- Pieski, idziemy na polowanie. - usłyszałem chytry głos naszego właściciela, który uśmiechał się od ucha do ucha i obrzucał nas morderczym spojrzeniem. Wraz z Owczarkiem Anatolijskim poderwaliśmy się w trawy, wskakując na przyczepę naszego pojazdu. Spojrzałem z uśmiechem na - naszego pana - Eryka. Przywiózł nas do lasu. Wyczuliśmy natychmiast zapach jakiś psów; było ich aż 8.
- U, będzie pyszna kolacja! - zachichotał Anatolian, spoglądając na mnie głupawym spojrzeniem. Pognaliśmy w stronę zapachów psów. Zauważyliśmy dorodnego psa Collie, który szedł wraz z Golden Retriever'em, a przed nimi biegło 6 maluchów. Słodko. Przytaknęliśmy łbami wraz z Rambem, Rzucając się na Collie'go. Ja zająłem się matką szczeniaków. Niestety, uciekła. Pobiegliśmy w głąb lasu, czekając na przyjście pozostałych. Są! Rzuciłem się na szczeniaki, a mój towarzysz na Goldenkę. Po chwili wszyscy byli martwi. Zaśmialiśmy się, a wtedy Anatolian popchnął mnie w celu zabawy. Niestety, nie zatrzymałem się. Mimo próby, zjeżdżałem nadal w dół. Wbiłem pazury w ziemię. Zamknąłem ślepia. Warknąłem.
- Pomocy! - krzyknąłem przez zaciśnięte kły. Wtedy przestałem zjeżdżać, trafiając prosto pod łapy złotego psa. Ten objął mnie dziwnawym spojrzeniem, pomagając mi wstać. Znałem go.... a przynajmniej tak mi się wydawało. Mina psa mówiła sama za siebie. Znałem go.
- Ares? - usłyszałem z jego pyska. Podniosłem pytająco brew, przytakując łbem. Kiwnąłem łbem na znak, aby szedł za mną. Wtedy ujrzał dramat; całą rodzinę, którą zabiliśmy. Udawałem że widzę to pierwszy raz na oczy. - Kian... Elizabeth.... Yato... Alex.... Megami.... Lara... Nie... - w jego ślepiach tańcowały krople łez. Przytulił się do mojego ramienia. - Ares... zostaniesz Alfą. Przejmiesz moją sforę. - oznajmił.
~*~
Minęło kilka godzin od tego zdarzenia. Jack był już w miarę na siłach, dlatego postanowił pokazać mi jaskinię Alf. Była... na prawdę piękna. Poznałem także jego partnerkę i szczenięta. Wszystko było na prawdę super... Wtedy podeszliśmy do jakiegoś psa (lub suczki).
- Aresie, Ciebie oprowadzi ten oto pies. - oznajmił Jack.
Gdy tylko ujrzałem kto ma mnie oprowadzić, uciekłem. Biegłem długo, aż nie napotkałem się na Darkness'a. Pozwolił mi zostać.
- Oprowadź go. - powiedział wilk, wychodząc z jaskini i zostawiając mnie z kimś.
(Ktoś, kto mnie oprowadzi? ^^)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz