wtorek, 21 stycznia 2014

Od Demanii cd historii Zefira

Zastanowiłam się chwilkę patrząc na Zefira z uśmiechem. W prawdzie chciałam iść po coś do Klanu Wody, ale nie wiem czy Zefir się tam dobrze czuje. Najchętniej to bym wprowadziła zasadę że Klan Wody i Klan Ognia miałyby sojusz. Zefir nadal cierpliwie czekał na moją odpowiedź, w końcu westchnęłam, złapałam Zefira za łapę i pocałowałam go w policzek.
-Na razie nigdzie - powiedziałam - chcę jeszcze pobyć chwilkę z tobą, może za kilka godzin pójdziemy na chwilkę do Klanu Wody, okej?
-Oczywiście, tylko nie tak długo bo nawet się nie zorientujemy kiedy noc zapadnie, a przy tobie czas leci strasznie szybko Demanii
Uśmiechnęłam się do basiora i wzięłam pewien kryształ do łapy, był on czerwony jak ogień. Podałam go Zefirowi, po chwili wyjęłam niebieski jak woda. Spojrzałam na zdziwionego basiora i poradziłam mu trzymać w jednej łapie kryształ a w drugiej moją łapę. Chciałam mu coś pokazać czego sama się ostatnio nauczyłam. W prawdzie nie była to bezpieczna zabawa ale można się na niej rozerwać, może nawet i dosłownie. Szepnęłam coś w do niedawna nieznanym mi języku Proroków i nagle oba kamienie zabłysnęły unosząc nas kilka centymetrów nad ziemię. Światło było coraz jaśniejsze aż w końcu pochłonęło nasze ciała.
Spadaliśmy w dół, Zefir nie wiedział o co chodzi, chciał rozwinąć skrzydła ale jak się okazało dziwnym trafem nie mógł latać. Nagle uderzyliśmy o ziemię, normalnie byśmy już nie żyli ale w tym miejscu można zginąć tylko poprzez zabicie przez demonki.
-Co to za miejsce? - zapytał Zefir
-Ostatnio dowiedziałam się, że dzięki mojej mocy z wywoływaniem kryształów potrafię wędrować do takich miejsc jak te - wskazałam wokoło, właściwie to otaczała nas pustka o różnych kolorach gdyż się zmieniały, od czau do czasu widywało się plącza które nie miały końca i można się było po nich wspinać - tutaj gromadzą się wszystkie demony, wilki z moim darem mają za zadanie zabójstwo demoników za nim przerodzą się w prawdziwe demony, jest tutaj więcej wilków...może jakiegoś spotkamy - uśmiechnęłam się
-Demanii..nie boisz się tego?
-Ależ skąd - zaśmiałam się - demoniki to fajtłapy, gorzej gdy spotkasz prawdziwego demona, wtedy możesz nawet zginąć, jednak nie wyczuwam tutaj obecności demonów
-No dobrze, ale kiedy się o tym dowiedziałaś, że tak potrafisz? I po co chcesz tu przyjść...
-Bo muszę, muszę zabić przynajmniej jednego tygodniowo..a ostatnio jestem leniem - zaśmiałam się - a co do tego kiedy się dowiedziałam, z miesiąc temu, przepraszam że ci o tym nie powiedziałam ale sama byłam w szoku. A zabrałam cię tutaj bo wbrew pozorom to fajna zabawa, no dalej, obaczysz - zaśmiałam się
Pociągnęłam basiora za łapę, z początku nie szedł pewnie ale po chwili zrównał ze mną kroku, po drodze wyjaśniłam mu że nie da się tutaj latać, po to są te pnącza, żeby się wysilić nad złapaniem uciekających demoników. Gadaliśmy o tym chwilkę gdy zatrzymałam basiora, kilkanaście metrów nad nami wisiał demonik. Zaczął głupkowato chichotać, popatrzyłam z uśmiechem na Zefira mówiąc aby obserwował. Wzięłam rozpęd i skoczyłam na pierwsze pnącze aż w końcu byłam wystarczająco blisko aby złapać w zęby stworka. Demonik kwiknął i wybuchnął, zamiast krwi i wnętrzności wyprysnęło kolorowe konfetti i brokat. Zaśmiałam się i zeskoczyłam na ziemię, koło brokatu i konfetti leżał niebieski kamyk.
-To nagroda, trzeba je zbierać, nie pytaj po co bo sama jeszcze nie wiem - uśmiechnęłam się
-To po co je zbierasz?
-Mam przeczucie że są ważne - powiedziałam - no dalej Zefir, teraz zrobimy małą konfettową rzeźnie - zaśmiałam się
http://th.interia.pl/51,bffe358f94864877/FURIA.pngZefir uśmiechnął się do mnie, pobiegliśmy przed siebie wskakując na pnącza, wiele popiskujących demonków zaczęło uciekać, po chwili wszędzie było wiele brokatu i konfetti. Zaczęłam się w tym tarzać ze śmiechem. Już miałam wstać aby podbiec do Zefira aby go przytulić gdy ktoś złapał mnie za łapę i przewrócił. Zdezorientowana spojrzałam w błękitne oczy wadery, od razu we dwie zaczęłśmy się śmiać. Była to Fluo, ona też polowała na deomoniki, tylko że od prawie roku więc miała większe doświadczenie.
-Nie skradaj się tak - zaśmiałam się
-Twój krzyk spłoszył wszystkie demony i demoniki - udała obrażoną ale po chwili zaczęła się głośno śmiać
-Zaraz, zaraz - powiedział Zefir - to tu są demony?
-No może nie blisko ale gdzieś są - powiedziała Fluo
Przedstawiłam ich sobie po czym posłuchałam krótkiej historyjki Fluo o tym jak zabiła kolejnego demona w tym tygodniu, była w tym niezastąpiona. Po chwili pożegnaliśmy się i potanowiłam wrócić z Zefirem do normalnego świata. Wylądowaliśmy w mojej jaskini w klanie Wody. Byliśmy nadal cali w brokacie, jakbyśmy wrócilli z jakiejś imprezy.
-Gdzieś balował? - zapytałam się niby zła na Zefira
Zefir uśmiechnął się i pocałował mnie, wtuliłam się w jego futro i zaczęłam nucić piosenkę. Siedzieliśmy na ziemi wtuleni w siebie tak kilka minut gdy w końcu odkleiłam się chociaż niechętnie..i zaczęłam otrzepywać się z brokatu.
-Zefir?
-Tak Demanii?
-Zastanawiałeś się gdzie my będziemy razem mieszkać?

(Zefir???)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz