Nowa alfa? W sumie ostatnio był niezły zamęt w tym klanie. Podniosłem wzrok na waderę. Nie wyglądała jak typowa alfa. Bardziej jak omega, ale to nie moja sprawa. Przyglądałem się jej tak dłuższą chwilę, ale ona nie zamierzała jakoś się ruszyć. Stała w miejscu z opuszczoną głową patrząc na swoje łapy. Szczerze mówiąc zaciekawiła mnie. Nie zachowywała się jak na alfę przystało. Była inna. Całkiem nowa i niezwykła. Zrobiłem parę kroków w jej stronę, ale ta nadal nawet nie drgnęła. Dopiero, gdy pomachałem jej łapą prze oczyma ocknęła się i podniosła łebek. Trochę jej zajmie poznanie wrogów i przyjaciół klanu. No, ale jak na razie się na to nie zapowiadało. Dziwne, że nie zapytała od razu o klan. Nie wyglądałem jak jeden z nich chociaż po tej całej „przemianie” zrobiłem się chyba ciut mniej straszny. Spojrzałem jej w oczy z zaciekawieniem. Też były czerwone, ale nie wyglądała z nimi przerażająco, a raczej były zaakcentowaniem jej nietypowego wyglądu.
- To raczej Ciebie coś trapi, a niżeli mnie - odpowiedziałem chłodnym głosem
Wadera wyprostowała się i spojrzała na mnie. Była niewiele niższa ode mnie, ale nie odczuwałem tego zbytnio. Nie widywałem jej tutaj wcześniej.
- I jak się sprawujesz jako alfa? - zapytałem z udawanym zaciekawieniem w głosie
- Wydaje mi się, że dobrze - odpowiedziała miłym tonem
Czułem od niej także żywioł ognia. Staliśmy tak chwilę w ciszy. Żaden wilk nie pomagał jej w polowaniu, jakieś to dziwne jak na mój gust, ale nigdy nie rozumiałem mieszanych klanów.
- Kim jesteś? - przerwała powtarzając pytanie
- Darkness - westchnąłem, a moje oczy zabłysnęły intensywniejszą czerwienią
Zauważyłem, że nie cofnęła się ani nic w ten deseń. Może się z nią dogadam. W sumie dobrze by było chociaż trochę znać alfę sąsiedniego klanu. Po jakimś czasie w lesie za nami zaczynały hałasować wilki płosząc zwierzęta. Zaproponowałem waderze żebyśmy spotkali się na granicy trzech klanów jutro o wschodzie. Jako nowa alfa będzie miała dużo nauki, ale raczej nie będą jej wyrywać z łóżka o tej godzinie, żeby się wszystkiego dowiedziała. Niepewnie zgodziła się, a potem zawróciła do lasu. Natomiast ja pospiesznie wróciłem do mojej jaskini. Byłem ciekaw tej całej Emily. Nie spotkałem jeszcze w swojej historii za wiele takich wilków. Wyróżniała się wyglądem i usposobieniem w tłumie. Byliśmy pod tym względem podobni, ale jednocześnie kompletnie odwrotni. Chciałem móc wreszcie wymienić z kimś kilka zdań. Nie miałem już nikogo do rozmowy, gdyż Descartes zniknęła jakiś czas temu. Bez niej nie miałem sensu nadal tu być. Jedyne co mnie tu trzymało to starzy przyjaciele, wszyscy zostaliśmy rozsypani po klanach. Od jednego z nich dowiedziałem się, że Descartes żyje teraz w Klanie Ziemi i trzyma się z alfą. Kiedyś jeszcze miałem nadzieje, że ją zobaczę, ale z czasem minęło mi. Za długo siedziałem przy granicy czekając na nią. Może Emily pomoże mi w jakiś sposób się jeszcze uratować? Kto to wie. Siedziałem, a raczej leżałem w swojej jaskini tak myśląc o wszystkim, że nawet nie zauważyłem, kiedy nadeszła noc, a ja zasnąłem. Obudziłem się w środku nocy zlany zimnym potem. Chyba musiałem mieć jakiś niezły koszmar. Nie pamiętałem o czym był ani jaki. Nerwowo podniosłem się i wyszedłem z jaskini. W nocy było dosyć zimno, ale niespecjalnie mi to przeszkadzało. Był to dobry moment, żeby trochę pochodzić po obcych klanach. W późnych godzinach większość strażników dosłownie spała na warcie, więc nie trudno było się obok nich prześlizgnąć. Znałem już chyba każdy klan na pamięć. Każdy kamień, pagórek czy dolinę. Nie znałem tylko tamtejszych wilków. Spacerowałem sobie dosyć długo po klanach. Kiedy akurat zbliżał się wschód słońca znajdowałem się na terenach klanu Emily. Wartownicy nadal spali, więc nie spieszyłem się do mojego klanu. Nagle zauważyłem waderę wychodzącą z jaskini. Teraz przynajmniej będę wiedział, gdzie mieszka. Podążałem za nią cały czas ukrywając się w zaroślach. Wreszcie, gdy było już widać styk klanów byłam wystarczająco blisko. Wyszedłem z krzaków i po cichu zbliżyłem się do niej od tyłu.
- O, idziesz się ze mną spotkać - niespodziewanie powiedziałem, a wadera podskoczyła jak poparzona
Wyszczerzyła kły i zaczęła warczeć, ale ja tylko porozumiewawczo spojrzałem jej w oczy i lekko uniosłem kąciki ust. Po chwili stanęła na równe nogi i się zaśmiała.
- Co ty tu robisz? - zapytała ze śmiechem
- Macie trochę przy śpiących strażników - odpowiedziałem pokazując jej śpiące wilki przy granicy
Cicho się zaśmialiśmy i wybraliśmy się na krótki spacer po jej klanie. Śmiesznie wychodziło, gdy ona oprowadzała mnie pokazując miejsca, a ja mówiłem ich wszystkie nazwy jakbym tu należał. Dosyć miło mi się z nią rozmawiało. Usiedliśmy na łące rozmawiając. Powoli robiło się już późno. Miałem zamiar udać do swojego klanu, gdy zauważyłem jakiegoś wilka nieopodal nas. Coś czułem, że nie jestem tu mile widziany, a tym bardziej przy alfie.
(Emily? Poratujesz go? xd )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz