Jestem tu nowy, nikt mnie nie zna. Mogę zacząć wszystko od początku. Mogę być kim chcę... Nikt nie musi przecież wiedzieć o mojej przeszłości. Coś mi się zdaje, że wilki stąd nie chciałyby się zadawać z wilkiem stworzonym przez ludzi. Wystarczy, że widzą jak wyglądam... Staram się unikać miejsc, gdzie mogą być wilki, chociaż chciałbym z kimś porozmawiać... Tak dawno tego nie robiłem. Ale przecież kto by chciał rozmawiać z czymś, co wygląda jak ja?
Słońce powoli chyliło się ku zachodowi, więc przyspieszyłem kroku. Idę w stronę wąwozu. Podobno codziennie wieczorem przebiegają tamtędy sarny i jelenie. Dużo sarn i jeleni. W laboratorium nie było takich rzeczy. Nie było tam nawet lasu... ale za to miałem tam moją jedyną przyjaciółkę. Spędzałem z Lailen cały mój czas... a później nas rozdzielili. Ciekawe co u niej? Fajnie, jakby ona też była wilkiem ognia i dołączyłaby do klanu, w którym jestem. Pomarzyć zawsze można.
Usiadłem nad brzegiem wąwozu, chwilę później moim oczom ukazały się tysiące pędzących zwierząt. Niesamowity widok. Będę musiał kiedyś z nimi pobiec, przecież jedną z moich mocy jest szybkość większa niż u innych wilków. Dzięki niej jeszcze żyję. Dzięki niej uciekłem z wojska po kilku dniach od przyjazdu do tego miejsca...
Kiedy świat zaczęły pokrywać cienie, które za dnia chowały się ze strachu przed słońcem chciałem już wrócić do Sythe. Nie chciało mi się spać, ale co innego mógłbym zrobić? Odwróciłem się powoli i już miałem wracać, kiedy zobaczyłem żółto-czarną waderę z mojego klanu. Siedziała przy kanionie i chyba o czymś myślała. Widziałem ją już dzisiaj parę razy. Wadera chyba zauważyła, że się jej przyglądam, bo z ciekawością na mnie spojrzała.
- Nie chciałem ci przeszkadzać – wyjąkałem bo nic lepszego nie mogłem wymyślić. - Już i tak miałem wracać...
- Nie przeszkadzasz – powiedziała śmiało wadera. - Jesteś nowy? Nie widziałam cię wcześniej.
- Tak – odparłem. - Tak w ogóle mów mi Nox.
- Jestem Rose – uśmiechnęła się wadera.
- Ładne imię – uśmiechnąłem się nieświadomy tego, co mówię.
- Dzięki.
Nie wiem czemu, ale wydawało mi się przez chwilę, że mógłbym jej zaufać. Przecież chciałem mieć jakiegoś przyjaciela, a Rose była pierwszym wilkiem, z którym rozmawiałem tak zupełnie normalnie od bardzo długiego czasu. Ale coś mnie blokowało, myśl, że jednak jej przeszkadzam, że jestem tu zbędny. Powinienem był trzymać język za zębami i się nie odzywać. Nie patrzeć.
„Nie powinno cię tu być” - powiedział głos w mojej głowie.
- Długo jesteś w Klanie Ognia? - wypaliłem.
<Sory, że takie beznadziejne opowiadanie, dopiero zaczynam pisać>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz