- Wygrałam top model. - powiedziałam cicho. Było to dziwne, że wypowiedziałam te słowa i były one prawdą. Wstałam i w milczeniu wyszłam z jaskini. To głupie i dziwne, ale bałam się teraz wyjść do innych wilków więc ruszyłam w stronę lasu. Biegłam jak najszybciej. Po godzinie nieprzerywanego biegu byłam pewna że już dawno przekroczyłam tereny klanu. Byłam w niebezpiecznym miejscu, ponieważ tutaj mogli znajdować się ludzie. Zanim ruszyłam dalej zjadłam. I teraz tak biegłam i robiłam sobie przerwy jak automat. Bez uczuć. Nie myślałam o Federze, o watasze, o niczym innym poza wykonywanymi przeze mnie czynnościami. Nie wiem po co to robiłam, przecież pogrążałam się znowu w stanie bez uczuć, a tak bardzo kiedyś chciałam się z tego wyrwać. Jedak pomimo iż było to bez sensu biegłam dalej. Ot, taka rozrywka. I pewnie nie wiem jak daleko bym biegła gdybym nie natrafiła na ludzki średniowieczny zamek. Weszłam do środka po woli. Wyglądał w środku jak jakaś świątynia. Zbliżyłam się do ołtarzu. Za ołtarzem w podłodze była dziura która prowadziła do piwnicy. Zmaterializowałam schody. W środku piwnicy stała wielka kostka rubica. Jednak była ona z obsydianu. Usiadłam obok. Siedziałam i nic nie robiłam , czekałam. Usłyszałam szczęk. Na moment pogrążyła mnie ciemność. Po chwili przede mną pojawiła się ludzka dziewczynka. Byłam w szoku.
Patrzyłyśmy tak na siebie przez chwilę.
- I co będziesz tak siedziała i się gapiła wilczyco ? - zapytała pewnie. Wydało mi się dziwne ,że bezbronny człowiek może z taką łatwością zwracać się do wilka.
- Mogę się gapić ile będę chciała, lepiej uciekaj jeśli życie ci miłe nędzny człowieku. - powiedziałam odgarniając włosy. Na to tylko dziewczynka zaczęła się śmiać.
- I to jest szansa na porozumienie. Nie zniżaj mnie proszę do tego gatunku. Zapewniam Cię że do człowieka mi daleko, a nienawidzę ich całym sercem po tym jaką nienawiścią mnie naładowali każąc zabijać. - powiedziała. Zdruzgotały mnie jej słowa. Jak ona mogła zabijać ludzi ? Taka słaba.
- Ty ? Zabijać ?- zaśmiałam się.
- Licz się ze słowami. Pokazać Ci co potrafię ? - zapytała twardo.
- Jasne ! Tylko się nie potknij szczeniaku ! - zawyłam z rozbawienia.
Spojrzała na mnie, aż zmroziło mi krew w żyłach.
- Mechanizm 8. Okrągła forma łamiąca. Łamanie Kołem ! Przyzwanie Klątwy ! - wrzasnęła. Posłała w moją stronę ogromne koło zębate. Musiałam stworzyć magiczną barierę dookoła siebie. Koło się odbiło. Ze złością posłałam w jej stronę ogniste pociski. Niektóre wchłonęła inne popatrzyły jej skórę.
- Mechanizm 11 ! - zaczęła.
- Dosyć ! - wrzasnęłam i oślepiłam ją światłem. Dziewczyna cofnęła się do tyłu potykając się. Kiedy upewniłam się że jest nieszkodliwa pomogłam jej wstać.
- Światło, tak dawno go nie widziałam. - powiedziała cicho. - Tyle czasu tu siedzę.
- Ja natomiast codziennie widzę światło, mieszkam w lesie, codziennie wychodzę na świeże powietrze a nie jak jakaś wariatka zaszywam się w średniowiecznej budowli. - Mruknęłam.
- Zabierz mnie - powiedziała nagle.
- Co ? - zdziwiłam się.
- Zabierz mnie ze sobą. Mam dosyć zabijania ludzi za ich rozkazami.
- Okej, dobra ale ...
- Skoro się zgadzasz to nie ma ale. Idziemy - dziewczynka wstała i ruszyła w stronę schodów. Po chwili byłyśmy na zewnątrz.
- Musimy zajść do wioski. Mam tam pewne porachunki. Mieszka tam taki jeden debil którego trzeba zatłuc bo nie da mi to spokoju. - powiedziała. - A no tak ... mów mi Fear.
- Okej, a do mnie mów Jinx.
- Spoko.
- Powiedziałaś że nie będziesz zabijać. - przypomniałam jej.
- Ale to jest taki człowiek że jeżeli go nie zabiję ucierpi cała wioska. To ich władca. Trzeba go zniszczyć bo bardzo lubi torturować ludzi, za moją pomocą ...
- Czym ty właściwie jesteś ? - zapytałam.
- Nie jestem na pewno człowiekiem. Jestem przeklętym narzędziem, czymś co zabija dla zabawy. - mruknęła i ruszyła przed siebie.
~W wiosce~
C.D nastąpi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz