wtorek, 30 września 2014

Od Juliette CD Akumy

Jak widać rana, którą mi zrobić Akum nie była taka zwykła, więc jedynie znak uleczenia złagodził ból. Jak mam normalnie teraz żyć wiedząc, że ktoś aż tak bardzo chce mnie zabić?
- Zniszczę Cię - powiedziałam wstając, na co Akuma zaśmiał się - Na pewno kiedyś Cię zniszczę! - warknęłam
Po chwili ukazało mi się cofnięcie w czasie. Ja pozostawałam w tym samym miejscu, jednak wszystko przede mną się zmieniało. Gdy wreszcie wróciłam do normalności obraz przed moimi oczami się zamazał i osunęłam się na ziemię. Jedynie udało mi się wyłapać uśmiech demona i jego śmiech. Gdy po chwilowym straceniu przytomności otworzyłam oczy widziałam nad sobą głowę wilka. Odruchowo uderzyłam go łapą i zamknęłam oczy. Słyszałam jedynie teraz głośny śmiech.
- Coś jej zrobił? - usłyszałam syknięcie i zauważyłam smoka
- Sami jej się o to spytajcie - powiedział biało czerwony basior
Smok jak i drugi wilk przyglądali mi się uważnie. Byłam osłupiała i sparaliżowana strachem. Co ja tu robiłam?
- Juliette - zaczął szarawy wilk, ale mu krzykiem przerwałam
- Skąd znasz moje imię?!
Dwie pary oczu patrzyło na mnie z niedowierzaniem. Już miałam użyć jednego z znaków, gdy biało czerwony wilk pojawił się tuż obok mnie.
- Nie zna nas ... nie ma o nas żadnego wspomnienia - powiedział z radością wilk - Chociaż jednak może w niektórych momentach was kojarzyć, ale imion ani żadnych innych rzeczy o was nie pamięta
- Czego wy ode mnie chcecie?! - spytałam zdenerwowana i odrzuciłam smoczyce do tyłu odbiegając od całej trójki

Kanban?

Od Akumy CD Juliette

-A więc to, jest ten cały ''ból'' - oblizałem językiem rankę - nie wiem czemu rozpaczacie gdy coś was boli, to jest...podniecające!
Zaśmiałem się cicho jednak po chwili opamiętałem się i spojrzałem na tą waderę. Jak ona śmiała się na mnie rzucić? Nie będzie mnie straszyć swoją marną, uśpioną Boginią. Prychnąłem po czym ruszyłem w jej stronę, zamierzając ją zatłuc. Zanim się spostrzegłem, jakiś bezmyślny smok złapał mnie za kark. Poczułem chrupnięcie w karku. Po chwili bezwładny upadłem na ziemię, nie mogłem ani oddychać, chociażby zamrugać...U nich nazywa się to śmiercią.
-Niemożliwe..wystarczyło po prostu skręcić mu kark!? - Juliette wstała i zaczynała zbliżać się do mojego bezwładnego ciała
-Nie! - Kanban próbował do niej podnieść jednak było za późno
Jedna z moich masek zaczęła się świecić, po chwili zacząłem lewitować a następnie stałem z nienaturalnie przekrzywionym łbem. Wygiąłem łapą głowę, słysząc kolejny trzask. Uśmiechnąłem się ze spojrzeniem wpatrzonym w trawę. Kiedy przeniosłem jednak swój wzrok na waderę, wyczułem jej strach. Oni naprawdę sądzili, że mnie zabiją czymś takim?
-Chyba źle mnie oceniliście - powiedziałem milutkim głosikiem
-Co masz na myśli - Kanban warknął
-Myślicie, że jestem taki słaby...- spojrzałem na basiora a moje oczy przybrały czerwoną barwę, byłem gotowy kogoś zabić..nie ważne czy to będzie ten smok, czy ta wadera...ktoś zaraz zginie.
Kiedy miałem już użyć znaku na tym gadzie, poczułem że jakiś znak został na mnie użyty. Warknąłem spojrzawszy na Kanbana. Przez jego cholerne sztuczki nie mogłem użyć żadnego znaku..jednak jest głupszy niż myślałem. Rozbiłem jego znak na tysiąc kawałeczków po czym zacząłem się śmiać.
-Mylisz się - Kanban uśmiechnął się, ten uśmiech..był tak obrzydliwie nienawistny - to ty jesteś głupi..Myślisz że możesz mi się sprzeciwiać!? Prawda jest taka, że musisz się mnie słuchać - jego oczy błysnęły a ja poczułem ukłucie...gdzieś tam w środku - Dobrze o tym wiesz, nieprawdaż? Dopóki będę posiadał duszę, masz się mnie słuchać...przecież to dlatego moi rodzicie poświęcili życie zarówno swoje, jak i mojego rodzeństwa...
Przez chwilę wpatrywałem się w basiora z niedowierzaniem. Jednak po chwili zacząłem się głośno śmiać.
-Masz rację, Kanbanie. Jednak wiedz, że prędzej czy później ulegniesz temu uczuciu i zdobędę twą duszę. A tedy nie uratujesz już tej wadery - oblizałem pazury

(Juliette?)

Nowy wilk w Klanie Wody!

art wykonany przez The-F0X
Saion
Zwykły Członek
Przywódca Polowań

Od Terry CD Dhiren`a

Popatrzyłam z przerażeniem na kły Dhiren'a.
Teraz był pełen nienawiści.
- Dzięki - odparłam uśmiechając się.
- Eee.... to uwolnisz mnie z tego...czegoś ? - odparłam patrząc dziwacznie na krzesło na którym siedziałam.
Basior się tylko delikatnie uśmiechnął.
Po chwili byłam już uwolniona.
Z upływu krwi i wielkiej ilości ran ,wstałam i po chwili upadłam na ziemię.
Miałam nadzieje że zobaczę szczeniaki.
Byłam szczęśliwa że spotkałam Dhiren'a i jego dzieciarnie:3.
Teraz już nie czułam bólu.
Dhiren ?

Od Juliette CD Akumy

-Demona?! - pisnęłam patrząc się na wilka stojącego nade mną, ale jakoś on jak i Kanban teraz nie zwracali na mnie uwagi
Przez mniejszy ucisk i brak zainteresowania moją osobą jakoś udało mi się wywlec spod demona. Gdy poczuł, że próbuję uciec przygniótł mi łapą ogon. Warknęłam.
- Gdzie to się wybierasz? - znakami odwrócił moją głowę w swoją stronę i uśmiechnął się sztucznie
- Jej to nic nie dotyczy! - krzyknął i po chwili wokół mnie pojawiła się bariera, a sama w niej lewitowałam lekko nad ziemią
-Nie mów mi, że się znacie! - całą swoją złość przekazałam w myślach do Kanban'a, ale chyba ten cały Akuma też umiał w jego myślach czytać
- Dzięki niemu tu jestem - popatrzył się w moją stronę z wyższością
Łapami oparłam się o barierę, gdy po chwili same zaczęły zjeżdżać po niej. Czyli on chciał wypędzić z siebie tego demona, ale się nie udało i on teraz tu jest? Dlatego gdy go spotkałam czułam, że chyba gdzieś go kiedyś wyczuwałam. Czy ja również mogłabym użyć Bogini do unicestwienia go? Chociaż by wszystkim dał spokój i wrócił do siebie. Przecięłam barierę i skoczyłam na trawę. Bez namysłu ruszyłam w stronę Akumy, jakby wiedział co chcę zrobić i dał mi się przewrócić. Przejechałam pazurami bo jego pysku i chciałam wypowiedzieć jeden znak, który i tak by nie mógł dać mu radę, ale przynajmniej chciałam spróbować. Draśnięcie szybko się zagajało, a ja miało powiedzieć już tylko jeden wyraz, gdy nagle zauważyłam kapiącą krew, która przywarła do sierści basiora. Po chwili zostałam odepchnięta do tyłu, a Akuma oblizał swoją zakrwawioną łapę i jego pazury się zmniejszyły. Złapałam się za brzuch i po chwili moja biała łapa była cała pokryta warstwą krwi.

Akuma?

Od Dhiren`a CD Terry

Nie wytrzymałem. Już wystarczająco długo chowałem się za tą durną skałą, zamiast pomóc waderze. Wyskoczyłem zza skały i skoczyłem na plecy zdezorientowanego basiora. Ponieważ basior nadal nie zrozumiał, co się właśnie stało. Walnąłem nim o ziemię i zacząłem podduszać. Jednak niestety basior po chwili odzyskał świadomość i teraz zaczęła się walka na poważnie. Ponieważ dalej byłem ranny, wiedziałem, że nie będę mógł użyć pełni sił. Pomimo tego, nadal pragnąłem go zabić. Kiedy starliśmy się już ze sobą, nie interesował mnie ból. Zapominałem o nim, liczyło się tylko to, żeby ten gnój zdechł. Smak jego krwi, sprawiał jedynie tyle, że walczyłem bardziej agresywnie. Jego krzyki i wrzaski, to jak próbował uciec, mnie bawiło.
-Dhiren! - usłyszałem krzyk Terry - Co ty robisz!?
Faktycznie, może mnie poniosło, nawet za bardzo. Jednak nie obchodziło mnie to nic a nic. Kiedy basior krzyknął kolejny raz, rzuciłem nim o posadzkę. Był cały we krwi, swojej krwi. Ja również byłem cały we krwi, jego krwi. Uśmiechnąłem się pod nosem po czym wbiłem pazury w plecy basiora. Ten tylko zawył żałośnie po czym zaskomlał. Nie znałem litości dla takich...parszywych wilków.

(Terra? Przepraszam że krótkie, brak weny :/)

Nowy wilk w Klanie Powietrza!

Izaline
Zwykły Członek
Wojowniczka

Od Kid`a CD Inki

Uśmiechnąłem się lekko, na myśl że waderze podobają się te tereny. Jednak nie byłem do końca pewny, czy wadera podoła na stanowisku Alfy. Jedynie czas mnie o tym przekona.
-Inko - zacząłem zdecydowanym tonem głosu - jeśli kiedykolwiek miałabyś problemy, czy to w byciu Alfą lub no wiesz...z innym Klanem, może mógłbym Ci wtedy jakoś pomóc. Oczywiście nic nie obiecuję! Chcę, żebyś jedynie miała świadomość o tym...
-Dziękuję - wadera uśmiechnęła się
Cały czas była jednak wpatrzona w rozległe tereny Klanu, również na nie spojrzałem. Co prawda nie fascynowały mnie tak jak ją, ponieważ czasem tutaj wpadałem. Jednak w każdym Klanie było wiele sekretnych miejsc, które prawdopodobnie nigdy nie ujrzę. Uśmiechnąłem się pod nosem po czym zacząłem kierować w stronę plaży. Poczułem na swoich plecach wzrok wadery, jednak nie odezwała się nawet słowem. Kiedy dotarłem już na plażę zamoczyłem łapy w lodowatej wodzie, spojrzałem na zachmurzone niebo i tylko westchnąłem. Niedługo nastanie już zima...tak wiele czasu minęło od wymarcia tych Klanów..a jednak było to dla mnie jak jeden dzień. Zacisnąłem zęby i syknąłem przez nie wpatrując się tym razem w wzburzoną taflę wody. Uniosłem łapę do przodu i sprawiłem, że fale na morzu zniknęły. Idąc po wodzie zacząłem kierować się w stronę swojego Klanu. Nie miałem wprawdzie tam nic do roboty..ale nie chciałem Ince również przeszkadzać, musi się zadomowić i znając życie, niedługo jej Klan zacznie się rozwijać. Miałem nadzieję, że chociaż jej w tych jakże ciężkich czasach, będzie się powodzić.

(Inka? xD)

poniedziałek, 29 września 2014

Od Kid`a CD Mozilli

Wadera wyglądała jakby miała mnie za chwilę zabić, podeszła do mnie po czym walnęła mnie w pysk. Zatoczyłem się lekko do tyłu po czym mrugając oczyma spojrzałem na nią ze zdziwieniem.
-O co Ci..
-Śledzisz mnie! Mam dosyć! Nigdzie nie czuję się swobodnie, cały czas jesteś...wszędzie!
Spojrzałem z niedowierzaniem na waderę, tylko o to jej chodzi? Przecież mówione było, że po jej zachowaniu będę ją miał przez pewien czas na oku. A że ma już takie problemy z moim pyskiem, to nie moja sprawa. Jak chce, to niech mnie zignoruje, przecież nie będę się jej słuchał! Prychnąłem po czym ponownie ruszyłem przed siebie, jednak po chwili wadera złapała mnie za łapę. Spróbowała mi ją wykręcić, jednak skończyła na ziemi. Wlepiłem w nią chłodne spojrzenie błękitnych oczu i warknąłem ukazując kły. Wadera leżąc na ziemi lekko się skuliła i pisnęła.
-Nigdy więcej tak nie rób! - krzyknąłem - na prawdę spieszy Ci się na tamten świat!?
-Nienawidzę Cię - wysyczała przez zęby
-Nie musisz mnie lubić, musisz być jedynie posłuszna dla Alfy..jasne?

(Mozilla?)

Od Yooki

Chodziłam po terenach. Wszędzie rosły rózne drzewa, krzewy i kwiaty. Te tereny były piekne. W pewnym momencie wydawało mi się, że wyszłam po za tereny klany Wody. Krążyłam tak bez celu. W koncu zobaczyłam wilka. Miał czerwono-białą sierśc i siedział sam na skale.
-Przepraszam-odezwałam się niesmiało. Wilk się odwrócił. Popatrzył na mnie przez chwile i wrócił do patrzenia na liście spadające z drzew.
-Eeee wiesz gdzie jest klan Wody?
Akuma? Bark weny :/

Od Akumy CD Juliette [+16]

Po tym jak Kanban o mało mnie nie zabił jakimś znakiem, wybiegłem z jaskini. To wszystko było ekscytujące, mogłem po raz pierwszy się poruszać, tak jak te nędzne istoty. Poczuć się jak one. Przyznam, że było to ciekawe doświadczenie. Biegnąc ile sił w tych chudych i marnych łapach wybiegłem z jaskini i popędziłem przed siebie, oczywiście prędzej czy później zamierzałem wrócić do Kanbana. Przecież należy on teraz tylko do mnie, do nikogo innego. Jednak z mojego transu wyciągnął mnie czyjś głos, była to ta wadera. Szczerze ją nienawidziłem. Kanban ją kochał, nie mnie, a ją. Jest dla mnie konkurencją, kimś do wyeliminowania. Spróbowałem ją zajść od tyłu znakiem, ale wyczaiła mój znak i spróbowała mnie w podobny sposób odetchnąć. Jednak była za słaba, z przerażeniem spytała kim jestem. Naprawdę, jakież to zabawne istoty..
- Akuma. Tyle Ci wystarczy do wiadomości - powiedziałem beznamiętnym tonem
- Akuma? Co Cię tu sprowadza? - zapytała mrużąc lekko oczy
Wiedziałem, że czuła ode mnie znaki i dlatego ma się na baczności. Przekrzywiłem łeb, jednak była tak głupia jak myślałem. Nie domyśliła się, że jestem demonem i to nie byle jakim. Jeśli szatan by porównać ze mną, mojego dawnego pana...górowałem nad nim. Zyskałem tyle energii zabijając marne istnienia, że byłem najpotężniejszym demonem. Powinna wyczuć tą aurę. A jeśli chodzi o pochodzenia..to ona sama nie była lepsza, wyczuwałem od niej Boginię i to śmierdzącą jak zwłoki tysiąca wilków. Uśmiechnąłem się szczerząc białe kły. Skoczyłem na waderę przygniatając ją do trawy, pisnęła a ja tylko zaśmiałem się cicho. Oblizałem swoje wargi po czym zacząłem ją lizać po oczach, dziko chichocząc. Jej strach mnie podniecał, miałem ochotę ją wpierw zerżnąć tak jak na to ta suka zasługiwała, a potem rozszarpać i wytaplać się w jej posoce. Kiedy miałem wbić pazury w jej ramię, poczułem jak coś odpycha mnie do tyłu. Tylko mnie to lekko szturchnęło, ale i tak znak musiał być potężny, skoro chociaż trochę mnie ruszył. Odwróciłem się i napotkałem na rozgniewane oczy Kanbana.
-Kochany - oblizałem ponownie wargi - czy coś cię trapi
-Zostaw ją...albo własnoręcznie wyślę cię do piekła - warknął
-Jakie odważne słowa - zaśmiałem się - lecz jednak piekło, to zbyt dobre miejsce. Dla takiego demona jak ja...

(Juliette?)

Od Juliette CD Kanban'a

- Daj mu spokój na razie - syknęła Yuki i się odwróciła
Spojrzałam w oddali na zarysy basiora i również się odwróciłam. Zostałam odprowadzona przez smoczycę do jaskini mojej zmarłej matki. Jak widać jacyś złodzieje, którzy przetrwali zabrali wszystko z dostępnych miejsc. Usiadłam na czymś, co robiło kiedyś za siedzisko. Siedziałam tak patrząc się w ścianę, a raczej jej resztki. Wzdrygnęłam się, gdy po moim futrze przeleciał zimny wiatr. Jednak to nie było to. Poczułam silną energię znaków. Zdziwiona i zszokowana zaistniałą przed chwilą energią wybiegłam z jaskini. Znaki dochodziły z okolic jaskini Kanbana, ale to nie on je kontrolował. Przystanęłam i zaczęłam nasłuchiwać. W oddali zauważyłam biegnącego wilka. Zmarszczyłam oczy, aby mu się lepiej przyjrzeć. Biało czerwony wilk. Gdy przymknęłam dosłownie na chwilę oczy wilk pojawił się obok mnie. To nie mógł być do końca zwykły wilk
- Nowy? - spytałam, ale nie otrzymałam odpowiedzi - Halo? Umiesz mówić? I czy mnie słyszysz?
Wilk przekręcił gwałtownie głowę i spojrzał się na mnie fioletowymi oczyma. Nic nie dało się z nich wyczytać. Zaczęłam się wycofywać, wokół nie było nikogo, tylko ja i ten wilk. Odwróciłam się szybko, gdy rąbnęłam o tego wilka, który stał przed chwilą przede mną.
- Kontrolujesz znaki - zauważyłam i sama znakiem odepchnęłam wilka od siebie, jednak nic się nie stało - Kkkim ty jesteś?! - wydukałam przerażona
- Akuma. Tyle Ci wystarczy do wiadomości - wreszcie się odezwał

Akuma?

Nowy basior w Klanie Everything - Akuma!

art wykonany przez The-F0X
Akuma (jap. Demon)/Zwykły Członek/Morderca

Od Kanbana CD Juliette

Czułem się okropnie. Nie dość, że wstąpił we mnie ten cholerny demon którego wywołali moi rodzice, to jeszcze muszę patrzeć teraz na tego gada. Jakby ten dzień nie był już wystarczająco nie udany...Juliette wydawała się zażenowana naszym zachowaniem, nic dziwnego. Przecież za każdym razem kiedy spotykałem tego smoka miałem jakieś sprawy do niego...Prędzej czy później, musiał zacząć mną gardzić tak, jak ja gardzę smokami.
-Demon - smoczyca warknęła
Tym razem jej nie odpyskowałem, miała całkowitą rację. Ze spuszczonym łbem pobiegłem w stronę swojej jaskini. Słyszałem za sobą wołanie Juliette, jednak całkowicie je zignorowałem. Kiedy wbiegłem już do jaskini, wziąłem coś ostrego do łapy i podciąłem sobie żyły w obu łapach. Jednak rany po chwili się zrosły, spróbowałem z gardłem, nie dałem rady go przeciąć.
-Nie puścisz mnie od siebie, co? - powiedziałem jakby do siebie, jednak słowa były skierowane do demona - przywołałem Cię tylko raz i teraz jestem już twój? A gdyby Cię tak..wypędzić?
To jest to, nieważne czy stracę znaki czy nie, mogę być bezbronny. Miałem już dosyć tego demona. O wypędzaniu demonów co nieco wiedziałem, wyczarowałem na podłodze wielki znak odpędzający po czym zrobiłem wielkie cięcie na swoim ciele, krew obficie trysnęła opryskując znak. Po chwili cały znak był czerwony, a rana już się powoli goiła. Wziąłem do łapy jakieś zioła po czym cisnąłem nimi w krwisty znak, emanowało od niego zło. Bez wątpienia był to jeden z potężniejszych znaków jakie przywoływałem, chociaż nie byłem co do tego w 100% przekonany...ale na 1000% był najbardziej przerażającym znakiem. Sam nie wiem kiedy, zacząłem gadać jakieś niezrozumiałe dla mnie słowa, po chwili moje oczy zaszły mgłą i jakby straciłem świadomość.
 Ocknąłem się na podłodze, po znaku pozostało tylko kilka kropli krwi. Nie czułem już w sobie demona, jednak ku mojemu zdziwieniu nadal wyczuwałem znaki. Odetchnąłem z ulgą, ale po kilku sekundach mój wzrok padł na coś niezwykłego. Tam gdzie przedtem był środek znaku, leżał teraz czerwono-biały wilk. Uchylił swoje powieki, spoglądając na mnie swoimi fioletowymi oczyma. Zamrugał nimi po czym spojrzał na mnie w triumfalnym uśmiechu. Niemożliwe, pomogłem demonowi przybrać postać..wilka?

(Juliette? Ty sobie odpisuj CD ja idę robić formka dla ''wilka turysty z Azji'' Fil kocham Cię xD)

Od Terry CD Dhirena

Ledwo co oddychałam.
Czułam jak moja krew szybko upływa z mojego ciała.
Miałam mnóstwo ran na ciele, i bałam się nie tylko o Dhiren'a ale i o szczeniaki.
Nie wiedziałam co się stało kiedy je zostawiłam.
Bałam się że przeze mnie mogły zginąć.
Mimo że nie zawsze lubiłam szczeniaki, to te pokochałam najbardziej.
Pewnie to dziwne, ale zabiłabym się gdyby im się coś stało.
Po pewnej chwili zobaczyłam Dhiren'a.
Miałam zaskoczoną, wesołą ale i zarazem złą minę.
Byłam uradowana że mimo wszystko po mnie przyszedł, byłam zaskoczona że to zrobił ale byłam i wściekła że przyszedl narażać swoje życie dla mnie.
Chciałam krzyknąć :
- Co ty tu robisz głupku, ratuj siebie i szczeniaki !
Ale tego nie zrobiłam.
Poczułam ulgę, bo wiedziałam że szczeniaki są bezpieczne, jeżeli tu przyszedł.
Puściłam mu tylko delikatnie i dyskretnie oko, ostatnimi siłami.
- I co Idris, co teraz masz zamiar zrobić ? Hym? Może mnie utopić ? Albo poderżnąć gardło ? - krzyknęłam.
- Wiesz co mała, nie nie zrobie ani tego, ani tego. Zabije Cię własnymi łapami - odparł śmiejąc się chytrze.
Podszedł do mnie, upuścił sztylet a potem podniósł łapę z zakrwawionymi, wielkimi szponami.
Uśmiechnął sie i z całej siły podrapał mnie po policzku.
Syknęłam z bólu.
- Ty idioto ! - powiedziałam spokojnie czując spywającą krew po moim pysku.
Dhiren ?

200000 wyświetleń!

 Dwa dni temu, a właściwie wczoraj, bo po północy wybiło nam 200 tys. wyświetleń! Jest mi bardzo miło, że zechcieliście już ponad roku (niektórzy niestety są tu o wiele krócej ;c) tu wysiadywać i słuchać mojej głupiej gadki szmatki xD. Gdy zakładałam WK liczyłam się z tym, że za miesiąc ono upadnie, nikt na to nie będzie wchodził i skończy się usunięciem bloga. Pomimo tego, że blog miał zarówno dobre jak i te złe dni, wytrzymał. I jest to tylko i wyłącznie wasza zasługa, ponieważ bez was by w tym momencie nie istniał :)
 Ten post nie ma większego sensu. Chcę wam jedynie podziękować za to, że jesteście tutaj :)

~Rei.

niedziela, 28 września 2014

Od Dhiren`a CD Anuritti

Spojrzałem się na ''szczeniaka'' właściwie to widziałem ją tutaj pierwszy raz...Wyglądała na wyraźnie przerażoną i zdezorientowaną. To nie była najlepsza pora na włóczenie się po tych terenach, biorąc pod uwagę jej umiejętności. Gdyby nie to, że trafiła na zmiecha innego szczeniaka, byłaby już dawno martwa.
-Należysz do jakiegoś pobliskiego Klanu? - zapytałem zaciekawiony
Wadera spojrzała na mnie nieufnie, tak jakby się czegoś obawiała. Jednak po chwili westchnęła i spojrzała na mnie swoimi oczyma.
-Jestem Aniritti...moja mama jest Alfą w Klanie Mysterious Thoughts.
Zagwizdałem z podziwem i uśmiechnąłem się do An po czym podałem jej łapę.
-Jestem Dhiren, Alfa Klanu Ziemi. Wybacz mi tą zuchwałość, jednak nalegałbym, żebyś dzisiaj spędziła noc w moim Klanie. Przebywanie w nocy poza jaskiniami jest niebezpieczne, a do domu masz kilkanaście kilometrów, wątpię być wtedy przeżyła tę noc.
Wadera cofnęła się kilka kroków do tyłu, wyglądała wręcz na oburzoną taką propozycją.
-Że co!? - wykrzyknęła w końcu - Ale jak to!? Nie mógłbyś mnie nie wiem...odprowadzić?
-Wybacz, nie mam ochoty umierać - wyszczerzyłem kły w uśmiechu - masz więc do wyboru, albo idziesz ze mną i wybierasz dowolną jaskinię w Klanie Ziemi. Albo zostajesz sama i giniesz. - powiedziałem obojętnym tonem głosu
Wadera zawahała się przez chwilę, szczerze to teraz było mi już obojętne co odpowie.

(An?)

Od Sainny

Doszłam do jakiś jaskiń . Stał tam wilk . Basior . Odrazu sposztrzegłam że to alfa . Ech... uszłyszałam to w jego myślac . Podszedłam .
- Czy nie wiesz czy mogę dołończyć do jakiegoś klanu?
- Klanu? A może być Klanu Wody? - Spytał.
- Tak . Posiadam ten żywiół .
- No to witam w klanie . - Powiedział oburzony . - Ledwo co codzisz ... idź do medyka .
- Nigdy w życiu! - Prycnełam . - Chce być wojownikiem . - Powiedziałam .
- Zobaczymy... - wilk podniusł łeb .

< Ktoś? Może .... Kid? :D >

Nowy wilk w Klanie Wody!

art wykonany przez Sincielity
Salinna
Zwykły Członek
Wojowniczka

Od Luty Quest nr. 1

Byłam głodna . Ruszyłam do lasu poszukać jakieś ofiary . Zobaczyłam stadko jeleni . Rzuciłam się za nimi w pogoń . Miałam już skoczyć gdy moim oczą ukazał się biały jeleń . Zatrzymałam się gwałtownie a stado uciekło . Podszedłam bliżej . Jego aksamitna sierść... Już sobie wyobraziłam jak bendzie służyła jako dywanik w mojej jaskini . Jego poroża nad kominkiem a mięso w moim brzuchu . Był dorodny . Nigdy takiego nie widziałam . Było widać że nie jadł tego co inne jelenie codź skubał jakieś rośliny . Zrobiłam krok bliżej . Gwałtownie jeleń skoczył na mnie i padł w ucieczke . Zaczełam go gonić był bardzo szybki . Skoczyłam na drzewo . Skakałam z jednego na drugie i już byłam bardzo blisko . Skoczyłam na ofiare . Ale jagby jakaś tarcza mnie odrzuciła . Padłam na ziemie zdyszana . Jeleń pognał hen w las . ,, Zdobne Cię '' - Uśmiechnełam się myśląc . Szukałam go po lesie . Okazał się że jest na wodospadem . Pomału użyłam żywiołu . Woda otoczyła go z każdej strony . Lecz za żadne skarby ta tarcza nie chciała mnie wpuścić . Rozwinełam kopuły wody , Podałam się .
- Nigdy nie uda mi się Ciebie zdobyć jeleniu ... Powiedziałam . Wyciągłam do niego łape . Odbiegł za wodopó i mi się przygląndał .
Podszedł bliżej . Zamknełam oczy . Gdy je otworzyłam moją łape ocierał pysk białego jelenia .
- Nie zapoluje na Ciebie już nigdy w życiu . Uciekaj bo ktoś idzie ! - Klepnełam go w zad . Pobiegł . Nagle za mną pojawiła się Sakura .
- Co tak się na mnie patrzysz? - Spytała .
- Nic nic miałam ciekawą przygode . - Puściłam do niej oczko i odszedłam .

Od Luty

Padłam . Przewróciłam się na bok . Moje nogi uginały się pod swoim ciężarem . Byłam zdyszana . Ale musiałam dalej biec . Łania była blisko . Skoczyłam na opadłe drzewo , zachacyłam o gałęź . Spadłam z hukiem na łanie . Cyba jej kości połamałam . Rozerwałam jej kark i poczęłam jeść . Jadłam zachwanie gdyż bałam się że jakiś wilk mi ją zabierze a nie jadłam od tygodni . Połknełam ostatni kęns . Zobaczyłam wilka . Basior . Czarna sierść . Grzywka . Wysoki ... i poważny . Taki jak opisywała Strike . Zaczełam biec .
- Stój ! - Krzyknął z daleka . Począł mnie gonić . Znów skoczyłam przez pień i wzbiłam się w powietrze siadając na gałęźi . Basior przystanął tuż podemną .
- Chyba jej już nie znajde . - Pomyślał . Nagle gałąź pękła i runęłam na niego . Spadłam na prawy bok . Trochę zabolało .
- Nic Ci nie jest? - Spytał podenerwowany . - Kim jesteś i czemu uciekałas?
- Jestem Luta , Lutycja inaczej . Szukam tak zwanego ,, klanu wody '' i ,,Kida'' . - Powiedziałam . Wilk przystanął jedną łapą na mnie .
- To znalazłaś . - Powiedział .
- Moja krewna mówiła mi że ciotka Blue Eys tu mieszkała i nikt z nich nie żyje ... Został mi tylko tak zwany ,, Kid'' i chciałam go poznać . - Wilk pomógł mi wstać . Zaprowadził mnie do swojej jaskini . Usiedliśmy na sofach .
- Podobno Blue zhambiła naszą rodzinę czy to prawda? - Spytałam basiora. - Ten tylko spojrzał mi głęboko w oczy .
< Kid wiem nie mam weny?>

Nowe wilki w Klanie Wody

Art wykonany przez Lhuin
Yooka
Zwykły Członek
Nauczycielka Polowań

~

art wykonany przez Schakalo
Luta
Zwykły Członek
Przywódczyni Polowań

Od Mozilli CD historii Wilcza Księżniczka

-Dobrze-odparłam i ruszyłam za nim. Już po chwili znaleźliśmy się przy kolejnych drzwiach ozdobionych tym razem opalami. Jeleń je otworzył, a w środku była garderoba. Na jednej z skrzyń z ubraniami leżała piękna kotka. Miała błękitne oczy i brązowe futerko z żółtymi znakami. Po prostu piękność.
-Mozillo to bedzie twoja towarzyszka. Ma na imię Pearl. Jej zadaniem jest bronić cie od róznych niebezpieczeństw-odparła jedna z sów, Mirabella. Kotka zaprzestała mys swoje futerko i spojrzała na mnie.
-A więc to ty jesteś moją właścicielką. Długo czekałam na to by cię poznać o pani-powiedziała, zeszła ze skrzyni i ukłoniła mi się.
-Nie musisz się kłaniać. Mów mi Mozilla, Pearl-odparłam do kotki. Ta zaś wskoczyła na moje plecy i zamruczała.
-Możesz tam zostać-zaśmiałam się.
-Dobrze. Widze, że już sie poznałyście-powiedzial jeleń-Chodźmy dalej.
Poszliśmy dalej. Nastepnym pomieszczeniem okazała się moja komnata. Obejrzałam ją uważnie i jeleń, sowy i kotka oprowadzili mnie po całym zamku. Nie ukrywam, że zajęło to mnóstwo czasu. Może godzine?Może dwie?Pearl zeskoczyła mi z pleców i rozprostowała łapki. Usmiechnęła się do mnie i odrzekła:
-Zaprowadze cię do ogrodu.
-Dobrze-odparłam i poszłyśmy. W ogrozie było pieknie. Wszędzie róże i inne najrózniejsze kwiaty. Pearl położyła się na ławeczce obok kilku pięknych Nasturcji.
C.D.N

Od BlueEys - Ostatnie spotkanie

Przez ostatni miesiąc dużo się działo . Miałam dużo czasu do przemyśleń swoich czynów i słów Kida . Może naprawde jestem słaba ? Aż tak słaba .... Nie mogłam na to pozwolić. Czy jestem słabsza od Rainy? Mojej prababki? Od swojej matki Cris , od swojej siostry Mery ... Czy naprawde tylko on to zauważył? Nie wiem i chyba nie chce wiedzieć . Ale jedno wiem , bez jego wsparia nie dam rady dalej żyć . Czemu to tak wszysztko się dziwnie ułożyło? Dlaczego? Dlaczego to ja jestem jego ,,siostrą '' . Dlazego on nie chce tego zaakceptować? Miałam do Water tyle pytań i do samej siebie . Musiałam od nowa ułożyć swoje życie . Po tym jak urodziłam czwórke szczeniąt zaopiekuje się nimi troche ale nie na długo . Zauważyłam że Strike jest najsłabsza z nich . Pewnie tak by to powiedział Kid . Miałam małę obawy że ona nie przeżyje . Miała chude nogi . Nierówne uszy nie dodawały jej wdzięku . Do tego nie miała zrenic . Wygląndała jak dziwadło ale ją kochałam . Niedawno znalazłam w lesie dwa owczarki niemieckie . Jednego z nich podarowałam Strike a drugiego Jasmine , dałam drugiej córce . Miała czarne lśniące futro . Oczy żółtawe . Przpominała mi Kida ... No nic . Trudno teraz było mi polować . Czwórka dzieci na utrzymaniu , i zaro pomocy z niczyjej strony . Jedynie Mery . Mery opiekowała się nimi w czasie wolnym ale nie zawsze go posiadała . Matka nie żyje . Od rodziny Kida nie mam co oczekiwać . Oni pewnie nawet nie wiedzą o moim istnieniu . Najbardziej boje się jego matki . Ona może posunąć się za daleko i wygna z klanu moja rodzine w zemście wtedy zostaniemy całkiem sami ale jeszcze gorzej . Musiałam liczyć tylko na siebie . Lecz ... Musze oczynić coś czego zamiaru nie miałam . Zwróce się do Kida o pomoc . Może mi pomoże... Poszłam więc do jego jaskini . Zawachałam się . Łapa zatrzymała się w powietrzu kiedy uszłyszałam czyiś głos . ,, Kid'' pomyślałam .
- Co tu robisz? Mówiłeś ci już że nie chce mieć nic z tobą wspólnego . - Powiedział poważny . Jego brwi uniosły się w ostrym spojrzeniu . Po chwili zauważył że jestem wychudzona .
- Blue co cię tu sprowadza ? - Powiedział drugi raz ale już bardzij milszym tonem .
- Potrzebuje twojej pomocy . - Wilk zaprosił mnie do środka . Weszliśmy do kuchni . Niechętnie rozgościłam się .
- Mów .
- Więc ... zostałam sama bez niczyjej pomocy . Bardzo jej potrzebuje bo nie potrafie utrzymać mojej rodziny . Sam widzisz dlaczego tak wygląndam . - Powiedziałam pokazując na moje fragmenty wychudzonego ciała .
- Ale to nie moja sprawa . To twój problem . Nic nie zrobie że jesteś wychudzona a twoje szczeniaki siedzą głodne ... - Jak powiedział to na głos zgłupiał . Brzmiało to dziwnie i tak ,, upokarzająco '' . - Przepraszam ... Więc co odemnie oczekujesz? - Zapytał pełen obaw . W tym momencie poczęstował mnie czymś ciepłym . Nie widziałam co to , ale było smaczne i dobre .
- Chciałabym Cię prosić o zaopiekowanie się moimi szczeniaki podczas moim wypraw na polowanie . Muszę nagromadzić jedzenia chociaż wątpie że w takim stanie uda mi się zapolować na co kolwiek . Pewnie nawet jedno roczna zwierzyna przedemną ucieknie i to ranna . Jestem osłabiona . - Letko uniosłam głowe .
- Ale czemu akurat mnie o ot prosisz? Mam przecież rodzine . Mery nie może ci pomóc?
- No właśnie nie . Mery czasami je zabiera do siebie na godzine . Wtedy mam czas by się ogarnąć . -Na mojej twarzy było widać smutek i rozczarowanie .
- A ciotki? Przecież twoja matka miała dwie siostry co z nimi? - Teraz bardziej przybrał to do serca chociaż dalej czuł ,, nienawiść'' do mnie .
- One mnie nienawidzą . Tak samo nie lubiły mojej matki . Uważał że gdy jest córką Nicklasea... - i w tym momencie urwał mi .
- Jak możesz wspominać mego ojca ! - Wrzasnął .
- To też mój przodek ! - Krzyknełam równie głośno . Nagle do kuchni wbiegła jego matka .
- Kid kim ona jest? Ach nieważne . Powinna już iść bo my mamy dużo spraw do załatwienia . - Powiedziała wadera .
- Przyjde do Ciebie wieczorem ale najpierw musze wszysztko wyjaśnić i się zastanowić . - Odprowadził mnie do wyjścia . Z daleka było szłyszeć głos byłej samicy alfa ,, po co ona tu była?'' . Miałam nadzieje że nie powie o tym jej . Poszłam więc do jaskini . Próbowałam na coś zapolować . Zobaczyłam w odali w krzakach rannego zająca . Ledwo co machał łapą . Podbiegłam o ostatkach sił od niego . Niestety , uciekł . Jestem tak fatalna . Poszłam pozbierać myśli w świątyni . Przeszłam obok strażnika który zauważył mnie ale nie odezwał się ani słowem . Chyba widział moją akcje ... Usiadłam obok jakiegoś ,, dziwnego drzewa'' . Z sufitu spadały pojedyncze krople wody . Ich dźwięk był kojący ... Do tego dołończył się szum wiatru ... Szzzzzzz.....szuuuuummm.....Nagle uszłyszałam dźwięk który wybił mnie z równowagi . Ktoś obcy wszedł do świątyni i przy tym towarzyszył huk . Uciekłam . Wczesznym wieczorem wróćiłam od jaskini . Zobaczyłam wszędzie krew ... Na ziemi leżały trzy roszarpane ciałka . Upadłam na kolana . Gapiłam się na nie jak bym zobaczyła ducha .
- To nie jest możliwe.... to tylko sen ! To tylko zły koszmar ! - Krzyknełam . Rzuciłam się na ziemie . Przytuliłam trzy małe ciałka . Poczułam że jedno się jeszcze rusza . Był to mały basiorek . Ledwo zipiał . Wpadł w histerie . Poczełam płakać . Moje oczy byłe sałe w wodzie . Łapami zasłoniłam swoją głowe . Nagle uszłyszałam jak ktoś wchodzi był to Kid . Gdy zobaczył to wszysztko zamurowało go .
- Blue...?- Upewniał się czy żyje , cichym , przyjaznym głosem . Łapą łagodnie sturchnął mnie w zad . O ostałkach sił i wyczerpania nerwowego i psychicznego ledwo podniosłam głowe . Wskazałam łapą na ciałka dwóch nieżyjących młodych i jednego bardzo ciężo rannego .
- Co tu się stało? - Spytał chociaż sam wiedział już ze tego nie wiedziałam .- Szłyszysz to co ja? Jedno się schowała pod łóżkiem wpościeli . - Wyciągnął Strike . Mała biała wilczyczka płakała krwią . Nie mogłam dopuścić by się wykrawiła . Czyżby water zmieniłą moje dziecie w psa Mara ? Pewnie taka już bendzie na zawsze gdyż psy mara odzieczyczają wszysztkie cechy ich rasy ...
- kochanie moje strike ! - Przytuliłam się do mojej jedynej córeczki i chyba jedynego dzieczka które mi zostało .
- Kid ... - poczełam płakać młoda już przeształa . Czy ono żyje? - Kid przykucnął przy basiorku .
-Tak zabiore je do szpitala ale nie możesz tu zostać . - Widać było że ta sprawa go zainteresowała ale i toche wzruszyła . Było cuć jego sparcie ... - Pomógł mi wstać . Wyszłam z szczeniakiem wpysku z jaskini . Podążałam za Kidem i małym już nieprzytomym szczeniakiem . Doszliśmy do szpitala . Okazało się że ma ciężkie i to bardzo ciężkie obrażenia i bendzie kaleką . Chciałam przytulić się do Kida ale ob by mnie odepchał . Wtedy popatrzał się na mnie ze smutkiem i wspułczuciem .
~
Umierałam . Czułam jak jeszcze ledwo żyłam . Napastnik odszedł myśląc że nie żyje . Szczeniaki było biezpieczne w szpitalu . Nagle pojawił się Kid . Zatrzymał się sparaliżowany widokiem jaskini we mojej krwi i moim ciałem .
- Blue żyjesz... - powiedział ledwo co pytającym krótkim zdaniem . Na to odpowiedź padło głębokim wziecięm oddechu .
- Szczeniaki są biezpieczne . - Powiedział .
- Ja .... umieram ... proszę ... - podniosłam lekko głowe .
- Nie możesz umrzeć masz dwójke dzieci które Cię potrzebują .
- włagam ... zaopiekuj się nimi jak swoimi .... wyhowaj je ... prosz-głowa opadła mi na ziemie a lekka krew polała się z pyska . Umarłam... wyszłam z ciała na przeciwko Kida jako już duch . Kid siedział .
- Czemu umarłaś... czemu mi to zrobiłaś ... - powiedział patrzą na moje ciało .
- Chciałem się przeprosić za moje słowa... za to kiedy w dziecinstwie się na ciebie rzuiłem . Z A TWOJĄ BLIZNE... - ciągnął bez namysłu . Wzruszyło to mnie . Kropla mojej łzy i to prawdaziwej łzy spadła na głowe Kida gdyż pofrunełam nad nim .
- DESZCZ??? - Krzyknął jak by zaraz miał by zostać zaatakowany przez stado słoni...a raczej myszek . oś w sttylu ,, WTF???'' Widziałam na jego twarzy rozpacz a jenoszećnie wpółczucie i gniew .
< Kid dokończ i zamknij te opo i odkończ opo strike )

sobota, 27 września 2014

Od Dhiren`a CD Terry

Biegnąc przez tereny Klanu Ziemi napotkałem swoje przerażone dzieci, powiadomiły mnie o tym że Terra została porwana. Z początku nie chciałem w to uwierzyć, ale ponieważ nigdzie nie było ani śladu wadery, postanowiłem jej poszukać. Jednak zupełnie nie wiedziałem gdzie mam zacząć, a plątające się szczeniaki mi tego nie ułatwiały.
-Wiecie o czymś!? - zapytałem zdezorientowany
-Ja...- powiedział Hitachi - zdawało mi się, że poczułem wtedy obecność jakiegoś wilka. Jednak nie jestem pewien - zająkał się
-Dobrze... - powiedziałem - Ronin, ty tutaj zostajesz, wiesz co się dzieje jeśli bym nie wrócił, prawda?
-Ojcze?
Po tych słowach uśmiechnąłem się i poczułem jak odpływam. Zacząłem swobodnie dryfować, krążąc smętnie wokół tej pustki, czerni. W oddali dostrzegłem Terre, wyglądała okropnie. Była ledwo żywa, cała w krwi i cała we łzach. Zacząłem biec ku niej jednak ona jakby się oddalała. Spróbowałem ją zawołać, jednak w tej pustce nie słyszałem swojego głosu, wyciągnąłem łapę by móc jej dosięgnąć, jednak nie potrafiłem. Czyżbym zagubił się w czasoprzestrzeni?
Poczułem jak coś wręcz rozrywa moje ciało, wielki huk, swój krzyk i upadek. Po chwili leżałem w ciemnym kącie jaskini, śmierdziało tutaj stęchlizną a niedaleko dało się usłyszeć ciche chlipanie. Podniosłem się i zauważyłem Terre. Miałem ochotę do niej podbiec, jednak gdy zobaczyłem jakiegoś wilka zatrzymałem się, nie zauważył mnie jeszcze.

(Terra? D: )

Wielki powrót!

Ostatnio kilka dni mnie nie było na WK, które ''umarło''. Nie umarło ono dosłownie, ponieważ wyświetlenia nadal są tak jak dawniej, wchodzicie, ale...nie piszecie postów. Ja sama nie pisałam, ale to tylko dla tego, że nie miałam dostępu do laptopa..ale mam nadzieję, że teraz nie tylko ja się przyłożę i wszyscy zaczniecie pisać ;)

~Rei.

niedziela, 21 września 2014

Od Claren-cd. Felixa


-No dobrze. W prawdzie nie lubie o sobie opowiadać ale ty mi coś o sobie powiedziałęś to ja też musze. A więc urodziłam się w małej watasze. Miałam wielką rodzine. Mame, tate, wujka,ciocie,babcie,dziadka,prababke,pradziadka, brata i siostre. Imiona wszystkich z mojej rodziny zaczynały się na "Cl". Taka była tradycja. Żyło się mi szczęsliwie do pewnego dnia... .Rok po moim urodzeniu moja matka, prababka i pradziadek zmarli. Bardzo to przeżyłam tak samo jak reszta mojej rodziny. Po kilku miesiącach uciekłam a po roku znalazłam wilcze klany. Gdyby nie Valeria pewnie umarłabym z głodu. -opowiedziałam
-Ciekawa historia. Przykro mi z powodu twojej mamy, pradziadka i prababci-odparł.
-Eh. Takie już życie-westchnęłam.
-Racja-poparł mnie.
-Gdzie teraz idziemy?????-spytałam zaciekawiona.
Felix?Weny brak :/

od Sombry cd Thunder'a

Obudziłam się zwinięta w kłębek wśród liści. Mimo, iż były wygodne byłam cała obolała, wraz z łapami. Głowa mi pękała i czułam, jakby każdy mój oddech był głośniejszy od otoczenia. Zimny pot po mnie spływał, aż było mi tak zimno, że nie mogłam dłużej się przykrywać pod liśćmi.
Nagle usłyszałam głos, głos basiora. Szybko wzniosłam się na łapy i zaczęłam biec przerażona z niewadmego mi powodu. Przeczucie, które rzadko mnie myliło kazało uciekać, uciekać w głąb lasu.
- Sombra! - słyszę krzyk.. i nagle przystaję. Stoję, stoję sama pomiędzy drzewami i czekam, aż krzyki się oddalą, ale one są tylko coraz bliżej. Coraz bliżej, coraz głośniejsze i coraz bardziej zdenerwowane.
A ja stoję sama i czekam na dalszy przebieg zdarzeń. Przełykam slinę i nasłuchuję.
Mam przeczucie, jakbym się otruła, jakbym odeszła z tego świata. Wszystko jest jak nadmuchane - gdybym lekko dmuchnęła na to drzewo rozleciałoby się na strzępy i wybuchło.
Ktoś koło mnie staje, a wtedy zabieram dech w piersiach i nie wypuszczam.
- Sombra... - słyszę zdyszałe szepty z coraz większym naciskiem, a ja nadal patrzę przed siebie i nie odwracam wzroku. Nic nie mówię i nic nie chcę słyszeć. Moje żółte oczy czegoś pragną, a ja nie umiem ich zadowolić.
Ktoś zasłnia mi pole widzenia i widzę przed sobą tylko czyjeś futro. Może ktoś mną potrząsa, może ktoś coś do mnie krzyczy, ale ja nie żyję teraźniejszością. Ja żyję przeszłością.
- Odezwij się chociaż... Powiedz coś... - słyszę jedyne przetworzone przez mój mózg słowa wskazujące na załamanie i rezygnację.
I wtedy postanawiam zatrzymać swój wzrok na bursztynowych śkepiach.
(Thu? xd)

od Sombry cd Thunder'a

Nie rozumiałam jego zachoania, ani swojego... Odepchnęłam pocałunek siłą.
- Thunder! - krzyczę stanowczo, aż gdzieś dalej ptaki wzbijają się w powietrze z przerażenia. Moje zapłakane oczy nadal były rozmazane, a jego oczy czyste. On nie płacze, on nie jest taki jak ja. On jest silny.
- TO NICZEGO NIE ZAŁATWI! NICZEGO, ROZUMIESZ?! - krzyczę i coraz bardziej się cofam w stronę drzew. Czuję słone łzy - czuję rozmazaną przestrzeń, czuję się...
- ZAŁATWI! - odkrzykuje. To już nie jest roznowa, to są tylko krzyki.
- WCALE NIE! TWOJE DEMONISTWO NIC NIE WSKÓRA, NIE DODAWAJ SOBIE SIŁY!
- SOMBRA, NIE ZNASZ MNIE! NIE MÓW ZA MNIE! I WIESZ CO? MOŻESZ JUŻ SOBIE IŚĆ, BO WIDZĘ, ŻE MOJE UCZUCIE NIE JEST ODWZAJEMNIANE! - krzyczy ostatni raz. Te słowa mną wstrząsnęły.
Zatrzymuję oddech, łzy przestają mi ciec. Stoję w lekko ugiętej do dołu pozycji, nie ruszam się. Patrzę.
Uciekam, resztę nocy chcę spędzić sama. Może i słyszę coś za sobą, może słyszę krzyki, a może to moja wyobraźnia. Sombre (kruk) dotrzymuje mi towarzystwa, a ja gna najszybciej jak potrafię. Mięśnie mnie palą, ale jednocześnie przynoszą mi ulgę. Nawet niewjem kiedy, padam ze zmęczenia.
*RANO*

( thu, dokończ jak jest już drugi dzień, za dużo wrażeń XD)

Od Thunder`a CD Sombry

- Ale ja nigdy tego nie zrobię ! - odparłem warcząc.
- I chodźmy nie wiem co by się działo, nigdy nie odbiorę Ci życia ! - krzyknąłem obracając się do drzewa, i uderzając o nie głową.
Dlaczego akurat na nas to trafiło.
I tak jej nie zabije, bo kocham ją ponad wszystko.
- Ale to nie ty o tym decydujesz - odparła zasmucona.
- Ale tym razem zdecyduje o tym ja ! - odparłem patrząc tępo w drzewo.
Wadera rozpłakała się.
Stałem drapiąc wściekle drzewo.
Podszedłem do niej, chwyciłem ją za ramiona i delikatnie ją pocałowałem.
Zrobie wszystko dla Sombry, nawet jeżeli będę musiał się zabić.
Sombra ? Ale się dzieje XD

Ronin, Hitachi i Miru dorastają!

Nie każdemu zmieniam wygląd, a czemu? Bida na WK xD
~
Ronin - Alfa Klanu Ziemi - Przywódca Wojowników


Hitachi - Zwykły Członek - Szpieg


Miru - Zwykły Członek - Lekarka


sobota, 20 września 2014

Od Felix'a-c.d Claren

Miałem dziwny sen o...nie chcecie wiedzieć o czym. Zerwałem się do pionu. Uspokoiłem się widząc waderę. Dziwne że mój sen dotyczył jej...posiekanej na kawałki. Ble.Wzdrygnąłem się niezauważalnie.
-Już wstałaś.
Zauważyłem i ziewnąłem,odpędzając obłoczki snu.
-Tak.-odpowiedziała uśmiechając się. Odwzajemniłem do i przeciągnąłem się.
-Jeszcze jakaś 1/3 klanu i możemy dać sobie spokój z oprowadzaniem.
Spojrzała na mnie zdziwiona.
-No co? To duży klan. Kiedyś było ty jakieś...pięćdziesiąt wilków. Albo i więcej.
Zatraciłem się w wspomnieniach.
-Byłeś tu przed kataklizmem?-zapytała.
No i dawaj opowiadać.
-Tak. Miałem tu całą rodzinę. Braci,matkę,ciocie i wujków. Nawet Alfę uznawałem jako rodzinę,dlatego że opiekowała się moją mamą,a kiedyś moją babcią. Przyjaźniłem się ze szczeniakami Alphy.  Nawet się w jednej zakochałem. Szczenięca miłość-zaśmiałem się pod nosem- Nic poważnego.
Ruszyliśmy dalej łąką,a ja opowiadałam o sobie.
-Miałem żywioł wody,ale zmienił się jak wpadłem w śpiączkę. Teraz mam ogień.
Zademonstrowałem jej w taki sposób że jedna moja część płonęła,a druga ociekała wodą.
-Widzisz?-powiedziałem otrzepując się i gasząc płomienie,wysuszając futerko.
Szliśmy dalej ,a ja nawijałem.
-A może ty coś o sobie powiesz?Hm?
Zapytałem uśmiechając się i z zaciekawieniem unosząc brew.
<Claren?>

od Sombry cd Thunder'a

- Nie chcem... - mówię cicho. Odeszłam od urwiska. Nie...
- Sombra. - usłyszałam stanowczy głos Thu. - Wyjdź z mojego umysłu.
Wiem, co miał na myśli. Mam zaprzestać patrzenia w jego prywatne oświecenia.
- Tyle, że ja... nie mogę. - powiedziałam nieśmiało.
To była prawda : nie mogę. Kiedy posiadam umiejętność słyszenia myśli jedyną rzeczą, która może powstrzymać tę moc to wyrzeczenie się jej. A ja tego nie zrobię, już nie raz uratowałam się tym sposobem. Podeszłam do basiora, robiąc kilka pochyłych kroków i stanowczo przycisnęłam swoje wargi do jego.
Mój umysł się automatycznie wyłączył, począwszy od myśli. Thu przyciągnął mnie do siebie, a ja robiąc zamach przewróciłam nas na grzbiety w stronę drzew. Lekko się zaśmiałam.
Miękka trawa ocierała się o moje futro, a łapy opierały o Thundera.
Kiedy się od siebie odsunęliśmy, ja posłałam mu uśmiech nadzieji, szczęścia i wesołości. Kiedy tak się na siebie patrzyliśmy, coś zrozumiałam. Uśmiech mi zbladł, a oczy nabrały podejrzeń i obaw.
- Thunder... - zaczęłam. Przegryzłam dolną wargę. -Czy wywodzisz się z The Entables?

( POWIEDZ TAK, POWIEDZ TAK XDDD)

od Anuritti do Dhiren'a

Gdy tylko ujrzałam tą cudowną jaskinię, od razu weszłam do środka. Była duża, przytulna i idealna. Po prostu, nie mogłam wymarzyć sobie lepszej. Jak z nieba, spadł nam piękny krajobraz tuż naprzeciwko wejścia. Może los wynagrodzi nam naszą ciężką przyszłość?
Ucałowałam mamę, pożegnałam Kid'a i w podskokach zeszłam z pagórka. Nie chcąc zawracać im głowy, wyruszyłam na małą przechadzkę. W końcu córka samicy alfa musi znać tereny?
Cała w skowronkach maszerowałam poprzez polanę, ciesząc się późną jesienią. Wprawdzie nie była to moja ulubiona pora roku, ale lubiłam ten zapach, kolor liści zarówno na drzewach, jak i tych, które zdążyły już spaść.
Ptaki nadal wesoło śpiewały, chociaż z dnia na dzień przygotowywały się do odlotu do odległych ciepłych krain na zimę. W oddali dostrzegłam małe rozlewisko, a na nim pasące się łosie. Przeszłam obok nich niezauważona, omijając stado szerokim łukiem. Przeszłam dalej, zatapiając się w las. Już od pierwszych zarośli napotkały mnie barwne motyle, które otoczyły mnie kolorowym wianuszkiem.
Zaśmiałam się tylko i pobiegłam przed siebie. Napotykając na kamienną kładkę obwieszoną bajecznymi, starymi lampionami znalazłam się po drugiej stronie dzikiej rzeki.

***

Było już późno i wciąż zastanawiałam się, czy nie wrócić do domu. Słońce zachodziło za horyzontem, wprawiając niebo w bajeczne barwy. Przysiadłam na chwilę, obserwując zjawisko. Obracając się w drugą stronę, spojrzałam na niebo. Wyglądało to całkiem nienaturalnie, gdy jedna strona była czerwona, druga ciemno granatowa. Z uśmiechem podążałam dalej, ale zimny, jesienny wieczór zaczął dawać mi się we znaki. Coraz częściej do mojej głowy zaczynały wpływać  myśli o tym, bym zawróciła. Weszłam do kolejnego lasu, a raczej jego pozostałości. Powalone konary, łyse gałęzie. Wyglądało to bardziej na cmentarzysko starej puszczy. Ciarki przeszły mi plecach, gdy zimny wiatr zawiał od tyłu. Cofnęłam się krok, przeszywając mrok wzrokiem. 
Usłyszałam ciche kroki, gdy naprzeciw mnie ujrzałam parę białych oczu.
Serce podeszło mi momentalnie do gardła. Przełknęłam głośno ślinę i niespodziewanie zerwałam się do ucieczki. Za sobą usłyszałam łapy uderzające o ziemię, przez co zrozumiałam, że ów stworzenie mnie goni. Przyśpieszyłam biegu, a las nie chciał się kończyć. 
Los chciał, bym zahaczyła łapą o wystający konar.
Upadłam jak długa, czując na sobie ciężar ciała. Szarpałam się chwilę z osobnikiem na oślep, wyczuwając jego kości. Otworzyłam oczy i momentalnie je zamknęłam na przerażający widok wilka.
Był chudy i niemiłosiernie kościsty. Cały biały, razem z oczami. Złapałam go za szyję, i przywaliłam do ziemi. Zapiszczał, a ja docisnęłam jeszcze mocniej. Ostatkami sił ujadał i szczerzył kły, machając nogami na wszystkie strony. Dźwięk przez niego wytwarzany przeszywał boleśnie mój umysł, ale nie zwalniałam uścisku.
Wtem ktoś nadbiegł z drugiej strony. Odepchnął mnie i rzucił się na białą kreaturę. Gryźli się zaciekle chwilę, aż w końcu stwór padł z ogromną ilością ran na całym ciele.
Wilk dyszał głęboko, pochylony nad ciałem.
Ja natomiast leżałam osłupiona, niezdolna do jakiegokolwiek ruchu czy słowa. 
- Żyjesz? - zwrócił się do mnie, podchodząc kilka kroków.
- Cco... to było? - zająkałam się, jeszcze nie do końca oprzytomniała. Stanęłam chwiejnie na nogach.
- To Zmiechy. Kręcą się po tych terenach po zmroku. Pozostałości po wilkach z klanów... - odparł z nutką obrzydzenia w głosie - nie wiedziałaś?
- Ja... jestem tu pierwszy raz. - wyznałam lekko zmieszana, nadal szybko oddychając z przerażenia.

<Dhiren?>

Od Inki cd Sombre'a

Usiadłam obok basiora w całkowitej ciszy. Rzuciłam tylko wzrokiem na jego sylwetkę i szybko skierowałam spojrzenie przed siebie. Mimo tego, że wiele już słyszałam o historii klanów i tego co się tu zdarzyło, miałam wielką nadzieję na to, że ów wilk dołączy i zasili moje zerowe dotychczas stado.
- Wiesz chociaż, gdzie jesteś? - spytałam ostrożnie i nachyliłam głowę ku niemu.
- Nie. - odpowiedział sucho - nie interesuje mnie to.
Pokiwałam tylko głową i przygryzłam wargę, szukając kolejnego tematu do rozmowy. Kto by się spodziewał, że na tutejszych terenach znajdę jakąś żywą duszę?
- Sombre jestem. - basior nagle obrócił się ku mnie z kamiennym wyrazem twarzy.
- Inka. - odparłam nieufnie, zdziwiona nagłą zmianą nastawienia samca w stosunku do mnie.
- Jesteś stąd? - spytał, obrzucając wzrokiem las dookoła. Spojrzałam na niego badawczo, odczytując z jego oczu, iż nie ma złych intencji.
- Przybyłam tu stosunkowo niedawno, więc nie nazwałabym siebie tutejszą. - powiedziałam z niemrawym uśmiechem, którego on zapewne nie widział. - a ty? - dodałam po chwili namysłu, który nie przyniósł mi zbyt wiele kreatywnych słów.

Od Claren-cd. Felixa


-Dziękuje-powiedziałam i zjadłam dosyc duży kawałek mięsa a reszte zostawiłam Felixowi-Twoja kolej-odparłam.
Uśmiechnął się i również zaczął jeść. Po kilku minutach gdy już zjadł położył się na ziemii i ziewnął.
-Może mała drzemka?-spytał.
-Jasne-powiedziałam i także się położyłam.
Felix zasnął w kilka sekund natomiast ja jeszcze chwile patrzyłam się w chmury po czym zasnęłam. Obudziłam się jakąś godzine później. Felix jeszcze spał. Spojrzałam się na niego i usmiechnęłam się. Nagle Felix się obudził i sporzał na mnie zaspanym wzrokiem.
-Już wstałaś-spytał.
-Tak-znowu uśmiech zawitał na moim pysku.
Felix?Brak weny mnie bierze :/

od Sombre'a cd Inki

Przygryzłem dolną wargę. Nie mogła się dowiedzieć, że uciekam z mojej watahy...
- Jestem tu pierwszy raz. - powiedziałem ściszając głos. Czułem się trochę niezręcznie... O czym można rozmawiać z waderą z watahy? Siedzieliśmy obok siebie czekając, aż któreś z nas zacznie temat.
- Masz... jakąś watahę? - zapytałem niepewnie, ponieważ cisza już mnie zaczynała denerwować. Wadera próbując ukryć uśmiech i hm... radość odpowiada:
- Tak! Jestem alfą z klany Mysterious Thoughts.
Słowa próbowała odpowiadać obojętnie, jednak jej umysł mówił co innego.
- Aha. - odpowiedziałem. Chwila prawdy: dołączyć? Nie dołączyć? - Co byś zrobiła na moim miejscu: uciekałabyś przed wilkami, którzy mnie ścigają, została byś w watasze i patrzyła co będzie dalej, czy próbujesz po raz kolejny ich pokonać?
W chwili, gdy kończę pytanie sprawdzam moją ranę na biodrze. Jeszcze krwawi, przy mocniejszym dotknięciu - ale bywało ze mną gorzej.
Co odpowie?

<Inka?>

Od Inki cd Kid'a

Zanim zdążyłam odpowiedzieć, basior chwycił mnie za łapę i przeteleportowaliśmy się w całkiem inne miejsce. Stało się to tak szybko, że po wylądowaniu na ziemi straciłam równowagę i chwiejąc się, upadłam z mroczkami w oczach.
- Wybaczcie... - usłyszałam skruszony głos samca.
- Następnym razem ostrzegaj... - mruknęłam, błądząc na ślepo łapami w poszukiwaniu oparcia. Zawroty głowy dając mi się we znaki, utrudniały tylko wstanie.
- Pomogę. - mocne ramiona uniosły mnie w górę, przywracając do pionu.
- Dziękuję... - wydukałam, siląc się na zażenowany uśmiech - nigdy nie podróżowałam w taki sposób.
- Przyzwyczaisz się... - rzucił samiec - to będzie twoja jaskinia.
Dopiero teraz rozglądnęłam się wokół siebie. Piękny widok przekraczał moje wszelkie oczekiwania. Staliśmy na niskim wzgórzu, w którego było widać rozległe tereny. Las, jezioro, łąka, rozlewisko... to wszystko było w zasięgu mojego oka, gdy tylko wyjrzę z mojego nowego mieszkanka.
- Bajecznie tu... - rzekłam do Kid'a, dalej błądząc wzrokiem po cudnym krajobrazie.
Odrywając spojrzenie od pejzażu, obróciłam się w drugą stronę.
- Mamo, tu jest super! - usłyszałam głos An, dochodzący z głębi jaskini. Łukowe wejście, skierowane na wprost do roztaczającej się doliny.
Weszłam do środka, a samiec za mną. Jaskinia była naprawdę duża, a zarazem przytulna.
Obróciłam się wokół, nadal nie dowierzając, że od dziś to będzie mój dom.
- Podoba Ci się? - spytał samiec, wyłaniając się zza moich pleców.
Obróciłam się gwałtownie.
- Kid... tu jest wspaniale. - odparłam ze śmiechem przepełnionym radością - dziękuję.

od Sombre do Inki

Spokojnie idę w stronę woni lasu. Jako typ samotnika i uciekiniera nie chowałem się w lesie od przeszło kilku miesięcy. Kiedy dotarłem, poczułem woń. Woń watahy, woń wilka, woń stada. Siadam naprzeciw spokojnego lasu i rozmyślam nad wyborem.
W pewnym momencie zrywam się i szerokim łukiem odchodzę od lasu i wilków. Nie uśmiecha mi się znów użeranie się z członkami stada, wspólne krwawe polowania i walki o wadery.
Na tą myśl się skrzywiłem. Wadera? Po co ona komu? Do szczeniaków?
Kątem oka zauważyłem lekki ruch zza drzewa. Poczułem waderę. Nie wiem ile tam siedziała, ale na pewno mnie obserwowała. To źle.
- Kolejny samotnik, co? - słyszę za swoimi plecami głos wadery. Przystaję i kulę uszy w pozycji złych zamiarów.
- Kolejny. - odpowiadam oschle, nie odwracając się za siebie.
(Inka? ;P)

od Sombry cd Thunder'a

- Wierzę... - powiedziałam łamiącym się głosem. - I wiem, kim jesteś i się nie boję ciebie. To... To nie chidzi o ciebie.
- Nie wierzę ci. - powiedział. Mógł mi nie wierzyć...
- Czy jedyną szansą na odzyskanie ciebie, to wyjawnienie mojej przeszłości? - zapytałam po dłuższej chwili zastanowienia.
- Tak. - powiedział i usiadł naprzeciw mnie. Przykuliłam uszy i przywrócił gniew.
- Na tym polega twoja miłość? Na szantażu? Na naciskaniu na mnie, aż powiem ci wszystkie mije sekrety?! - prawie krzyczałam. - W takim razie powiem ci. Zostałam zgwałcona! ZGWA-ŁCO-NA! Kiedyś, 3 miesiące temu. To chciałeś wiedzieć, chciałeś wydusić ze mnie prawdę?
Wróciły przeżycia, których słowami ująć nie mogę. Jestem zła, że aby odzyskać jego muszę mu o tym powiedzieć.
- TO JĄ MASZ! I NIE PATRZ TAK NA MNIE! JEDYNYM SPOSOVEM, ABYŚ UWIERZYŁ BYŁO POWIEDZENIE PRAWDY! A teraz odemnie odejdź, bo się mną brzydzisz. Brzydzisz się mną i mojej prawdy, bo chciałeś ją wiedzieć. I nie, nie boję się ciebie, bo cię kocham. Nie interesuje mnie twoje drugie TY, interesuje mnie prawdziwy Thunder. - zaczęłam krzyczeć, aż moje słowa z jednego na drugie zmieniało się na syknięcia i szloch. Odeszłam od niego i usiadłam na końcu skarpy tak, że mogłabym wejść w powietrze i spaść z niej, takie igraszki. Zresztą, nie mam już żadnych tajemnic, moje życie nie ma sensu a Thunder zaraz ucieknie.
Życiowe. Chociaż pewnie tk zaraz ja ucieknę, ale z tego świata.

( Thu? Lubię chisteryzować XD)

Nowa wadera w Klanie Everything - Emily!


Emily

Restart WK

Ponieważ sytuacja na blogu, wygląda ostatnio jak wygląda, stwierdziłam że lepiej będzie zrobić restart i zacząć wszystko od początku. Wszystko będzie nadal na tym blogu, jednak będziecie musieli jeszcze raz dołączyć. (fabuła jest ta sama + osoby które wcześniej posiadały Klany i były Alfami, będą nimi nadal). Towarzysze zostaną usunięte, bo wiążą się z nimi kolejne prawa autorskie. Jednak będzie tutaj jedna, jedyna nowość, a mianowicie, możliwe że do formularzu dojdzie kilka podpunktów w tym będzie to link do autora wilka na dA + musicie wcześniej uzyskać jego zgodę na wykorzystanie arta. Wiem że będzie to utrudnienie dla Was, ale tak będzie lepiej i unikniemy zbędnych problemów. Od dzisiaj do 15 września WK będzie nieczynne, podczas tej jakby ''nieobecności'' możecie wykorzystać czas na uzyskanie zgód. Wszystkie wilki zostaną usunięte dziś o 20.00 - jeśli ktoś nie chce tracić formularza swojego wilka, proszę go sobie zapisać do tej godziny, lub zgłosić się do Szczerbatka. Dołączać nowymi wilkami będziecie mogli od 15 września.


Bardzo przepraszamy za utrudnienia :(
~Założycielka WK Rei wraz ze Szczerbatkiem


Wraz z Szczerbatkiem wysłałyśmy już wiad. do : 

  • SkyeFangs 
  • Hioshiru - autorka wyraziła zgodę! :3
  • IISky - autorka nie wyraziła zgody
  • Damykuna - autorka nie wyraziła zgody
  • Schakalo - autor wyraził zgodę! ^^
  • Jamzenn - autor nie wyraził zgody :/
  • SheltieWolf
  • Capukat
  • Alluffer - zgoda na wszystkie foldery, poza ''For others''
  • Azzai - autorka wyraziła zgodę na obrazki z albumów Random ART i FanART.
  • Freeska
  • hatixato - autor wyraził zgodę
  • SCaDOS
  • Suzamuri
  • Grypwolf - autor się nie zgodził (z powodu podobnego do Shade)
  • Plaguedog - zgoda na wszystko
  • ShadeDreams - autorka pozwoliła jedynie na wykorzystanie jednej ze swoich prac, ponieważ pozostałe są to charaktery które stworzył ktoś inny a ona zrobiła tylko własną wersję tych wilków. Wilk na którego uzyskaliśmy zgodę <klik>
  • WolfFunny - autorka wyraziła zgodę.
  • Snow-Body
  • Aviaku - autor nie wyraził zgody
  • Fevetoni - autor wyraził zgodę (poza artami z ''commison'')
  • Agalenawolf - autor się nie zgodził
  • Riskikoi - autor się nie zgodził
  • ImagineCorgis - autorka wyraziła zgodę
  • ArthasElric
  • Autlaw - autor się nie zgodził
  • ElectricalFlame
  • Eredhys - autorka się zgodziła z wyjątkiem obrazków z albumu "Art for others" 
  • Maysacha - autor się nie zgodził
  • lauraacan
  • Safiru
  • yuumei
  • Keprion  - autor się nie zgodził
  • akreon
  • Hainekami - autorka wyraziła zgodę! ^^
  • Haurin
  • Lerynn
  • Diivon - brak zgody
  • H-e-l-y
  • WhiteLiolynx
  • flosh
  • Lerynn
  • hecatehell - autorka wyraziła zgodę na wszystkie jej prace, z wyjątkiem 'Hecaty' (wilk jest jej własnym charakterem i woli go zostawić tylko dla siebie c; )
  • Seppyo - autor wyraził zgodę
  • Delayah95 - autorka wyraziła zgodę
  • Lhuin - zgoda poza artami z commisions
  • kalambo - autor nie wyraził zgody
  • ebily
  • Stalcry
  • SodaButtles - autorka wyraziła zgodę =)
  • Donna-the-dobie
  • DolphyDolphiana - autorka wyraziła zgodę poza artami z ''commison''
  • ZuLei1010 - autorka się zgodziła, warunek stały, czyli link do dA.
  • MischievousRaven - autor wyraził zgodę! 
  • x-RainFlame-x - autorka się zgodziła, dopóki będą linki/kredyty do jej dA.
  • Aluesus - autor nie wyraził zgody ponieważ czuję się przywiązany do swoich rysunków, co doskonale rozumiemy ;) Jednak autor był tak miły że podał nam linki do wielu lineartów które możemy wykorzystać bez zgody ich właścicieli ;) <klik> 
  • Dark-Sheyn 
  • Oha - autorka wyraziła zgodę
  • The-F0X - autorka wyraziła zgodę
  • ghostlyspirit
  • 1skylight1 - zgoda, pod warunkiem nie usuwania podpisu
  • xKoday - brak zgody
  • Konveekou
  • TIFFASHY - zgoda pod warunkiem umieszczania podpisu :3

Od Juliette CD Kanban'a

Zbiegałam ze zbocza, gdy się potknęłam o kamień i zaczęłam się turlać. Co chwile uderzałam w jakąś rzecz, aż wreszcie przestałam się turlać. Na nieszczęście walnęłam na koniec o skalną ścianę.
- Będą siniaki - westchnęłam łapiąc się za głowę
Wstałam otrzepując się z skalnego kurzu, gdy poczułam dziwny zapach. Wokół mnie pachniało chyba ziołami i czymś jeszcze. Po chwili zaczęłam wszystko widzieć rozmazane i kręciło mi się w głowie. Upadłam na nowo na grunt. Widziałam jedynie przebiegające coś przede mną biało-czarnego. Gdy zbudziłam się na przeciwko mojej twarzy był biało-czarny czyjś pysk. Krzyknęłam i odchylając się do tyłu zrobiłam przewrót i spojrzałam się na smoka. Był ode mnie trochę niższy. Po woli wszystko w swojej głowie przetworzyłam i się uśmiechnęłam.
- Yuki! - złapałam za szyję smoczycę, a ta z lekkim grymasem uśmiechnęła się - Co tak wyrosłaś?
- Przez tą mgłę - powiedziała dumnie z tego, że już nie jest taka mała i się mi przyjrzała - Róż ... - powiedziała to tak wolno i z obrzydzeniem, gdy spojrzała się na moje włosy
- Chyba pod tym tylko względem mogłabyś się dogadać z Kanbanem - prychnęłam i po chwili sobie uświadomiłam gdzie on teraz jest
- Żartujesz! Ten to jeszcze żyje? - zaśmiała się
- Nie jest mi teraz do żartów - syknęłam i odbiegłam w tą stronę, z której tu się pojawiłam
Słyszałam głośne kroki smoczycy za sobą. Widok, który ujrzałam mógłby kogoś wrażliwego doprowadzić do zemdlenia. Kanban leżał na środku, a wokół  były chyba te wnętrzności potwora. Miałam do niego podejść, gdy zostałam odepchnięta przez ogon Yuki, który z takiego małego kićka zrobił się ciężki i wielki. Poleciałam do tyłu.
- Nie podchodź - nakazała mi patrząc się wrogo na basiora - Zło wrodzone - rzuciła
Basior wstał i warknął na Yuki. Nie rozumiałam ich zachowania. Chyba nigdy się nie porozumieją.
- Czego chcesz ode mnie gadzino wyrośnięta?!

Kanban?

Od Felix'a-c.d Claren

Siedziałem na kamieniu patrząc na małego ognistego smoczka torującego sobie drogę przez trawę sięgającą mi do  kostek,no może trochę wyżej. Z zamyśleń wyrwał mnie cichy głos zza pleców.
-Przepraszam.
Obróciłem się zaskoczony.
-Tak?
Zapytałem widząc brunatną waderę.
-Oprowadzisz mnie może po terenach,proszę?
Mogłem to zrobić i tak nie miałem nic do roboty. Jako chyba jedyny w klanie. Zgodziłem się obserwując waderę z nieskrywanym zaciekawieniem.
-A i mam na imię... Claren.
-Felix.
Uśmiechnąłem się szerzej.
-Chodźmy.-Powiedziałem żywo i ruszyliśmy lasem.-Co chcesz zobaczyć?
-Wszystko.
Zaprowadziłem ją nad jeziorko i oprowadziłem po wszystkich szlakach. Usłyszałem odgłos mojego żołądka domagającego się obiadu.
-Zjemy coś?
Skinęła nieśmiało głową też była głodna. Upolowaliśmy razem roczniaka.
-Smacznego.-Powiedziałem-A i wadery przodem.
Zaśmiałem się puszczając ją do zdobyczy pierwszą.
<Claren?>

Od Kanbana CD Juliette

Skacząc z gałęzi na gałąź rozglądałem się wokoło, w prawdzie nigdzie nie widziałem tego czegoś, jednak wolałem się upewnić. Sam dziwiłem się sobie jakim cudem mogę tak za razem szybko biegać i perfekcyjnie skakać. No tak, nieświadomie użyłem znaków..
-Kanban! - usłyszałem za sobą krzyk Juliette
Odwróciłem się i zobaczyłem ledwo trzymającą się gałęzi waderę, widocznie musiała za mocno skoczyć i gałąź się złamała. Albo... Huk mnie sparaliżował upadłem na gałąź która się już ułamywała, a po chwili spadałem w dół.
-Kanban!!!
Uderzyłem o ziemię pierwszy a gałąź mnie przywaliła, kiedy spróbowałem się z niej wydostać, ten stwór złapał mnie za łapę po czym wyrzucił w powietrze. Uderzyłem w pień wielkiego drzewa, po czym walnąłem na plaszczaka o trawę. Spojrzałem w czerwone oczy rozjarzonej bestii i przełknąłem ślinę. Nawet ze znakami, będzie mi z nim ciężko...
-Juliette! Uciekaj, jakoś sobie poradzę! - krzyknąłem w stronę wadery
-Nie ma mowy! Idę do Ciebie...
-Uciekaj! - rozkazałem a Juliette się na chwilę zawahała, lecz po chwili odbiegła.
Przykro mi było że musiałem użyć na niej znaku, żeby ją odgonić. Ale nie chciałem żeby jej się coś stało... Spojrzałem załzawionymi oczyma na stwora, nie dam rady go pokonać jak nie poddać się mojemu wewnętrznemu ja, poczułem jak odpływam gdy demon zaczął się we mnie budzić.
<Kilka chwil później>
Odzyskałem przytomność. Znowu byłem sobą, nie pamiętałem prawie nic z tych kilku chwil kiedy byłem demonem, jednak jeden, malutki szczegół mi to kazał przypominać. Leżałem wokół porozrzucanych wnętrzności potwora.
-Mamo..tato..do kogo wy się modliliście? - zapytałem sam siebie

(Juliette? brak weny)

Od Claren

Zostałam przyjęta do klanu Everything. Teraz chodziłam bez celu po terenach, usiłujac znaleźć wilka, który mnie oprowadzi po terenach. Wszyscy mówili, że nie mogą bo są zajęci innymi ważnymi rzeczami. Nagle zauważyłam basiora. Siedział na kamieniu odwrócony do mnie plecami.
-Przepraszam-powiedziałam cicho.
-Tak?-spytał, odwracając się.
-Oprowadzisz mnie moze po terenach,proszę?-spytałam.
-Jasne-powiedział.
-A i mam na imię..........Claren.-odparłam.
-Felix-uśmiechnął sie.
Także się uśmiechnęłam. Wydawał się byc mił i sympatyczny.
Felix?

Od Mozilli CD Kid`a

Dzisiaj byłam naprawde bardzo zdenerowowana a nawet nie wiem dlaczego. Westchnęłam ciężko i położyłam się na trawie. "Może on nie jest taki zły?A zresztą nieważne". Zamknęłam oczy i się wyciszyłam. Usłyszałam szumienie wiatru, wode z rzeki uderzającą o kamienie, trzepotanie skrzydeł wróbli, kroki lisów, szeleszczenie suchych liści i nagle na mój nos spadła kropla deszczu.Otworzyłam oczy i wstałam. "Jak zawsze deszcz musi wszystko psuść"-odparłam w myślach i pobiegłam w strone jaskini. Skryłam się w środku. Ułożyłam się na ziemii i oglądałam deszcz. Pioruny zaczęły grzmieć, rozpętała się burza. Wilki biegły w strone swoich jaskiń chcąc schronić się przed deszczem. Kilka nawet spytało się czy moga sie u mnie zatrzymać ale ja je ignorowałam i patrzyłam na chmury na niebie. Po kilku minutach zrobiłam się śpiąca i zasnęłam. Gdy się obudziłam słońce pięknie przygrzewało, wszędzie latały kolorowe liście, wilki spokojnym krokiem spacerowały i rozmawiały ze sobą. Gdy tak się temu przypatrywałam zaburczało mi w brzuchu. Udałam się na polowanie. Wypatrzyłam sobie dorodnego jelenia. Skoczyłam na niego gdy był blisko krzków, w których siedziałam ale, inny wilk także na niego skoczył i sie zderzyliśmy. Potoczyłam się na ziemie. Otzrepałam się i spostrzegłam, że to znowu.............był Kid. Nie, no on mnie naprawde śledzi. Mam tego dosyć!
Kid?

piątek, 19 września 2014

Od Mozilli CD historii - Wilcza Księżniczka

-Już niedługo. Już niedługo-odparła niepewnym głosem i rozpłynęła się w powietrzu. Zostałam sama w wielkiej sali. Kilka minut później wielkie drzwi obłożone diamentami i rubinami otworzyły się i zobaczyłam dwie sowy oraz dużego jelenia. Śnieżnobiałe sowy usiadły na jego porożu i poczęły patrzeć się na mnie czarnymi oczami. Jeleń za to zaczął iść w moim kierunku. Gdy już był wystarczająco blisko stanął w miejscu i leko ochrypniętym głosem rzekł do mnie:
-Witaj, nastepczyni tronu. Dostaliśmy rozkaz by oprowadzić cię po królestwie i pałacu. Chodź za mną.
-Mów do mnie Mozilla i dobrze-odrzekłam i ruszyłam za nim. Jedna z sów usiadła na moich uszach.
-Witaj, Mozillo. Jestem Mirabell a to Mira-wskazała na druga strone. -Miło cię poznać-dodała.
-Mi także jest miło-odparłam gdy nagle potężny jeleń się zatrzymał. Otworzył drzwi do jakiegoś pomieszczenia.
-To sypialnia, królowej-odparł. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Kołdra była zrobiona z jedwabiu i była jasnoróżowa za to wszędzie były brylanty. Obok łóżka urzjrzałam korone.
-Idziemy dalej-odprał jeleń.
C,D.N

Nowy basior w Klanie Everything - Felix!

Felix


(No może nie, aż tak nowy, ale powraca c:)

Od Zarianny- CD historii "Strażnicy..."

Przestałam idiotycznie potakiwać i wstałam widząc mgłę. Taką w jakiej znikli rodzice zostawiając mnie samą na te dwa lata. Zobaczyłam wtedy kilka stworzeń. Wilka(mamę),Smoka(Księżyca),Pokemona(XD), Sowokotki(dwa),Gryfa(czarnego), Unipega(śnieżnobiałego) i Feniksa. Nad każdym z postaci wisiały klucze. Każdy miał swój indywidualny styl. Najbardziej podobał mi się Antheny... Białe złoto i wyszlifowany diament. Te skrzydełka i wstęgi(to były chyba wstęgi xD)Widziałam w nim większy sens i ukrytą moc. Był taki...Czysty?Anielski? Nieskazitelny? To nie były dobre określenia. Jak by nie było, był dla mnie jakiś taki ważny... Były też inne kolory kluczy. Trzy białe,trzy czerwone i trzy niebieskie.
-Poznaj. Jestem Sheba,Athena,Namzis, Poken,Bysa,Błysk,Grow,Une,Kamaro...dziesięcioro strażników do dziewięciu kluczy. An...-spojrzała na wpatrującą się we mnie waderę. Jej czerwone oczy były wypełnione mieszanką różnych uczuć w tym głównie troski i dumy ze mnie.
Wyszła przed szereg i podeszła do mnie.
-Zarianna...córko...kochanie.
Przytuliła mnie. Po chwili oddałam uścisk.
-Przepraszam-wyszeptała.
-Za co?
Zapytałam unosząc brew.
-Za to że się zostawiłam. Wyrosłaś na piękną samicę.
-Dziękuję. Są też dobre strony.
-Wiem.
Uśmiechnęłyśmy się do siebie.
-Rodzina znowu stanie się rodziną już niedługo...obiecuje.
~~~~~~~~~~~~
Strażnicy wdrążyli mnie w swoje tajemnic bym nie popełniała błędu i żeby mnie nie kusiło złamać zasad. Słuchałam uważnie i pytałam o czym mogą się dowiedzieć inni,a o czym nie. Było to pozornie skomplikowane,ale potem łatwe. Matka opowiedziała mi o jej życiu itp. a ja o swoim. Okazało się że mamy wiele wspólnego. Był już wieczór i musiałam wracać,ale nie ciągnęło mnie...mogłabym tu zostać na kilka dni i dowiadywać się o mojej rodzinie i rodzie czy jakoś tak...no co? To nie jest łatwe. Muszę sobie to poukładać.
-Kiedy mogę tu przyjść?
-Przychodź kiedy chcesz. Jeśli nas nie będzie to jesteśmy na misji.
Powiedziała kartkując wielką księgę. Przytaknęłam mówiąc OK i wyszłam z jaskini. Pokierowałam się do swojej groty i siedziałam myśląc. Wpadłam na pomysł. Zrobiłam w ścianie oddzielny pokój i zasłoniłam go wodorostami (Ma się te zdolności xD) . W drugim pokoju będzie moja tajemna biblioteka i pracownia. Tam będę się szkolić,by następnie odrzucić propozycje strażniczki wymiarów...
C.D.N.

Od Kid`a CD Mozilli

Wadera spojrzała na mnie podejrzliwie, denerwował mnie jej ten wzrok. Pewnie ma się za niewiadomo kogo, bo po jej minie wnioskuje że podejrzewa mnie o śledzenie.
-Przestaniesz mnie śledzić!? - warknęła
-O co Ci chodzi..spaceruję sobie po terenach, tylko tyle. - Uśmiechnąłem się szeroko
-Ale czemu akurat tam gdzie ja? - wyszczerzyła kły
Zaśmiałem się cicho po czym wyminąłem waderę, machając jej na pożegnanie. Wyglądała na zdenerwowaną, jednak średnio mnie to obchodziło, byle by nie robiła żadnych problemów, bo się to dla niej marnie skończy.

(Tak bardzo długie opo xD Moz?)

Od Mozilli - Wilcza Księżniczka

Spokojnym krokiem chodziłam po klanach. Nie zważałam na to czy mamy z nimi sojusz czy nie. Nagle zobaczyłam przed sobą portal. Ciekawość była silniejsza i przeszłam przez portal. Znalazłam się w zupełnie obcym mi miejscu. Byłam w dużej sali. Przede mną znajdował się duży tron, na którym siedziała wilczyca z koroną na głowie. Spojrzała na mnie błękitnymi oczami i usmiechneła się ciepło.
-Witaj w mojej krainie, Mozillo. Jestem wilczą księżniczką, księżniczką naróżnieszych wilków i tych magicznych i tych zwykłych-powiedziała miłym głosem, podchodząc do mnie.
-S-S-Skąd znasz moje imię?-wydukałam przerażona.
-Ech.......Jesteś następczynią tronu. Kiedyś razem ze swoją siostre zasiądziesz na nim i będziesz dumną księżniczką wilków. Pamiętaj tylko, nie pozwól nigdy by wilki zaczęły ze sobą walczyć, dyż świat pogrąży się wtedy w chaosie-odparła i usiadła obok mnie.
-Ale, ale czemu ja?-spytałam.
-Dlatego, że twoja matka była królową. Pewnego dnia urodziła ciebie i Firefox.jej szczęście nie miało granic gdy, pewnego dnia, przyszła banda wilków i odebrała was matce. Kierra płakała dniami i nocami aż w końcu ja przejęłam tron i zaczeły sie poszukiwania. Nie można było was znaleźć więc czekałyśmy aż w końcu pojawiłaś się tu by przejąc tron i dumnie rządzić wilczym królestwem. -rzekła do mnie.
-Dobrze. Ale kiedy dokładnie będe musiała przejąć tron?-spytałam lekko podenerowana a ze stresu trzęsły mi się łapy.
C.D.N

czwartek, 18 września 2014

od Sombry cd Thunder'a

- Nieważne. - odchyliłam głowę za siebie. - Nie rób tego więcej.
Niewiem, co ujrzałam. Rozczarowanie? Troskę? Zrozumienie? Złość? Rezygnację?
Usiadłam uwalniając się od jego uścisku. Położyłam się na brzuchu i ułożyłam łeb na łapach. Podszedł do mnie Thunder...
- Zrozumiem cię. Powiedz mi, nie chcę ci zrobić krzywdy. - powiedział. Nabrałam złości.
- JAK MÓWIĘ NIE, TO NIE! - krzyknęłam mu prosto w twarz, prawie dotykając jego nosa. On również się nabutmuszył.
- Jak chcesz. - powiedział ostro i oschle.
Dotarło do mnie, co zrobiłam. Szybko wstałam i ruszyłam za Thunderem, który zamierzał odeść, zagradzając mu drogę.
- Ja... Przepraszam... Nie chciałam. - mówiłam, jednak ten odepchnął mnie i rzucił:
- Zastanów się, z kim masz do czynienia.
- Thunder, nie! - pisnęłam. ( :c smutegg ) - Zostań ze mną, proszę!
Boje się zostać sama... Jednak nie szłam za nim. Za dużo płaczę, oj za dużo. - Karcę siebie w myślach, jednak nie mogę powstrzymać łez. Przykre.
- Thunder... Proszę. - mówię błagalnym tonem.
Czy się zatrzyma?

( Thu? )

Od Zarianny-Cz.1 Strażnicy...

Wybrałam się na przechadzkę po terenach i poza nimi. Podziwiałam widoki i krajobrazy. Mimo wyniszczeń las był głośny od żyjątek różnego typu. Postanowiłam trochę pośpiewać bo nieużywany talent zanika,a podobno umiem ładnie śpiewać.

If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died

If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
When nobody died...

Nagle urwałam piosenkę. Zobaczyłam coś mieniącego się pod wodospadem. Podeszłam i włożyłam głowę za wodną ścianę. Zobaczyłam jaskinię z wepchanymi w ścianę kamieniami szlachetnymi i pół szlachetnymi. Mieniły się pięknymi kolorami była ich cała masa tworząc mozaikę barw i wyszukanego stylu. Adamsyty,rubiny,jadeity,akwamaryny,opale... Poszłam dalej i zobaczyłam klucz. Był dość ciekawy...srebrny z błękitną różą... podeszłam powolnym krokiem do niego,ale nagle mi coś śmignęło przed nosem. Cofnęłam się. Był to kot.
-Witam. A gdzie się pchasz wadero? Nie jesteś strażniczką bram. Nie pozwolę sobie popełnić błędu mojej siostry... wielu zginęło...
-Powiedz co wiesz o tym? o Katastrofie?
Oczy koloru fuksji jakby zajrzały prosto w moją duszą.
-Moja siostra złamała prawa rządzące wymiarami. Wtedy powstała jak mówicie wasza katastrofa. Moja siostra wtedy zginęła. Razem z innymi strażnikami. Przeżyłam tylko ja i troje moich przyjaciół. Tak jak w twoim klanie Kanban,Juliette i Felix nie długo.
Zmarszczyłam brwi. Znałam tamtych dwoje,ale Felix'a nie. Usiadłam. Wiedziała co to znaczy.
- Felix wpadł w śpiączkę,ale nie ty ją wywołałaś,a katastrofa. Jest czuły na ciśnienie między-światowe. Na pewien czas wpadł w hibernacje.-Zrobiła pauzę.-Stanie się dorosły od razu po przebudzeniu. Zmieni mu się wygląd,ale nie charakter.
-Rozumiem...a to co jest za tobą to?
Zerknęła na klucz unoszący się w powietrzu.
-Klucz Między-wymiarowy. Drugi klucz drugiego Strażnika. Ma ogromną moc. I każdy śmiertelnik który go dotknie zginie a jeśli da radę włożyć go do zamka i przekręcić...wywoła katastrofę czyli Mgłę Śmierci. Dokładnie to co kilka tygodni temu.
Ugh. Wzdrygnęłam się. Musiałam trochę to poukładać w głowie i dopiero zadałam następne pytanie.
-Dlaczego to miejsce nie chronione w żaden sposób?
-Jest chronione,ale nie dla ciebie. Bo jesteś córką Wilczej Strażniczki.
Zamrugałam.
-Co?
Westchnęła.
-Twoja matka Anthena była tym co ja. Była pierwszą wilczą w naszej grupy.
Potakiwałam nie wierząc w to co słyszę.
CND.

Nowy Wilk w KO


Autor:sodabuttles
Zuko/3 lata/wojownik/klan ognia

Od Juliette CD Kanbana

Pokazałam mu język. Wbiłam wzrok w płynące po niebie chmury.
- Może jednak masz rację - powiedziałam odwracając wzrok w stronę basiora - Ale pamiętasz co Snow mówił? Że raz na kilkaset lat. Być może już wcześniej do naruszenia wymiarów doszło? Być może ktoś to celowo robi - wstałam i otrzepałam się z przyczepionych do mnie kosmyków trawy
- Teraz to ty wymyślasz - stwierdził śmiejąc się - Niby kto by chciał zabijać prawie wszystko w innych wymiarach?
- Ktoś kto nie istnieje w innych i chce by tylko jego istniał świat - powiedziałam - To nie dla mnie! - na nowo rzuciłam się twarzą na trawę i przeciągnęłam się
Widziałam jak basior przekręca własnymi oczyma. Leżałam tak później aż wreszcie zasnęłam. Podczas snu czułam szturchanie, ale nie wiedziałam czy to tylko mi się śni czy tak jest na prawdę. Jednak to już zdążyło mnie obudzić. Jeszcze zaspana otworzyłam wolno oczy i mrugnęłam. Wokół mnie świat się oddalał, a ja leżąc byłam ciągnięta w przód. Przekręciłam głowę.
- Co ty robisz? - spytałam i ziewnęłam
Po tych słowach basior przestał mnie ciągnąc za kark, a ja wstałam.
- Później Ci to wyjaśnię, ale najpierw stąd chodźmy. A i nie mogłem Cię obudzić - zauważył
Oddaliliśmy się od polany i szliśmy bo grubych wielkich gałęziach w podmokłych częściach lasu. Widać tu roślinom było dobrze i bardzo wyrosły, nawet za bardzo.
- A wracając do wcześniejszego, czemu mieliśmy ulotnić się z polany? Było tam dobrze i przynajmniej bym się wyspała
- Jakbyś nie spała to byś wiedziała czemu - mruknął i wskoczył na wyższą gałąź
Pokiwałam głową i ruszyłam za nim. Widząc to, że chcę się zapytać powiedział szybko:
- Zmutowane zwierzęta nierealnych rozmiarów. To stworzenie, które było było na polanie miało coś z jakiegoś drapieżnika włochatego, z jaszczurki i jelenia? Wychodzą po zmroku i zapuszczają się tam, gdzie miejsca są jeszcze skażone po tej mgle i innych rzeczach
- Dzięki, że mnie stamtąd wyprowadziłeś - powiedziałam i wskoczyłam wyżej na gałąź

Kanban?

środa, 17 września 2014

Od Terry CD Dhiren'a

Szłam z dziećmi.
Musiłam poszukać Dhiren'a bo byłam strasznie wykończona i źle się czułam.
Weszliśmy do lasu, było jeszcze w miarę jasno.
Poszukiwaliśmy basiora, może coś go dopadło albo zapragnął przygody.
Mniejsza, dzieciaki strasznie tęskniły.
- Terra, gdzie tata ? - pytały co chwilę.
- Zaraz go znajdziemy - odpowiadałam z uśmiechem, udawając że tata poszedł poszukać zabawek.
Kiedy usłyszałam szelest, podeszłam bliżej odsuwając krzaki.
Nie zdążyłam się obronić, kiedy za krzaków wyskoczył obcy czarny wilk i ugryzł mnie w szyje tak by nie uszkodzić tętnicy.
Upadłam na ziemię próbując się bronić.
Wilk chciał zaatakować młode, ale biłam mu sztylet w łapę. - Zostaw szczeniaki, gnojku !
- Uciekajcie Hitachi, prowadź ich do jaskini ! - odparłam ostatnimi siłami.
- A ty Terra ? - zapytały prawie płacząc.
- Ja sobie poradzę, uciekajcie ! - krzyknęłam i straciłam przytomność.
~Po 3 godzinach ~
Obudziłam się.
Niestety nie w moich stronach.
Było ciemno, wszędzie leżały kości a na ścianach były wielkie plamy krwi.
Nic nie widziałam, ale wiedziałam żę na czymś siedzę i jestem przywiązana czymś bardzo bolesnym.
Nagle zam ną pojawił się owy tajemniczy wilk.
- Hej, skarbie - odparł śmiejąc się wrednie.
- Hej, Gówniarzu - zrobiłam głupi uśmieszek.
- Terra spokojnie - odparł śmiejąc się nadal.
- Ty...ty mnie znasz ? - zapytałam z wielkim zdziwieniem.
- Tak i nawet nie wiesz jak bardzo - zdjął kaptur z głowy.
O bosze!
- Idris, ty palancie - chciałam go zagryżć.
Jeżeli czytaliście moją historie, to wiecie o co chodzi.
- Nie zabiłaś mnie kochanie - uśmiechnął się szepcząc mi do ucha.
- Co....ja ?! - wyrywałam sięz krzesła jak mogłam by zdrapać mu z twarzy jego głupią minę.
- A teraz, dokończe to co chiałem kiedyś zrobić - odparł wyciągając sztylet i wbijając mi po kolei do łap.
Po chwili ogromnego bólu, wszytskie 4 sztylety miałam w łapach.
- To się zabawimy ! - odparł, wyciągnął kolejny sztylet.
Wbił mi go w jeden bok.
Gdy zrobił sobie przerwe w tortórowaniu, wyglądałam jak nieboszczyk.
Pokrwawiona, z licznymi ranami na ciele.
Ostatnimi siłami zdążyłam ci cicho wyszeptać ostatnie łowa.
- Jednak sobie nie poradzę sama - i straciłam poraz kolejny przytomność z upływu krwi.
Dhiren ?

od Sombry cd Thunder'a

W momencie, kiedy basior zaczął prowizoorycznie skakać z radości, ja skuliłam uszy i odwróciłam się do niego plecami, jak robię gdy jestem urażona.
- Ej, kicia? ( nie przyszedł mi inny pseudo do głowy XD) - powiedział i przybliżył się do mnie. Powiedzjał to z troską. Gdy był wystarczająco blisko odwróciłam się i liznęłam go po policzku.
Upadłam na grzbiet symbolizując, że tylko udawałam. Przybliżył się do mnie tak, że czułam jego oddech.
-Mog.. - zaczął, a ja mu przerwałam pocałunkiem.

Od Kid`a CD Inki

Spojrzałem na waderę, co ja jej będę mógł zaoferować? Czując panującą od niej aurę, chyba nie za wiele. Jednak spróbowałem.
-Jaki masz żywioł? - zapytałem patrząc się na nią swoimi żółto-złotymi ślepiami
-Powietrze i Lód...a czy to ma jakieś znaczenie? - zdziwiła się
Prychnąłem, miałem teraz dowód, że na pewno nie jest stąd. To jasne, skoro nie wie nic o selekcji żywiołów. Spojrzałem na wilczyce, która była chyba jej dzieckiem ale nie miałem pewności i nie zamierzałem być dociekliwy.
-A ona? - wskazałem na młodą waderkę
-Anuritti ma Powietrza i dźwięku..możesz mi wytłumaczyć na co Ci ta wiedza?
-Wybaczcie - przerwałem waderze - Ale w takim przypadku wam nie pomogę.
Wadera zamrugała oczyma jakby nie dowierzając moim słowom, tylko wzruszyłem ramionami.
-Na tych ziemiach panuje kilka Klanów, są takie z selekcją na żywioły Wody, Ziemi, Ognia czy też Powietrza. Niestety ja jestem Alfą tylko dla Wilków Wody. Nic nie poradzę, a co do Klanu dla Wilków Powietrza...słuch o nim zaginął, nie mam pojęcia co się z nim stało - uśmiechnąłem się
-To...gdzie my się mamy podziać - wyszeptała wadera
-Jest jeszcze Klan Everything, przyjmują tam wszystkich, jednak do was..uciekinierów z wojny, tak...pasował by Klan Mysterious Thoughts. Z tego co mi wiadomo..Alfa nie żyje, nie jestem na 100% pewny, ale jest duże prawdopodobieństwo. W takim wypadku zostałabyś Alfą tego Klanu - uśmiechnąłem się - zaprowadzę Cię.
Nie czekając nawet na odpowiedź wadery złapałem je obie za łapy, po czym teleportowałem na zniszczone tereny Klanu MT.

(Inka?)

Od Thunder`a CD Sombry

- Wiedziałem - odparłem delikatnie ją obejmując.
Pokochałem tą wadere mimo wszystko, onam nie chyba też, mimo teo że byłem demonem.
Czułem że tylko ona mnie rozumie, żadna inna wadera tylko ona.
- Ja Cię przepraszam, że tak nie pozwoliłem ci odpowiedzieć ale nie mogłem wytrzymać.
Uśmiechnąłem się łagodnie w jej piękne oczy.
- Ja.....ja Cię kocham - odparłem obejmując ją.
Sombra ? Coś więcej ? XD

Od Dhiren`a CD Terry

Kiedy dochodziło już południe, postanowiłem że lepiej będzie jeśli wrócę do domu. Przecież nie będę kazał waderze cały dzień siedzieć z moimi bachorami. Jednak wracając jak zwykle musiałem się o coś potknąć, przygotowany na to, że zaraz rąbnę o ziemie zamknąłem oczy. Ale nic się nie stało, kiedy uchyliłem powieki zauważyłem, że dryfuję w czasoprzestrzeni. Kierowałem się w stronę jakiś drzwi, które z każdą sekundą się zbliżały. Kiedy myślałem, że zaraz o nie walnę. Po prostu przeleciałem przez nie, prosto do jakiegoś pomieszczenia. Było w nim ciemno, ale z moim wzrokiem widziałem wszystko. Setkę malutkich stworków czających się po kątach, wszystkie chciały mnie zabić. Uśmiechnąłem się ponieważ pierwszy raz w życiu, była szansa, że nie zginę. W ich aurze czułem, że boją się ognia.
< 8 godzin później>
Kompletnie wyczerpany wyszedłem z jeziorka w Klanie Ziemi. Snując się w stronę jaskini potykałem się co chwilę, nie sądziłem że będą w stanie odparowywać ciosy i łączyć się w jedno, wielki stworzenie. Jednak i tym razem sobie poradziłem. Wszedłem do jaskini gdzie nikogo nie było, zaniepokojony postanowiłem poszukać Terry i szczeniaków, którzy pewnie mnie szukali..ech.

(Terra?)

od Inki do Kid'a

Całkiem zagubione, tylko we dwójkę wkroczyłyśmy na obce tereny. Śmierć i cisza wisiały w powietrzu. Z każdym krokiem miałam coraz większe wrażenie, że nie powinnyśmy tu być.
Już po pierwszym obrzuceniu miejsca wzrokiem można było wyciągnąć wniosek, że stało się tu coś okropnego. Moja głową ciągle samoczynnie odwracała się do tyłu, by ostatni raz spojrzeć na płonący las, który niegdyś był moim domem.
Popatrzyłam kątem oka na An, która zatrzymała się w miejscu.
- Co jest? - spytałam niepewnie, dostrzegając lęk w jej oczach.
- Mamo... - powiedziała cicho, wbijając wzrok w mgłę przed nami. W oddali ciemny cień majaczył chwilę w szarych oparach i zaczął się powoli zbliżać.
Przełknęłam głośno ślinę i cofnęłam się kilka kroków. Perspektywa obcego stworzenia w takim miejscu zbyt mnie nie przerażała, zważając na wcześniej napotkane okoliczności. Może to wojna mnie tak zahartowała?
Z tumanów wody zawieszonej w powietrzu wyłonił się wilk, wyglądający całkiem niegroźnie. Warknął, dając nam do zrozumienia, że on tutaj rządzi.
- Co tu robicie? - spytał cicho, ale ostro.
- Uciekłyśmy przed wojną. - wyjąkałam, po chwili utraty języka w gębie.
- Wojną? - odparł uważnie.
- Daleko, daleko stąd. - zapewniłam go szybko - szukamy jakiegoś schronienia. - po chwili wahania dodałam - co tu się stało?
- Katastrofa. Wszyscy wymarli. - powiedział wymijająco.
- Chyba jednak nie wszyscy, skoro z tobą rozmawiam? - zauważyłam, siląc się na słaby uśmiech.
- Niegdyś były tu Wilcze Klany. Pewnego dnia po prostu... - basior wzruszył ramionami i podniósł na mnie spojrzenie - jestem Kid.
- Inka. - odpowiedziałam bez wyrazu. - w takim razie... masz nam coś do zaoferowania?

<Kid?>

Od Kanbana CD Juliette

Jakoś myśl że ktoś taki jak ja, mógł istnieć mnie przerażała. No może nie koniecznie posiadał tak jak ja czy Juliette znaki, bo to bardzo wyjątkowy dar. Ale tak czy siak czułem się dziwnie. Oczywiście, wierzyłem tej całej Valerii, jednak z początku nie potrafiłem. Spojrzałem na niebo po czym nieobecnym głosem odparłem:
-Skoro są te dwa połączenia między światami, nie wynika z tego nic dobrego. To nie jest normalne żeby dotarło do takiej wymiany. Moim zdaniem...to przez to, że ktoś uszkodził czasoprzestrzeń/wymiary to się dzieje. Ta wymiana, te katastrofy i tak dalej.. - stwierdziłem
-Nie mam pojęcia - Juliette westchnęła - Tak poza tym..ty zawsze masz takie dziwne pomysły, skąd Ci to przychodzi? - spojrzała na mnie
Zamrugałem oczyma nie za bardzo wiedząc o co jej chodzi.
-Czy to istotne? - zapytałem lekko rozdrażniony
-Nie, nie jest istotne. Tak tylko pytam, przepraszam...
Spojrzałem na nią jeszcze bardziej zdziwiony, za co ona przepraszała? Nigdy nie rozumiałem takich osób, które przepraszają za nic.
-Czasami to ja Cię po prostu nie rozumiem - parsknąłem śmiechem


(Juliette? 2 godziny czekałaś a takie gunwo wyszło)

Nowy wilk w KMT

Run free by Hioshiru
Sombre, morderca

Od Juliette CD historii Kanban'a

Zielona wadera jakby przewidziała co zamierzam zrobić odepchnęła mnie tak, że poleciałam za nią. Obiłam się o ziemię, gdy jedna z wader przycisnęła moją głowę do ziemi swoją łapą. Spojrzałam się na Kanban'a, który biegł  w stronę zielonej wadery. Przywołałam znak, który podciągnął białą waderę do góry. Miałam chwilę wolno dla siebie. Na pomoc śnieżnej waderze biegła wadera, która miała czerwony ogon. Również ona została odepchnięta do tyłu, gdy nagle sama poleciałam do tyłu przyczepiona do drzewa przez obręcz na szyi, której ostre końce były wbite głęboko w drzewo. Nie mogłam się wydostać, pierwszy widziałam tą rzecz wykonaną z tak dziwnego tworzywa. Czułam jak obręcz wżynała mi się w szyje utrudniając mi oddychanie. Kanban i ta wcześniejsza wadera, która nazwała się Alfą cały czas walczyli. Na pomoc swojej towarzyszce pobiegły tamte dwie wadery. Po chwili basior miał to samo co ja wokół szyi.
- Wracając do poprzedniego - zwróciła się do Kanban'a - jestem tutaj Alfą. Jako jedyna następczyni przejęłam to stanowisko
- Kłamiesz! Nigdy Cię tu nie widziałam wcześniej! - z trudem wypowiedziałam
- Chyba się nagram i będę każdemu napotkanemu wilkowi puszczać nagranie - mruknęła wadera i po chwili zaczęła nam się dokładniej przyglądać - Chwila, czy ty jesteś Juliette a ty Kanban?
- Tak - warknął basior, a ja jedynie kiwnęłam głową - Skąd znasz nasze imiona? - po jego pytaniu zostaliśmy uwolnieni, a ja wreszcie mogłam normalnie oddychać
- Opowiem wam może później, dobrze? A teraz chodźcie i wybaczcie za to wszystko - ruszyła przodem, a jej podwładne otoczyły nas tak, że szliśmy w środku
- Co o tym myślisz? - spytałam w myślach Kanbana
- Może idźmy z nimi, a później się coś wymyśli - odpowiedział mi
Znów pojawiliśmy się koło jaskiń. Nagle zniszczone tereny zniknęły, a pojawiły się piękne jak gdyby nic.
- Ta zielona włada ogólną magią - powiedziałam
- Zauważyłem - dała się w jego myślach wyczuć zdenerwowanie na całe to zdarzenie
Po dłuższej rozmowie z ów waderą, która okazała się być odpowiednikiem Jin'a doszliśmy do porozumienia. Nadal trudno było mi w to uwierzyć, że ona jest z innego wymiaru, ale wszystko jest możliwe. Zaproponowała nam na nowo dołączenie, a my się zgodziliśmy. I tak nie mieliśmy gdzie się podziać. Gdy wreszcie wyszliśmy od nich wszystkich udaliśmy się na polane.
- Co o tym wszystkim myślisz? - spytałam obok mnie leżącego basiora

Kanban?