niedziela, 5 czerwca 2016

Od Douglas'a

"-Nie chcę Cię tu więcej widzieć! Magia w watasze to zły znak!-wrzasnął za mną Fire, mój ojciec, który właśnie wyrzucił mnie z watahy.
-Ku*wa! Nie podobam Ci się? Wracaj do swoich cho*ernie słitaśnych wader!-odpyskowałem mu. "Niech się odpie*doli" pomyślałem. Zamieniłem się w vernida. Zatapiałem prawą łapę w jego ciele, później mojej "matki", i rodzeństwu. Triumfalnie oblizałem pazur, który ubrudził się od krwi. Lewą łapę, przedzierając się pazurami prze klatkę piersiową mojego ojca. On jeszcze żył. Wyrwałem mu serce, a następnie je ugryzłem. Wyplułem to na jego pysk. Vernidzimi zębami, rozszarpałem jego pozostałości. Cała wataha się na mnie patrzyła.
-Co się patrzycie, krzywe ryje?
Wziąłem głęboki oddech, i wysunąłem pazury, grożąc innym wilkom. Tylnymi łapami, przekopałem ziemię, zakrywając ciała mojej rodziny. Usłyszałem strzał, i okrzyki... "
Obudziłem się zlany potem. Znowu ten sen, wspomnienia, rodzina... Brr.. Wyszedłem z dziury, którą zrobiłem. To było moje kolejne lokum tymczasowe. Zamieniłem się w wilka, i rozprostowałem kości.
Za sobą usłyszałem jakieś kroki.
-Kim jesteś?-zapytałem, z uniesioną lewą "brwią".
-Ja?-powiedział, chyba męski głos.
Zadrżałem. On był obcy, silniejszy... Chyba.
-Ty...- powiedziałem przyciszonym głosem, kładąc uszy przy sobie.
-Jestem Sombre, alfa jednego z Klanów. Wilczych klanów.- zaśmiał się nerwowo, podchodząc bliżej. Też wyglądał na spiętego, i nieśmiałego.- A Ty.. Kim jesteś?
Przełknąłem ślinę. Głęboko westchnąłem, i otrząsłem się.
-Jestem Douglas...- powiedziałem szybko, unikając jego spojrzenia.- Ty.. Nie zrobisz mi krzywdy?
(Sombre?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz