czwartek, 4 czerwca 2015

od Corse cd Sarana

Saran leniwym krokiem odchodził w kierunku drzw, jednak za nim zniknął za krzewami, zatrzymałam go, niepewna, dlaczego to robię.
- Stój - powiedziałam, a on wykonał polecenie, zerkając na mnie przez ramię ze złośliwym uśmieszkiem. - Kłamiesz - stwierdziłam, a on całkowicie się odwrócił.
- Dlaczego tak uważasz? - zmarszczył czoło spoglądając na niebo. - Naprawdę powinnaś wejść do jaskini. Może cię porazić piorun. To całkowicie prawdopodobne, skoro stoisz na tak... przeklętej ziemi - wydawało mi się, że w jego oczach zabłysły jakieś rozbawione ogniki. To dodało mi tylko pewności, iż nie mówi prawdy.
- Gdyby to była prawda, dlaczego miałabym mieć tutaj dom? Moja jaskinia jest przecież tylko kilka metrów od tego miejsca! - oburzyłam się. - Nawet jeśli... Nawet jeśli prawdą jest, że krążą takie pogłoski, uważam, że to tylko głupie bajki. Demony nie istnieją.
Przez jego twarz przemknął cień albo mi się to tylko wydawało. Zamrugałam, lecz wyglądał całkiem normalnie. Jego oczy nie wyrażały zbyt wiele emocji.
- Skoro tak uważasz - mruknął tylko. Już się nie uśmiechał, a w jego oczach zobaczyłam coś, co sama często widziałam, patrząc we własne odbicie. To było coś, co oznaczało, że widział i przeżył więcej, niż by chciał. Nie wiedziałam, o co chodzi, ale w jednej chwili zrobiło mi się go żal.
- Przepraszam - odezwałam się cicho. - Nie zamierzałam cię w jakimś stopniu urazić... Ale w jednym masz rację - starałam się uśmiechnąć. - Zaraz kompletnie przemokniemy - wskazałam głową na moją jaskinię. - Może wejdziesz do środka? Co prawda, nie mam tak za bardzo urządzonych pomieszczeń, ale wydaje się być przytulna.

Saran?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz