- Czemu tak stoisz? Nie miałeś wracać do klanu?
- Już wiem gdzie jestem, nie potrzebuję dalszego przewodnictwa - odpowiedziałem podchodząc powoli do wadery, wyminąłem ją i skinąłem w podzięce głową
Usłyszałem parsknięcie ze strony wadery, cóż ją takiego rozbawiło?
- Już zostałeś odprowadzony. Przecież wilki mogą swobodnie przemierzać tereny klanów, mimo że nie należą do żadnego z nich. A więc powłóczę się trochę i zaraz wracam do siebie - powiedziawszy to udała się na wschód. Sam ruszyłem w kierunku Skythingu bo cóż innego miałem do roboty? Mogłem tak samo się powłóczyć jak Jeleń, jednak zaraz bym usłyszał, że jestem jakimś stalkerem. Westchnąłem odpędzając te myśli, nie poszedłbym za nią, tylko w przeciwną stronę jak teraz. Obejrzałem się za siebie, wadera zniknęła już dawno za wzgórzami, tak samo jak słońce za górami a jego miejsce zajął księżyc. Przez polanę szybko znalazłem się w lesie, a z lasu idąc zboczem gór szybko dotarłem do Wielkiego Drzewa. Pozostało tylko wejść do jaskini, ułożyć się na legowisku i zapaść w sen.
~*~
Dziś postanowiłem sam zapolować. Reszta klanu, która pełniła rolę dostarczycieli jedzenia udała się na północ. Wraz z wiosną łanie wydały młode, a te już na pewno trochę dorosły więc można liczyć na pełną spiżarnie. Chodziłem w kółko z nosem przy ziemi tropiąc zwierzynę, aż wreszcie znalazłem swoją ofiarę. Duży jeleń jak gdyby nic skubał trawkę schowany za pniami drzew. Schowałem się między zarośla, które praktycznie całego mnie zakrywały. Na dodatek powiew wiatru mi sprzyjał, więc jeleń nie mógł wyczuć mojego zapachu. W momencie który uważałem za odpowiedni, wyskoczyłem z zarośli znajdując się koło jelenia, lecz ten w ułamek sekundy przede mną odbiegł. Odwróciłem się w stronę przeciwną do której odbiegł jeleń powoli, jednak na tyle szybko zareagowałem że zdążyłem uchylić głowę zanim coś, a raczej ktoś mógł mi ją oderwać. Brązowy wilk przeskoczył nade mną lądując kawałek za mną. Przestał gonić jelenia znajdując sobie inne zajęcia, a tym zajęciem było mordowanie mnie wzrokiem.- Jeleń! - zawołałem zdając sobie sprawę, że to moja znajoma z wczoraj - Czyżby zabrakło pożywienia na waszej ognistej ziemi?
- Ten jeleń jest mój, goniłam go całą drogę od Klanu Ognia! To twoja wina, że teraz uciekł...
- Skoro tak zależało ci na złapaniu jelenia, to czemu dalej go nie gonisz? - spytałem, po czym ruszyłem za jeleniem zostawiając waderę z tyłu
Teraz jeleń znajduję się na terenach mojego klanu i nie pozwolę na to by ktoś inny niż jeden z moich członków klanu go złapał.
[Victoria?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz