Dołączyłem znów do rodzinnego klanu. Tu się wychowałem i tu powinienem zostać na zawsze. Wszyscy mnie z radością powitali. Postanowiłem się przejść. Potrzebowałem czasu na przemyślenie wszystkiego. Ruszyłem nad Wielkie Drzewo na terenach Klanu Wody. Snieg przykrył wyryte napisy. Łza spłynęła mi z oczu i spadła na ziemię.
- Gdyby jeszcze czas można bylo cofnąć i niektóre rzeczy naprawić - powiedziałem głośno
Zawiał mocny wiatr. Ruszyłem nad rzekę, nad którą również nasza siódemka się bawiła. Westchnąłem smutno. Położyłem sie na śniegu. Leżałem tam dosyć długo. Zasnąłem. Gdy się obudziłem zauważyłem, że powinienem już wracać, lecz coś mi kazało iść znów pod Wielkie Drzewo. Pobiegłem tam. Zauważyłem tam jakieś rysy postaci, wilka. Podszedłem bliżej.
- Kim jesteś? - spytałem i zauważyłem, że wilk właśnie czytał napisy
- Hm? - wilk, a raczej wadera się obróciła
Nie wierzyłem własnym oczą.
- Rosmin! - krzyknąłem i podbiegłem do wadery
Rosmin dokończ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz