- Rozumiem. - zamachałam ogonem. Przez chwile nie miałyśmy nowego tematu do rozmowy.
- Może zapolujemy? - zaproponowałam.
- Jasne, czemu nie. - uśmiechnęła się ruszając. Poszłam za nią. Po chwili weszłyśmy w wysoką trawę skradając się coraz bliżej stada saren przed nami.
- Którą bierzemy? - zapytała Amara.
- Tamtą. - wskazałam wzrokiem na dorosłą, okazałą samice. Zaczęłyśmy się skracać jeszcze trochę bliżej po czym zaatakowałyśmy, podczas gdy reszta się spłoszyła. Pobiegła w innym kierunku niż jej stado, dlatego miałyśmy łatwiej. Kiedy zwolniła, Amara skoczyła na nią jeszcze bardziej spowolniając jej bieg. Ja również zaatakowałam wgryzając się głęboko. Szybko udało nam się powalić ją na ziemie i zabić.
- Nie było tak trudno. - stwierdziła. Odpowiedziałam jej uśmiechem po czym zawyłam. Przez chwile nasze wycia złączyły się ku niebu oznajmiając lasu że polowanie się udało.
- A teraz uczta. - złapałam za kawałek zdobyczy zabierając się do jedzenia, tak jak moja przyjaciółka. Po godzinie położyłam się na ziemi.
- Już nie mogę...- wymamrotałam wzdychając z przejedzenia.
- Ja też...- odpowiedziała mi kładąc się obok. - dawno się tak nie najadłam... - spojrzała na mnie uśmiechając się.
- Amara, myślisz że mogłybyśmy zostać najlepszymi przyjaciółkami? - zapytałam patrząc na nią.
<Amara?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz