Obudziłem się przed wschodem słońca, dni mijały powoli i ciągnęły się, jakby trwały wieczność. Wpatrywałem się w rozciągający krajobraz widoczny zza oknem.
Od dołączenia siedziałem u siebie unikając kontaktu z innymi, pożywienie spożywałem w nocy, kiedy wszyscy siedzieli u siebie. Zastanawiające, czy ktoś w ogóle wie, że tu jestem? Mogłem dziś chociaż zagadać do kogokolwiek ale brakowało mi jednego. Nikt mnie nie zna, nie uznają mnie za osobę wartą uwagi. Warto by było kogoś poznać, na sam początek spróbować ze słabszym ogniwem. Bynajmniej lepiej położonym ode mnie. [...] Niepewnie uchyliłem drzwi i rozglądnęłam się po ciągnącym terenie. Postawiłem lewą łapę, nie było tak źle - dalej poszło bez problemu. Jednak nie zatrzymywałem się co krok, biegiem znalazłam się przed źródłem wody. Zaczerpnąłem powietrza do otuchy i poszłam przed siebie, szukając kogokolwiek. Zmieniałem obiektyw. Prawdopodobnie znalazłem się na poligonie, nie znałam do końca terenów, ale słyszałem że miejsce jest piękne, zapierające dech w piersiach - podobne były i moje wrażenia. Usiadłem na najwyższym kamieniu, jaki był w zasięgu mojej łapy. Wdrapałem się na niego, kładąc się spuszczając luźno łapy. W bieżącej chwili usłyszałem ciche "cześć'' raptem za moimi plecami. W pierwszej chwili nie zareagowałem, nie mogłem zawieść samego siebie i z siłą wstałam i zajrzałem za siebie.
- Hej. - odpowiedziałem donośnym głosem, przygryzając dolną wargę.
Ktoś chętny?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz