Chciałem jej wykrzyczeć: "Nawet nie wiesz, jak tęskniłem!"
Ale wiedziałem, że dla własnego dobra lepiej będzie to przemilczeć. -Dla Ciebie zrobię wszystko i wszędzie- powiedziałem- jako przyjaciel, i jako dowódca wojowników. Lyanne usmiechnęła się lekko. -Jeszcze jedna sprawa...czy...nie wiedzieliście tu nic podejrzanego? - spytałem szeptem Wadera spojrzała na mnie zdzaiwona. Jakby chciała powiedzieć "co ty bredzisz?" -NIe rozumiem...co masz na myśli? Westchnąłem, i opowiedziałem jej o groźnych potworach, które widzieliśmy w drodze do Klanu Powietrza. -One leciały w kierunku klanu- zakończyłem- jeśli coś by Ci...Wam się stało, nie wybaczyłbym sobie, że nie mogłem tu być... -Na szczęsćie na razie nikt ich nie widział, ale dobrze...będziemy wyczuleni- powiedziała- a jak dorga do klanu powietrza? -Cóz, znowu miałaś racje. Łatwo nie było, ale..no, udało się. Ciekaw jestem, co napisałaś w tym liście, bo Okanto od razu się zgodził. Wspomniałem też troszkę, o różnicach między Naszymi terenami, a terenami klanu Powietrza. -Ale dość o tym samym...działo się coś ciekawego w klanie?- spytałem <Lyanne? > |
||
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz