Westchnełam. Przypominało mi to o śmierci Kalipso. Właśnie dzisiaj jest rocznica jej śmierci:
- Coś się stało ?-spytał niepewnie.
- Nie..to wspomnienie z przeszłości... smutnej przeszłości- powiedziałam siadając na ziemi i wpatrując się w słońce. Po chwili nastała ciemność a z nią sen.
*****
Obudził mnie zapach mięsa. Przetarłam oczy a obok mnie stał Kiyoteru. Zatopiłam zęby w pociłku. Potem całe stado wzbiło się w powietrze. Wzleciałam wysoko nad ziemię i przestałałam machać skrzydłami. Przy samej ziemi ponownie wzbiłam się w górę. Podleciałam do alfy:
- Mogę tu zostać ?-spytałam
- Oczywiście-powiedział i lekko się uśmiechnął.
Kiyoteru ?
poniedziałek, 9 lutego 2015
Od Kiyoteru C.D. Life
Chwilę staliśmy wszyscy przy waderze, która wyglądała, jakby cały czas spała. Po chwili delikatnie się poruszyła i lekko otworzyła oczy.
- No wstawaj leniuchu - powiedział Octavio.
- Kim jesteś? - zapytała wadera wstając. - Kim wy wszyscy jesteście?
Po kolei jej się przedstawiliśmy, po czym wadera też się nam przedstawiła. Jej imię brzmiało "Life".
- Gdzie ja jestem? - zapytała.
- Na terenie Klanu Powietrza - odpowiedziałem jej.
- Klanu...? Nie watahy? - dopytała.
- Tak, klanu, jednak to działa podobnie jak wataha.
- Rozumiem już...
Chwilę jeszcze tak rozmawialiśmy, trwało to może z godzinę. Było już późno, słońce zachodziło za horyzontem.
<Life?>
piątek, 6 lutego 2015
Od Terry CD Twilight'a
Szłam spokojnym krokiem.
Co jakiś czas przystawałam by odsapnąć.
- Po co ja wogóle wyszłam z jaskini ?! Po jaka cholerę ! - krzyknęłam i chciałam się wrócić, ale zapomniałam drogi.
Stanęłam na oblodzonej trawie, i obserwowałam znajome mi rzeczy.
Tylko taki mały problem : Nic tu nie znałam !
Usiadłam pod drzewem i liczyłam na jakąś pomoc.
Jakaś siła ciągła mnie w stronę tak zwanej mrocznej Puszczy,
Zrobiło mi się słabo, nagle nie wiedziałam gdzie jestem, gdyby nie to że nagle straciłam węch odnalazłabym drogę.
Położyłam się z w moich oczach ukazał się ciemny obraz przedstawiający śmierć Twilight'a...i kogoś jeszcze.
Były to małe wilki, z przymkniętymi oczami znajdujące się nie obok Twilight'a ale w jakimś ciele.
Nagle olśniło mnie.
Wstałam i rozpłakałam się.
Dotarło to do mnie.....jestem w ciąży.
Chciałam pobiec przed siebie, do Twil'a ale nic nie wiedziałam.
Coś zagrażało mojemy ukochanemu i szczeniakom.
Przerażona usiadłam w najcieplejszym miejscu.
- Będzie dobrze - czujnie rozglądałam się powtarzając te dwa słowa.
Twilight ? Buahaha ! default smiley xd
Co jakiś czas przystawałam by odsapnąć.
- Po co ja wogóle wyszłam z jaskini ?! Po jaka cholerę ! - krzyknęłam i chciałam się wrócić, ale zapomniałam drogi.
Stanęłam na oblodzonej trawie, i obserwowałam znajome mi rzeczy.
Tylko taki mały problem : Nic tu nie znałam !
Usiadłam pod drzewem i liczyłam na jakąś pomoc.
Jakaś siła ciągła mnie w stronę tak zwanej mrocznej Puszczy,
Zrobiło mi się słabo, nagle nie wiedziałam gdzie jestem, gdyby nie to że nagle straciłam węch odnalazłabym drogę.
Położyłam się z w moich oczach ukazał się ciemny obraz przedstawiający śmierć Twilight'a...i kogoś jeszcze.
Były to małe wilki, z przymkniętymi oczami znajdujące się nie obok Twilight'a ale w jakimś ciele.
Nagle olśniło mnie.
Wstałam i rozpłakałam się.
Dotarło to do mnie.....jestem w ciąży.
Chciałam pobiec przed siebie, do Twil'a ale nic nie wiedziałam.
Coś zagrażało mojemy ukochanemu i szczeniakom.
Przerażona usiadłam w najcieplejszym miejscu.
- Będzie dobrze - czujnie rozglądałam się powtarzając te dwa słowa.
Twilight ? Buahaha ! default smiley xd
Od Twilighta CD Terry
Potrafił panować nad snami,ale nie wymysliłbym takiej rzeczy. Oprucz niego taką zdolność miał jeszcze brat Elipsar. Spojrzał na wzgórze. Coś na nim stało. Dzięki wyostrzonemu wzrokowi zdawało mu się że widzi oczy w barwie zimowego nieba, szaro-brązowe futro. Byli do siebie dość podobni. Jak bliźniacy, lecz z inną barwą. Czy mu się zdawało, czy też naprawdę widział właśnie jego? Prychną. To nie mógł być on.
- Na co patrzysz?
Pokręcił głową.
-Tak tylko kochanie.
Zaprowadził ją z powrotem do groty. Wilk długo nie zasnął, wiele błędów popełnił... Dręczyło go poczucie winy.
- Nigdy więcej...-szepną patrząc na śpiącą Terre i pocałował ją w czoło. Ułorzył się wygodniej i zasną. Postarał się aby milna miała tylko piękne sny.
•~•~•~•~•
Gdy się obudził, znów nie zobaczył Terry. Przeciągnąć się i wstał. W kuchni stygło jedno z dań które przygotowała, jednak wadery nigdzie nie było. Zaniepokojony poszedł ją szukać.
Terra? Gdzieś ty polazła?
- Na co patrzysz?
Pokręcił głową.
-Tak tylko kochanie.
Zaprowadził ją z powrotem do groty. Wilk długo nie zasnął, wiele błędów popełnił... Dręczyło go poczucie winy.
- Nigdy więcej...-szepną patrząc na śpiącą Terre i pocałował ją w czoło. Ułorzył się wygodniej i zasną. Postarał się aby milna miała tylko piękne sny.
•~•~•~•~•
Gdy się obudził, znów nie zobaczył Terry. Przeciągnąć się i wstał. W kuchni stygło jedno z dań które przygotowała, jednak wadery nigdzie nie było. Zaniepokojony poszedł ją szukać.
Terra? Gdzieś ty polazła?
Od Terry CD Twilight'a
- Wiem...ale... - odparłam cicho.
- Terra nigdy Cię nie opuszczę, wiesz o tym... - odparł cicho z uśmiechem.
- A co jeżeli...... - zapytałam ale zrezygnowałam.
- Co ?
- Śniło mi się....że umierasz. - odparłam ze łzami w oczach.
- To tylko koszmar kochanie - odparł i pocałował mnie w czoło.
- A co jeżeli nie ? Jeżeli to prawda, teraz różne rzeczy się zdarzają - odparłam z lękiem.
- Nic się nie stanie - odparł.
Dobrze, dobrze że tak mówi.
Gdyby nie on, już by mnie tu nie było.
Miałam jszcze pewne zastrzeżenia do jednej sprawy, ale jak wszystko zobacze wtedy się okaże.
Wtedy zobaczymy, czy chodzi mi o to, o czym myślę.
Twil ?
- Terra nigdy Cię nie opuszczę, wiesz o tym... - odparł cicho z uśmiechem.
- A co jeżeli...... - zapytałam ale zrezygnowałam.
- Co ?
- Śniło mi się....że umierasz. - odparłam ze łzami w oczach.
- To tylko koszmar kochanie - odparł i pocałował mnie w czoło.
- A co jeżeli nie ? Jeżeli to prawda, teraz różne rzeczy się zdarzają - odparłam z lękiem.
- Nic się nie stanie - odparł.
Dobrze, dobrze że tak mówi.
Gdyby nie on, już by mnie tu nie było.
Miałam jszcze pewne zastrzeżenia do jednej sprawy, ale jak wszystko zobacze wtedy się okaże.
Wtedy zobaczymy, czy chodzi mi o to, o czym myślę.
Twil ?
środa, 4 lutego 2015
Od Emily CD Ao
Odczekałam na tym mrozie jeszcze parę minut po czym odwróciłam się słysząc zbliżające się odgłosy. ,,Chyba ktoś tu idzie" - pomyślałam z lekką niechęcią i zerknęłam jakby od niechcenia w tamtą stronę. Zmierzyłam w parę sekund przybysza wzrokiem i moje wewnętrzne ja od razu wiedziało, że to członek innego klanu. Proszę mnie nie obwiniać ale naprawdę nie jestem dobra w powitaniach więc burknęłam tylko coś o tym, że nie jest tutejszy i już miałam się odwrócić, pobiec w swoim kierunku kiedy ten odpowiedział, że jest wysłany tu przez alfę aby zobaczyć z Valerią. Oh jaka wielka szkoda, że ja sama na dobrą sprawę nie wiem gdzie teraz urzęduję alfa. Nagle jakby coś we mnie pękło ( chyba ta skorupa, którą sama sobie stworzyłam) i dobra strona mnie podpowiedziała, że dawna Emily zawszę była chętna pomóc wilkowi w potrzebie. Ale czy moja dobroć i przywiązanie nie wyszły mi na złe ? W końcu zawsze to do czego się przywiązywałam szybko się kończyło. Na zdrowy rozum jednak ten wilk nic mi nie zawinił i mogę okazać mu trochę serdeczności. Tak więc po dłuższej chwili ciszy i wpatrywania się niebieskookiego basiora we mnie ( to naprawdę mnie denerwowało ) odrzekłam:
- Eh... Niech Ci będzie. Ale tylko tam i z powrotem. Nic więcej. Nie jestem tu niczyją przewodniczką. Dobrze ?
Spojrzałam na niego z poważną miną i czekałam na odpowiedź.
- Okej. Nic więcej od ciebie nie chce.
Bez żadnego sygnału ruszyłam z miejsca i skierowałam się na północ. Trzeba przyznać, że wybrałam tą stronę ponieważ do niej najczęściej dochodziły promyki słońca i było najładniej. Jakbym sama była alfą z chęcią wybrałabym to miejsce na swoją siedzibę. Jednak chyba się pomyliłam. Po dłuższym marszu nic się nie pojawiało i traciłam wiarę w moją osobę i orientację w terenie. Odwróciłam się i zobaczyłam za sobą tego samego basiora tylko, że teraz patrzył na mnie zirytowany. Odpowiedziałam mu spojrzeniem na spojrzenie, które mówiło ,,To ty chciałeś pomocy więc lepiej nie narzekaj". Kiedy już całkiem straciłam wiarę chciałam i chciałam nawrócić coś kazało mi iść dalej. ,,Odważna wilczyca nigdy się nie poddaje" - krążyło mi w umyśle i dodawało sił do dalszej drogi. Naglę zobaczyłam wodospad, a za nim pięknie ustrojone i bogato urządzone jaskinie alf. Odsapnęłam z ulgą nie z powodu zmęczenia ponieważ umiałam pokonywać duższe trasy ale z powodu końca pobytu z innym wilkiem.
- Tak więc dotarliśmy szanowny panie zastępco alfy.
Wycedziłam nieco sarkastycznie po czym dodałam.
- Tu kończy się nasza trasa i podróż. Mówi się raczej ,,dowidzenia" ale wolę Ci powiedzieć żegnaj. Tak więc żegnaj.
Opuściłam wilka i zdobyłam się na podobiznę uśmiechu po czym odbiegłam w kierunku lasu. A kiedy tak biegłam zrobiła się wiosna i przyleciały orły. Jak to dzikie zwierzę zwykłam gonić za orłami gdyż one prowadziły mnie zawsze na zielone łąki pełne zwierzyny, świeżego powietrza i samotności. Nie byłam teraz jednak do końca pewna czy chce rzeczywiście za nimi pobiec czy może zostać tu. Perspektywa samotności nie była już dla mnie błogosławieństwem. Ale czy powinnam odważyć się i wdać w kontakty z innymi wilkami ? Czy możę kiedy to zrobie znów cały mój świat się zawali ? Nie wiem tego lecz teraz postanowiłam żyć chwilą i pobiec beztrosko na polowanie, zaczerpnąć świeżego powietrza i wygrzać się w promykach słońca.
( Nie wiem czy to opowiadanie jest skierowane konkretnie do kogoś ale zawsze mozecie odpisać. c:
A no i Ao przepraszam, że tak długo nie odpisywałam. Wybacz mi to. ~ Emi )
- Eh... Niech Ci będzie. Ale tylko tam i z powrotem. Nic więcej. Nie jestem tu niczyją przewodniczką. Dobrze ?
Spojrzałam na niego z poważną miną i czekałam na odpowiedź.
- Okej. Nic więcej od ciebie nie chce.
Bez żadnego sygnału ruszyłam z miejsca i skierowałam się na północ. Trzeba przyznać, że wybrałam tą stronę ponieważ do niej najczęściej dochodziły promyki słońca i było najładniej. Jakbym sama była alfą z chęcią wybrałabym to miejsce na swoją siedzibę. Jednak chyba się pomyliłam. Po dłuższym marszu nic się nie pojawiało i traciłam wiarę w moją osobę i orientację w terenie. Odwróciłam się i zobaczyłam za sobą tego samego basiora tylko, że teraz patrzył na mnie zirytowany. Odpowiedziałam mu spojrzeniem na spojrzenie, które mówiło ,,To ty chciałeś pomocy więc lepiej nie narzekaj". Kiedy już całkiem straciłam wiarę chciałam i chciałam nawrócić coś kazało mi iść dalej. ,,Odważna wilczyca nigdy się nie poddaje" - krążyło mi w umyśle i dodawało sił do dalszej drogi. Naglę zobaczyłam wodospad, a za nim pięknie ustrojone i bogato urządzone jaskinie alf. Odsapnęłam z ulgą nie z powodu zmęczenia ponieważ umiałam pokonywać duższe trasy ale z powodu końca pobytu z innym wilkiem.
- Tak więc dotarliśmy szanowny panie zastępco alfy.
Wycedziłam nieco sarkastycznie po czym dodałam.
- Tu kończy się nasza trasa i podróż. Mówi się raczej ,,dowidzenia" ale wolę Ci powiedzieć żegnaj. Tak więc żegnaj.
Opuściłam wilka i zdobyłam się na podobiznę uśmiechu po czym odbiegłam w kierunku lasu. A kiedy tak biegłam zrobiła się wiosna i przyleciały orły. Jak to dzikie zwierzę zwykłam gonić za orłami gdyż one prowadziły mnie zawsze na zielone łąki pełne zwierzyny, świeżego powietrza i samotności. Nie byłam teraz jednak do końca pewna czy chce rzeczywiście za nimi pobiec czy może zostać tu. Perspektywa samotności nie była już dla mnie błogosławieństwem. Ale czy powinnam odważyć się i wdać w kontakty z innymi wilkami ? Czy możę kiedy to zrobie znów cały mój świat się zawali ? Nie wiem tego lecz teraz postanowiłam żyć chwilą i pobiec beztrosko na polowanie, zaczerpnąć świeżego powietrza i wygrzać się w promykach słońca.
( Nie wiem czy to opowiadanie jest skierowane konkretnie do kogoś ale zawsze mozecie odpisać. c:
A no i Ao przepraszam, że tak długo nie odpisywałam. Wybacz mi to. ~ Emi )
Subskrybuj:
Posty (Atom)