sobota, 25 stycznia 2014

Od Shirano / Wojna

Siedziałam sobie w namiocie. Pilnował mnie jakiś wilk. Kim on był ?
- Kim ty jesteś ? Po co ja tu siedzę co ? - szturchnęłam basiora łapką. Spojrzał na mnie zdziwiony.
- Mam na imię Sharp. - odpowiedział.
- A ja jestem Shirano ! - uśmiechnęłam się na sekundę, ale zaraz spoważniałam.
- To akurat wiem ... - westchnął.
- A czemu ja tu jestem, wiesz ?
- Em ... jako zakład... gość. Tak jesteś naszym gościem ... - uśmiechnął się dziwnie do mnie.
- Skoro jestem waszym gościem to dlaczego nie dacie mi jeść ?  Mama zawsze jak ktoś nas odwiedza to daje mu coś za zagrychę. - spojrzałam na niego spode łba.
- Eeee ... a jesteś głodna ? - zapytał niepewnie. Tak jak mówiła Inka ! Faceci nie potrafią załapać kiedy jesteś głodna a kiedy nie.
- A jak myślisz co ? - nadepnęłam mu zła na łapę. - Siedzę tutaj chyba kilka dni i jestem GŁODNA !
- Ach , o, to zaraz coś Ci załatwię, Wow wygadana jesteś. - powiedział rozcierając łapę.
Usiadłam w milczeniu i czkałam na coś smacznego. Po chwili Sharp przyniósł mi jakąś breję.
- Nie , że kapryszę ale ... prędzej zjem powietrze niż to ... - spojrzałam z wyższością na jedzenie.
Po chwili przyniósł mi owoce. Same pomarańcze.
- Nie trawię, mam uczulenie na pomarańcze, cynamon i pieprz. - powiedziałam niezadowolona.
- TO , CO CHCESZ ZJEŚĆ ? - wkurzył się.
- E no, powinieneś wiedzieć co lubią jeść dzieci ... partnerki nie masz czy jak ? - zmarszczyłam brwi.
- Skąd mogę wiedzieć co masz ochotę zjeść ?!
- No dobra dobra, ulituję się nad tobą ... może ... jakieś owoce morza ? Co ty na to ?
- JEZU ! To jest wojna a nie restauracja 5-gwiazdkowa ! Szczerze to robisz mi z mózgu siano, taka mała a tyle problemów....
- No widzisz, Peszek ... Ej, a wojna to jest to co oni się tak " BUM ! PFFF ! AUA ! TRACH ! " i tak dalej ?
- Hmmmm, można tak powiedzieć ... - westchnął.
- Czyli coś takiego ? - zapytałam i cisnęłam w niego snopem światła. Jęknął i zasłonił oczy.
- Prosto w oczy !!!! Fajne nie ?! Ładnie mi się udało ! - ucieszyłam się. Ostanio zauważyłam , że mogę władać światłem. Z powietrzem miałam mały problem ale cóż kiedyś się nauczę...
- I mogę zrobić jeszcze tęczę !!!! :D - zawołałam wesoło i posłałam w jego stronę kilka kolorowych promieni. Znowu jęknął i był zamroczony.
- Hej ? Mogę się rozejrzeć po waszej wiosce czy jak to tam się nazywa ? - zapytałam. Jęknął.
- Yey ! Czyli mogę ! Hura ! - wybiegłam w podskokach z namiotu. Był wieczór. Jakaś grupa siedziała przy ognisku. Ja zaś ruszyłam w przeciwną stronę. Było pusto, chyba wszyscy poszli na kolację. Ja już jadłam więc było by niegrzecznie zjadać więcej niż inni. W końcu obejrzałam większą część obozu. Stałam na krawędzi lasu. Zauważyłam śliczne promienie zachodzącego słońca. Pobiegłam tam by złapać ten promień.W końcu zapuściłam się dalej w las.
Odwróciłam się.
- HEJ ? Gdzie jest ta wioska ?! HAAALOOO ! JEST TU KTO ?!!! - krzyknęłam. Zauważyłam że zrobiło się ciemno, otaczała mnie gęsta żółta mgła. Dookoła drzewa były czarne z czerwonymi liśćmi.
- WOW ! Mama mówiła mi kiedyś o tym miejscu ! Chyba mówiła , że kiedyś powinnam tutaj zajrzeć ! - rozświetliłam drogę dookoła. Nagle coś dźgnęło mnie w nogę i obwinęło się dookoła niej.
- Och ! Roślinko chcesz się bawić ? Ej, roślinko ! Nie ciągnij ! Nie !!! Przestań !  - krzyknęłam przestraszona. Nagle zakręciło mi się w główce. Straciłam przytomność.
Mama mówiła, że nie mogę tu przychodzić ! TEGO LASU NIE DA RADY KONTROLOWAĆ ŻADNĄ MAGIĄ ! NAWET MAGIĄ ZIEMI ! TEN LAS TO CZYSTE ZŁO NISZCZĄCE KAŻDEGO I WSZYSTKO  ! Nie ważne jest dla niego kto jest w jakim klanie i jaką ma pozycję. Czy jest młody czy stary ! Chce zabić wszystkich ! Jestem w pułapce ! - ostatnia myśl przeszła mi przez głowę i odpłynęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz