niedziela, 14 czerwca 2015

Od Scherlocka do Sunny

Zagłębiłem się w jaskinię. Wędrowałem po niej chyba przez jakieś parę godzin. To był jeden wielki labirynt. Nie dość, że było ciemno jak w grobie to jeszcze strasznie wilgotno. Musiałem więc chodzić na oślep i uważać, żeby nie wpaść w jakieś podziemne jeziorko. Już dawno straciłem orientację i zgubiłem ślady, które były widoczne na początku groty, i które wskazywały na istnienie tu jakiegoś życia. Kiedy chciałem sobie zrobić przerwę żeby odpocząć usłyszałem jakiś dziwny dźwięk dochodzący z boku. Było to jakby ciche szmeranie. Od razu udałem się w tamtą stronę, uważnie nasłuchując. Coś poruszało się w tamtym miejscu, ale wyraźnie się nie ukrywało, bo po chwili usłyszałem cichą rozmowę. Od razu poznałem ten głos.
- Sunny! - krzyknąłem i pobiegłem w tamtą stronę.
Sunny ? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz