Ostatnio nie miałam zajęć.W zasadzie dawno nie miałam zajęć.Szybując nad
polami złotych zbóż zauważyłam przemykającą postać.Był to mięsożerca ,
sądząc po króliczku w pyszczku , zaciekawiona podleciałam bliżej
gwałtownie lądując przed wilkiem.Ten zdziwiony zatrzymał się pokazując
złowrogie spojrzenie.Chyba zaciekawiło go moje zachwianie po wylądowaniu
lub to ,że wokół nas unosił się zapach cudzego terenu-Czyjejś watahy.
-Wynoś się stąd!
Warknął wilk rzucając upolowanego zająca na bok.Zaczął mnie okrążać, odparł:
-Czyim jesteś zwiadowcą co?Ognia,Ziemi,Wody ,Co!?Hmm?
Usiadł.Przyjrzał mi się z bliska ,a następnie Uspokoił.
-Pochodzę z wschodniego klanu...-Nie istniejącego klanu...
Odparłam nie dając znaleźć po sobie żalu czy smutku.
-Powietrza?
Odparł uśmiechając się i pokazując swoje długie skrzydła.
Pokiwałam głową na pozytywny znak.
-Skoro chcesz się tu zatrzymać ,mamy parę wolnych jaskiń ,gdzie od razu wypoczniesz i będziesz gotowa do dalszej drogi
Odpowiedział pełen entuzjazmu
-Musisz być tu długo skoro tak dobrze wszystko znasz?
Zapytałam Spokojnie.
<Ktoś z klanu powietrza?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz