wtorek, 9 czerwca 2015

od Sherlock'a cd Sunny

Wadera dalej stała i przyglądała się mi przy moim zajęciu. Szukałem miejsca, w którym założyłem pułapkę w nadziei, że uda mi się złapać coś do jedzenia. Nie zapowiadało się na to, żeby nieznajoma wilczyca sobie poszła. A czułem się dziwnie, bo przez cały czas obserwowała każdy mój ruch.
- Chyba jesteś głodna? - w końcu się odezwałem.
Wadera lekko się uśmiechnęła usatysfakcjonowana tym, że udało jej się mnie złamać.
- Może... - nie chciała żebym za szybko ją przejrzał. - A może jednak zaczniemy od początku. W normalnej rozmowie powinno się zacząć od przedstawienia się sobie nawzajem. - zażartowała i roześmiała się.
- Normalne rozmowy są nudne. - burknąłem i tylko jeszcze bardziej rozbawiłem waderę.
- To ja może zacznę. Jestem Sunny, a ty?
- Sherlock.
- To co robisz?
- Szukam czegoś.
- Czego?
- Zobaczysz - powiedziałem i uśmiechnąłem się.
Wadera umilkła i z zaciekawieniem śledziła moje poczynania. "To musiało być tu" myślałem, a jednak nie mogłem znaleźć tego co sam zbudowałem. Jeszcze przez chwilę kręciłem się w miejscu próbując sobie przypomnieć czy to na pewno to miejsce. Po chwili zauważyłem na ziemi jakieś dziwne ślady. Jakiegoś dużego zwierzęcia, ale z pewnością nie były to ślady wilka. Podążyłem za nimi i już po chwili ujrzałem "moją" upolowaną sarnę leżącą na skraju polanki. Sarna leżała zaplątana w sznurki mojej pułapki. Ale było w niej coś dziwnego. Oprócz ran zadanych przez moją pułapkę miała na sobie jeszcze jakieś inne ślady. Widać było na niej ślady zębów i pazurów. Od razu poznałem, że żadne z nich nie należały do wilka ani niedźwiedzia. Ponadto ofiara została jakby przeciągnięta parę metrów, w ogóle nie nadgryziona. "Jaki był cel w przeciągnięciu tej sarny i nie zjedzeniu jej?".
- Przyznaję się, jestem głodna. - powiedziała Sunny.
Dopiero tera przypomniałem sobie o jej istnieniu.
- To zapraszam do uczty. Ale zanim zaczniemy poczekaj jeszcze chwilkę.
Obszedłem sarnę jeszcze raz dookoła i dokładnie się jej przyjrzałem. Układ ran po zębach i zadrapania pazurami wskazywały na jakiegoś dużego kota. "Ale jak to możliwe? Zostawię sobie to pytanie na później. Teraz czas na jedzenie" pomyślałem.
- Możemy jeść. - obróciłem się do Sunny i ją zawołałem.
Mięso było świeże i smaczne. Podczas jedzenia zauważyłem coś jeszcze. Gdzieś z boku przemknęło się jakieś duże czarne zwierzę. Sunny najwyraźniej nic nie zuważyła, więc postanowiłem, że nie będę jej niepokoić.
<Sunny?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz