piątek, 10 czerwca 2016

Od Rhaegara c.d Darkness`a

Zastanowiłem się chwilę, czy znam jeszcze jakieś Alfy… w sumie to dzisiaj poznałem Darkness`a, Alfę Klanu Ognia, a tak poza tym znałem jeszcze moją kuzynkę Elayne, z Klanu Ziemi. Nie znałem ani Alfy Klanu Everything a tym bardziej Powietrza.
 - Jedynie Ciebie oraz Alfę Klanu Ziemi – nie dodałem tego, że jestem z nią spokrewniony – A ty? W sumie interesuje mnie to, jakimi wilkami jest Alfa Klanu Everything i Klanu Ziemi.
 - Niestety muszę Cię zasmucić, jednak nie dane mi było poznać Alfy Klanu Powietrza, Ziemi… również nie znam, ale znam jednak Alfę Klanu Everything. Sombre… Jaki jest Sombre – basior się zamyślił, marszcząc swoje czoło – Ciężko jest określić tego basiora w jednym zdaniu. Raczej cichy, woli Cię słuchać niż mówić, więc ciężko z nim nawiązać dobry kontakt.
 - Czyli coś podobnego do Ciebie? – zapytałem ze spokojem.
Basior tak jakoś dziwnie się uśmiechnął, w zrozumiały najpewniej tylko dla niego samego sposób. W tym wilku było coś dziwnego, coś innego… nie muszę być jakoś super wybitnie spostrzegawczy, żeby się zorientować, że basior nieco ukrywa swoją prawdziwą naturę i mnie oszukuje. Nie mam mu jednak tego za złe, jest Alfą, tak samo jak ja, w tej kwestii rozumiem go jak nikt inny.
 - No nic, pozwolisz teraz, że zostawię Cię samego? Muszę zająć się pewną sprawą, wrócę pewniej za jakieś dwie godziny, jeśli chcesz... możesz w tym czasie pospacerować się po mych wodnistych ziemiach. Nie sądzę jednak, żeby przypadły Ci one do gustu... więc możesz sobie tutaj posiedzieć. - uśmiechnąłem się delikatnie pospiesznie wychodząc ze swojej jaskini, zostawiając w niej wilka.
 Deszcz padał z taką siłą, że już po chwili byłem cały przemoczony, deszcz jednak nie przeszkadzał mi w zupełności. Wręcz przeciwnie, dodawał mi sił do tego, żeby podążać dalej. A owym dalszym miejscem, była świątynia. Dzisiaj odbywało się mini spotkanie, na którym obecnych były jedynie pięć wilków.. Ja, Rozsena czyli Strażniczka Świątyni, drugi Strażnik Caleb który równocześnie był Samcem Gamma, Samica Beta Breeze no i na samym końcu Anima czyli najstarsza wadera w całym naszym Klanie. Przyszedłem jak zwykle ostatni, spotykając się z pogardliwymi, błękitnymi oczyma Rozseny.
 - Wybaczcie za spóźnienie - rzuciłem szybko siadając naprzeciwko ślepej wadery.
 - Zanim zaczniemy nasze obrady... - zaczęła nieco skrzekliwym, zachrypłym głosem - Może nasz Cesarz Samotnej Wyspy... wytłumaczy nam obecność Płomienistego Księcia?
 - To nic istotnego dla Ciebie Znachorko - burknąłem - Wilk korzysta jedynie z naszej Klanowej gościny, obecna pogoda utrudnia mu podróż.
 - Jednak jego obecność... kłóci się z naszą historią - zaczęła Rozsena, jak zwykle spokojnym głosem.
 - Rozumiem, jednak twój ton wnioskuje, że masz jakąś propozycję. Mów,
 - Czy nie można by po raz pierwszy w historii Klanów... mieć sojusz z Klanem Ognia? - zapytał Caleb.

 Ich pomysł, nieco mnie obruszył. Sojusz z Klanem Ognia? Nie przepadaliśmy za sobą, a to, że byliśmy w stosunku do siebie neutralni, było przymusem. Gdyby przyszło co do czego, najchętniej wymordowalibyśmy się w mojej jaskini. Zanim jednak wydarłem się na zgromadzonych, dokładnie to sobie przemyślałem. W sumie przyniosłoby to pewne korzyści... czemu nie, jednak jak zaproponować to basiorowi? Nie wyglądała na jakiegoś specjalnie chętnego do takich spraw. Ale możliwe, że źle o nim pomyślałem. 
 Bez słów wstałem od towarzystwa, kierując się w stronę wyjścia. Chyba jednak przyjdę nieco wcześniej niż wspomniałem basiorowi, myślę że się nie obrazi. A nawet jeśli, propozycja którą mu przedstawię, powinna go zatkać. Będąc już w pobliżu swojej jaskini, chyba po raz pierwszy w swoim życiu zacząłem się czuć tak niepewnie. Właśnie jak na złość, w takich chwilach musiał wyskoczyć jeden z duchów i na złość musiała to być ta dożarta Panna. Niska wadera, zaczęła krążyć wokół mnie głośno się śmiejąc. Kiedy przystanęła, jej grzywka opadła nieco na jedno z oczu. Teraz patrzyła się na mnie swoim niebieskim oczkiem, z szerokim uśmieszkiem.
 - Czyżbyś miał jakiś problem? - zapytała
 - Po co głupio się pytasz... przecież wiesz - odwróciłem łeb starając się nie zarazić jej głupotą.
 - Nie martw się - podskoczyła - Ja Ci pomogę!
 Po tych słowach puściła się biegiem w kierunku mojej jaskini, zostawiając za sobą mnóstwo rozrzuconego błota. Pokręciłem łbem zrezygnowany i delikatnym kłusem ruszyłem do siebie. Kiedy znalazłem się już w środku, zobaczyłem Darkness`a wręcz przygniecionego do ściany przez niziutką waderę która zaczęła mu już opowiadać jakąś historię.
 - Wracaj - warknąłem po czym wadera z głośnym piskiem rozpłynęła się w powietrzu. - Wybacz mi za nią...

(Darkness? Nie wiedziałam jak to zakończyć... teraz ty się męcz xdd <3)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz