Tak bardzo się cieszyłam że Look jest z tego powodu szczęśliwy, przez chwilę myślałam że zacznie krzyczeć. Mało tego, że mnie rzuci. W sumie jak mogłam tak pomyśleć o nim, nigdy by tak nie zrobił. Zrobiło mi się podle..jak mogłam tak myśleć, z resztą nieistotne, teraz liczyło się tylko to co czeka mnie i Look`a w przyszłości.
-Tak się cieszę - powiedziałam przytulając mojego ukochanego - że to ty będziesz ich ojcem a nie kto inny - pocałowałam go
-A niby to czemu? - zapytał z łobuzerskim uśmieszkiem
-Bo jesteś najcudowniejszym basiorem jakiego znam - powiedziałam całując go szybko w nos
Look się zaśmiał jeszcze raz mnie przytulając. Byłam taka szczęśliwa, chciałabym żeby już tak zawsze było, żebyśmy zawsze byli tacy jaki dzisiaj, szczęśliwi i kochający się.
-Wiesz co Look - ziewnęłam - jestem strasznie zmęczona, a ty?
Look uśmiechnął się, podniósł mnie i zaniósł do łóżka. Zaśmiałam się cicho, położył mnie na nim po czym opatulił kocem i położył się obok mnie. Wtuliłam się w jego futro.
-Dobranoc - powiedziałam wsłuchując się w jego rytmiczne bicie serca
-Dobranoc - odparł
(Look?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz