wtorek, 24 grudnia 2013

od Look'a cd Shanti

- Shanti - szepnąłem do niej i podłożyłem łapę pod jej głowę - Shanti?
Nie rusza się, leży z zamkniętymi oczami, jak we śnie.
Wziąłem ją na plecy i zaniosłem do swojej jaskini.
Tam zrobiłem jej okład na czoło. Po jakimś czasie Shanti się ocknęła.
- Nareszcie - uśmiechnąłem się do niej blado 
- Co : nareszcie - wychrypiała - co się stało?
- Nareszcie się obudziłaś - przyłożyłem jej łapę do czoła. Była zimna - znalazłem cię nieopodal strumienia i zaniosłem tutaj.
- Gdzie? – spytała słabo
- Do mojej jaskini. A teraz ty, ty mi opowiedz, co się stało? Czemu cię tak długo nie było. Martwiłem się o ciebie – uśmiechnąłem się do niej smutno.

<Shanti?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz