wtorek, 9 czerwca 2015

od Sunny do Sherlock'a

Jadłam spokojnie powoli żując każdy kęs.
Wydawało mi się, że coś za mną przemknęło,jednak nie zwracałam na to specjalnie uwagi.Bacznie patrzyłam na Scherlocka który wydawał się lekko zdenerwowany.Popatrzył na mnie i delikatnie się uśmiechnął ukrywając burzące się w nim uczucia.
Udawałam że nie widzę, i spuściłam wzrok na sarnę. Nagle usłyszałam szelest. Błyskawicznie się podniosłam i popatrzyłam za siebie.Stała za mną wielka tygrysica.
Zawarczałam groźnie i szeptem powiedziałam.
- Scherlock, widzisz to?
- Tak, młoda tygrysica....i coś jeszcze? - przypatrzyłam się uważnie na te słowa.
Za nią stało małe,głodne tygrysiątko.
- Może damy im pojeść? - zapytałam i delikatnie,powoli odsunęłam się od zdobyczy.
Jednak tygrysica nie chciała jeść,warknęła i szeroko otwarła pysk ukazując przed nami swoje wielkie zęby.
- Nie możemy jej zabić, ma młode bez niej nie przeżyje - odparłam patrząc na tygrysa.
Ucieczka nie wchodzi w grę, może i jesteśmy szybcy ale rozdrażniona tygrysica zaatakuje nas bez zastanowienia.
Wyciągnęłam sztylet i trzymałam go mocno w łapie.Planowałam ruchy które nie zadadzą śmiertelnych ciosów.

Scherlock?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz