środa, 3 czerwca 2015

Wielki powrót Reity oraz informacje odnośnie opowiadań.

Ja, założycielka tego bloga, przyznaję się do jego zaniedbania. Byłam nieobecna, oraz dopuściłam do jego upadku. Jednak teraz powracam, starając się odbudować naszą piękną społeczność. Powtórzę to co powiedziała Misia, wklejajcie bannery na swoje profile, zapraszajcie ludzi. Po prostu nam pomóżcie, razem damy radę!
A jeśli chodzi o opowiadania, nie będę się rozpisywała. Najlepiej zacznijmy nowe wątki, do tych osób które na pewno będą na tym blogu przez jakiś jeszcze czas. Jaki jest sens odpisywania osobie nieaktywnej? Naturalnie, jeśli chcecie kontynuować swoją opowieść z osobą aktywną, nie musicie pisać nowego wątku =)
~Bardzo krótko i szybko, Rei.

wtorek, 2 czerwca 2015

Od Neytiri cd historii Amary

- Rozumiem. - zamachałam ogonem. Przez chwile nie miałyśmy nowego tematu do rozmowy.
- Może zapolujemy? - zaproponowałam.
- Jasne, czemu nie. - uśmiechnęła się ruszając. Poszłam za nią. Po chwili weszłyśmy w wysoką trawę skradając się coraz bliżej stada saren przed nami.
- Którą bierzemy? - zapytała Amara.
- Tamtą. - wskazałam wzrokiem na dorosłą, okazałą samice. Zaczęłyśmy się skracać jeszcze trochę bliżej po czym zaatakowałyśmy, podczas gdy reszta się spłoszyła. Pobiegła w innym kierunku niż jej stado, dlatego miałyśmy łatwiej. Kiedy zwolniła, Amara skoczyła na nią jeszcze bardziej spowolniając jej bieg. Ja również zaatakowałam wgryzając się głęboko. Szybko udało nam się powalić ją na ziemie i zabić.
- Nie było tak trudno. - stwierdziła. Odpowiedziałam jej uśmiechem po czym zawyłam. Przez chwile nasze wycia złączyły się ku niebu oznajmiając lasu że polowanie się udało.
- A teraz uczta. - złapałam za kawałek zdobyczy zabierając się do jedzenia, tak jak moja przyjaciółka. Po godzinie położyłam się na ziemi.
- Już nie mogę...- wymamrotałam wzdychając z przejedzenia.
- Ja też...- odpowiedziała mi kładąc się obok. - dawno się tak nie najadłam... - spojrzała na mnie uśmiechając się.
- Amara, myślisz że mogłybyśmy zostać najlepszymi przyjaciółkami? - zapytałam patrząc na nią.

<Amara?>

Odchodzi z KMT


Quenli
powód - decyzja właściciela

Odchodzi z KO

Inaf
powód - śmierć 
(spokój jego duszy XD)

''Witaj w domu, Inafie''

Tego dnia zwlokłem się z mojego legowiska wyjątkowo obolały. Lato. Ptaszki śpiewają, słoneczko świeci, po prostu cudooownie. To będzie ostatni dzień na tym świecie. Nie będę już dłużej czekał. Trzymałem się dość dobrze, ale teraz czuję, że starość odbiera mi władzę w mięśniach. Nie chcę doprowadzić się do takiego stanu, kiedy ledwo będę mógł się ruszyć z miejsca, a te młokosy będą sobie ze mnie drwić. Nie. Mam już całe dziewięć lat na karku, to naprawdę dużo. Dużo widziałem, dużo przeżyłem. Czas wrócić do mojej córki, do mojej żony. Chyba trochę przesadzałem, mówiąc, że są okropne. Przecież mnie kochały, ba, dalej kochają! To jedyny dzień od wielu lat, kiedy naprawdę chce się żyć. Ale swoją decyzję już podjąłem. Dziś opuszczam ten świat. Sam zadecyduję o swojej śmierci. Nie będę na nią czekał z założonymi rękami. Wyszedłem z mojej oddalonej od reszty świata jaskini do pobliskiego lasu. Po co? Po wilczą jagodę, czy coś w tym stylu. W końcu znalazłem ją. Wziąłem dwa głębokie wdechy i zerwałem kilka. Chociaż w sumie tyle raczej nie wystarczy. Co tam, połknę jeszcze więcej, to i tak wszystko jedno. W końcu na mojej łapie widniało 13 jagód. Pechowa liczba. Czy ja naprawdę chce to zrobić?
Tak, chcę. Podjąłem już decyzję.
Zamknąłem oczy, wrzuciłem je do pyska, przeżułem, połknąłem.
Nic.
Tylko trochę sucho mi w ustach.
No cóż, przejdę się nad rzeczkę. Przez ten czas trucizna powinna zadziałać. Ruszyłem więc powoli, by się nie przemęczać, było mi poza tym trochę słabo. Po chwili wzrok zaczął mi się rozmazywać, ale zacisnąłem zęby i poszedłem dalej. W końcu dotarłem na miejsce, na wielki nasłoneczniony głaz. Czułem się zmęczony, coraz ciężej było mi oddychać. Ostatkiem sił położyłem się wygodnie, chwilę później mięśnie odmówiły mi posłuszeństwa, moje łapy były jak z lodu – ciężkie i zimne. Widziałem moją rodzinę, Anan stała tu wraz z matką. Wszyscy moi znajomi byli tu przy mnie. Przymknąłem oczy, gotowy na wielką i ostateczną podróż.
Witaj w domu, Inafie.

Nowy członek KMT









Thasil

Strateg