sobota, 11 czerwca 2016

Od Trish do Artie

Dzisiaj przeszłam spory kawał drogi. Polubiłam już niektóre wilki... Choć znam je jedynie z wyglądu i tego co wyczytam z ich myśli. Wiem, że to nie fair wobec niech... Tylko jak to powstrzymać? Tak bardzo się przyzwyczaiłam do tej umiejętności... Podniosłam głowę i spojrzałam w niebo. Śliczna gwieździsta noc i pełnia. Starałam się dzisiaj unikać lasu. Mogłam go niechcący podpalić. Już mi wystarczy, że wypalam dziury w trawie. Jakby ktoś mnie szukał w dzień idealnie by trafił. Zobaczyłam Stary port. Jeszcze tutaj nie byłam. Weszłam na most i szłam przed siebie. Rozglądałam się zaciekawiona, gdy na kogoś wpadłam. Szybko wstałam i nie patrząc na wilka odsunęłam się kilka kroków.
- Przepraszam, nic ci się nie stało? Zagapiłam się...
- Nic. Kim jesteś? Rzadko kogoś tutaj spotykam.
- Trish. Jeśli ci przeszkadzam to już idę dalej...
Poszłam przed siebie przechodząc obok wilka. Już wiedziałam kim on jest. Głupia moc! Czułam na sobie spojrzenie zaskoczonego Artiego. Zastanawiałam się, dlaczego nic mu się nie stało? Starałam się nie czytać mu w myślach, więc jedyne co odczytałam to jego imię. Idzie mi coraz lepiej. Usiadłam na najwyższym punkcie Starego portu i patrzyłam w gwiazdy. Nagle ktoś za mną stanął. Atrie? Po co? Trish nie czytaj w myślach! Cały czas patrzyłam w księżyc. Pełnia jest niesamowita...
(Artie?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz