Usiadłem samotnie na głazie. Z dnia na dzień robiło się tu coraz ciszej , a ja nie wiedziałem już co o tym myśleć. W niektórych klanach nadal tętniło życie, ale na przykład w moim wszystko jakby stanęło. Nie było wiatru, a cisza była idealna. W sumie zastanawiałem się czy wilki jeszcze żyją, ale nie specjalnie chciało mi się to sprawdzać. Znudzony wygrzewałem się tak z jakąś godzinę, gdy na niebie pokazały się pokaźne chmury. Każdy normalny wilk w takim momencie ruszyłby w kierunku swojej jaskini, ale ja nie jestem normalny. Zeskoczyłem na ziemię i rozejrzałem się. Myślałem gdzie by się tu przejść. W większości klanów byłem w ostatnim tygodniu… Nagle mnie olśniło. Dawno już mnie nie było w Klanie Mysterious Thoughts. Otrzepałem się z piachu, który na mnie osiadł i spokojnym krokiem ruszyłem na plaże. Co prawda nienawidziłem tych skrzydeł, ale wolałam ich używać niż pływać. Na szczęście nie było zbyt daleko do granicy. Po chwili stanąłem i wzbiłem lekko w powietrze. Może i parę (naście) razy prawie trafiłem do lodowatej wody, ale udało mi się dotrzeć na drugi brzeg. Znowu się otrząsnąłem, ale tym razem z morskiej bryzy. Spokojnie, lecz po cichu wkradłem się do lasu. W sumie takie szpiegowanie to nawet ciekawe zajęcie. Oczywiście jeżeli nie robisz tego dzień w dzień, bo nie masz nic ciekawszego do roboty… no cóż, ale wracając. W tym klanie także było dosyć cicho, ale zawsze trochę inne otoczenie. Wydawało mi się, że właśnie ten klan jest najbardziej tajemniczy. Usiadłem sobie w lesie przy łące. W sumie nie wiem co mnie tam sprowadziło. Przyglądałem się jakimś jeleniom. Trochę korciło mnie, żeby na nie zapolować, bo nie jadłem od kilku dni, ale przecież nie po to tu jestem… Właściwie i tak tu nikogo nie ma. Bez najmniejszej chwili straty zakradłem się w wysokiej trawie ku zdobyczy. Szybkim szusem skoczyłem na zdobycz… ale coś mi w tym przeszkodziło. Obiłem się z jakimś innym wilkiem, który najwidoczniej też polował. Zwierzyna uciekła zanim podniosłem się z ziemi. Lekko podirytowany wstałem i wyprostowałem się, gdy nagle ten wilk skoczył na mnie przygniatając mnie do ziemi. Z początku nie wiedziałem kto to jest, ale gdy znalazł się, a raczej znalazła obok mojego pyska nie miałem problemu z rozpoznaniem. Szybko odskoczyłem i przewróciłem waderę tak, że wylądowała na plecach, a ja stanąłem nad nią.
- Chyba nie wypada młodej alfie atakować innych wilków, nieprawdaż Anuritti? - zapytałem z nutą ironii w głosie
Po jej minie było widać, że mnie nie zna i jest nieźle zaskoczona. W sumie kto by nie był. Ja ją znałem tylko z tego względu, że lubiłem szpiegować. Po chwili usiadłem obok i pomogłem jej wstać. Byłem ciekaw czy podejrzewa, że jestem szpiegiem i czy zaraz poleci o tym powiedzieć głównej alfie.. ale co mi szkodzi. Trochę adrenaliny mnie ciut ożywi. Spojrzałem jej w oczy przekrzywiając lekko łeb. Ciekawiło mnie jak zareaguje. Już rozchyliła pyszczek żeby się odezwać, gdy nagle zza zarośli wyskoczył jakiś czarny zmutowany jeleń. Czemu zmutowany? No nie wydaje mi się, że zwierzę z czerwonymi oczyma, czterema porożami i które jest niezwykle wielkie i umięśnione można by uznać za normalne.
(Anuritti? Takie ni stąd ni zowąd xd )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz