wtorek, 17 lutego 2015

Od Emily cd Darknessa

Po tym wszystkim co wydarzyło się dzisiejszego dnia musiałam wrócić do swojej groty. Bez większego namysłu położyłam się w niej wygodnie i już chciałam zamknąć oczy, gdy jedna myśl przywróciła mnie na nogi. Była to mianowicie kartka, którą dostałam od Valerii aby się przygotować do koronacji na alfę. Szybko wstałam, otrzepałam swoje futro z pyłu i sięgnęłam po zwitek papieru. Tej nocy nikt kto miał jaskinię wokół mnie nie mógł spać spokojnie gdyż ja jak mantrę powtarzałam ciągle jedną wiadomość. Wejścia i przemówienia nauczyłam się na pamięć ale jak wyszło potem większość dodałam od siebie. Moją głowę pochłaniały teraz setki wyników tego co by się stało, gdybym źle wypadła na własnym przemówieniu. W moim umyśle pojawiła się również taka myśl, że jak moje przemówienie będzie złe alfy innych klanów uznają mnie za słabą przywódczynie i podbiją nasz klan, a wilki zabiją lub wezmą za jeńców. Martwiło mnie to tak, że przez cały wieczór i noc nie mogłam zmrużyć oka. Zrobiłam to dopiero nad ranem i przespałam potem całe przedpołudnie. Kiedy była jedynasta ktoś do mnie zapukał, a ja wystrzeliłam z łóżka. Szybko doprowadziłam się do stanu używalności i otworzyłam drzwi. W drzwiach ujrzałam waderę nie znaną mi z imienia ale widzianą tu bardzo wiele razy. Jak szybko się domyśliłam wadera wzięła sobie za zadanie przygotowanie mnie do koronacji. Szybko pomknęłam za nią i choć nienawidzę się przebierać pozwoliłam jej na wszystko. Potem miałam jeszcze krótką lekcję dykcji i chwilę dla siebie nim usłyszałam werble. Zostałam odprowadzona przez parę innych wilków weszłam na przód i z dumnie podniesioną głową i uśmiechem na twarzy mówiłam o moich postanowieniach i wszystkim tym co mówi się na takich sytacjach. Większość rzeczy powiedziałam od serca, a nie z kartki. Kiedy zeszłam alfy klanów i wilki mówiły, że świetnie wypadłam choć część z nich uśmiechała się do mnie złowieszczo i patrzyła kpiąco. Wydawało mi się, że było nas mniej niż zwykle i trochę mnie to zaniepokoiło. Po wymianie zdań z wilkami i ich podarkami postanowiłam ruszyć do lasu i według starego zwyczaju upolować coś dla klanu. Biegłam przez dłuszy czas ale zdołałam upolować tylko sześć saren i jednego jelenia. Może to oznacza, że będę złą alfą ? Chwilowo nie przejęłam się tym i nadal biegłam pozostawiając martwą zwierzynę, którą postanowiłam ofiarować wilkom za sobą. Nagle mój nos wyczuł silny zapach dużego łosia. Postanowiłam jak prawdziwy drapieżnik udać się za zapachem i upolować go. Po dłuższej chwili wędrowania nic się nie zmieniało i już chciałam sobie odpuścić gdy naglę usłyszałam wilczy głos. Zostawiłam chwilowo łosia w spokoju i udałam się w stronę z której dochodził głos.
- Kim jesteś? - zapytałam gdy ujrzałam wilka wśród kępy traw.
- Przed chwilą pytałem o to samo...-
Wilk odpowiedział patrząc na mnie z lekka dziwnie.
- Uh...Ja jestem od dzisiaj alfą klanu Everything ale mów mi Emily.
Spojrzałam na wilka i czekałam na jego wyjaśnienia lecz on tylko opuścił głowę i jeździł pazurem po ziemi.
- Jak chcesz to możesz mi powiedzieć co cię trapi. Jakbyś miał jakieś wątpliwości to mówię Ci, że i tak nie mam tutaj wielu przyjaciół, którym mogłabym coś powiedzieć- spojrzałam na wilka. Nie wiedziałam czy mi odpowie czy nie. W sumie sama nie wiem czy jakbym była nim to czy bym zaufała osobie, która pojawia się znikąd. Nie- wiem, że napewno bym jej nie zaufała. Nagle zdałam sobię sprawę, że jestem waderą która przełożyła zainteresowanie się problemami wilków nad uczenie się kartki. Nie liczyłam już na odpowiedź, a po chwili sama samoistnie zaczęłam jeździć pazurem po ziemo.
( Darkness? Przepraszam za to opowiadanie pisane na szybko na telefonie. )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz