Uśmiechnęłam się do basiora wzruszona. Jasne że chciałam mieć z nim szczeniaki. Mogłam to zrobić chociażby tu i teraz..No i to w sumie zrobiliśmy. Były to najlepsze chwile jakie przeżyłam z Lookiem w całym moim życiu. Czułam że go kocham i on mnoe też. Kiedy skończyliśmy zmęczeni zasnęliśmy wtuleni w siebie na trawie.
<Następnego ranka>
Obudziłam się ba trawie,koło mnie leżał Loom cicho pochrapując. Uśmiechnęłam się do jego śpiącego pyszczka i pocałowałam go w czoło . Przeciągnęłam się i wstałam. Miałam ochote się przejść, ponieważ byliśm blisko plaży udałam się na nią. Wiatr wiał mocno od strony mirza, przymknęłam oczy. Było tu tak wspaniale . Nagle ktoś złapał mnie za łapę. Myślałam że był to Look, jednak okazało się że był to mój brat Niko.
- Niko, czy coś się stało?
-Tak..- powiedział cicho
- O co chodzi?
-Wojna...musimy iść na wojne!
Pokręciłam głową z niedowierzaniem po czym pobiegłam do śpiącego Looka.
-Look! LOOK! Obudź sie! OBUDŹ SIĘ LOOK!
Basior wstał jakby go prąd kopnął.
- Ci się stało?
-Look...musimy iść na wojne
(Look?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz