Drakoness zabrał mnie do medyka , który mnie opatrzył. Podczas gdy Miri zajmowała ,to odpowiedziałam wszystko alfie. Gdy skończyłam Drakoness wyszedł i gdzieś poleciał.
-Kitsune...
Spojrzałam na wadare.
- Nie będziesz mogła latać przez dwa tygodnie.
-No dobrze.
Wszszlam stamtąd i poszłam na tenczowe jezioro polorzylam się na trawie i wpatrwalam się w piękną wodę.
**
Obudziłam się,nawet niewiem kiedy zamknęłam. Podniosłam się z ziemi po czym ruszyłam przed siebie, w oddali widziałam sylwetki trzech wilków, ale byłam zbyt zmęczona by do nich pujsc. Położyłam się na polanie i zssnełam. Obudziłam się następnego dnia. Promienie słońca delikatnie gladzily mój pyszczek. Poszłam do lasu, złapałam jakiegoś zająca i wzięłam się za jedzenie gdy stąd ni zowąd wyskoczyła złota wadara i przygwozdziła mnie do podłoża. Po zapachu poznałam ze jest ognistą, dziewczyna warczała na mnie.
-Coś ty za jedną!?
-spokojnie, przecież jesteśmy z tej samej watahy, prawda?
Dziewczyna przyjrzala mi się, po czym zeszła ze mnie.
-Przepraszam, jestem Lux.
-Kitsun.
Dziewczyna przygladała się moim rana.
-Co ci się stało?
-Eee..No... Wdałam się w bójke z silniejszym i spadłam z klifu.
Powiedziałam zaklopotana.
-Rozumie.
Odparła wadara. Zaczęliśmy tak iść przed siebie bez żadnego celu. W pewnym momencie pod łapami zaczesla się ziemia i się otworzyłam tuż podnami, wpadliśmy do środka. Gdy się ocknełam lerzelismy w jakimś tunelu, a diura do której wpadliśmy znikła. Obudziłam Rux i zaczęliśmy szukać wyjścia.
(Przepraszam za błędy i w ogóle ale pisze lewą rękę bo prawa nam niesprawna)
Darkness, Boże, Darkness!
OdpowiedzUsuń