wtorek, 8 sierpnia 2017

Od Rigel

Ciemność. Chłodna, przyjemna woda kołysała moje rozproszone we wszystkie strony, jasne futro. Przez półprzymknięte powieki widziałam jedynie drogę przed sobą, wyłożoną niesionymi przez fale, różnego rozmiaru muszelkami, kamieniami i morską roślinnością. Czasami coś musnęło mnie w łapy, zaczepiało się w ogon, jednak jak w głębokim transie nie zwracałam na to żadnej uwagi. Przecież byłam bezpieczna... prawda? Łapczywie zaczerpnęłam w płuca świeżego powietrza, gdy tylko powolnie wynurzyłam się na powierzchnię, a moje łapy zatopiły w suchym, ciepłym piasku. Od razu gorące promienie jasnego słońca sięgnęły mojego grzbietu, a miłe, leśne powietrze ponownie pobudziło do życia. Leniwie uchyliłam powieki, unosząc wzrok na teren przede mną. Plaża nie była duża, już kilka metrów od wody porastała trawa, a jeszcze kawałek dalej zaczynały się drzewa, rosnące coraz gęściej, aż w końcu tworzące bujny las. Drgnęłam niespokojnie, uświadamiając sobie, że zupełnie nie miałam pojęcia gdzie jestem i jak się tutaj znalazłam. Byłam wymęczona, a moje mięśnie wręcz błagały o odpoczynek. Na szczęście raczej nikogo nie było w pobliżu, więc może warto byłoby się rozejrzeć? Miałam ochotę trochę poleżeć na ciepłej plaży i dopiero udać się w teren, jednak głód zmusił mnie do natychmiastowych poszukiwań. Wkroczyłam w pas chłodnego cienia rzucanego przez drzewa, utrzymując czujność. Ziemia i całe otoczenie były bujnie porośnięte zieloną roślinnością, osłaniającą przed gorącym słońcem. Z podłoża bił przyjemny dla łap chłód. Do mych nozdrzy dotarł miły zapach mięsa, dobiegający z niedaleka. To mogła być oznaka czyjegoś bytu i rzeczywiście roznosiła się tutaj woń innych wilków, jednak byłam tak głodna, że musiałam sprawdzić, czy na pewno to czyjaś zdobycz. Przecież równie dobrze mogła być niedawno porzucona...
Niepewnie stanęłam u wejścia jakiejś jaskini, gdzie doprowadziła mnie upragniona woń. Próbowałam dopatrzyć się czyjegoś ruchu, jednak niczego nie dostrzegłam. Czym prędzej doskoczyłam do upolowanej łani i już miałam zatopić w jej ciele głodne zęby, jednak momentalnie drgnęłam, zatrzymując swe poczynania na dźwięk czyjegoś głosu za sobą.
- Co tu robisz? - aż podskoczyłam odwracając się szybko w stronę ciemnego wilka z neonowymi znaczeniami. Był ode mnie troszkę wyższy, stał u wejścia i mierzył mnie spojrzeniem zdziwionych oczu. Nigdy przedtem go nie widziałam, on zapewne mnie też.
- N-ii-c... - mruknęłam niepewnie. Na samą myśl, że to zapewne jego jaskinia, a ja tak po prostu sobie do niej weszłam, zaczęłam powoli osuwać się do tyłu. Nie byłam pewna jego dalszej reakcji, dlatego wolałam być gotowa na wszystko.

Neon?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz