Byłem nad wodą.Miałem zamiar popływać,ale mi się odechciało.Jezioro i tak było zamarznięte.Musiałem rozbić lud. Stworzyłem potężne wodne tornado.Zan kocha Pivota. Ma prawo do szczęścia.Tylko tego chcę-żeby była szczęśliwa nawet z nim.Zauważyłem jakiś ruch po lewej stronie. Gdy spojrzałem w tamtą stronę zauważyłem wilczycę.Tornado wymknęło się(o dziwo) z pod kontroli i przerodziło w wielką falę która uderzyła w nieznajomą.Krzyknąłem z niedowarzaniem.Puściłem się biegiem do poszkodowanej.Mira.Zatrzymałem się przy niej.
-Nic ci nie jest?
Zatrzepotała rzęsami i zaczęła kaszleć.
-Przepraszam.Dobrze się czujesz?
<Mira>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz