poniedziałek, 3 lipca 2017

Od Rhaegara c.d Gleny

 Spokojny szum wiatru dobiegający zza morza dobiegł do moich uszu, sprawiając, że mimowolnie nieco się podniosłem. Było jeszcze dosyć wcześnie, więc prawdopodobnie byłem już jedynym wilkiem który nie śpi. Leniwie wstałem, przeciągając się jak kot i głośno ziewając. Byłem głodny oraz spragniony. Powoli wygramoliłem się ze swojej jaskini, kierując się następnie w kierunku lasu. Przez chwilę szedłem rozglądając się w około w poszukiwaniu jakiegoś strumyka, kiedy w końcu na niego natrafiłem przystanąłem żeby się napić. Nie minęła chwila kiedy kolejny podmuch wiatru przyniósł za sobą nowy, ciekawy zapach. Zwierzyna? Nie, to nie było to. Zaciągnąłem się jeszcze raz i z lekkim niezadowoleniem stwierdziłem, że był to wilk, wilk od którego nie było czuć ani grama żywiołu wody. Pachniał natomiast jak mokra, dopiero co rozkopana ziemia. Nie musiałem zgadywać, żeby wiedzieć, że musiał być to ktoś z Klanu mojej kuzynki Elayne. Właśnie dlatego postanowiłem załatwić to raczej na spokojnie niż przelewając krew i wyrzucać owego delikwenta poza granice mojego Klanu. A muszę przyznać, że widok szybko odpływające wilka w stronę ''stałego'' lądu bywa naprawdę zabawny. Wilk nie był daleko, może trzydzieści, czterdzieści metrów dalej? Dlatego zbytnio się nie spieszyłem, przecież i tak mi nigdzie nie ucieknie. Nie zależało mi jakoś specjalnie na ukrywaniu swojej obecności, to też ów wilk szybko zorientował się, że coś jest nie tak. Poczułem jak atmosfera staje się napięta słysząc cichy warkot postaci, która znajdowała się teraz po drugiej stronie krzaków. Wziąłem krótki rozbieg, a następnie z gracją godnej długonogiej łani przeskoczyłem krzak, miękko lądując na swoich ciemnych, kropkowanych łapach. Spojrzałem tajemniczo na niższą i o wiele drobniejszą waderę, która na mój widok zjeżyła się jeszcze bardziej. Ze stoickim spokojem podszedłem do niej, przyglądając się uważnie każdemu jej ruchowi, nawet temu najmniejszemu. Jednak moją uwagę zwróciły też zioła które wadera miała obok siebie, czy nie występują one w większości Klanów?
 - Ciekawa zdobycz - powiedziałem po chwili siadając na trawie, wadera widząc moją pozycję z której ciężko będzie mi ją błyskawicznie zaatakować, nieco rozluźniła swoje mięśnie, już po chwili przyjmując normalną postawę. - Pamiętaj jednak, że nie jesteś na swoich terenach i takie spacery mogły się skończyć zupełnie inaczej. Na przyszłość pomów o tym ze swoją Alfą, która przekaże wszystko mi. Pozwalam Ci dokończyć zbiory, bezpiecznego powrotu - powiedziałem praktycznie od niechcenia.
 - Dobrze, daj mi dziesięć minut. - powiedziała wadera zbierając to co do tej pory zdążyła zebrać.
Westchnąłem trochę zażenowany swoją dzisiejsza dobrocią, żebym tylko ja był na co dzień tak miły dla obcych...
 - Jak Ci na imię?
 - Glena - wadera odpowiedziała w dalszym ciągu stojąc Tobie - A Tobie? - kiedy w końcu odwróciła się i rzuciła mi krótkie spojrzenie swoich żółtych oczu nie było widać w tym raczej zainteresowania, po prostu chciała być raczej uprzejma.
 - Rhaegar - prędko odpowiedziałem przez chwilę się zamyślając spoglądaj w błękitne niebo, zupełnie jak morze... - wiesz, jeśli byś pozwoliła, to pokazałbym Ci coś znacznie lepszego od tej babki lancetowatej.
 - Znasz się na roślinach?
 - Możesz w to nie uwierzyć, jednak Alfy muszą mieć przynajmniej podstawowe pojęcie na temat wszystkiego - westchnąłem - Nie będę czekał całego dnia, idziesz czy nie?
Wadera niechętnie, jednak w końcu ruszyła za mną trzymając się na pewien dystans. Zignorowałem ten brak zaufania w stosunku do mnie. Stąd do Świątyni było parę minut drogi, więc jak nie trudno zgadnąć, przez cały ten czas szliśmy w kompletnej ciszy. Dopiero kiedy znaleźliśmy się na miejscu, wadera od razu odżyła na widok świecących się, niebieskich kwiatów. Mieniły się jak kryształy, chociaż były one zdecydowanie kwiatami, w dodatku posiadały niesamowite zdolności regenerujące.
 - Rosną tylko w tym miejscu, jeśli chcesz możesz kilka zebrać. Ale nie więcej niż... 3
 - 5
 - 4 - o dziwo się zaśmiałem.

(Glena?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz