czwartek, 6 lipca 2017

Od Rhiali

Leżałam na jednej z gałęzi Wielkiego Drzewa wpatrując się na piękny krajobraz morza. W oddali dało się dostrzec tereny Klanu Wody. U nich pewnie nie jest lepiej, słońce coraz mocniej przygrzewa, a moim pobratymcy pewnie spędzają całe dnie w jeziorach których dużo jest u nich. Westchnęłam machając ogonem, po czym wstałam i przeniosłam się trochę wyżej w koronę drzew chcąc schować się przed gorącym słońcem. Ponownie przycupnęłam tym razem ze zwieszonymi łapami w dół. Ponownie westchnęłam i już miałam zamknąć oczy i oddać się drzemce, gdy z dołu usłyszałam swoje imię. Przekrzywiłam głowę w dół. Gillian stał z opartymi przednimi łapami o pień wpatrując się do góry. Podniosłam się po czym udało mi się w miarę szybko zejść na ziemię. Wylądowałam tuż przy basiorze, który od razu wyprostował się. Skinęłam łbem, żeby zaczął mówić i w tym samym momencie ruszyłam za nim
- Mamy mały problem tuż przy granicy z Klanem Ognia - na moim pysku pojawił się grymas, pewnie znów konflikt o karibu - Ellen wraz z Remim i innymi wybrali się na polowanie, jednak z pewnego powodu zwierzyna zmieniła swój kurs i pobiegła w przeciwnym kierunku prosto do ogniowych...
- Ech ta Ellen nigdy nie potrafi odpuścić - powiedziałam przekręcając oczami
No cóż po raz chyba trzeci idziemy złożyć wizytę naszym sąsiadom i również po raz trzeci będę kazała waderze czasami odpuścić. Klan Everything jest jednych z tych klanów które nie muszą narzekać na brak zwierzyny, chociaż nie zawsze możemy sobie odpuszczać takie sprawy. Wilki ognia z natury to są te narwane, które nie lubią odpuszczać i od razu wszelka kłótnia zamienia się w konflikt. Jak na razie mój cel zachowania pokoju w krainie cały czas się spełnia.
Przeskoczyłam przez leżącą na ziemi kłodę, po czym czym prędzej podbiegłam do gromadki, która powarkiwała na siebie na zmianę. Remi stał z boku z opuszczonymi uszami wpatrując się w Ellen, która trzymała mocno zębami jedną z nóg renifera. Gillian wyminął mnie szybko podbiegając do burej wadery, po czym sam zaczął powarkiwać. Wilki z sąsiedniego klanu nie przejęły się moim przyjściem tak jak za pierwszym razem, jednak opuściły po sobie uszy i na krótko opuściły łby. Wadera przez chwilę wpatrywała się w moją stronę, gdy wreszcie puściła nogę i podeszła do mnie.
- Rhiali! Karibu biegło wzdłuż granicy...te pchlarze czyhały tylko na to, aż przebiegnie prze ich granicę, ale z powrotem wrócił na nasz klan i to ja go powaliłam!
- Nie prawda! - odezwała się pomarańczowa wadera, która wystąpiła na przód - Ty...- wymieniła się spojrzeniami z Ellen i po chwili zaczęły powarkiwać
- DOŚĆ! - krzyknęłam - Znajdujecie się aktualnie na terenie Klanu Everything jako goście, a nie chciałabym żeby nasze stosunki się zmieniły. Karibu znajduje się po naszej stronie, więc tym samym nie widzę dalszej kontynuacji rozmowy. Gillian! Remi! Pomóżcie Ellen z karibu! A wy lepiej wracajcie do siebie... - zwróciłam się do wilków ognia, które prychając pod nosem wycofały się
Podniosłam wzrok na jedno ze wzgórz na którym stał nie kto inny jak Alfa Klanu Ognia. Nawet nie podbiegł wesprzeć swoich towarzyszy tylko przyglądał się wszystkiemu z góry. Przez chwilę wpatrywałam się tak w postać, po czym dołączyłam do reszty wilków. Może wypadałoby odnowić z każdym klanem sojusz...

Darkness? [zróbmy sojusz]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz