Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ~Klan Ziemi~. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ~Klan Ziemi~. Pokaż wszystkie posty
sobota, 8 lipca 2017
Nowy wilk w Klanie Ziemi!
art wykonany przez właścicielkę
ZACHARY
Hierarchia: Zwykły członek
Klan Ziemi
ZACHARY
Hierarchia: Zwykły członek
Klan Ziemi
piątek, 7 lipca 2017
Od Kayna c.d Rhaegara
Szedłem pograniczem Klanu Ziemi i Klanu Everything. Myślami byłem zupełnie gdzie indziej i pewnie dlatego tak późno zauważyłem dwóch przybyszów przekraczających granicę. Byli niedaleko mnie. Powoli i niezauważalnie zacząłem się przybliżać do nich aż w końcu stanąłem na ich drodze.
Zawarczałem na basiora, może trochę zbyt agresywnie, gdybym zauważył ich wcześniej, przygotowałbym o wiele milsze powitanie, ale wszystko stało się zbyt szybko. Wilk zaczął bawić się wodą i obojętnie zapytał czy Elayne znalazła inny sposób na witanie przybyszów. Nie widząc zagrożenia uspokoiłem się i odpowiedziałem basiorowi.
- Umm... Nie, przepraszam was. Zamyśliłem się i wyczułem was trochę za późno.
"Przyjrzałem" się dobrze wilkom. Jeden z nich pochodził z Klanu Ziemi. Była to nasz znachorka, nie znałem jej dobrze, kojarzyłem tylko. Drugi natomiast pochodził z Klanu Wody lub Everything, nie byłem do końca pewien.
- Jesteś z Klanu...
- Wody - dokończył za mnie i zwrócił się do wadery. - Skoro doprowadziłem Cię tu bezpiecznie, będę już wracał do siebie.
- Dziękuję i do zobaczenia - wadera lekko uśmiechnęła się. Odeszła od towarzysza i stanęła przy moim boku.
Odwrócił się i pewnie ruszył w stronę domu.
- Mam nadzieję, że przy następnym spotkaniu zostanę lepiej potraktowany. - dodał jeszcze na odchodne, ale nic nie odpowiedziałem. Nie wiedziałem nawet co, byłem zbyt zdezorientowany sytuacją.
Gdy basior odszedł już kawałek, zwróciłem się do naszej znachorki.
- Kto to był?
(Gleny? opko możesz wysłać do mnie)
Zawarczałem na basiora, może trochę zbyt agresywnie, gdybym zauważył ich wcześniej, przygotowałbym o wiele milsze powitanie, ale wszystko stało się zbyt szybko. Wilk zaczął bawić się wodą i obojętnie zapytał czy Elayne znalazła inny sposób na witanie przybyszów. Nie widząc zagrożenia uspokoiłem się i odpowiedziałem basiorowi.
- Umm... Nie, przepraszam was. Zamyśliłem się i wyczułem was trochę za późno.
"Przyjrzałem" się dobrze wilkom. Jeden z nich pochodził z Klanu Ziemi. Była to nasz znachorka, nie znałem jej dobrze, kojarzyłem tylko. Drugi natomiast pochodził z Klanu Wody lub Everything, nie byłem do końca pewien.
- Jesteś z Klanu...
- Wody - dokończył za mnie i zwrócił się do wadery. - Skoro doprowadziłem Cię tu bezpiecznie, będę już wracał do siebie.
- Dziękuję i do zobaczenia - wadera lekko uśmiechnęła się. Odeszła od towarzysza i stanęła przy moim boku.
Odwrócił się i pewnie ruszył w stronę domu.
- Mam nadzieję, że przy następnym spotkaniu zostanę lepiej potraktowany. - dodał jeszcze na odchodne, ale nic nie odpowiedziałem. Nie wiedziałem nawet co, byłem zbyt zdezorientowany sytuacją.
Gdy basior odszedł już kawałek, zwróciłem się do naszej znachorki.
- Kto to był?
(Gleny? opko możesz wysłać do mnie)
wtorek, 4 lipca 2017
Od Gleny c.d Rhaegara
- Stoi.- odpowiedziałam, zrywając odpowiednią ilość. Byłam wdzięczna alfie, ale nie okazywałam tego, nie wiem czemu. Może dlatego, że nie spodziewałam się, iż kogoś tu spodkam? Prawdopodobnie. Po mimo, że odłożyłam liście babki lancetowatej wzięłam je znowu. Uznałam, że lepiej je wziąć. Zawsze mogą się do czegoś przydać. Na wszelki wypadek.
- Dziękuję.- skierowałam te słowa do alfy, spoglądając mu w oczy. On skinął głową, a po chili odpowiedział mi.
- Nie ma problemu.
- Mnie czas goni, do zobaczenia.- odpowiedziałam, gdy zauważyłam, że słońce zaczyna powoli zachodzić. Ten dzień minął mi bardzo szybko. To przez te spotkanie i błąkanie się po lesie... MOgłam lepiej zagospodarować ten czas. W tej chwili spojrzałam na swoje łapy i... Świetnie, były całe brudne od błota, miały przylepione do sierści patyki i liście. Gdzie ja w tedy łaziłam? Nie mogłam być aż tak nie uważna... A jednak. Wilk najwidoczniej zauważył moją minę, jaką zrobiłam na widok moich kończyn.
- Coś nie tak?- podszedł do mnie bliżej. Ja na to pokręciłam głową.
- Są po prostu brudne.- spojrzałam na nowo poznanego osobnika. - To nic... Po prostu nie lubię brudu.- przyznałam się. To trochę głupie, ale czasami zawstydza mnie to "coś". Nawet nie wiem jak to określić. To nie jest fobia. Napewno jest na to inne określenie, tera mi wypadło z głowy. Pamiętam jak kiedyś inne wilki patrzyły na mnie podejrzliwie, z dziwnym wyrazem psyka gdy coś szorowałam aż do połysku. Nie panuję nad tym. To chyba już podchodzi pod uzależnienie.
- A... Rozumiem. Tak myślę.- ostatnie słowa wypowiedział nico ciszej.-Może odprowadzić cię do twojego klanu?- zastanowiłam się przez chwilę. Nie wiem czemu byłam wobec niego nie ufna. W końcu to alfa, nie powinien, nie mógł mnie skrzywdzić. Jest w końcu przewodnikiem jednego z kanu. Po za tym słońce już zaczęło zachodzić i nie wiadomo co będzie się pałętać tu po zmierzchu. Taki basior byłby dobrą ochroną. Skinęłam na jego zapytanie głową.
- Lepiej, żebyś mnie odprowadził. Przynajmniej tak mi się wydaje. - odetchnęłam cicho. Czułam, że już zaczynam się już przyzwyczajać do wilka.
Rhaegar?
- Dziękuję.- skierowałam te słowa do alfy, spoglądając mu w oczy. On skinął głową, a po chili odpowiedział mi.
- Nie ma problemu.
- Mnie czas goni, do zobaczenia.- odpowiedziałam, gdy zauważyłam, że słońce zaczyna powoli zachodzić. Ten dzień minął mi bardzo szybko. To przez te spotkanie i błąkanie się po lesie... MOgłam lepiej zagospodarować ten czas. W tej chwili spojrzałam na swoje łapy i... Świetnie, były całe brudne od błota, miały przylepione do sierści patyki i liście. Gdzie ja w tedy łaziłam? Nie mogłam być aż tak nie uważna... A jednak. Wilk najwidoczniej zauważył moją minę, jaką zrobiłam na widok moich kończyn.
- Coś nie tak?- podszedł do mnie bliżej. Ja na to pokręciłam głową.
- Są po prostu brudne.- spojrzałam na nowo poznanego osobnika. - To nic... Po prostu nie lubię brudu.- przyznałam się. To trochę głupie, ale czasami zawstydza mnie to "coś". Nawet nie wiem jak to określić. To nie jest fobia. Napewno jest na to inne określenie, tera mi wypadło z głowy. Pamiętam jak kiedyś inne wilki patrzyły na mnie podejrzliwie, z dziwnym wyrazem psyka gdy coś szorowałam aż do połysku. Nie panuję nad tym. To chyba już podchodzi pod uzależnienie.
- A... Rozumiem. Tak myślę.- ostatnie słowa wypowiedział nico ciszej.-Może odprowadzić cię do twojego klanu?- zastanowiłam się przez chwilę. Nie wiem czemu byłam wobec niego nie ufna. W końcu to alfa, nie powinien, nie mógł mnie skrzywdzić. Jest w końcu przewodnikiem jednego z kanu. Po za tym słońce już zaczęło zachodzić i nie wiadomo co będzie się pałętać tu po zmierzchu. Taki basior byłby dobrą ochroną. Skinęłam na jego zapytanie głową.
- Lepiej, żebyś mnie odprowadził. Przynajmniej tak mi się wydaje. - odetchnęłam cicho. Czułam, że już zaczynam się już przyzwyczajać do wilka.
Rhaegar?
poniedziałek, 3 lipca 2017
Od Gleny do Rhaegara
Błąkałam się niedaleko Leśnego Strumyka. Dzień niedawno rozpoczął się, wraz z ćwierkaniem ptaków. Rozglądałam się za jakimiś ziołami do leków dla członków mojego klanu. Wszystko było spokojne, nie zmącone żadnym hałasem. Cudowna atmosfera, zwłaszcza dla mnie. Nagle, gdy przechodziłam przez bardziej zadrzewione tereny coś wpadło mi w oko. Tym czymś było ziele. Podeszłam w miejsce gdzie ono rosło. Roślina miała szerokie liście - dla innych wilków może to być następna trawa z wielu, ale ja poznałam ją od razu. Była to babka lancetowata. Zerwałam parę liści i zwróciłam się w stronę mojego obecnego miejsca zamieszkania, nie będę przecież niosła przez resztę spaceru tej rośliny. Nie było to daleko, ale droga zajmowała około dziesięć minut. Spacerowałam spokojnym, wolnym krokiem. Nic mnie przecież nie goniło. W między czasie zaczęłam rozmyślać o różnych rzeczach. Jedną z nich była myśl o tym, czy kogoś tutaj spotkam. Nie mówię, że chciałam koniecznie kogoś teraz poznać, ale było by miło. Nie mam po prostu nic przeciwko poznawaniu nowych wilków. Albo ich polubię, albo i nie.
Gdy już była kilka metrów od mojego celu usłyszałam coś. Kroki czterech łap. Stanęłam w bezruchu. Nasłuchiwałam. Chodził niedaleko mnie. Zaczęłam węszyć. Nie znałam jego zapachu. A niech to... To mógł być ktokolwiek. Na wszelki wypadek napięłam się, w razie gdyby osobnik byłby nastawiony na mnie agresywnie. W tedy będę gotowa do ataku.
Rhaegar?
Gdy już była kilka metrów od mojego celu usłyszałam coś. Kroki czterech łap. Stanęłam w bezruchu. Nasłuchiwałam. Chodził niedaleko mnie. Zaczęłam węszyć. Nie znałam jego zapachu. A niech to... To mógł być ktokolwiek. Na wszelki wypadek napięłam się, w razie gdyby osobnik byłby nastawiony na mnie agresywnie. W tedy będę gotowa do ataku.
Rhaegar?
Subskrybuj:
Posty (Atom)