czwartek, 11 czerwca 2015
Od Izaline C.D Berona
Kiedy mówiłam, basior bardzo uważnie mnie słuchał. Było to zdecydowanie dobrą cechą, przyjemniej też się mówiło do kogoś takiego. Swoją drogą, pierwszy raz na oczy widzę tego basiora. Nowy a jeszcze nie został oprowadzony? Kiyoteru musi mieć chyba dużo rzeczy na głowie, skoro zaraz po przyjęciu wilka nie zaproponował mu przechadzki. W sumie to dla mnie żadna nowość, nie pierwszy i nie ostatni raz robię za przewodnika. Chyba będzie to moją drugą porfesją. Spojrzałam jeszcze raz na czarno-białego basiora, był dużo wyższy niż ja. Zresztą jak każdy wilk w tym Klanie, idzie się do tego przyzwyczaić. Jego niebieskie oczy były częściowo zasłonięte przez długą, rozmirzwioną grzywkę. Najbardziej wzrok przyciągał połyskujący wisior, przypominający księżyc. Jak tak się zastanowić, to basior miał jeszcze takie rogaliki pod oczyma, tylko że odwrócone i czarne.
— Co to za rzeka? – wskazał łapą na rzekę która wpływała do jeziora od pólnocnego-wschodu.
— To jest rzeka Ibis – odparłam bez żadnego zastanowienia – Jednak nie radziłabym Ci maczać w niej tyłka. Zaraz byś się utopił, no chyba, że jesteś wilkiem z Klanu Wody… a nim nie jesteś.
— Nurt jest aż tak silny?
— Po części tak, ale w głównej mierze to pamiątka po wojnie z Klanem Wody. Można śmiało powiedzieć, że "zaczarowali" tą wodę.
Beron przytaknął doskonale zdając sobie sprawę z tego co właśnie do niego powiedziałam, był bystry. Cenię to u innych.
— No dobra, czas ruszyć w drogę – wstałam przywołując duże, brązowe skrzydła – Pokażę Ci inne tereny z bliska… a właśnie, umiesz latać?
Basior nie odpowiedział, wstał i już po chwili miał na swoich plecach ogromne skrzydła. Widzę, że dysponuje podobną mocą, uśmiechnęłam się po czym nie czekając na niego dłużej wzbiłam się w powietrze. Od zawsze uwielbiałam nienormalne prędkości, nie obchodziło mnie nawet to, że mogłabym stracić kontrolę i się rozbić. Bez tego dreszczyka emocji to wzzysko nie miało najmniejszego sensu. Wpierw przelecieliśmy obok bramy, gdzie kilkakrotnie okrążyłam lewą "kolumnę" a kiedy dotarłam na sam szczyt przysiadłam na niej. Beron wolał spokojnie tam dolecieć po czym również usiadł obok mnie.
— To jest brama do naszego Klanu. Te posągi mają funkcję obronną, ale to nie tak, że atakują. Po prostu w razie potrzeby emanują ogromną siłą magiczną, która osłabia wroga.
— Dosyć ciekawe…
— Też tak uważam. Słuchaj Beron, lubisz polowania, pościgi i takie tam?
— Myślę, że tak.
— W takim razie pójdziemy trochę pogonić perytony. To takie ładne, skrzydlate jelenie. Jest ich bardzo dużo w pobliżu Świątyni Sky'a to boskie zwierzęta więc nie możemy je zjeść, ale dlaczego by je nie pogonić?
Basior wzruszył ramionami, trąciłam go śmiejąc się po czym zeskoczyłam z kolumny. Z powrotem przelecieliśmy nad jeziorem, a nawet nad rzeką. A to wzzystko po to, żeby dostać się do świątyni która znajdywała się na najniższym piętrze gór. W oddali było już widać sporą grupkę perytonów które szybowały po niebie, a nieliczne przesiadywały na półkach skalnych.
(Beron?)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz