poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Zawieszona!

Ciężko mi było podjąć tą decyzję, ale od dzisiaj WK zostaje zawieszone.
Nie wiem czy na kilka miesięcy, czy na stałe. Pewnie za jakiś czas zrobię restart, natchniona ''nowymi pomysłami''. Na dzień dzisiejszy, ten Blog już się chyba każdemu znudził... 
Chociaż i tak jestem szczęśliwa, że funkcjonował te 2 lata. Dziękuję wszystkim którzy mi pomagali i przyczynili się do powstania tak wspaniałego Bloga. Kto wie, może jeszcze kiedyś się tutaj spotkamy?

czwartek, 6 sierpnia 2015

Od Kenysy Cd Kathedraya

Dopiero teraz zauważyłem, że mam problemy ze skupieniem się na rozmowie. Nie przebywałem z innymi wilkami od bardzo dawna, a ruchy powietrza jakie były związane z ich obecnością niesamowicie mnie drażniły przez co pewnie wyglądałem na nieobecnego. Ledwo powstrzymywałem moje uszy przed odruchowymi i niespokojnymi ruchami w poszukiwaniu zagrożenia. Starałem się odwrócić swoją uwagę od tego i skończyło się na nieco wścibskim zachowaniu z mojej strony. Miałem nadzieje, że nie czuje się skrępowana moim uważnym spojrzeniem... Gdy znaleźliśmy się w samym sercu lasu zatrzymałem się łagodnie i skupiłem się na czymś innym niż wilki. Zobaczmy... niedaleko nas dwie wiewiórki właśnie zakładały gniazdo, wyraźnie uwijały się wiedząc, że są już spóźnione... Nie...nie to mnie interesuje. Zagłębiłem się dalej, skupiłem na lekkich falach powietrza szukając w nich grubszej zwierzyny. Rześkie i równomierne powiewy od wschodniej strony oznaczały strumień i to stosunkowo duży, być może będą tam i niedźwiedzie łakome na ryby, ale nie znajdę ich tam akurat teraz... Trzeba będzie poczekać. Poruszyłem niespokojnie uchem od strony Kathedry, która coś powiedziała, ale ja zignorowałem to. Wiem to trochę niegrzeczne, ale nie chciałem przerywać gdy już tak dobrze mi idzie. Postanowiłem sięgnąć za strumień w poszukiwaniu jeleni, na które miała polować Kathedra. Tutejsza wataha musiała wyraźnie zniechęcić te zwierzęta parzystokopytne do przebywania w pobliżu, ale udało mi się znaleźć grupkę łani, a wraz z nimi 3 albo 5 byków. Dziwna sprawa, pod koniec wiosny powinny już być cielaki, a tym czasem nie widać nawet by, którakolwiek samica była w ciąży... Co za nieudolne byki, bezpłodne czy co?
 - Masz minę jak srający kot. - tym razem doszła do mnie uwaga Kathedry, w której pobrzmiewało chłodne rozbawienie.
Spojrzałem na nią ogłupiały.
 - Bardzo oryginalne porównanie. - stwierdziłem kładąc uszy po sobie.
 - Nie złość się...nic nie poradzę. Naprawdę wyglądałeś tak jak to określiłam. - nie wiem czy to była tylko moja wyobraźnia czy wadera naprawdę przez ułamek sekundy wystawiła do mnie język.
Zamrugałem kilkukrotnie i prychnąłem.
 - No dobrze, niech będzie. - mimowolnie uśmiechnąłem się zawadiacko pochylając nieco łeb tak, że przez tą chwile rozbawienia patrzyłem na ziemie po czym podniosłem wzrok na waderę. - W każdym bądź razie kawałek stąd na wschód jest strumień gdzie będę mógł znaleźć niedźwiedzie za to jeśli chodzi o twoje jelenie to niedaleko mojego miejsca łowów powinno być skromne stado, ale trzeba się pośpieszyć, bo nie wydaje mi się by miały zamiar zostać tam długo, były odrobinę niespokojne. - czułem się jakbym powiedział to wszystko na jednym wdechu dlatego na zakończeniu wziąłem głębszy oddech i wypuściłem ciężko powietrze.
Kathedra zrobiła coś na styl ptasiego przechylenia głowy i posłała mi na pozór bezbarwne spojrzenie, w którym czaił się lekki błysk, którego nie potrafiłem zinterpretować.
 - Skąd to wiesz?
 - Co? - na początku zbiła mnie z pantałyku, ale potem zrozumiałem o co jej chodzi. - Ah, masz na myśli to jak udało mi się znaleźć jelenie i strumień. Ty posiadasz swoje lekkie łapy, ja mam swój własny radar wspomagany przez wiatr.
 - Rozumiem, to dość ciekawe - może i użyła słowa ,,ciekawe", ale wcale nie wyglądała na zaciekawioną choć może tylko powierzchownie, nie zdążyłem się jeszcze przyzwyczaić do jej stylu bycia.
 - Nie zabrzmiało to arogancko ani nic takie, prawda? - spytałem nieco zaniepokojony jej beznamiętnym spojrzeniem i zamkniętą postawą ciała.
 - Nie, raczej nie. Ja mogę się czymś pochwalić, więc ty też. Jesteśmy kwita, jeśli można to tak ująć - brzmiała niemal jakby chciała mnie uspokoić, ale i tak czułem się jak po powiewie arktycznego wiatru przez barwę jej głosu.
 - Chyba masz racje... Lepiej już chodźmy, niedźwiedzie mogą się pojawić w każdej chwili, a parzystokopytne odejdą lada moment. - jakby dla pewności, że to jest powód, dla którego przerywam rozmowę pokiwałem lekko łbem.
 - No tak, właściwie to przez chwile zapomniałam o tym polowaniu. - powiedziała to tak jakby jej już tu ze mną nie było i tylko ciało, które było naczyniem dla duszy pozostało.
 - Tylko uważaj na licówkę, bo jak ją upolujesz to mogiła dla całego stada. - ostrzegłem ją dla pewności, z tego co wiedziałem mało wilków wiedziało jak funkcjonuje jelenie stado.
 - Hm? - wadera gwałtownie wróciła na ziemie i spojrzała na mnie pytająco.
 - Łania przewodząca, ta która wybiera kierunek wypraw i ogólnie pilnuje reszty stada. Łatwo ją poznacz, zawsze jest gdzieś na przodzie lub na zewnątrz kiedy się pasą, poza tym gdy zaatakuje wszystkie będą starały się biec za nią. - wytłumaczyłem jej z łagodnym uśmiechem na pysku.

Kathedra? Pozostawiam opis polowania tobie, bo się trochę rozpisałam .q.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Od Kathedry cd. Kenysy

- Ehem, to może ja już pójdę, muszę jeszcze coś upolować - mruknęłam.
- Cóż, jak chcesz to mogę Ci pomóc, szybciej skończysz ...
- Wow, to zaskakujące słyszeć to od wilka za którego przed chwilką spadło się z impetem - zaśmiałam się chłodno mimo woli. Hm, chyba mogłam go urazić ale, cóż ...
- Serio, nie ma problemu w końcu ja też muszę coś jeść, a właśnie taki był mój cel. - Powiedział z lekkim zawahaniem. To naprawdę zaskakujące, że po prostu zignorował mój przytyk.
- Skoro tak, to chodźmy, może skończymy zanim się ściemni. To co dziś na kolację ?
- 2 niedźwiedzie ... - mruknął. Zdziwiłam się, że potrafi aż tyle pochłonąć. Chociaż w sumie to patrząc na jego wzrost.
- Zatem ja obiorę sobie za cel 2 jelenie - odpowiedziałam, chociaż może bardziej do siebie niż do niego. Kenysa był jakiś taki nieobecny.
Ruszyliśmy w drogę. Biegliśmy w milczeniu w stronę lasu. Basior patrzył w ziemię, nagle przerzucił wzrok na moje łapy oraz trochę za mnie. Bacznie mnie obserwował.
- Coś nie tak ? - zapytałam zaniepokojona jego zainteresowaniem.
- Dziwi mnie to, że nie zostawiasz żadnych śladów. Jest to trochę ... - zamyślił się, zapewne szukał odpowiedniego komentarza by mnie nie urazić - ... absurdalne, tak absurdalne.
- Masz na myśli to, że przy takich rozmiarach nie zostawiam w ziemi odcisków ? - zerknęłam na niego. Po prostu na mnie patrzył, byle tylko nie pokiwać głową i dać mi niejasną odpowiedź. - Przecież nawet nie dotykam gruntu - Zaśmiałam się . Nagle przyspieszyłam i zaczęłam biec w powietrzu.
- To dzięki temu, że panuję nad wiatrem i stąpam po powietrzu by poruszać się płynniej.
- To dlatego chodzisz tak specyficznie, lekko i majestatycznie ... - powiedział cicho pod nosem, analizując coś.

Kenysa ?

Od Kenysy Cd Kathedraya

Gdybym miał być szczery moim zachowaniem zdziwiłem sam siebie. Zazwyczaj nie jestem tak...niemiły. Z lekkim trudem wstałem czując ból w klatce piersiowej i stawach. Wziąłem głębszy oddech i spojrzałem na ,,Pana lubię spadać na innych" i odrobinę mnie zamurowało. Nie był to bynajmniej basior lecz wadera, było to widać po pierwszym zerknięciu na jej delikatne rysy pyska.  - Ah, wybacz. Mój błąd. - powiedziałem nieco głupawym tonem
 - Co? - z początku wyglądała jakbym wyciągnął ją z jej głębokich myśli i wyraźnie nie wiedziała co powiedzieć - To znaczy, bo to chyba ja powinnam przeprosić.
To co powiedziała zabrzmiało tak bezradnie, że prawie wydało mi się urocze.
 - Nie, skądże...Chociaż tak. W sumie to tak, ale nie do końca - w jednej chwili myślałem, że jest już okej, ale nie było. Dalej wszystko co wydostawało się z mojego pyska brzmiało bez sensu...
 - No tak. Przepraszam za to, że Cię "odrobinę" przygniotłam - jej małe skrzydełka poruszyły się w dziwny sposób co wydało mi się oznaką rozbawienia wadery.
 - A ja przepraszam, że wziąłem Cię za basiora, jesteś po prostu..trochę większa. To znaczy, to nic złego, sam nie jestem najmniejszy. - szybko zauważyłem swoją gafę i starałem się wyratować.
 - Tak...to prawda nie jestem normalnego wzrostu, ale ty za to jesteś ode mnie wyższy o głowę.
 - No właśnie...A, byłbym zapomniał. Nazywam się Kenysa, a ty? - nie jestem dobry w zmienianiu tematu...
 - Kathedraya, ale może być też Kathedra by tak bardzo nie uprzykrzać Ci życia - powiedziała to tak jakby chciała zażartować, ale jej ton pozostawał chłodny i bezbarwny.
 - Heh, nie wydaje mi się by twoje imię miało by mi utrudnić egzystencje - powtórzyłem sobie jej imię kilka razy w głowie by dobrze je zapamiętać i po chwili stwierdziłem pewien fakt - Brzmi bardzo egzotycznie i w sumie nawet przyjemnie. Nawet mi się podoba.
(Kathedra?)