojowi jaki tu panuje. Nie wiedziałam jedynie co on znaczy.
<Kid?>

Od Asami CD historii Felix'a

Byłam zdenerwowana na Axsela, posłałam mu wrogie spojrzenie.
- Jin co się z Tobą dzieje?! - krzyknęłam na brata, gdy przeciwnicy cieszyli się z wygranej
Gdy odeszłam od brata spojrzałam na Asse, siedziała tak sama.
- Gramy teraz w coś innego, do czego nie będzie potrzebny podział na drużyny - powiedziałam, a wszyscy skierowali swoje oczy na mnie - Chodź Assa - zawołałam ją, a ta do nas podeszła
- Może w chowanego? - zapytał Jin
- W podchody! - zawołała radośnie Ruth
- Ale do tego też jest podział - przerwałam Axselowi
- Ale nie musi być parzyście - uśmiechnęłam się - My na was - powiedziałam do Felix'a
Nas była 5, a ich 6 ... no różnicy jakoś wielkiej to nie robi. My pierwsze się kryłyśmy. Pobiegłyśmy w stronę lasu. Czas było dać im jakieś zadanie.
- Co mam napisać? - spytała Calla
- Może, że mają policzyć em ... pióra w skrzydłach Ipis'a - powiedziałam, a wszystkie na mnie ze zdziwieniem się spojrzały - No co? Sama nie wiem ile ma, a każdy ma inaczej zbudowane skrzydła. Przynajmniej ich to jakoś zajmie, a my nadrobimy czas - powiedziałam
Ruszyłyśmy dalej jednak już słyszałyśmy śmiechy chłopaków, więc znów musiałyśmy coś wymyślić.
- Może nich wrócą i policzą wszystkie drzewa, które rosną wokół polany? Tylko te najbliżej,a  jest ich sporo - zaśmiała się Lara
Dużo im takich dziwnych zadań wymyślałyśmy, aż było ciemno. Byłyśmy ukryte na miejscu startowym, skrzydlate gdzieś u góry, a reszta na ziemi. Po jakimś czasie zauważyłyśmy chłopaków i bardziej się skryłyśmy.
- Asami! Widzimy Cię - powiedział Felix, a ja wyjrzałam zza gałęzi
Zdziwiona zeszłam do nich niżej.
- Skąd wiedziałeś, że tam jestem!? - fuknęłam
- Twoje skrzydła błyszczą - przekrzywił głowę, a ja się odwróciłam
Biło od nich lekkie światło. Zdziwiona, a za razem z zachwytem zaczęłam kręcić się wokół własnej osi.
- Chodźmy szukać reszty - powiedział Ipis - Dzięki, że wymyśliłaś, aby liczyli mi pióra - mruknął, gdy obok mnie przechodził, a ja tylko się zaśmiałam

Felix?

Nowa Wadera w KP

Strike
Hierarchia: zwykły członek
Stanowisko: Obrończyni Alf
Klan:Powietrza

Ok, każdy wilk z klanu Powietrza ma napisać opka. - KARY DLA NIEGRZECZNYCH :3

Hue Hue Hue ^^ Nie zapomniałam o tym poście. Tych co nie napisali czeka kara. Sorki  life is brutal and full of zasadźckass. Pora na kreatywną karą którą jest :
ZDEGRADOWANIE NA OMEGI
Ta, teraz będzie trochę OMEG w naszym klanie. Oczywiście będzie można odstać się omegą ale będzie to wymagało aktywności i wysiłku. 
A więc, Omegami zostają :
- Moon
- Saintie
- Shinee

+/bonus jeżeli omegi w czasie od 1 września do 7 września nic nie napiszą zostaną wyrzucone ^^

Myślałam że będzie więcej szczerze omeg, ale kilka wilków (właściciele mat114 i lilena11 ) zgłosiło swoją nieobecność/ na brak dostęp do neta czy coś w tym stylu. 
-  Skailla
- Skyfall
- Salomea
- Rudy 

Wilki powyżej dostaną tydzień na napisanie czegoś po 1 września. (Mam taką świetną składnię, że niech mnie winda ściśnie, czytaj od 1 września do 7 września. Przynajmniej mi się wydaje że wcześniejsze zdanie jest jakieś dziwne ) Spokojnie o tych wilkach nie zapomnę, jeżeli nie napiszą czegoś w tym czasie to kara ich nie ominie ^^

Każdemu kogo ta sprawa dotyczy wyślę wiadomość ^^
misia.r
Sadness Alfa KP
Ps. Wszystko czerwoną czcionką bo to ważna sprawa jest ^^







Oficjalnie - Wybory na betę w KP !


Zaczynamy wybory na betę w Klanie Powietrza. Chętnych nie było dużo. Do wyboru macie Westa lub Kiyoteru. Poniżej argumenty startujących, dlaczego to właśnie oni mają podbić wasze serca i zostać betą. Po prawej Ankieta, dzięki której będziecie mogli oddać swój głos ;)
~
- West
West - Myślę , że ja i mój wilk w KP ( Klanie Powietrza ) jesteśmy dobrymi kandydatami na Betę ponieważ :
- Jestem kreatywna , gdy się nudzę chętnie wymyślam różne ciekawe propozycję np. Wielki piknik w klanach , Wyjazd wilków na wakacje , bale sylwestrowe itd
- Lubię eksperymentować w Paincie i innych programach rysowniczych i edytujących
- Umiem znajdywać ciekawe i mało spotykane zdjęcia wilków , jeśli ktoś mnie o to poprosi chętnie służę pomocą ( wystarczy podać tylko jak wyglądałby twój wymarzony wilk )
- Odpisuję na wszystkie opowiadania , od każdego
- Trzymam się regulaminu , jestem kontaktowa i miła
- Miałam już parę blogów , pomagałam też paru osobą z ich blogami
-Służę wszystkim pomocą , jestem pomocna , zawsze staram się pomóc w tym o co ktoś mnie poprosił.
~
- Kiyoteru
- Witajcie. Ja myślę, że ja (w tym mój wilk w KP) mogę być dobrym kandydatem na betę. Jednym z powodów, dlaczego, jest to, że mam dość duże doświadczenie, jeśli chodzi o blogi. Od kilku lat zajmuję się blogami, więc dla mnie to nie problem (tak, wiem, nie jestem tu jedyny). Kolejnym z nich jest to, że lubię rysować, dzięki czemu mogę dorysować różne tereny dla klanu, co dla mnie nie będzie wielkim problemem. Co do aktywności, to jestem aktywny i odpisuję na wszystkie opowiadania, na jakie mogę. Jestem także zawsze gotowy do pomocy każdemu, nowym członkom także.
~


Od Erin-c.d Assy

- Myślisz, że moja mama mnie kocha?
Prędzej powyrywała by ci łapy i powoli zabiła. Ale zamiast powiedzieć tego co myślę,odpowiedziałam.
-Gdzieś tam na pewno.
Wskazałam tam gdzie leży serce. Poszłam po mięso i podałam jej w eleganckiej miseczce.
-Proszę mała.
Była taka urocza. Zmieniłam zdanie. Ja pierwsza powyrywam łapy Pann nim ona zrobi coś Ass. Będę chronić waderkę,przed jej rodzicielką. Będę się nią opiekować. Ciekawe co teraz robi jej matka. I tak jej nienawidzi więc nie wiem po co ma jej szukać. Assa była trochę wygłodzona. Zjadła dwie miseczki z górą. Nie żałowałam jej. Co to to nie. Nastał wieczór i mała zasnęła. Przyszła do mnie Ashira.
-Hej Erin. Pann szuka chyba Assy.- wyszeptała.
Wyszłam z jaskini i warknęłam. Ashira i Clarie stały przede mną.
-Pilnujcie Assy. Jak coś poszłam zapolować.
To była prawda,a to że na jej matkę to co? Szczegół. Najpierw na chłodno. Odbieram ci Assę. A jak nie to mogę nawet o nią walczyć.Poszłam w las szukając wilczycy.
<Pann?>

Od Felix'a-c.d Asami

Nie wygraliśmy,ale też nie przegraliśmy.
-Remis!
Uśmiechnąłem się chytrze do Asami gdy zamieniliśmy się połowami. Valentine zaciekle grał i nawet nie myślał żeby dać nam forów. Odbił piłkę mocno skrzydłem że nie udało nam się jej odbić. U nich wszyscy byli ze skrzydłami,prócz Jin'a,a u nas odwrotnie. Nawet tak szanse były wyrównane. Ax skakał bardzo wysoko. Miał to pewnie po ojcu.
-Calla dochodzisz do nas!
Tak też zrobiła a Lara doszła do drużyny Asami. Teraz dopiero było ostro. Żeby odbić szyszkę Asami,odbiła się od drzewa i wyskoczyła w stronę szychy. Ruth ledwo odbiła skrzydłem. Uśmiechnąłem się. Gra toczy się dalej. Zobaczyłem że Jin wpatruje się w Cal. Spojrzałem na waderę. Wpatrywała się w niego hipnotycznym wzrokiem. Ax za ten czas zdobył kolejny punkt dla nas.
-Jin?
Podciąłem Calli ogonem łapy.
-Ej!-Syknęła.
Miałem nadzieje że się nie zorientowali.
-Sorka.-odszepnąłem.
<Asami>

Od Hany CD historii David'a

Ulewa coraz to stawała się większa. Współczuje tym wilkom, które dopiero teraz zaczęły biec do swoich jaskiń, a najbardziej szczeniakom. Dobrze, że przynajmniej nam udało się zdążyć. Przeczekaliśmy całą burzę, później jednak zasnęliśmy. Jeszcze trochę nad ranem padało, ale już ustawała. Gdy otworzyłam oczy zauważyłam, że do naszej jaskini również wlała się woda z ulewy. Nie budząc David'a wybiegłam przed jaskinie. W każdym wgłębieniu było dużo wody, sama w jedną dziurę wpadłam. Jeszcze na równym podłożu woda stała. Prawie do każdej jaskini wlała się woda, miałam nadzieję, że nikt się nie potopił. Wróciłam do David'a jednak ten cały czas spał.
- David, wstawaj - trąciłam go łapą, a ten obrócił się i zleciał z łóżka na mokrą podłogę
- Co jest!? - krzyknął wstając i się otrzepując
- Woda wlała się do jaskiń i to nie tylko naszych - powiedziałam
Wyszliśmy przed jaskinie, po minie David'a widziałam, że taka wielka ulewa pierwszy raz się zdarzyła, chociaż poprzednie musiały być minimalnie mniejsze niż ta. David bez słowa popędził do lasu, a ja za nim zerwałam się na równych łapach i pobiegłam. To co widziałam w lesie to była jedna wielka masakra. Inne drapieżniki wyczuły już zabite zwierzęta i gdy zobaczyły, że ktoś jeszcze tu przywędrował uciekły. Niektóre małe stworzenia wdrapały się na drzewa, ale drzewa niektóre zostały połamane lub bardzo zostały niebezpiecznie przechylone. Martwe zwierzęta unosiły się tam, gdzie były głębsze wgłębienia i woda je zalała. Aż od tego patrzenia na to wszystko zrobiło mi się niedobrze.
- Oby żaden wilk tak nie skończył - David spojrzał się na mnie
- Jak lekko zaglądałam do innych jaskiń wszyscy przenieśli się na wyższe miejsca - powiedziałam
Zauważyłam jakiegoś dziwnego ptaka, który usiadł na resztkach jelenia i zaczął pić tą wodę z ulewy.
- Z nim chyba jest coś nie tak - wskazałam łapą na ptaka, który nagle się zachwiał i wpad do wody, po chwili jego ciało wypłynęło bez głowy
Wpatrywałam się w resztki ptaka w przerażeniem, nie mogłam się w ogóle ruszyć.
- Nie patrz - David odwrócił mnie w inną stronę
- Tam w tej wodzie musi coś być, w lesie to żyje i zabija te zwierzęta, które chciały się napić lub wcześniej same już podtopione umarły - powiedziałam - A co jeśli ta woda jest trująca?
- Wiesz chyba, że każda woda z chmur trafia do innych źródeł wody? - spytał mnie
- Tak, ale gdy ona po pewnym czasie zanika? Czy ktoś kiedykolwiek pił tą wodę? - co chwile kolejne pytanie zadawałam
- Sprawdzimy zobaczymy, ale co taka jesteś wystraszona? - zdziwił się
- Widziałam kiedyś podobne zjawisko, tylko zamiast deszczu była to krew - powiedziałam

David? Za niedługo horror może powstanie xD