-Może to sentymentalne, ale uwielbiam obserwować wschód słońca, zwłaszcza, kiedy wstaje nad jeziorem czy morzem, kiedy nic nie przysłania mi widoku- pochyliłam lekko łeb przed alfą. Wielokrotnie ćwiczyłam swoje iluzjonistyczne zdolności, ale nigdy nieudało mi się sfałszować pierwszych promieni poranka. Sfałszować. Moje umiejętności to zwodzenie wzroku, nic innego, małe kłamstwo. I tu jest mój główny problem. Zawsze mówię prawdę, cóż, staram się, ale moje umiejętności i przeciwności losu sprawiają, że jak na waderę która w swoim mniemaniu jest szczera, strasznie dużo kłamię. Przez całe swoje młode życie ćwiczyłam żywioł światła, przez co woda stała się dla mnie niemal obca. Nadszedł czas, by to zmienić. Kto wie, może odkryję jakieś nowe zdolności?
-Mogę ci w czymś pomóc?- zaproponował Kid, lekko się uśmiechając. Zamyśliłam się i stałam przed nim gapiąc się w niebo jak sroka w gnat.
-W zasadzie, to tak. Chciałabym, aby któryś z wilków który wcześniej wypatrywał zagrożeń pokrótce pokazał mi najlepsze punkty obserwacyjne, oraz rewir, który mam patrolować.
Alfa przez chwilę się zastanawiał po czym rzucił okiem na wilki bawiące się na dole.
-Ja mogę to zrobić.
Bez słowa wyminął mnie i wszedł na wąską ścieżkę. Szliśmy kawałek drogi w całkowitym milczeniu, po czym zebrałam się w sobie i poruszyłam delikatną kwestię.
-Dziękuję ci, że poświęcasz mi swój czas. Mam do ciebie jeszcze jedną prośbę. Nigdy nie skupiałam się na rozwijaniu żywiołu wody- powiedziałam zgodnie z prawdą –ale po dołączeniu do tego klanu, czas to zmienić. Podszkolisz mnie? Lub wyznaczysz kogoś, kto się na tym zna? Wiem, straszna wiocha, że wadera w moim wieku jest na poziomie szczenięcia…
Ścieżka stała się mniej wyraźna. Po chwili nie było już wytoczonego szlaku i musiałam trzymać się Kid’a, aby się nie zagubić. Widać było, że zna te tereny jak własną kieszeń. Zgrabnie przeskakiwał nad strumyczkami, lub przechodził je w bród, nie mącąc ich spokojnej powierzchni ani jednym pluskiem. Zauważyłam, że robi tak w zależności od dna. Jedne były nierówne, pokryte zdradliwymi otoczakami, inne ubite i pewniejsze. Nie potrzeba było super wzroku, aby to dostrzec. Woda była krystalicznie czysta. Myliła przez to nieco poczucie przestrzeni.
-W Klanie pełnię dużo obowiązków. Nie zawsze znajdę czas, aby móc cię czegoś nauczyć. Poza tym, nie jestem najlepszym nauczycielem. Przez pewien czas mogłabyś mi towarzyszyć, nauczyłabyś się dzięki temu więcej o klanie. A każdą wolną chwilę poświęcalibyśmy na naukę.
Alfa zamilkł na chwilę, po czym zaczął mi przybliżać aspekty bycia wypatrującym, dając mi tym samym chwilę do namysłu. W zasadzie, odpowiedź była prosta, oczywiście, że tak. Jeśli bliżej poznam Kid’a zorientuję się, na ile mogę sobie pozwolić. Choć nie będzie to łatwe zadanie. Był tak blisko, mówił prosto do mnie, a i tak czułam niewidzialną granicę którą się otoczył. Zastanawiałam się, czy on, czy wszystkie wilki w klanie skrywają jakiś sekret. Pewnie nawet gorszy od mojego. Mnie groziło co najwyżej wywalenie z klanu i dalsza tułaczka. A im? Co trzeba mieć na sumieniu, aby być skazanym na śmierć?
-Z chęcią będę ci towarzyszyć przez pewien czas. Zrobię co w mojej mocy, abyś jak najszybciej mógł się pozbyć ciężaru, którym jestem- zgodziłam się swobodnie. W moim rodzinnej watasze tyle się uczyłam, całe dnie poświęcałam na doskonalenie swoich umiejętności, a mimo to nie zostałam przygotowana na trudy życia.
Alfa tylko coś mrukną. Nie minęło kilka godzin, kiedy oznajmił, że to koniec naszej wycieczki.
-Resztę terenu strzeże Ao, dzięki czemu nie masz zbyt wiele do roboty. Wystarczy, że zrobisz obchód, upewnisz się, że nie ma niebezpiecznych stworzeń bądź obcych wilków na terenie Klanu i możesz wracać. To na tyle. Pamiętasz drogę powrotną?
Kiwnęłam potakująco głową. Ale po chwili zastanowienia pokręciłam przecząco.
-Cóż, mogę spróbować, ale powiedz, kiedy mocno zboczę z kursu.
Kierując się pamięcią i wspomagając się położeniem słońca w końcu sprowadziłam nas do jaskiń. Pożegnaliśmy się krótko, po czym skierowałam się do swojej kwatery. Nie podobało mi się w niej tylko to, że było w niej tak ciemno. Poświata która ze mnie biła rozjaśniała mrok, ale wolałabym, aby to światło z zewnątrz, nie zemnie to robiło. Jutro nad tym popracujemy. A teraz spać.
<Kid? Brak pomysłu>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz