W sumie to nie znam za dobrze tych terenów, nawet nie wiem gdzie zalazłem. Wadera szła ze dwa metry ode mnie.
- A co ty taka dzika? - spojrzałem w jej stronę. Błękitne ślepia samicy spojrzały na mnie dość obojętnym wzrokiem. Odwróciłem głowę. Szliśmy w ciszy dobre 20 minut. Sunny rozglądała się, zahaczając o mnie wzrokiem.
- Jeśli masz zamiar tak zaczynać każdą znajomość to życzę powodzenia. - stanąłem. Wadera spojrzała na mnie dość zdziwiona. Chyba oczekiwała spaceru spędzonego w tej irytującej ciszy. Stanęła naprzeciwko mnie wciąż nic nie mówiąc. Wiatr zawiał mocniej. Usiadłem i przekrzywiłem głowę w prawą stronę. - Haluu? - mruknąłem patrząc na Sunny.
- Z jakiego jesteś klanu? - spytała już trochę luźniej.
- Eee... ziemi? Ta, Klan Ziemi. - odpowiedziałem przyglądając się uważnie samicy. Mruknęła coś pod nosem i odwróciła głowę w drugą stronę.
- Ładna dzisiaj pogoda, co? - spojrzała z powrotem na mnie. Wstałem.
- O pogodzie chcesz teraz rozmawiać? Wiesz, jesteśmy tu sami... - podszedłem do niej. Nachyliłem się delikatnie i dotknąłem swoim nosem jej. Sunny odsunęła się i spojrzała na mnie zakłopotana. Popchnąłem ją tak, że upadła plecami na ziemię. Stanąłem nad nią. atrzyła tylko na mnie przerażona. Nachyliłem się do jej szyi.
- Zostaw mnie! - krzyknęła zamykając oczy. Westchnąłem i położyłem się na niej. Ułożyłem się wygodnie przygniatając ją całą c=swoim ciałem.
- Dobranoc. - mruknąłem i zamknąłem oczy.
- Jakie dobranoc?! Poza tym jest środek dnia! - krzyknęła poddenerwowana próbując mnie zrzucić. Na marne.
<Sunny?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz