środa, 5 lipca 2017

Od Rhaegara c.d Gleny

Przytaknąłem i ruszyłem prowadząc waderę w stronę plaży. Zastanawiało mnie jak w ogóle tutaj dotarła, fakt, że do Klanu Everything nie było daleko bo może 3 kilometry (żeby dopłynąć do Klanu Wody z Klanu Ziemi trzeba przejść przez Klan Everything nie, wcale nie patrzyłam na mapkę bo sama nie ogarniam xd). Chociaż z drugiej strony... mogła się wspomóc swoim żywiołem, nie będę może wnikał w jej umiejętności, ponieważ nic mi do tego, nie jestem jej Alfą. Waderą wraz se swoim cennym dobytkiem szła raczej zadowolona przez las, a przynajmniej tak mi się zdawało czując jej znacznie spokojniejszą aurę niż na samym początku naszego spotkania. Idąc tak, kilkukrotnie byłem w stanie wyczuć obecność jakichś wilków ze swojego Klanu. Nikt nie podszedł, po prostu przez chwilę przypatrywali się nieznajomej waderze, po czym odbiegali aby zająć się dalej swoimi sprawami. Kiedy dotarliśmy już na plażę, zaczynało robić się coraz chłodniej, nawet ja na myśl wchodzenia do tak zimnej wody nie byłem jakoś specjalnie zadowolony. Spojrzałem wyczekująco na waderę, wchodząc tylko jakieś 2 metry wgłąb morza. Uczyniła to samo, chociaż już nie z takim entuzjazmem jak do tej pory. Mruknąłem coś pod nosem i wielka fala natychmiast uniosła mnie i waderę, z ogromną prędkością mknąc do w stronę Klanu Everyting. Dosłownie po niecałej minucie delikatnie wylądowaliśmy na lądzie, otrzepując się z wody. Odwróciłem się ukradkiem, żeby sprawdzić czy wadera przypadkiem nie zgubiła niczego po drodze. Niezdara. Mruknąłem jeszcze raz i z wody wyleciało kilka sztuk babki lancetowatej. Wadera pospiesznie je podniosła i ruszyła dalej, teraz jedynie pozostaje do przejścia cały Klan Everything i wadera będzie już w domu.
~
Bardziej niż bezpieczne przejście przez Klan Everything nocą, zszokowało mnie takie powitanie w Klanie Ziemi. Ledwie przekroczyłem tylko granicę pomiędzy Klanem białej wadery a mojej kuzynki i od razu zostałem ''miło przywitany''. Ze stoickim spokojem spoglądałem na białego wilka o czerwonej końcówce ogona, oraz czerwonych wzorach które zdobiły jego łeb. Jego srebrzyste spojrzenie, wydawało się nieobecne, chociaż wilk z pewnością mi się przeglądał i nie był w zbyt dobrym nastroju. Nie przejawiał szczególna agresją, po prostu musiał być to ruch ostrzegawczy, spojrzałem na basiora wydając przy tym pomruk niezadowolenia. Dawno mnie tutaj nie było, co mogło tłumaczyć niewiedzę owego wilka w kwestii tego, co właśnie przed chwilą zrobił. W końcu nikt o zdrowych zmysłach nie warknąłby na Alfę Klanu, a już na pewno nie na taką Alfę, która któregoś dnia będzie chciała może stworzyć sojusz z Klanem Ziemi (jak dotąd to właśnie z tym Klanem mieliśmy najlepsze stosunki).
 - Czyżby Elayne wprowadziła nową metodę witania przybyszów z innych Klanów? - zapytałem unosząc łapę, z nudów zacząłem bawić się małymi strużkami wody, które krążyły wokół niej.

(Kayn?)

1 komentarz: