sobota, 17 stycznia 2015

Od Firefox CD Akumy

Poszliśmy razem do medyka. Co chwilke na niego spoglądałam. Akuma miał grymas na twarzy i szedł z łapą w górze. Wyglądało to trochę śmiesznie. W końcu doszlismy do szpitala. Basior wszedł do gabinetu a mi kazali poczekac. Po około 15 minutach Akuma wyszedł stamtąd z zaopatrzoną łapą.
-I co? -spytałam Nathaniel'a.
-To był niedowład łapy (xd) ale teraz jest już okey. Tylko że Akuma nie może zbytnio nadużywać tej łapy-wyjaśnił.
Skinęłam głową i spojrzałam na Akume.
Akuma?Znowu brak weny

Od Yooki

Spacerowałam sobie po terenach klanu-jak zwykle. Byłam tak strasznie zamyślona że nawet z tych zamysleń nie mogło mnie wyrwać burczenie brzucha. Nagle usłyszałam coś w krzakach. Podeszłam do nich bliżej i ujrzałam ku swojemu zdziwieniu całującą się pare. Skrzywiłam się i odbiegłam jak najdalej.
"Fu, jak coś takiego można robić?I do tego w krzakach?"-spytałam się w myslach i ponownie skrzywiłam.
Szłam dalej i jak to ja nie zauważyłam że wyszłam poza tereny klanu i się zgubiłam. Pieknie. Nagle zauważyłam wilkeła. Podeszłam do niego.
Kanban?

Od Ronina CD Mozilli

Spojrzałem na waderę spod ośnieżonej grzywki, myślałem, że już sobie stąd dawno poszła. Zdążyłem pozajmować się swoimi sprawami Alfy, a ona nadal tutaj siedziała.
-Naprawdę, w Klanie Wody jest tak mało jedzenia, że musisz polować tutaj? - warknąłem
-Nie, jest pod dostatkiem - odpowiedziała bez zastanowienia się
Jaka ta wadera jest niemożliwa, mam ją stąd wyrzucić siłą? Tak by było chyba najłatwiej, ale wbrew pozorom nie jestem aż tak wrednym wilkiem. Po prostu wstałem ze śniegu otrzepując się.
-Poczęstuję Cię tym, jeśli pomożesz mi ją złapać.
-Umowa stoi - uśmiechnęła się
Wspólnymi siłami bardzo szybko uwinęliśmy się ze zwierzyną. Zjedliśmy jej część, a resztę postanowiłem zanieść do spiżarni. O dziwo wadera pomogła mi, może jednak nie jest taka zła?
-Czemu tak bardzo nie lubisz Alfy Klanu Wody?
-Powiedzmy, że za pewien incydent nie wolno mi stamtąd odejść, jestem niczym jego więzień... - burknęła
Przytaknąłem wpatrując się w zachodzące słońce.
-Odprowadzić Cię na plażę?

(Mozilla?)

Od Shindy CD Kanban'a

Pokiwałam głową i uśmiechnęłam się. Ale co on zrobił, że ból zniknął?
- Jakie masz stanowisko? - spytałam
- Wypatrujący, a co?
Kiwnęłam kilka razy głową i odbiegłam wskakując na skałę. Czyli medykiem nie jest ...
- Jaki ty masz żywioł? - spytałam wreszcie ciekawa - Wodę?
- Nie posiadam żywiołu, posiadam znaki - uśmiechnął się lekko - Akuma też je posiada
Znaki? Czyli co, może zrobić wszystko to co zapragnie? Ale fajnie, też tak bym chciała. Z kamienia przeskoczyłam na plecy wilka rozkładając się na nich. Pacnęłam kilka razy Kanbana w ucho.
- Opowiedz coś więcej o tych znakach - powiedziałam
Wilk spojrzał się bez słowa z miną "Muszę?", a ja potakiwałam łebkiem. Zaczęłam ciągnąc go za uszy by zaczął opowiadać,  at ten milczał. Czyżby ta historia była aż taka nudna, że usnęłabym?
- No dobra! - krzyknął i odchylając głowę w przód zleciałam z niego - Mogę przywoływać różne znaki jak i zabierać je lub dawać je innym, tak jak np. dałem tobie ochronę - chrząknął rozmasowując uszy - Mała pijawka - dodał szturchając mnie łapą
- Ej przestań! - zaczęłam się śmiać - Mam łaskotki!
Wilk wpatrywał się we mnie z wielkim zdziwieniem, jedynie mnie dotknął, a ja zaczęłam się śmiać jak głupia. Cofnął łapę do tyłu i postawił ją na ziemi.
- No cóż - westchnął - Naprawdę  nie radzę ci przebywać w jednym pomieszczeniu z Akumą, on cie nie lubi a ty go - zaczął wolno iść
- Aż to dziwne, że jesteście rodziną - podbiegłam do niego i szłam tuż obok jego łap - Nie jesteście podobni, to twój brat czy co?
- Eh, jakby to powiedzieć - zaczął próbując dobrać odpowiednie słowa, abym go zrozumiała


(Kanban?)

Od Akumy CD Firefox

Jeszcze będzie sobie ze mną dyskusje urządzać, zaraz naprawdę stracę cierpliwość. Jak dzisiaj jestem nad wyraz spokojnym osobnikiem, co jest bardzo rzadkie, to zaraz ją zatłukę. Zacisnąłem łapę w piąstkę, chwilę jej się przyglądając. Akuma wdech i wydech, wdech i wydech. Nie możesz jej roztrzaskać siedzenia, bo Kanban by Cię wypchał i postawił w kącie jaskini jako ozdobę. Z ogona zrobiłby sobie natomiast bardzo mięciutki dywanik...Westchnąłem po czym podniosłem znakiem waderę do góry i posadziłem na gałęzi która znajdywała się 20 metrów nad ziemią.
-Powaliło Cię!? - wadera krzyknęła - Zdejmij mnie stąd idioto!
-Chciałabyś - prychnąłem po czym pomachałem jej łapą i ruszyłem przed siebie
Zanim nawet zdążyłem się od niej oddalić, wadera skoczyła na moje plecy. Upadłem na ziemię i w tym samym czasie coś mi trzasnęło. Poczułem niewyobrażalny ból w łapie. Syknąłem i spojrzałem kątem oka na waderę. Z lekko przerażonym spojrzeniem, wpatrywała się w moją łapę. Również na nią spojrzałem. Była dziwnie powyginana, na oko złamana i to dosyć poważnie.
-Pójdziesz ze mną do medyka - brzmiało to bardziej niż rozkaz a nie pytanie
Super, co mnie dzisiaj pokusiło, żeby w ogóle wychodzić z jaskini?

(Firefox?)

Od Izaline CD Octavia

On nie pójdzie, smoki nie są głupie, a w szczególności smoki stąd. Na sto procent czai się teraz gdzieś, on już nas wyczuł. Jemu to przychodzi z łatwością, natomiast nam trudniej jest wyczuć ten gatunek. Chciałabym powiedzieć basiorowi, że się myli… jednak bałam się odezwać, a co jeśli smok mnie usłyszy i zaatakuje? W sumie co mam do stracenia i tak wie gdzie się chowamy. Octavio widząc to jak się stresuję, szturchnął mnie lekko żebym się uspokoiła. Jednak ja pokręciłam łbem wydając z siebie cichy jęk. W tym momencie coś ryknęło kilka metrów od nas, krzyknęłam dosyć cicho jednak i tak mnie usłyszał i to bardzo wyraźnie. W momencie kiedy daszek w formie korzeni się roztrzaskał, odskoczyłam i przeturlałam się po śniegu. Szybko zerwałam się na łapy, rozglądając się w poszukiwaniu basiora. Był jakieś dwa metry ode mnie, jak na razie cały i zdrowy. Spojrzałam na smoka z przerażeniem, był ogromny. Jego czarne łuski na pysku połyskiwały w zachodzącym blasku słońca. Nie na całym jego ciele były łuski, w głównej mierze na pysku i na łapach, jego tułów był pokryty po prostu bardzo grubą i suchą skórą. Przełknęłam ślinę, kiedy wlepił we mnie spojrzenie swoich czerwonych oczu. Po chwili otworzył pysk a z jego gardziela dało się dostrzec fioletowe światło. Kiedy piorun o tej wręcz nietypowej dla smoka barwie pomknął w moją stronę, odbiłam go wiejącym wiatrem. Jednak to spowodowało, że straciłam równowagę i upadłam na śnieg. Od Tegu wybuchu strasznie bolał mnie łeb, miałam mroczki przed oczami. Mimo tego, nie mogłam się tak wylegiwać na śniegu. Octavio wzbił się na swoich skrzydłach i wylądował na karku smoka, próbując przebić się przez jego grubą skórę. Znajdował się w takim miejscu, że smok nie dał rady go dosięgnąć pyskiem, ani strącić łapą wyposażoną w ostre pazury. Wilk drapał i gryzł, powoli przebijając się przez ‘’zbroję’’ smoka. Kiedy wreszcie wgryzł mu się w kark na tyle, aby na jego futro wytrysnęła jasno czerwona krew, smok ryknął. Wykorzystałam ten moment i doskoczyłam do jego gardła wgryzając się, wczepiłam się pazurami na tyle, żeby one też podrażniły skórę smoka, która w tym miejscu była dosyć cienka. Po chwili gad zaczął krwawić i z tego miejsca. Tylko, że ze mną ma nieco gorzej. A to wszystko dlatego, że mam jad w kłach i pazurach. Oczywiście ten jad jest stanowczo dla niego za słaby, więc może go co najwyżej sparaliżować na jakąś godzinę. Kiedy oderwałam się od niego i uśmiechnęłam sama do siebie, smok po chwili jakby oprzytomniał. Za mało jadu mu wstrzyknęłam? Stanął na dwóch łapach, po czym zepchnął mnie z siebie, lekko drasnąwszy mój policzek. Z piskiem zleciałam na śnieg, zatapiając się w nim. Kiedy chciałam wyskoczyć z tego śniegu, po prostu nie dałam rady. Jak ja nienawidzę tego ciała, chcę poprzednie… to jest stanowczo za niskie. Kiedy wpatrując się w śnieg, zauważyłam nad sobą wielki cień łapy automatycznie zamknęłam oczy czekając na najgorsze. Jednak po chwili poczułam jak coś łapie mnie w pasie i podciąga do góry, machając łapami w powietrzu wygięłam się tak, żeby spojrzeć Octaviowi w oczy. Spoglądał na mnie z rozbawieniem. Po kilku minutach wylądował na jakiejś górce.
-Dzięki – powiedziałam dosyć cicho
-I to niby ja jestem głupi, czemu nie siedziałaś cicho?
-Bo jestem głupia – uśmiechnęłam się sama do siebie – Nic Ci nie jest?

(Octavio?)