poniedziałek, 8 czerwca 2015

Od Deus`a

Wiatr wieje dzisiaj potwornie mocno, jak ja go nie cierpię. Idę powoli przed siebie, brzuch gra mi marsza powitalnego. Przydałoby się coś zjeść, już od pięciu dni nie miałem nic na języku. Idąc lasem zamyślony wszedłem w coś mokrego. Spojrzałem pod nogi, przepływał tędy strumyk. Nachyliłem się nad nim i zamoczyłem suchy język. Przyjemnie zimna woda powoli ochładza moje ciało. Mamy dzisiaj zimniejszy dzień, niż zwykle. Usiadłem obok wody przypatrując się nurtowi. Nie był zbyt szybki, ale też niezbyt wolny. Taki w sam raz na strumyk. Zamknąłem oczy i odpłynąłem we własnych myślach. Z 'transu' wyrwał mnie cichuteńki szmer. Nadstawiłem uszy, a z krzaków niepewnie wybiegł zajączek. No nie powiem, los mi dzisiaj wyjątkowo sprzyja. Wstałem i opuściłem nisko głowę i zacząłem iść w stronę zwierzaka. Szedłem jak najciszej, żeby tylko obiad nie uciekł mi koło nosa. Gdy byłem wystarczająco blisko skoczyłem łapiąc zająca. Zjadłem go dość szybko, po czym wróciłem na poprzednie miejsce. Oparłem się plecami o drzewo i ponownie zamknąłem oczy. Zasnąłem.
Uchyliłem powoli jedno oko, a potem drugie. Wyciągnąłem się i podszedłem do strumyka. Był wieczór. Nie ma już wiatru, jest teraz dosyć cicho. Słychać tylko szmer płynącej wody i śpiew ptaków ukrytych w koronach drzew. Niespodziewanie z krzaków wyszedł niski wilk z czerwonymi włosami. Zdziwił się na mój widok.
- A co taka ładna panienka robi tu sama o tej porze? - powiedziałem podchodząc do niej.
- Raczej ja powinnam spytać co ty tu robisz. - odpowiedziała patrząc na mnie tajemniczym wzrokiem.
- Siedzę, nie widać? - byłem już tak blisko, że spokojnie dotknąłbym jej czubkiem nosa.

< Miru? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz