środa, 17 czerwca 2015

Od Sunny do Scherlocka

Chwyciłam Liroya i razem z Scherlockiem zaczęliśmy iść w stronę watahy.Udawałam że rana nic mi nie robi i że żaden opatrunek nie jest mi potrzebny.Liroy szedł obok mnie i wpatrywał się w ziemię.
 - Liroy,co ty taki smutny jesteś?-zapytałam się go z uśmiechem.
 - Masz rodziców?Opiekunów? - zapytałscherlock.
 - Ja..... - zląkł się.
 Popatrzyłam na niego pogodnym wzrokiem.
 - Mój tata.....był tam - odparł i popatrzył mi w oczy.
Jego tata był.....tym czymś ?!Zdrętwiałam a moją twarz pokrył wzrok zdumienia.
Musimy mu pomóc,musimy pomóc ojcu tego szczeniaka.Ja nie mogę się nim opiekować,Scherlock pewnie też nie.Popatrzyłam przelotnie na Scherlocka i na Liroya.
 - A chciałbyś wrócić do ojca?
 - Chciałbym,ale on jest wilkołakiem i nie chce na mnie spojrzeć - popatrzył w ziemię smutny.
 - Pomożemy twojemu tacie,obiecuje - posłałam młodemu uśmiech i popatrzyłam na Sherlocka.
,,I co teraz? " - to przesłałam basiorowi patrząc na niego,i domyślił się o co chodzi.
 - Liroy.....eeee - popatrzył na mnie jakbym była ostatnią deską ratunku.
 - Liroy zostaniesz na jakiś czas u mnie.... - sapłam ciężko i odwróciłam wzrok.
Sherlock zdziwiony ale zadowolony szedł dalej,ja natomiast patrzyłam na niego wzrokiem ,,udało Ci się".
Scherlock ?







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz