- Idźcie!- rozkazałem Sunny i Liroyowi. - Ja się nim zajmę.
Upewniłem się, że wadera i szczenię zaczęli uciekać, obróciłem się i
stanąłem twarzą w twarz z jakimś wielkim stworzeniem. Przypominało
trochę wilka, ale było z jakieś 3 razy większe ode mnie. Stało i
wpatrywało się we mnie wielkimi, groźnymi czerwonymi oczami, a ja cały
czasu nie schodziłem mu z drogi. Po chwili przyglądania się mi rzucił
się na mnie. Udało mi się w porę odskoczyć w bok i po chwili ugryzłem go
w łapę. Zwierzę zawyło, ale najwyraźniej nie udało mi się go zbytnio
zranić, gdyż stał dalej w tym samym miejscu gotowy do ponownego ataku.
Wiedziałem, że nie mam z nim szans, ale musiałem go przetrzymać jeszcze
chwilę. Zakamuflowałem się i wcisnąłem w jakąś wnękę. Wilkor z
wściekłością zaczął mnie szukać. "Jeszcze chwilę" myślałem. Kiedy bestia
już miała mnie znaleźć, wyskoczyłem z wnęki i ruszyłem w stronę
wyjścia. Trasa była oświetlona przez latarnie, więc wiedziałem którędy
biec, ale w ostatniej chwili kręciłem jeszcze w bok. Wilkor wciąż biegł
za mną, a wszędzie było słychać echo uderzeń jego gigantycznych łap.
Miałem zamiar zgubić go w korytarzach. Liczyłem zakręty, żeby potem móc
wrócić. Biegłem nie zatrzymując się, a po drodze obijałem się o ściany.
Po czasie ja zacząłem tracić siłę, bestia - nie. W końcu obrałem sobie
za cel wyjście z jaskini i ostatkami sił pędziłem w jego stronę.
Zdyszany wypadłem na zewnątrz. A kiedy miałem się obrucić by sprawdzić
czy dalej to coś mnie goni, usłyszałem głośny huk tuż za mną. Kiedy się
obejrzałem zobaczyłem, że wejście do jaskini jest zasypane kamieniami, a
na półce nad jaskinią stoi Sunny i Liroy, którzy z zadowoleniem
wpatrywali się w stertę kamieni pod nimi. Od razu domyśliłem się, że to
sprawka Sunny. Podszedłem do nich.
- Dzięki. - powiedziałem z ulgą.
- A co myślałeś, że cię tu tak zostawimy? - zażartowała Sunny. Po chwili zobaczyłem, że jej rana wciąż krwawi.
- Chodź. Szybko potrzebujesz pomocy, bo inaczej możesz się jeszcze wykrwawić.
Spojrzałem na nią, a potem na Liroya. "Co z nim zrobimy?" pomyślałem.
Osobiście nie przepadam za dziećmi, ani nawet nie wiem jak się nimi
zajmować.
<Sunny?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz